Lee Radziwiłł. W cieniu siostry

Okładka książki Lee Radziwiłł. W cieniu siostry
Diana DuBois Wydawnictwo: Philip Wilson biografia, autobiografia, pamiętnik
416 str. 6 godz. 56 min.
Kategoria:
biografia, autobiografia, pamiętnik
Format:
papier
Tytuł oryginału:
Lee Radziwiłł. In Her Sister's Shadow
Data wydania:
1997-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1997-01-01
Liczba stron:
416
Czas czytania
6 godz. 56 min.
Język:
polski
ISBN:
8385840990
Tłumacz:
Ewa Pankiewicz
Średnia ocen

                6,3 6,3 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Lee Radziwiłł. W cieniu siostry w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Lee Radziwiłł. W cieniu siostry

Średnia ocen
6,3 / 10
10 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
282
260

Na półkach: ,

Książka zawiera sporo informacji. Czy istotnych i ważkich? Nie dla każdego. Zaliczam się do tego grona. Jest przedstawiony zarys historii rodziny, co z pewnością stanowi zalążek pobudek kierujących życiem bohaterki. Krótkie biografie osób istotnych w życiu Lee również pozwoliły mi ułożyć sobie w całość osobowość tej kobiety. Widać tu sporo pracy, lecz mnogość nazwisk i miejsc dla laiczki z branży Hollywood była nużąca i zbędna.
Osoby, które interesują się biografiami, historiami z życia zaintereuje ta pozycja, bo nic innego jak życie jest tu opisane.

Książka zawiera sporo informacji. Czy istotnych i ważkich? Nie dla każdego. Zaliczam się do tego grona. Jest przedstawiony zarys historii rodziny, co z pewnością stanowi zalążek pobudek kierujących życiem bohaterki. Krótkie biografie osób istotnych w życiu Lee również pozwoliły mi ułożyć sobie w całość osobowość tej kobiety. Widać tu sporo pracy, lecz mnogość nazwisk i...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

37 użytkowników ma tytuł Lee Radziwiłł. W cieniu siostry na półkach głównych
  • 26
  • 11
8 użytkowników ma tytuł Lee Radziwiłł. W cieniu siostry na półkach dodatkowych
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Tagi i tematy do książki Lee Radziwiłł. W cieniu siostry

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Karol z Atmy Krystyna Dąbrowska
Karol z Atmy
Krystyna Dąbrowska
Dość wyidealizowany obraz Karola Szymanowskiego oczami uwielbiającej go wyraźnie siostrzenicy, Kici, dla której przez ważny okres dzieciństwa pełnił rolę ojca i opiekuna. Przedstawia zakopiańskie losy artysty, zwracając uwagę na jego przyciągającą ludzi pasję i życzliwość, na wielkie pokłady chęci niesienia pomocy niezależnie od własnych, dość poważnych problemów zdrowotnych i finansowych. Mowa tu o ciągnących do jego zakopiańskiej wilii, Atmy, dziś muzeum pamięci artysty, tłumów: członków dość licznej warszawskiej rodziny, uczniów i współpracowników, sławnych przyjaciół, jak Jan Lechoń, Karol Stryjeński, wymawiający artyście raz po raz przyjaźń Witkacy, ekscentryk i furiat napawający dziewczynkę grozą nie mniej jednak niż obcesowa i wyniosła w jej oczach Zofia Nałkowska. Zwraca też uwagę na jego czułe, niemal rodzinne relacje ze służbą i społecznością lokalną, nie tylko artystów, ale głównie prostych ludzi gór. Dąbrowska pisze także o sobie z perspektywy dziecka, jakim wtedy była: o trudach rozłąki z Wujciem, o swoim wstydliwym zachłystywaniu się panjezuskami (naiwnymi rzeźbami lokalnych artystów), pierwszym nieszczęśliwym platonicznym uczuciu, stresogennym także dla Szymanowskiego zagubieniu dziewczynki z matką w górach. Poznajemy tutaj niechęć Szymanowskiego do intensywnych, brzydkich zapachów (jak woń tanich perfum) i niesmak, jaki budził w nim niski humor (frywolne psikusy dziewczynki czy lubieżne żarty drogiego mu skąinąd Pawełka). Tylko gejowska tożsamość Szymanowskiego zostaje tutaj skrzętnie ukryta za eufemizmami. To przykre, ale być może spójne z rzeczywistym sposobem manifestowania się tożsamości artysty w dusznej zakopiańskiej społeczności?
