Miałam problem. Na szczęście czytelniczy, z książką Aleksandra Minkowskiego „Dolina światła”. Nazwa wydawnictwa – Młodzieżowa Agencja – wskazuje, iż książka dla młodych. Treść trochę taka niemłodzieżowa, chociaż bohaterowie młodzi. Główny ma 16 lat. Miejsce akcji, cały czas to samo, przypomina mi „Czarodziejską górę” Manna. Koedukacyjne sanatorium dla setki dzieci i tych nieco starszych. Lekarz, który wszystko może. Nieokreślony czas pobytu, jak u Manna „Wyzdrowiejesz, to wyjdziesz”. Do tego klimat, który sam leczy. Tam była góra, tu jest dolina. Ale nie popadajmy w skrajność, to nie Mann, chociaż też na M. U tego pierwszego dorośli ludzie pilnowali się sami, u drugiego małolatów pilnują …. małolaty. Jest taka Rada Trzech, niby to wybrana demokratycznie poprzez głosowanie, niby to wsłuchująca się w głos ludu, ale jednak swoje za uszami ma. Czas się wreszcie zbuntować. Ale czy warto? Może potem będzie gorzej? Czy ktoś się nad tym zastanowił?
W tle, a może na pierwszym planie, mamy młodzieńczą miłość. Taką, wydaje się nie na dzisiejsze czasy. Młodzi tulą się do siebie, wspierają się, spacerują przy blasku księżyca. I nawet kiedy ona jest naga, to nic się nie dzieje. Bo to uczucie ich łączy, nie seks.
Do tego dochodzi jeszcze legenda o buddyjskim klasztorze z Białym Lamą na czele. Jest czy go nie ma?
W sumie książkę przeczytałam z zainteresowaniem. Dużo ciekawych myśli. Trochę moralizatorstwa, ale z umiarem. Zakończenie kiepskie, takie narkotyczne jakieś, ale jakieś być musiało. Tym bardziej, że nigdy o tej pozycji literackiej nie słyszałam. Tak jak i o wielu, wielu książkach, które ludzkość napisała przez wieki. Zabrałam się więc za czytanie o książce. I pojawił się poważny problem. Czy naprawdę mam aż taką sklerozę?
Z internetu dowiaduję się, że „Dolina światła” była, a może nawet jest lekturą szkolną! I to gdzie? W podstawówce!
Dzwonię do koleżanki, też emerytowanej nauczycielki polskiego. Słyszę jak wali się w piersi i zaklina rzeczywistość: „Nie znam. Nie czytałam. Nie omawiałam. Może było to dawno temu drobnym druczkiem w programie zapisane?” – próbuje szukać wytłumaczenia. Emerytka – bibliotekarka naprowadza na ślad: „Była taka w bibliotece. Jeden egzemplarz. Nie, nie lektura. Gdyby tak było, mielibyśmy więcej egzemplarzy.”
Wrzucam pytanie do sieci – była czy nie była. Odzew niewielki, ale ktoś pisze, że lektura klasy siódmej. Sprawdzam. Oddycham z ulgą. W wykazie na rok szkolny 2024/25 nie ma takiej pozycji. I bardzo dobrze. To książka nie dla dzieci, chociaż o dzieciach. Jeszcze nie „Władca much” Williama Goldinga, ale chwilami blisko, w sensie psychologicznym zwłaszcza. Swój problem rozstrzygam w momencie przypomnienia sobie „Raz do roku w Skiroławkach” Zbigniewa Nienackiego. Kiedy książka ukazała się w 1983 roku, ludzie byli pewni, że to kolejna przygoda pana Samochodzika. A tu niespodzianka… dla dorosłych, nie tylko pełnoletnich, ale wyjątkowo dorosłych. Na autora wylała się fala ówczesnego hejtu, zwanego wówczas oburzeniem i totalną krytyką. Jak śmiał, jak on, autor książek dla dzieci mógł coś takiego napisać! Mógł, tak jak Minkowski, autor „Grubego” i „Szaleństwa Majki Skowron” mógł napisać „Dolinę światła”.
Dolina młodości
Miałam problem. Na szczęście czytelniczy, z książką Aleksandra Minkowskiego „Dolina światła”. Nazwa wydawnictwa – Młodzieżowa Agencja – wskazuje, iż książka dla młodych. Treść trochę taka niemłodzieżowa, chociaż bohaterowie młodzi. Główny ma 16 lat. Miejsce akcji, cały czas to samo, przypomina mi „Czarodziejską górę” Manna. Koedukacyjne sanatorium dla setki...
Jako nastolatka zaczytywałam się w niej wręcz bezprzytomnie. Bardzo mi się podobała, ciekawa jestem, jak odebrałabym ją będąc starszą o ćwierćwiecze ;) Muszę sprawdzić.
Jako nastolatka zaczytywałam się w niej wręcz bezprzytomnie. Bardzo mi się podobała, ciekawa jestem, jak odebrałabym ją będąc starszą o ćwierćwiecze ;) Muszę sprawdzić.
W Dolinie Światła jest sanatorium dla dzieci z problemami krwi (anemia, nowotwory szpiku), w którym eksperymentalne terapie stosuje tajemniczy doktor Jael. W leczeniu jakąś rolę odgrywa samo miejsce, jego aura, w którym dawniej był klasztor buddyjski.
Głównym bohaterem jest Marcel, który trafia do doliny z powodu anemii (choć istotną rolę odgrywają też problemy jego ojca w pracy, przed którymi chce uchronić syna, wysyłając go do odciętego od świata miejsca). Specyficzny sposób prowadzenia sanatorium polega na eksperymentalnym podejściu do kuracjuszy. Tworzą oni stuosobową społeczność opartą na zasadach demokratycznych. Dobre pomysły jednak są wypaczane, bo niezależnie od form realizacji Ci u władzy przesadzają, dążąc do autorytaryzmu a nawet despotyzmu, reszta się boi represji lub jest tylko sfrustrowana. To z kolei prowadzi do buntów i prób obalenia władzy...
Jest tu również wątek miłosny, bo Marcel się zakochuje z wzajemnością w dziewczynie o cygańskiej urodzie, nazywanej Milczuchą.
Jest też tajemnicza sala nr 13, której boją się wszyscy kuracjusze (nikt z niej nie wraca).
A nocami, w pobliżu sanatorium, czasami można zobaczyć unoszącego się nad ziemią, legendarnego Białego Lamę...
W Dolinie Światła jest sanatorium dla dzieci z problemami krwi (anemia, nowotwory szpiku), w którym eksperymentalne terapie stosuje tajemniczy doktor Jael. W leczeniu jakąś rolę odgrywa samo miejsce, jego aura, w którym dawniej był klasztor buddyjski.
Głównym bohaterem jest Marcel, który trafia do doliny z powodu anemii (choć istotną rolę odgrywają też problemy jego ojca w...
Nie wiem nawet jakimi słowami zacząć pisać tą recenzję. Książka autorstwa Aleksandra Minkowskiego pod tytułem „Dolina świateł” jest mega nudną publikacją. Przyznaje się, że nie doczytałam jej do końca. I nawet nie zamierzać jej skończyć. Przeczytałam ją do połowy i zresztą nie wiem o co w niej chodzi. Mam wrażenie, że z rozdziału na rozdział coraz bardziej miałam mętlik w głowie. Bo akcja książki w oka mgnieniu się zmieniała. I nie byłam w stanie zorientować się o co w niej chodzi. Nigdy nie oceniam książki po okładce ale w tym wypadku chyba powinnam. I zawsze daje książkom szansę. By mogły się obronić. Ale tym razem książka się nie obroniła treścią. I mam nadzieję, że nikt z nieprzymuszonej woli nie sięgnie po tą pozycję. Naprawdę nigdy w życiu nie przeczytałam tak nudnej książki jak ta. Nie wiem kto ją wpisał do kanonu lektur. Ta książka nie powinna być dopuszczona do spisu książek dla młodzieży.
Nie wiem nawet jakimi słowami zacząć pisać tą recenzję. Książka autorstwa Aleksandra Minkowskiego pod tytułem „Dolina świateł” jest mega nudną publikacją. Przyznaje się, że nie doczytałam jej do końca. I nawet nie zamierzać jej skończyć. Przeczytałam ją do połowy i zresztą nie wiem o co w niej chodzi. Mam wrażenie, że z rozdziału na rozdział coraz bardziej miałam mętlik w...
Przede wszystkim, przeczytałem tą książkę tylko ze względu na konkurs. I może to zaważyło na mojej ocenie, ale książka jest... po prostu słaba. W większości nudna, niektóre motywy są wyjęte znikąd. Poza tym, podczas czytania zacząłem podważać, czy jest to książka dla młodzieży... Jest w niej zawarty dość sugestywny opis, a wszystkie wylewy uczuć miłosnych Marcela do Milczuchy (oczywiście warto wspomnieć, że sam wątek miłosny między tymi osobami był dość przewidywalny...) wprawiały mnie w zażenowanie, momentami takie, że nie chciało mi się czytać dalej. Ostatecznie dzieją się rzeczy, które nie są dokładnie i dobrze rozrysowane i zmotywowane. Poza tym, niektóre wątki i zachowania bohaterów są irracjonalne. Szkoda, bo temat mógł być lepiej wyczerpany i dodałby książce trochę koloru, bo ja odczułem wrażenie, że książka jest "nijaka", oraz "wyblakła". Trochę się zawiodłem, samo miejsce głównej akcji ma potencjał.
Przede wszystkim, przeczytałem tą książkę tylko ze względu na konkurs. I może to zaważyło na mojej ocenie, ale książka jest... po prostu słaba. W większości nudna, niektóre motywy są wyjęte znikąd. Poza tym, podczas czytania zacząłem podważać, czy jest to książka dla młodzieży... Jest w niej zawarty dość sugestywny opis, a wszystkie wylewy uczuć miłosnych Marcela do...
