3 opowiadania

Okładka książki 3 opowiadania
Honoré de Balzac Wydawnictwo: Wydawnictwo Olesiejuk literatura piękna
Kategoria:
literatura piękna
Format:
audiobook
Data wydania:
1987-01-01
Data 1. wyd. pol.:
1987-01-01
Język:
polski
ISBN:
9788393328116
Tłumacz:
Tadeusz Boy-Żeleński
Średnia ocen

                6,8 6,8 / 10

Oceń książkę
i
Dodaj do biblioteczki
Reklama

Kup 3 opowiadania w ulubionej księgarni i

Porównywarka z najlepszymi ofertami księgarń
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl.
Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki.
Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.
Ładowanie Szukamy ofert...

Polecane przez redakcję

Oceny książki 3 opowiadania

Średnia ocen
6,8 / 10
19 ocen
Twoja ocena
0 / 10

Opinia

avatar
800
430

Na półkach: , ,

Balzaka czytałam lata temu, tych opowiadań nie pamiętam.
To piękna proza, na dodatek w wyśmienitym tłumaczeniu Tadeusza Boya-Żeleńskiego, przywołuje czasy i miejsca odległe, a jednak bliskie sercu, znane właśnie z dawnych lektur.
Autor odmalowuje bardzo plastycznie i realistycznie sylwetki bohaterów borykających się z przeciwnościami losu, z biedą i nikczemnością innych, którzy jednocześnie spotykają na swojej drodze szlachetnych ludzi, podających im pomocną dłoń. Historie z XIX-wiecznej Francji są niezwykle wciągające, bogate w szczegóły, dające wyobrażenie o tym, jak bardzo zmieniły się warunki naszego życia, a jak niewiele różnią się ludzie z tamtej epoki od nam współczesnych.
Bardzo dobrze słucha się tych opowiadań, czytanych przez Mirosława Neinerta i wzbogaconych muzycznymi przerywnikami.

Balzaka czytałam lata temu, tych opowiadań nie pamiętam.
To piękna proza, na dodatek w wyśmienitym tłumaczeniu Tadeusza Boya-Żeleńskiego, przywołuje czasy i miejsca odległe, a jednak bliskie sercu, znane właśnie z dawnych lektur.
Autor odmalowuje bardzo plastycznie i realistycznie sylwetki bohaterów borykających się z przeciwnościami losu, z biedą i nikczemnością innych,...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

Poznaj innych czytelników

42 użytkowników ma tytuł 3 opowiadania na półkach głównych
  • 23
  • 19
15 użytkowników ma tytuł 3 opowiadania na półkach dodatkowych
  • 4
  • 3
  • 2
  • 2
  • 1
  • 1
  • 1
  • 1

