rozwiń zwiń

Drobne błędy

Okładka książki Drobne błędy
Heather McElhatton Wydawnictwo: Muza literatura piękna
557 str. 9 godz. 17 min.
Kategoria:
literatura piękna
Format:
papier
Data wydania:
2008-01-01
Data 1. wyd. pol.:
2008-01-01
Liczba stron:
557
Czas czytania
9 godz. 17 min.
Język:
polski
ISBN:
9788374955065
Średnia ocen

                5,0 5,0 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup Drobne błędy w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki Drobne błędy

Średnia ocen
5,0 / 10
52 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
1145
947

Na półkach: ,

To pierwsza książka tej autorki jaką przeczytałam. Jest świetnie napisana, z humorem i bardzo dobrze się ją czyta. I jeszcze każdy sam wybiera który wątek chce przeczytać, a są one bardzo ciekawe. Ja przeczytałam najpierw wybrany, a potem te których nie wybrałam za pierwszym razem, ale muszę przyznać, że te, które czytałam za pierwszym razem były lepsze. Uważam, że powinno być więcej takich książek w których każdy wybiera co czyta.

To pierwsza książka tej autorki jaką przeczytałam. Jest świetnie napisana, z humorem i bardzo dobrze się ją czyta. I jeszcze każdy sam wybiera który wątek chce przeczytać, a są one bardzo ciekawe. Ja przeczytałam najpierw wybrany, a potem te których nie wybrałam za pierwszym razem, ale muszę przyznać, że te, które czytałam za pierwszym razem były lepsze. Uważam, że powinno...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