Femme - awatar Femme
ocenił na 6 3 lata temu
Wspomnienia z niepamięci Gustaw Holoubek
Wspomnienia z niepamięci
Gustaw Holoubek
To jest właśnie ta książka, którą warto przeczytać, jeśli naprawdę interesuje nas osoba Gustawa Holoubka. „Wspomnienia z niepamięci”, będące zbiorem luźnych reminiscencji i rozlicznych przemyśliwań na bliskie aktorowi tematy, czyta się szybko, z niesłabnącym zainteresowaniem i – w moim przypadku – z rosnącym zadziwieniem. Że Holoubek to wielki artysta, że na zawsze wpisał się w historię polskiego kina i teatru, że to legenda naszej kultury – to wszystko jest oczywiste. Ale wcale nie było dla mnie oczywistym to, jak bardzo zajmującym, dobrym i inteligentnym był on człowiekiem. Owszem, nie sposób było nie widzieć i nie cenić jego kindersztuby; szacunku, z jakim zwracał się do ludzi, jego dbałości o język ojczysty, wybitnej erudycji, pełnego profesjonalizmu oraz ogólnej życzliwości i widocznej pokory w stosunku do życia, ale w jego „oficjalnym” wizerunku zawsze brakowało mi nutki jakiejś takiej … bo ja wiem… normalności? naturalności? Czegoś, co czyniłoby go mniej księżycowym, a bardziej przyziemnym. Ciągle wydawał mi się bowiem nieco … oddzielny, nieprzystępny, irytująco emfatyczny. A tu szok! „Wspomnienia z niepamięci” pozwoliły mi odkryć Gustawa Holoubka. Tak… dla siebie. Na użytek własny. Książka zaczyna się od pięknego wstępu napisanego przez Jana Holoubka, syna aktora, a dalej czeka na nas siedem wypełnionych po brzegi treścią i okraszonych licznymi zdjęciami rozdziałów, opowiadających o najważniejszych dla Gustawa Holoubka osobach, o przełomowych momentach w jego życiu, o dzieciństwie, o Krakowie, o początkach w teatrze, o religii, kościele, także o wojnie i polityce (ot, choćby rozdział OKUPACJA: traktuje ogólnie o władzy, ale i bardziej szczegółowo, np. o Rosji; o tej nieuzasadnionej, nie dającej się wytłumaczyć tęsknocie Rosjan za ZSRR, nawet – w skrajnych przypadkach – za łagrami [syndrom sztokholmski się kłania]; również o naszej, polskiej, niezrozumiałej, a nawet niezauważanej przez nas państwowości, o jedynych słusznych drogach rozwoju kraju, o odpowiedzialności za kraj… wspaniały wywód). Z autentyczną radością i rosnącą z każdą przeczytaną stroną ekscytacją zaczęłam pojmować, jakim ciekawym człowiekiem był Holoubek, jak nieprzeciętne miał poczucie humoru, jak wiele w życiu przeszedł, na jak wiele tematów miał do powiedzenia nie coś, ale coś autentycznie głębokiego i przemyślanego. Jego gra nie rusza mnie może tak, jak rusza mnie gra moich ulubionych aktorów, czyli Świderskiego, Łapickiego czy Zapasiewicza, ale jego człowieczeństwo, sposób bycia i podejście do życia otworzyło we mnie wiele ukrytych do tej pory „szufladek” i skierowało moje myślenie na wiele nowych ścieżek. I za to jestem cholernie wdzięczna. I także dlatego polecam tę książkę z całego serducha.
