Historia przejmująca opowiada o silnych kobietach,które chcą osiągnąć swój cel dopiąć wszystkiego,żeby dokonać rzeczy niemożliwych.
Zachwycona i oczarowana jestem książką.
Ta powieść ma to coś w sobie,że przyciągnęła mnie do siebie,wciągnęła mnie,bohaterowie wyraziści,wspaniali.
Czyta się dobrze książkę.
Powieść świetna,ciepła i intrygująca pełna magii,wrażeń ciekawych dostarcza.
Historia przejmująca opowiada o silnych kobietach,które chcą osiągnąć swój cel dopiąć wszystkiego,żeby dokonać rzeczy niemożliwych.
Zachwycona i oczarowana jestem książką.
Ta powieść ma to coś w sobie,że przyciągnęła mnie do siebie,wciągnęła mnie,bohaterowie wyraziści,wspaniali.
Czyta się dobrze książkę.
Powieść świetna,ciepła i intrygująca pełna magii,wrażeń ciekawych...
Powieść o trzech pokoleniach kobiet z nadprzyrodzonymi zdolnościami. Nathalie jest córką Barbary i wnuczką Zofii, przez których burzliwe życie przeprowadza nas autorka. Najmniej szczęścia w życiu ma ta pierwsza, gdyż zakochuje się w ukochanym swojej szefowej, u którego zresztą nie ma szans, gdyż jest gruba i brzydka. W dodatku wręcz patologicznie się obżera.
Szefowa Nat umiera, lecz to niczego nie zmienia jeśli chodzi o jej relację z Jimem. Facet sypia z nią, wykorzystuje finansowo i mimo to Nat nie przegląda na oczy. Do końca książki ma na jego punkcie obsesję.
W którymś momencie pojawia się czarny ptak, który tak naprawdę nic nie wnosi. Niby jest zły. Potem jest dobry. Symbol być może obsesji Nat na punkcie Jimma, ale pewna nie jestem. Być może czytałam nie dość uważnie?
Kompletnie zaskoczyło mnie i rozczarowało zakończenie. Tak jakby pisarka nie miała na nie pomysłu więc władowała tam moce nadprzyrodzone, które załatwiły sprawę. Być może chciała pozostawić ten moment interpretacji czytelnika, lecz ja jednak wolę konkrety.
Powieść o trzech pokoleniach kobiet z nadprzyrodzonymi zdolnościami. Nathalie jest córką Barbary i wnuczką Zofii, przez których burzliwe życie przeprowadza nas autorka. Najmniej szczęścia w życiu ma ta pierwsza, gdyż zakochuje się w ukochanym swojej szefowej, u którego zresztą nie ma szans, gdyż jest gruba i brzydka. W dodatku wręcz patologicznie się obżera.
Szefowa Nat...
Trudno mi szła lektura. Ciężki styl pisania. Zero akcji, dopiero pod koniec zaczęło się coś dziać. Porzekadła ludowe, przysłowia bardzo mnie denerwowały, były ich po prostu za dużo.Główna bohaterka niezwykle irytująca- taka rozpuszczona, bogata jedynaczka. Nie moja bajka, zdecydowanie, choć nie przeczę, że komuś może się spodobać.
Trudno mi szła lektura. Ciężki styl pisania. Zero akcji, dopiero pod koniec zaczęło się coś dziać. Porzekadła ludowe, przysłowia bardzo mnie denerwowały, były ich po prostu za dużo.Główna bohaterka niezwykle irytująca- taka rozpuszczona, bogata jedynaczka. Nie moja bajka, zdecydowanie, choć nie przeczę, że komuś może się spodobać.
Bogactwo i pozycja to coś, o czym marzy wiele osób. Jednak nie każdemu udaje się osiągnąć swój cel. Do tego nie zawsze wygląda on tak samo. Czasami bywa tylko prowincjonalnym spokojem, innym razem możliwością przetrwania trudnych czasów czy możliwością wyrwania się w polskiej prowincji. Innym razem możliwością osiągnięcia naukowego sukcesu na międzynarodową skalę, możliwością sprowadzenia z lepszego – zachodniego – świata luksusowych dóbr, poślubienie córki zamożnych przedsiębiorców, romans z wykładowcą, wyjazd z Polski w czasach, kiedy nie każdy sobie może na niego pozwolić. Bogactwo jest względne. Do tego apetyt rośnie w miarę jedzenia. Tak jest w przypadku rodziny Zofii, której udaje się poślubić dużo starszego gospodarza spod Tomaszowa. Zapobiegliwa kobieta mająca na swym koncie miejski romans staje się przykładną żoną i matką dla pasierba Wojtka. Prowincja zapewnia jej możliwość przetrwania wojny oraz zmian ustroju. Jedyne, czego może rodzinie brakować to potomka. Ale i o to przychylny los się zatroszczył. Zofia zachodzi w ciążę, kiedy jej rówieśniczki stają się babkami. Narodziny Barbary tylko troszkę poprzedzają śmierć męża. Opieka dorosłym już Wojtkiem oraz jego zapał do pracy pozwalają na dostatnie życie oraz wiejską zamożność pozwoliłaby na radość, gdyby nie prowincjonalne plotki dotyczące zboczenia młodego mężczyzny otoczonego plotkami oraz zabiegi macochy o wyswatanie pasierba. Nie jest to jednak łatwe, ponieważ młodzieniec ma w sobie coś takiego, co odstrasza każdą potencjalną kandydatkę i jego zamożność rolnika nie pomaga w znalezieniu kandydatki na żonę. Jakby Zofia miała mało problemów musi pilnować swojej kilkuletniej córki, aby ochronić ją przed przyrodnim bratem. Z tego powodu z ulgą przyjmuje do wiadomości, że warto posłać dziewczynę do technikum zamiast do szkoły zawodowej i pozwolić na zamieszkanie w internacie. Wybrany przez dziewczynę profil pozwoliłby także na uniknięcie błędów z młodości – kalkulowała Zofia, zwolenniczka trzymania się swojego miejsca na drabinie społecznej i powtarzająca swojej córce, a później wnuczce: "(…) gdyby każdy znał swoje miejsce w szeregu, życie byłoby znacznie prostsze".
Niewielu jednak chce stać w miejscu, zadowolić się tym, co mieli przodkowie, nie każdego stać na pokorę. Młodość polega na buncie przeciwko wizjom życia starszego pokolenia. I tak właśnie jest w przypadku zdolnej Barbary, która nie tylko świetnie uczy się w technikum, ale i jest zdolną studentką powoli i z zaciętością pnącą się po drabinie społecznej. Owocem wieloletnich starań o zdobycie pozycji stanie się Nathalie, główna bohaterka powieści Teresy Moniki Rudzkiej, kobieta o dziwnej, odpychającej mocy oraz nadprzyrodzonych zdolnościach. Młoda mademoiselle Pinorget ma wszystko, o czym kobiety mogą marzyć: drogie ubrania, luksusowe kosmetyki, najlepszą edukację, matkę gotową zrobić dla niej wszystko, ale brakuje jej urody. To jednak nie byłoby problemem, gdyby nie jej charakter. Nadmierne uleganie złym emocjom, które zwykle są w ludziach kamuflowane w przypadku Nathalie z paranormalnymi zdolnościami stają się fizycznie odczuwalne dla otoczenia. Ponad to odziedziczyła po swoim bogatym ojcu kilka cech utrudniających jej związanie się z jakimkolwiek mężczyznom. Kiedy na jej drodze staje ten idealny, gotowy podołać jej niezwykłej aurze bohaterka gotowa jest zrobić wszystko, aby go zdobyć i nie przeszkodzi jej w tym nic. Jak daleko jest gotowa się posunąć – przekonajcie się sami.
„Świtezianki” to pouczająca opowieść o pragnieniu miłości oraz marzeniu o zwyczajnym, spokojnym, ale bardzo dostatnim życiu. Doświadczenia bohaterek pokazują, że wśród tych elementów można wybierać, ale nie można ich posiadać wszystkich na raz. Aury magiczności, niezwykłości nadaje całej historii wplątywanie w tekst cytatów ze „Świtezianki” Adama Mickiewicza. Pisząca realistyczne powieści Rudzka tu dała ponieść się fantazji i zaczerpnąć z romantyzmu czy młodej polski oraz obecnej literatury korzystającej z wiary w zabobony. Mimo tej lekkiej odmienności, okraszania opowieści ludowymi wierzeniami styl pisarki jest rozpoznawalny i nie zacierają go fantastyczne elementy przekazywanych z pokolenia na pokolenie przekonań z polskiej wsi, w której czas wydaje się stać w miejscu, a wiara w moce nadprzyrodzone oraz gusła ciągle żyje. W powieści znajdziemy tłumy bohaterów z charakterystycznymi rysami i wadami znanymi nam z życia codziennego, zawiłymi życiorysami, skomplikowaną genealogią, o której trzeba pamiętać, aby nie zatracić własnej tożsamości.
Pisarka kreśli interesujący pejzaż osobowości. Znajdziemy w nim ludzi biednych, niewykształconych, należących do klasy średniej, naukowców, przedsiębiorców, społecznych pasożytów, ludzi dążących do osiągnięcia stabilizacji życiowej, goniących za marzeniami, próbującymi nadążyć za szybkim życiem, w którym bardzo ważny element szczęścia stanowią więzy z innymi ludźmi.
Troszkę tradycyjnie jak na Rudzką akcja zaczyna się w teraźniejszości pełnej biurowego – a może nawet korporacyjnego – życia toczącego się wokół wyścigu po awans, zawierania niezobowiązujących znajomości, rywalizacji, zazdrości. Pracowita Nathalie Pinorget jest wściekła, kiedy okazuje się, że to nie ona obejmie wolne stanowisko i tym samym awansuje tylko zdobędzie je niedoświadczona Anastazja Bojanova o skomplikowanych słowiańskich korzeniach. Wejście przełożonej do biura i zajęcie miejsca tuż przy Francuzce skłania ją do rozmyślań nad losami rodziny. Wówczas poznajemy losy jej babki spod Tomaszowa. Zderzenie się światów: profesjonalnego i życzliwego staje się motywem przewodnim w „Świteziankach”.
Kolejna łatwo rozpoznawalna cecha powieści Teresy Moniki Rudzkiej to snucie opowieści o kobietach i dla kobiet. Mężczyźni pojawiają się tu tylko jako tło. Często są nijacy, niezaradni, ale wśród tłumów leni pojawią się prawdziwi pasjonaci bez problemu pomnażający majątek i czerpiący przyjemność ze swojej pracy.
Urok książki Rudzkiej (jak i innych jej powieści) można odkryć dopiero po przeczytaniu całości. Dopasowane wycinki z codzienności sprawiają, że zyskujemy interesujący obraz zmuszający do refleksji i ostrzegających nas przed pochopnymi jednoznacznymi ocenami. Zakończenie jak zwykle bardzo zaskoczy. Książkę polecam miłośnikom literatury kobiecej, opisującej losy kobiet oraz współczesnej powieści obyczajowej. Dzięki niełatwym losom bohaterów znajdziemy w niej obraz wielu problemów społecznych.