Kilkunastoletni Marcel przybywa do Krainy Światła, gdzie w pobliżu buddyjskiego klasztoru znajduje się dziecięce sanatorium. Marcel poznaje wielu przyjaciół i stara się rozwiązać zagadkę Białego Lamy unoszącego się nad ruinami... Stara się również wierzyć w szlachetność i uczciwość swojego ojca, choć wszystko zdaje się temu przeczyć.Świetna opowieść o piewszych miłościach,przyjaźniach i ciekawych przygodach w całkiem nowym środowisku dla mlodego bohatera.
Kilkunastoletni Marcel przybywa do Krainy Światła, gdzie w pobliżu buddyjskiego klasztoru znajduje się dziecięce sanatorium. Marcel poznaje wielu przyjaciół i stara się rozwiązać zagadkę Białego Lamy unoszącego się nad ruinami... Stara się również wierzyć w szlachetność i uczciwość swojego ojca, choć wszystko zdaje się temu przeczyć.Świetna opowieść o piewszych...
Książka ma swój niepowtarzalny klimat. Tajemnicza, wciągająca opowieść z elementami ponadludzkimi, mimo to porusza wiele tematów ludzkich. Miłość głównego bohatera- Marcela do Milczuchy jest nie naciągana, naturalna, po prostu piękna. Warta brania przykładu, warta przeżycia. Spędzonego czasu nad rozmyślaniem o charakterach bohaterów nie żałuje. Polecam.
Książka ma swój niepowtarzalny klimat. Tajemnicza, wciągająca opowieść z elementami ponadludzkimi, mimo to porusza wiele tematów ludzkich. Miłość głównego bohatera- Marcela do Milczuchy jest nie naciągana, naturalna, po prostu piękna. Warta brania przykładu, warta przeżycia. Spędzonego czasu nad rozmyślaniem o charakterach bohaterów nie żałuje. Polecam.
Ocenia do przeczytania na: http://kaginbooks.blogspot.com/2016/12/28-dolina-swiata-aleksander-minkowski.html
Książki dla młodzieży z reguły są dość przewidywalne w schemacie, proste i niezaskakujące. Zwykle szybko odkrywa się prosty schemat, jakim takowe się kierują.
"Dolinę Światła" wygrałam będąc jeszcze uczniakiem, dawno i za czasów dinozaurów chyba. I... przeczytałam ją jednym tchem. Do dziś lubię do niej sobie czasem wrócić, odświeżyć tą nietypową, jak na książkę dla nastolatków powieść. Bo to, że jest nietypowa i dla nastolatków — to pewne jest niczym amen w pacierzu. Ale... co w niej nietypowego, zapytacie?
Wiele. Zaskakująco wiele.
To historia szesnastoletniego Marcela, który trafia do sanatorium zwanego właśnie "Doliną Światła". Piękna okolica i ruiny tajemniczego, buddyjskiego klasztoru, sąsiadującego z samym sanatorium tworzą nietypową mieszankę miejsca dla pacjentów, u których nie jest do końca określona choroba. To samo w sobie stanowi tajemnicę, której nie sposób poznać w ciągu całej książki.
Podobnie zresztą tajemniczy jest doktor, który wprowadza innowacyjne badania i sposoby leczenia swych pacjentów. Jak mu się to udaje... ciężko określić. Dość, że metody leczenia krwi są nieco... kontrowersyjne. Nie mniej, doktorek okazuje się całkiem na miejscu osobnikiem, ogarniętym. Przy tym wszystkim pojawia się jeszcze pierwsza miłość, troszkę nieporadna i nieśmiała. Pojawia się też... swoista promocja buddyzmu, jako leku na wiele zła. No nie mi oceniać. Wizje narkotyczne, tajemnice... Hem.
Nie mniej, w tym wszystkim, mam zastrzeżenia, że nie jest to książka dla młodego czytelnika. To raczej propozycja dla nastolatka, który już okres buntu ma za sobą, który potrafi się skupić i nie przyjmuje bezkrytycznie wszystkiego, co jest napisane lub powiedziane.
Fabuła jest tak w zasadzie w powieści dość... nudna. Raczej nie porywająca, monotonnie prowadzi aż do finału, kryminalna zagadka i tajemniczy pokój numer 13 dodają, owszem, smaczku, ale... nie jest to jakieś absolutnie wciągające i oszałamiające cudo. Nastoletni Marcel trafia do sanatorium, w którym mierzy się nie tylko ze swoim i słabościami, miłością, otoczeniem, ale i ojcem, który zdaje się nie być wcale tak kryształowy, jakby chciało się go widzieć... do tego musi zmierzyć się z pseudodemokratycznymi władzami nastolatków w sanatorium (serio). Dochodzi do tego również wątek związany z samą radą — Marcel, który nie rozumie postępowania rady, w końcu zostaje postawiony przed faktem dokonanym, że na każdego jest jakaś "teczka" (w jakiś idiotyczny sposób skojarzyło mi się ze współczesną sytuacją w naszym kraju...). Do tego tajemniczy doktorek, który nie do końca zachowuje się etycznie oraz ukochana, która nieco za bardzo do owego doktorka jest przywiązana... No i same ruiny klasztoru. Jaką skrywają tajemnicę, co jest powodem pojawiania się stale "Białego Buddy"...?
Wiele pytań, spora ilość wątków jak na tak cieniutką książeczkę.
Co do samych zaś bohaterów... no tu będzie krótko i raczej bez eksplozji zachwytów. Postacie nie są jakieś szaleńczo cudowne, oszałamiające i zaskakujące. Są raczej dość przeciętne, a sam Marcel zdecydowanie zachowuje się "zbyt dorośle" jak na nastolatka. Owszem, mogą być to szczegóły, ale jakoś niespecjalnie przypadło mi to do gustu. Jest zbyt "partnerem" dla dorosłych, a zbyt "dorosłym" dla reszty nastolatków, taki... stary maleńki, wyraźnie wykluczony przez społeczeństwo.
Pozostałe postacie też wydają się lekko niedopracowane, choć — pamiętam — w czasach szkolnych, zupełnie mi to nie przeszkadzało. Teraz zwracam na to większą uwagę.... ;)
Całokształt tej pozycji nie jest zły, ale z pewnością nieco "za dorosły" jak na nastolatka w wieku 13-14 lat. Czyta się dobrze, szybko, element tajemnicy i kryminału dodają małego smaczku całości, ale nie jest to nic zaskakującego czy odkrywczego. Jeśli jednak szukacie książki, która nie ma smoków, czarów i nastoletnich bohaterów, ale porusza trudne tematy jednakowo życia, śmierci, korupcji czy buddyzmu - "Dolina Światła" wydaje się dobrym punktem wyjścia...
Ocenia do przeczytania na: http://kaginbooks.blogspot.com/2016/12/28-dolina-swiata-aleksander-minkowski.html
Książki dla młodzieży z reguły są dość przewidywalne w schemacie, proste i niezaskakujące. Zwykle szybko odkrywa się prosty schemat, jakim takowe się kierują.
"Dolinę Światła" wygrałam będąc jeszcze uczniakiem, dawno i za czasów dinozaurów chyba. I... przeczytałam...
Nie wiem jak to się stało, ale w moje ręce wpadła dziś powieść Aleksandra Minkowskiego pt. "Dolina Światła". Przeczytałem. Odłożyłem na półkę. I bardzo staram się o niej zapomnieć. Niech to starczy za najlepszy komentarz.
Na początku drobna uwaga. Książka skierowana jest do głównie dzieci i młodszej młodzieży (trzynastolatków!). Bogatsi o tę informację zaczynajmy:
Główny bohater szesnastoletni Marcel Jung , trafia do tytułowej Doliną Światła, miejsca gdzie znajduje się sanatorium. Budynek tegoż sanatorium ma bogatą historie – wcześniej stał tam klasztor buddyjski. W Dolinie Światła przebywa tu stu kuracjuszy (same dzieci). Sanatorium jest nowocześnie wyposażone, a praktyki medyczne odbywają się często za zamkniętymi drzwiami „Sali 13”, stosowane są także cudowne leki wynalezione przez doktora Jaela (brzmi strasznie i takie właśnie jest).
Pośród dzieci pozostawionych swojemu losowi, wyróżnia się pewien podział na: zwykłych chorych i funkcyjnych – takich którzy mają pewne przywileje. Główny bohater ma to szczęście i zostaje funkcyjnym (projektuje gazetkę). Marcel zaczyna dostrzegać bardzo dziwne rzeczy: listy od rodziców i jego dziewczyny docierają z opóźnieniem, nie wolno słuchać radia, dostęp do prasy mają tylko wybrani itp. Powszechnie panuje inwigilacja i zastraszanie. Chłopak zaprzyjaźnia się z Milczuchą – dziewczyna o skomplikowanej osobowości (mało napisane) i trudnym dzieciństwie. Marcel spędza z dziewczyną każdą wolną chwilę. No i właśnie. Robi się coraz dziwniej. W pewnym momencie musiałem dwukrotnie sprawdzać czy czytam na pewno Dolinę Światła – powieść przeznaczoną dla dzieci i młodszej młodzieży. Na ale wracając, spotkania (randki?) bohatera i Milczuchy stają się coraz bardziej romantyczne: razem wychodzą na wieczorne spacery, odkrywają kolejne tajemnice klasztoru buddyjskiego i - no właśnie - kochają się („Po raz pierwszy całowałem jej piersi”; „Jej nagość wywołała ucisk w gardle”).
Podsumowując, główny bohater trafia do świata pełnego osamotnionych, chorych dzieci, pełnych problemów, pozostawionych swojemu losowi (z wyjątkiem „leczenia” które polega na szprycowaniu nastolatków pigułkami na sen i nie tylko). Co gorsze tytułowa Dolina Światła, jest miejscem odciętym od świata i tak nieprawdopodobnym, że nie wiadomo, czy istnieje naprawdę, wieczorami pola i pagórki przemierza duch Białego Lamy, bohater zaczyna jako kilkunastolatek z rówieśniczką uprawiać seks, a na deser za sprawą kucharza poznaje nauki tybetańskiego mędrca Szigace Brahmaputry i zaczyna czuć się zagubiony (ciekawe dlaczego). Zadaje sobie pytania takie jak: Czy miłość i przyjaźń są tożsame, czy Chrystus był mnichem buddyjskim i nie skonał na krzyżu, czy reinkarnacja jest faktem. Jednym słowem bohater zaczyna poddawać w wątpliwość swoją i czytelnika wiarę. Brzmi jak absurd. A może to wszystko razem podsumowane brzmi śmiesznie? Uwierzcie jednak, że nie jest ani zabawnie ani poważnie. Jest niejako, nudno, wręcz kiczowato i deprawująco.