Mignatka - awatar Mignatka
oceniła na 7 2 miesiące temu
Wysocki, czyli przerwany lot Marina Vlady
Wysocki, czyli przerwany lot
Marina Vlady
10 gwiazdek bo Wysocki to idol mojego pokolenia, a autorki "koński ogon" siał zgorszenie w polskich szkołach. Zaczęło się od filmu "Przed potopem" (1954), polska premiera (chyba??) 1957 i fryzury Mariny Vlady; uczennice z "bardzo dobrych domów" (jak śpiewano w kabarecie Jerzego Dobrowolskiego "Owca") były masowo odsyłane do domu za ów "koński ogon" i skruszone wracały do szkoły wraz z wezwanymi rodzicami, tudzież warkoczykami na głowie, bo takiego zberezeństwa włosowego szkoła socjalistyczna tolerować nie mogła i nie chciała. Demoralizujący wpływ Vlady pogłębił następny jej film pt "Czarownica" (1956). To ponad 60 lat od tamtych dni, a ja je tak dobrze pamiętam! To ja tak długo żyję!! To dla młodych tak znajome, jak dla mnie Powstanie Styczniowe. Tyle, że ja wspomnę o wojnie koreańskiej. A teraz uporządkujmy bazę Marina Vlady właściwie Marina de Poliakoff – Baidaroff (ur. 1938) - francuska aktorka, której przodkami byli Rosjanie. Popularność w Polsce przyniosły jej filmy "Przed potopem" Cayatte'a i "Czarownica" Michela. "Przed potopem" to film o zbuntowanej młodzieży, która wobec wybuchu wojny koreańskiej zamierza uciec na wyspy Polinezji, a "Czarownica" to film, ktorym Marina Vlady oczarowala caly świat; Wysockiego też. Malgorzata Piwowar na http://www.rp.pl/artykul/1166381-Dokument-o-Wysockim-i-Vlady.html pisze: "Ich wspólna historia trwała 13 lat. To był czas szczęścia i rozpaczy. Tak wyglądała miłość Mariny Vlady i Włodzimierza Wysockiego. Poznali się w 1967 roku w Moskwie, gdy on był dobrze rokującym aktorem Teatru na Tagance, a ona – francuską aktorką znaną z filmu „Czarownica", budzącego w ZSRR zachwyt. Ten film zobaczył też Wysocki i powiedział o Marinie – „ona będzie moja" – tak twierdzi Jurij Lubimow, reżyser i przyjaciel aktora. A Marina, kiedy zobaczyła Wołodię grającego w jednym ze spektakli – też się nim zafascynowała. Potem dopomógł los. Po spektaklu znaleźli się na tym samym przyjęciu. .. ...Dalsze wydarzenia toczyły się szybko, bo uczucie okazało się tak gwałtowne, że szybko zdecydowali się na nowe życie. Nie było to proste, bo oboje byli już w związkach - ona była matką trojga dzieci, on – dwóch synów..." Wladimir Wysocki (1938 – 1980) - pieśniarz, poeta i aktor. Wg Wikipedii „Jako aktor zyskał sławę swoimi kreacjami w Teatrze na Tagance oraz kilkoma rolami filmowymi m.in. w serialu kryminalnym pt. „Gdzie jest czarny kot” Dla większości był przede wszystkim pieśniarzem. Śpiewał niskim, ochrypłym barytonem, przy akompaniamencie gitary (później również z orkiestrą)....” Najtrafniej ocenia go Marina w liście po śmierci Władimira, pełnym żalu i pretensji do teścia, przedstawiciela sowieckiego betonu, który nie chciał z synem się pojednać (s. 235): „...Ten pijak, element antyradziecki, odszczepieniec, nierób, wróg, szaleniec, zły ojciec, zły syn, ten człowiek upadły, który zadaje się z cudzoziemką - to pański syn, Siemionie Władimirowiczu.. Ten podziwiany aktor, powszechnie uznany twórca, człowiek namiętnie kochający ziemię ojczystą, niestrudzony w pracy, patriota, wizjoner, sfrustrowany ojciec, cierpliwy, pobłażliwy dla pańskiej głupoty syn, ten człowiek wyzwolony i szczęśliwy w życiu prywatnym - to także pański syn.....” Świetna książka, choć ujawnia poważny mankament, poważny problem autorki ze zrozumieniem istoty rosyjskiego pijaństwa. Mimo własnych rosyjskich korzeni, mimo