Na początku książka była dla mnie trochę chaotyczna, ze względu na przeskoki w czasie, ale po kilku rozdziałach przyzwyczaiłam się. Styl autorki raczej mi się nie podoba, raziły mnie ciągle powtórzenia słów pieluszka i kupka. Całość dość smutna, o trudnej relacji z matką, do tego ojciec zboczeniec.
Książkę czyta się bardzo szybko, rozdziały są krótkie i konkretne, bez rozwlekania. Lubię kiedy czytanie jest przyjemnością, tym razem nie było, ale traktuję tę lekturę jako nowe czytelnicze doświadczenie.
Na początku książka była dla mnie trochę chaotyczna, ze względu na przeskoki w czasie, ale po kilku rozdziałach przyzwyczaiłam się. Styl autorki raczej mi się nie podoba, raziły mnie ciągle powtórzenia słów pieluszka i kupka. Całość dość smutna, o trudnej relacji z matką, do tego ojciec zboczeniec.
Książkę czyta się bardzo szybko, rozdziały są krótkie i konkretne, bez...
Lektura pełna bólu i rozdrapywanych ran. Główna bohaterka, nie mogąc lub nie chcąc pozbyć się demonów przeszłości, w przebłyskach wspomnień opowiada nam koszmar, który przeżyła w dzieciństwie. Historia ta sprawia, że mamy ochotę krzyczeć tak, jak ona krzyczała na swoją starą matkę, by wreszcie się ocknęła i zadbała o siebie. Ale czy można zmusić kogoś do bycia szczęśliwym?
Lektura pełna bólu i rozdrapywanych ran. Główna bohaterka, nie mogąc lub nie chcąc pozbyć się demonów przeszłości, w przebłyskach wspomnień opowiada nam koszmar, który przeżyła w dzieciństwie. Historia ta sprawia, że mamy ochotę krzyczeć tak, jak ona krzyczała na swoją starą matkę, by wreszcie się ocknęła i zadbała o siebie. Ale czy można zmusić kogoś do bycia szczęśliwym?
Szorstka, emocjonalna. Przypominająca spotkanie z osobą, która drugi, trzeci miesiąc koczuje w szpitalu, jest przewlekle niewyspana, szara, o nieruchomych już prawie, zmęczonych oczach.
Szorstka, emocjonalna. Przypominająca spotkanie z osobą, która drugi, trzeci miesiąc koczuje w szpitalu, jest przewlekle niewyspana, szara, o nieruchomych już prawie, zmęczonych oczach.
Książka prawdziwa o prawdziwym życiu, śmierci, bólu łącznie z tymi rzeczami brzydkimi, brudnymi, który każdy z nas robi, ale niektorzy nie chą dopuszczać ich nawet do swoich myśli, bo uważają, że życie ma pachnieć kwiatami i być kolorowe.
"Kto wie, gdzie wylądujemy i jak zdechniemy."
"- W DOMU, we własnym łóżku wszystko byłoby łatwiejsze, CZŁOWIEK, kiedy jest w DOMU, może sobie pomóc."
"... DZIECI mają prawo do szczerości wobec RODZICÓW."
Książka prawdziwa o prawdziwym życiu, śmierci, bólu łącznie z tymi rzeczami brzydkimi, brudnymi, który każdy z nas robi, ale niektorzy nie chą dopuszczać ich nawet do swoich myśli, bo uważają, że życie ma pachnieć kwiatami i być kolorowe.
"Kto wie, gdzie wylądujemy i jak zdechniemy."
"- W DOMU, we własnym łóżku wszystko byłoby łatwiejsze, CZŁOWIEK, kiedy jest w DOMU,...
Vedrana Rudan (ur.1949) - chorwacka pisarka, delikatnie mówiąc - kontrowersyjna. Ciekawostka, której polskojęzyczna Wikipedia nie podaje (cha, cha):
„…..Rudan has been accused of antisemitism twice. In a column in Nacional, she complained that Croatian Jews condemn some right-wing nationalists as fascists while condoning others who have close ties with Israel. In 2009, Rudan made statements during International Holocaust Remembrance Day on Nova TV, comparing the situation in Gaza to the Holocaust. She was subsequently dismissed from further appearances in the network, for which she claimed the reason was that the owner of Nova TV belonged to the World Jewish Council. In 2011, Rudan was laid off from ‘Nacional’ for calling the Catholic Church "a criminal organisation"….”
W Polsce - Krystyna Janda od 2005 roku, ma wielkie wzięcie w monodramie „Uch, gardło, nóż” na podstawie książki Rudan. Z notki Wydawnictwa:
„W Oby cię matka urodziła Vedrana Rudan, zawsze prowokująca i zawsze gotowa swoje intelektualne i pisarskie żądło wbić w najboleśniejsze i zazwyczaj nietykalne miejsca naszej społecznej rzeczywistości, bezlitośnie rozprawia się z mitem o świętości Matki. W powieści o relacjach matki i córki, bezustannie wibrujących na granicy między miłością a nienawiścią, przewijają się też wątki starzenia się, śmierci, konfliktu pokoleń, mentalności, która każe ukrywać wszystko w czterech ścianach własnego domu…”
Niby temat oklepany: relacja ze starą matką. Dla mnie najgenialniejsze w tej materii jest opowiadanie Raymonda Clevie Carvera „Boxes” (w „Cathedral”). U Rudan dogorywająca matka w domu starców inspiruje córkę do prowokacyjnej negatywnej samoanalizy.
Nim przejdę do treści odnotowuję jedną wpadkę autorki, bo choć nie jestem fanatykiem religijnym, to poniższe porównanie jest samo w sobie haniebne i skrajnie bezsensowne. Jednym słowem żenada (s.13 z 180 pdf):
„..Wyglądała, taka goła i chuda, jak zasuszony stary Jezus z przetłuszczoną trwałą na głowie..”
Atmosferę relacji między egoistyczną córką a umierającą matką oddają dwa retoryczne pytania:
s.159: „..– Mamo, dlaczego mi to robisz? ..”
s.169: „..Ona wie, że jej nie kocham, sama nie kocha mnie, czy to nie straszna starość?...”
Uzupełniają je oskarżenia:
(s.152): „..Egoistyczna stara kobieta, zawsze miała na uwadze tylko własny interes…”
(s.174): „..Dosięgła ją kara boża, choć nigdy w Boga nie wierzyła, płaci straszną cenę za swoje zbrodnie, powinnam być szczęśliwa…”
(s.125): „Super, stara! Nigdy nie interesowali cię mężczyźni – nigdy, przenigdy. A jednak co najmniej dwa razy w życiu bzyknęłaś się? Dlaczego? Żeby zadowolić moją babcię? Żeby zadowolić ludzi? Żeby, pieprząc się wbrew swojej woli, stać się normalna? A co z przypadkowymi ofiarami?..”
Za „przypadkową ofiarę” córka uważa siebie!! To prowokacja autorki w celu stworzenia negatywnego wizerunku córki, co poniekąd uzupełnia stwierdzenie jej - nowobogackiej:
s.128 „..Nie lubię rozmawiać z biedakami, to jest silniejsze ode mnie..”