Bogactwo i pozycja to coś, o czym marzy wiele osób. Jednak nie każdemu udaje się osiągnąć swój cel. Do tego nie zawsze wygląda on tak samo. Czasami bywa tylko prowincjonalnym spokojem, innym razem możliwością przetrwania trudnych czasów czy możliwością wyrwania się w polskiej prowincji. Innym razem możliwością osiągnięcia naukowego sukcesu na międzynarodową skalę,...
Nathalie Polka po matce i Francuzka po ojcu spotyka Jima ktoremu niespodziewanie umarla zona Anastazja. Pograzony w rozpaczy szuka pocieszenia u roznych kobiet. Nathalie zakochuje sie w nim od pierwszego wejrzenia jeszcze za zycia jego zony i ma na jego punkcje obsesje. Postanawia go zdobyc i nic jej przed tym nie powstrzyma. Nie podobala mi sie Nathalie strasznie drazniaca osoba i namolna nie potrafiaca zrozumiec ze do milosci nie da sie zmusic.
Nathalie Polka po matce i Francuzka po ojcu spotyka Jima ktoremu niespodziewanie umarla zona Anastazja. Pograzony w rozpaczy szuka pocieszenia u roznych kobiet. Nathalie zakochuje sie w nim od pierwszego wejrzenia jeszcze za zycia jego zony i ma na jego punkcje obsesje. Postanawia go zdobyc i nic jej przed tym nie powstrzyma. Nie podobala mi sie Nathalie strasznie...
Przepiękna okładka i opis skusiły mnie do wypożyczenia tej książki. Bardzo się cieszę że wypożyczyłam te książkę a nie kupiłam bo wtedy bym się popukała młotkiem w głowę...Co w tej książce nie było, obsesja i zazdrość chore relacje.Nawet wątek nimfomanii musiał się znaleźć.
Sory dawno tak głupiej, nietrafionej książki nie czytałam. Zakończenie jak z taniego horroru, o nie zdecydowanie nie polecam tej książki. Szkoda kasy i nerwów na czytanie.
Przepiękna okładka i opis skusiły mnie do wypożyczenia tej książki. Bardzo się cieszę że wypożyczyłam te książkę a nie kupiłam bo wtedy bym się popukała młotkiem w głowę...Co w tej książce nie było, obsesja i zazdrość chore relacje.Nawet wątek nimfomanii musiał się znaleźć.
Sory dawno tak głupiej, nietrafionej książki nie czytałam. Zakończenie jak z taniego horroru, o nie...
Szkoda tylko papieru, tuszu i czasu czytelnika, bo ta książka męczy jest nijaka, fantastyka pomieszana z czymś równie nie określonym. Ni to baśń ni legenda ale widocznie sam tytuł wiele wskazuje.
Szkoda tylko papieru, tuszu i czasu czytelnika, bo ta książka męczy jest nijaka, fantastyka pomieszana z czymś równie nie określonym. Ni to baśń ni legenda ale widocznie sam tytuł wiele wskazuje.
Książkę oceniam jako dobrą, ponieważ doceniam pióro autorki. Pisze ona naprawdę sprawnie, 300 stron czyta się migiem. Pomysł też doceniam, podoba mi się, że autorka napisała powieść na przekór panującym trendom, tzn. uniknęła ckliwości, głupich dialogów oraz sztampy i miłości, jakich wiele u topowych pisarek.
Dlaczego zatem tylko 6 gwiazdek? Ano, dlatego, że zupełnie nie akceptuję nadprzyrodzonych zjawisk, od których się tu roi. Nie kupuję też czarnego ptaka. Wiem, że to były symbole i autorka takie miała właśnie zamierzenie, ale mnie tym nie ujęła. Nie widzę też powodów, dla których mamy tu cytowaną balladę Mickiewicza. Jest ona chyba tylko po to, by wytłumaczyć tytuł powieści. Oczywiście autorka miała prawo do tych wszystkich zabiegów, ale ja nie chciałabym nigdy więcej spotkać podobnych w żadnej innej książce.
No i na koniec te wszystkie przerysowania, które zapewne też były celowe. Mnie one kompletnie nie przekonały. Przeciwnie, sprawiły, że czułam się jak po zbyt ciężkim obiedzie. Niby smaczne, ale co za dużo, to niezdrowo. Ani trochę nie uwierzyłam w świat wykreowany w Świteziankach, choć wiem, że wokół jest wielu pustych, złych, leniwych, egoistycznych ludzi. Ale na szczęście na świecie są i zupełnie inni, choć o nich autorka zapomniała wspomnieć. A szkoda...
Chwilami miałam wrażenie, że autorka nie przepada za ludźmi, a może i światem.
Ach, i jeszcze okładka. Ta piękna blondyneczka to kto? Bo nijak nie pasuje do treści. To też jakiś symbol? Że jesteśmy piękni na zewnątrz, a brzydcy w środku? Nie mam ochoty na domysły.
Książkę oceniam jako dobrą, ponieważ doceniam pióro autorki. Pisze ona naprawdę sprawnie, 300 stron czyta się migiem. Pomysł też doceniam, podoba mi się, że autorka napisała powieść na przekór panującym trendom, tzn. uniknęła ckliwości, głupich dialogów oraz sztampy i miłości, jakich wiele u topowych pisarek.
Dlaczego zatem tylko 6 gwiazdek? Ano, dlatego, że zupełnie nie...
Książka jest pionierska:
1. Jako pierwsza ukazuje samych negatywnych bohaterów. Żadnej, podkreślam ŻADNEJ postaci w książce "Świtezianki" nie da się polubić!
2. Tytuł książki i zamieszczone w niej cytaty nijak mają się do fabuły? Co tam, polecimy nazwiskiem Mickiewicza, może ktoś da się nabrać i uzna, że książka ma jakieś "drugie dno". Dno jest. I 50 metrów mułu...
3. Po raz pierwszy w historii narracja jest tak źle skonstruowana, że czytasz dalej tylko po to, by zobaczyć jak to w ogóle jest możliwe.
4. Jeśli myślałaś, że E.L. James przesadza z wciskaniem marek różnorakich firm na każdej stronie "Greya", to znaczy, że jeszcze nie wiesz co znaczy przesada. Pani Rudzka jest prawdziwą pionierką w tej dziedzinie.
5. Czy książka może być pozbawiona głębi tak bardzo, że katalog ze sklepu meblowego wydaje się mieć bardziej interesującą treść? Po lekturze TEJ książki okazuje się, że tak!
6. Główna bohaterka ma ponoć złowrogą energię, odczuwalną przez ludzi wokół niej. Cóż, autorce udało się stworzyć książkę, która również emanuje złą aurą. Aurą nieudolnego para-pisarstwa.
7. Mogłabym wyliczać wady tej książki w nieskończoność, ale napiszę tylko jedno na koniec: Pani Rudzka. Niech już pani więcej nie pisze. Bardzo panią proszę.
Książka jest pionierska:
1. Jako pierwsza ukazuje samych negatywnych bohaterów. Żadnej, podkreślam ŻADNEJ postaci w książce "Świtezianki" nie da się polubić!
2. Tytuł książki i zamieszczone w niej cytaty nijak mają się do fabuły? Co tam, polecimy nazwiskiem Mickiewicza, może ktoś da się nabrać i uzna, że książka ma jakieś "drugie dno". Dno jest. I 50 metrów mułu...
3. Po...
"(…) gdyby każdy znał swoje miejsce w szeregu, życie byłoby znacznie prostsze".
To najbardziej osobliwa książka Teresy Moniki Rudzkiej, jaką czytałam. Sądziłam, że autorce trudno już będzie mnie zaintrygować, a jednak "Świtezianki" to kolejna odsłona wielowymiarowości prozy autorki. Ta historia z pewnością zaskoczy wielu czytelników.
Teresa Monika Rudzka to urodzona we Wrocławiu, a mieszkająca w Lublinie, polonistka i dziennikarka, która pracowała również jako bibliotekarka, agentka ubezpieczeniowa i sekretarka. Obecnie, autorka realizuje swoją pasję dziennikarską, pisząc historie do różnych, babskich magazynów. W wolnym czasie przyjemność sprawia jej lektura dobrej książki i obejrzenie interesującego filmu. W 2010 r. zadebiutowała dobrze przyjętą powieścią pt. "Bibliotekarki".
Babka, matka i córka, obdarzone pewnym darem, to trzy pokolenia kobiet, które walczą o własne szczęście. Zofia, mieszkająca w małej wsi, wyszła za mąż za starego wdowca i dość późno zaszła w ciążę. Jej córka Barbara nie chciała żyć jak matka i po wielu perypetiach wyjechała do Francji, gdzie poślubiła milionera, dając mu córkę. Nathalie, córce Barbary, nie brakuje więc pieniędzy, kobieta szuka jednak spełnienia.
Najnowsza powieść Teresy Moniki Rudzkiej została podzielona na rozdziały ukazujące koleje życia głównych bohaterek. Historie pełne znanych nam rozterek i dylematów. Historie, których wątkiem przewodnim jest dążenie do życiowego spełnienia, przy jednoczesnej próbie ominięcia przeznaczenia. Koleje losu Zofii i Barbary są oczywiście zajmujące, jednak mam wrażenie, że to wydarzenia z życia najmłodszej z rodu kobiet, stanowią swoisty punkt kulminacyjny całej książki. Wydarzenia, które do tej pory wywołują we mnie przerażenie pomieszane z fascynacją.
Nathalie to bowiem kobieta pełna sprzeczności, która za wszelką cenę pragnie zdobyć dla siebie Jima - narzeczonego swojej przyjaciółki Anastazji. To, co dzieje się w jej życiu to mieszanina szaleństwa i psychodelizmu w najczystszej postaci. A wszystko przez to, że Teresa Monika Rudzka obdarzyła swoje bohaterki nadnaturalną zdolnością. I tak, świat realny pełen luksusu, różnorodnych marek znanych projektantów, jakich pełno w fabule, przeplata się z możliwością oddziaływania na rzeczywistość. Oddziaływania nie tylko na rzeczy martwe, ale także na życie i jego długość. To przerażające i w pewien sposób fascynujące, a w kontekście tym nie dziwi tytuł książki nawiązujący w sposób oczywisty do znanej ballady Adama Mickiewicza.
Czarny ptak, który towarzyszy Nathalie to kolejny element fabularny książki, który wywołuje dreszcze. Autorka nie wyjaśnia czy to kruk, czy może wrona, jednak symbolika tego zwierzęcia jest aż nadto widoczna, czyli śmierć oraz przenikanie się jej z życiem. Trudno o wyraźniejszy motyw, doskonale wpisujący się w całą tę psychodeliczną opowieść. Trzeba także wspomnieć, że czytelnicy znający książkę autorki pt. "Zawsze będę cię kochać", odnajdą w "Świteziankach" wspólnych bohaterów. To tak, jakby poznawać historię Anastazji z zupełnie nowej perspektywy, czego kompletnie się nie spodziewałam.
