Kto zna autora i miał okazję obserwować jego debaty z przedstawicielami wiar i wyznań ten wie, o czym jest ta książka. Znajdziemy tam szereg argumentów na udowodnienie tezy postawionej w tytule. Nie trzeba być wielkim myślicielem aby nie zgodzić się z jej treścią. Wystarczy odrobina logicznego myślenia i zdrowego rozsądku.
Stawiam tą książkę obok Boga urojonego Dawkinsa jako dublet zwycięstwa rozumu nad wiarą.
Kto zna autora i miał okazję obserwować jego debaty z przedstawicielami wiar i wyznań ten wie, o czym jest ta książka. Znajdziemy tam szereg argumentów na udowodnienie tezy postawionej w tytule. Nie trzeba być wielkim myślicielem aby nie zgodzić się z jej treścią. Wystarczy odrobina logicznego myślenia i zdrowego rozsądku.
Stawiam tą książkę obok Boga urojonego Dawkinsa...
do przesłuchania - bardziej przypomina podcast niż poukładaną treściowo książkę; lektor - super wczuwa się w irytację autora. Można było ją trochę skrócić, a tak to mamy "szał" myśli, powtórki przykładów
do przesłuchania - bardziej przypomina podcast niż poukładaną treściowo książkę; lektor - super wczuwa się w irytację autora. Można było ją trochę skrócić, a tak to mamy "szał" myśli, powtórki przykładów
Zdecydowanie warta przeczytania. Są jednak fragmenty w tej książce, które zdradzają, że albo autor, albo też tłumacz nie do końca wie, o czym pisze lub w jaki sposób przekłada tekst? Można zatem przeczytać, że nogę cofamy do tyłu - jakby można było cofnąć do przodu? Jest też informacja, że geny się rozwijają - ciekawe, czy w taki sposób, jak rolka papieru? Że tsunami w Azji pd.-wsch. było w 2005 roku, a nie w 2004 czy w końcu - opis budowy ludzkiego oka, którego nie zrozumiałem.
Zdecydowanie warta przeczytania. Są jednak fragmenty w tej książce, które zdradzają, że albo autor, albo też tłumacz nie do końca wie, o czym pisze lub w jaki sposób przekłada tekst? Można zatem przeczytać, że nogę cofamy do tyłu - jakby można było cofnąć do przodu? Jest też informacja, że geny się rozwijają - ciekawe, czy w taki sposób, jak rolka papieru? Że tsunami w Azji...
Kolejna świetna pozycja do przeczytania.
Świetnie punktuje bezużyteczność wszelakich religii. Jest to marnowanie cennego czasu, który mamy na tej planecie bardzo mocno ograniczony.
„ Tam gdzie kończy się religia , zaczyna się nauka” .
Oby ta myśl przyświecała coraz większej liczbie ludzi .
Kolejna świetna pozycja do przeczytania.
Świetnie punktuje bezużyteczność wszelakich religii. Jest to marnowanie cennego czasu, który mamy na tej planecie bardzo mocno ograniczony.
„ Tam gdzie kończy się religia , zaczyna się nauka” .
Oby ta myśl przyświecała coraz większej liczbie ludzi .
Odniosłam wrażenie, że autor ma wiele do przekazania, ale niestety nie potrafi tego zrobić: jeden wielki bałagan. Opisuje grzechy wielu religii, w tym buddyjskiej.
Odniosłam wrażenie, że autor ma wiele do przekazania, ale niestety nie potrafi tego zrobić: jeden wielki bałagan. Opisuje grzechy wielu religii, w tym buddyjskiej.
„Bóg nie jest wielki. Jak religia wszystko zatruwa” to głośny, prowokacyjny manifest ateizmu autorstwa Christophera Hitchensa – jednego z tzw. „czterech jeźdźców nowego ateizmu”. Książka, napisana błyskotliwie i z ogromnym talentem retorycznym, jest jednocześnie pełna złości, sarkazmu i uprzedzeń wobec wiary. To lektura trudna, bo choć autor porusza ważne pytania, czyni to w sposób skrajny, jednostronny i pozbawiony duchowej głębi.
Hitchens próbuje udowodnić, że religia jest źródłem zła, przemocy i zacofania. Przytacza przykłady fanatyzmu, nadużyć duchownych, wojen religijnych czy obłudy wierzących. Problem w tym, że autor miesza błędy ludzi z samą istotą wiary, jakby grzechy chrześcijan były dowodem na nieistnienie Boga. Katolik czytający tę książkę zauważy, że Hitchens krytykuje nie wiarę rozumianą jako relację z Bogiem, ale raczej ludzkie wypaczenia religii, które Kościół sam od wieków uznaje za grzech i niebezpieczeństwo.
Język książki jest ostry, miejscami wręcz pogardliwy. Autor nie szuka prawdy, lecz raczej walczy z wyobrażeniem Boga, którego nigdy naprawdę nie poznał. Opisuje religię jako zabobon, a wiarę – jako intelektualne lenistwo. Dla katolika, który zna tradycję św. Tomasza z Akwinu, Benedykta XVI czy św. Jana Pawła II, takie ujęcie wydaje się skrajnie uproszczone. Kościół od wieków łączy rozum i wiarę, pokazując, że prawda naukowa i duchowa nie tylko się nie wykluczają, ale wzajemnie uzupełniają.
Hitchens słusznie piętnuje obłudę, przemoc i nadużycia popełniane w imię religii – to fakty, których nie można negować. Ale błędem jego rozumowania jest to, że winą za grzech człowieka obarcza samego Boga. Zapomina, że chrześcijaństwo nigdy nie głosiło świętości ludzi, lecz świętość Boga, który zbawia grzesznika.
W książce brakuje też zrozumienia dla duchowego wymiaru wiary. Hitchens widzi religię wyłącznie jako system władzy i kontroli, nie dostrzegając, że dla milionów ludzi to źródło dobra, sensu, miłości i nadziei. Nie wspomina o świętych, o zakonach, o charytatywnych dziełach Kościoła, o ludziach, którzy z wiary uczynili służbę człowiekowi. To sprawia, że jego obraz religii jest jednostronny i nieuczciwy intelektualnie.
Książka może jednak mieć pewną wartość: prowokuje do refleksji. Zmusza do zadania sobie pytania: dlaczego wierzę? co oznacza moja wiara w świecie, który coraz częściej patrzy na religię z nieufnością? Dla kogoś głęboko zakorzenionego w wierze może być to ćwiczenie duchowej odporności – okazja, by pogłębić swoje rozumienie Boga i lepiej umieć bronić wiary rozumnej, opartej na prawdzie i miłości, a nie na emocji.
Podsumowując: „Bóg nie jest wielki” to książka błyskotliwa, ale pełna gniewu i nieporozumień. Christopher Hitchens nie atakuje Boga, którego zna Kościół, lecz własne, uproszczone wyobrażenie Boga. Dla katolika to lektura trudna, momentami bolesna, ale może stać się impulsem do modlitwy i refleksji nad tym, jak świadczyć o wierze z pokorą, spokojem i prawdą – nie przez polemikę, lecz przez miłość i dobro, które są najlepszą odpowiedzią na każdą antyreligię.
„Bóg nie jest wielki. Jak religia wszystko zatruwa” to głośny, prowokacyjny manifest ateizmu autorstwa Christophera Hitchensa – jednego z tzw. „czterech jeźdźców nowego ateizmu”. Książka, napisana błyskotliwie i z ogromnym talentem retorycznym, jest jednocześnie pełna złości, sarkazmu i uprzedzeń wobec wiary. To lektura trudna, bo choć autor porusza ważne pytania, czyni to...
Książka ogólnie wywarła na mnie dobre wrażenie, wnioski i tok rozumowania, które wydają sie oczywiste, a na które wcześniej nie wpadłem. Inne argumenty utwierdzające mnie tylko w moim podejściu, czasem jednak nie podobał mi się ton w jakim autor się wypowiada i mimo wszytko wąskie spojrzenie na niektóre z biblijnych spraw czy zagadnień, a także pakowanie wszystkiego do jednego wora. Nie zmienia to faktu jednak że, to jedna z nielicznych książek, które powinien przeczytać każdy. Mimo że wg mnie trochę zbyt bezwzględna, zdecydowanie otwiera oczy i z wieloma tezami po prostu trudno się nie zgodzić.
Książka ogólnie wywarła na mnie dobre wrażenie, wnioski i tok rozumowania, które wydają sie oczywiste, a na które wcześniej nie wpadłem. Inne argumenty utwierdzające mnie tylko w moim podejściu, czasem jednak nie podobał mi się ton w jakim autor się wypowiada i mimo wszytko wąskie spojrzenie na niektóre z biblijnych spraw czy zagadnień, a także pakowanie wszystkiego do...
Jedna rzeczy wymaga sprostowania: Wojtyła nie był członkiem ruchu oporu, ani nie brał udziału w ratowaniu Polaków pochodzenia żydowskiego z łap hitlerowców i szmalcowników.