A już groteską jest, że to ona handluje aniołami – stróżami, bo każdy Chorwat takiego opiekuna chce w domu mieć.
Wracając do głównego wątku, zmagającą się (niby) z samą sobą córkę, wspierają rozmówcy:
(s.123): „..– A mnie się wydaje, że ty po prostu chcesz, żeby ci stara jak najprędzej umarła i żeby mieć ją z głowy, dlatego czujesz się winna i płaczesz, patrząc na starą torbę. Przyznaj się do tego przed samą sobą, a poczujesz ulgę…”
(s.162): „..– Tak jest, stara, walcz o swoje prawo do życia, nie chce zębów, to nie chce, nie chce okularów, to nie chce, nie chce fryzjera, to nie chce, srał ją pies. Albo ona, albo ty….”
Audiatur et altera pars: umierająca matka powtarza:
(s.158): „..-Chcę umrzeć w domu, w swoim łóżku, chcę ostatni raz zobaczyć Zekę...”
Biedna stara, bo..
(s.158): „..Moja matka nie wiedziała, że zwróciliśmy klucze właścicielce jej mieszkania i że Zeka mieszka teraz u nas…”
A więc do jeszcze niedawno biednej, zacofanej Chorwacji, dotarł amerykański styl, według którego wystarczy matce staruszce zapewnić luksusową umieralnię, zadzwonić od czasu do czasu z nieodzownym zapewnieniem „I love you” i odwiedzić raz w roku z rytualnym indykiem.
Książka jest adresowana do szerokiego, niewymagającego czytelnika, zawiera wiele elementów satyrycznych i ironicznych, nic nowego nie wnosi, lecz porusza sumienia i pobudza do empatii z obiema stronami. Dobre czytadło 7/10
PS Naturalne wydaje się skojarzenie z arcydziełem Różewicza „Matka odchodzi”, które polecam
Vedrana Rudan (ur.1949) - chorwacka pisarka, delikatnie mówiąc - kontrowersyjna. Ciekawostka, której polskojęzyczna Wikipedia nie podaje (cha, cha):
„…..Rudan has been accused of antisemitism twice. In a column in Nacional, she complained that Croatian Jews condemn some right-wing nationalists as fascists while condoning others who have close ties with...
Są pewne tematy tabu. Do niedawna takim tematem było macierzyństwo. Matka musiała być zawsze szczęśliwa, ciągle z radością poświęcać się wychowywaniu dzieci. Zawsze tryskać energią. Nie, matka nie mogła mieć dość, nie mogła chcieć rzucić wszystkiego w cholerę i pójść w siną dal. Na szczęście teraz pozwala się już matkom odczuwać zmęczenie, a nawet złość. A ta książka to głos (dla mnie pierwszy w literaturze) o prawa do złości dorosłych dzieci starych rodziców. To książka o "córeczyństwie" (dlaczego do jasnej cholery nie istnieje takie słowo!). O opiece córki nad starą matką. O zmaganiu się z bezsilnością, z przeszłością, z chęcią wybaczenia, o ambiwalentnych uczuciach do matki i o poczuciu winy, o kłamstwach dla świętego spokoju i wyrzutach sumienia. Myślę, że to bardzo ważny głos, bo chyba prawdziwy i przełamujący tabu. Bardzo polecam.
Są pewne tematy tabu. Do niedawna takim tematem było macierzyństwo. Matka musiała być zawsze szczęśliwa, ciągle z radością poświęcać się wychowywaniu dzieci. Zawsze tryskać energią. Nie, matka nie mogła mieć dość, nie mogła chcieć rzucić wszystkiego w cholerę i pójść w siną dal. Na szczęście teraz pozwala się już matkom odczuwać zmęczenie, a nawet złość. A ta książka to...
Vedrana Rudan zabiera nas w swojej książce w autobiograficzną podróż dla której punktem wyjścia staje się umieranie matki. Towarzysząc jej w trakcie choroby i zmian wynikających z demencji starczej autorka dokonuje rozliczenia z własnym życiem mierząc się przy okazji z rozmaitymi mitami na temat rodzicielstwa, przebaczenia czy też bycia kobietą. Świetna jest ta książka gdyż Rudan decyduje się na szczerość o bezpośrednio kiedy mówi o nieprzepracowanych traumach z dzieciństwa jak również towarzyszących jej emocjach dotyczących z nieżyjącego ojca i matki, której towarzyszy w powolnym umieraniu i do tego przychodzi jej to robić wbrew sobie.
Pomimo faktu, że tematyka tej książki już od samego początku wydawać się może trudna i męcząca, to paradoksalnie kiedy dochodzimy do ostatniej strony ogarnia nas uczucie katharsis ( a przynajmniej tak się stało w moim przypadku). Vedrana Rudan odkłamuje rzeczywistość i podczas gdy sama pozwala sobie na odejście od konwenansów i pokazuje, że nie ma już u niej zgody na to by wbrew sobie udawać coś czego nie czuje, zachęca do tego samego czytelników. Zazwyczaj możemy przecież usłyszeć, iż ludzie w obliczu śmierci bliskich, a już tym bardziej rodziców starają się zapomnieć o tym co złe, a pamiętać tylko te dobre chwile, choćby ich było jak na lekarstwo. Przeważnie otoczenie zachęca nas do przebaczenia na zasadzie "zostaw, zapomnij, pozwól spokojnie umrzeć". Tym bardziej w naszym kraju tendencja do "dźwigania własnego ( o wszystkich innych) krzyża" jest mocno lansowana w przekonaniach społecznych. Z ulgą czytałem więc o irytacji, zniecierpliwieniu, niezgodzie narratorki na opiekowanie się i poświęcanie czasu matce, która w swojej roli rodzicielskiej najdelikatniej mówiąc się nie sprawdziła. Bardzo blisko mi było do autentycznego gniewu wobec ojca, który był krzywdzicielem i do końca nie okazywał skruchy. Mimo, że sam w stosunku do swoich rodziców odczuwam wdzięczność, to nie ma u mnie zgody na to by to uczucie rodzicom należało się z nadania. Jeżeli że swojej roli się nie wywiążą jak miało to miejsce w przypadku Vedrany to moim zdaniem powinno się ich traktować również adekwatnie do ich czynów.