Ponieważ cała ta powieść jest jaka jest (nie będę się więcej nad tym rozpisywał – jeśli ktoś chce stracić trochę czasu proponuje samodzielnie przebrnąć), jedyną nadzieją pozostaje ukryte gdzieś, metaforyczne przesłanie. No i faktyczne, powieść Aleksandra Minkowskiego stwarza wiele takich możliwości interpretacyjnych. Możemy odnaleźć uproszczony model państwa totalitarnego (sprawowanie władzy w sanatorium przez Radę Trzech) oraz motyw światła jako czegoś co rozprasza mroki i leczy rany oraz na upartego wiele innych (leki - narkotyki, itd...). Tylko czy odbiorca (przypominam że książka jest przeznaczona dla dzieci) da radę taką symbolikę odczytać? I czy przypadkiem podążając za bohaterem 13-latek nie zacznie poddawać w wątpliwość wartości, zamiast przyswajać nowe?
Doczytałem się, że Dolina Światła przez pewien czas była nawet - uwaga - lekturą obowiązkową dla klas IV-VI (czyli dla 13 latków!!!), zaliczoną do „tekstów kultury poznawanych”. Dla mnie to jakaś paranoja. Książka owszem, maiła swój specyficzny klimat, miejscami (nielicznymi) wciągającą fabułę, no ale bez przesady. Nie wiem kto o tym zdecydował i czy kiedykolwiek Dolinę Światła miał w ręce. Moim zdaniem jest wiele znacznie lepszych dzieł, które można by zaproponować młodszym uczniom (jak np. Hobbit). Nie porwało mnie pióro Aleksandra Minkowskiego. Nie polecam nikomu, a w szczególności dzieciom.
Pozdrawiam i zapraszam na www.strefatrelaksu.blogspot.com - najlepsze recenzje najnowszych filmów i książek
Nie wiem jak to się stało, ale w moje ręce wpadła dziś powieść Aleksandra Minkowskiego pt. "Dolina Światła". Przeczytałem. Odłożyłem na półkę. I bardzo staram się o niej zapomnieć. Niech to starczy za najlepszy komentarz.
Na początku drobna uwaga. Książka skierowana jest do głównie dzieci i młodszej młodzieży (trzynastolatków!). Bogatsi o tę informację zaczynajmy:
Przeczytana bardzo dawno temu... po raz pierwszy jako małe dziecko zetknęłam się ze śmiercią w literaturze, ale pamiętam to jako coś poetyckiego, wzruszającego, jak przejście w inny, lepszy wymiar, taką doliną światła. To było ponad 30 lat temu, tyle pamiętam... książka z tych do zapamiętania na całe życie.
Przeczytana bardzo dawno temu... po raz pierwszy jako małe dziecko zetknęłam się ze śmiercią w literaturze, ale pamiętam to jako coś poetyckiego, wzruszającego, jak przejście w inny, lepszy wymiar, taką doliną światła. To było ponad 30 lat temu, tyle pamiętam... książka z tych do zapamiętania na całe życie.
Zakończenie dobre, chociaż kilka rzeczy zostaje niewyjaśnionych. Na początku strasznie mi się dłużyła, ale w końcu to lektura, więc musiałam się męczyć. Później sytuacja się poprawiła,a poza tym powieść jest bardzo wartościowa, to też nie żałuję, że ją skończyłam. Polecam!
Zakończenie dobre, chociaż kilka rzeczy zostaje niewyjaśnionych. Na początku strasznie mi się dłużyła, ale w końcu to lektura, więc musiałam się męczyć. Później sytuacja się poprawiła,a poza tym powieść jest bardzo wartościowa, to też nie żałuję, że ją skończyłam. Polecam!
Jedna z najlepszych, jeśli nie najlepsza lektura w podstawówce. Pomimo nudnawej chwilami fabuły i spowalniających akcję opisów, książka urzeka swoją tajemniczością i niezwykłą aurą.
Marcel, szesnastolatek z anemią, zamieszkuje w sanatorium. Panuje tam Rada Trzech, ustrój przypomina państwo totalitarne. Marcel spotyka w Dolinie Światła Milczuchę - Cygankę. To dziwne przezwisko (a nie, jak niektórzy piszą, imię)wzięło się od początkowego nieodzywania się dziewczyny.
Podsumowując, totalitaryzm w sanatorium przeplatany wątkiem miłosnym oraz wstawkami na temat buddyzmu sprawiły, że książkę tę przeczytałam dosłownie w dwa dni. Pamiętam wyniki z kartkówki sprawdzającej znajomość treści lektury - jedyna piątka w klasie :)
Jedna z najlepszych, jeśli nie najlepsza lektura w podstawówce. Pomimo nudnawej chwilami fabuły i spowalniających akcję opisów, książka urzeka swoją tajemniczością i niezwykłą aurą.
Marcel, szesnastolatek z anemią, zamieszkuje w sanatorium. Panuje tam Rada Trzech, ustrój przypomina państwo totalitarne. Marcel spotyka w Dolinie Światła Milczuchę - Cygankę. To dziwne...
Książka, którą pokochałam przede wszystkim za styl! Pięknie napisana, wciągająca i wielowątkowa powieść o dzieciach z sanatorium.
Na bazie tej niewielkiej społeczności, do której nie wtrącał się nikt dorosły, dzieci tworzyły swoje prawa, jak i wybierały spośród siebie władzę. Jak można się domyśleć miało to swoje konsekwencje. Kiedy wybrana demokratycznie rada staje się coraz sroższa, w zasadzie nie ma nikogo, kto by się przeciwstawił.
Takiego postępowania kompletnie nie rozumie Marcel, który jest w sanatorium nowy. Fakt, że tyle osób trzęsie portkami przed swoimi kolegami wydaje mu się nie do pojęcia. Jednak okazuje się, że rada na każdego ma krępujące informacje i stosuje przeróżne szantaże.
Dodajmy do tego kłamliwego doktora, który poprzez oszustwa chce wpłynąć na psychikę pacjentów i fakt, że sanatorium jest zbudowane na ruinach buddyjskiego klasztoru, z którym wiąże się pewna tajemnica, niespotykane zjawiska, jakie zachodzą w dolinie, miłość Marcela do dziewczyny, zbytnio przywiązanej do sanatoryjnego doktora, oraz tajemniczą salę 13 i mamy naprawdę interesującą fabułę. W każdej swojej części.
Jedyny mój zarzut drobny jest taki, że powody braku buntu przeciwko radzie były dla mnie zbyt błahe i też trochę nienaturalne.
Książka, którą pokochałam przede wszystkim za styl! Pięknie napisana, wciągająca i wielowątkowa powieść o dzieciach z sanatorium.
Na bazie tej niewielkiej społeczności, do której nie wtrącał się nikt dorosły, dzieci tworzyły swoje prawa, jak i wybierały spośród siebie władzę. Jak można się domyśleć miało to swoje konsekwencje. Kiedy wybrana demokratycznie rada staje się...
Sporo tu krytycznych opinii, ale ja tę książkę bardzo lubię za niezwykły klimat - rzeczywistość przeplata się z niezwykłością, właściwie nie wiadomo, czy jest ten klasztor i Biały Lama, czy to tylko światło księżyca i sny... Myślę, że jako lektura w gimnazjum dałaby wiele możliwości do dyskusji - problem wstydu za rodziców, układów w grupie, walki o władzę, troski o drugiego człowieka,odpowiedzialności. Zazwyczaj w książkach dla młodzieży jest głównie rozrywka lub moralizowanie, a tu są poważne dylematy.
Sporo tu krytycznych opinii, ale ja tę książkę bardzo lubię za niezwykły klimat - rzeczywistość przeplata się z niezwykłością, właściwie nie wiadomo, czy jest ten klasztor i Biały Lama, czy to tylko światło księżyca i sny... Myślę, że jako lektura w gimnazjum dałaby wiele możliwości do dyskusji - problem wstydu za rodziców, układów w grupie, walki o władzę, troski o...
Lektura w podstawówce (przez nikogo i tak nie realizowana).
Jak dla mnie, dość trudna - świetnie nadawałaby się do gimnazjum.
Troszkę filozofii, miłości, cierpienia, rywalizacji - kolejna znakomita pozycja dla młodzieży. Inna niż wszystkie - na pomyślenie.
Myślę, że niedługo przeczytam ją ponownie.
Lektura w podstawówce (przez nikogo i tak nie realizowana).
Jak dla mnie, dość trudna - świetnie nadawałaby się do gimnazjum.
Troszkę filozofii, miłości, cierpienia, rywalizacji - kolejna znakomita pozycja dla młodzieży. Inna niż wszystkie - na pomyślenie.
Myślę, że niedługo przeczytam ją ponownie.
"Dolina Światła" jest wspaniałą lekturą! Lekturą, którą bez chwili wahania polecam innym. Opowiada ona historię chorego na anemię Marcela. Pewnego razu trafia on do sanatorium, w którym, lecząc się, dowiaduje się, czym jest miłość, przyjaźń, zdrada. Spotyka się też z niesprawiedliwością, a wszystko jest dokoła owiane tajemnicą. Nikt nie chce nawet słowem zdradzić, co kryje się za drzwiami pokoju nr 13. Od początku nie daje mu to spokoju, ale są również inne niewyjaśnione sprawy. Marcel się zmienił pod wpływem tych wszystkich wydarzeń, przyjaźni z kucharzem oraz miłości do Milczuchy, ale możecie się o tym sami przekonać, sięgając po tę niezwykłą powieść. Mam nadzieję, że Wy ją również docenicie.