Jedna rzeczy wymaga sprostowania: Wojtyła nie był członkiem ruchu oporu, ani nie brał udziału w ratowaniu Polaków pochodzenia żydowskiego z łap hitlerowców i szmalcowników.
🧠 Styl: erudycyjny, prowokujący, celny jak brzytwa Hitchensa
🔍 Gatunek: eseistyczna publicystyka antyreligijna z narracją totalną
💥 Dla kogo: dla niedowiarków, sceptyków i tych, którzy nie boją się myśleć
📚 Ocena: 9/10 – błyskotliwa tyrada z humorem, kąśliwością i filozoficznym ogniem
🪓 Ta książka nie szuka kompromisów. Ona je rąbie na kawałki. Hitchens wchodzi do świątyni i zamiast się ukłonić – podpala ołtarz. I choć robi to z uśmiechem, to nie jest stand-up ani ateistyczne kabarecisko. To erystyczny teatr ognia z filozofią w jednej kieszeni, a młotem Newtona w drugiej.
Religia? Autor nie tylko jej nie ufa – on ją obnaża, wykpiewa, drąży jak dentysta bez znieczulenia. Ale uwaga: robi to z polotem i smakiem. Nie szczędzi szydery, lecz nie zniża się do taniej drwiny. Jeśli śmieje się z „fioletowej trawy stworzonej dla odpoczynku oka”, to po to, by pokazać, jak bardzo chcemy widzieć cel, tam gdzie rządzi przypadek.
⚔️ Wiara vs. Hitchens – to nie jest dyskusja przy kawie. To jest pole bitwy. Autor nie udaje neutralności. Staje po stronie rozumu, nauki i laickiej etyki. I co najważniejsze – robi to z błyskotliwością, która każe kiwać głową nawet tym, którzy wewnętrznie się buntują.
🧱 Co może uwierać? 🧱
Dla osób mocno wierzących – niemal wszystko. Hitchens idzie po całości, nie zostawia złudzeń ani świętości nietkniętej. Ale jego celem nie jest szyderstwo samo w sobie, tylko rozbrojenie mechanizmów, które – jego zdaniem – trzymają świat w duchowym szantażu.
🔄 Polaryzacja? Tak, i to zamierzona 🔄
Autor nie unika ostrych sformułowań – bo wie, że tylko tak da się przebić przez beton dogmatów. Ale czy nie jest tak, że przeciwny obóz – ten „wierzący” – często używa jeszcze cięższej artylerii, tylko ubranej w słodsze słowa?
📖 Bóg nie jest wielki to nie tyle książka do przeczytania, co do przemyślenia. A potem do odłożenia – i powrotu. Bo każda strona to intelektualna mina, którą trzeba rozbroić samodzielnie.
👉 Nie wierzysz – połkniesz to z zachwytem
👉 Wątpisz – możesz się przechylić w jedną ze stron
👉 Wierzysz – książka może cię wkurzyć, ale i zmusić do autorefleksji
💬 Jak pisze Hitchens: „To nie Bóg stworzył człowieka. To człowiek stworzył Boga.” – i to zdanie działa jak pigułka esencjonalnej niewiary.
🏁 Refleksja na lekkkoo 🏁
Nie ma tutaj świętych krów, są za to święte wątpliwości. A Hitchens serwuje je w rytmie bębna wojennego i śmiechu, który boli – bo zbyt często jest celny.
🖋️ Dla mnie: książka świetna, mocna, nie łatwa ale z dystansem, szyderą i humorem. Jednostronna? Oczywiście. Ale też świadoma tej jednostronności i przemyślana jak rzeźba, która kpi z własnych proporcji. Niektórzy puszczą ją z dymem. Ja – puszczam ją dalej w ‚obieg’ 😉
🙏 W imię Ojca, Syna i… zdrowego rozsądku 🙏
🧠 Styl: erudycyjny, prowokujący, celny jak brzytwa Hitchensa
🔍 Gatunek: eseistyczna publicystyka antyreligijna z narracją totalną
💥 Dla kogo: dla niedowiarków, sceptyków i tych, którzy nie boją się myśleć
📚 Ocena: 9/10 – błyskotliwa tyrada z humorem, kąśliwością i filozoficznym ogniem
Książka przypomina "Bóg urojony" Dawkinsa (https://lubimyczytac.pl/ksiazka/47871/bog-urojony). Różnica : tamta bardziej skupiała się na wskazaniu że Bóg nie istnieje, ta bardziej na wskazaniu że religia jest częściej szkodliwa niż nie.
Autor może nie starał się przekonywać, że Bóg nie istnieje ponieważ wierzy, że dopóki człowiek boi się śmierci religia będzie istnieć.
Tak więc głównie mamy wskazanie okrucieństw popełnionych w imię religii oraz wskazanie że wszystkie trzy książki (stary , nowy testament i koran) zawierają elementy niezgodne z rzeczywistością i często będące przyczyną złych zachowań wierzących.
Dodatkowo autor opisuje kilka nowych religii (np. Mormonizm) aby na tej podstawie pokazać jak powstają religie.
Książka przypomina "Bóg urojony" Dawkinsa (https://lubimyczytac.pl/ksiazka/47871/bog-urojony). Różnica : tamta bardziej skupiała się na wskazaniu że Bóg nie istnieje, ta bardziej na wskazaniu że religia jest częściej szkodliwa niż nie.
Autor może nie starał się przekonywać, że Bóg nie istnieje ponieważ wierzy, że dopóki człowiek boi się śmierci religia będzie istnieć.
Książka mocno odtwórcza, bo nie oferuje w zasadzie nic nowego względem świetnego „Boga urojonego” Dawkinsa. Ponadto, w przeciwieństwie do *pierwowzoru*, brakuje jej chłodnego języka dedukcji i faktów, konfrontowania własnego punktu widzenia i neutralności względem tematu.
Książka mocno odtwórcza, bo nie oferuje w zasadzie nic nowego względem świetnego „Boga urojonego” Dawkinsa. Ponadto, w przeciwieństwie do *pierwowzoru*, brakuje jej chłodnego języka dedukcji i faktów, konfrontowania własnego punktu widzenia i neutralności względem tematu.
Ani zła, ani wybitna. Średniak. Ciekawy pomysł, dobre przemyślenia, ale czegoś zabrakło. Dowiedziałem się kilku nowych rzeczy, ale jak ktoś orientuje się mniej więcej co się dzieje na świecie, to zaskoczony nie będzie.
Ani zła, ani wybitna. Średniak. Ciekawy pomysł, dobre przemyślenia, ale czegoś zabrakło. Dowiedziałem się kilku nowych rzeczy, ale jak ktoś orientuje się mniej więcej co się dzieje na świecie, to zaskoczony nie będzie.
Powróciłem po latach do książki jednego z apostołów Nowego Ateizmu i muszę powiedzieć, że jest to trudna lektura. Rzecz jest chaotyczna, a praca redakcyjna woła o pomstę do nieba. Może największą wadą książki jest jej emocjonalność i jednostronność, Hitchens jest święcie przekonany, że wszelkie religie są jedynie źródłem zła, jego permanentne ataki na wszelkie wyznania i instytucje z nimi związane po pewnym czasie stają się mocno monotonne i wyraźnie nużą. Owa emocjonalność bardzo obniża wartość książki, samo chłodne przedstawienie faktów wywołałoby silniejszy efekt.
Jest wszakże jeden wątek, który sprawia, że książka się broni: dokładny opis powstania religii mormońskiej, stworzonej przez niejakiego Josepha Smitha, młodego obieżyświata i oszusta. . Tenże Smith ogłosił w latach 20. XIX wieku, że miał widzenie, w którym zobaczył anioła imieniem Moroni: «Ów anioł przekazał mu wiadomość o księdze „zapisanej na złotych płytkach”, w której wyjaśniono pochodzenie życia na kontynencie północnoamerykańskim, a także ogłoszono prawdziwą dobrą nowinę.» Potem Smith, wedle jego przekazu, przyniósł do domu wykopane z ziemi złote płytki a następnie zaczął tłumaczyć owe księgi na angielski (Hitchens nie podaje z jakiego języka). Dalej: „Powstałe w rezultacie „księgi” okazały się zapisem wypowiedzi dawnych proroków, poczynając od Nefiego, syna Lefiego, który zbiegł z Jerozolimy około 600 roku p.n.e. i dotarł do Ameryki. Jego własnym oraz jego licznego potomstwa późniejszym wędrówkom towarzyszyły niezliczone bitwy, klątwy oraz nieszczęścia.” Co ważne: „Smith nie pokazał nikomu złotych płytek, twierdząc, że każdy, kto je zobaczy, padnie martwy na miejscu.”
Ponieważ Smith był analfabetą, potrzebował kogoś, kto zapisałby na papierze jego natchnione słowa. Skrybą został jego sąsiad Martin Harris. Odbywało się to tak, że Smith dyktował, a Harris siedział w drugiej części pomieszczenia za prześcieradłem i zapisywał, nie mógł widzieć płytek, bo, jak już powiedziano: „próba rzucenia spojrzenia na złote płytki czy nawet na proroka zakończy się jego natychmiastowym i nagłym zgonem.” Po zakończeniu przekładu i zapisywania: „wszystkie złote płytki zostały odtransportowane do nieba, gdzie, jak można domniemywać, są przechowywane do dzisiaj.” Piękna historia...