Inne książki autora

Okładka książki Opowieści niesamowite. Literatura francuska Guillaume Apollinaire, Honoré de Balzac, Jacques Cazotte, Anatole France, Théophile Gautier, Prosper Mérimée, Charles Nodier, Jules Barbey d'Aurevilly, Guy de Maupassant, Gérard de Nerval, Auguste de Villiers de L'Isle-Adam
Ocena 6,9
Opowieści niesamowite. Literatura francuska Guillaume Apollinaire, Honoré de Balzac, Jacques Cazotte, Anatole France, Théophile Gautier, Prosper Mérimée, Charles Nodier, Jules Barbey d'Aurevilly, Guy de Maupassant, Gérard de Nerval, Auguste de Villiers de L'Isle-Adam
Honoré de Balzac
Honoré de Balzac
Pochodzący z Langwedocji ojciec Honorégo, człowiek prosty, lecz oczytany samouk, przyjął nazwisko szlacheckie de Balzac i w czasie rewolucji wzbogacił się w służbie państwowej. Pojął on za żonę 18-letnią Anne-Laure z domu Sallambier, od której był starszy o 32 lata. Pierwszym ich dzieckiem był Honoré. Nielubiany przez matkę, nieszczęśliwe dzieciństwo spędził właściwie poza domem. Najpierw oddano go do mamki, u której przebywał przez 4 lata, następnie wciąż pod opieką obcych ludzi nauczył się czytać i pisać. Matkę widywał tylko w niedzielę. Gdy ukończył 6 lat, ojciec umieścił go jako alumna w prowadzonej przez zgromadzenie oratorianów szkole z internatem w Vendôme, gdzie przebywał do 14. roku życia. Przeżycia z tego okresu zawarł później w powieści Ludwik Lambert, w znacznej mierze autobiograficznej. Źle traktowany przez swarliwą i egoistyczną matkę, w wieku 18 lat opuścił dom rodzinny, usiłując utrzymać się z pisania (wówczas jeszcze pod pseudonimem) utworów literackich. Dramat niekochanego dziecka ujawnił dopiero w 1846 roku, na 4 lata przed swą śmiercią. Mając 18 lat napisał pierwszą tragedię (Cromwell, 1820) oraz powieści filozoficzne. Po ukończeniu w Tours szkoły średniej, zgodnie z wolą ojca, który widział w nim przyszłego prawnika, pracował w kancelarii adwokackiej, a następnie notarialnej. Na Sorbonie podjął studia prawnicze (których nie ukończył), a jednocześnie słuchał wykładów z literatury i filozofii. W 1825 spróbował swoich sił jako przedsiębiorca uruchamiając drukarnię, jednak po 4 latach okazało się, że nie sprostał wymogom bankierów paryskich, działalność więc zakończyła się fatalnym bankructwem. Na spłatę długów poświęcił nawet skromny majątek rodzinny. Od zaciągania długów nie uwolnił się do końca życia, wspomagając, a niekiedy wręcz ratując swe finanse zaliczkami na powieści, których jeszcze nie zaczął pisać. W 1829 osiągnął pierwszy sukces literacki, wydając pierwszą pod własnym nazwiskiem powieść Szuanie (Les chouans). Jeszcze większy rozgłos uzyskała książka Fizjologia małżeństwa (Physiologie du mariage, 1829), także ze względu na to, że uznano ją za nieprzyzwoitą. Ta książka była pierwszym utworem cyklu, który w 1842 r. otrzymał tytuł Komedia ludzka; kluczem do całości, zakrojonej na 137 pozycji (85 utworów ukończonych, reszta w formie notatek i fragmentów) jest Ojciec Goriot (1834-35), gdzie Balzac wprowadził postacie pojawiające się później w innych utworach. Komedia ludzka jest pełnym, realistycznym obrazem społeczeństwa francuskiego od czasów Wielkiej Rewolucji Francuskiej po rządy Ludwika Filipa. Balzac był także autorem nowel o tematyce średniowiecznej, pięciu dramatów; zajmował się również dziennikarstwem i krytyką literacką. Do twórczości Balzaca nawiązywali w swych dziełach najwięksi pisarze realizmu krytycznego. Kobiety odgrywały w życiu Balzaca ważną rolę. Przez wiele lat kochał, aż wreszcie w 1850 r. poślubił w Berdyczowie Polkę, Ewelinę Hańską. W swoich powieściach, zmieniając dotychczasową literacką modę, portretował kobiety dojrzałe (to znaczy po trzydziestce) – stąd powstało określenie kobiety w wieku balzakowskim, pochodzące od tytułu powieści Balzaca Kobieta trzydziestoletnia. W Polsce wydano 8-tomowy Wybór dzieł (1880-84); od 1909 Tadeusz Boy-Żeleński przetłumaczył i wydał 34 utwory Balzaca. Zamysł stworzenia panoramy francuskiego społeczeństwa XIX wieku kształtował się powoli. Do roku 1830 powstające utwory były oddzielne, początkowo drukowane w odcinkach. Wyszły dwa tomy Sceny z życia prywatnego, które po dwóch latach rozrosły się do 4 tomów. W roku 1833 Balzac postanowił połączyć napisane i projektowane powieści w jeden cykl, określony przez niego w 1841 roku nazwą Komedia ludzka. Zgodnie z zamysłem twórcy, człowiek był rozpatrywany w nim jako gatunek przyrodniczy, a jego opis miał być zawarty w przeszło 130 utworach (napisał ich 91, były to powieści, opowiadania i szkice), w których występuje ponad 2000 postaci, obecnych wielokrotnie w różnych książkach. Cykl obejmuje okres Pierwszego Cesarstwa, Restauracji i Monarchii Lipcowej (1815–1846).
Zobacz stronę autora

