Zakochanie to proces. Ludzie się poznają, spędzają razem czas, zaprzyjaźniają lub od razu zakochują w sobie, by później budować szczęście: planować wspólną przyszłość, dzieci, dom. Czasami udaje im się spełnić marzenia i dotrwać ze sobą do śmierci, czasami coś psuje się po drodze i najzwyczajniej w świecie trzeba się rozstać by moc budować swoje szczęście na nowo - tym razem osobno.
Są tez zakochania nie tyle nieszczęśliwe, co nieoczywiste. Których nie da się zracjonalizować, które nie maja swojego końca, trwają latami, niespełnione, zwodzone, niedopowiedziane.
Ten, kto był w takiej ‚relacji’ zrozumie, ten kto nigdy tego nie doświadczył, nie będzie w stanie.
Książka chyba najlepsza dla kobiet 18-25, ja po trzydziestce trochę się zmęczyłam. Aczkolwiek przebrnęłam przez podobna ‚relacje’, która ciągnęła się latami, stad większy poziom empatii wobec głównej bohaterki. Nie zdziwię się jeśli ktoś nie dobrnie do końca książki właśnie przez nią.
Zakochanie to proces. Ludzie się poznają, spędzają razem czas, zaprzyjaźniają lub od razu zakochują w sobie, by później budować szczęście: planować wspólną przyszłość, dzieci, dom. Czasami udaje im się spełnić marzenia i dotrwać ze sobą do śmierci, czasami coś psuje się po drodze i najzwyczajniej w świecie trzeba się rozstać by moc budować swoje szczęście na nowo - tym...
Genialna! Bardzo poruszajaca historia, pełna zaskakujących momentów i zwrotów akcji... Niemal w każdym zdaniu można znaleźć inspirujące cytaty dające do myślenia. Dla mnie książka do ekranizacji :)
Genialna! Bardzo poruszajaca historia, pełna zaskakujących momentów i zwrotów akcji... Niemal w każdym zdaniu można znaleźć inspirujące cytaty dające do myślenia. Dla mnie książka do ekranizacji :)
Przechodząc stopniowo do autorki, mam tylko do niej jeden zarzut, o którym już za moment. Teraz chciałabym napisać Wam, że jak na debiut czyta się całkiem przyjemnie. Nie spodziewałam się, że w tak szybkim czasie ją przeczytam, ale też ma niecałe dwieście stron. Więc ta krótka książka nie mogła się ciągnąc w nieskończoność. Autorka sprawnie pociągnęła akcje na tyle, byśmy się nie nudzili, ale też nie tak, byśmy na starcie nie mogli nadążyć za wydarzeniami zawartymi w lekturze. Ciesze się, że nie miałam jakichkolwiek oporów podczas czytania - a to zasługa przyjemnemu i lekkiemu stylowi, jakim posługuje się Pani Joanna. Myślę, że i Wy nie napotkacie jakichkolwiek barier, które nie pozwoliłyby wam w spokoju czytać Liczone w latach. Jak na debiut powtarzam raz jeszcze czyta się przyjemnie i nie czuć aż tak bardzo tego, że pisarka nie jest doświadczona. Gdzieniegdzie pojawiają się fragmenty, gdzie coś nam nie pasuje, bo inaczej ubralibyście to w słowa, czy też coś byście zmienili. Polecam ten debiut, choćby ze względu na sposób, w jaki wypowiada się autorka.
Co mnie gryzie najbardziej i co uważam za największy mankament tej powieści? GŁÓWNA BOHATERKA. Przepraszam Pani Joanno, ale Anka tak mnie irytowała, że miałam ochotę ją udusić co najmniej kilkanaście razy przez te niecałe dwieście stron. Denerwował mnie jej sposób bycia. Okej, rozumiem to, że człowiek żyje z widmem miłości przez kilka lat, zresztą znam nawet taką osobę, która mimo upływu czasu nadal kogoś kocha mimo iż nie są razem od długiego czasu. Ale jej sposób samoobrony ciałem powodował, że aż się trzęsłam. Miałam ochotę wskoczyć do tej historii i powiedzieć jej, co sądzę o niej i jej irytującym zachowaniu. A jej ciągłe zmiany, raz chce to, raz tamto... Prawie zagotowałam i rzuciłam książkę o ścianę. Liczyłam na to, że bohaterka pod wpływem wydarzeń, zmieni się. A czy się zmieniła? Dowiecie się dosłownie na końcu tej lektury...