"Oby Cię matka urodziła" poza wspomnianymi kwestiami porusza jeszcze inne uniwersalne tematy ze szczególnym naciskiem na rolę kobiety i jej coraz mocniej zaznaczający się bunt wobec oczekiwań w stosunku do niej narzucanych. Kobieta w jej wydaniu nie jest męczennicą, ale przede wszystkim nie jest też świętą. Autorka postuluje o jej prawo do kojarzonego raczej z mężczyzną egoizmu, gniewu, złości i frustracji. Społeczeństwo często przyzwyczaiło się do tego, iż znosi ona wszystko co przyniesie jej los w ciszy i pokorze, z tego też względu budzą zdziwienie, a czasem nawet są potępiane kiedy upominają się o swoje choćby przy okazji słynnego już w Polsce "Czarnego protestu". Kobieta walcząca o swoje na ulicy zamiast pilnować ciepła domowego ogniska? Otóż jak pokazuje Vedrana Rudan czasy się zmieniają i słusznie kobiety zaczynają nie tylko domagać się równego traktowania, ale i chcą mieć prawo do wyrażania swych opinii za pomocą tych samych, często bezkompromisowych środków wyrazu i całkiem dobrze (jak dla mnie) prezentują się w tym wydaniu. Vedrana Rudan nie bawi się w jakieś wyszukane opisy, nie ukrywa tego co siedzi jej w głowie i w sercu poprzez zakamuflowane środki literackie. Jej przekaz jest prosty, treściwe, a przy tym dobitny, co w dobie dzisiejszej literatury stało się towarem na wagę złota. Pewnie nie do każdego ten styl przemówi, ale z pewnością zasługuje na uwagę. Tak jak na uwagę zasługuje głos współczesnych kobiet, które nie chcą być pokorne i ułożone pod męską wizję świata, a co najważniejsze nie duszą tej niezgody w sobie, a coraz odważnej manifestują ją na zewnątrz. Nie tylko nie zgadzają się na przemoc, ale prezentują gotowość przeciwstawiania się jej i piętnowania takich zachowań przy użyciu wszelkich możliwych środków. Było by jeszcze długo pisać o tym co znajdziecie w "Oby Cię matka urodziła", ale wtedy pozbawił bym was frajdy z lektury. Na mnie zrobiła ona takie wrażenie, iż z pewnością nie poprzestanę tylko na tej książce i mam już w planach przede wszystkim głośny debiut Vedrany Rudan pod tytułem "Ucho, gardło, nóż".
osinskipoludzku.blogspot.com
Vedrana Rudan zabiera nas w swojej książce w autobiograficzną podróż dla której punktem wyjścia staje się umieranie matki. Towarzysząc jej w trakcie choroby i zmian wynikających z demencji starczej autorka dokonuje rozliczenia z własnym życiem mierząc się przy okazji z rozmaitymi mitami na temat rodzicielstwa, przebaczenia czy też bycia...
Mogłoby się wydawać, że to książka dla mnie. Przecież lubię i dobrze odnajduję się w tym typie literatury. W gęstych i bezpośrednich opowieściach pełnych brzydoty i najgorszych cech ludzkich. Wypowiadających to, co istnieje, ale nie mówi się o tym głośno. Nazywających rzeczy po imieniu.
Tym razem muszę przyznać, że to nie była książka dla mnie. Z trudem przebrnęłam. Walczyłam, ze sobą, żeby skończyć, doczytać. Towarzyszyło mi uczucie obrzydzenia i chęć zamknięcia się na treść książki. Może właśnie o to chodziło, nie wiem, nie chcę wiedzieć.
Mogłoby się wydawać, że to książka dla mnie. Przecież lubię i dobrze odnajduję się w tym typie literatury. W gęstych i bezpośrednich opowieściach pełnych brzydoty i najgorszych cech ludzkich. Wypowiadających to, co istnieje, ale nie mówi się o tym głośno. Nazywających rzeczy po imieniu.
Tym razem muszę przyznać, że to nie była książka dla mnie. Z trudem przebrnęłam....
To autobiograficzna powieść autorki poświęcona matce i wydana po jej śmierci.
Opowiada o słabości kobiet, ale również o ich sile. Pokazane skomplikowane relacje między córka a matką udowadniają, że dobre stosunki między nimi są prawie niemożliwe.
To "relacja" z powolnego umierania matki, która przebywa w najdroższym z chorwackich domów opieki. Trafiła tam po udarze. Nie tyle choruje, co jest tymczasowo niesamodzielna. Uzależniona od silnych środków przeciwbólowych, alkoholu skupia się na sobie. Domaga się od córki nieustannej obecności. Córka nie chcąc przyjąć jej do swojego domu, zapewnia poprzez wybrany dom opieki najlepszą możliwą obsługę, ale miłości jej nie jest w stanie dać. Dlaczego?
Autorka opowiada o smutnych relacjach między nimi, o braku więzi. Czy wolno nie chcieć być opiekunką matki? Co może wpłynąć na odrzucenie tej roli?
"Moja matka nigdy mnie nie uderzyła. Nigdy. Kiedy z nią rozmawiałam, nie słyszałam świstu bata z przeszłości. A jednak rzadko ją odwiedzałam. Żal mi, że nie wiem, jak pachniała moja matka, zawsze wykańczało mnie poczucie winy, że patrzyłam na tę kobietę, jakby była waszą matką. Nie głaskałam jej siwych włosów, a powinnam, przecież okazywałabym jej czułość, gdyby nie była moją matką, nie klepałam jej po białym kościstym ramieniu, a robiłabym to, gdyby nie była moją matką, nie patrzyłam jej w zmętniałe oczy, a robiłabym, gdyby nie była moją matką... Jak rozmawiać z matką, której się nie kocha?"
Wspaniała, pełna kobiecych losów i emocji powieść.
To autobiograficzna powieść autorki poświęcona matce i wydana po jej śmierci.
Opowiada o słabości kobiet, ale również o ich sile. Pokazane skomplikowane relacje między córka a matką udowadniają, że dobre stosunki między nimi są prawie niemożliwe.
To "relacja" z powolnego umierania matki, która przebywa w najdroższym z chorwackich domów opieki. Trafiła tam po udarze. Nie...
Sześćdziesięcioletnia córka oddaje matkę po udarze do domu opieki. Z jednej strony z poczuciem winy, bo matka nigdy nie chciała “tak skończyć”, z drugiej z ulgą i swego rodzaju satysfakcją, za upokorzenia, jakich doznała w życiu.
Takich historii słyszeliśmy dziesiątki. Niemal za każdym razem mamy do czynienia z tym samym schematem. Złego życia. Rodziny, w której nie ma więzi rodzinnych. Matki, która oczekuje od córek podporządkowania. Powielającej schemat ze swojego dzieciństwa. Ojca “zbyt kochającego córkę”, który choć nie posunął się tak daleko jak Josef Fritzl, to zdecydowanie nadużywał swojej pozycji. A matka zdaje się tego nie zauważać. Lub nie chce o tym wiedzieć.
[...]
całość:
http://www.speculatio.pl/oby-cie-matka-urodzila/
Sześćdziesięcioletnia córka oddaje matkę po udarze do domu opieki. Z jednej strony z poczuciem winy, bo matka nigdy nie chciała “tak skończyć”, z drugiej z ulgą i swego rodzaju satysfakcją, za upokorzenia, jakich doznała w życiu.
Takich historii słyszeliśmy dziesiątki. Niemal za każdym razem mamy do czynienia z tym samym schematem. Złego życia. Rodziny, w której nie ma...