Zofia, powtarzała swojej córce Barbarze, że każdy z nas powinien znać swoje miejsce w szeregu. Teresa Monika Rudzka z pewnością swoje miejsce na liście pisarek tworzących prozę nieoczywistą, z wieloma kontekstami, już zna. "Świtezianki" polecam miłośnikom nietuzinkowych powieści z zaskakującym zakończeniem.
http://www.subiektywnieoksiazkach.pl/
"(…) gdyby każdy znał swoje miejsce w szeregu, życie byłoby znacznie prostsze".
To najbardziej osobliwa książka Teresy Moniki Rudzkiej, jaką czytałam. Sądziłam, że autorce trudno już będzie mnie zaintrygować, a jednak "Świtezianki" to kolejna odsłona wielowymiarowości prozy autorki. Ta historia z pewnością zaskoczy wielu czytelników.
Świtezianki to powieść o silnych kobietach, które chcąc osiągnąć swój cel posuną się do rzeczy niemal niemożliwych...
Magia...rzeczywistość przeplatana z innym wymiarem ale jakże realnym, wręcz namacalnym... Historia, która przedstawia, że nie zawsze mając wszystko jest się szczęśliwym człowiekiem a dążenie do upragnionego celu za wszelką cenę nie bacząc przy tym na uczucia innych ludzi - może doprowadzić do obłędu.
Bohaterka powieści to postać bardzo nieszczęśliwa, zagubiona, naznaczona od pokoleń, która miota się sama ze swoimi uczuciami. Mając bogactwo w zasadzie nie ma nic...jest sfrustrowana i niespełniona mając na sobie kreacje od najlepszych projektantów, szuka miłości na już, na szybko, na teraz...i znajduje...ale kim okaże się jej wybranek i jak zmieni to życie bohaterki - odpowiedź w Świteziankach, najnowszej powieści mojej najukochańszej autorki.
Świtezianki to powieść o silnych kobietach, które chcąc osiągnąć swój cel posuną się do rzeczy niemal niemożliwych...
Magia...rzeczywistość przeplatana z innym wymiarem ale jakże realnym, wręcz namacalnym... Historia, która przedstawia, że nie zawsze mając wszystko jest się szczęśliwym człowiekiem a dążenie do upragnionego celu za wszelką cenę nie bacząc przy tym na...
Czy miłość może wprowadzić w obłęd? Czy może doprowadzić do tragedii? Oczywiście, że tak. W historii, sztuce, nawet w świecie współczesnym było wiele na to dowodów. Jak bardzo człowiek potrafi zatracić się w zakochaniu, mieszając w nie przy okazji ogromną dawkę egoizmu, pokazuje powieść Teresy Moniki Rudzkiej pod tytułem „Świtezianki”.
To nie była fajna książka. Zdecydowanie przytłoczyła mnie mnogość bohaterów, których miałem najszczerszą ochotę zatłuc kijem do golfa. A dlaczego miałem taki zamiar. W dziele występują niemal same takie postaci, w których dosłownie niemożliwe jest znalezienie jakiejkolwiek zalety. W dodatku te pożałowania godne istoty są niemożebnie wkurzające. Sama Autorka napisała mi, że stworzenie właśnie takich bohaterów było zamierzone. A zamiar ten spełniła naprawdę genialnie.
Bohaterowie powieści są zawistni, nienawidzą, gdy innym powodzi się lepiej, najbardziej na świecie hołdują materializmowi. I każdy z nich – oprócz jednej dziewczyny – opanował bycie perfidnym egoistą do perfekcji. No bo co komu przeszkadza podążanie po trupach do celu czy wzięcie z kimś ślubu tylko dla jego pieniędzy? A odebranie ukochanego swojej przyjaciółce?
Nathalie – główna bohaterka utworu – zaprzyjaźnia się z Anastazją. Przyjaźń przeistacza się jednak w nienawiść, kiedy Nathalie poznaje Jima, narzeczonego Anastazji. Wiele nie trzeba, by przyjaciółki zostały swoimi największymi wrogami.
No dobrze, postaci w „Świteziankach” Teresy Moniki Rudzkiej przyjemności mi nie dały. Co zatem sprawiło, że polubiłem tę książkę? Pierwszym powodem są świetne umiejętności pisarskie Autorki. Naprawdę przyjemnie było mi się zagłębiać w opisy przeżyć tych odpychających bohaterów. Rzecz została napisana lekkim językiem, czyta się ją łatwo i szybko. Tekst pozostawia dużo do myślenia, mimo że właściwie w ogóle nie jest skomplikowany. To naprawdę przypadło mi do gustu.
Kolejnym wielkim plusem powieści jest wątek fantastyczny w dziele. Nathalie jak i kilka osób z jej najbliższej rodziny potrafi siłą woli przenosić przedmioty. Robi to głównie w chwilach emocjonalnego wzburzenia, z czego raczej nie wychodzi nic dobrego. Powieść jest współczesną interpretacją ballady „Świtezianki” Adama Mickiewicza, w której również żywe były elementy fantastyczne. A ja fantastykę uwielbiam, więc nie mogło mi się to nie spodobać. Za nawiązanie przez Autorkę do wielkiego dzieła naszej kultury też należą się brawa. Za takie dobre przybliżenie ballady współczesnym ludziom.
Jeszcze jedną ogromną zaletą utworu jest jego realizm. W powieści występuje wiele negatywnych postaci, nie da się jednak ukryć, że naprawdę ogrom ludzi jest jak właśnie ci bohaterowie. Ilu ludzi choćby myśli tylko o sobie, ignorując zupełnie resztę ludzkości? No właśnie.
Powtórzę stwierdzenie z początku recenzji: to nie jest fajna książka. Ale jest piękna. I bardzo mądra. Książka Moniki Rudzkiej jest jak lekcja życia, ostra krytyka, której naprawdę nie chcemy poznać, lecz którą poznać warto, gdyż może nam ona mnóstwo uświadomić. Dlatego polecam sięgnąć po „Świtezianki” (z tą Adama Mickiewicza włącznie).
Czy miłość może wprowadzić w obłęd? Czy może doprowadzić do tragedii? Oczywiście, że tak. W historii, sztuce, nawet w świecie współczesnym było wiele na to dowodów. Jak bardzo człowiek potrafi zatracić się w zakochaniu, mieszając w nie przy okazji ogromną dawkę egoizmu, pokazuje powieść Teresy Moniki Rudzkiej pod...
Moje drugie (na pewno nie ostatnie) spotkanie z prozą Teresy Moniki Rudziej uważam za udane. Najbardziej cieszy fakt, że autorka odnajduje się zarówno w książkach dla młodszych czytelników, jak i dla tych dużo starszych. "Świtezianki" to powieść wyjątkowo dziwna, klimatyczna i pełna niezwykłości, a przy tym mocno przyziemna. Jak to możliwe? Obok życia toczącego się naturalnym torem, pojawia się magia. Całość inspirowana jest balladą Adama Mickiewicza pt. "Świtezianka", więc sami rozumiecie, że nie może być mowy o nudzie. Można pokusić się o stwierdzenie, że "Świtezianki" to wersja współczesna z wyraźną nutką pikanterii, opływająca luksusem. Jeśli ballada nie przypadła Wam do gustu, z pewnością ta świeżutka odsłona zrobi na Was pozytywne wrażenie.
Kto jest dziewczyna? – ja nie wiem
Ile razy zdarzyło się Wam marzyć o wspaniałym życiu u boku ukochanej osoby, w zdrowiu, w dobrobycie i bez większych zawirowań? Wiadomo, że życie jest mocno nieprzewidywalne, a my absolutnie nie jesteśmy w stanie określić, w jakim kierunku trzeba będzie wyruszyć, ile z siebie dać, by dojść do celu (często mglistego) i z jakimi problemami przyjdzie nam się zmierzyć. A jednak próbujemy – walczymy każdego dnia, z różnym skutkiem.
Bez problemu wejdziemy w życie naszych bohaterek, śledząc uważnie ich losy. Zaczniemy od Zofii ze wsi pod Tomaszowem, która wychodzi za starego wdowca, opiekuje się nieco skrzywionym seksualnie Wojtusiem i rodzi pierwsze dziecko, będąc już dobrze po czterdziestce (ludzie we wsi jej nie oszczędzają). Kiedy stary mąż żegna się ze światem, na jej głowie pozostają dzieci i całe gospodarstwo – wiadomo: łatwo nie będzie.
Przejdźmy do Barbary (córki Zofii) – kobiety pięknej, która poniosła druzgoczącą klęskę miłosną, a z walki o lepszą przyszłość, ledwo uszła z życiem. Czy francuskie kombinacje wyjdą jej na dobre, a nowa sytuacja spełni oczekiwania i pozwoli na ułożenie sobie życia?
Nie zapominajmy o Nathalie (córce Basi), której los poskąpił urody, skazując ją na istnienie w samotności – choć zdradzę Wam, że akurat spora nadwaga nie jest największym problemem tej dziewczyny. Wrażliwa, wpada ze skrajności w skrajność, a gdy kocha (lub nienawidzi) to całą sobą – jest chodzącym żywiołem w ludzkiej skórze, choć często przygaszonym. Kiedy wybucha... cóż, drżyjcie!
Każda z nich miała swoje marzenia i pewne ambicje; wszystkie pragnęły lepszego życia. Ile jest w stanie zrobić kobieta i co może z siebie wycisnąć, by osiągnąć cel? Oj, zapewniam Was, że to twarde sztuki (choć kobieta puchem marnym) i myślę, że te panie wielokrotnie udowodnią, na co je stać, a ich pomysły, sposób "chwytania ofiary" i stosowane chwyty (często poniżej pasa) zrobią na Was wrażenie. Zaskoczenie gwarantowane.
O czym przeczytacie w "Świteziankach"? Z pewnością nie zabraknie tu wątku romantycznego, ale zapewniam, że te miłostki mają niewiele wspólnego z banalnym mizianiem czy robieniem maślanych oczu. Będzie też o zdradzie – w końcu tam, gdzie pojawiają się dwie niewiasty i tylko jeden wyśniony mężczyzna, musi się dziać – a że każda z nich jest na swój sposób wyjątkowa... spodziewajcie się porządnych rozruchów i – tu nie będziecie zdziwieni – nagłych zwrotów akcji. Wejdziemy też w świat rodzinnych zależności, podpatrzymy, jak to bywa z kobiecą solidarnością, ale i zerkniemy za kulisy zaświatów. Nie zabraknie magii, dziwów niewyjaśnionych i podejrzanych splotów okoliczności.
Intrygująca intensywność
Teresa Monika Rudzka nie wyznacza swoim bohaterom jedynej właściwej drogi, nie oszczędza ich, rzucając wciąż potężne kłody pod nogi; natomiast określa konkretne cele. Uzbrajając swoje kobiece postacie w pewne niecodzienne przymioty, pcha je w wir sprzecznych i niebywale intensywnych emocji. Niesamowity asortyment, z którym muszą sobie radzić, będzie przyczyną smutków i radości, powodem do dumy oraz czynnikiem, który życia nie ułatwia. A jednak trzeba żyć!