znajomości faktów (s. 39): „...od trzynastego roku życia pijesz na umór...”, mimo poznania wielu Rosjan, mimo szczerej chęci pomocy mężowi, nie jest w stanie zrozumieć „rosyjskiej duszy”, która żąda alkoholu, by się otworzyć i móc tworzyć. Abstynencja alkoholowa spowoduje abstynencję twórczą, a tego właśnie ona nie jest w stanie pojąć. Czyż nie widać tego również na polskim podwórku? Przecież dla całej plejady polskich twórców alkohol to „condicio sine qua non”. Okresy wymuszonej abstynencji, to złuda, bo „kto pił, ten będzie pił”, a jak nie będzie, to straci zdolność tworzenia. Wskutek tej niemożności zrozumienia, kryzys w ich związku się pogłębiał, aż do tragicznego końca. C' est la vie! A obciążanie winą ojca czy systemu jest naiwne. Jeszcze jedna refleksja po zakończeniu lektury: poznajemy punkt widzenia Mariny, a ja podziwiam siłę jego miłości, chociażby wtedy, gdy zaszywa kolejne esperale, wiedząc, że je wydłubie. Marina pisze (s. 55): „.....Masz wolny wybór, nikt nie zmusza cię do wznowienia kuracji ale nawroty choroby skłaniają cię do podejmowania kolejnych prób. Okresy wytchnienia trwają coraz krócej: od półtora roku przy pierwszym zaszyciu do kilku tygodni przy ostatnim....” Wysocki nie zaszywa esperalu dla ratowania siebie, bo jest absolutnie pewien nieskuteczności tego; on rozpaczliwie próbuje ratować ich związek; on, w swoim mniemaniu, się poświęca.... I dlatego ten związek nie ma już szans, on chyba od początku ich nie miał... Zakończę trafnymi słowami Lubimowa (s. 218): „Pasternak, Achmatowa czy Wysocki wzbudzili swoimi wierszami więcej niż podziw - wzbudzili miłość” Łza w oku się kręci, więc wchodzę na https://www.youtube.com/watch?v=HbaZVb3ILD4 i słucham na początek „Ballady o miłości” PS Ciekawostka: Marina Vlady mieszkała w Maisons – Laffitte, jak Giedroyć i jego „Kultura”
Wojciech Gołębiewski - awatar Wojciech Gołębiewski
ocenił na 10 9 lat temu
Barbara Brylska w najtrudniejszej roli Barbara Rybałtowska
Barbara Brylska w najtrudniejszej roli
Barbara Rybałtowska
Obawiałam się, że pomimo zawartej w tytule wyraźnej sugestii co do przedmiotu tego wydawnictwa, będzie to rzecz tandetna, bulwarowa, w najlepszym wypadku powierzchowna, a na pewno natrętnie „krążąca” i stale powracająca do tematu bezdyskusyjnej urody bohaterki, jej relacji z mężczyznami oraz środowiskowych animozji. Na szczęście nic z tego nie miało tu miejsca. Owszem, jest tu troszkę anegdot filmowych, jest garść archiwalnych zdjęć, jest i sporo miłosnych historii, jest mnóstwo kobiecych zmagań z codziennością i niecodziennością, ale w głównej mierze ta książka to opowieść rozpoczęta z powodu niewyobrażalnej tragedii, opowieść przez tę tragedię boleśnie krocząca i opowieść do tej tragedii nieubłaganie zmierzająca. Nie było łatwo namówić Barbarę Brylską na tego typu „terapię”, na taką dość osobliwą w przypadku ceniącej prywatność aktorki dodatkową drogę uporania się ze stratą własnego dziecka, ale lata prawdziwej i sprawdzonej przyjaźni z autorką sprawiły, że artystka znalazła w sobie i siłę, i chęci, i potrzebę podzielenia się z innymi swoim dramatem. Zrobiła to w swoim stylu – prosto, pięknie, ufnie, intuicyjnie, łagodnie i w wyważony sposób, ale konsekwentnie w ustalonych przez siebie granicach. Czyta się bardzo szybko, ale trudno. Im dalej w te wspomnienia, tym trudniej, smutniej, ciszej. A nie ma tu spoufalania się z czytelnikiem, nie ma tu ani krztyny epatowania rozpaczą, nie ma emocjonalnego roznegliżowania. Może właśnie stąd bierze się ten ciężar?