Boleśnie szczere rozliczenie z przebywającą w domu starców matką i nieżyjącym ojcem. Słowa torpedy budujące narrację z dziecięcych wspomnień i dorosłych lęków. Padają obciążając, szukając zrozumienia i wybaczenia. Starcza cielesność, ból i pamięć o tym, czego się nie chce pamiętać. Wszystko to brzmi ciężko, jednak czysty, jasny przekaz i błyskotliwe spostrzeżenia rekompensują depresyjną treść. I swoisty prezent na koniec-katharsis niezależne od bytu. Polecam.
ZAPACH TRAUMY. ZAPACH CZOSNKU I BIAŁEGO WINA
Boleśnie szczere rozliczenie z przebywającą w domu starców matką i nieżyjącym ojcem. Słowa torpedy budujące narrację z dziecięcych wspomnień i dorosłych lęków. Padają obciążając, szukając zrozumienia i wybaczenia. Starcza cielesność, ból i pamięć o tym, czego się nie chce pamiętać. Wszystko to brzmi ciężko, jednak czysty, jasny...
Historia jakich wiele, cóż o relacjach matki z córką powstało całkiem sporo książek. Jednak p. Rudan przedstawiła to tak prosto i tak prawdziwie, że chwała jej za to. Bez zbędnych dopowiadań, udziwnionych historii, przedstawionych literackimi składniami. Lecz sama historia nie jest prosta, bo jak opisać relację z matką, jak opisać molestowanie, jak przedstawić problem osoby w dorosłym życiu. Książka, którą warto przeczytać, ale może wywołać przygnębienie.
Historia jakich wiele, cóż o relacjach matki z córką powstało całkiem sporo książek. Jednak p. Rudan przedstawiła to tak prosto i tak prawdziwie, że chwała jej za to. Bez zbędnych dopowiadań, udziwnionych historii, przedstawionych literackimi składniami. Lecz sama historia nie jest prosta, bo jak opisać relację z matką, jak opisać molestowanie, jak przedstawić problem osoby...
,,Oby cię matka urodziła” to poruszająca, mistrzowsko napisana powieść o trudnej relacji między matką a dojrzałą córką. Wycinki z życia głównej bohaterki układają się w intymną historię, która staje się pretekstem do szczerej, wnikliwej analizy więzi i uczuć łączących obie kobiety. Vedrana Rudan prowadzi nas przez mroczne uliczki naszej psychiki, dostarczając przy tym silnych przeżyć – w tej książce nikt i nic nie jest jednoznaczne, a splatają się emocje często balansują na granicy skrajności. A jednak proza ta, tak tętniąca życiem, momentami szokująca, wciąga głęboko w swoje wiry i prądy.
Akcja rozgrywa się w Chorwacji, gdzie główna bohaterka, kobieta zbliżająca się sześćdziesiątki, posyła swoją schorowaną matkę do domu opieki, by zapewnić jej profesjonalną pomoc medyczną. Mimo że robi to dla jej wygody, płacąc za inicjatywę duże pieniądze, myśl o pozostawionym w samotności rodzicu zatruwa większość jej myśli. Denerwujące odwiedziny, pretensje, poczucie żalu zmuszają bohaterkę do rozrachunku z demonami przeszłości i zastanowieniu się nad naturą uczuć, jakimi związana jest z matką. Wraca wspomnieniami do rodzinnego domu i wydarzeń, które odcisnęły się piętnem na jej życiu; wydarzeń tragicznych, niekiedy obrzydliwych, objętych bezwzględnym tabu, nigdy nie zdołała nikomu o nich opowiedzieć.
Fabuła toczy się dwutorowo, dotyczy czasu teraźniejszego i wspomnień dopełniających właściwą akcję. Rozdziały tworzą mozaikę, która na oczach czytelnika układa się w spójny i wyrazisty obraz. Nic nie jest czarno-białe, autorka zresztą wstrzymuje się od jakiegokolwiek sądu, co dodatkowo wzmacnia przekaz. Realizm historii uderza. Wątek relacji matka-córka stanowi jeden z wielu poruszanych w książce. Znajdziemy tutaj całą gamę opisów różnych kontaktów międzyludzkich i dziwacznych sytuacji. Ważną rolę odgrywa sklep kobiety – dobrze prosperujący, w którym sprzedaje drewniane anioły. Klienci opowiadają jej o swoim życiu, co również wpływa na jej przemyślenia, postawę czytelnika i samą historię.
W kulturze europejskiej wizerunek matki pojawia się zazwyczaj w pozytywnych kontekstach. Spotykamy zarówno sielankową figurę idealnej matki-karmicielki, dbającej o swoje dziecko i kochającej je całym sercem, jak i obraz matki cierpiącej, wątłej, lecz silnej charakterem, gotowej w imię miłości i wartości rodzinnych do wyrzeczeń i bólu. Natomiast matka w ,,Oby cię matka urodziła” jest bardziej ludzka – nie ma tu ani apoteozy, ani też szczególnej demonizacji, a jedynie portret bezradnej, przerażonej kobiety, która popełniła wiele błędów. Teraz, u kresu życia, przypomina nieznośne wygadane dziecko – bez przerwy narzeka, marudzi, nie szczędzi krytyki i nie docenia poświęcenia swoich bliskich. Z pewnością czytelnik odnajdzie tę postać wśród osób z własnej rodziny – w rodzicu lub dziadku.
Tym większa groza obejmuje nas w miarę pokonywania kolejnych stron, bo finał tej historii wciska w fotel i nie daje o sobie zapomnieć nawet po zakończeniu lektury. Nie spodziewałam się tak zaskakującego zakończenia po powieści obyczajowej. Chociaż to książka trudna w odbiorze, zdecydowanie dla osób dojrzałych, które potrafią zmierzyć się z jej tematem, czyta się ją szybko i z zainteresowaniem. Vedrana Rudan ma dynamiczny styl, wciągający, mimo że początkowo sprawia wrażenie chaotycznego. Książkę pochłonęłam w mgnieniu oka, a o tym, że czas upływa, poinformowało mnie jedynie powoli zachodzące za oknem słońce.
Komu polecić ,,Oby cię matka urodziła”? Z pewnością dorosłym kobietom, które mają już pewien bagaż doświadczeń i temat przemijania nie jest im obcy, a także osobom wrażliwym, oczekującym od literatury prawdziwej głębi i przemyśleń. Nie pożałujecie przeznaczonego na nią czasu.
Anna Zborowska
,,Oby cię matka urodziła” to poruszająca, mistrzowsko napisana powieść o trudnej relacji między matką a dojrzałą córką. Wycinki z życia głównej bohaterki układają się w intymną historię, która staje się pretekstem do szczerej, wnikliwej analizy więzi i uczuć łączących obie kobiety. Vedrana Rudan prowadzi nas przez mroczne uliczki naszej psychiki, dostarczając przy tym...
Na początku książka była dla mnie trochę chaotyczna, ze względu na przeskoki w czasie, ale po kilku rozdziałach przyzwyczaiłam się. Styl autorki raczej mi się nie podoba, raziły mnie ciągle powtórzenia słów pieluszka i kupka. Całość dość smutna, o trudnej relacji z matką, do tego ojciec zboczeniec.