"Dolina Światła" jest wspaniałą lekturą! Lekturą, którą bez chwili wahania polecam innym. Opowiada ona historię chorego na anemię Marcela. Pewnego razu trafia on do sanatorium, w którym, lecząc się, dowiaduje się, czym jest miłość, przyjaźń, zdrada. Spotyka się też z niesprawiedliwością, a wszystko jest dokoła owiane tajemnicą. Nikt nie chce nawet słowem zdradzić, co kryje...
Szpital to mała społeczność. W tej książce jest on synonimem czegoś większego, na przykład: państwa. Ludzie posługują się kłamstwami, żeby dojść do władzy. Nieoczekiwanie przykład z nich bierze obejmujący władzę Pierwszy...
Kto na prawdę okaże się "tym złym"? Kto jest zdrajcą? Czy Marcel znajdzie bratnią duszę? Kim jest Kucharz? Czy pod ruinami jest wejście do Raju?
Odpowiedź na te pytania znajdziemy w książce. Gorąco polecam, idealna na wieczory!
Szpital to mała społeczność. W tej książce jest on synonimem czegoś większego, na przykład: państwa. Ludzie posługują się kłamstwami, żeby dojść do władzy. Nieoczekiwanie przykład z nich bierze obejmujący władzę Pierwszy...
Kto na prawdę okaże się "tym złym"? Kto jest zdrajcą? Czy Marcel znajdzie bratnią duszę? Kim jest Kucharz? Czy pod ruinami jest wejście do Raju?
...
Ciekawa, choć koniec mnie trochę rozczarował. Spodziewałam się wielkiego finału, a było bardzo przewidywalnie. Książka dobra pod względem psychologicznym - kulisy intryg związanych z walką o władzę, choć akcja toczy się w sanatorium dziecięcym. Nastolatki wcale nie są gorsze od dorosłych. Wątek miłosny ciekawie wkomponowuje się w tę grę. Postać doktora dodaje tajemniczości temu miejscu, a strach przed salą nr 13 nawet wprowadza element grozy. Natomiast motyw buddyjskiego klasztoru jest moim zdaniem niedopracowany. Nie wprowadził ani sensacyjności do powieści, ani nawet baśniowego charakteru. Dlatego finał mnie rozczarował. Dziwię się też, że ta książka jest na liście lektur w szkole podstawowej. Zdecydowanie poleciłabym ją gimnazjalistom.
Ciekawa, choć koniec mnie trochę rozczarował. Spodziewałam się wielkiego finału, a było bardzo przewidywalnie. Książka dobra pod względem psychologicznym - kulisy intryg związanych z walką o władzę, choć akcja toczy się w sanatorium dziecięcym. Nastolatki wcale nie są gorsze od dorosłych. Wątek miłosny ciekawie wkomponowuje się w tę grę. Postać doktora dodaje tajemniczości...
No i jak to ocenić? Przede wszystkim: strasznie nie polubiłam Milczuchy. Co to za imię, tak w ogóle? Na dodatek fabuła: lekko się czyta, ale z pobłażliwością dla autora, który chyba nigdy nie odwiedził sanatorium. Sanatorium to nie jakiś Dom W Którym Straszy, no proszę. Para nastolatków z anemią, a na czele Trzeci o przywódczych zdolnościach, a wszystko to polane ostrym sosem grozy i despotyzmu. Dziwne? No właśnie.
No i ten buddyzm. To już się w ogóle nie trzymało kupy. Ten cały lama i widma... Szkoda słów.
Nawet wciąga, bo jest napisane lekkim językiem, ale tak ogólnie to nie wiem dlaczego to jest lekturą. Naciągane 3/10.
No i jak to ocenić? Przede wszystkim: strasznie nie polubiłam Milczuchy. Co to za imię, tak w ogóle? Na dodatek fabuła: lekko się czyta, ale z pobłażliwością dla autora, który chyba nigdy nie odwiedził sanatorium. Sanatorium to nie jakiś Dom W Którym Straszy, no proszę. Para nastolatków z anemią, a na czele Trzeci o przywódczych zdolnościach, a wszystko to polane ostrym...
Jako dziecko uwielbiałem prozę Aleksandra Minkowskiego. Czytałem zarówno książki z biblioteki jak jego powieści w odcinkach w czasopismach dziecięcych. Urok tej lektury polegał na umiejętnym łączeniu typowych przygód nastolatków z odrobiną fantastyki naukowej i jakąś namiastką zachodniego luksusu, którego odrobina przeniknęła do naszej zszarzałej rzeczywistości.
Książka, którą teraz po latach kupiłem w postaci e-booka w imię tych wspomnień jest już trochę inna. Nie ma w niej żadnego z wymienionych dodatków natomiast bardzo rozbudowany jest cały układ społeczny w jaki wchodzi bohater oraz wiążące się z nim intrygi różnych osób.
Można śmiało ją określić jako zbudowaną na podobnych zasadach jak książki dla dorosłych, tyle że tu mamy do czynienia z prawie wyłącznie środowiskiem młodzieżowym i właściwymi im problemami.
Uważam, że to atrakcyjna i wartościowa lektura.
Jako dziecko uwielbiałem prozę Aleksandra Minkowskiego. Czytałem zarówno książki z biblioteki jak jego powieści w odcinkach w czasopismach dziecięcych. Urok tej lektury polegał na umiejętnym łączeniu typowych przygód nastolatków z odrobiną fantastyki naukowej i jakąś namiastką zachodniego luksusu, którego odrobina przeniknęła do naszej zszarzałej rzeczywistości.
Książka,...
Czytałam gdy byłam nastolatką wiele lat temu ale do tej pory nie mogę o niej zapomnieć. Polecam młodym czytelnikom. Dał mi ją do przeczytania mój brat.
Czytałam gdy byłam nastolatką wiele lat temu ale do tej pory nie mogę o niej zapomnieć. Polecam młodym czytelnikom. Dał mi ją do przeczytania mój brat.
"Dolina Światła" opowiada o nastoletnim Marcelu, który przybywa do sanatorium w tytułowej Dolinie. Powstało ono niedaleko dawnego miejsca kultu Buddy, zresztą cała książka oparta jest na jego naukach - natykamy się na nią w każdym rozdziale. Marcel staje się pośrednikiem w walce z bezwzględną Radą Trzech, dyktaturze małej skali. Przeżywa pierwszą miłość, wielkie przygody, a nad tym wszystkim (chociaż bohater nie zdaje sobie z tego sprawy) czuwa dobry, ale uparty doktor Jael.
Książkę polecam, chociaż jest przygnębiająca.
Miłej lektury :)
"Dolina Światła" opowiada o nastoletnim Marcelu, który przybywa do sanatorium w tytułowej Dolinie. Powstało ono niedaleko dawnego miejsca kultu Buddy, zresztą cała książka oparta jest na jego naukach - natykamy się na nią w każdym rozdziale. Marcel staje się pośrednikiem w walce z bezwzględną Radą Trzech, dyktaturze małej skali. Przeżywa pierwszą miłość, wielkie przygody, a...
Chyba po raz pierwszy nie mam pojęcia, jak ocenić przeczytaną w całości - dodam, że ze względnym zainteresowaniem - książkę.
Sięgnęłam po tę pozycję, gdyż znalazła się na liście lektur nowej podstawy programowej dla klas IV - VI szkół podstawowych, a więc została przeznaczona w zamyśle jej twórców dla trzynastolatków.
Chętnie dowiedziałabym się, czymże na to zasłużyła, jakie walory o tym zdecydowały. Język? Problematyka? Filozofia? Nowatorstwo?
Języka, kompozycji się nie czepiam. Kwestia gustu.
Problematyka zupełnie obca współczesnym bardzo młodym ludziom.
Oto szesnastoletni (sic!) Marceli trafia do sanatorium prowadzonego przez doktora, który próbuje swoistych, nowatorskich metod leczenia chorób krwi. Tam się zakochuje, obserwuje wynaturzenia pseudodemokratycznych rządów społeczności sanatoryjnej, przy okazji dokonuje rozrachunków z obrazem ojca - oskarżonego prezesa dużego zakładu.
Cóż może być tu bliskie młodemu czytelnikowi?
Pierwsze pocałunki, pieszczoty, wizje narkotyczne, obrazy umierania, teoria reinkarnacji?
Niby jest tu wszystko, ale podlane ciężko strawnym sosem odkrycia jedynej recepty na życie.
No i ta promocja buddyzmu. Od razu się przyznam: nie wiem, czy spłaszczona czy sensowna, na pewno nużąca.
Pomysł? Istnieje, o tak. Może nowatorstwem było wziąć dojrzewającego bohatera, pierwszą miłość, odosobnienie i tajemnicę - zmieszać lub wstrząsnąć. Trochę to jednak mało...
Bohater wydaje się nad wiek dojrzały. Dla dorosłych staje się partnerem, dla rówieśników - kimś zawsze o krok przed nimi. Jawi się jako płaski, jednowymiarowy,doświadczony, przewidujący, niemal nieomylny. Papierowy. Nierzeczywisty.
Dziś już wiem na pewno: nie będę tej lektury omawiać w żadnej klasie.
PS
Wiem: istnieje jeszcze możliwość, że nie rozumiem tego, co czytam. Liczę się z nią ;)
Chyba po raz pierwszy nie mam pojęcia, jak ocenić przeczytaną w całości - dodam, że ze względnym zainteresowaniem - książkę.
Sięgnęłam po tę pozycję, gdyż znalazła się na liście lektur nowej podstawy programowej dla klas IV - VI szkół podstawowych, a więc została przeznaczona w zamyśle jej twórców dla trzynastolatków.
Chętnie dowiedziałabym się, czymże na to zasłużyła,...
Nie zainteresowała mnie.