86 użytkowników ma tytuł Drobne błędy na półkach głównych
  • 61
  • 24
  • 1
38 użytkowników ma tytuł Drobne błędy na półkach dodatkowych
  • 27
  • 3
  • 3
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Kupię rękę Agnieszka Szygenda
Kupię rękę
Agnieszka Szygenda
Po doczytaniu końcowych wyrazów na ostatniej stronie tej powieści musiałam się zastanowić. Zamyślić. Wyjść z życia wszystkich jej bohaterów. Studenta Tomka sprzedającego miejsce na tatuaż na skórze własnej ręki, głowy rodziny Olgierda kupującego to miejsce na osobiste hasło dające upust jego frustracji oraz Igi nieszczęśliwie zakochanej w Mariuszu, dla którego, w desperacji ratowania związku, wystawia swoje ciało na aukcji, wplątując się przypadkiem w transakcję zawartą ostatecznie z Olgierdem. Unieść się nad ich ślepym postępowaniem, nielogicznym zachowaniem, ryzykownymi decyzjami, by wyłonić i uogólnić obraz jakości prowadzonego przez nich życia, ogarniając go jednym słowem – groteska! Przepełnieni nienawiścią, chowanymi urazami – Iga do własnego ciała z nadwagą, Olgierd do swojego teścia, Tomek do ludzi zmuszających go do podejmowania żałosnych wyborów – próbują odnaleźć siebie i swoje miejsce wśród splątanych ścieżek wiodących do wyznaczonego celu, nie zauważając, że jest to jedyna siła napędowa, dzięki której porządkują świat wokół siebie w drodze do różnie pojętego szczęścia. Tym żyje współczesne pokolenie dwudziesto i trzydziestolatków – obłąkańczym pędem "do przyszłości, jakby teraźniejszość była tylko nic nieznaczącym czasem przeszłym". Bez tchu i bez czasu na chwilę zastanowienia się: czy warto? Czy wartości jakimi kierują się w życiu są tymi, które doprowadzą ich po latach wyścigu do satysfakcjonującego poczucia samospełnienia? Co jest przyczyną pozornie niewytłumaczalnego amoku parcia do przodu na skróty, po trupach innych, nawet najbliższych osób? Autorka w tych dywagacjach poszła dalej. W drugiej części książki, wyraźnie oddzielonej od pierwszej tytułem "Część II", pokusiła się o odpowiedzi, szczególnie obszerniej koncentrując się na pytaniu ostatnim. Skupiając się na przeszłości Olgierda, przyczynę jego frustracji upatrzyła w zerwanych więziach rodzinnych. Brak kontaktu z najbliższymi, ich bliskości, wsparcia, bezwarunkowej akceptacji, świadomości swojego pochodzenia i korzeni to główne powody niepowodzeń budowania wypaczonego życia zawodowego i osobistego. "Nie można żyć bez korzenia !; każde drzewo ma swoje korzenie w ziemi !; korzenie są łącznikiem pomiędzy tymi, co żyją, i tymi, co odeszli !; bogactwo i przyjaciele nie potrafili zastąpić mu braku poczucia przynależności!" Poczułam się trochę jak nastolatka wysłuchująca na lekcji umoralniającej pogadanki nauczyciela. Jak nieufny wyborca na wiecu, do którego nie trafiają racjonalne argumenty kandydata na mojego faworyta. Pełne truizmów, sloganów i prawd oczywistych. Potrzebowałam zamiast haseł emocji, wzruszeń, po których natychmiast zrobiłabym rachunek sumienia własnego postępowania i rewizję hołubionych wartości. Tym czasem epatowanie czwartą śmiercią w rodzinie Olgierda w krótkim czasie, wywołało u mnie tylko czarny bo czarny, ale humor. A co miało w zamiarze wywołać, tego nie odczytałam, a tym bardziej nie odczułam. Dostałam niestety klucz tylko do jednych drzwi i to dawno już otwartych. A co z innymi drzwiami-przyczynami w życiu pozostałych bohaterów? Czyżby tylko więzi rodzinne były gwarantem szczęśliwego życia? Z drugiej jednak strony, przyglądając się tej nielubianej przeze mnie jawności dydaktyzmu i „kiełbasie wyborczej” w tekście, zadałam sobie pytanie: dlaczego autorka zadała sobie trud podsunięcia gotowej odpowiedzi? Dlaczego nie zostawiła mnie z myślami po pierwszej części, abym mogła sama dojść do wniosków? Dlaczego dopisała drugą cześć? Czy dlatego, że jak sama zauważa: "słowo pisane ma większą wagę od mówionego tylko dlatego, że jest bardziej trwałe?" A może z młodym pokoleniem jest aż tak źle, że trzeba im te oczywiste, odwieczne prawdy podsuwać przed oczy jako nowe, odkrywcze? Najlepiej w druku, bo większość populacji to wzrokowcy? Jeśli tak jest, to jestem tym przerażona! http://naostrzuksiazki.pl/