Czytelnicy tej książki przeczytali również

Dom pani Tellier Guy de Maupassant
Dom pani Tellier
Guy de Maupassant
Zasłużony mecenat Flauberta; najwyższej światowej klasy nowelistyka. Utwory mądre, oryginalne, koherentne, wnikliwe. Mimo że pochodzą z etapu twórczości Francuza, który umownie nazywa się paryskim (czyli jeszcze nie naturalizm, i nie rollercastery w stylu „Horli”), to już wtedy Maupassant przedstawił się światu jak Fidiasz krótkiej formy. Gorzką nutę miesza z pełnym absurdu humorem, jakby Molier przemieszał się z Balzakiem. Dramaty społeczno-rodzinne doprawia postaciami takimi jak Fredrowski Cześnik (np. urzędnik Boissel ze „Spadku”, który każdemu dałby po pysku, ale powstrzymuje się, żeby nikogo nie zabić). GdM oczywiście nie zostawia żadnego komentarza, żadnego Tołstojowego programu naprawczego, zamiast tego kreśli opracowanie ludzkich ułomności, w tym wypadku mieszczańskiego urzędnictwa. SPADEK 9/10 Historia rodziny, która otrzyma spadek po bogatej ciotce, jeżeli para młoda w ciągu trzech lat doczeka się potomka, inaczej bajońska suma przejdzie na rzecz organizacji charytatywnych. GdM fenomenalnie obrazuje degeneracje życia rodzinnego i zawodowego oraz zmiany zachowań bohaterów w obliczu nadchodzącego „bankructwa”. Pikanterii scenariuszowi dodaje fakt, że w zasadzie warunek otrzymania spadku sprowadza się do krótkiej fizjologicznej czynności, co przywodzi dodatkowych frustracji. Bohaterów oczywiście nie zamartwia los rodzica, dobrobyt ewentualnego potomka, ani nawet czy samo małżeństwo ma jakiś niefinansowy sens. Kontrolowani jakby wyższą wolą podporządkowują swoje życie egoizmowi, ale – to największy dramat w „Spadku” – żaden z nas się temu nie dziwi i obserwujemy to wszystko współwinni z głównymi bohaterami, knując jak zjeść ciastko i mieć ciastko jednocześnie. Po drodze doświadczymy zalążków dyskusji mających miejsce w dzisiejszej humanistyce: o kryzysie męskości i przemocy domowej, a sam „Spadek” możemy traktować jako antenata współczesnych korpo-stories. NASZYJNIK 7,5/10 20-stronicowa igraszka, w której czytelnik wpada w typową pułapkę bajkowego schematu myślenia, w którym występki (w tym przypadku chciwość) zostają ukarane, a cnotliwość unosi rękę w znaku victorii. Rozbioru tego utworu mógłby bez trudu dokonać słynny rozkładacz bajek, Władimir Propp. W zakończeniu noweli jednak nie ma podziału nagród między cnotliwymi; jest przykra, jakże prawdziwa, ironia losu. Bajka przełamana finałem z życia wziętym, podsumowując. Morał sprowadzić można też do jakże wymownego: nie opłaca się być uczciwym i biednym. DOM PANI TELLIER Utwór tytułowy skomentował sam wydawca w opisie, jak i gremium czytelników w sekcji komentarzy. Z lenistwa nie będę się już produkował, dodam tylko na marginesie, że to kolejny utwór Francuza, który kompozycyjnie przypomina mi bajkę: trzy damy jak trzy świnki.
Diabeł_Z_Caroc - awatar Diabeł_Z_Caroc
ocenił na 8 1 rok temu
Ambasadorowie Henry James
Ambasadorowie
Henry James
