Jeszcze jedno opowiadanie nestora polskiej grozy Stefana Grabińskiego. Na paru stronach bohater, w trakcie rekonwalescencji po chorobie GANGLIONÓW, dowiaduje sie o samozatruciu wężów, spotyka ofiarę pojedynku amerykańskiego oraz zszokowany jest wiadomością, że Walek powiesił się z głodu. Największy problem leży w tym, że
GLECZERY BYTU KWEFY MGIEŁ STULIŁY
Kto chce dowiedzieć się więcej musi wejść na "wolne lektury", odnależć Grabińskiego "Na wzgórzu róż", nacisnąć i dopiero wtedy ukaże się "Po stycznej". Zapewnić sobie spokój na 10 minut i przystąpić do lektury. Satysfakcja zapewniona dzięki sylogizmom.
Jeszcze jedno opowiadanie nestora polskiej grozy Stefana Grabińskiego. Na paru stronach bohater, w trakcie rekonwalescencji po chorobie GANGLIONÓW, dowiaduje sie o samozatruciu wężów, spotyka ofiarę pojedynku amerykańskiego oraz zszokowany jest wiadomością, że Walek powiesił się z głodu. Największy problem leży w tym, że
Dziś groza przybiła do mych brzegów w dwóch falach. Po pierwsze: dostałem list od mego funduszu emerytalnego, przypominający o czekającej gdzieś tam, w przyszłości przepaści. Druga fala to już rzecz z zupełnie innej beczki - tej bowiem sam wyszedłem naprzeciw!
"Po stycznej" Stefana Grabińskiego, z którym znajomość zacieśniam coraz bardziej, to rzecz doprawdy fantastyczna!
Towarzyszymy bohaterowi w jego spacerze po ponurym, niemym, owiniętym mgłami jak szalem mieście. Im dalej w las, tym więcej drzew a im dalej w miasto, tym więcej mgły - zanurzamy się więc zarówno w ten opar, jak i w obłęd, który, dzięki cudownej narracji z bohaterem współdzielimy. Ten, z szaleńczą wręcz manią odczytuje tajne znaki w każdym, nawet błahym i przypadkowym wydarzeniu. Z każdym krokiem w to miasto i w tę mgłę, coraz mocniej wierzy w ukrytą celowość wszystkiego, co go spotyka. Brnie więc dalej i dalej, a czytelnik albo mu wierzy i także spodziewa się nadejścia czegoś mrocznego i nieuniknionego, albo ma bohatera za obłąkanego. Co stanie się na końcu? Warto pójść za nim i samemu się przekonać. Wszystko to skondensowane na kilku zaledwie stronach tekstu - niebywałe.
Do zalet poprzednich opowiadań Grabińskiego (elegancki, mroczny język i idący z nim w parze gęsty nastrój) dopisuję jeszcze trzecią - BŁYSKOTLIWY FINAŁ opowieści! Kończy się widowiskowo, zaskakująco i zupełnie znienacka.
Ocena powinna być wyższa - zatrzymuje się jednak na ósemce, pozostawiając pole do oceniania przyszłych tekstów, z którymi niemałe nadzieje wiążę.
(Opowiadanie dostępne nieodpłatnie na portalu wolnelektury.pl pięknie polecam!)
Dziś groza przybiła do mych brzegów w dwóch falach. Po pierwsze: dostałem list od mego funduszu emerytalnego, przypominający o czekającej gdzieś tam, w przyszłości przepaści. Druga fala to już rzecz z zupełnie innej beczki - tej bowiem sam wyszedłem naprzeciw!
"Po stycznej" Stefana Grabińskiego, z którym znajomość zacieśniam coraz bardziej, to rzecz doprawdy...
Początek mojej przygody z Panem Grabinskim nie był najlepszy, ale nie zniechęciło mnie to do poznawania innych dzieł.
Początek mojej przygody z Panem Grabinskim nie był najlepszy, ale nie zniechęciło mnie to do poznawania innych dzieł.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeszcze jedno opowiadanie nestora polskiej grozy Stefana Grabińskiego. Na paru stronach bohater, w trakcie rekonwalescencji po chorobie GANGLIONÓW, dowiaduje sie o samozatruciu wężów, spotyka ofiarę pojedynku amerykańskiego oraz zszokowany jest wiadomością, że Walek powiesił się z głodu. Największy problem leży w tym, że
GLECZERY BYTU KWEFY MGIEŁ STULIŁY
Kto chce dowiedzieć się więcej musi wejść na "wolne lektury", odnależć Grabińskiego "Na wzgórzu róż", nacisnąć i dopiero wtedy ukaże się "Po stycznej". Zapewnić sobie spokój na 10 minut i przystąpić do lektury. Satysfakcja zapewniona dzięki sylogizmom.
Jeszcze jedno opowiadanie nestora polskiej grozy Stefana Grabińskiego. Na paru stronach bohater, w trakcie rekonwalescencji po chorobie GANGLIONÓW, dowiaduje sie o samozatruciu wężów, spotyka ofiarę pojedynku amerykańskiego oraz zszokowany jest wiadomością, że Walek powiesił się z głodu. Największy problem leży w tym, że
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toGLECZERY ...
Dziś groza przybiła do mych brzegów w dwóch falach. Po pierwsze: dostałem list od mego funduszu emerytalnego, przypominający o czekającej gdzieś tam, w przyszłości przepaści. Druga fala to już rzecz z zupełnie innej beczki - tej bowiem sam wyszedłem naprzeciw!
"Po stycznej" Stefana Grabińskiego, z którym znajomość zacieśniam coraz bardziej, to rzecz doprawdy fantastyczna!
Towarzyszymy bohaterowi w jego spacerze po ponurym, niemym, owiniętym mgłami jak szalem mieście. Im dalej w las, tym więcej drzew a im dalej w miasto, tym więcej mgły - zanurzamy się więc zarówno w ten opar, jak i w obłęd, który, dzięki cudownej narracji z bohaterem współdzielimy. Ten, z szaleńczą wręcz manią odczytuje tajne znaki w każdym, nawet błahym i przypadkowym wydarzeniu. Z każdym krokiem w to miasto i w tę mgłę, coraz mocniej wierzy w ukrytą celowość wszystkiego, co go spotyka. Brnie więc dalej i dalej, a czytelnik albo mu wierzy i także spodziewa się nadejścia czegoś mrocznego i nieuniknionego, albo ma bohatera za obłąkanego. Co stanie się na końcu? Warto pójść za nim i samemu się przekonać. Wszystko to skondensowane na kilku zaledwie stronach tekstu - niebywałe.
Do zalet poprzednich opowiadań Grabińskiego (elegancki, mroczny język i idący z nim w parze gęsty nastrój) dopisuję jeszcze trzecią - BŁYSKOTLIWY FINAŁ opowieści! Kończy się widowiskowo, zaskakująco i zupełnie znienacka.
Ocena powinna być wyższa - zatrzymuje się jednak na ósemce, pozostawiając pole do oceniania przyszłych tekstów, z którymi niemałe nadzieje wiążę.
(Opowiadanie dostępne nieodpłatnie na portalu wolnelektury.pl pięknie polecam!)
Dziś groza przybiła do mych brzegów w dwóch falach. Po pierwsze: dostałem list od mego funduszu emerytalnego, przypominający o czekającej gdzieś tam, w przyszłości przepaści. Druga fala to już rzecz z zupełnie innej beczki - tej bowiem sam wyszedłem naprzeciw!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Po stycznej" Stefana Grabińskiego, z którym znajomość zacieśniam coraz bardziej, to rzecz doprawdy...