Wypożyczyłam tą książkę w bibliotece z nastawieniem na lekką, zabawną lekturę przed snem. Te cechy książka posiada.
Aczkolwiek jest i druga strona medalu chyba nigdy nie spotkałam bohaterki wzbudzającej we mnie tak negatywne odczucia. Prudence jest w moim mniemaniu uosobieniem narcystycznej socjopatki, bo po prostu nie rozumiem jak można być tak egoistycznym człowiekiem. To jak zachowuje się główna bohaterka przechodzi ludzkie pojęcie. Szczerze? Ucieszyłam się, że dostała po nosie i tak jak żywym ludziom nigdy nie życzę źle, tak tej fikcyjnej postaci nie cierpiałam i życzyłam jej by ktoś wreszcie potraktował ją tak jak na to zasługiwała, niestety ten typ zawsze spada na cztery łapy.
Wypożyczyłam tą książkę w bibliotece z nastawieniem na lekką, zabawną lekturę przed snem. Te cechy książka posiada.
Aczkolwiek jest i druga strona medalu chyba nigdy nie spotkałam bohaterki wzbudzającej we mnie tak negatywne odczucia. Prudence jest w moim mniemaniu uosobieniem narcystycznej socjopatki, bo po prostu nie rozumiem jak można być tak egoistycznym człowiekiem....
Zaczynając czytać książkę, miałam wrażenie, że w dalszej części już nic mnie nie zaskoczy... i rzeczywiście tak się stało. Po pierwszych rozdziałach wiedziałam jakie będzie zakończenie i tylko to mnie motywowało do przeczytania, aby upewnić się czy moje wyobrażenia o tej historii są prawdziwe. Kolejna rzecz, która mnie zraziła jest styl pisania. Książka bardzo przypomina mi pamiętnik rozwydrzonej nastolatki, która nagle znalazła się w dorosłym świecie i nie wie do końca co z sobą począć. Główna bohaterka cały czas mnie irytowała swoim zachowaniem, a zwłaszcza swoją naiwnością, że Matt mógł się zmienić z nieodpowiedzialnego kochanka z lat młodości w dojrzałego i potrafiącego zadbać o kobietę mężczyznę. Książka trafia na listę: Nigdy więcej.
Zaczynając czytać książkę, miałam wrażenie, że w dalszej części już nic mnie nie zaskoczy... i rzeczywiście tak się stało. Po pierwszych rozdziałach wiedziałam jakie będzie zakończenie i tylko to mnie motywowało do przeczytania, aby upewnić się czy moje wyobrażenia o tej historii są prawdziwe. Kolejna rzecz, która mnie zraziła jest styl pisania. Książka bardzo przypomina mi...
Większość z nas ma w swoim życiu takie chwile, kiedy chce przeczytać coś.... nieambitnego. Na czym nie będzie musiał zanadto skupiać uwagi i myśleć. Ja tak mam, gdy albo nie mam siły na czytanie czegokolwiek innego, albo nie mam siły na ambitniejszą literaturę. Właśnie niedawno miałam taki czas, czas na "Oddam męża w dobre ręce".
Przyznam, że ni było mi łatwo. Po pierwszym rozdział pytałam właścicielki tej książki, czy aby na pewno jest po co ją czytać dalej. Głowna bohaterka irytowała mnie tak bardzo, jak dawno nikt. I jeszcze to jej imię... Ale postanowiłam się tak łatwo nie poddawać. I rzeczywiście dalej było trochę lepiej.
Prudence na zjeździe absolwentów spotyka swoją dawną miłość. I zakochuje się znowu. Matt'a też ponownie ugodziła strzała amora, gruchają sobie więc jak dwa gołąbki. Jest jednak małe 'ale' - Prudence ma męża. Jednak okłamuje nowego ukochanego, mówiąc, że jej mąż nie żyje.