Nie zainteresowała mnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDolina młodości
Miałam problem. Na szczęście czytelniczy, z książką Aleksandra Minkowskiego „Dolina światła”. Nazwa wydawnictwa – Młodzieżowa Agencja – wskazuje, iż książka dla młodych. Treść trochę taka niemłodzieżowa, chociaż bohaterowie młodzi. Główny ma 16 lat. Miejsce akcji, cały czas to samo, przypomina mi „Czarodziejską górę” Manna. Koedukacyjne sanatorium dla setki dzieci i tych nieco starszych. Lekarz, który wszystko może. Nieokreślony czas pobytu, jak u Manna „Wyzdrowiejesz, to wyjdziesz”. Do tego klimat, który sam leczy. Tam była góra, tu jest dolina. Ale nie popadajmy w skrajność, to nie Mann, chociaż też na M. U tego pierwszego dorośli ludzie pilnowali się sami, u drugiego małolatów pilnują …. małolaty. Jest taka Rada Trzech, niby to wybrana demokratycznie poprzez głosowanie, niby to wsłuchująca się w głos ludu, ale jednak swoje za uszami ma. Czas się wreszcie zbuntować. Ale czy warto? Może potem będzie gorzej? Czy ktoś się nad tym zastanowił?
W tle, a może na pierwszym planie, mamy młodzieńczą miłość. Taką, wydaje się nie na dzisiejsze czasy. Młodzi tulą się do siebie, wspierają się, spacerują przy blasku księżyca. I nawet kiedy ona jest naga, to nic się nie dzieje. Bo to uczucie ich łączy, nie seks.
Do tego dochodzi jeszcze legenda o buddyjskim klasztorze z Białym Lamą na czele. Jest czy go nie ma?
W sumie książkę przeczytałam z zainteresowaniem. Dużo ciekawych myśli. Trochę moralizatorstwa, ale z umiarem. Zakończenie kiepskie, takie narkotyczne jakieś, ale jakieś być musiało. Tym bardziej, że nigdy o tej pozycji literackiej nie słyszałam. Tak jak i o wielu, wielu książkach, które ludzkość napisała przez wieki. Zabrałam się więc za czytanie o książce. I pojawił się poważny problem. Czy naprawdę mam aż taką sklerozę?
Z internetu dowiaduję się, że „Dolina światła” była, a może nawet jest lekturą szkolną! I to gdzie? W podstawówce!
Dzwonię do koleżanki, też emerytowanej nauczycielki polskiego. Słyszę jak wali się w piersi i zaklina rzeczywistość: „Nie znam. Nie czytałam. Nie omawiałam. Może było to dawno temu drobnym druczkiem w programie zapisane?” – próbuje szukać wytłumaczenia. Emerytka – bibliotekarka naprowadza na ślad: „Była taka w bibliotece. Jeden egzemplarz. Nie, nie lektura. Gdyby tak było, mielibyśmy więcej egzemplarzy.”
Wrzucam pytanie do sieci – była czy nie była. Odzew niewielki, ale ktoś pisze, że lektura klasy siódmej. Sprawdzam. Oddycham z ulgą. W wykazie na rok szkolny 2024/25 nie ma takiej pozycji. I bardzo dobrze. To książka nie dla dzieci, chociaż o dzieciach. Jeszcze nie „Władca much” Williama Goldinga, ale chwilami blisko, w sensie psychologicznym zwłaszcza. Swój problem rozstrzygam w momencie przypomnienia sobie „Raz do roku w Skiroławkach” Zbigniewa Nienackiego. Kiedy książka ukazała się w 1983 roku, ludzie byli pewni, że to kolejna przygoda pana Samochodzika. A tu niespodzianka… dla dorosłych, nie tylko pełnoletnich, ale wyjątkowo dorosłych. Na autora wylała się fala ówczesnego hejtu, zwanego wówczas oburzeniem i totalną krytyką. Jak śmiał, jak on, autor książek dla dzieci mógł coś takiego napisać! Mógł, tak jak Minkowski, autor „Grubego” i „Szaleństwa Majki Skowron” mógł napisać „Dolinę światła”.
Dolina młodości
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMiałam problem. Na szczęście czytelniczy, z książką Aleksandra Minkowskiego „Dolina światła”. Nazwa wydawnictwa – Młodzieżowa Agencja – wskazuje, iż książka dla młodych. Treść trochę taka niemłodzieżowa, chociaż bohaterowie młodzi. Główny ma 16 lat. Miejsce akcji, cały czas to samo, przypomina mi „Czarodziejską górę” Manna. Koedukacyjne sanatorium dla setki...
Jako nastolatka zaczytywałam się w niej wręcz bezprzytomnie. Bardzo mi się podobała, ciekawa jestem, jak odebrałabym ją będąc starszą o ćwierćwiecze ;) Muszę sprawdzić.
Jako nastolatka zaczytywałam się w niej wręcz bezprzytomnie. Bardzo mi się podobała, ciekawa jestem, jak odebrałabym ją będąc starszą o ćwierćwiecze ;) Muszę sprawdzić.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW Dolinie Światła jest sanatorium dla dzieci z problemami krwi (anemia, nowotwory szpiku), w którym eksperymentalne terapie stosuje tajemniczy doktor Jael. W leczeniu jakąś rolę odgrywa samo miejsce, jego aura, w którym dawniej był klasztor buddyjski.
Głównym bohaterem jest Marcel, który trafia do doliny z powodu anemii (choć istotną rolę odgrywają też problemy jego ojca w pracy, przed którymi chce uchronić syna, wysyłając go do odciętego od świata miejsca). Specyficzny sposób prowadzenia sanatorium polega na eksperymentalnym podejściu do kuracjuszy. Tworzą oni stuosobową społeczność opartą na zasadach demokratycznych. Dobre pomysły jednak są wypaczane, bo niezależnie od form realizacji Ci u władzy przesadzają, dążąc do autorytaryzmu a nawet despotyzmu, reszta się boi represji lub jest tylko sfrustrowana. To z kolei prowadzi do buntów i prób obalenia władzy...
Jest tu również wątek miłosny, bo Marcel się zakochuje z wzajemnością w dziewczynie o cygańskiej urodzie, nazywanej Milczuchą.
Jest też tajemnicza sala nr 13, której boją się wszyscy kuracjusze (nikt z niej nie wraca).
A nocami, w pobliżu sanatorium, czasami można zobaczyć unoszącego się nad ziemią, legendarnego Białego Lamę...
W Dolinie Światła jest sanatorium dla dzieci z problemami krwi (anemia, nowotwory szpiku), w którym eksperymentalne terapie stosuje tajemniczy doktor Jael. W leczeniu jakąś rolę odgrywa samo miejsce, jego aura, w którym dawniej był klasztor buddyjski.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGłównym bohaterem jest Marcel, który trafia do doliny z powodu anemii (choć istotną rolę odgrywają też problemy jego ojca w...
Bardzo nudna i trochę bezsensu książka, jakoś doczytałam do końca, ale nie było to łatwe.
Bardzo nudna i trochę bezsensu książka, jakoś doczytałam do końca, ale nie było to łatwe.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiem nawet jakimi słowami zacząć pisać tą recenzję. Książka autorstwa Aleksandra Minkowskiego pod tytułem „Dolina świateł” jest mega nudną publikacją. Przyznaje się, że nie doczytałam jej do końca. I nawet nie zamierzać jej skończyć. Przeczytałam ją do połowy i zresztą nie wiem o co w niej chodzi. Mam wrażenie, że z rozdziału na rozdział coraz bardziej miałam mętlik w głowie. Bo akcja książki w oka mgnieniu się zmieniała. I nie byłam w stanie zorientować się o co w niej chodzi. Nigdy nie oceniam książki po okładce ale w tym wypadku chyba powinnam. I zawsze daje książkom szansę. By mogły się obronić. Ale tym razem książka się nie obroniła treścią. I mam nadzieję, że nikt z nieprzymuszonej woli nie sięgnie po tą pozycję. Naprawdę nigdy w życiu nie przeczytałam tak nudnej książki jak ta. Nie wiem kto ją wpisał do kanonu lektur. Ta książka nie powinna być dopuszczona do spisu książek dla młodzieży.
Nie wiem nawet jakimi słowami zacząć pisać tą recenzję. Książka autorstwa Aleksandra Minkowskiego pod tytułem „Dolina świateł” jest mega nudną publikacją. Przyznaje się, że nie doczytałam jej do końca. I nawet nie zamierzać jej skończyć. Przeczytałam ją do połowy i zresztą nie wiem o co w niej chodzi. Mam wrażenie, że z rozdziału na rozdział coraz bardziej miałam mętlik w...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzede wszystkim, przeczytałem tą książkę tylko ze względu na konkurs. I może to zaważyło na mojej ocenie, ale książka jest... po prostu słaba. W większości nudna, niektóre motywy są wyjęte znikąd. Poza tym, podczas czytania zacząłem podważać, czy jest to książka dla młodzieży... Jest w niej zawarty dość sugestywny opis, a wszystkie wylewy uczuć miłosnych Marcela do Milczuchy (oczywiście warto wspomnieć, że sam wątek miłosny między tymi osobami był dość przewidywalny...) wprawiały mnie w zażenowanie, momentami takie, że nie chciało mi się czytać dalej. Ostatecznie dzieją się rzeczy, które nie są dokładnie i dobrze rozrysowane i zmotywowane. Poza tym, niektóre wątki i zachowania bohaterów są irracjonalne. Szkoda, bo temat mógł być lepiej wyczerpany i dodałby książce trochę koloru, bo ja odczułem wrażenie, że książka jest "nijaka", oraz "wyblakła". Trochę się zawiodłem, samo miejsce głównej akcji ma potencjał.
Przede wszystkim, przeczytałem tą książkę tylko ze względu na konkurs. I może to zaważyło na mojej ocenie, ale książka jest... po prostu słaba. W większości nudna, niektóre motywy są wyjęte znikąd. Poza tym, podczas czytania zacząłem podważać, czy jest to książka dla młodzieży... Jest w niej zawarty dość sugestywny opis, a wszystkie wylewy uczuć miłosnych Marcela do...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKilkunastoletni Marcel przybywa do Krainy Światła, gdzie w pobliżu buddyjskiego klasztoru znajduje się dziecięce sanatorium. Marcel poznaje wielu przyjaciół i stara się rozwiązać zagadkę Białego Lamy unoszącego się nad ruinami... Stara się również wierzyć w szlachetność i uczciwość swojego ojca, choć wszystko zdaje się temu przeczyć.Świetna opowieść o piewszych miłościach,przyjaźniach i ciekawych przygodach w całkiem nowym środowisku dla mlodego bohatera.