Analiza powstałej w ten sposób Księgi Mormona wskazuje na olbrzymią ilość zapożyczeń ze Starego i Nowego Testamentu, zatem to nic nowego pod słońcem. Dlaczego zatem przekaz Smitha odniósł sukces, zwłaszcza że w Ameryce w tym czasie istniało wielu fanatyków głoszących dobrą nowinę? Hitchens uważa, że z dwóch powodów, po pierwsze charyzma, Smith: „posiadał ogromny i wrodzony urok osobisty oraz autorytet, a także potrafił płynnie mówić.” Po drugie opowiadał rzeszom biedaków marzących o lepszym losie o ziemi obiecanej na zachodzie Ameryki. Jego nauki trafiły na żyzny grunt, jak pisze Hitchens: „Wędrówki mormonów do stanów Missouri, Illinois i Utah oraz masakry, jakich doświadczyli i jakich sami się dopuszczali, stały się krwią i ciałem dla idei o męczeństwie i exodusie”.
Nauczanie Smitha odniosło wielki sukces, powstała nowa religia, mormonizm, licząca sobie obecnie ponad 16 milionów wyznawców. Jej apostołowie, elegancko ubrani młodzi ludzie, pojawiają się też w naszym kraju.
Takie to były okoliczności powstania pewnej religii. Mam silne podejrzenie, że podobne były początki innych, obecnie potężnych religii, które się zaczęły dużo wcześniej, ale obrosły tyloma mitami, legendami, przekłamaniami, że niepodobna dociec co w ich genezie jest prawdą a co kłamstwem.
Powróciłem po latach do książki jednego z apostołów Nowego Ateizmu i muszę powiedzieć, że jest to trudna lektura. Rzecz jest chaotyczna, a praca redakcyjna woła o pomstę do nieba. Może największą wadą książki jest jej emocjonalność i jednostronność, Hitchens jest święcie przekonany, że wszelkie religie są jedynie źródłem zła, jego permanentne ataki na wszelkie wyznania i...
Rewelacyjna książka, która umocni Cię w Twoim ateizmie! Jak jesteś wierzący to pewnie wstawisz 1/10 bez czytania, bo nie sądzę, że po lekturze dalej będziesz miał takie samo spojrzenie na bogów, którejkolwiek religii.
Hitchens potraktował tę książkę bardzo osobiście i przedstawił wiele elementów ze swojego reporterskiego życia; wizyty w obcych krajach, gdzie był świadkiem potwornych rzeczy jakie ludzie wyrządzają innym ludziom; spotkania relacje ze znanymi osobami; wreszcie, jego własne życiowe wybory i ścieżki jakimi podążał.
Wielu czytelników czepia się języka jakim pisana jest ta książka. Nie rozumiem ich problemu, wszystko jest bardzo przejrzyste i logiczne. Autor często stawia tezę, przedstawia przykład, po czym robi jedną, dwie dygresje, które są analogiami do pierwotnego przykładu. Następnie podsumowuje całość - co w tym jest trudnego do zrozumienia? nie mam pojęcia.
Rewelacyjna książka, która umocni Cię w Twoim ateizmie! Jak jesteś wierzący to pewnie wstawisz 1/10 bez czytania, bo nie sądzę, że po lekturze dalej będziesz miał takie samo spojrzenie na bogów, którejkolwiek religii.
Hitchens potraktował tę książkę bardzo osobiście i przedstawił wiele elementów ze swojego reporterskiego życia; wizyty w obcych krajach, gdzie był świadkiem...
Przeczytalem z dużym zainteresowaniem.Nigdzie nie zauważyłem naciagania faktów i cytatów biblijnych(co się czasami w tego typu publikacjach dzieje )przez autora.Autor koncentruje się na ocenie moraknej różnych religii w tym i chrześcijanstwa .Warto aby przyszli czytelnicy zwrócili uwagę na to co im być może umyka w czytaniu biblii a co ważniejsze w wynikających z zapisów biblii dzialań Kościoła.Nie podobalo mi sie natomiast przerywanie niektorych tematów w polowie i czasami chaos opisów.
Przeczytalem z dużym zainteresowaniem.Nigdzie nie zauważyłem naciagania faktów i cytatów biblijnych(co się czasami w tego typu publikacjach dzieje )przez autora.Autor koncentruje się na ocenie moraknej różnych religii w tym i chrześcijanstwa .Warto aby przyszli czytelnicy zwrócili uwagę na to co im być może umyka w czytaniu biblii a co ważniejsze w wynikających z zapisów...
A popatrzcie, nie wiem, czy wiecie, że jego brat, Peter, także erudyta, inteligentny facet, reporter, osoba wierząca , napisał książkę nie gorszą literacko od tej, pod tytułem "Wściekli na Boga", gdzie tłumaczy, jak życie i doświadczenia uwiodły jego brata w kierunku bezbożności. Warto poznać obu braci!
A popatrzcie, nie wiem, czy wiecie, że jego brat, Peter, także erudyta, inteligentny facet, reporter, osoba wierząca , napisał książkę nie gorszą literacko od tej, pod tytułem "Wściekli na Boga", gdzie tłumaczy, jak życie i doświadczenia uwiodły jego brata w kierunku bezbożności. Warto poznać obu braci!
Niestety ciężary, a szkoda bo tematyka dla mnie palce lizać i samemu autorowi kibicuję stojąc z nim po tej samej stronie barykady. Niestety nie da się przejść do porządku dziennego nad faktem, że przelewać na papier swojej imponującej wiedzy i ciekawych poglądów najzwyczajniej w świecie nie potrafi. Nie ma ani ciekawego pióra ani talentu do sensownego przekazywania informacji i poglądów. Straszny chaos panuje w tej książce. Autor skacze w niej z kwiatka na kwiatek, dygresja goni dygresje. Nigdy człowiek nie wie co po, ciekawym zazwyczaj, tytule rozdziału znajdzie się w środku. Ogólnie sama zawartość merytoryczna książki jest ciekawa i dość jednostronna, forma niestety zgłębianiu przemyśleń autora nie sprzyja. Ocena troszku naciągana dla brata po wyznaniu. Sięgacie na własną odpowiedzialność.
Niestety ciężary, a szkoda bo tematyka dla mnie palce lizać i samemu autorowi kibicuję stojąc z nim po tej samej stronie barykady. Niestety nie da się przejść do porządku dziennego nad faktem, że przelewać na papier swojej imponującej wiedzy i ciekawych poglądów najzwyczajniej w świecie nie potrafi. Nie ma ani ciekawego pióra ani talentu do sensownego przekazywania...
Trochę ciężko ocenić tę książkę, ze względu na dwie dość skrajne w moim odczuciu aspekty. Z jednej strony, strasznie ciężko się czyta tę książkę, przez to, że autor przeskakuje między wątkami, aż czasami ciężko skupić się na treści. Wymieniane są nazwiska, pojęcia i wydarzenia historyczne, a całość pisana jest nie najprostszym językiem, ale za to wartość merytoryczna jaką niesie, podparta przypisami i własnymi doświadczeniami autora pozawala spojrzeć na świat innymi oczami. Zdecydowanie książka ta otwiera oczy, na wiele spraw. Szkoda tylko, że nie sięgnie po nią nikt, komu to otwarcie oczu i umysłu by się naprawdę przydało, a Ci którzy po nią sięgną, zazwyczaj mają już wyrobioną (podobną) opinie, ale najwyżej dowiedzą się więcej - dlatego uważam, że zdecydowanie warto przeczytać.
Trochę ciężko ocenić tę książkę, ze względu na dwie dość skrajne w moim odczuciu aspekty. Z jednej strony, strasznie ciężko się czyta tę książkę, przez to, że autor przeskakuje między wątkami, aż czasami ciężko skupić się na treści. Wymieniane są nazwiska, pojęcia i wydarzenia historyczne, a całość pisana jest nie najprostszym językiem, ale za to wartość merytoryczna jaką...
Ufff, nareszcie koniec! Muszę przyznać, że bardzo długo ją męczyłam... Niby ciekawa, niby wielu rzeczy można się z niej dowiedzieć, a jednak na maksa ciężka do przebrnięcia. Mam wrażenie, że autor ciągle skakał z jednego wątku na drugi i... właściwie wielu z nich nawet nie dokończył. Zgadzam się też z opiniami, że książka jest bardzo nierówna- niektóre fragmenty były ciekawe i wciągające, a inne kompletnie zbędne. Ogólnie nie polecam. Może za jakiś czas spróbuję innej pozycji o takiej tematyce, póki co chyba mam dość...
Ufff, nareszcie koniec! Muszę przyznać, że bardzo długo ją męczyłam... Niby ciekawa, niby wielu rzeczy można się z niej dowiedzieć, a jednak na maksa ciężka do przebrnięcia. Mam wrażenie, że autor ciągle skakał z jednego wątku na drugi i... właściwie wielu z nich nawet nie dokończył. Zgadzam się też z opiniami, że książka jest bardzo nierówna- niektóre fragmenty były...