Kiedy już oswoiłam się z potężną dawką magii, którą autorka wplotła w nurt, jakby nie było, zwykłego życia – ta znów mnie zaskoczyła, serwując jej jeszcze więcej, w innej odsłonie; takich rozwiązań się nie spodziewałam. Bardzo podobało mi przeplatanie codzienności ze zjawiskami nadprzyrodzonymi – nie było to nachalne, choć zaskakujące, nie było banalnie, ale intrygująco. Intrygująco – tym słowem opisałabym tę powieść. Czytelnik, który nie spodziewa się takiego obrotu sprawy, wiele razy otworzy szerzej oczy ze zdziwienia, odkrywając kolejne rewelacje.
Książkę czyta się bardzo szybko, na co wpływ ma przede wszystkim jej intrygująca fabuła, ale nie tylko. Powieść, która zawiera taką dawkę magii, podana jest językiem prostym, bez zbędnych udziwnień – jasno, przejrzyście i ze smakiem. Między kolejnymi rozdziałami znajdują się cytaty ze "Świtezianki" Mickiewicza, które luźno nawiązują do treści, a przy tym subtelnie wyznaczają bieg tej historii. Pewnej swojskości dopatrujemy się również w powiedzeniach – mądrościach ludowych – które autorka umiejętnie wplotła w historię, łącząc tym samym trzy pokolenia kobiet – przeszłość nie ginie w teraźniejszości, mamy spójność i ciągłość.
W powieści znajdziecie spore – potężne wręcz – nagromadzenie znanych marek, pożądanych projektantów. Rozumiem zabieg, który miał na celu wskazanie, że absolutnie każdy człowiek (nawet ten, którego świat ocieka luksusem) musi się czasem zmierzyć z szarą codziennością i przyziemnymi sprawami (dobrobyt nie zawsze też idzie w parze z spełnieniem), ale po czasie buty, sukienki czy torebki od tego czy innego projektanta przytłoczyły mnie. Taka kumulacja przepychu, wykaz znanych i lubianych to zdecydowanie nie są informacje, bez których nie mogłabym się obejść. Pomijając tę pompę, było naprawdę przyjemnie.
Pewnie już się domyślacie, że polecę Wam "Świtezianki"? Mam nadzieję, że sięgnięcie po tę powieść – tak z otwartym umysłem, by nadążyć za fabułą. Nie lubię banału i staram się go unikać, bo po prostu szkoda mi czasu na kolejne sztampowe powieści, które niczego nie wnoszą do mojego życia, a już na pewno daleko im do przyjemnych. Historia, którą proponuje nam Teresa Maria Rudzka na pewno do nich nie należy – jest nietuzinkowa, intrygująca, dziwna i mocno pokręcona – świetna. Warto przeczytać.
matkapuhatka.pl
Moje drugie (na pewno nie ostatnie) spotkanie z prozą Teresy Moniki Rudziej uważam za udane. Najbardziej cieszy fakt, że autorka odnajduje się zarówno w książkach dla młodszych czytelników, jak i dla tych dużo starszych. "Świtezianki" to powieść wyjątkowo dziwna, klimatyczna i pełna niezwykłości, a przy tym mocno przyziemna. Jak to możliwe? Obok życia toczącego się...
Twórczość pani Teresy Moniki Rudzkiej znam i bardzo cenie. Jej powieści zawsze trafiają w sam środek mojego serca, zmuszają do refleksji i zastanowienia się nad własnym życiem, codziennością, postępowaniem, wyborami. Uświadamia, że życie nie jest sprawiedliwe.
Trzy pokolenia kobiet – babka, matka i córka. Każdej przyszło żyć w innych czasach, w innych warunkach. Każda z nich gotowa była walczyć o swoją lepszą codzienność, a los rzucał im kłody pod nogi. Zofia to kobieta pochodząca z małej wsi pod Tomaszowem. Późno zaszła w ciążę, jej mąż był bliżej jesieni niż lata życia. Gdy rodzi się mała Barbara, nikt nawet nie podejrzewa, gdzie rzuci ją los. Kobieta pragnie dla siebie lepszego życia niż te, która wiodła matka. Ciągnie ją do luksusu. Po wielu perypetiach i zakrętach trafia do Francji, gdzie jako żona miliardera, razem z nim zaczyna prowadzić firmę. Gdy rodzi się Nathalie wie, że jej córka jest niezwykła. Tak samo jak ona.
Nathalie, która pracuje już w Anglii, zaprzyjaźnia się z Anastazją. Czuje coś do jej narzeczonego Jim’a. Gdy zostaje on wdowcem, Nathalie postanawia go zdobyć dla siebie – zakochała się w nim już od pierwszego wejrzenia. Czy jej się to uda? Czy Jim zrozumie, że dziewczyna kocha go tak jak nikt do tej pory?
Pani Rudzka zawsze pisze o kobietach dla kobiet. Nie są to ckliwe romanse, słodkie historie. Nie oszczędza swoich bohaterek – rzuca im kłody pod nogi, plącze ich losy. Czyni je niezwykłymi, tak jak w Świteziankach. Autorka wplątuje do swojej opowieści magię, co już może zasugerować sam tytuł. Kto zna balladę Mickiewicza, ten wie, że bohaterki nie mogą być zwyczajne. Mają w sobie to coś, co nie ułatwi im życia. Trudno będzie im znaleźć szczęście w miłości. Nie są pozbawione wad – każda z nich ma swoje za uszami, czasami te przywary przykrywają wszystkie pozytywne walory.
Chociaż to Nath jest główną bohaterką, to autorka skupia się na matce i babce dziewczyny. Przybliża ich życie, myśli, przez co lepiej jest nam też poznać najmłodszą z nich. Potrafiłam zrozumieć Barbarę w jej postępowaniu, zamiłowaniu do dobrych marek (a uwierzcie mi – połowy tych luksusowych firm nie znałam), to Nathalie nie wywołała u mnie cieplejszych uczuć. Jej postępowanie i zachowanie było dla mnie dziwne; bohaterka była zapatrzona w siebie i nie zważała na krzywdy innych. Niektórzy mogą wywnioskować, że nie polubiłam całej powieści. Nic bardziej mylnego – jeżeli bohaterzy wywołują u mnie takie emocje, a całość czyta się przyjemnie, to mam wrażenie że śledzę losy realnych postaci. Tak było i w tym przypadku.
Świtezianki to powieść, która zmusza do refleksji i chwilowej zadumy. Nie da się przeczytać jej na raz – ja dzieliłam ją sobie na raty, na kawałeczki, inaczej książka by mnie przytłoczyła natłokiem emocji i uczuć. Tak mogłam wszystko po kawałeczku poznawać i starać się zrozumieć. Pani Teresa Monika Rudzka wydała kolejną bardzo dobrą książkę, w swoim stylu. Idealna lektura dla osób, które chcą odetchnąć, zagłębić się w zupełnie inny świat, zastanowić się, zwolnić.
Twórczość pani Teresy Moniki Rudzkiej znam i bardzo cenie. Jej powieści zawsze trafiają w sam środek mojego serca, zmuszają do refleksji i zastanowienia się nad własnym życiem, codziennością, postępowaniem, wyborami. Uświadamia, że życie nie jest sprawiedliwe.
Trzy pokolenia kobiet – babka, matka i córka. Każdej przyszło żyć w innych czasach, w innych warunkach. Każda z...
Monika Rudzka ; Świtezianki ; poprzedzając ; Wszystkie dżinsy M ; Kiedy do ręki wzięłam książkę oceniłam że to będzie lekka i przyjemna powieść , coś do poduszki, jakże się myliłam. Świtezianki to poczet kobiet wywodzące się z pod Tomaszowa, małej mieściny gdzie od zarania dziejów i pokoleń toczy się walka na tle społecznym. Każda z bohaterek chciała dla siebie lepszego życia, poczynając od Zofii która w czasach minionych a jakże ciężkich , do wszystkiego doszła i sprytem ( bo jak mawiała wielokrotnie chłopa należy jak psa traktować, pogłaskać, nakarmić, wypuścić by pobiegał), ciężką pracą bo i gospodarka i wychowanie pasierba który próbując znaleźć sobie tę jedyną - niestety pozostała mu tylko ręka i wyobraźnia i kilka zboczonych scen - mąż Zofii był starszy a jednak posiadał moc sprawczą dzięki której urodziła sie Basia. Ta wychowana w ; dziurze ; z pod Tomaszowa dzięki dobrym stopniom w nauce skończyła studia i pokochała Piotra który dzięki temu że był osobą ustawioną finansowo - wprowadził Barbarę w tajniki życia prawie na dywanach. Niestety facet jak to bywa często w życiu był idealny z jedną rysą: żonaty. A ta z kolei niepracująca a jednak wywodząca się z bogatej rodziny, dbała, kochała na swój sposób męża swego który to piął się po drabinie kariery , tworząc klimat dizajnu. Barbara w miłości swojej do Piotra była tak zwarta i gotowa że przestało ją obchodzić i dobre maniery i kasa , prezenty którymi to Piotr ją obdarzał, chciała mieć go za wszelką cenę i dążąc po trupach wpadła na genialny acz opłakany w skutkach pomysł by postawić swego kochanka przed faktem dokonanym. Z tego też wywiązuje sie awantura której udział biorą i goście Piotra , żony jego , ona sama popadając w histerię - typowa urażona duma kobiety porzuconej - doprowadza do pożaru. Wyjeżdża do Francji i tam zaczyna pracę w firmie gdzie tworzy początkujące pozory zainteresowanej synem szefa wielkiej firmy farmaceutycznej, jednak zwabia ją kusząca propozycja właściciela a ojca tego chłopaka. Dochodzi do ślubu Barbary ze starszym panem który oprócz kasy miał wielki potencjał w łóżku, gdzie do całości dodam że na świat przyszła kolejna kobieta o mocnym charakterze i pewnej ułomności tego i wiele więcej dowiecie się czytając tę powieść która posiada moc i magię. Intryga, poczucie humoru, pewna doza nostalgii a w tym wszystkim czarny ptak. Powieść bardzo na czasie opisująca nas kobiety w świetle drabiny społecznej, dążącej za wszelką cenę wspinanie się do celu nie bacząc na konsekwencje, posiadające złe i dobre strony którymi często nie świadomie kierują wobec przeciwnika. Polecam serdecznie.
Monika Rudzka ; Świtezianki ; poprzedzając ; Wszystkie dżinsy M ; Kiedy do ręki wzięłam książkę oceniłam że to będzie lekka i przyjemna powieść , coś do poduszki, jakże się myliłam. Świtezianki to poczet kobiet wywodzące się z pod Tomaszowa, małej mieściny gdzie od zarania dziejów i pokoleń toczy się walka na tle społecznym. Każda z bohaterek chciała dla siebie lepszego...
Nie zainteresowała mnie.
Nie zainteresowała mnie.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHistoria przejmująca opowiada o silnych kobietach,które chcą osiągnąć swój cel dopiąć wszystkiego,żeby dokonać rzeczy niemożliwych.