Maria Akida - awatar Maria Akida
oceniła na 6 6 lat temu
Pomaluj to na czarno Janet Fitch
Pomaluj to na czarno
Janet Fitch
Książki to potrafią zaskoczyć. Leży taka na półce przez 10 lat odłogiem, bo jakoś nie masz na nią ochoty. A kiedy raczysz ją w końcu łaskawie przeczytać, okazuje się tak dobra, że masz wrażenie, jakby wybuchła ci prosto w twarz... I jeszcze stwierdzasz, że to wspaniałe uczucie i cudowna niespodzianka! . "Pomaluj to na czarno" to bomba jakich mało. Lubię historie, umiejscowione w ciekawszych czasach niż nasze. A tu proszę - akcja tej powieści toczy się w Los Angeles w 1981 roku, a tło fabuły to niezła mieszanka: punkowa subkultura i słownictwo ze slumsów przeplatają się ze sztuką wysokich lotów - Lou Reed po sąsiedzku z Brahmsem, cytaty z wierszy poetów samobójców z zawodzącą country Patsy Cline... A bogaty chłopiec z willi w Los Feliz wyrzeka się bogactwa i wiąże się z dziewczyną nie wiadomo skąd, która nie ma nic. Świat Josie wali się, gdy nagle dowiaduje się o samobójczej śmierci swojego chłopaka. Michael, utalentowany, ale niespełniony artysta, zostaje znaleziony martwy w ustronnym motelu. Josie próbuje zrozumieć, co doprowadziło do tej tragedii i jaką rolę odegrała w tym ona sama oraz zaborcza matka chłopaka, sławna pianistka. Między dwiema nieznoszącymi się kobietami, które teraz łączy żałoba, nawiązuje się bliższa, dziwna relacja, której przygladałam się z wielkim zainteresowaniem. Powieść intryguje od pierwszych do dosłownie ostatnich stron. Stopniowo wyłaniają się fakty z życia Michaela, które stawiają zrozpaczoną Josie przed zagadką, czy w ogóle go znała. Jej wyrzuty sumienia nasuwają jednak pytanie, na ile ta drobna punk girl z tlenionymi włosami jest szczera sama z sobą. Muszę tu powiedzieć, że Michael okazał się bardzo 'moim' typem bohatera, strasznie mi go żal. Jest też dobrym przykładem, jak postać, której fizycznie w książce w ogóle nie ma, może być świetnie sportretowana i skupić na sobie gros uwagi. Mam po tej książce tyle wrażeń, że mogłabym o niej długo i w samych superlatywach. To kawał świetnej, odważnej powieści psychologicznej, niejednoznacznej, chwilami szokującej. Pięknie napisanej, do przeżywania.
olga - awatar olga
oceniła na 9 5 lat temu
Szkoła uczuć Curtis Sittenfeld
Szkoła uczuć
Curtis Sittenfeld
O tej książce słyszałam kilka lat temu w moim ulubionym książkowym podcaście ("Girls Like Us"); nie sądzę, bym bez tego kiedykolwiek po nią sięgnęła, a na pewno nie w polskim tłumaczeniu (ten tytuł! Ta okładka!). I myślę, że sporo bym straciła, ponieważ Curtis Sittenfeld wydaje się bardzo świadomą autorką, która doskonale wie, dlaczego coś umieszcza albo pomija w swoich książkach, i że nie jest twórczynią, której prace można brać powierzchownie. Z pewnością sięgnę po inne jej książki, ale może wróćmy do "Prep" (odmawiam używania polskiego tytułu). Przede wszystkim, Sittenfeld z niesamowitą pieczołowitością, a zarazem naturalnością oddaje atmosferę bycia nastolatkiem z wiecznym lękiem, odgrywaniem ról i byciem niesympatycznym - ponieważ *żaden* z uczniów Ault nie jest do końca sympatyczny, ale to chyba najbardziej nastoletnia rzecz, jaką można znaleźć w bohaterach mających być nastolatkami: że są okropni, a autor nie boi się tego pokazać. Lee, nasza główna