Mignatka - awatar Mignatka
oceniła na 7 1 rok temu
Pieśniarka Warszawy. Hanka Ordonówna i jej świat Tadeusz Wittlin
Pieśniarka Warszawy. Hanka Ordonówna i jej świat
Tadeusz Wittlin
Kopciuszek dwudziestolecia międzywojennego. Chyba właśnie to sformułowanie wybrałabym, gdybym jednym krótkim zdaniem miała wypowiedzieć się o Hance Ordonównie, a właściwie o Marii Annie Tyszkiewicz z domu Pietruszyńskiej. Urodzona w 1902 roku w rodzinie kolejarza zdołała wypracować sobie status międzynarodowej gwiazdy. A poprzez małżeństwo z hrabią Michałem Tyszkiewiczem w hierarchii społecznej awansowała jeszcze wyżej. Jak ta skromna dziewczyna trafiła na scenę najsłynniejszego teatrzyku przedwojennej Warszawy Qui Pro Quo? Zdawać by się mogło, że los zawsze jej sprzyjał. Najpierw wybór szkoły. Rodzice posłali Hankę do Szkoły Baletowej przy Teatrze Wielkim w Warszawie z czysto prozaicznych powodów. Szkoła zapewniała swoim uczniom bezpłatne śniadania i obiady, co było niezwykle istotne dla małej Hanki, bo w domu nie zawsze był obiad. Później przychodzi czas na debiut w teatrzyku Sfinks. I wtedy również może mówić o sprzyjającym losie, ponieważ w Sfinksie poznaje Karola Hanusza, który pomaga jej w początkach kariery. To właśnie on wymyśla dla niej pseudonim artystyczny, pod którym przejdzie do historii. Ale nie tylko ślepy los kształtuje losy młodej Hanki. Gdyby nie jej determinacja i odwaga nie osiągnęłaby swojego sukcesu. Gdy widzi, że w Warszawie trudno będzie jej się przebić wyrusza na prowincję. Po powrocie do stolicy pomocną dłoń wyciąga do niej ponownie Hanusz. Później Ordonka będzie miała innego protektora, a przede wszystkim wspaniałego nauczyciela, który wydobędzie z niej ukryty dotąd talent. Dopiero wtedy, gdy trafiła pod skrzydła niezwykłego Fryderyka Jarossego zrozumiała jak amatorsko do tej pory działała. Nie zmarnowała swojej szansy i przy nim bardzo mocno rozwinęła swoje sceniczne umiejętności. Dowodem tego może być choćby kontrakt z Qui Pro Quo, z którym związane były takie gwiazdy jak Mira Zimińska, Zula Pogorzelska, Eugeniusz Bodo, Adolf Dymsza, Mieczysław Fogg czy Tadeusz Olsza. Teksy dla Qui Pro Quo pisał nie byle kto, a Julian Tuwim i Marian Hemar. Hanka już jest gwiazdą, którą zapraszają sceny nie tylko warszawskie, ale także paryskie, berlińskie i wiedeńskie. To życie jak w bajce przerywa wojna. We wrześniu 1939 roku dotychczasowy świat runął. Tadeusz Wittlin tę biografię napisał nieszablonowo, bo nie zachowując chronologii, co absolutnie nie utrudnia czytelnikowi odbioru. Zaczął od pierwszych dni września 1939 roku, gdy cała Warszawa stanęła do obrony. Kolejne jakże smutne spotkanie Tadeusza i Hanki w opuszczonym barze Hotelu Europejskiego, w którym nie tak dawno przecież tętniło życie warszawskiej artystycznej cyganerii. Teraz siedzą przy czarnej kawie i żegnają się. I Tadeusz, i Hanka chcą opuścić Warszawę. Ordonka, po pobycie w więzieniu na Pawiaku, z którego wyciągnął ją mąż, planuje wyjechać do Wilna. Tym samym zyskała kilka miesięcy względnie spokojnego życia. Do czasu aneksji Litwy do ZSRR. Aresztowana przez NKWD została zesłana do łagru w Uzbekistanie. I tego łagru pewnie by nie przeżyła, gdyby nie zbawienny dla tylu zesłanych Polaków układ Sikorski-Majski. Hanka również skorzystała z amnestii i wyruszyła do punktów zbornych Armii gen. Andersa. Do Polski już nigdy nie wróciła. Zmarła pięć lat po wojnie w Bejrucie. Przedtem jeszcze raz miała okazję spotkać się z Tadeuszem Wittlinem, którego poprosiła o napisanie biografii. Gdy ten wyciągnął notatnik, z ust Hanki popłynęła opowieść … Całość na: https://monikaolgaczyta.blogspot.com/
MonikaOlga - awatar MonikaOlga
oceniła na 6 8 lat temu