Zachwycona i oczarowana jestem książką.
Ta powieść ma to coś w sobie,że przyciągnęła mnie do siebie,wciągnęła mnie,bohaterowie wyraziści,wspaniali.
Czyta się dobrze książkę.
Powieść świetna,ciepła i intrygująca pełna magii,wrażeń ciekawych dostarcza.
Historia przejmująca opowiada o silnych kobietach,które chcą osiągnąć swój cel dopiąć wszystkiego,żeby dokonać rzeczy niemożliwych.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZachwycona i oczarowana jestem książką.
Ta powieść ma to coś w sobie,że przyciągnęła mnie do siebie,wciągnęła mnie,bohaterowie wyraziści,wspaniali.
Czyta się dobrze książkę.
Powieść świetna,ciepła i intrygująca pełna magii,wrażeń ciekawych...
Powieść o trzech pokoleniach kobiet z nadprzyrodzonymi zdolnościami. Nathalie jest córką Barbary i wnuczką Zofii, przez których burzliwe życie przeprowadza nas autorka. Najmniej szczęścia w życiu ma ta pierwsza, gdyż zakochuje się w ukochanym swojej szefowej, u którego zresztą nie ma szans, gdyż jest gruba i brzydka. W dodatku wręcz patologicznie się obżera.
Szefowa Nat umiera, lecz to niczego nie zmienia jeśli chodzi o jej relację z Jimem. Facet sypia z nią, wykorzystuje finansowo i mimo to Nat nie przegląda na oczy. Do końca książki ma na jego punkcie obsesję.
W którymś momencie pojawia się czarny ptak, który tak naprawdę nic nie wnosi. Niby jest zły. Potem jest dobry. Symbol być może obsesji Nat na punkcie Jimma, ale pewna nie jestem. Być może czytałam nie dość uważnie?
Kompletnie zaskoczyło mnie i rozczarowało zakończenie. Tak jakby pisarka nie miała na nie pomysłu więc władowała tam moce nadprzyrodzone, które załatwiły sprawę. Być może chciała pozostawić ten moment interpretacji czytelnika, lecz ja jednak wolę konkrety.
Powieść o trzech pokoleniach kobiet z nadprzyrodzonymi zdolnościami. Nathalie jest córką Barbary i wnuczką Zofii, przez których burzliwe życie przeprowadza nas autorka. Najmniej szczęścia w życiu ma ta pierwsza, gdyż zakochuje się w ukochanym swojej szefowej, u którego zresztą nie ma szans, gdyż jest gruba i brzydka. W dodatku wręcz patologicznie się obżera.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzefowa Nat...
Trudno mi szła lektura. Ciężki styl pisania. Zero akcji, dopiero pod koniec zaczęło się coś dziać. Porzekadła ludowe, przysłowia bardzo mnie denerwowały, były ich po prostu za dużo.Główna bohaterka niezwykle irytująca- taka rozpuszczona, bogata jedynaczka. Nie moja bajka, zdecydowanie, choć nie przeczę, że komuś może się spodobać.
Trudno mi szła lektura. Ciężki styl pisania. Zero akcji, dopiero pod koniec zaczęło się coś dziać. Porzekadła ludowe, przysłowia bardzo mnie denerwowały, były ich po prostu za dużo.Główna bohaterka niezwykle irytująca- taka rozpuszczona, bogata jedynaczka. Nie moja bajka, zdecydowanie, choć nie przeczę, że komuś może się spodobać.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBogactwo i pozycja to coś, o czym marzy wiele osób. Jednak nie każdemu udaje się osiągnąć swój cel. Do tego nie zawsze wygląda on tak samo. Czasami bywa tylko prowincjonalnym spokojem, innym razem możliwością przetrwania trudnych czasów czy możliwością wyrwania się w polskiej prowincji. Innym razem możliwością osiągnięcia naukowego sukcesu na międzynarodową skalę, możliwością sprowadzenia z lepszego – zachodniego – świata luksusowych dóbr, poślubienie córki zamożnych przedsiębiorców, romans z wykładowcą, wyjazd z Polski w czasach, kiedy nie każdy sobie może na niego pozwolić. Bogactwo jest względne. Do tego apetyt rośnie w miarę jedzenia. Tak jest w przypadku rodziny Zofii, której udaje się poślubić dużo starszego gospodarza spod Tomaszowa. Zapobiegliwa kobieta mająca na swym koncie miejski romans staje się przykładną żoną i matką dla pasierba Wojtka. Prowincja zapewnia jej możliwość przetrwania wojny oraz zmian ustroju. Jedyne, czego może rodzinie brakować to potomka. Ale i o to przychylny los się zatroszczył. Zofia zachodzi w ciążę, kiedy jej rówieśniczki stają się babkami. Narodziny Barbary tylko troszkę poprzedzają śmierć męża. Opieka dorosłym już Wojtkiem oraz jego zapał do pracy pozwalają na dostatnie życie oraz wiejską zamożność pozwoliłaby na radość, gdyby nie prowincjonalne plotki dotyczące zboczenia młodego mężczyzny otoczonego plotkami oraz zabiegi macochy o wyswatanie pasierba. Nie jest to jednak łatwe, ponieważ młodzieniec ma w sobie coś takiego, co odstrasza każdą potencjalną kandydatkę i jego zamożność rolnika nie pomaga w znalezieniu kandydatki na żonę. Jakby Zofia miała mało problemów musi pilnować swojej kilkuletniej córki, aby ochronić ją przed przyrodnim bratem. Z tego powodu z ulgą przyjmuje do wiadomości, że warto posłać dziewczynę do technikum zamiast do szkoły zawodowej i pozwolić na zamieszkanie w internacie. Wybrany przez dziewczynę profil pozwoliłby także na uniknięcie błędów z młodości – kalkulowała Zofia, zwolenniczka trzymania się swojego miejsca na drabinie społecznej i powtarzająca swojej córce, a później wnuczce: "(…) gdyby każdy znał swoje miejsce w szeregu, życie byłoby znacznie prostsze".
Niewielu jednak chce stać w miejscu, zadowolić się tym, co mieli przodkowie, nie każdego stać na pokorę. Młodość polega na buncie przeciwko wizjom życia starszego pokolenia. I tak właśnie jest w przypadku zdolnej Barbary, która nie tylko świetnie uczy się w technikum, ale i jest zdolną studentką powoli i z zaciętością pnącą się po drabinie społecznej. Owocem wieloletnich starań o zdobycie pozycji stanie się Nathalie, główna bohaterka powieści Teresy Moniki Rudzkiej, kobieta o dziwnej, odpychającej mocy oraz nadprzyrodzonych zdolnościach. Młoda mademoiselle Pinorget ma wszystko, o czym kobiety mogą marzyć: drogie ubrania, luksusowe kosmetyki, najlepszą edukację, matkę gotową zrobić dla niej wszystko, ale brakuje jej urody. To jednak nie byłoby problemem, gdyby nie jej charakter. Nadmierne uleganie złym emocjom, które zwykle są w ludziach kamuflowane w przypadku Nathalie z paranormalnymi zdolnościami stają się fizycznie odczuwalne dla otoczenia. Ponad to odziedziczyła po swoim bogatym ojcu kilka cech utrudniających jej związanie się z jakimkolwiek mężczyznom. Kiedy na jej drodze staje ten idealny, gotowy podołać jej niezwykłej aurze bohaterka gotowa jest zrobić wszystko, aby go zdobyć i nie przeszkodzi jej w tym nic. Jak daleko jest gotowa się posunąć – przekonajcie się sami.
„Świtezianki” to pouczająca opowieść o pragnieniu miłości oraz marzeniu o zwyczajnym, spokojnym, ale bardzo dostatnim życiu. Doświadczenia bohaterek pokazują, że wśród tych elementów można wybierać, ale nie można ich posiadać wszystkich na raz. Aury magiczności, niezwykłości nadaje całej historii wplątywanie w tekst cytatów ze „Świtezianki” Adama Mickiewicza. Pisząca realistyczne powieści Rudzka tu dała ponieść się fantazji i zaczerpnąć z romantyzmu czy młodej polski oraz obecnej literatury korzystającej z wiary w zabobony. Mimo tej lekkiej odmienności, okraszania opowieści ludowymi wierzeniami styl pisarki jest rozpoznawalny i nie zacierają go fantastyczne elementy przekazywanych z pokolenia na pokolenie przekonań z polskiej wsi, w której czas wydaje się stać w miejscu, a wiara w moce nadprzyrodzone oraz gusła ciągle żyje. W powieści znajdziemy tłumy bohaterów z charakterystycznymi rysami i wadami znanymi nam z życia codziennego, zawiłymi życiorysami, skomplikowaną genealogią, o której trzeba pamiętać, aby nie zatracić własnej tożsamości.
Pisarka kreśli interesujący pejzaż osobowości. Znajdziemy w nim ludzi biednych, niewykształconych, należących do klasy średniej, naukowców, przedsiębiorców, społecznych pasożytów, ludzi dążących do osiągnięcia stabilizacji życiowej, goniących za marzeniami, próbującymi nadążyć za szybkim życiem, w którym bardzo ważny element szczęścia stanowią więzy z innymi ludźmi.
Troszkę tradycyjnie jak na Rudzką akcja zaczyna się w teraźniejszości pełnej biurowego – a może nawet korporacyjnego – życia toczącego się wokół wyścigu po awans, zawierania niezobowiązujących znajomości, rywalizacji, zazdrości. Pracowita Nathalie Pinorget jest wściekła, kiedy okazuje się, że to nie ona obejmie wolne stanowisko i tym samym awansuje tylko zdobędzie je niedoświadczona Anastazja Bojanova o skomplikowanych słowiańskich korzeniach. Wejście przełożonej do biura i zajęcie miejsca tuż przy Francuzce skłania ją do rozmyślań nad losami rodziny. Wówczas poznajemy losy jej babki spod Tomaszowa. Zderzenie się światów: profesjonalnego i życzliwego staje się motywem przewodnim w „Świteziankach”.
Kolejna łatwo rozpoznawalna cecha powieści Teresy Moniki Rudzkiej to snucie opowieści o kobietach i dla kobiet. Mężczyźni pojawiają się tu tylko jako tło. Często są nijacy, niezaradni, ale wśród tłumów leni pojawią się prawdziwi pasjonaci bez problemu pomnażający majątek i czerpiący przyjemność ze swojej pracy.
Urok książki Rudzkiej (jak i innych jej powieści) można odkryć dopiero po przeczytaniu całości. Dopasowane wycinki z codzienności sprawiają, że zyskujemy interesujący obraz zmuszający do refleksji i ostrzegających nas przed pochopnymi jednoznacznymi ocenami. Zakończenie jak zwykle bardzo zaskoczy. Książkę polecam miłośnikom literatury kobiecej, opisującej losy kobiet oraz współczesnej powieści obyczajowej. Dzięki niełatwym losom bohaterów znajdziemy w niej obraz wielu problemów społecznych.