Autor prezentuje religię z różnych stron i jej wpływie na życie zwykłego człowieka. Przedstawia w ciekawy sposób swoje argumenty dotyczące patrzenia na Boga przez pryzmat nauki.
Autor prezentuje religię z różnych stron i jej wpływie na życie zwykłego człowieka. Przedstawia w ciekawy sposób swoje argumenty dotyczące patrzenia na Boga przez pryzmat nauki.
Dawno nie czytałem tak nierównej książki. Autor z jednej strony dotyka wielu kwestii związanych z religiami i ich wpływem na życie ludzi, a jednocześnie z drugiej strony jest bardzo tendencyjny, chaotyczny w "dowalaniu" religiom, przeskakuje z wątku na wątek nie kończąc myśli. To co najgorsze to jest nierzetelny: podaje mnóstwo faktów bez przypisów, podania źródeł. Nieraz podane "fakty" po sprawdzeniu okazują się półprawdami lub wręcz kłamstwami.
Książka ciekawa ale polecam bardzo krytyczne podejście do podawanych informacji, o opiniach już nie wspominając.
Dawno nie czytałem tak nierównej książki. Autor z jednej strony dotyka wielu kwestii związanych z religiami i ich wpływem na życie ludzi, a jednocześnie z drugiej strony jest bardzo tendencyjny, chaotyczny w "dowalaniu" religiom, przeskakuje z wątku na wątek nie kończąc myśli. To co najgorsze to jest nierzetelny: podaje mnóstwo faktów bez przypisów, podania źródeł. Nieraz...
Mocne 6/10. NIezła książka, ale trochę razi mnie pełen epitetów i wartościujący sposób wypowiedzi autora - gdyby pozostał obiektywny, miałabym do niego większe zaufanie.
Mocne 6/10. NIezła książka, ale trochę razi mnie pełen epitetów i wartościujący sposób wypowiedzi autora - gdyby pozostał obiektywny, miałabym do niego większe zaufanie.
Wydaje mi się, że to jest taki typ książki, której nie można brać zbyt poważnie, choć ja poważnie potraktowałam zdanie z końca książki, że „niniejsza książka to zaproszenie do polemiki”. Polemiki na temat Boga i o tym co właściwie jest złego w religii.
I tak: miałam trochę taki love/hate relationship, który zależał od rozdziału. Uważam, że niektóre rozdziały, były bardzo dobre, niektóre trochę gorsze, przy jeszcze innych przysypiałam. Książka moim zdaniem nierówna, ale też - podkreślam, że dla chętnych - warta przeczytania. Jeśli idzie o moje podejście do książki - nie traktowałam jej zbyt poważnie, ot takie teksty dla intelektualnej rozrywki. I o ile z kilkoma (może nawet i z wieloma) spostrzeżeniami autora co do religii się zgadzam, to przeszkadzał mi trochę agresywny ton tych tekstów i traktowanie z góry osób wierzących i uważanie ich za głupców. I nie wybaczę autorki bubla, w którym przeniósł górę Ararat do Armenii.
Uważam, że mimo wszystko temat w książce był trochę taki jednowymiarowy, choć przyznaję, że momentami autor bardzo obiektywnie pisał na niektóre tematy.
Podsumowując, książkę najlepiej czytać chłodnym i otwartym okiem i trochę dyskutować z autorem.
I jeśli ktoś jest zainteresowany tematem Boga i religii oraz chce przeczytać coś bardzo dobrego, skłaniającego do przemyśleń - to ja polecam książki Leszka Kołakowskiego, które mam ochotę sobie odświeżyć, bo czytałam z 10 lat temu.
Wydaje mi się, że to jest taki typ książki, której nie można brać zbyt poważnie, choć ja poważnie potraktowałam zdanie z końca książki, że „niniejsza książka to zaproszenie do polemiki”. Polemiki na temat Boga i o tym co właściwie jest złego w religii.
I tak: miałam trochę taki love/hate relationship, który zależał od rozdziału. Uważam, że niektóre rozdziały, były bardzo...
Książkę mogłabym postawić na półce tuż za klasykiem, czyli "Bóg urojony". Mogłabym, gdyby nie fakt, że autor rozwlekł swoje przemyślenia do granic możliwości. Dodatkowo, przedstawił je w sposób chaotyczny, a momentami wręcz agresywnym tonem.
Wręcz jestem pewna, że to wina wydawnictwa, redakcji. Jakby osoby za nią odpowiedzialne, zrobiły to całkowicie od niechcenia.
Zmarnowany potencjał świetnej pracy!
Książkę mogłabym postawić na półce tuż za klasykiem, czyli "Bóg urojony". Mogłabym, gdyby nie fakt, że autor rozwlekł swoje przemyślenia do granic możliwości. Dodatkowo, przedstawił je w sposób chaotyczny, a momentami wręcz agresywnym tonem.
Wręcz jestem pewna, że to wina wydawnictwa, redakcji. Jakby osoby za nią odpowiedzialne, zrobiły to całkowicie od...
Książka traktuje o różnych religiach i ich zgubnym wpływie na życie człowieka. Autor przytacza wiele argumentów potwierdzających jego stanowisko w sprawie szkodliwości religii.
Momentami ciężko przebrnąć przez wywody autora, przez co książka staje się nieco obciążająca i chciałoby się przeskoczyć pewne fragmenty. W dużej mierze jest jednak klarowna.
Pomimo to, nie że wszystkimi argumentami autora mogę się zgodzić. Pomimo, że książka traktuje o Bogu i religii oraz ich wzajemnej relacji, autor dodaje też filozofie, które w ogóle nie podejmują tematu Boga jako takiego. Podczas, gdy rozprawa dotycząca chrześcijaństwa, islamu, czy judaizmu jest zgodna z tematem przewodnim książki, argumenty dotyczące np. buddyzmu już wg mnie nie powinny znaleźć się w tej książce. Przede wszystkim ciężko buddyzm zakwalifikować jako religię, jest to bowiem system filozoficzny. Autor również wypowiada się o Buddzie, jakby był on kimś w rodzaju boga buddyzmu, a tak zdecydowanie nie jest, sam Budda zaprzeczał jakoby był bogiem. Ponadto, buddyzm kwalifikowany jest jako filozofia ateistyczna, więc autor chyba nie do końca jest wierny sam sobie – moim zdaniem ukazał tylko brak podstawowej wiedzy nt. buddyzmu kwalifikując go na równi z religiami monoteistycznymi. Stwierdza on m.in., że imperializm japoński był de facto zakorzeniony w buddyzmie, a tak oczywiście nie było, ponieważ od zawsze rządzący posługiwali się i naginali religie/filozofie do swoich potrzeb. Przede wszystkim, buddyzm wywodzi się z Indii, a nie Japonii i nie jest religią, jak wcześniej wspomniałem. Obarczanie buddyzmu za przewinienia Japończyków w czasie II WŚ jest więc dużym wykroczeniem i nieścisłością oraz niesprawiedliwością dla całej rzeszy buddystów, którzy kierują się pacyfistycznym podejściem do świata. Ponadto, autor stwierdza jakoby była to religia prymitywna, sprzeczna z duchem postępu i nauki, a tak z oczywistych względów nie jest, gdyż jest to jedna z filozofii, które nigdy nie uzurpowały sobie, że wiedzą wszystko o wszystkim i nie negowały osiągnięć naukowych, jak to miały w zwyczaju robić nader często religie abrahamowe. Tak więc książka jest dobra, ale autor nie powinien poruszać tematów, o których nie miał większej wiedzy w momencie pisania. Oczywiście buddyści są tylko ludźmi i także popełniają niewłaściwe czyny, ale są one niewspółmierne do czynów ukazywanych przez święte pisma religii abrahamowych oraz występki judaistów, muzułmanów i chrześcijan na przestrzeni wieków.
Reasumując, książka zawiera również fragmenty niemerytoryczne, gdzie autor opiera się raczej na swoich dywagacjach, niż na rzetelnej wiedzy. Miałem większe nadzieje w stosunku do tej książki.
Książka traktuje o różnych religiach i ich zgubnym wpływie na życie człowieka. Autor przytacza wiele argumentów potwierdzających jego stanowisko w sprawie szkodliwości religii.
Momentami ciężko przebrnąć przez wywody autora, przez co książka staje się nieco obciążająca i chciałoby się przeskoczyć pewne fragmenty. W dużej mierze jest jednak klarowna.
Książka która daje do myślenia. Nie jest lekką lekturą.
Książka która daje do myślenia. Nie jest lekką lekturą.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKto zna autora i miał okazję obserwować jego debaty z przedstawicielami wiar i wyznań ten wie, o czym jest ta książka. Znajdziemy tam szereg argumentów na udowodnienie tezy postawionej w tytule. Nie trzeba być wielkim myślicielem aby nie zgodzić się z jej treścią. Wystarczy odrobina logicznego myślenia i zdrowego rozsądku.