Cała reszta nie była taka zła, ale to właśnie Anka zniszczyła mi spostrzeganie pozostałych bohaterów jako lepszych od nich i wiem, że są postacie lepsze i gorsze, ale ta przyćmiła swoją głupotą i niedojrzałością na tyle, że nie miałam chęci obdarować sympatią kogoś innego. Skutecznie mnie do tego zniechęciła...
ALE! Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, prawda? To, że główna bohaterka irytowała mnie ogromnie sprawiło, że lektura dostarczyła mi niezapomnianych wrażeń. :D Od chęci mordu na Ance, do całkiem przyjemnych chwil, o których Wam nie napisze, a co mi tam! Nie zaspoileruję Wam, a poproszę ładnie o to, byście sami sięgnęli po Liczone w latach i dowiedzieli się, o co mi chodzi.
Autorka przeplata wydarzenia z czasu teraźniejszego na te, które miały miejsce w przeszłości. Jest to celny środek, ponieważ mamy wgląd na to, jak zachowywała się bohaterka kiedyś i jak zachowuje się teraz. No i oczywiście jak zachowuje się w przyszłości, czyli ostatnie strony, które wydarzyły się siedem lat później.
Cała recenzja na blogu. ;)
Przechodząc stopniowo do autorki, mam tylko do niej jeden zarzut, o którym już za moment. Teraz chciałabym napisać Wam, że jak na debiut czyta się całkiem przyjemnie. Nie spodziewałam się, że w tak szybkim czasie ją przeczytam, ale też ma niecałe dwieście stron. Więc ta krótka książka nie mogła się ciągnąc w nieskończoność. Autorka sprawnie pociągnęła akcje na tyle, byśmy...
Zakochanie to proces. Ludzie się poznają, spędzają razem czas, zaprzyjaźniają lub od razu zakochują w sobie, by później budować szczęście: planować wspólną przyszłość, dzieci, dom. Czasami udaje im się spełnić marzenia i dotrwać ze sobą do śmierci, czasami coś psuje się po drodze i najzwyczajniej w świecie trzeba się rozstać by moc budować swoje szczęście na nowo - tym razem osobno.
Są tez zakochania nie tyle nieszczęśliwe, co nieoczywiste. Których nie da się zracjonalizować, które nie maja swojego końca, trwają latami, niespełnione, zwodzone, niedopowiedziane.
Ten, kto był w takiej ‚relacji’ zrozumie, ten kto nigdy tego nie doświadczył, nie będzie w stanie.
Książka chyba najlepsza dla kobiet 18-25, ja po trzydziestce trochę się zmęczyłam. Aczkolwiek przebrnęłam przez podobna ‚relacje’, która ciągnęła się latami, stad większy poziom empatii wobec głównej bohaterki. Nie zdziwię się jeśli ktoś nie dobrnie do końca książki właśnie przez nią.