Bogactwo i pozycja to coś, o czym marzy wiele osób. Jednak nie każdemu udaje się osiągnąć swój cel. Do tego nie zawsze wygląda on tak samo. Czasami bywa tylko prowincjonalnym spokojem, innym razem możliwością przetrwania trudnych czasów czy możliwością wyrwania się w polskiej prowincji. Innym razem możliwością osiągnięcia naukowego sukcesu na międzynarodową skalę,...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNathalie Polka po matce i Francuzka po ojcu spotyka Jima ktoremu niespodziewanie umarla zona Anastazja. Pograzony w rozpaczy szuka pocieszenia u roznych kobiet. Nathalie zakochuje sie w nim od pierwszego wejrzenia jeszcze za zycia jego zony i ma na jego punkcje obsesje. Postanawia go zdobyc i nic jej przed tym nie powstrzyma. Nie podobala mi sie Nathalie strasznie drazniaca osoba i namolna nie potrafiaca zrozumiec ze do milosci nie da sie zmusic.
Nathalie Polka po matce i Francuzka po ojcu spotyka Jima ktoremu niespodziewanie umarla zona Anastazja. Pograzony w rozpaczy szuka pocieszenia u roznych kobiet. Nathalie zakochuje sie w nim od pierwszego wejrzenia jeszcze za zycia jego zony i ma na jego punkcje obsesje. Postanawia go zdobyc i nic jej przed tym nie powstrzyma. Nie podobala mi sie Nathalie strasznie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzepiękna okładka i opis skusiły mnie do wypożyczenia tej książki. Bardzo się cieszę że wypożyczyłam te książkę a nie kupiłam bo wtedy bym się popukała młotkiem w głowę...Co w tej książce nie było, obsesja i zazdrość chore relacje.Nawet wątek nimfomanii musiał się znaleźć.
Sory dawno tak głupiej, nietrafionej książki nie czytałam. Zakończenie jak z taniego horroru, o nie zdecydowanie nie polecam tej książki. Szkoda kasy i nerwów na czytanie.
Przepiękna okładka i opis skusiły mnie do wypożyczenia tej książki. Bardzo się cieszę że wypożyczyłam te książkę a nie kupiłam bo wtedy bym się popukała młotkiem w głowę...Co w tej książce nie było, obsesja i zazdrość chore relacje.Nawet wątek nimfomanii musiał się znaleźć.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSory dawno tak głupiej, nietrafionej książki nie czytałam. Zakończenie jak z taniego horroru, o nie...
Szkoda tylko papieru, tuszu i czasu czytelnika, bo ta książka męczy jest nijaka, fantastyka pomieszana z czymś równie nie określonym. Ni to baśń ni legenda ale widocznie sam tytuł wiele wskazuje.
Szkoda tylko papieru, tuszu i czasu czytelnika, bo ta książka męczy jest nijaka, fantastyka pomieszana z czymś równie nie określonym. Ni to baśń ni legenda ale widocznie sam tytuł wiele wskazuje.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę oceniam jako dobrą, ponieważ doceniam pióro autorki. Pisze ona naprawdę sprawnie, 300 stron czyta się migiem. Pomysł też doceniam, podoba mi się, że autorka napisała powieść na przekór panującym trendom, tzn. uniknęła ckliwości, głupich dialogów oraz sztampy i miłości, jakich wiele u topowych pisarek.
Dlaczego zatem tylko 6 gwiazdek? Ano, dlatego, że zupełnie nie akceptuję nadprzyrodzonych zjawisk, od których się tu roi. Nie kupuję też czarnego ptaka. Wiem, że to były symbole i autorka takie miała właśnie zamierzenie, ale mnie tym nie ujęła. Nie widzę też powodów, dla których mamy tu cytowaną balladę Mickiewicza. Jest ona chyba tylko po to, by wytłumaczyć tytuł powieści. Oczywiście autorka miała prawo do tych wszystkich zabiegów, ale ja nie chciałabym nigdy więcej spotkać podobnych w żadnej innej książce.
No i na koniec te wszystkie przerysowania, które zapewne też były celowe. Mnie one kompletnie nie przekonały. Przeciwnie, sprawiły, że czułam się jak po zbyt ciężkim obiedzie. Niby smaczne, ale co za dużo, to niezdrowo. Ani trochę nie uwierzyłam w świat wykreowany w Świteziankach, choć wiem, że wokół jest wielu pustych, złych, leniwych, egoistycznych ludzi. Ale na szczęście na świecie są i zupełnie inni, choć o nich autorka zapomniała wspomnieć. A szkoda...
Chwilami miałam wrażenie, że autorka nie przepada za ludźmi, a może i światem.
Ach, i jeszcze okładka. Ta piękna blondyneczka to kto? Bo nijak nie pasuje do treści. To też jakiś symbol? Że jesteśmy piękni na zewnątrz, a brzydcy w środku? Nie mam ochoty na domysły.
Książkę oceniam jako dobrą, ponieważ doceniam pióro autorki. Pisze ona naprawdę sprawnie, 300 stron czyta się migiem. Pomysł też doceniam, podoba mi się, że autorka napisała powieść na przekór panującym trendom, tzn. uniknęła ckliwości, głupich dialogów oraz sztampy i miłości, jakich wiele u topowych pisarek.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDlaczego zatem tylko 6 gwiazdek? Ano, dlatego, że zupełnie nie...
Książka jest pionierska:
1. Jako pierwsza ukazuje samych negatywnych bohaterów. Żadnej, podkreślam ŻADNEJ postaci w książce "Świtezianki" nie da się polubić!
2. Tytuł książki i zamieszczone w niej cytaty nijak mają się do fabuły? Co tam, polecimy nazwiskiem Mickiewicza, może ktoś da się nabrać i uzna, że książka ma jakieś "drugie dno". Dno jest. I 50 metrów mułu...
3. Po raz pierwszy w historii narracja jest tak źle skonstruowana, że czytasz dalej tylko po to, by zobaczyć jak to w ogóle jest możliwe.
4. Jeśli myślałaś, że E.L. James przesadza z wciskaniem marek różnorakich firm na każdej stronie "Greya", to znaczy, że jeszcze nie wiesz co znaczy przesada. Pani Rudzka jest prawdziwą pionierką w tej dziedzinie.
5. Czy książka może być pozbawiona głębi tak bardzo, że katalog ze sklepu meblowego wydaje się mieć bardziej interesującą treść? Po lekturze TEJ książki okazuje się, że tak!
6. Główna bohaterka ma ponoć złowrogą energię, odczuwalną przez ludzi wokół niej. Cóż, autorce udało się stworzyć książkę, która również emanuje złą aurą. Aurą nieudolnego para-pisarstwa.
7. Mogłabym wyliczać wady tej książki w nieskończoność, ale napiszę tylko jedno na koniec: Pani Rudzka. Niech już pani więcej nie pisze. Bardzo panią proszę.
Książka jest pionierska:
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to1. Jako pierwsza ukazuje samych negatywnych bohaterów. Żadnej, podkreślam ŻADNEJ postaci w książce "Świtezianki" nie da się polubić!
2. Tytuł książki i zamieszczone w niej cytaty nijak mają się do fabuły? Co tam, polecimy nazwiskiem Mickiewicza, może ktoś da się nabrać i uzna, że książka ma jakieś "drugie dno". Dno jest. I 50 metrów mułu...
3. Po...
"(…) gdyby każdy znał swoje miejsce w szeregu, życie byłoby znacznie prostsze".
To najbardziej osobliwa książka Teresy Moniki Rudzkiej, jaką czytałam. Sądziłam, że autorce trudno już będzie mnie zaintrygować, a jednak "Świtezianki" to kolejna odsłona wielowymiarowości prozy autorki. Ta historia z pewnością zaskoczy wielu czytelników.
Teresa Monika Rudzka to urodzona we Wrocławiu, a mieszkająca w Lublinie, polonistka i dziennikarka, która pracowała również jako bibliotekarka, agentka ubezpieczeniowa i sekretarka. Obecnie, autorka realizuje swoją pasję dziennikarską, pisząc historie do różnych, babskich magazynów. W wolnym czasie przyjemność sprawia jej lektura dobrej książki i obejrzenie interesującego filmu. W 2010 r. zadebiutowała dobrze przyjętą powieścią pt. "Bibliotekarki".
Babka, matka i córka, obdarzone pewnym darem, to trzy pokolenia kobiet, które walczą o własne szczęście. Zofia, mieszkająca w małej wsi, wyszła za mąż za starego wdowca i dość późno zaszła w ciążę. Jej córka Barbara nie chciała żyć jak matka i po wielu perypetiach wyjechała do Francji, gdzie poślubiła milionera, dając mu córkę. Nathalie, córce Barbary, nie brakuje więc pieniędzy, kobieta szuka jednak spełnienia.
Najnowsza powieść Teresy Moniki Rudzkiej została podzielona na rozdziały ukazujące koleje życia głównych bohaterek. Historie pełne znanych nam rozterek i dylematów. Historie, których wątkiem przewodnim jest dążenie do życiowego spełnienia, przy jednoczesnej próbie ominięcia przeznaczenia. Koleje losu Zofii i Barbary są oczywiście zajmujące, jednak mam wrażenie, że to wydarzenia z życia najmłodszej z rodu kobiet, stanowią swoisty punkt kulminacyjny całej książki. Wydarzenia, które do tej pory wywołują we mnie przerażenie pomieszane z fascynacją.
Nathalie to bowiem kobieta pełna sprzeczności, która za wszelką cenę pragnie zdobyć dla siebie Jima - narzeczonego swojej przyjaciółki Anastazji. To, co dzieje się w jej życiu to mieszanina szaleństwa i psychodelizmu w najczystszej postaci. A wszystko przez to, że Teresa Monika Rudzka obdarzyła swoje bohaterki nadnaturalną zdolnością. I tak, świat realny pełen luksusu, różnorodnych marek znanych projektantów, jakich pełno w fabule, przeplata się z możliwością oddziaływania na rzeczywistość. Oddziaływania nie tylko na rzeczy martwe, ale także na życie i jego długość. To przerażające i w pewien sposób fascynujące, a w kontekście tym nie dziwi tytuł książki nawiązujący w sposób oczywisty do znanej ballady Adama Mickiewicza.
Czarny ptak, który towarzyszy Nathalie to kolejny element fabularny książki, który wywołuje dreszcze. Autorka nie wyjaśnia czy to kruk, czy może wrona, jednak symbolika tego zwierzęcia jest aż nadto widoczna, czyli śmierć oraz przenikanie się jej z życiem. Trudno o wyraźniejszy motyw, doskonale wpisujący się w całą tę psychodeliczną opowieść. Trzeba także wspomnieć, że czytelnicy znający książkę autorki pt. "Zawsze będę cię kochać", odnajdą w "Świteziankach" wspólnych bohaterów. To tak, jakby poznawać historię Anastazji z zupełnie nowej perspektywy, czego kompletnie się nie spodziewałam.