Stawiam tą książkę obok Boga urojonego Dawkinsa jako dublet zwycięstwa rozumu nad wiarą.
Kto zna autora i miał okazję obserwować jego debaty z przedstawicielami wiar i wyznań ten wie, o czym jest ta książka. Znajdziemy tam szereg argumentów na udowodnienie tezy postawionej w tytule. Nie trzeba być wielkim myślicielem aby nie zgodzić się z jej treścią. Wystarczy odrobina logicznego myślenia i zdrowego rozsądku.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toStawiam tą książkę obok Boga urojonego Dawkinsa...
do przesłuchania - bardziej przypomina podcast niż poukładaną treściowo książkę; lektor - super wczuwa się w irytację autora. Można było ją trochę skrócić, a tak to mamy "szał" myśli, powtórki przykładów
do przesłuchania - bardziej przypomina podcast niż poukładaną treściowo książkę; lektor - super wczuwa się w irytację autora. Można było ją trochę skrócić, a tak to mamy "szał" myśli, powtórki przykładów
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdecydowanie warta przeczytania. Są jednak fragmenty w tej książce, które zdradzają, że albo autor, albo też tłumacz nie do końca wie, o czym pisze lub w jaki sposób przekłada tekst? Można zatem przeczytać, że nogę cofamy do tyłu - jakby można było cofnąć do przodu? Jest też informacja, że geny się rozwijają - ciekawe, czy w taki sposób, jak rolka papieru? Że tsunami w Azji pd.-wsch. było w 2005 roku, a nie w 2004 czy w końcu - opis budowy ludzkiego oka, którego nie zrozumiałem.
Zdecydowanie warta przeczytania. Są jednak fragmenty w tej książce, które zdradzają, że albo autor, albo też tłumacz nie do końca wie, o czym pisze lub w jaki sposób przekłada tekst? Można zatem przeczytać, że nogę cofamy do tyłu - jakby można było cofnąć do przodu? Jest też informacja, że geny się rozwijają - ciekawe, czy w taki sposób, jak rolka papieru? Że tsunami w Azji...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejna świetna pozycja do przeczytania.
Świetnie punktuje bezużyteczność wszelakich religii. Jest to marnowanie cennego czasu, który mamy na tej planecie bardzo mocno ograniczony.
„ Tam gdzie kończy się religia , zaczyna się nauka” .
Oby ta myśl przyświecała coraz większej liczbie ludzi .
Kolejna świetna pozycja do przeczytania.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietnie punktuje bezużyteczność wszelakich religii. Jest to marnowanie cennego czasu, który mamy na tej planecie bardzo mocno ograniczony.
„ Tam gdzie kończy się religia , zaczyna się nauka” .
Oby ta myśl przyświecała coraz większej liczbie ludzi .
Odniosłam wrażenie, że autor ma wiele do przekazania, ale niestety nie potrafi tego zrobić: jeden wielki bałagan. Opisuje grzechy wielu religii, w tym buddyjskiej.
Odniosłam wrażenie, że autor ma wiele do przekazania, ale niestety nie potrafi tego zrobić: jeden wielki bałagan. Opisuje grzechy wielu religii, w tym buddyjskiej.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Bóg nie jest wielki. Jak religia wszystko zatruwa” to głośny, prowokacyjny manifest ateizmu autorstwa Christophera Hitchensa – jednego z tzw. „czterech jeźdźców nowego ateizmu”. Książka, napisana błyskotliwie i z ogromnym talentem retorycznym, jest jednocześnie pełna złości, sarkazmu i uprzedzeń wobec wiary. To lektura trudna, bo choć autor porusza ważne pytania, czyni to w sposób skrajny, jednostronny i pozbawiony duchowej głębi.
Hitchens próbuje udowodnić, że religia jest źródłem zła, przemocy i zacofania. Przytacza przykłady fanatyzmu, nadużyć duchownych, wojen religijnych czy obłudy wierzących. Problem w tym, że autor miesza błędy ludzi z samą istotą wiary, jakby grzechy chrześcijan były dowodem na nieistnienie Boga. Katolik czytający tę książkę zauważy, że Hitchens krytykuje nie wiarę rozumianą jako relację z Bogiem, ale raczej ludzkie wypaczenia religii, które Kościół sam od wieków uznaje za grzech i niebezpieczeństwo.
Język książki jest ostry, miejscami wręcz pogardliwy. Autor nie szuka prawdy, lecz raczej walczy z wyobrażeniem Boga, którego nigdy naprawdę nie poznał. Opisuje religię jako zabobon, a wiarę – jako intelektualne lenistwo. Dla katolika, który zna tradycję św. Tomasza z Akwinu, Benedykta XVI czy św. Jana Pawła II, takie ujęcie wydaje się skrajnie uproszczone. Kościół od wieków łączy rozum i wiarę, pokazując, że prawda naukowa i duchowa nie tylko się nie wykluczają, ale wzajemnie uzupełniają.
Hitchens słusznie piętnuje obłudę, przemoc i nadużycia popełniane w imię religii – to fakty, których nie można negować. Ale błędem jego rozumowania jest to, że winą za grzech człowieka obarcza samego Boga. Zapomina, że chrześcijaństwo nigdy nie głosiło świętości ludzi, lecz świętość Boga, który zbawia grzesznika.
W książce brakuje też zrozumienia dla duchowego wymiaru wiary. Hitchens widzi religię wyłącznie jako system władzy i kontroli, nie dostrzegając, że dla milionów ludzi to źródło dobra, sensu, miłości i nadziei. Nie wspomina o świętych, o zakonach, o charytatywnych dziełach Kościoła, o ludziach, którzy z wiary uczynili służbę człowiekowi. To sprawia, że jego obraz religii jest jednostronny i nieuczciwy intelektualnie.
Książka może jednak mieć pewną wartość: prowokuje do refleksji. Zmusza do zadania sobie pytania: dlaczego wierzę? co oznacza moja wiara w świecie, który coraz częściej patrzy na religię z nieufnością? Dla kogoś głęboko zakorzenionego w wierze może być to ćwiczenie duchowej odporności – okazja, by pogłębić swoje rozumienie Boga i lepiej umieć bronić wiary rozumnej, opartej na prawdzie i miłości, a nie na emocji.
Podsumowując: „Bóg nie jest wielki” to książka błyskotliwa, ale pełna gniewu i nieporozumień. Christopher Hitchens nie atakuje Boga, którego zna Kościół, lecz własne, uproszczone wyobrażenie Boga. Dla katolika to lektura trudna, momentami bolesna, ale może stać się impulsem do modlitwy i refleksji nad tym, jak świadczyć o wierze z pokorą, spokojem i prawdą – nie przez polemikę, lecz przez miłość i dobro, które są najlepszą odpowiedzią na każdą antyreligię.
„Bóg nie jest wielki. Jak religia wszystko zatruwa” to głośny, prowokacyjny manifest ateizmu autorstwa Christophera Hitchensa – jednego z tzw. „czterech jeźdźców nowego ateizmu”. Książka, napisana błyskotliwie i z ogromnym talentem retorycznym, jest jednocześnie pełna złości, sarkazmu i uprzedzeń wobec wiary. To lektura trudna, bo choć autor porusza ważne pytania, czyni to...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka ogólnie wywarła na mnie dobre wrażenie, wnioski i tok rozumowania, które wydają sie oczywiste, a na które wcześniej nie wpadłem. Inne argumenty utwierdzające mnie tylko w moim podejściu, czasem jednak nie podobał mi się ton w jakim autor się wypowiada i mimo wszytko wąskie spojrzenie na niektóre z biblijnych spraw czy zagadnień, a także pakowanie wszystkiego do jednego wora. Nie zmienia to faktu jednak że, to jedna z nielicznych książek, które powinien przeczytać każdy. Mimo że wg mnie trochę zbyt bezwzględna, zdecydowanie otwiera oczy i z wieloma tezami po prostu trudno się nie zgodzić.
Książka ogólnie wywarła na mnie dobre wrażenie, wnioski i tok rozumowania, które wydają sie oczywiste, a na które wcześniej nie wpadłem. Inne argumenty utwierdzające mnie tylko w moim podejściu, czasem jednak nie podobał mi się ton w jakim autor się wypowiada i mimo wszytko wąskie spojrzenie na niektóre z biblijnych spraw czy zagadnień, a także pakowanie wszystkiego do...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa. Warto sie zapoznac ale jakos chyba slabo przetlumaczona bo zle sie czytalo. Mysle ze anglikowi w oryginale czytaloby sie lepiej
Ciekawa. Warto sie zapoznac ale jakos chyba slabo przetlumaczona bo zle sie czytalo. Mysle ze anglikowi w oryginale czytaloby sie lepiej
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJedna rzeczy wymaga sprostowania: Wojtyła nie był członkiem ruchu oporu, ani nie brał udziału w ratowaniu Polaków pochodzenia żydowskiego z łap hitlerowców i szmalcowników.