Książkę czyta się bardzo szybko, rozdziały są krótkie i konkretne, bez rozwlekania. Lubię kiedy czytanie jest przyjemnością, tym razem nie było, ale traktuję tę lekturę jako nowe czytelnicze doświadczenie.
Na początku książka była dla mnie trochę chaotyczna, ze względu na przeskoki w czasie, ale po kilku rozdziałach przyzwyczaiłam się. Styl autorki raczej mi się nie podoba, raziły mnie ciągle powtórzenia słów pieluszka i kupka. Całość dość smutna, o trudnej relacji z matką, do tego ojciec zboczeniec.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążkę czyta się bardzo szybko, rozdziały są krótkie i konkretne, bez...
I znowu bardzo szczerze i głośno, niezbyt delikatnie, o swoich uczuciach do matki.
I znowu bardzo szczerze i głośno, niezbyt delikatnie, o swoich uczuciach do matki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLektura pełna bólu i rozdrapywanych ran. Główna bohaterka, nie mogąc lub nie chcąc pozbyć się demonów przeszłości, w przebłyskach wspomnień opowiada nam koszmar, który przeżyła w dzieciństwie. Historia ta sprawia, że mamy ochotę krzyczeć tak, jak ona krzyczała na swoją starą matkę, by wreszcie się ocknęła i zadbała o siebie. Ale czy można zmusić kogoś do bycia szczęśliwym?
Lektura pełna bólu i rozdrapywanych ran. Główna bohaterka, nie mogąc lub nie chcąc pozbyć się demonów przeszłości, w przebłyskach wspomnień opowiada nam koszmar, który przeżyła w dzieciństwie. Historia ta sprawia, że mamy ochotę krzyczeć tak, jak ona krzyczała na swoją starą matkę, by wreszcie się ocknęła i zadbała o siebie. Ale czy można zmusić kogoś do bycia szczęśliwym?
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSzorstka, emocjonalna. Przypominająca spotkanie z osobą, która drugi, trzeci miesiąc koczuje w szpitalu, jest przewlekle niewyspana, szara, o nieruchomych już prawie, zmęczonych oczach.
Szorstka, emocjonalna. Przypominająca spotkanie z osobą, która drugi, trzeci miesiąc koczuje w szpitalu, jest przewlekle niewyspana, szara, o nieruchomych już prawie, zmęczonych oczach.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka prawdziwa o prawdziwym życiu, śmierci, bólu łącznie z tymi rzeczami brzydkimi, brudnymi, który każdy z nas robi, ale niektorzy nie chą dopuszczać ich nawet do swoich myśli, bo uważają, że życie ma pachnieć kwiatami i być kolorowe.
"Kto wie, gdzie wylądujemy i jak zdechniemy."
"- W DOMU, we własnym łóżku wszystko byłoby łatwiejsze, CZŁOWIEK, kiedy jest w DOMU, może sobie pomóc."
"... DZIECI mają prawo do szczerości wobec RODZICÓW."
Książka prawdziwa o prawdziwym życiu, śmierci, bólu łącznie z tymi rzeczami brzydkimi, brudnymi, który każdy z nas robi, ale niektorzy nie chą dopuszczać ich nawet do swoich myśli, bo uważają, że życie ma pachnieć kwiatami i być kolorowe.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Kto wie, gdzie wylądujemy i jak zdechniemy."
"- W DOMU, we własnym łóżku wszystko byłoby łatwiejsze, CZŁOWIEK, kiedy jest w DOMU,...
Vedrana Rudan (ur.1949) - chorwacka pisarka, delikatnie mówiąc - kontrowersyjna. Ciekawostka, której polskojęzyczna Wikipedia nie podaje (cha, cha):
„…..Rudan has been accused of antisemitism twice. In a column in Nacional, she complained that Croatian Jews condemn some right-wing nationalists as fascists while condoning others who have close ties with Israel. In 2009, Rudan made statements during International Holocaust Remembrance Day on Nova TV, comparing the situation in Gaza to the Holocaust. She was subsequently dismissed from further appearances in the network, for which she claimed the reason was that the owner of Nova TV belonged to the World Jewish Council. In 2011, Rudan was laid off from ‘Nacional’ for calling the Catholic Church "a criminal organisation"….”
W Polsce - Krystyna Janda od 2005 roku, ma wielkie wzięcie w monodramie „Uch, gardło, nóż” na podstawie książki Rudan. Z notki Wydawnictwa:
„W Oby cię matka urodziła Vedrana Rudan, zawsze prowokująca i zawsze gotowa swoje intelektualne i pisarskie żądło wbić w najboleśniejsze i zazwyczaj nietykalne miejsca naszej społecznej rzeczywistości, bezlitośnie rozprawia się z mitem o świętości Matki. W powieści o relacjach matki i córki, bezustannie wibrujących na granicy między miłością a nienawiścią, przewijają się też wątki starzenia się, śmierci, konfliktu pokoleń, mentalności, która każe ukrywać wszystko w czterech ścianach własnego domu…”
Niby temat oklepany: relacja ze starą matką. Dla mnie najgenialniejsze w tej materii jest opowiadanie Raymonda Clevie Carvera „Boxes” (w „Cathedral”). U Rudan dogorywająca matka w domu starców inspiruje córkę do prowokacyjnej negatywnej samoanalizy.
Nim przejdę do treści odnotowuję jedną wpadkę autorki, bo choć nie jestem fanatykiem religijnym, to poniższe porównanie jest samo w sobie haniebne i skrajnie bezsensowne. Jednym słowem żenada (s.13 z 180 pdf):
„..Wyglądała, taka goła i chuda, jak zasuszony stary Jezus z przetłuszczoną trwałą na głowie..”
Atmosferę relacji między egoistyczną córką a umierającą matką oddają dwa retoryczne pytania:
s.159: „..– Mamo, dlaczego mi to robisz? ..”
s.169: „..Ona wie, że jej nie kocham, sama nie kocha mnie, czy to nie straszna starość?...”
Uzupełniają je oskarżenia:
(s.152): „..Egoistyczna stara kobieta, zawsze miała na uwadze tylko własny interes…”
(s.174): „..Dosięgła ją kara boża, choć nigdy w Boga nie wierzyła, płaci straszną cenę za swoje zbrodnie, powinnam być szczęśliwa…”
(s.125): „Super, stara! Nigdy nie interesowali cię mężczyźni – nigdy, przenigdy. A jednak co najmniej dwa razy w życiu bzyknęłaś się? Dlaczego? Żeby zadowolić moją babcię? Żeby zadowolić ludzi? Żeby, pieprząc się wbrew swojej woli, stać się normalna? A co z przypadkowymi ofiarami?..”
Za „przypadkową ofiarę” córka uważa siebie!! To prowokacja autorki w celu stworzenia negatywnego wizerunku córki, co poniekąd uzupełnia stwierdzenie jej - nowobogackiej:
s.128 „..Nie lubię rozmawiać z biedakami, to jest silniejsze ode mnie..”
A już groteską jest, że to ona handluje aniołami – stróżami, bo każdy Chorwat takiego opiekuna chce w domu mieć.