Po powrocie do dom,u dziewczyna zwołuje grono swoich najwierniejszych przyjaciół, opowiada im wszystko ze szczegółami i przedstawia swój genialny plan: rozwiedzie się z mężem, ale wcześniej znajdzie mu nowa żonę. Przyjaciele Prudence myślą, że oszalała, jednak w miarę możliwości starają się jej pomóc. Razem piszą ogłoszenie matrymonialne do gazety, a w czasie, gdy Reilly (mąż Pru) wyjeżdża w interesach pomagają jej pozbyć się z domu wszystkich jego rzeczy, gdyż w odwiedziny do ukochanej wpada Matt.
Poczynania Prudence jednak w końcu wychodzą na jaw - Reilly dowiaduje się, co niecna żona knuła za jego plecami, pakuje się i odchodzi. Dziewczyna powinna być szczęśliwa, ale jakoś nie jest. Coraz trudniej jej znaleźć wspólny język z nowym narzeczonym, ale to w końcu miłość jej życia. Ale czy aby na pewno...?
Gdy przebrnie się przez pierwsze 20-30 stron jest coraz łatwiej. Książka jest lekka, chociaż ktoś kto się postara znajdzie w niej i głębię (skomplikowane stosunki Prudence z ojcem). Moja główna refleksja była następująca - nie zmieniać męża zbyt pochopnie ;)
http://subiektywinie.blogspot.com/
Większość z nas ma w swoim życiu takie chwile, kiedy chce przeczytać coś.... nieambitnego. Na czym nie będzie musiał zanadto skupiać uwagi i myśleć. Ja tak mam, gdy albo nie mam siły na czytanie czegokolwiek innego, albo nie mam siły na ambitniejszą literaturę. Właśnie niedawno miałam taki czas, czas na "Oddam męża w dobre ręce".
Już od pierwszej kartki wiedziałam że mi się to nie spodoba. Pomysł na książkę niby dobry ale samo wykonanie jak dla mnie nie spełniło swego zadania.
Mężatka niezależna, wyjeżdża do miasta w którym studiowała, i świadomie czy nie szuka swojej starej miłości Mike i w końcu go znajduje i zdrada wisi w powietrzu. Nawet się zaręcza.
Od tego momentu w jej głowie zdradza się pomysł na znalezienie swojemu obecnemu jeszcze mężowi żony, wiem brzmi to komicznie ale ona sama jest tak nie poukładana psychicznie że nie ma się co dziwić...
Zakończenie dla mnie trafione.
Już od pierwszej kartki wiedziałam że mi się to nie spodoba. Pomysł na książkę niby dobry ale samo wykonanie jak dla mnie nie spełniło swego zadania.
Mężatka niezależna, wyjeżdża do miasta w którym studiowała, i świadomie czy nie szuka swojej starej miłości Mike i w końcu go znajduje i zdrada wisi w powietrzu. Nawet się zaręcza.
Od tego momentu w jej głowie zdradza się...
Jestem zawiedziona, zwłaszcza po lekturze "Rodzinki na zakręcie", na której płakałam ze śmiechu. Niemniej lekka, łatwa i całkiem przyjemna opowieść o kobiecie, która kompletnie nie wie czego chce od życia.
Dla tych co myślą, że w trakcie lektury się dowiedzą: OTÓŻ NIE! :)
Jestem zawiedziona, zwłaszcza po lekturze "Rodzinki na zakręcie", na której płakałam ze śmiechu. Niemniej lekka, łatwa i całkiem przyjemna opowieść o kobiecie, która kompletnie nie wie czego chce od życia.
Dla tych co myślą, że w trakcie lektury się dowiedzą: OTÓŻ NIE! :)
Świetna!
Trafiła w moje ręce zupełnie przypadkiem, kiedy to grypa przybiła mnie do łóżka i nie chciała z niego wypuścić. Byłam przekonana, że to jakaś nudna opowiastka, ale z braku laku i ze względu na zaistniałe okoliczności postanowiłam ją przeczytać. Otworzyłam książkę ... i stało się - porwała mnie bez reszty. Świat Prudence Malone na czas choroby stał się moim światem. Ja wyzdrowiałam, książka się skończyła, ale na długo pozostanie w mojej pamięci. "Oddam męża w dobre ręce" polecam jak najbardziej każdemu i życzę miłej lektury.
Świetna!