Jedna rzeczy wymaga sprostowania: Wojtyła nie był członkiem ruchu oporu, ani nie brał udziału w ratowaniu Polaków pochodzenia żydowskiego z łap hitlerowców i szmalcowników.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🙏 W imię Ojca, Syna i… zdrowego rozsądku 🙏
🧠 Styl: erudycyjny, prowokujący, celny jak brzytwa Hitchensa
🔍 Gatunek: eseistyczna publicystyka antyreligijna z narracją totalną
💥 Dla kogo: dla niedowiarków, sceptyków i tych, którzy nie boją się myśleć
📚 Ocena: 9/10 – błyskotliwa tyrada z humorem, kąśliwością i filozoficznym ogniem
🪓 Ta książka nie szuka kompromisów. Ona je rąbie na kawałki. Hitchens wchodzi do świątyni i zamiast się ukłonić – podpala ołtarz. I choć robi to z uśmiechem, to nie jest stand-up ani ateistyczne kabarecisko. To erystyczny teatr ognia z filozofią w jednej kieszeni, a młotem Newtona w drugiej.
Religia? Autor nie tylko jej nie ufa – on ją obnaża, wykpiewa, drąży jak dentysta bez znieczulenia. Ale uwaga: robi to z polotem i smakiem. Nie szczędzi szydery, lecz nie zniża się do taniej drwiny. Jeśli śmieje się z „fioletowej trawy stworzonej dla odpoczynku oka”, to po to, by pokazać, jak bardzo chcemy widzieć cel, tam gdzie rządzi przypadek.
⚔️ Wiara vs. Hitchens – to nie jest dyskusja przy kawie. To jest pole bitwy. Autor nie udaje neutralności. Staje po stronie rozumu, nauki i laickiej etyki. I co najważniejsze – robi to z błyskotliwością, która każe kiwać głową nawet tym, którzy wewnętrznie się buntują.
🧱 Co może uwierać? 🧱
Dla osób mocno wierzących – niemal wszystko. Hitchens idzie po całości, nie zostawia złudzeń ani świętości nietkniętej. Ale jego celem nie jest szyderstwo samo w sobie, tylko rozbrojenie mechanizmów, które – jego zdaniem – trzymają świat w duchowym szantażu.
🔄 Polaryzacja? Tak, i to zamierzona 🔄
Autor nie unika ostrych sformułowań – bo wie, że tylko tak da się przebić przez beton dogmatów. Ale czy nie jest tak, że przeciwny obóz – ten „wierzący” – często używa jeszcze cięższej artylerii, tylko ubranej w słodsze słowa?
📖 Bóg nie jest wielki to nie tyle książka do przeczytania, co do przemyślenia. A potem do odłożenia – i powrotu. Bo każda strona to intelektualna mina, którą trzeba rozbroić samodzielnie.
👉 Nie wierzysz – połkniesz to z zachwytem
👉 Wątpisz – możesz się przechylić w jedną ze stron
👉 Wierzysz – książka może cię wkurzyć, ale i zmusić do autorefleksji
💬 Jak pisze Hitchens: „To nie Bóg stworzył człowieka. To człowiek stworzył Boga.” – i to zdanie działa jak pigułka esencjonalnej niewiary.
🏁 Refleksja na lekkkoo 🏁
Nie ma tutaj świętych krów, są za to święte wątpliwości. A Hitchens serwuje je w rytmie bębna wojennego i śmiechu, który boli – bo zbyt często jest celny.
🖋️ Dla mnie: książka świetna, mocna, nie łatwa ale z dystansem, szyderą i humorem. Jednostronna? Oczywiście. Ale też świadoma tej jednostronności i przemyślana jak rzeźba, która kpi z własnych proporcji. Niektórzy puszczą ją z dymem. Ja – puszczam ją dalej w ‚obieg’ 😉
🙏 W imię Ojca, Syna i… zdrowego rozsądku 🙏
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🧠 Styl: erudycyjny, prowokujący, celny jak brzytwa Hitchensa
🔍 Gatunek: eseistyczna publicystyka antyreligijna z narracją totalną
💥 Dla kogo: dla niedowiarków, sceptyków i tych, którzy nie boją się myśleć
📚 Ocena: 9/10 – błyskotliwa tyrada z humorem, kąśliwością i filozoficznym ogniem
🪓 Ta książka nie szuka kompromisów. Ona je...
Książka przypomina "Bóg urojony" Dawkinsa (https://lubimyczytac.pl/ksiazka/47871/bog-urojony). Różnica : tamta bardziej skupiała się na wskazaniu że Bóg nie istnieje, ta bardziej na wskazaniu że religia jest częściej szkodliwa niż nie.
Autor może nie starał się przekonywać, że Bóg nie istnieje ponieważ wierzy, że dopóki człowiek boi się śmierci religia będzie istnieć.
Tak więc głównie mamy wskazanie okrucieństw popełnionych w imię religii oraz wskazanie że wszystkie trzy książki (stary , nowy testament i koran) zawierają elementy niezgodne z rzeczywistością i często będące przyczyną złych zachowań wierzących.
Dodatkowo autor opisuje kilka nowych religii (np. Mormonizm) aby na tej podstawie pokazać jak powstają religie.
Książka przypomina "Bóg urojony" Dawkinsa (https://lubimyczytac.pl/ksiazka/47871/bog-urojony). Różnica : tamta bardziej skupiała się na wskazaniu że Bóg nie istnieje, ta bardziej na wskazaniu że religia jest częściej szkodliwa niż nie.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor może nie starał się przekonywać, że Bóg nie istnieje ponieważ wierzy, że dopóki człowiek boi się śmierci religia będzie istnieć.
Tak...
Książka mocno odtwórcza, bo nie oferuje w zasadzie nic nowego względem świetnego „Boga urojonego” Dawkinsa. Ponadto, w przeciwieństwie do *pierwowzoru*, brakuje jej chłodnego języka dedukcji i faktów, konfrontowania własnego punktu widzenia i neutralności względem tematu.
Książka mocno odtwórcza, bo nie oferuje w zasadzie nic nowego względem świetnego „Boga urojonego” Dawkinsa. Ponadto, w przeciwieństwie do *pierwowzoru*, brakuje jej chłodnego języka dedukcji i faktów, konfrontowania własnego punktu widzenia i neutralności względem tematu.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAni zła, ani wybitna. Średniak. Ciekawy pomysł, dobre przemyślenia, ale czegoś zabrakło. Dowiedziałem się kilku nowych rzeczy, ale jak ktoś orientuje się mniej więcej co się dzieje na świecie, to zaskoczony nie będzie.
Ani zła, ani wybitna. Średniak. Ciekawy pomysł, dobre przemyślenia, ale czegoś zabrakło. Dowiedziałem się kilku nowych rzeczy, ale jak ktoś orientuje się mniej więcej co się dzieje na świecie, to zaskoczony nie będzie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPowróciłem po latach do książki jednego z apostołów Nowego Ateizmu i muszę powiedzieć, że jest to trudna lektura. Rzecz jest chaotyczna, a praca redakcyjna woła o pomstę do nieba. Może największą wadą książki jest jej emocjonalność i jednostronność, Hitchens jest święcie przekonany, że wszelkie religie są jedynie źródłem zła, jego permanentne ataki na wszelkie wyznania i instytucje z nimi związane po pewnym czasie stają się mocno monotonne i wyraźnie nużą. Owa emocjonalność bardzo obniża wartość książki, samo chłodne przedstawienie faktów wywołałoby silniejszy efekt.
Jest wszakże jeden wątek, który sprawia, że książka się broni: dokładny opis powstania religii mormońskiej, stworzonej przez niejakiego Josepha Smitha, młodego obieżyświata i oszusta. . Tenże Smith ogłosił w latach 20. XIX wieku, że miał widzenie, w którym zobaczył anioła imieniem Moroni: «Ów anioł przekazał mu wiadomość o księdze „zapisanej na złotych płytkach”, w której wyjaśniono pochodzenie życia na kontynencie północnoamerykańskim, a także ogłoszono prawdziwą dobrą nowinę.» Potem Smith, wedle jego przekazu, przyniósł do domu wykopane z ziemi złote płytki a następnie zaczął tłumaczyć owe księgi na angielski (Hitchens nie podaje z jakiego języka). Dalej: „Powstałe w rezultacie „księgi” okazały się zapisem wypowiedzi dawnych proroków, poczynając od Nefiego, syna Lefiego, który zbiegł z Jerozolimy około 600 roku p.n.e. i dotarł do Ameryki. Jego własnym oraz jego licznego potomstwa późniejszym wędrówkom towarzyszyły niezliczone bitwy, klątwy oraz nieszczęścia.” Co ważne: „Smith nie pokazał nikomu złotych płytek, twierdząc, że każdy, kto je zobaczy, padnie martwy na miejscu.”