Jestem w rozterce i jak śpiewał pewien pieśniarza, stoję na rozstaju dróg. „Ambasadorowie” to dzieło, które Henry James nazwał swoim opus magnum, więc jakże tu wybrnąć z czytelniczego ambarasu i tak pokręcić nosem, żeby nie było wstydu, a z opresji wyjść z godnością? Lambert Strether przybywa z Ameryki do Paryża, by na polecenie swojej majętnej narzeczonej ratować jej syna, na którego za oceanem czeka równie majętna panienka, gotowa za niego pójść z wiankami i posagiem, podczas gdy on, niepoprawny młodzieniec, ma za nic rodzinny honor i plany matrymonialne mamĄ i za nic w świecie nie chce wracać na domowe łono. Lambert ma cel jasny – wziąć gagatka za frak i nawet siłą wrzucić na statek. Jeśli zawiedzie, jego marzenia o ożenku i wejściu w posiadanie tego samego skądinąd majątku, który ma przypaść Chadowi, przepadną jak chłopak w Paryżu właśnie. Oczywiście sprawa się komplikuje, bo jak wieści niosą, Chad wpadł w towarzystwo pewnej damy, która wodzi go na pokuszenie (a to już, proszę państwa, niemal skandal!). Co gorsza, jest to dama wiekowa (tak po trzydziestce), żonata i w dodatku matka pięknej podobno córki. Biedny Lambert wpada więc w różnego rodzaju towarzyskie stosunki, więzi, układy i znajomości, przez co głównie zajmuje się rozmowami i to przeważnie z damami. Duma, spaceruje i znów peroruje, siada w kawiarniach i rozmawia, po czym idzie do parku i znów deliberuje, później myśli o tym, co powiedział i co usłyszał, by nad ranem przy kawie i widoku na paryskie fasady znów dumać nad sensem całego tego przedsięwzięcia. I moja rozterka wynika z faktu prostego – tu w rzeczywistości niewiele się dzieje, historia raczej się sączy niż płynie, ale nie ma się czemu dziwić, skoro James jest uważany za mistrza powieści psychologicznej. To w sercach, duszach, a także – co jest pewnym urokiem – spojrzeniach, półuśmiechach i złośliwościach jego bohaterów dzieje się więcej niż na ich językach. Jest to powieść potężna objętościowo, a że układ rozdziałów się powtarza, doprowadza to do pewnego znużenia (James zastosował metodę następującą: przyglądamy się analizie wydarzeń z poprzedniego rozdziału, którą skrupulatnie przeprowadza Strether, po czym autor przechodzi do opisywania dalszej „akcji”, która sprowadza się do kolejnych dialogów i tak w kółko). Urzeka Paryż i południowa Francja, wszelkie te arystokratyczne „stosunki”, zestawienie bogatej amerykańskiej pruderyjności z europejską nonszalancją. I sam Strether to postać ciekawa, nieco naiwna, ale poczciwa, która sama wreszcie przechodzi oczekiwaną (przynajmniej przeze mnie) przemianę. Jest w „Ambasadorach” piękna literatura polana jedynym w swoim rodzaju lukrem znużenia, co jest najlepszym dowodem, że „Ambasadorowie” słusznie zaliczani są do klasyki. Przekład Marii Skibniewskiej.
Marcin Masłowski - awatar Marcin Masłowski
ocenił na 6 4 miesiące temu
Życie biurowe Keith Waterhouse
Życie biurowe
Keith Waterhouse
Główny bohater tej powieści 41 letni pracownik biurowy zostaje pewnego dnia nagle zredukowany. Szukając nowej pracy trafia na firmę o enigmatycznej nazwie "Brytyjski Albion" i szczęśliwym trafem zostaje w niej zatrudniony. Już jego pierwszy dzień na nowym stanowisku przedstawia się dość niekonwencjonalnie - nie dość, że tymczasowo musi rezydować przy biurku kolegi na urlopie i nie ma właściwie nic do roboty, to na dodatek nie jest w stanie wykupić posiłku na stołówce, bo nie zaopatrzył się wcześniej w specjalne kartki żywieniowe. Z czasem odkrywa, że firma ta jest pełna różnego