Wracając do głównego wątku, zmagającą się (niby) z samą sobą córkę, wspierają rozmówcy:
(s.123): „..– A mnie się wydaje, że ty po prostu chcesz, żeby ci stara jak najprędzej umarła i żeby mieć ją z głowy, dlatego czujesz się winna i płaczesz, patrząc na starą torbę. Przyznaj się do tego przed samą sobą, a poczujesz ulgę…”
(s.162): „..– Tak jest, stara, walcz o swoje prawo do życia, nie chce zębów, to nie chce, nie chce okularów, to nie chce, nie chce fryzjera, to nie chce, srał ją pies. Albo ona, albo ty….”
Audiatur et altera pars: umierająca matka powtarza:
(s.158): „..-Chcę umrzeć w domu, w swoim łóżku, chcę ostatni raz zobaczyć Zekę...”
Biedna stara, bo..
(s.158): „..Moja matka nie wiedziała, że zwróciliśmy klucze właścicielce jej mieszkania i że Zeka mieszka teraz u nas…”
A więc do jeszcze niedawno biednej, zacofanej Chorwacji, dotarł amerykański styl, według którego wystarczy matce staruszce zapewnić luksusową umieralnię, zadzwonić od czasu do czasu z nieodzownym zapewnieniem „I love you” i odwiedzić raz w roku z rytualnym indykiem.
Książka jest adresowana do szerokiego, niewymagającego czytelnika, zawiera wiele elementów satyrycznych i ironicznych, nic nowego nie wnosi, lecz porusza sumienia i pobudza do empatii z obiema stronami. Dobre czytadło 7/10
PS Naturalne wydaje się skojarzenie z arcydziełem Różewicza „Matka odchodzi”, które polecam
Vedrana Rudan (ur.1949) - chorwacka pisarka, delikatnie mówiąc - kontrowersyjna. Ciekawostka, której polskojęzyczna Wikipedia nie podaje (cha, cha):
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„…..Rudan has been accused of antisemitism twice. In a column in Nacional, she complained that Croatian Jews condemn some right-wing nationalists as fascists while condoning others who have close ties with...
Są pewne tematy tabu. Do niedawna takim tematem było macierzyństwo. Matka musiała być zawsze szczęśliwa, ciągle z radością poświęcać się wychowywaniu dzieci. Zawsze tryskać energią. Nie, matka nie mogła mieć dość, nie mogła chcieć rzucić wszystkiego w cholerę i pójść w siną dal. Na szczęście teraz pozwala się już matkom odczuwać zmęczenie, a nawet złość. A ta książka to głos (dla mnie pierwszy w literaturze) o prawa do złości dorosłych dzieci starych rodziców. To książka o "córeczyństwie" (dlaczego do jasnej cholery nie istnieje takie słowo!). O opiece córki nad starą matką. O zmaganiu się z bezsilnością, z przeszłością, z chęcią wybaczenia, o ambiwalentnych uczuciach do matki i o poczuciu winy, o kłamstwach dla świętego spokoju i wyrzutach sumienia. Myślę, że to bardzo ważny głos, bo chyba prawdziwy i przełamujący tabu. Bardzo polecam.
Są pewne tematy tabu. Do niedawna takim tematem było macierzyństwo. Matka musiała być zawsze szczęśliwa, ciągle z radością poświęcać się wychowywaniu dzieci. Zawsze tryskać energią. Nie, matka nie mogła mieć dość, nie mogła chcieć rzucić wszystkiego w cholerę i pójść w siną dal. Na szczęście teraz pozwala się już matkom odczuwać zmęczenie, a nawet złość. A ta książka to...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toosinskipoludzku.blogspot.com
Vedrana Rudan zabiera nas w swojej książce w autobiograficzną podróż dla której punktem wyjścia staje się umieranie matki. Towarzysząc jej w trakcie choroby i zmian wynikających z demencji starczej autorka dokonuje rozliczenia z własnym życiem mierząc się przy okazji z rozmaitymi mitami na temat rodzicielstwa, przebaczenia czy też bycia kobietą. Świetna jest ta książka gdyż Rudan decyduje się na szczerość o bezpośrednio kiedy mówi o nieprzepracowanych traumach z dzieciństwa jak również towarzyszących jej emocjach dotyczących z nieżyjącego ojca i matki, której towarzyszy w powolnym umieraniu i do tego przychodzi jej to robić wbrew sobie.
Pomimo faktu, że tematyka tej książki już od samego początku wydawać się może trudna i męcząca, to paradoksalnie kiedy dochodzimy do ostatniej strony ogarnia nas uczucie katharsis ( a przynajmniej tak się stało w moim przypadku). Vedrana Rudan odkłamuje rzeczywistość i podczas gdy sama pozwala sobie na odejście od konwenansów i pokazuje, że nie ma już u niej zgody na to by wbrew sobie udawać coś czego nie czuje, zachęca do tego samego czytelników. Zazwyczaj możemy przecież usłyszeć, iż ludzie w obliczu śmierci bliskich, a już tym bardziej rodziców starają się zapomnieć o tym co złe, a pamiętać tylko te dobre chwile, choćby ich było jak na lekarstwo. Przeważnie otoczenie zachęca nas do przebaczenia na zasadzie "zostaw, zapomnij, pozwól spokojnie umrzeć". Tym bardziej w naszym kraju tendencja do "dźwigania własnego ( o wszystkich innych) krzyża" jest mocno lansowana w przekonaniach społecznych. Z ulgą czytałem więc o irytacji, zniecierpliwieniu, niezgodzie narratorki na opiekowanie się i poświęcanie czasu matce, która w swojej roli rodzicielskiej najdelikatniej mówiąc się nie sprawdziła. Bardzo blisko mi było do autentycznego gniewu wobec ojca, który był krzywdzicielem i do końca nie okazywał skruchy. Mimo, że sam w stosunku do swoich rodziców odczuwam wdzięczność, to nie ma u mnie zgody na to by to uczucie rodzicom należało się z nadania. Jeżeli że swojej roli się nie wywiążą jak miało to miejsce w przypadku Vedrany to moim zdaniem powinno się ich traktować również adekwatnie do ich czynów.