Ponieważ Smith był analfabetą, potrzebował kogoś, kto zapisałby na papierze jego natchnione słowa. Skrybą został jego sąsiad Martin Harris. Odbywało się to tak, że Smith dyktował, a Harris siedział w drugiej części pomieszczenia za prześcieradłem i zapisywał, nie mógł widzieć płytek, bo, jak już powiedziano: „próba rzucenia spojrzenia na złote płytki czy nawet na proroka zakończy się jego natychmiastowym i nagłym zgonem.” Po zakończeniu przekładu i zapisywania: „wszystkie złote płytki zostały odtransportowane do nieba, gdzie, jak można domniemywać, są przechowywane do dzisiaj.” Piękna historia...
Analiza powstałej w ten sposób Księgi Mormona wskazuje na olbrzymią ilość zapożyczeń ze Starego i Nowego Testamentu, zatem to nic nowego pod słońcem. Dlaczego zatem przekaz Smitha odniósł sukces, zwłaszcza że w Ameryce w tym czasie istniało wielu fanatyków głoszących dobrą nowinę? Hitchens uważa, że z dwóch powodów, po pierwsze charyzma, Smith: „posiadał ogromny i wrodzony urok osobisty oraz autorytet, a także potrafił płynnie mówić.” Po drugie opowiadał rzeszom biedaków marzących o lepszym losie o ziemi obiecanej na zachodzie Ameryki. Jego nauki trafiły na żyzny grunt, jak pisze Hitchens: „Wędrówki mormonów do stanów Missouri, Illinois i Utah oraz masakry, jakich doświadczyli i jakich sami się dopuszczali, stały się krwią i ciałem dla idei o męczeństwie i exodusie”.
Nauczanie Smitha odniosło wielki sukces, powstała nowa religia, mormonizm, licząca sobie obecnie ponad 16 milionów wyznawców. Jej apostołowie, elegancko ubrani młodzi ludzie, pojawiają się też w naszym kraju.
Takie to były okoliczności powstania pewnej religii. Mam silne podejrzenie, że podobne były początki innych, obecnie potężnych religii, które się zaczęły dużo wcześniej, ale obrosły tyloma mitami, legendami, przekłamaniami, że niepodobna dociec co w ich genezie jest prawdą a co kłamstwem.
Powróciłem po latach do książki jednego z apostołów Nowego Ateizmu i muszę powiedzieć, że jest to trudna lektura. Rzecz jest chaotyczna, a praca redakcyjna woła o pomstę do nieba. Może największą wadą książki jest jej emocjonalność i jednostronność, Hitchens jest święcie przekonany, że wszelkie religie są jedynie źródłem zła, jego permanentne ataki na wszelkie wyznania i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toRewelacyjna książka, która umocni Cię w Twoim ateizmie! Jak jesteś wierzący to pewnie wstawisz 1/10 bez czytania, bo nie sądzę, że po lekturze dalej będziesz miał takie samo spojrzenie na bogów, którejkolwiek religii.
Hitchens potraktował tę książkę bardzo osobiście i przedstawił wiele elementów ze swojego reporterskiego życia; wizyty w obcych krajach, gdzie był świadkiem potwornych rzeczy jakie ludzie wyrządzają innym ludziom; spotkania relacje ze znanymi osobami; wreszcie, jego własne życiowe wybory i ścieżki jakimi podążał.
Wielu czytelników czepia się języka jakim pisana jest ta książka. Nie rozumiem ich problemu, wszystko jest bardzo przejrzyste i logiczne. Autor często stawia tezę, przedstawia przykład, po czym robi jedną, dwie dygresje, które są analogiami do pierwotnego przykładu. Następnie podsumowuje całość - co w tym jest trudnego do zrozumienia? nie mam pojęcia.
Rewelacyjna książka, która umocni Cię w Twoim ateizmie! Jak jesteś wierzący to pewnie wstawisz 1/10 bez czytania, bo nie sądzę, że po lekturze dalej będziesz miał takie samo spojrzenie na bogów, którejkolwiek religii.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHitchens potraktował tę książkę bardzo osobiście i przedstawił wiele elementów ze swojego reporterskiego życia; wizyty w obcych krajach, gdzie był świadkiem...
Przeczytalem z dużym zainteresowaniem.Nigdzie nie zauważyłem naciagania faktów i cytatów biblijnych(co się czasami w tego typu publikacjach dzieje )przez autora.Autor koncentruje się na ocenie moraknej różnych religii w tym i chrześcijanstwa .Warto aby przyszli czytelnicy zwrócili uwagę na to co im być może umyka w czytaniu biblii a co ważniejsze w wynikających z zapisów biblii dzialań Kościoła.Nie podobalo mi sie natomiast przerywanie niektorych tematów w polowie i czasami chaos opisów.
Przeczytalem z dużym zainteresowaniem.Nigdzie nie zauważyłem naciagania faktów i cytatów biblijnych(co się czasami w tego typu publikacjach dzieje )przez autora.Autor koncentruje się na ocenie moraknej różnych religii w tym i chrześcijanstwa .Warto aby przyszli czytelnicy zwrócili uwagę na to co im być może umyka w czytaniu biblii a co ważniejsze w wynikających z zapisów...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo bólu pragmatyczne.
Do bólu pragmatyczne.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toA popatrzcie, nie wiem, czy wiecie, że jego brat, Peter, także erudyta, inteligentny facet, reporter, osoba wierząca , napisał książkę nie gorszą literacko od tej, pod tytułem "Wściekli na Boga", gdzie tłumaczy, jak życie i doświadczenia uwiodły jego brata w kierunku bezbożności. Warto poznać obu braci!
A popatrzcie, nie wiem, czy wiecie, że jego brat, Peter, także erudyta, inteligentny facet, reporter, osoba wierząca , napisał książkę nie gorszą literacko od tej, pod tytułem "Wściekli na Boga", gdzie tłumaczy, jak życie i doświadczenia uwiodły jego brata w kierunku bezbożności. Warto poznać obu braci!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety ciężary, a szkoda bo tematyka dla mnie palce lizać i samemu autorowi kibicuję stojąc z nim po tej samej stronie barykady. Niestety nie da się przejść do porządku dziennego nad faktem, że przelewać na papier swojej imponującej wiedzy i ciekawych poglądów najzwyczajniej w świecie nie potrafi. Nie ma ani ciekawego pióra ani talentu do sensownego przekazywania informacji i poglądów. Straszny chaos panuje w tej książce. Autor skacze w niej z kwiatka na kwiatek, dygresja goni dygresje. Nigdy człowiek nie wie co po, ciekawym zazwyczaj, tytule rozdziału znajdzie się w środku. Ogólnie sama zawartość merytoryczna książki jest ciekawa i dość jednostronna, forma niestety zgłębianiu przemyśleń autora nie sprzyja. Ocena troszku naciągana dla brata po wyznaniu. Sięgacie na własną odpowiedzialność.
Niestety ciężary, a szkoda bo tematyka dla mnie palce lizać i samemu autorowi kibicuję stojąc z nim po tej samej stronie barykady. Niestety nie da się przejść do porządku dziennego nad faktem, że przelewać na papier swojej imponującej wiedzy i ciekawych poglądów najzwyczajniej w świecie nie potrafi. Nie ma ani ciekawego pióra ani talentu do sensownego przekazywania...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrochę ciężko ocenić tę książkę, ze względu na dwie dość skrajne w moim odczuciu aspekty. Z jednej strony, strasznie ciężko się czyta tę książkę, przez to, że autor przeskakuje między wątkami, aż czasami ciężko skupić się na treści. Wymieniane są nazwiska, pojęcia i wydarzenia historyczne, a całość pisana jest nie najprostszym językiem, ale za to wartość merytoryczna jaką niesie, podparta przypisami i własnymi doświadczeniami autora pozawala spojrzeć na świat innymi oczami. Zdecydowanie książka ta otwiera oczy, na wiele spraw. Szkoda tylko, że nie sięgnie po nią nikt, komu to otwarcie oczu i umysłu by się naprawdę przydało, a Ci którzy po nią sięgną, zazwyczaj mają już wyrobioną (podobną) opinie, ale najwyżej dowiedzą się więcej - dlatego uważam, że zdecydowanie warto przeczytać.
Trochę ciężko ocenić tę książkę, ze względu na dwie dość skrajne w moim odczuciu aspekty. Z jednej strony, strasznie ciężko się czyta tę książkę, przez to, że autor przeskakuje między wątkami, aż czasami ciężko skupić się na treści. Wymieniane są nazwiska, pojęcia i wydarzenia historyczne, a całość pisana jest nie najprostszym językiem, ale za to wartość merytoryczna jaką...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUfff, nareszcie koniec! Muszę przyznać, że bardzo długo ją męczyłam... Niby ciekawa, niby wielu rzeczy można się z niej dowiedzieć, a jednak na maksa ciężka do przebrnięcia. Mam wrażenie, że autor ciągle skakał z jednego wątku na drugi i... właściwie wielu z nich nawet nie dokończył. Zgadzam się też z opiniami, że książka jest bardzo nierówna- niektóre fragmenty były ciekawe i wciągające, a inne kompletnie zbędne. Ogólnie nie polecam. Może za jakiś czas spróbuję innej pozycji o takiej tematyce, póki co chyba mam dość...