Malinka, Bratek i Jaś Michalina Wisłocka
Malinka, Bratek i Jaś
Michalina Wisłocka
Początek dość trudny. Dzieje prababć, pradziadków, sporo odległych dat, miejscowości, herby i kto z kim krwią był powiązany. Aż tak dla mnie niezbyt istotne kwestie, więc pozwoliłam sobie ciut je poomijać. Od kolejnego rozdziału zaś zostałam wciągnięta w książkę bez reszty. Nie przeszkadzał nawet brak lupy do tak drobnej czcionki ;-) Michalina Wisłocka spisała wszystkie zapamiętane, godne podzielenia się z innymi fragmenty swojego dzieciństwa. Prym wiedzie oczywiście rodzina, czyli rodzice, dwóch braci oraz dziadek. Jednak na drodze swojego życia, którą prowadzi nas autorka, napotykamy też osoby bliskie jej pod wieloma względami, dokładające swoją cegiełkę w budowania przez nią światopoglądu, lub po prostu ludzi, którzy mignęli lecz zapadli w pamięć. Są to wspominki w większości idylliczne, harmonijne. Wakacje na wsi, obserwowanie natury, narodziny brata, zwanego przez Michalinę - bratkiem, narodziny drugiego brata Jaśka, oraz późniejszy wspólny czas. Przejrzyście opisuje lata spędzone w łódzkim, okazałym gmachu szkolnym, w którym mieli swoje mieszkanie, zaś za częścią okien - ogród botaniczny, i z którego w późniejszym czasie zostali wypędzeni przez Niemców. Wisłocka pismo ma wartkie i zwiewne, chociaż może momentami zbyt drobiazgowo pochyla się nad jakimś tematem. Przedstawia też kilka kart z oryginalnego dziennika, pisanego w latach 1930/32. Zabawia barwnymi anegdotkami, ale też nie szczędzi smutnych dla niej chwil. Z dumą opowiada o krótkimi, aczkolwiek istotnym we wspomnieniach spotkaniu z prezydentem Mościckim. Miła dla oka i duszy lektura, z którą nie sposób się nudzić, a dodatkowo wiedzę z czasów przedwojennych można uzupełnić.
pasjonatka - awatar pasjonatka
oceniła na 7 1 rok temu
Moje nienapisane wspomnienia Katia Mann
Moje nienapisane wspomnienia
Katia Mann
Katia Mann bardzo wzbraniała się przed napisaniem tych wspomnień. Kiedy już zaczęła, nakłoniona podstępnie przez dzieci, była zdziwiona przyjemnością, jaką jej to sprawiło. Zawsze żyła w cieniu męża Noblisty. Zaczyna od wspomnień dzieciństwa, domu rodzinnego - domu otwartego. Ojciec słynny matematyk, wielbiciel muzyki, kompozytor. Bardzo lubił udzielać się towarzysko, więc dom ciągle pełen był zacnych gości, rozbrzmiewał muzyką i retoryką. Thomas Mann pierwszy raz zobaczył ją wskakującą z książkami do tramwaju i zauroczony odszukał. Przeżyli wspólnie pięćdziesiąt lat. Najpierw w Monachium, potem na emigracyjnej tułaczce w USA . Tęsknili bardzo za Europą, mając za sąsiadów innych europejskich intelektualistów m.in. Einsteina, Schonberga, brata Thomasa - Henryka, wraz ze skandalizującą żoną Nelly . ( Parę lat temu, nasza telewizja pokazała znakomity spektakl Teatru Tv "Opowieści Hollywoodu", przedstawiający atmosferę tego trudnego etapu życia antyfaszystowskich, niemieckich intelektualistów. W rolę narratora wcielił się Janusz Gajos.) Katia dokładnie opisuje metody pracy męża. Można by pomyśleć, że słynna ,, Czarodziejska góra " powstała dzięki jej nadwątlonemu zdrowiu . Lekarze wysłali ją do sanatorium w Davos , a mąż odwiedził ,,(...) Był pod tak silnym wrażeniem tamtejszego środowiska i wszystkiego, o czym mu opowiadałam, że od razu wpadł na pomysł napisania noweli o Davos (..) Z zaplanowanej noweli powstała ,, Czarodziejska góra". Raz jeszcze dzieło miało swoją własną wolę. " Napisała wspomnienia subtelne, dyskretne. Nie śmiem się domyślać, czego nie opisała....
Fauni - awatar Fauni
ocenił na 7 6 lat temu

Cytaty z książki Lee Radziwiłł. W cieniu siostry

Więcej
Diana DuBois Lee Radziwiłł. W cieniu siostry Zobacz więcej
Więcej