Zakochanie to proces. Ludzie się poznają, spędzają razem czas, zaprzyjaźniają lub od razu zakochują w sobie, by później budować szczęście: planować wspólną przyszłość, dzieci, dom. Czasami udaje im się spełnić marzenia i dotrwać ze sobą do śmierci, czasami coś psuje się po drodze i najzwyczajniej w świecie trzeba się rozstać by moc budować swoje szczęście na nowo - tym...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGenialna! Bardzo poruszajaca historia, pełna zaskakujących momentów i zwrotów akcji... Niemal w każdym zdaniu można znaleźć inspirujące cytaty dające do myślenia. Dla mnie książka do ekranizacji :)
Genialna! Bardzo poruszajaca historia, pełna zaskakujących momentów i zwrotów akcji... Niemal w każdym zdaniu można znaleźć inspirujące cytaty dające do myślenia. Dla mnie książka do ekranizacji :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzechodząc stopniowo do autorki, mam tylko do niej jeden zarzut, o którym już za moment. Teraz chciałabym napisać Wam, że jak na debiut czyta się całkiem przyjemnie. Nie spodziewałam się, że w tak szybkim czasie ją przeczytam, ale też ma niecałe dwieście stron. Więc ta krótka książka nie mogła się ciągnąc w nieskończoność. Autorka sprawnie pociągnęła akcje na tyle, byśmy się nie nudzili, ale też nie tak, byśmy na starcie nie mogli nadążyć za wydarzeniami zawartymi w lekturze. Ciesze się, że nie miałam jakichkolwiek oporów podczas czytania - a to zasługa przyjemnemu i lekkiemu stylowi, jakim posługuje się Pani Joanna. Myślę, że i Wy nie napotkacie jakichkolwiek barier, które nie pozwoliłyby wam w spokoju czytać Liczone w latach. Jak na debiut powtarzam raz jeszcze czyta się przyjemnie i nie czuć aż tak bardzo tego, że pisarka nie jest doświadczona. Gdzieniegdzie pojawiają się fragmenty, gdzie coś nam nie pasuje, bo inaczej ubralibyście to w słowa, czy też coś byście zmienili. Polecam ten debiut, choćby ze względu na sposób, w jaki wypowiada się autorka.
Co mnie gryzie najbardziej i co uważam za największy mankament tej powieści? GŁÓWNA BOHATERKA. Przepraszam Pani Joanno, ale Anka tak mnie irytowała, że miałam ochotę ją udusić co najmniej kilkanaście razy przez te niecałe dwieście stron. Denerwował mnie jej sposób bycia. Okej, rozumiem to, że człowiek żyje z widmem miłości przez kilka lat, zresztą znam nawet taką osobę, która mimo upływu czasu nadal kogoś kocha mimo iż nie są razem od długiego czasu. Ale jej sposób samoobrony ciałem powodował, że aż się trzęsłam. Miałam ochotę wskoczyć do tej historii i powiedzieć jej, co sądzę o niej i jej irytującym zachowaniu. A jej ciągłe zmiany, raz chce to, raz tamto... Prawie zagotowałam i rzuciłam książkę o ścianę. Liczyłam na to, że bohaterka pod wpływem wydarzeń, zmieni się. A czy się zmieniła? Dowiecie się dosłownie na końcu tej lektury...
Cała reszta nie była taka zła, ale to właśnie Anka zniszczyła mi spostrzeganie pozostałych bohaterów jako lepszych od nich i wiem, że są postacie lepsze i gorsze, ale ta przyćmiła swoją głupotą i niedojrzałością na tyle, że nie miałam chęci obdarować sympatią kogoś innego. Skutecznie mnie do tego zniechęciła...
ALE! Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, prawda? To, że główna bohaterka irytowała mnie ogromnie sprawiło, że lektura dostarczyła mi niezapomnianych wrażeń. :D Od chęci mordu na Ance, do całkiem przyjemnych chwil, o których Wam nie napisze, a co mi tam! Nie zaspoileruję Wam, a poproszę ładnie o to, byście sami sięgnęli po Liczone w latach i dowiedzieli się, o co mi chodzi.
Autorka przeplata wydarzenia z czasu teraźniejszego na te, które miały miejsce w przeszłości. Jest to celny środek, ponieważ mamy wgląd na to, jak zachowywała się bohaterka kiedyś i jak zachowuje się teraz. No i oczywiście jak zachowuje się w przyszłości, czyli ostatnie strony, które wydarzyły się siedem lat później.
Cała recenzja na blogu. ;)
Przechodząc stopniowo do autorki, mam tylko do niej jeden zarzut, o którym już za moment. Teraz chciałabym napisać Wam, że jak na debiut czyta się całkiem przyjemnie. Nie spodziewałam się, że w tak szybkim czasie ją przeczytam, ale też ma niecałe dwieście stron. Więc ta krótka książka nie mogła się ciągnąc w nieskończoność. Autorka sprawnie pociągnęła akcje na tyle, byśmy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to