Ufff, nareszcie koniec! Muszę przyznać, że bardzo długo ją męczyłam... Niby ciekawa, niby wielu rzeczy można się z niej dowiedzieć, a jednak na maksa ciężka do przebrnięcia. Mam wrażenie, że autor ciągle skakał z jednego wątku na drugi i... właściwie wielu z nich nawet nie dokończył. Zgadzam się też z opiniami, że książka jest bardzo nierówna- niektóre fragmenty były...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutor prezentuje religię z różnych stron i jej wpływie na życie zwykłego człowieka. Przedstawia w ciekawy sposób swoje argumenty dotyczące patrzenia na Boga przez pryzmat nauki.
Autor prezentuje religię z różnych stron i jej wpływie na życie zwykłego człowieka. Przedstawia w ciekawy sposób swoje argumenty dotyczące patrzenia na Boga przez pryzmat nauki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDawno nie czytałem tak nierównej książki. Autor z jednej strony dotyka wielu kwestii związanych z religiami i ich wpływem na życie ludzi, a jednocześnie z drugiej strony jest bardzo tendencyjny, chaotyczny w "dowalaniu" religiom, przeskakuje z wątku na wątek nie kończąc myśli. To co najgorsze to jest nierzetelny: podaje mnóstwo faktów bez przypisów, podania źródeł. Nieraz podane "fakty" po sprawdzeniu okazują się półprawdami lub wręcz kłamstwami.
Książka ciekawa ale polecam bardzo krytyczne podejście do podawanych informacji, o opiniach już nie wspominając.
Dawno nie czytałem tak nierównej książki. Autor z jednej strony dotyka wielu kwestii związanych z religiami i ich wpływem na życie ludzi, a jednocześnie z drugiej strony jest bardzo tendencyjny, chaotyczny w "dowalaniu" religiom, przeskakuje z wątku na wątek nie kończąc myśli. To co najgorsze to jest nierzetelny: podaje mnóstwo faktów bez przypisów, podania źródeł. Nieraz...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka ciekawa, ale dość nierówna - momentami się dłużyła.
Książka ciekawa, ale dość nierówna - momentami się dłużyła.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMocne 6/10. NIezła książka, ale trochę razi mnie pełen epitetów i wartościujący sposób wypowiedzi autora - gdyby pozostał obiektywny, miałabym do niego większe zaufanie.
Mocne 6/10. NIezła książka, ale trochę razi mnie pełen epitetów i wartościujący sposób wypowiedzi autora - gdyby pozostał obiektywny, miałabym do niego większe zaufanie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWydaje mi się, że to jest taki typ książki, której nie można brać zbyt poważnie, choć ja poważnie potraktowałam zdanie z końca książki, że „niniejsza książka to zaproszenie do polemiki”. Polemiki na temat Boga i o tym co właściwie jest złego w religii.
I tak: miałam trochę taki love/hate relationship, który zależał od rozdziału. Uważam, że niektóre rozdziały, były bardzo dobre, niektóre trochę gorsze, przy jeszcze innych przysypiałam. Książka moim zdaniem nierówna, ale też - podkreślam, że dla chętnych - warta przeczytania. Jeśli idzie o moje podejście do książki - nie traktowałam jej zbyt poważnie, ot takie teksty dla intelektualnej rozrywki. I o ile z kilkoma (może nawet i z wieloma) spostrzeżeniami autora co do religii się zgadzam, to przeszkadzał mi trochę agresywny ton tych tekstów i traktowanie z góry osób wierzących i uważanie ich za głupców. I nie wybaczę autorki bubla, w którym przeniósł górę Ararat do Armenii.
Uważam, że mimo wszystko temat w książce był trochę taki jednowymiarowy, choć przyznaję, że momentami autor bardzo obiektywnie pisał na niektóre tematy.
Podsumowując, książkę najlepiej czytać chłodnym i otwartym okiem i trochę dyskutować z autorem.
I jeśli ktoś jest zainteresowany tematem Boga i religii oraz chce przeczytać coś bardzo dobrego, skłaniającego do przemyśleń - to ja polecam książki Leszka Kołakowskiego, które mam ochotę sobie odświeżyć, bo czytałam z 10 lat temu.
Wydaje mi się, że to jest taki typ książki, której nie można brać zbyt poważnie, choć ja poważnie potraktowałam zdanie z końca książki, że „niniejsza książka to zaproszenie do polemiki”. Polemiki na temat Boga i o tym co właściwie jest złego w religii.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toI tak: miałam trochę taki love/hate relationship, który zależał od rozdziału. Uważam, że niektóre rozdziały, były bardzo...
Książkę mogłabym postawić na półce tuż za klasykiem, czyli "Bóg urojony". Mogłabym, gdyby nie fakt, że autor rozwlekł swoje przemyślenia do granic możliwości. Dodatkowo, przedstawił je w sposób chaotyczny, a momentami wręcz agresywnym tonem.
Wręcz jestem pewna, że to wina wydawnictwa, redakcji. Jakby osoby za nią odpowiedzialne, zrobiły to całkowicie od niechcenia.
Zmarnowany potencjał świetnej pracy!
Książkę mogłabym postawić na półce tuż za klasykiem, czyli "Bóg urojony". Mogłabym, gdyby nie fakt, że autor rozwlekł swoje przemyślenia do granic możliwości. Dodatkowo, przedstawił je w sposób chaotyczny, a momentami wręcz agresywnym tonem.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWręcz jestem pewna, że to wina wydawnictwa, redakcji. Jakby osoby za nią odpowiedzialne, zrobiły to całkowicie od...
Duża wiedza, trafne argumenty, ale za dużo lania wody
Duża wiedza, trafne argumenty, ale za dużo lania wody
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka traktuje o różnych religiach i ich zgubnym wpływie na życie człowieka. Autor przytacza wiele argumentów potwierdzających jego stanowisko w sprawie szkodliwości religii.
Momentami ciężko przebrnąć przez wywody autora, przez co książka staje się nieco obciążająca i chciałoby się przeskoczyć pewne fragmenty. W dużej mierze jest jednak klarowna.
Pomimo to, nie że wszystkimi argumentami autora mogę się zgodzić. Pomimo, że książka traktuje o Bogu i religii oraz ich wzajemnej relacji, autor dodaje też filozofie, które w ogóle nie podejmują tematu Boga jako takiego. Podczas, gdy rozprawa dotycząca chrześcijaństwa, islamu, czy judaizmu jest zgodna z tematem przewodnim książki, argumenty dotyczące np. buddyzmu już wg mnie nie powinny znaleźć się w tej książce. Przede wszystkim ciężko buddyzm zakwalifikować jako religię, jest to bowiem system filozoficzny. Autor również wypowiada się o Buddzie, jakby był on kimś w rodzaju boga buddyzmu, a tak zdecydowanie nie jest, sam Budda zaprzeczał jakoby był bogiem. Ponadto, buddyzm kwalifikowany jest jako filozofia ateistyczna, więc autor chyba nie do końca jest wierny sam sobie – moim zdaniem ukazał tylko brak podstawowej wiedzy nt. buddyzmu kwalifikując go na równi z religiami monoteistycznymi. Stwierdza on m.in., że imperializm japoński był de facto zakorzeniony w buddyzmie, a tak oczywiście nie było, ponieważ od zawsze rządzący posługiwali się i naginali religie/filozofie do swoich potrzeb. Przede wszystkim, buddyzm wywodzi się z Indii, a nie Japonii i nie jest religią, jak wcześniej wspomniałem. Obarczanie buddyzmu za przewinienia Japończyków w czasie II WŚ jest więc dużym wykroczeniem i nieścisłością oraz niesprawiedliwością dla całej rzeszy buddystów, którzy kierują się pacyfistycznym podejściem do świata. Ponadto, autor stwierdza jakoby była to religia prymitywna, sprzeczna z duchem postępu i nauki, a tak z oczywistych względów nie jest, gdyż jest to jedna z filozofii, które nigdy nie uzurpowały sobie, że wiedzą wszystko o wszystkim i nie negowały osiągnięć naukowych, jak to miały w zwyczaju robić nader często religie abrahamowe. Tak więc książka jest dobra, ale autor nie powinien poruszać tematów, o których nie miał większej wiedzy w momencie pisania. Oczywiście buddyści są tylko ludźmi i także popełniają niewłaściwe czyny, ale są one niewspółmierne do czynów ukazywanych przez święte pisma religii abrahamowych oraz występki judaistów, muzułmanów i chrześcijan na przestrzeni wieków.
Reasumując, książka zawiera również fragmenty niemerytoryczne, gdzie autor opiera się raczej na swoich dywagacjach, niż na rzetelnej wiedzy. Miałem większe nadzieje w stosunku do tej książki.
Książka traktuje o różnych religiach i ich zgubnym wpływie na życie człowieka. Autor przytacza wiele argumentów potwierdzających jego stanowisko w sprawie szkodliwości religii.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMomentami ciężko przebrnąć przez wywody autora, przez co książka staje się nieco obciążająca i chciałoby się przeskoczyć pewne fragmenty. W dużej mierze jest jednak klarowna.
Pomimo to, nie że...