"Oby Cię matka urodziła" poza wspomnianymi kwestiami porusza jeszcze inne uniwersalne tematy ze szczególnym naciskiem na rolę kobiety i jej coraz mocniej zaznaczający się bunt wobec oczekiwań w stosunku do niej narzucanych. Kobieta w jej wydaniu nie jest męczennicą, ale przede wszystkim nie jest też świętą. Autorka postuluje o jej prawo do kojarzonego raczej z mężczyzną egoizmu, gniewu, złości i frustracji. Społeczeństwo często przyzwyczaiło się do tego, iż znosi ona wszystko co przyniesie jej los w ciszy i pokorze, z tego też względu budzą zdziwienie, a czasem nawet są potępiane kiedy upominają się o swoje choćby przy okazji słynnego już w Polsce "Czarnego protestu". Kobieta walcząca o swoje na ulicy zamiast pilnować ciepła domowego ogniska? Otóż jak pokazuje Vedrana Rudan czasy się zmieniają i słusznie kobiety zaczynają nie tylko domagać się równego traktowania, ale i chcą mieć prawo do wyrażania swych opinii za pomocą tych samych, często bezkompromisowych środków wyrazu i całkiem dobrze (jak dla mnie) prezentują się w tym wydaniu. Vedrana Rudan nie bawi się w jakieś wyszukane opisy, nie ukrywa tego co siedzi jej w głowie i w sercu poprzez zakamuflowane środki literackie. Jej przekaz jest prosty, treściwe, a przy tym dobitny, co w dobie dzisiejszej literatury stało się towarem na wagę złota. Pewnie nie do każdego ten styl przemówi, ale z pewnością zasługuje na uwagę. Tak jak na uwagę zasługuje głos współczesnych kobiet, które nie chcą być pokorne i ułożone pod męską wizję świata, a co najważniejsze nie duszą tej niezgody w sobie, a coraz odważnej manifestują ją na zewnątrz. Nie tylko nie zgadzają się na przemoc, ale prezentują gotowość przeciwstawiania się jej i piętnowania takich zachowań przy użyciu wszelkich możliwych środków. Było by jeszcze długo pisać o tym co znajdziecie w "Oby Cię matka urodziła", ale wtedy pozbawił bym was frajdy z lektury. Na mnie zrobiła ona takie wrażenie, iż z pewnością nie poprzestanę tylko na tej książce i mam już w planach przede wszystkim głośny debiut Vedrany Rudan pod tytułem "Ucho, gardło, nóż".
osinskipoludzku.blogspot.com
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toVedrana Rudan zabiera nas w swojej książce w autobiograficzną podróż dla której punktem wyjścia staje się umieranie matki. Towarzysząc jej w trakcie choroby i zmian wynikających z demencji starczej autorka dokonuje rozliczenia z własnym życiem mierząc się przy okazji z rozmaitymi mitami na temat rodzicielstwa, przebaczenia czy też bycia...
Jedna z tych książek, która przeszywa i pozostawia ból w kościach na długi czas. Tak, "ból w kościach".
Jedna z tych książek, która przeszywa i pozostawia ból w kościach na długi czas. Tak, "ból w kościach".
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMogłoby się wydawać, że to książka dla mnie. Przecież lubię i dobrze odnajduję się w tym typie literatury. W gęstych i bezpośrednich opowieściach pełnych brzydoty i najgorszych cech ludzkich. Wypowiadających to, co istnieje, ale nie mówi się o tym głośno. Nazywających rzeczy po imieniu.
Tym razem muszę przyznać, że to nie była książka dla mnie. Z trudem przebrnęłam. Walczyłam, ze sobą, żeby skończyć, doczytać. Towarzyszyło mi uczucie obrzydzenia i chęć zamknięcia się na treść książki. Może właśnie o to chodziło, nie wiem, nie chcę wiedzieć.
Mogłoby się wydawać, że to książka dla mnie. Przecież lubię i dobrze odnajduję się w tym typie literatury. W gęstych i bezpośrednich opowieściach pełnych brzydoty i najgorszych cech ludzkich. Wypowiadających to, co istnieje, ale nie mówi się o tym głośno. Nazywających rzeczy po imieniu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTym razem muszę przyznać, że to nie była książka dla mnie. Z trudem przebrnęłam....
To autobiograficzna powieść autorki poświęcona matce i wydana po jej śmierci.
Opowiada o słabości kobiet, ale również o ich sile. Pokazane skomplikowane relacje między córka a matką udowadniają, że dobre stosunki między nimi są prawie niemożliwe.
To "relacja" z powolnego umierania matki, która przebywa w najdroższym z chorwackich domów opieki. Trafiła tam po udarze. Nie tyle choruje, co jest tymczasowo niesamodzielna. Uzależniona od silnych środków przeciwbólowych, alkoholu skupia się na sobie. Domaga się od córki nieustannej obecności. Córka nie chcąc przyjąć jej do swojego domu, zapewnia poprzez wybrany dom opieki najlepszą możliwą obsługę, ale miłości jej nie jest w stanie dać. Dlaczego?
Autorka opowiada o smutnych relacjach między nimi, o braku więzi. Czy wolno nie chcieć być opiekunką matki? Co może wpłynąć na odrzucenie tej roli?
"Moja matka nigdy mnie nie uderzyła. Nigdy. Kiedy z nią rozmawiałam, nie słyszałam świstu bata z przeszłości. A jednak rzadko ją odwiedzałam. Żal mi, że nie wiem, jak pachniała moja matka, zawsze wykańczało mnie poczucie winy, że patrzyłam na tę kobietę, jakby była waszą matką. Nie głaskałam jej siwych włosów, a powinnam, przecież okazywałabym jej czułość, gdyby nie była moją matką, nie klepałam jej po białym kościstym ramieniu, a robiłabym to, gdyby nie była moją matką, nie patrzyłam jej w zmętniałe oczy, a robiłabym, gdyby nie była moją matką... Jak rozmawiać z matką, której się nie kocha?"
Wspaniała, pełna kobiecych losów i emocji powieść.
To autobiograficzna powieść autorki poświęcona matce i wydana po jej śmierci.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOpowiada o słabości kobiet, ale również o ich sile. Pokazane skomplikowane relacje między córka a matką udowadniają, że dobre stosunki między nimi są prawie niemożliwe.
To "relacja" z powolnego umierania matki, która przebywa w najdroższym z chorwackich domów opieki. Trafiła tam po udarze. Nie...
Nie jest to oczywiście lektura z gatunku łatwych i przyjemnych. Porusza trudne tematy. Skłania do refleksji. Polecam!!!
Nie jest to oczywiście lektura z gatunku łatwych i przyjemnych. Porusza trudne tematy. Skłania do refleksji. Polecam!!!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSześćdziesięcioletnia córka oddaje matkę po udarze do domu opieki. Z jednej strony z poczuciem winy, bo matka nigdy nie chciała “tak skończyć”, z drugiej z ulgą i swego rodzaju satysfakcją, za upokorzenia, jakich doznała w życiu.
Takich historii słyszeliśmy dziesiątki. Niemal za każdym razem mamy do czynienia z tym samym schematem. Złego życia. Rodziny, w której nie ma więzi rodzinnych. Matki, która oczekuje od córek podporządkowania. Powielającej schemat ze swojego dzieciństwa. Ojca “zbyt kochającego córkę”, który choć nie posunął się tak daleko jak Josef Fritzl, to zdecydowanie nadużywał swojej pozycji. A matka zdaje się tego nie zauważać. Lub nie chce o tym wiedzieć.
[...]
całość:
http://www.speculatio.pl/oby-cie-matka-urodzila/
Sześćdziesięcioletnia córka oddaje matkę po udarze do domu opieki. Z jednej strony z poczuciem winy, bo matka nigdy nie chciała “tak skończyć”, z drugiej z ulgą i swego rodzaju satysfakcją, za upokorzenia, jakich doznała w życiu.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTakich historii słyszeliśmy dziesiątki. Niemal za każdym razem mamy do czynienia z tym samym schematem. Złego życia. Rodziny, w której nie ma...