Kilkunastoletni Marcel przybywa do Krainy Światła, gdzie w pobliżu buddyjskiego klasztoru znajduje się dziecięce sanatorium. Marcel poznaje wielu przyjaciół i stara się rozwiązać zagadkę Białego Lamy unoszącego się nad ruinami... Stara się również wierzyć w szlachetność i uczciwość swojego ojca, choć wszystko zdaje się temu przeczyć.Świetna opowieść o piewszych...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka ma swój niepowtarzalny klimat. Tajemnicza, wciągająca opowieść z elementami ponadludzkimi, mimo to porusza wiele tematów ludzkich. Miłość głównego bohatera- Marcela do Milczuchy jest nie naciągana, naturalna, po prostu piękna. Warta brania przykładu, warta przeżycia. Spędzonego czasu nad rozmyślaniem o charakterach bohaterów nie żałuje. Polecam.
Książka ma swój niepowtarzalny klimat. Tajemnicza, wciągająca opowieść z elementami ponadludzkimi, mimo to porusza wiele tematów ludzkich. Miłość głównego bohatera- Marcela do Milczuchy jest nie naciągana, naturalna, po prostu piękna. Warta brania przykładu, warta przeżycia. Spędzonego czasu nad rozmyślaniem o charakterach bohaterów nie żałuje. Polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOcenia do przeczytania na: http://kaginbooks.blogspot.com/2016/12/28-dolina-swiata-aleksander-minkowski.html
Książki dla młodzieży z reguły są dość przewidywalne w schemacie, proste i niezaskakujące. Zwykle szybko odkrywa się prosty schemat, jakim takowe się kierują.
"Dolinę Światła" wygrałam będąc jeszcze uczniakiem, dawno i za czasów dinozaurów chyba. I... przeczytałam ją jednym tchem. Do dziś lubię do niej sobie czasem wrócić, odświeżyć tą nietypową, jak na książkę dla nastolatków powieść. Bo to, że jest nietypowa i dla nastolatków — to pewne jest niczym amen w pacierzu. Ale... co w niej nietypowego, zapytacie?
Wiele. Zaskakująco wiele.
To historia szesnastoletniego Marcela, który trafia do sanatorium zwanego właśnie "Doliną Światła". Piękna okolica i ruiny tajemniczego, buddyjskiego klasztoru, sąsiadującego z samym sanatorium tworzą nietypową mieszankę miejsca dla pacjentów, u których nie jest do końca określona choroba. To samo w sobie stanowi tajemnicę, której nie sposób poznać w ciągu całej książki.
Podobnie zresztą tajemniczy jest doktor, który wprowadza innowacyjne badania i sposoby leczenia swych pacjentów. Jak mu się to udaje... ciężko określić. Dość, że metody leczenia krwi są nieco... kontrowersyjne. Nie mniej, doktorek okazuje się całkiem na miejscu osobnikiem, ogarniętym. Przy tym wszystkim pojawia się jeszcze pierwsza miłość, troszkę nieporadna i nieśmiała. Pojawia się też... swoista promocja buddyzmu, jako leku na wiele zła. No nie mi oceniać. Wizje narkotyczne, tajemnice... Hem.
Nie mniej, w tym wszystkim, mam zastrzeżenia, że nie jest to książka dla młodego czytelnika. To raczej propozycja dla nastolatka, który już okres buntu ma za sobą, który potrafi się skupić i nie przyjmuje bezkrytycznie wszystkiego, co jest napisane lub powiedziane.
Fabuła jest tak w zasadzie w powieści dość... nudna. Raczej nie porywająca, monotonnie prowadzi aż do finału, kryminalna zagadka i tajemniczy pokój numer 13 dodają, owszem, smaczku, ale... nie jest to jakieś absolutnie wciągające i oszałamiające cudo. Nastoletni Marcel trafia do sanatorium, w którym mierzy się nie tylko ze swoim i słabościami, miłością, otoczeniem, ale i ojcem, który zdaje się nie być wcale tak kryształowy, jakby chciało się go widzieć... do tego musi zmierzyć się z pseudodemokratycznymi władzami nastolatków w sanatorium (serio). Dochodzi do tego również wątek związany z samą radą — Marcel, który nie rozumie postępowania rady, w końcu zostaje postawiony przed faktem dokonanym, że na każdego jest jakaś "teczka" (w jakiś idiotyczny sposób skojarzyło mi się ze współczesną sytuacją w naszym kraju...). Do tego tajemniczy doktorek, który nie do końca zachowuje się etycznie oraz ukochana, która nieco za bardzo do owego doktorka jest przywiązana... No i same ruiny klasztoru. Jaką skrywają tajemnicę, co jest powodem pojawiania się stale "Białego Buddy"...?
Wiele pytań, spora ilość wątków jak na tak cieniutką książeczkę.
Co do samych zaś bohaterów... no tu będzie krótko i raczej bez eksplozji zachwytów. Postacie nie są jakieś szaleńczo cudowne, oszałamiające i zaskakujące. Są raczej dość przeciętne, a sam Marcel zdecydowanie zachowuje się "zbyt dorośle" jak na nastolatka. Owszem, mogą być to szczegóły, ale jakoś niespecjalnie przypadło mi to do gustu. Jest zbyt "partnerem" dla dorosłych, a zbyt "dorosłym" dla reszty nastolatków, taki... stary maleńki, wyraźnie wykluczony przez społeczeństwo.
Pozostałe postacie też wydają się lekko niedopracowane, choć — pamiętam — w czasach szkolnych, zupełnie mi to nie przeszkadzało. Teraz zwracam na to większą uwagę.... ;)
Całokształt tej pozycji nie jest zły, ale z pewnością nieco "za dorosły" jak na nastolatka w wieku 13-14 lat. Czyta się dobrze, szybko, element tajemnicy i kryminału dodają małego smaczku całości, ale nie jest to nic zaskakującego czy odkrywczego. Jeśli jednak szukacie książki, która nie ma smoków, czarów i nastoletnich bohaterów, ale porusza trudne tematy jednakowo życia, śmierci, korupcji czy buddyzmu - "Dolina Światła" wydaje się dobrym punktem wyjścia...
Ocenia do przeczytania na: http://kaginbooks.blogspot.com/2016/12/28-dolina-swiata-aleksander-minkowski.html
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążki dla młodzieży z reguły są dość przewidywalne w schemacie, proste i niezaskakujące. Zwykle szybko odkrywa się prosty schemat, jakim takowe się kierują.
"Dolinę Światła" wygrałam będąc jeszcze uczniakiem, dawno i za czasów dinozaurów chyba. I... przeczytałam...
Bardzo dobra... Lecz na koniec kilka rzeczy zostaje nie wyjaśnionych ):
Bardzo dobra... Lecz na koniec kilka rzeczy zostaje nie wyjaśnionych ):
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie wiem jak to się stało, ale w moje ręce wpadła dziś powieść Aleksandra Minkowskiego pt. "Dolina Światła". Przeczytałem. Odłożyłem na półkę. I bardzo staram się o niej zapomnieć. Niech to starczy za najlepszy komentarz.
Na początku drobna uwaga. Książka skierowana jest do głównie dzieci i młodszej młodzieży (trzynastolatków!). Bogatsi o tę informację zaczynajmy:
Główny bohater szesnastoletni Marcel Jung , trafia do tytułowej Doliną Światła, miejsca gdzie znajduje się sanatorium. Budynek tegoż sanatorium ma bogatą historie – wcześniej stał tam klasztor buddyjski. W Dolinie Światła przebywa tu stu kuracjuszy (same dzieci). Sanatorium jest nowocześnie wyposażone, a praktyki medyczne odbywają się często za zamkniętymi drzwiami „Sali 13”, stosowane są także cudowne leki wynalezione przez doktora Jaela (brzmi strasznie i takie właśnie jest).
Pośród dzieci pozostawionych swojemu losowi, wyróżnia się pewien podział na: zwykłych chorych i funkcyjnych – takich którzy mają pewne przywileje. Główny bohater ma to szczęście i zostaje funkcyjnym (projektuje gazetkę). Marcel zaczyna dostrzegać bardzo dziwne rzeczy: listy od rodziców i jego dziewczyny docierają z opóźnieniem, nie wolno słuchać radia, dostęp do prasy mają tylko wybrani itp. Powszechnie panuje inwigilacja i zastraszanie. Chłopak zaprzyjaźnia się z Milczuchą – dziewczyna o skomplikowanej osobowości (mało napisane) i trudnym dzieciństwie. Marcel spędza z dziewczyną każdą wolną chwilę. No i właśnie. Robi się coraz dziwniej. W pewnym momencie musiałem dwukrotnie sprawdzać czy czytam na pewno Dolinę Światła – powieść przeznaczoną dla dzieci i młodszej młodzieży. Na ale wracając, spotkania (randki?) bohatera i Milczuchy stają się coraz bardziej romantyczne: razem wychodzą na wieczorne spacery, odkrywają kolejne tajemnice klasztoru buddyjskiego i - no właśnie - kochają się („Po raz pierwszy całowałem jej piersi”; „Jej nagość wywołała ucisk w gardle”).
Podsumowując, główny bohater trafia do świata pełnego osamotnionych, chorych dzieci, pełnych problemów, pozostawionych swojemu losowi (z wyjątkiem „leczenia” które polega na szprycowaniu nastolatków pigułkami na sen i nie tylko). Co gorsze tytułowa Dolina Światła, jest miejscem odciętym od świata i tak nieprawdopodobnym, że nie wiadomo, czy istnieje naprawdę, wieczorami pola i pagórki przemierza duch Białego Lamy, bohater zaczyna jako kilkunastolatek z rówieśniczką uprawiać seks, a na deser za sprawą kucharza poznaje nauki tybetańskiego mędrca Szigace Brahmaputry i zaczyna czuć się zagubiony (ciekawe dlaczego). Zadaje sobie pytania takie jak: Czy miłość i przyjaźń są tożsame, czy Chrystus był mnichem buddyjskim i nie skonał na krzyżu, czy reinkarnacja jest faktem. Jednym słowem bohater zaczyna poddawać w wątpliwość swoją i czytelnika wiarę. Brzmi jak absurd. A może to wszystko razem podsumowane brzmi śmiesznie? Uwierzcie jednak, że nie jest ani zabawnie ani poważnie. Jest niejako, nudno, wręcz kiczowato i deprawująco.