Trafiła w moje ręce zupełnie przypadkiem, kiedy to grypa przybiła mnie do łóżka i nie chciała z niego wypuścić. Byłam przekonana, że to jakaś nudna opowiastka, ale z braku laku i ze względu na zaistniałe okoliczności postanowiłam ją przeczytać. Otworzyłam książkę ... i stało się - porwała mnie bez reszty. Świat Prudence Malone na czas choroby stał się moim światem....
Gdy siadłam do czytania książki ,, Oddam męża w dobre ręce " po pierwszym rozdziale stwierdziłam, że książka jest nuda i czeka mnie ciężka męka do dobrnięcia końca książki. Jednak z kolejnymi rozdziałami książka coraz bardziej mnie wciągała do tego stopnia, że zarywałam noce i naciągałam rachunek za prąd :) W środku książki przewidziałam koniec, który ani trochę mnie nie zaskoczył. :)
Książkę oczywiście polecam!
Mi się jak najbardziej podoba. :)
Gdy siadłam do czytania książki ,, Oddam męża w dobre ręce " po pierwszym rozdziale stwierdziłam, że książka jest nuda i czeka mnie ciężka męka do dobrnięcia końca książki. Jednak z kolejnymi rozdziałami książka coraz bardziej mnie wciągała do tego stopnia, że zarywałam noce i naciągałam rachunek za prąd :) W środku książki przewidziałam koniec, który ani trochę mnie nie...
Wypożyczyłam tą książkę w bibliotece z nastawieniem na lekką, zabawną lekturę przed snem. Te cechy książka posiada.
Aczkolwiek jest i druga strona medalu chyba nigdy nie spotkałam bohaterki wzbudzającej we mnie tak negatywne odczucia. Prudence jest w moim mniemaniu uosobieniem narcystycznej socjopatki, bo po prostu nie rozumiem jak można być tak egoistycznym człowiekiem. To jak zachowuje się główna bohaterka przechodzi ludzkie pojęcie. Szczerze? Ucieszyłam się, że dostała po nosie i tak jak żywym ludziom nigdy nie życzę źle, tak tej fikcyjnej postaci nie cierpiałam i życzyłam jej by ktoś wreszcie potraktował ją tak jak na to zasługiwała, niestety ten typ zawsze spada na cztery łapy.
Wypożyczyłam tą książkę w bibliotece z nastawieniem na lekką, zabawną lekturę przed snem. Te cechy książka posiada.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAczkolwiek jest i druga strona medalu chyba nigdy nie spotkałam bohaterki wzbudzającej we mnie tak negatywne odczucia. Prudence jest w moim mniemaniu uosobieniem narcystycznej socjopatki, bo po prostu nie rozumiem jak można być tak egoistycznym człowiekiem....
Książka mi się podobała. Śmieszna i zabawna :)
Książka mi się podobała. Śmieszna i zabawna :)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChyba spodziewałam się czegoś więcej
Chyba spodziewałam się czegoś więcej
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZaczynając czytać książkę, miałam wrażenie, że w dalszej części już nic mnie nie zaskoczy... i rzeczywiście tak się stało. Po pierwszych rozdziałach wiedziałam jakie będzie zakończenie i tylko to mnie motywowało do przeczytania, aby upewnić się czy moje wyobrażenia o tej historii są prawdziwe. Kolejna rzecz, która mnie zraziła jest styl pisania. Książka bardzo przypomina mi pamiętnik rozwydrzonej nastolatki, która nagle znalazła się w dorosłym świecie i nie wie do końca co z sobą począć. Główna bohaterka cały czas mnie irytowała swoim zachowaniem, a zwłaszcza swoją naiwnością, że Matt mógł się zmienić z nieodpowiedzialnego kochanka z lat młodości w dojrzałego i potrafiącego zadbać o kobietę mężczyznę. Książka trafia na listę: Nigdy więcej.