rodzaju nonsensów, z których najważniejszy brzmi - czym właściwie ona się zajmuje?! Muszę przyznać, że książkę odebrałam jako swoistego rodzaju satyrę na współczesny rynek pracy, w którym główny sektor stanowią różnorako pojęte usługi. Powstaje wiele firm, które nie wytwarzają już niczego, a w których dominuje tzw. praca papierkowa. Codziennie rzesze pracowników biurowych zasiadają przed swoimi biurkami, by spędzić 8h na... "nicnierobieniu", czyli tzw. pracy umysłowej (co sprowadza się do: przyjdę, wypiję kawę, przejrzę dokumenty na biurku, będzie przerwa śniadaniowa, spotkanie, znowu kawa, potem może przyjmę jakiegoś interesanta, przerwa obiadowa itp. itd.). Główni bohaterowie "Życia biurowego" mniej więcej tak spędzają każdą dniówkę, z tym że robią jeszcze mniej. I właściwie nikt się tym nie przejmuje. Ciekawie zostaje tu zaprezentowany również obraz przeciętnego "pracownika biurowego", którego całe życie kręci się właściwie wokół firmowego biurka. Troszkę przeszkadzało mi tu tłumaczenie. W książce tej każdy z bohaterów ma swój szczególny sposób wypowiedzi, a w przypadku dwójki z nich ma to szczególne znaczenie. Domyślam się, że ciężko przetłumaczyć "beblanie" jednego z nich, w wyniku którego główny bohater częstokroć rozumie zupełnie inne rzeczy, niż faktycznie wypowiadane. Tłumacz zdecydowała się na oddanie tego poprzez wypowiedzi podobnie brzmiące, co miało sens we wszystkim poza nazwami własnymi. Gorzej przedstawiało się to w przypadku bohatera posługującego się czymś w rodzaju gwary, bo już w jego przypadku przełożenie tego na coś a la gwara śląska wyszło raczej kiepskawo (choć trzeba przyznać, że z pomysłem). Po książkę sięgnęłam w sumie z przypadku i chyba częściej będę musiała wybierać lektury "na chybił trafił", bo dzięki temu może odkryję więcej tego typu interesujących, a mało znanych pozycji. Z pewnością jest to tytuł wart polecenia^^
jabajbaj - awatar jabajbaj
ocenił na 7 11 lat temu
Baby Anton Czechow
Baby
Anton Czechow
Czechow mógłby być ojcem duchowym naszego Boya-Żeleńskiego. Obaj studiowali medycynę a utrzymywali się z pisarstwa. Obaj zakochiwali się często i namiętnie. I obaj tworzyli rzeczy o mocnym wydźwięku społecznym. Jak te siedem opowiadań : „Baby”, z których prawie każda bardzo lubi się zabawiać. Księżna bawi się dobroczynnością tak radośnie, że aż obiekty jej łaski uciekają od niej jak najdalej. Trzpiotka zabawia się uprawianiem sztuki i flirtów pozamałżeńskich do tego stopnia, że dosłownie zamęcza na śmierć uwielbiającego ją męża – wybitnego lekarza i naukowca. Agafia - młoda mężatka upatrzyła sobie uroczego notorycznego lenia, który odwdzięcza się kochającym i rozpieszczającym go kobietom „w naturze” i figluje z nim w najlepsze w rytm wychylanych szklanic z wódką. W tytułowych „Babach” jest sobie pewna Maszeńka, która zabawiać się nie chciała, za to pokochała zbyt mocno i nie tego co powinna. A od tej miłości tylko nieszczęście i sromota niemal na całą wieś. No i niejedna nieszczęśnica skusiłaby się zrobić to, co Masza, byle tylko pohulać, pożyć troszeczkę! Modystka Poleńka to kolejna miłośnica, która źle ulokowała uczucia w chłopcu spoza swojej sfery. Ale równocześnie trzyma w odwodzie jako plan awaryjny zakochanego w niej subiekta. I