Ponieważ cała ta powieść jest jaka jest (nie będę się więcej nad tym rozpisywał – jeśli ktoś chce stracić trochę czasu proponuje samodzielnie przebrnąć), jedyną nadzieją pozostaje ukryte gdzieś, metaforyczne przesłanie. No i faktyczne, powieść Aleksandra Minkowskiego stwarza wiele takich możliwości interpretacyjnych. Możemy odnaleźć uproszczony model państwa totalitarnego (sprawowanie władzy w sanatorium przez Radę Trzech) oraz motyw światła jako czegoś co rozprasza mroki i leczy rany oraz na upartego wiele innych (leki - narkotyki, itd...). Tylko czy odbiorca (przypominam że książka jest przeznaczona dla dzieci) da radę taką symbolikę odczytać? I czy przypadkiem podążając za bohaterem 13-latek nie zacznie poddawać w wątpliwość wartości, zamiast przyswajać nowe?
Doczytałem się, że Dolina Światła przez pewien czas była nawet - uwaga - lekturą obowiązkową dla klas IV-VI (czyli dla 13 latków!!!), zaliczoną do „tekstów kultury poznawanych”. Dla mnie to jakaś paranoja. Książka owszem, maiła swój specyficzny klimat, miejscami (nielicznymi) wciągającą fabułę, no ale bez przesady. Nie wiem kto o tym zdecydował i czy kiedykolwiek Dolinę Światła miał w ręce. Moim zdaniem jest wiele znacznie lepszych dzieł, które można by zaproponować młodszym uczniom (jak np. Hobbit). Nie porwało mnie pióro Aleksandra Minkowskiego. Nie polecam nikomu, a w szczególności dzieciom.
Pozdrawiam i zapraszam na www.strefatrelaksu.blogspot.com - najlepsze recenzje najnowszych filmów i książek
Nie wiem jak to się stało, ale w moje ręce wpadła dziś powieść Aleksandra Minkowskiego pt. "Dolina Światła". Przeczytałem. Odłożyłem na półkę. I bardzo staram się o niej zapomnieć. Niech to starczy za najlepszy komentarz.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa początku drobna uwaga. Książka skierowana jest do głównie dzieci i młodszej młodzieży (trzynastolatków!). Bogatsi o tę informację zaczynajmy:
Główny...
Przeczytana bardzo dawno temu... po raz pierwszy jako małe dziecko zetknęłam się ze śmiercią w literaturze, ale pamiętam to jako coś poetyckiego, wzruszającego, jak przejście w inny, lepszy wymiar, taką doliną światła. To było ponad 30 lat temu, tyle pamiętam... książka z tych do zapamiętania na całe życie.
Przeczytana bardzo dawno temu... po raz pierwszy jako małe dziecko zetknęłam się ze śmiercią w literaturze, ale pamiętam to jako coś poetyckiego, wzruszającego, jak przejście w inny, lepszy wymiar, taką doliną światła. To było ponad 30 lat temu, tyle pamiętam... książka z tych do zapamiętania na całe życie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZakończenie dobre, chociaż kilka rzeczy zostaje niewyjaśnionych. Na początku strasznie mi się dłużyła, ale w końcu to lektura, więc musiałam się męczyć. Później sytuacja się poprawiła,a poza tym powieść jest bardzo wartościowa, to też nie żałuję, że ją skończyłam. Polecam!
Zakończenie dobre, chociaż kilka rzeczy zostaje niewyjaśnionych. Na początku strasznie mi się dłużyła, ale w końcu to lektura, więc musiałam się męczyć. Później sytuacja się poprawiła,a poza tym powieść jest bardzo wartościowa, to też nie żałuję, że ją skończyłam. Polecam!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna z najlepszych, jeśli nie najlepsza lektura w podstawówce. Pomimo nudnawej chwilami fabuły i spowalniających akcję opisów, książka urzeka swoją tajemniczością i niezwykłą aurą.
Marcel, szesnastolatek z anemią, zamieszkuje w sanatorium. Panuje tam Rada Trzech, ustrój przypomina państwo totalitarne. Marcel spotyka w Dolinie Światła Milczuchę - Cygankę. To dziwne przezwisko (a nie, jak niektórzy piszą, imię)wzięło się od początkowego nieodzywania się dziewczyny.
Podsumowując, totalitaryzm w sanatorium przeplatany wątkiem miłosnym oraz wstawkami na temat buddyzmu sprawiły, że książkę tę przeczytałam dosłownie w dwa dni. Pamiętam wyniki z kartkówki sprawdzającej znajomość treści lektury - jedyna piątka w klasie :)
Jedna z najlepszych, jeśli nie najlepsza lektura w podstawówce. Pomimo nudnawej chwilami fabuły i spowalniających akcję opisów, książka urzeka swoją tajemniczością i niezwykłą aurą.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMarcel, szesnastolatek z anemią, zamieszkuje w sanatorium. Panuje tam Rada Trzech, ustrój przypomina państwo totalitarne. Marcel spotyka w Dolinie Światła Milczuchę - Cygankę. To dziwne...
Książka, którą pokochałam przede wszystkim za styl! Pięknie napisana, wciągająca i wielowątkowa powieść o dzieciach z sanatorium.
Na bazie tej niewielkiej społeczności, do której nie wtrącał się nikt dorosły, dzieci tworzyły swoje prawa, jak i wybierały spośród siebie władzę. Jak można się domyśleć miało to swoje konsekwencje. Kiedy wybrana demokratycznie rada staje się coraz sroższa, w zasadzie nie ma nikogo, kto by się przeciwstawił.
Takiego postępowania kompletnie nie rozumie Marcel, który jest w sanatorium nowy. Fakt, że tyle osób trzęsie portkami przed swoimi kolegami wydaje mu się nie do pojęcia. Jednak okazuje się, że rada na każdego ma krępujące informacje i stosuje przeróżne szantaże.
Dodajmy do tego kłamliwego doktora, który poprzez oszustwa chce wpłynąć na psychikę pacjentów i fakt, że sanatorium jest zbudowane na ruinach buddyjskiego klasztoru, z którym wiąże się pewna tajemnica, niespotykane zjawiska, jakie zachodzą w dolinie, miłość Marcela do dziewczyny, zbytnio przywiązanej do sanatoryjnego doktora, oraz tajemniczą salę 13 i mamy naprawdę interesującą fabułę. W każdej swojej części.
Jedyny mój zarzut drobny jest taki, że powody braku buntu przeciwko radzie były dla mnie zbyt błahe i też trochę nienaturalne.
Książka, którą pokochałam przede wszystkim za styl! Pięknie napisana, wciągająca i wielowątkowa powieść o dzieciach z sanatorium.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNa bazie tej niewielkiej społeczności, do której nie wtrącał się nikt dorosły, dzieci tworzyły swoje prawa, jak i wybierały spośród siebie władzę. Jak można się domyśleć miało to swoje konsekwencje. Kiedy wybrana demokratycznie rada staje się...
Sporo tu krytycznych opinii, ale ja tę książkę bardzo lubię za niezwykły klimat - rzeczywistość przeplata się z niezwykłością, właściwie nie wiadomo, czy jest ten klasztor i Biały Lama, czy to tylko światło księżyca i sny... Myślę, że jako lektura w gimnazjum dałaby wiele możliwości do dyskusji - problem wstydu za rodziców, układów w grupie, walki o władzę, troski o drugiego człowieka,odpowiedzialności. Zazwyczaj w książkach dla młodzieży jest głównie rozrywka lub moralizowanie, a tu są poważne dylematy.
Sporo tu krytycznych opinii, ale ja tę książkę bardzo lubię za niezwykły klimat - rzeczywistość przeplata się z niezwykłością, właściwie nie wiadomo, czy jest ten klasztor i Biały Lama, czy to tylko światło księżyca i sny... Myślę, że jako lektura w gimnazjum dałaby wiele możliwości do dyskusji - problem wstydu za rodziców, układów w grupie, walki o władzę, troski o...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toocena prawdopodobnie lekko zawyżona, ale to była moja najbardziej urzekająco niepokojąca książka dzieciństwa.
ocena prawdopodobnie lekko zawyżona, ale to była moja najbardziej urzekająco niepokojąca książka dzieciństwa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLektura w podstawówce (przez nikogo i tak nie realizowana).
Jak dla mnie, dość trudna - świetnie nadawałaby się do gimnazjum.
Troszkę filozofii, miłości, cierpienia, rywalizacji - kolejna znakomita pozycja dla młodzieży. Inna niż wszystkie - na pomyślenie.
Myślę, że niedługo przeczytam ją ponownie.
Lektura w podstawówce (przez nikogo i tak nie realizowana).
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak dla mnie, dość trudna - świetnie nadawałaby się do gimnazjum.
Troszkę filozofii, miłości, cierpienia, rywalizacji - kolejna znakomita pozycja dla młodzieży. Inna niż wszystkie - na pomyślenie.
Myślę, że niedługo przeczytam ją ponownie.
"Dolina Światła" jest wspaniałą lekturą! Lekturą, którą bez chwili wahania polecam innym. Opowiada ona historię chorego na anemię Marcela. Pewnego razu trafia on do sanatorium, w którym, lecząc się, dowiaduje się, czym jest miłość, przyjaźń, zdrada. Spotyka się też z niesprawiedliwością, a wszystko jest dokoła owiane tajemnicą. Nikt nie chce nawet słowem zdradzić, co kryje się za drzwiami pokoju nr 13. Od początku nie daje mu to spokoju, ale są również inne niewyjaśnione sprawy. Marcel się zmienił pod wpływem tych wszystkich wydarzeń, przyjaźni z kucharzem oraz miłości do Milczuchy, ale możecie się o tym sami przekonać, sięgając po tę niezwykłą powieść. Mam nadzieję, że Wy ją również docenicie.