Zofia, powtarzała swojej córce Barbarze, że każdy z nas powinien znać swoje miejsce w szeregu. Teresa Monika Rudzka z pewnością swoje miejsce na liście pisarek tworzących prozę nieoczywistą, z wieloma kontekstami, już zna. "Świtezianki" polecam miłośnikom nietuzinkowych powieści z zaskakującym zakończeniem.
http://www.subiektywnieoksiazkach.pl/
"(…) gdyby każdy znał swoje miejsce w szeregu, życie byłoby znacznie prostsze".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo najbardziej osobliwa książka Teresy Moniki Rudzkiej, jaką czytałam. Sądziłam, że autorce trudno już będzie mnie zaintrygować, a jednak "Świtezianki" to kolejna odsłona wielowymiarowości prozy autorki. Ta historia z pewnością zaskoczy wielu czytelników.
Teresa Monika Rudzka to urodzona we...
Świtezianki to powieść o silnych kobietach, które chcąc osiągnąć swój cel posuną się do rzeczy niemal niemożliwych...
Magia...rzeczywistość przeplatana z innym wymiarem ale jakże realnym, wręcz namacalnym... Historia, która przedstawia, że nie zawsze mając wszystko jest się szczęśliwym człowiekiem a dążenie do upragnionego celu za wszelką cenę nie bacząc przy tym na uczucia innych ludzi - może doprowadzić do obłędu.
Bohaterka powieści to postać bardzo nieszczęśliwa, zagubiona, naznaczona od pokoleń, która miota się sama ze swoimi uczuciami. Mając bogactwo w zasadzie nie ma nic...jest sfrustrowana i niespełniona mając na sobie kreacje od najlepszych projektantów, szuka miłości na już, na szybko, na teraz...i znajduje...ale kim okaże się jej wybranek i jak zmieni to życie bohaterki - odpowiedź w Świteziankach, najnowszej powieści mojej najukochańszej autorki.
Świtezianki to powieść o silnych kobietach, które chcąc osiągnąć swój cel posuną się do rzeczy niemal niemożliwych...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMagia...rzeczywistość przeplatana z innym wymiarem ale jakże realnym, wręcz namacalnym... Historia, która przedstawia, że nie zawsze mając wszystko jest się szczęśliwym człowiekiem a dążenie do upragnionego celu za wszelką cenę nie bacząc przy tym na...
Pozycja obowiązkowa
Teresa Monika Rudzka – Świtezianki
Czy miłość może wprowadzić w obłęd? Czy może doprowadzić do tragedii? Oczywiście, że tak. W historii, sztuce, nawet w świecie współczesnym było wiele na to dowodów. Jak bardzo człowiek potrafi zatracić się w zakochaniu, mieszając w nie przy okazji ogromną dawkę egoizmu, pokazuje powieść Teresy Moniki Rudzkiej pod tytułem „Świtezianki”.
To nie była fajna książka. Zdecydowanie przytłoczyła mnie mnogość bohaterów, których miałem najszczerszą ochotę zatłuc kijem do golfa. A dlaczego miałem taki zamiar. W dziele występują niemal same takie postaci, w których dosłownie niemożliwe jest znalezienie jakiejkolwiek zalety. W dodatku te pożałowania godne istoty są niemożebnie wkurzające. Sama Autorka napisała mi, że stworzenie właśnie takich bohaterów było zamierzone. A zamiar ten spełniła naprawdę genialnie.
Bohaterowie powieści są zawistni, nienawidzą, gdy innym powodzi się lepiej, najbardziej na świecie hołdują materializmowi. I każdy z nich – oprócz jednej dziewczyny – opanował bycie perfidnym egoistą do perfekcji. No bo co komu przeszkadza podążanie po trupach do celu czy wzięcie z kimś ślubu tylko dla jego pieniędzy? A odebranie ukochanego swojej przyjaciółce?
Nathalie – główna bohaterka utworu – zaprzyjaźnia się z Anastazją. Przyjaźń przeistacza się jednak w nienawiść, kiedy Nathalie poznaje Jima, narzeczonego Anastazji. Wiele nie trzeba, by przyjaciółki zostały swoimi największymi wrogami.
No dobrze, postaci w „Świteziankach” Teresy Moniki Rudzkiej przyjemności mi nie dały. Co zatem sprawiło, że polubiłem tę książkę? Pierwszym powodem są świetne umiejętności pisarskie Autorki. Naprawdę przyjemnie było mi się zagłębiać w opisy przeżyć tych odpychających bohaterów. Rzecz została napisana lekkim językiem, czyta się ją łatwo i szybko. Tekst pozostawia dużo do myślenia, mimo że właściwie w ogóle nie jest skomplikowany. To naprawdę przypadło mi do gustu.
Kolejnym wielkim plusem powieści jest wątek fantastyczny w dziele. Nathalie jak i kilka osób z jej najbliższej rodziny potrafi siłą woli przenosić przedmioty. Robi to głównie w chwilach emocjonalnego wzburzenia, z czego raczej nie wychodzi nic dobrego. Powieść jest współczesną interpretacją ballady „Świtezianki” Adama Mickiewicza, w której również żywe były elementy fantastyczne. A ja fantastykę uwielbiam, więc nie mogło mi się to nie spodobać. Za nawiązanie przez Autorkę do wielkiego dzieła naszej kultury też należą się brawa. Za takie dobre przybliżenie ballady współczesnym ludziom.
Jeszcze jedną ogromną zaletą utworu jest jego realizm. W powieści występuje wiele negatywnych postaci, nie da się jednak ukryć, że naprawdę ogrom ludzi jest jak właśnie ci bohaterowie. Ilu ludzi choćby myśli tylko o sobie, ignorując zupełnie resztę ludzkości? No właśnie.
Powtórzę stwierdzenie z początku recenzji: to nie jest fajna książka. Ale jest piękna. I bardzo mądra. Książka Moniki Rudzkiej jest jak lekcja życia, ostra krytyka, której naprawdę nie chcemy poznać, lecz którą poznać warto, gdyż może nam ona mnóstwo uświadomić. Dlatego polecam sięgnąć po „Świtezianki” (z tą Adama Mickiewicza włącznie).
Pozycja obowiązkowa
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTeresa Monika Rudzka – Świtezianki
Czy miłość może wprowadzić w obłęd? Czy może doprowadzić do tragedii? Oczywiście, że tak. W historii, sztuce, nawet w świecie współczesnym było wiele na to dowodów. Jak bardzo człowiek potrafi zatracić się w zakochaniu, mieszając w nie przy okazji ogromną dawkę egoizmu, pokazuje powieść Teresy Moniki Rudzkiej pod...
Moje drugie (na pewno nie ostatnie) spotkanie z prozą Teresy Moniki Rudziej uważam za udane. Najbardziej cieszy fakt, że autorka odnajduje się zarówno w książkach dla młodszych czytelników, jak i dla tych dużo starszych. "Świtezianki" to powieść wyjątkowo dziwna, klimatyczna i pełna niezwykłości, a przy tym mocno przyziemna. Jak to możliwe? Obok życia toczącego się naturalnym torem, pojawia się magia. Całość inspirowana jest balladą Adama Mickiewicza pt. "Świtezianka", więc sami rozumiecie, że nie może być mowy o nudzie. Można pokusić się o stwierdzenie, że "Świtezianki" to wersja współczesna z wyraźną nutką pikanterii, opływająca luksusem. Jeśli ballada nie przypadła Wam do gustu, z pewnością ta świeżutka odsłona zrobi na Was pozytywne wrażenie.
Kto jest dziewczyna? – ja nie wiem
Ile razy zdarzyło się Wam marzyć o wspaniałym życiu u boku ukochanej osoby, w zdrowiu, w dobrobycie i bez większych zawirowań? Wiadomo, że życie jest mocno nieprzewidywalne, a my absolutnie nie jesteśmy w stanie określić, w jakim kierunku trzeba będzie wyruszyć, ile z siebie dać, by dojść do celu (często mglistego) i z jakimi problemami przyjdzie nam się zmierzyć. A jednak próbujemy – walczymy każdego dnia, z różnym skutkiem.
Bez problemu wejdziemy w życie naszych bohaterek, śledząc uważnie ich losy. Zaczniemy od Zofii ze wsi pod Tomaszowem, która wychodzi za starego wdowca, opiekuje się nieco skrzywionym seksualnie Wojtusiem i rodzi pierwsze dziecko, będąc już dobrze po czterdziestce (ludzie we wsi jej nie oszczędzają). Kiedy stary mąż żegna się ze światem, na jej głowie pozostają dzieci i całe gospodarstwo – wiadomo: łatwo nie będzie.
Przejdźmy do Barbary (córki Zofii) – kobiety pięknej, która poniosła druzgoczącą klęskę miłosną, a z walki o lepszą przyszłość, ledwo uszła z życiem. Czy francuskie kombinacje wyjdą jej na dobre, a nowa sytuacja spełni oczekiwania i pozwoli na ułożenie sobie życia?
Nie zapominajmy o Nathalie (córce Basi), której los poskąpił urody, skazując ją na istnienie w samotności – choć zdradzę Wam, że akurat spora nadwaga nie jest największym problemem tej dziewczyny. Wrażliwa, wpada ze skrajności w skrajność, a gdy kocha (lub nienawidzi) to całą sobą – jest chodzącym żywiołem w ludzkiej skórze, choć często przygaszonym. Kiedy wybucha... cóż, drżyjcie!
Każda z nich miała swoje marzenia i pewne ambicje; wszystkie pragnęły lepszego życia. Ile jest w stanie zrobić kobieta i co może z siebie wycisnąć, by osiągnąć cel? Oj, zapewniam Was, że to twarde sztuki (choć kobieta puchem marnym) i myślę, że te panie wielokrotnie udowodnią, na co je stać, a ich pomysły, sposób "chwytania ofiary" i stosowane chwyty (często poniżej pasa) zrobią na Was wrażenie. Zaskoczenie gwarantowane.
O czym przeczytacie w "Świteziankach"? Z pewnością nie zabraknie tu wątku romantycznego, ale zapewniam, że te miłostki mają niewiele wspólnego z banalnym mizianiem czy robieniem maślanych oczu. Będzie też o zdradzie – w końcu tam, gdzie pojawiają się dwie niewiasty i tylko jeden wyśniony mężczyzna, musi się dziać – a że każda z nich jest na swój sposób wyjątkowa... spodziewajcie się porządnych rozruchów i – tu nie będziecie zdziwieni – nagłych zwrotów akcji. Wejdziemy też w świat rodzinnych zależności, podpatrzymy, jak to bywa z kobiecą solidarnością, ale i zerkniemy za kulisy zaświatów. Nie zabraknie magii, dziwów niewyjaśnionych i podejrzanych splotów okoliczności.
Intrygująca intensywność
Teresa Monika Rudzka nie wyznacza swoim bohaterom jedynej właściwej drogi, nie oszczędza ich, rzucając wciąż potężne kłody pod nogi; natomiast określa konkretne cele. Uzbrajając swoje kobiece postacie w pewne niecodzienne przymioty, pcha je w wir sprzecznych i niebywale intensywnych emocji. Niesamowity asortyment, z którym muszą sobie radzić, będzie przyczyną smutków i radości, powodem do dumy oraz czynnikiem, który życia nie ułatwia. A jednak trzeba żyć!