bohaterka, nie odstaje od tej reguły; Lee jest zresztą nie tylko bohaterką, ale również narratorką - nigdy jednak nie przestaje być postacią. Wszystkie opisane w książce wydarzenia relacjonuje z perspektywy około kilkunastu lat później, jako dorosła kobieta, i choć widzimy, że pewnych rzeczy się nauczyła poprzez pytania, które zadaje zarówno nam, jak i sobie (dlaczego taka była? Dlaczego myślała tak, nie inaczej?), innych wciąż nie jest świadoma. Sittenfeld do końca pozostawia bez jednoznaczego komentarza w tekście choćby rasizm Lee - a jednocześnie pojawia się pod koniec scena, która nie pozostawia wątpliwości, że autorka wszystko, co mogło unosić brew współczesnego czytelnika, umieściła tu właśnie w celu zbudowania pewnego większego obrazu, a nie z powodu własnej nieświadomości. Spotkałam się z opinią, że Sittenfeld pisze o rasizmie, nie eksploatując doświadczeń, których mieć nie może, tylko z perspektywy białych ludzi z klasy średniej, w przyziemności i lekceważeniu, jakie okazują pewnym sytuacjom, tworząc komentarz - jednocześnie nie traktuje czytelnika jak idioty, pozwalając mu odejść z jakimś własnym wnioskiem. Chociaż jest to książka o nastolatkach, zdecydowanie nie powiedziałabym, że jej targetem jest młodzież. Nie z powodu jakichś wyjątkowo wulgarnych scen, ale po prostu dlatego, że nastolatka mogłaby znudzić; mógłby jej po prostu nie zrozumieć, gdyż nie jest przypadkiem, że Lee opisuje swój pobyt w Ault już jako dorosła. Pewne wrażenia, nierozerwalnie związane z pozytywnym odbiorem tej książki, są ściśle wplecione w dorosłość, kiedy można się obejrzeć za siebie - niekoniecznie z tęsknotą za nastoletnimi latami, ale ze współczuciem dla młodszej, głupszej wersji siebie. Na koniec bardziej osobista refleksja: bardzo lubię książki o szkołach z internatem, niestety dwie ostatnie, na jakie trafiłam ("W moich snach to ja trzymam nóż" i "Moja mroczna Vanesso") wchodzą w tę nieznośną dla mnie narrację, że pochodząca ze średniej klasy nikta dostaje się w takie miejsce i ma ogromny potencjał, ale nikt go nie dostrzega; Sittenfeld z kolei idzie w ślady Tartt, tworząc postać, której cała wyjątkowość znajduje się w jej głowie i jeśli nikt jej nie dostrzega, jest to wyłącznie kwestia faktu, że jej nie posiada. Na szczęście dla mnie, bo taka kreacja jest nie tylko realniejsza, ale również ciekawsza. Niesympatyczni celowo protagoniści zawsze są lepsi od tych, którzy wychodzą tacy przypadkiem.
Rosaline - awatar Rosaline
ocenił na 7 2 lata temu
Dziewczyna Gatsby'ego Caroline Preston
Dziewczyna Gatsby'ego
Caroline Preston
VBardzo popularne stały się ostatnio powieści, w których wielkie postacie historyczne koegzystują z wykreowanymi przez pisarzy postaciami, i wplątują się w romanse, lub czynią te wymyślone postaci powiernikami swoich myśli i dzieł. Co prawda Ginevra istniała naprawdę, i jako młodziutka pensjonarka miała styczność z F. Scottem Fitzgeraldem, ale reszta opowieśći jest dość sztampową produkcją tego rodzaju. Kilkumiesięczny flirt i dość żarliwe listy, które słał do niej początkujący pisarz, świeżo upieczony student posłużyły za kanwę do dośc pokaźnej powieści. Mamy nieokiełznana, żądną życia i przygód kobietkę-kokietkę, która tak go zauroczyła i miały tak przemożny wpływ na jego życie, że obdarzył szereg swoich bohaterek jej rysami charakteru. Kilka spotkań, niewczesne zaloty, dotkliwy kosz od ukochanej sprawiły, że latami wzdychał za jej niezłomnością, brawura, magnetyzującym czarem i urokiem osobistym. Szybko wyszła za mąż, i z oddali śledziła poczynania Scotta i jego hollywoodzką karierę, ale po latach przypomniał sobie o dawnej fascynacji jej osobą i nawet kiedyś towarzyszyła Zeldzie i odgrywała rolę jej opiekunki- przyzwoitki