"Dolina Światła" jest wspaniałą lekturą! Lekturą, którą bez chwili wahania polecam innym. Opowiada ona historię chorego na anemię Marcela. Pewnego razu trafia on do sanatorium, w którym, lecząc się, dowiaduje się, czym jest miłość, przyjaźń, zdrada. Spotyka się też z niesprawiedliwością, a wszystko jest dokoła owiane tajemnicą. Nikt nie chce nawet słowem zdradzić, co kryje...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzpital to mała społeczność. W tej książce jest on synonimem czegoś większego, na przykład: państwa. Ludzie posługują się kłamstwami, żeby dojść do władzy. Nieoczekiwanie przykład z nich bierze obejmujący władzę Pierwszy...
Kto na prawdę okaże się "tym złym"? Kto jest zdrajcą? Czy Marcel znajdzie bratnią duszę? Kim jest Kucharz? Czy pod ruinami jest wejście do Raju?
Odpowiedź na te pytania znajdziemy w książce. Gorąco polecam, idealna na wieczory!
Szpital to mała społeczność. W tej książce jest on synonimem czegoś większego, na przykład: państwa. Ludzie posługują się kłamstwami, żeby dojść do władzy. Nieoczekiwanie przykład z nich bierze obejmujący władzę Pierwszy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKto na prawdę okaże się "tym złym"? Kto jest zdrajcą? Czy Marcel znajdzie bratnią duszę? Kim jest Kucharz? Czy pod ruinami jest wejście do Raju?
...
Ciekawa, choć koniec mnie trochę rozczarował. Spodziewałam się wielkiego finału, a było bardzo przewidywalnie. Książka dobra pod względem psychologicznym - kulisy intryg związanych z walką o władzę, choć akcja toczy się w sanatorium dziecięcym. Nastolatki wcale nie są gorsze od dorosłych. Wątek miłosny ciekawie wkomponowuje się w tę grę. Postać doktora dodaje tajemniczości temu miejscu, a strach przed salą nr 13 nawet wprowadza element grozy. Natomiast motyw buddyjskiego klasztoru jest moim zdaniem niedopracowany. Nie wprowadził ani sensacyjności do powieści, ani nawet baśniowego charakteru. Dlatego finał mnie rozczarował. Dziwię się też, że ta książka jest na liście lektur w szkole podstawowej. Zdecydowanie poleciłabym ją gimnazjalistom.
Ciekawa, choć koniec mnie trochę rozczarował. Spodziewałam się wielkiego finału, a było bardzo przewidywalnie. Książka dobra pod względem psychologicznym - kulisy intryg związanych z walką o władzę, choć akcja toczy się w sanatorium dziecięcym. Nastolatki wcale nie są gorsze od dorosłych. Wątek miłosny ciekawie wkomponowuje się w tę grę. Postać doktora dodaje tajemniczości...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNo i jak to ocenić? Przede wszystkim: strasznie nie polubiłam Milczuchy. Co to za imię, tak w ogóle? Na dodatek fabuła: lekko się czyta, ale z pobłażliwością dla autora, który chyba nigdy nie odwiedził sanatorium. Sanatorium to nie jakiś Dom W Którym Straszy, no proszę. Para nastolatków z anemią, a na czele Trzeci o przywódczych zdolnościach, a wszystko to polane ostrym sosem grozy i despotyzmu. Dziwne? No właśnie.
No i ten buddyzm. To już się w ogóle nie trzymało kupy. Ten cały lama i widma... Szkoda słów.
Nawet wciąga, bo jest napisane lekkim językiem, ale tak ogólnie to nie wiem dlaczego to jest lekturą. Naciągane 3/10.
No i jak to ocenić? Przede wszystkim: strasznie nie polubiłam Milczuchy. Co to za imię, tak w ogóle? Na dodatek fabuła: lekko się czyta, ale z pobłażliwością dla autora, który chyba nigdy nie odwiedził sanatorium. Sanatorium to nie jakiś Dom W Którym Straszy, no proszę. Para nastolatków z anemią, a na czele Trzeci o przywódczych zdolnościach, a wszystko to polane ostrym...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJako dziecko uwielbiałem prozę Aleksandra Minkowskiego. Czytałem zarówno książki z biblioteki jak jego powieści w odcinkach w czasopismach dziecięcych. Urok tej lektury polegał na umiejętnym łączeniu typowych przygód nastolatków z odrobiną fantastyki naukowej i jakąś namiastką zachodniego luksusu, którego odrobina przeniknęła do naszej zszarzałej rzeczywistości.
Książka, którą teraz po latach kupiłem w postaci e-booka w imię tych wspomnień jest już trochę inna. Nie ma w niej żadnego z wymienionych dodatków natomiast bardzo rozbudowany jest cały układ społeczny w jaki wchodzi bohater oraz wiążące się z nim intrygi różnych osób.
Można śmiało ją określić jako zbudowaną na podobnych zasadach jak książki dla dorosłych, tyle że tu mamy do czynienia z prawie wyłącznie środowiskiem młodzieżowym i właściwymi im problemami.
Uważam, że to atrakcyjna i wartościowa lektura.
Jako dziecko uwielbiałem prozę Aleksandra Minkowskiego. Czytałem zarówno książki z biblioteki jak jego powieści w odcinkach w czasopismach dziecięcych. Urok tej lektury polegał na umiejętnym łączeniu typowych przygód nastolatków z odrobiną fantastyki naukowej i jakąś namiastką zachodniego luksusu, którego odrobina przeniknęła do naszej zszarzałej rzeczywistości.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka,...
Czytałam gdy byłam nastolatką wiele lat temu ale do tej pory nie mogę o niej zapomnieć. Polecam młodym czytelnikom. Dał mi ją do przeczytania mój brat.
Czytałam gdy byłam nastolatką wiele lat temu ale do tej pory nie mogę o niej zapomnieć. Polecam młodym czytelnikom. Dał mi ją do przeczytania mój brat.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna z ulubionych książek nastoletnich lat. Jedna z tych zapamiętanych mimo upływu czasu.
Jedna z ulubionych książek nastoletnich lat. Jedna z tych zapamiętanych mimo upływu czasu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Dolina Światła" opowiada o nastoletnim Marcelu, który przybywa do sanatorium w tytułowej Dolinie. Powstało ono niedaleko dawnego miejsca kultu Buddy, zresztą cała książka oparta jest na jego naukach - natykamy się na nią w każdym rozdziale. Marcel staje się pośrednikiem w walce z bezwzględną Radą Trzech, dyktaturze małej skali. Przeżywa pierwszą miłość, wielkie przygody, a nad tym wszystkim (chociaż bohater nie zdaje sobie z tego sprawy) czuwa dobry, ale uparty doktor Jael.
Książkę polecam, chociaż jest przygnębiająca.
Miłej lektury :)
"Dolina Światła" opowiada o nastoletnim Marcelu, który przybywa do sanatorium w tytułowej Dolinie. Powstało ono niedaleko dawnego miejsca kultu Buddy, zresztą cała książka oparta jest na jego naukach - natykamy się na nią w każdym rozdziale. Marcel staje się pośrednikiem w walce z bezwzględną Radą Trzech, dyktaturze małej skali. Przeżywa pierwszą miłość, wielkie przygody, a...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUkochana ksiàżka z lat nastoletnich, wielokrotmie i z oddaniem
Ukochana ksiàżka z lat nastoletnich, wielokrotmie i z oddaniem
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChyba po raz pierwszy nie mam pojęcia, jak ocenić przeczytaną w całości - dodam, że ze względnym zainteresowaniem - książkę.
Sięgnęłam po tę pozycję, gdyż znalazła się na liście lektur nowej podstawy programowej dla klas IV - VI szkół podstawowych, a więc została przeznaczona w zamyśle jej twórców dla trzynastolatków.
Chętnie dowiedziałabym się, czymże na to zasłużyła, jakie walory o tym zdecydowały. Język? Problematyka? Filozofia? Nowatorstwo?
Języka, kompozycji się nie czepiam. Kwestia gustu.
Problematyka zupełnie obca współczesnym bardzo młodym ludziom.
Oto szesnastoletni (sic!) Marceli trafia do sanatorium prowadzonego przez doktora, który próbuje swoistych, nowatorskich metod leczenia chorób krwi. Tam się zakochuje, obserwuje wynaturzenia pseudodemokratycznych rządów społeczności sanatoryjnej, przy okazji dokonuje rozrachunków z obrazem ojca - oskarżonego prezesa dużego zakładu.
Cóż może być tu bliskie młodemu czytelnikowi?
Pierwsze pocałunki, pieszczoty, wizje narkotyczne, obrazy umierania, teoria reinkarnacji?
Niby jest tu wszystko, ale podlane ciężko strawnym sosem odkrycia jedynej recepty na życie.
No i ta promocja buddyzmu. Od razu się przyznam: nie wiem, czy spłaszczona czy sensowna, na pewno nużąca.
Pomysł? Istnieje, o tak. Może nowatorstwem było wziąć dojrzewającego bohatera, pierwszą miłość, odosobnienie i tajemnicę - zmieszać lub wstrząsnąć. Trochę to jednak mało...
Bohater wydaje się nad wiek dojrzały. Dla dorosłych staje się partnerem, dla rówieśników - kimś zawsze o krok przed nimi. Jawi się jako płaski, jednowymiarowy,doświadczony, przewidujący, niemal nieomylny. Papierowy. Nierzeczywisty.
Dziś już wiem na pewno: nie będę tej lektury omawiać w żadnej klasie.
PS
Wiem: istnieje jeszcze możliwość, że nie rozumiem tego, co czytam. Liczę się z nią ;)
Chyba po raz pierwszy nie mam pojęcia, jak ocenić przeczytaną w całości - dodam, że ze względnym zainteresowaniem - książkę.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSięgnęłam po tę pozycję, gdyż znalazła się na liście lektur nowej podstawy programowej dla klas IV - VI szkół podstawowych, a więc została przeznaczona w zamyśle jej twórców dla trzynastolatków.
Chętnie dowiedziałabym się, czymże na to zasłużyła,...