Kiedy już oswoiłam się z potężną dawką magii, którą autorka wplotła w nurt, jakby nie było, zwykłego życia – ta znów mnie zaskoczyła, serwując jej jeszcze więcej, w innej odsłonie; takich rozwiązań się nie spodziewałam. Bardzo podobało mi przeplatanie codzienności ze zjawiskami nadprzyrodzonymi – nie było to nachalne, choć zaskakujące, nie było banalnie, ale intrygująco. Intrygująco – tym słowem opisałabym tę powieść. Czytelnik, który nie spodziewa się takiego obrotu sprawy, wiele razy otworzy szerzej oczy ze zdziwienia, odkrywając kolejne rewelacje.
Książkę czyta się bardzo szybko, na co wpływ ma przede wszystkim jej intrygująca fabuła, ale nie tylko. Powieść, która zawiera taką dawkę magii, podana jest językiem prostym, bez zbędnych udziwnień – jasno, przejrzyście i ze smakiem. Między kolejnymi rozdziałami znajdują się cytaty ze "Świtezianki" Mickiewicza, które luźno nawiązują do treści, a przy tym subtelnie wyznaczają bieg tej historii. Pewnej swojskości dopatrujemy się również w powiedzeniach – mądrościach ludowych – które autorka umiejętnie wplotła w historię, łącząc tym samym trzy pokolenia kobiet – przeszłość nie ginie w teraźniejszości, mamy spójność i ciągłość.
W powieści znajdziecie spore – potężne wręcz – nagromadzenie znanych marek, pożądanych projektantów. Rozumiem zabieg, który miał na celu wskazanie, że absolutnie każdy człowiek (nawet ten, którego świat ocieka luksusem) musi się czasem zmierzyć z szarą codziennością i przyziemnymi sprawami (dobrobyt nie zawsze też idzie w parze z spełnieniem), ale po czasie buty, sukienki czy torebki od tego czy innego projektanta przytłoczyły mnie. Taka kumulacja przepychu, wykaz znanych i lubianych to zdecydowanie nie są informacje, bez których nie mogłabym się obejść. Pomijając tę pompę, było naprawdę przyjemnie.
Pewnie już się domyślacie, że polecę Wam "Świtezianki"? Mam nadzieję, że sięgnięcie po tę powieść – tak z otwartym umysłem, by nadążyć za fabułą. Nie lubię banału i staram się go unikać, bo po prostu szkoda mi czasu na kolejne sztampowe powieści, które niczego nie wnoszą do mojego życia, a już na pewno daleko im do przyjemnych. Historia, którą proponuje nam Teresa Maria Rudzka na pewno do nich nie należy – jest nietuzinkowa, intrygująca, dziwna i mocno pokręcona – świetna. Warto przeczytać.
matkapuhatka.pl
Moje drugie (na pewno nie ostatnie) spotkanie z prozą Teresy Moniki Rudziej uważam za udane. Najbardziej cieszy fakt, że autorka odnajduje się zarówno w książkach dla młodszych czytelników, jak i dla tych dużo starszych. "Świtezianki" to powieść wyjątkowo dziwna, klimatyczna i pełna niezwykłości, a przy tym mocno przyziemna. Jak to możliwe? Obok życia toczącego się...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTwórczość pani Teresy Moniki Rudzkiej znam i bardzo cenie. Jej powieści zawsze trafiają w sam środek mojego serca, zmuszają do refleksji i zastanowienia się nad własnym życiem, codziennością, postępowaniem, wyborami. Uświadamia, że życie nie jest sprawiedliwe.
Trzy pokolenia kobiet – babka, matka i córka. Każdej przyszło żyć w innych czasach, w innych warunkach. Każda z nich gotowa była walczyć o swoją lepszą codzienność, a los rzucał im kłody pod nogi. Zofia to kobieta pochodząca z małej wsi pod Tomaszowem. Późno zaszła w ciążę, jej mąż był bliżej jesieni niż lata życia. Gdy rodzi się mała Barbara, nikt nawet nie podejrzewa, gdzie rzuci ją los. Kobieta pragnie dla siebie lepszego życia niż te, która wiodła matka. Ciągnie ją do luksusu. Po wielu perypetiach i zakrętach trafia do Francji, gdzie jako żona miliardera, razem z nim zaczyna prowadzić firmę. Gdy rodzi się Nathalie wie, że jej córka jest niezwykła. Tak samo jak ona.
Nathalie, która pracuje już w Anglii, zaprzyjaźnia się z Anastazją. Czuje coś do jej narzeczonego Jim’a. Gdy zostaje on wdowcem, Nathalie postanawia go zdobyć dla siebie – zakochała się w nim już od pierwszego wejrzenia. Czy jej się to uda? Czy Jim zrozumie, że dziewczyna kocha go tak jak nikt do tej pory?
Pani Rudzka zawsze pisze o kobietach dla kobiet. Nie są to ckliwe romanse, słodkie historie. Nie oszczędza swoich bohaterek – rzuca im kłody pod nogi, plącze ich losy. Czyni je niezwykłymi, tak jak w Świteziankach. Autorka wplątuje do swojej opowieści magię, co już może zasugerować sam tytuł. Kto zna balladę Mickiewicza, ten wie, że bohaterki nie mogą być zwyczajne. Mają w sobie to coś, co nie ułatwi im życia. Trudno będzie im znaleźć szczęście w miłości. Nie są pozbawione wad – każda z nich ma swoje za uszami, czasami te przywary przykrywają wszystkie pozytywne walory.
Chociaż to Nath jest główną bohaterką, to autorka skupia się na matce i babce dziewczyny. Przybliża ich życie, myśli, przez co lepiej jest nam też poznać najmłodszą z nich. Potrafiłam zrozumieć Barbarę w jej postępowaniu, zamiłowaniu do dobrych marek (a uwierzcie mi – połowy tych luksusowych firm nie znałam), to Nathalie nie wywołała u mnie cieplejszych uczuć. Jej postępowanie i zachowanie było dla mnie dziwne; bohaterka była zapatrzona w siebie i nie zważała na krzywdy innych. Niektórzy mogą wywnioskować, że nie polubiłam całej powieści. Nic bardziej mylnego – jeżeli bohaterzy wywołują u mnie takie emocje, a całość czyta się przyjemnie, to mam wrażenie że śledzę losy realnych postaci. Tak było i w tym przypadku.
Świtezianki to powieść, która zmusza do refleksji i chwilowej zadumy. Nie da się przeczytać jej na raz – ja dzieliłam ją sobie na raty, na kawałeczki, inaczej książka by mnie przytłoczyła natłokiem emocji i uczuć. Tak mogłam wszystko po kawałeczku poznawać i starać się zrozumieć. Pani Teresa Monika Rudzka wydała kolejną bardzo dobrą książkę, w swoim stylu. Idealna lektura dla osób, które chcą odetchnąć, zagłębić się w zupełnie inny świat, zastanowić się, zwolnić.
Twórczość pani Teresy Moniki Rudzkiej znam i bardzo cenie. Jej powieści zawsze trafiają w sam środek mojego serca, zmuszają do refleksji i zastanowienia się nad własnym życiem, codziennością, postępowaniem, wyborami. Uświadamia, że życie nie jest sprawiedliwe.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrzy pokolenia kobiet – babka, matka i córka. Każdej przyszło żyć w innych czasach, w innych warunkach. Każda z...
Monika Rudzka ; Świtezianki ; poprzedzając ; Wszystkie dżinsy M ; Kiedy do ręki wzięłam książkę oceniłam że to będzie lekka i przyjemna powieść , coś do poduszki, jakże się myliłam. Świtezianki to poczet kobiet wywodzące się z pod Tomaszowa, małej mieściny gdzie od zarania dziejów i pokoleń toczy się walka na tle społecznym. Każda z bohaterek chciała dla siebie lepszego życia, poczynając od Zofii która w czasach minionych a jakże ciężkich , do wszystkiego doszła i sprytem ( bo jak mawiała wielokrotnie chłopa należy jak psa traktować, pogłaskać, nakarmić, wypuścić by pobiegał), ciężką pracą bo i gospodarka i wychowanie pasierba który próbując znaleźć sobie tę jedyną - niestety pozostała mu tylko ręka i wyobraźnia i kilka zboczonych scen - mąż Zofii był starszy a jednak posiadał moc sprawczą dzięki której urodziła sie Basia. Ta wychowana w ; dziurze ; z pod Tomaszowa dzięki dobrym stopniom w nauce skończyła studia i pokochała Piotra który dzięki temu że był osobą ustawioną finansowo - wprowadził Barbarę w tajniki życia prawie na dywanach. Niestety facet jak to bywa często w życiu był idealny z jedną rysą: żonaty. A ta z kolei niepracująca a jednak wywodząca się z bogatej rodziny, dbała, kochała na swój sposób męża swego który to piął się po drabinie kariery , tworząc klimat dizajnu. Barbara w miłości swojej do Piotra była tak zwarta i gotowa że przestało ją obchodzić i dobre maniery i kasa , prezenty którymi to Piotr ją obdarzał, chciała mieć go za wszelką cenę i dążąc po trupach wpadła na genialny acz opłakany w skutkach pomysł by postawić swego kochanka przed faktem dokonanym. Z tego też wywiązuje sie awantura której udział biorą i goście Piotra , żony jego , ona sama popadając w histerię - typowa urażona duma kobiety porzuconej - doprowadza do pożaru. Wyjeżdża do Francji i tam zaczyna pracę w firmie gdzie tworzy początkujące pozory zainteresowanej synem szefa wielkiej firmy farmaceutycznej, jednak zwabia ją kusząca propozycja właściciela a ojca tego chłopaka. Dochodzi do ślubu Barbary ze starszym panem który oprócz kasy miał wielki potencjał w łóżku, gdzie do całości dodam że na świat przyszła kolejna kobieta o mocnym charakterze i pewnej ułomności tego i wiele więcej dowiecie się czytając tę powieść która posiada moc i magię. Intryga, poczucie humoru, pewna doza nostalgii a w tym wszystkim czarny ptak. Powieść bardzo na czasie opisująca nas kobiety w świetle drabiny społecznej, dążącej za wszelką cenę wspinanie się do celu nie bacząc na konsekwencje, posiadające złe i dobre strony którymi często nie świadomie kierują wobec przeciwnika. Polecam serdecznie.
Monika Rudzka ; Świtezianki ; poprzedzając ; Wszystkie dżinsy M ; Kiedy do ręki wzięłam książkę oceniłam że to będzie lekka i przyjemna powieść , coś do poduszki, jakże się myliłam. Świtezianki to poczet kobiet wywodzące się z pod Tomaszowa, małej mieściny gdzie od zarania dziejów i pokoleń toczy się walka na tle społecznym. Każda z bohaterek chciała dla siebie lepszego...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to