w Nowym Jorku na specjalną prośbę Francisa. Przygnębiający jest brak perspektyw dla młodych kobiet w latach dwudziestych. Trochę flirtów, romansów, a potem proza życia, szybkie narodziny dwóch synów, i kobieta nie wychodzi z roli żony i matki do końca życia. To ona była Jayem Gtasby gdy z zazdrością patrzyła na jego bogatych przyjaciół, życie wyższych sfer w St. Paul i rozrywki w Paryżu itp. Być może to on sprowadził na nią zły los, gdyż obdarzywszy Daisy Buchanan jej wdziękiem, umiejętnością usidlania mężczyzn, sprawił, że sama nudząc się w niedobranym małżeństwie przeżyła płomienny romans z korepetytorem młodszego syna, jakby naśladując amoralne zachowanie Daisy. Mąż wniósł o rozwód, a starszy syn nie potrafił jej wybaczyć tak kompromitującego zachowania. W zaawansowanym wieku 36 lat znów została matką, z ojcem córki Phoebe, tymże właśnie korepetytorem stworzyli mimo wszystko kochającą się rodzinę. Dziwiło ją, że córka Scotta przekazała jej maszynopis listów ojca, w którym poczesne miejsce zajmowała tamta właśnie niedojrzała egzaltowana i pretensjonalna lawina listów młodego pisarza. Stanowczo za długa, nudnawa i przewidywalna część o dorosłym życiu Ginevry, uwieńczona ciekawym akcentem- spotkaniem ze Scottie. Niestety nie udało się autorowi uchwycić ducha tamtych czasów, oddać charakteru lat 20-tych i 30-tych, za mało też jest tutaj prawdziwego F. Scotta Fitzgeralda. Dziewczyna Gatsby'ego zblaknie w waszej pamięci szybko po przeczytaniu, ale jej fabuła w najmniejszym stopniu nie zachęci was po paru latach do powtórnego sięgnięcia po tę lekturę. Dla najzagorzalszych wielbicieli talentu pisarskiego F. S. Fitzgeralda.
Muminka - awatar Muminka
oceniła na 6 10 lat temu
Może zawierać orzeszki John O'Farrell
Może zawierać orzeszki
John O'Farrell
John O'Farrell - uważny obserwator z przymrużeniem krytycznego oka. Książka reklamowana jako zabawna - i to się zgadza. Momentami rzeczywiście chichotałam na głos, a wiele sytuacji jest faktycznie śmiesznych. Książka opisywana jako satyra na rodziców XXI wieku - i to też się zgadza. Można tu wyróżnić dwie dominujące cechy tych rodziców. Po pierwsze megalomania i nadmierna ambicja na punkcie własnego dziecka. Musi ono być we wszystkim "naj", szczególnie na tle dzieci innych znajomych. Od małego bierze udział w wyścigu szczurów, jest wychowywane, tresowane, dokształcane. Uczęszcza na niezliczoną ilość zajęć dodatkowych, czasami wręcz absurdalnych, byle tylko się wyróżnić na tle innych dzieci. Musi być uzdolnione ponadprzeciętnie, bo to wstyd mieć tylko zwyczajne dziecko. Druga cecha to nadopiekuńczość i paranoiczny wręcz lęk, by coś złego się temu dziecku nie przytrafiło. Fragment o zabawie dzieci w piaskownicy w kaskach na wypadek spadającego meteorytu rozbawił mnie i przeraził równocześnie. Odbiera się dziecku wręcz możliwość popełnienia błędu i doświadczenia płynącego z nauki na własnych błędach. Tu nie ma miejsca na takie faux pas. Nie da się uchronić dziecka przed wszystkimi problemami tego świata. Musi zetknąć się z biedą, niesprawiedliwością, chorobą, przemocą. Obraz zwariowanych rodziców, którzy którzy dla dobra swoich dzieci usprawiedliwiają swój egoizm, naginają własne zasady moralne, a nawet są w stanie posunąć się do oszustwa, to właściwie smutne i niesmaczne. Ale czy nieprawdziwe? Obawiam się, że nie. Tylko czy to jeszcze jest miłość, czy głupota? Autor sam jest rodzicem i pewnie wiele opisanych sytuacji zaobserwował. Opisał je z humorem, nie krytykuje dosłownie, ale daje do myślenia. Zachęcam do przeczytania, bo myślę że warto.
Gosia - awatar Gosia
oceniła na 7 6 lat temu

Cytaty z książki Drobne błędy

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki Drobne błędy