ZAPACH TRAUMY. ZAPACH CZOSNKU I BIAŁEGO WINA
Boleśnie szczere rozliczenie z przebywającą w domu starców matką i nieżyjącym ojcem. Słowa torpedy budujące narrację z dziecięcych wspomnień i dorosłych lęków. Padają obciążając, szukając zrozumienia i wybaczenia. Starcza cielesność, ból i pamięć o tym, czego się nie chce pamiętać. Wszystko to brzmi ciężko, jednak czysty, jasny przekaz i błyskotliwe spostrzeżenia rekompensują depresyjną treść. I swoisty prezent na koniec-katharsis niezależne od bytu. Polecam.
ZAPACH TRAUMY. ZAPACH CZOSNKU I BIAŁEGO WINA
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBoleśnie szczere rozliczenie z przebywającą w domu starców matką i nieżyjącym ojcem. Słowa torpedy budujące narrację z dziecięcych wspomnień i dorosłych lęków. Padają obciążając, szukając zrozumienia i wybaczenia. Starcza cielesność, ból i pamięć o tym, czego się nie chce pamiętać. Wszystko to brzmi ciężko, jednak czysty, jasny...
Historia jakich wiele, cóż o relacjach matki z córką powstało całkiem sporo książek. Jednak p. Rudan przedstawiła to tak prosto i tak prawdziwie, że chwała jej za to. Bez zbędnych dopowiadań, udziwnionych historii, przedstawionych literackimi składniami. Lecz sama historia nie jest prosta, bo jak opisać relację z matką, jak opisać molestowanie, jak przedstawić problem osoby w dorosłym życiu. Książka, którą warto przeczytać, ale może wywołać przygnębienie.
Historia jakich wiele, cóż o relacjach matki z córką powstało całkiem sporo książek. Jednak p. Rudan przedstawiła to tak prosto i tak prawdziwie, że chwała jej za to. Bez zbędnych dopowiadań, udziwnionych historii, przedstawionych literackimi składniami. Lecz sama historia nie jest prosta, bo jak opisać relację z matką, jak opisać molestowanie, jak przedstawić problem osoby...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to,,Oby cię matka urodziła” to poruszająca, mistrzowsko napisana powieść o trudnej relacji między matką a dojrzałą córką. Wycinki z życia głównej bohaterki układają się w intymną historię, która staje się pretekstem do szczerej, wnikliwej analizy więzi i uczuć łączących obie kobiety. Vedrana Rudan prowadzi nas przez mroczne uliczki naszej psychiki, dostarczając przy tym silnych przeżyć – w tej książce nikt i nic nie jest jednoznaczne, a splatają się emocje często balansują na granicy skrajności. A jednak proza ta, tak tętniąca życiem, momentami szokująca, wciąga głęboko w swoje wiry i prądy.
Akcja rozgrywa się w Chorwacji, gdzie główna bohaterka, kobieta zbliżająca się sześćdziesiątki, posyła swoją schorowaną matkę do domu opieki, by zapewnić jej profesjonalną pomoc medyczną. Mimo że robi to dla jej wygody, płacąc za inicjatywę duże pieniądze, myśl o pozostawionym w samotności rodzicu zatruwa większość jej myśli. Denerwujące odwiedziny, pretensje, poczucie żalu zmuszają bohaterkę do rozrachunku z demonami przeszłości i zastanowieniu się nad naturą uczuć, jakimi związana jest z matką. Wraca wspomnieniami do rodzinnego domu i wydarzeń, które odcisnęły się piętnem na jej życiu; wydarzeń tragicznych, niekiedy obrzydliwych, objętych bezwzględnym tabu, nigdy nie zdołała nikomu o nich opowiedzieć.
Fabuła toczy się dwutorowo, dotyczy czasu teraźniejszego i wspomnień dopełniających właściwą akcję. Rozdziały tworzą mozaikę, która na oczach czytelnika układa się w spójny i wyrazisty obraz. Nic nie jest czarno-białe, autorka zresztą wstrzymuje się od jakiegokolwiek sądu, co dodatkowo wzmacnia przekaz. Realizm historii uderza. Wątek relacji matka-córka stanowi jeden z wielu poruszanych w książce. Znajdziemy tutaj całą gamę opisów różnych kontaktów międzyludzkich i dziwacznych sytuacji. Ważną rolę odgrywa sklep kobiety – dobrze prosperujący, w którym sprzedaje drewniane anioły. Klienci opowiadają jej o swoim życiu, co również wpływa na jej przemyślenia, postawę czytelnika i samą historię.
W kulturze europejskiej wizerunek matki pojawia się zazwyczaj w pozytywnych kontekstach. Spotykamy zarówno sielankową figurę idealnej matki-karmicielki, dbającej o swoje dziecko i kochającej je całym sercem, jak i obraz matki cierpiącej, wątłej, lecz silnej charakterem, gotowej w imię miłości i wartości rodzinnych do wyrzeczeń i bólu. Natomiast matka w ,,Oby cię matka urodziła” jest bardziej ludzka – nie ma tu ani apoteozy, ani też szczególnej demonizacji, a jedynie portret bezradnej, przerażonej kobiety, która popełniła wiele błędów. Teraz, u kresu życia, przypomina nieznośne wygadane dziecko – bez przerwy narzeka, marudzi, nie szczędzi krytyki i nie docenia poświęcenia swoich bliskich. Z pewnością czytelnik odnajdzie tę postać wśród osób z własnej rodziny – w rodzicu lub dziadku.
Tym większa groza obejmuje nas w miarę pokonywania kolejnych stron, bo finał tej historii wciska w fotel i nie daje o sobie zapomnieć nawet po zakończeniu lektury. Nie spodziewałam się tak zaskakującego zakończenia po powieści obyczajowej. Chociaż to książka trudna w odbiorze, zdecydowanie dla osób dojrzałych, które potrafią zmierzyć się z jej tematem, czyta się ją szybko i z zainteresowaniem. Vedrana Rudan ma dynamiczny styl, wciągający, mimo że początkowo sprawia wrażenie chaotycznego. Książkę pochłonęłam w mgnieniu oka, a o tym, że czas upływa, poinformowało mnie jedynie powoli zachodzące za oknem słońce.
Komu polecić ,,Oby cię matka urodziła”? Z pewnością dorosłym kobietom, które mają już pewien bagaż doświadczeń i temat przemijania nie jest im obcy, a także osobom wrażliwym, oczekującym od literatury prawdziwej głębi i przemyśleń. Nie pożałujecie przeznaczonego na nią czasu.
Anna Zborowska
,,Oby cię matka urodziła” to poruszająca, mistrzowsko napisana powieść o trudnej relacji między matką a dojrzałą córką. Wycinki z życia głównej bohaterki układają się w intymną historię, która staje się pretekstem do szczerej, wnikliwej analizy więzi i uczuć łączących obie kobiety. Vedrana Rudan prowadzi nas przez mroczne uliczki naszej psychiki, dostarczając przy tym...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to212/2016
212/2016
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to