nawet przez myśl jej nie przejdzie, że igra cudzymi uczuciami. Chórzystka jest raczej sama zabawką w rękach kapryśnego adoratora, osobiście zaś bawi się średnio. Nie dość, że pożytków z kochanka nie ma zbyt wiele, to do tego braku uciech dołączają złość i pogarda. Tomik kończy się intrygującym tytułem: „Anna na szyi”. Niby chodzi o order Świętej Anny, a w istocie o młodziutką dziewczynę, świeżo poślubioną starszemu, średnio atrakcyjnemu i dość nadętemu urzędnikowi. Małżeństwo miało ją wydobyć z biedy a okazało się obrzydliwą niewolą. Ale tylko do czasu aż młoda Ania obudzi w sobie demona nieposkromionej kobiecości. Może i Czechow nie przepada za swoimi bohaterkami, może odmalowuje je w niezbyt korzystnym świetle. Jednak czuć, że je rozumie i stara się ukazać ich wiele twarzy, czystą prawdę o życiu i trudne uwarunkowania społeczne, w jakich przyszło „babom” żyć. Ja polubiłam je prawie wszystkie. Dla zaspokojenia mojego męczącego dla co poniektórych symetryzmu, chętnie przeczytałabym zbiór opowiadań „Chłopy”. Czy też daliby się lubić?
Katarzyna Anna - awatar Katarzyna Anna
oceniła na 7 9 miesięcy temu
Aurelian Louis Aragon
Aurelian
Louis Aragon
Jest coś dewiacyjnego w czasach powojennych, w okresie tuż po zakończeniu wojny. Pokój nie przynosi oczyszczenia, raczej jakiś kac moralny, bo przecież my jesteśmy, istniejemy, a inni… I to poczucie pustki którą nie wiadomo czym zapełnić. Wiąże się z tym zupełnie inne spojrzenie na moralność, jakby ta wojna rozgrzeszyła z góry wszystkie następne postępki. W takich okresie historii jest zanurzona ta powieść, tuż po zakończeniu I wojny światowej, wśród mieszczan Paryża, którzy w jakiś tam sposób tuż po wojnie stali się bardzo bogaci i to środowisko odmalowane jest sugestywnie, przede wszystkim pustka tych ludzi, chęć zdjęcia z siebie ograniczeń, zobowiązań, wspomnień. Bohaterów mamy tutaj bez liku, a każdy z nich i ci najważniejsi, i ci epizodyczni odmalowani ze starannością i zdumiewającą wyrazistością, i co najważniejsze, bez żadnych przerysowań. Ich osobowości nie poznajemy poprzez opis, bo to ich zachowania, wypowiedzi, spojrzenie na rzeczywistość, stosunek do innych, powoli, krok po kroku zbliżają nas do wniknięcia w ich charaktery, W ten sposób, po jakimś czasie, w ich towarzystwie czujemy się jak pośród znajomych, każdego z nich moglibyśmy scharakteryzować według naszego uznania, żaden z nich nie jest idealny, lubimy czy nie lubimy tego lub tamtego, ale to jest sprawa indywidualna, bo dla każdej postaci autor stawia w różnych miejscach lustra i widzimy doskonale ich wady i zalety, więc autor nie narzuca nam żadnych swoich sympatii czy antypatii. Powieść jest przede wszystkim o miłości, a może o tym, że tak naprawdę mało kto potrafi kochać, zakochać się oczywiście można, to się zdarza, jeszcze w Paryżu, cóż mówić więcej, ale żadna miłość się z tego zakochania nie rodzi. Czyli ta pustka powojenna, która tkwi w tych ludziach, którą nie potrafią wypełnić żadnym prawdziwym uczuciem. A powieść jest piękna, to jest najkrótsze i według mnie najlepsze, co można o niej powiedzieć.
Marek Krzystek - awatar Marek Krzystek
ocenił na 10 10 lat temu

Cytaty z książki 3 opowiadania

Bądź pierwszy

Dodaj cytat z książki 3 opowiadania