Zaczynając czytać książkę, miałam wrażenie, że w dalszej części już nic mnie nie zaskoczy... i rzeczywiście tak się stało. Po pierwszych rozdziałach wiedziałam jakie będzie zakończenie i tylko to mnie motywowało do przeczytania, aby upewnić się czy moje wyobrażenia o tej historii są prawdziwe. Kolejna rzecz, która mnie zraziła jest styl pisania. Książka bardzo przypomina mi...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWiększość z nas ma w swoim życiu takie chwile, kiedy chce przeczytać coś.... nieambitnego. Na czym nie będzie musiał zanadto skupiać uwagi i myśleć. Ja tak mam, gdy albo nie mam siły na czytanie czegokolwiek innego, albo nie mam siły na ambitniejszą literaturę. Właśnie niedawno miałam taki czas, czas na "Oddam męża w dobre ręce".
Przyznam, że ni było mi łatwo. Po pierwszym rozdział pytałam właścicielki tej książki, czy aby na pewno jest po co ją czytać dalej. Głowna bohaterka irytowała mnie tak bardzo, jak dawno nikt. I jeszcze to jej imię... Ale postanowiłam się tak łatwo nie poddawać. I rzeczywiście dalej było trochę lepiej.
Prudence na zjeździe absolwentów spotyka swoją dawną miłość. I zakochuje się znowu. Matt'a też ponownie ugodziła strzała amora, gruchają sobie więc jak dwa gołąbki. Jest jednak małe 'ale' - Prudence ma męża. Jednak okłamuje nowego ukochanego, mówiąc, że jej mąż nie żyje.
Po powrocie do dom,u dziewczyna zwołuje grono swoich najwierniejszych przyjaciół, opowiada im wszystko ze szczegółami i przedstawia swój genialny plan: rozwiedzie się z mężem, ale wcześniej znajdzie mu nowa żonę. Przyjaciele Prudence myślą, że oszalała, jednak w miarę możliwości starają się jej pomóc. Razem piszą ogłoszenie matrymonialne do gazety, a w czasie, gdy Reilly (mąż Pru) wyjeżdża w interesach pomagają jej pozbyć się z domu wszystkich jego rzeczy, gdyż w odwiedziny do ukochanej wpada Matt.
Poczynania Prudence jednak w końcu wychodzą na jaw - Reilly dowiaduje się, co niecna żona knuła za jego plecami, pakuje się i odchodzi. Dziewczyna powinna być szczęśliwa, ale jakoś nie jest. Coraz trudniej jej znaleźć wspólny język z nowym narzeczonym, ale to w końcu miłość jej życia. Ale czy aby na pewno...?
Gdy przebrnie się przez pierwsze 20-30 stron jest coraz łatwiej. Książka jest lekka, chociaż ktoś kto się postara znajdzie w niej i głębię (skomplikowane stosunki Prudence z ojcem). Moja główna refleksja była następująca - nie zmieniać męża zbyt pochopnie ;)
http://subiektywinie.blogspot.com/
Większość z nas ma w swoim życiu takie chwile, kiedy chce przeczytać coś.... nieambitnego. Na czym nie będzie musiał zanadto skupiać uwagi i myśleć. Ja tak mam, gdy albo nie mam siły na czytanie czegokolwiek innego, albo nie mam siły na ambitniejszą literaturę. Właśnie niedawno miałam taki czas, czas na "Oddam męża w dobre ręce".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzyznam, że ni było mi łatwo. Po...
Wg. mnie trzeba być nieźle postrzelonym by wymyślić taką fabułę.
Cała Ameryka (USA) !
Wg. mnie trzeba być nieźle postrzelonym by wymyślić taką fabułę.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCała Ameryka (USA) !
Szybko sie czyta. Takie troche czytadlo ale fajnie napisane.
Szybko sie czyta. Takie troche czytadlo ale fajnie napisane.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJuż od pierwszej kartki wiedziałam że mi się to nie spodoba. Pomysł na książkę niby dobry ale samo wykonanie jak dla mnie nie spełniło swego zadania.
Mężatka niezależna, wyjeżdża do miasta w którym studiowała, i świadomie czy nie szuka swojej starej miłości Mike i w końcu go znajduje i zdrada wisi w powietrzu. Nawet się zaręcza.
Od tego momentu w jej głowie zdradza się pomysł na znalezienie swojemu obecnemu jeszcze mężowi żony, wiem brzmi to komicznie ale ona sama jest tak nie poukładana psychicznie że nie ma się co dziwić...
Zakończenie dla mnie trafione.
Już od pierwszej kartki wiedziałam że mi się to nie spodoba. Pomysł na książkę niby dobry ale samo wykonanie jak dla mnie nie spełniło swego zadania.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMężatka niezależna, wyjeżdża do miasta w którym studiowała, i świadomie czy nie szuka swojej starej miłości Mike i w końcu go znajduje i zdrada wisi w powietrzu. Nawet się zaręcza.
Od tego momentu w jej głowie zdradza się...
Przecietna, ale fajnie sie czyta.
Przecietna, ale fajnie sie czyta.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJestem zawiedziona, zwłaszcza po lekturze "Rodzinki na zakręcie", na której płakałam ze śmiechu. Niemniej lekka, łatwa i całkiem przyjemna opowieść o kobiecie, która kompletnie nie wie czego chce od życia.
Dla tych co myślą, że w trakcie lektury się dowiedzą: OTÓŻ NIE! :)
Jestem zawiedziona, zwłaszcza po lekturze "Rodzinki na zakręcie", na której płakałam ze śmiechu. Niemniej lekka, łatwa i całkiem przyjemna opowieść o kobiecie, która kompletnie nie wie czego chce od życia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla tych co myślą, że w trakcie lektury się dowiedzą: OTÓŻ NIE! :)
Czytałam ja bardzo dawno temu nie wszystko pamietam, ale to jedna z nielicznych które czytalam, która nie konczy się happy endem
Czytałam ja bardzo dawno temu nie wszystko pamietam, ale to jedna z nielicznych które czytalam, która nie konczy się happy endem
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toChwilami zabawna,ale zbyt "amerykańska".
Chwilami zabawna,ale zbyt "amerykańska".
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to.
.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFajna książka.
Fajna książka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo tonic specjalnego
nic specjalnego
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna!
Trafiła w moje ręce zupełnie przypadkiem, kiedy to grypa przybiła mnie do łóżka i nie chciała z niego wypuścić. Byłam przekonana, że to jakaś nudna opowiastka, ale z braku laku i ze względu na zaistniałe okoliczności postanowiłam ją przeczytać. Otworzyłam książkę ... i stało się - porwała mnie bez reszty. Świat Prudence Malone na czas choroby stał się moim światem. Ja wyzdrowiałam, książka się skończyła, ale na długo pozostanie w mojej pamięci. "Oddam męża w dobre ręce" polecam jak najbardziej każdemu i życzę miłej lektury.
Świetna!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrafiła w moje ręce zupełnie przypadkiem, kiedy to grypa przybiła mnie do łóżka i nie chciała z niego wypuścić. Byłam przekonana, że to jakaś nudna opowiastka, ale z braku laku i ze względu na zaistniałe okoliczności postanowiłam ją przeczytać. Otworzyłam książkę ... i stało się - porwała mnie bez reszty. Świat Prudence Malone na czas choroby stał się moim światem....
Gdy siadłam do czytania książki ,, Oddam męża w dobre ręce " po pierwszym rozdziale stwierdziłam, że książka jest nuda i czeka mnie ciężka męka do dobrnięcia końca książki. Jednak z kolejnymi rozdziałami książka coraz bardziej mnie wciągała do tego stopnia, że zarywałam noce i naciągałam rachunek za prąd :) W środku książki przewidziałam koniec, który ani trochę mnie nie zaskoczył. :)
Książkę oczywiście polecam!
Mi się jak najbardziej podoba. :)
Gdy siadłam do czytania książki ,, Oddam męża w dobre ręce " po pierwszym rozdziale stwierdziłam, że książka jest nuda i czeka mnie ciężka męka do dobrnięcia końca książki. Jednak z kolejnymi rozdziałami książka coraz bardziej mnie wciągała do tego stopnia, że zarywałam noce i naciągałam rachunek za prąd :) W środku książki przewidziałam koniec, który ani trochę mnie nie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to