cytaty z książki "Wynalazek Morela"
katalog cytatów
Nieograniczone zachowanie dusz przy życiu jest sprawą zapewnioną. Mówiąc ściśle: będzie całkowicie zapewnione w dniu, w którym ludzie zrozumieją, że dla obrony swego miejsca na ziemi należy głosić i praktykować maltuzjanizm.
Lecz - niestety zmarli naszej doby pojawią się równie tłumnie, jak i ci, którzy zmarli przed wiekami.
To dziwne, że wynalazek oszukał wynalazcę. (...) Obrazy nie żyją. (...) I pewnego dnia pojawi się jakiś doskonalszy aparat.
Posiew nieśmiertelności padnie na wszystkie dusze, tak rozproszone, jak i te istniejące.
Spędzam noce obok łóżka Faustine, na dywaniku na podłodze, i ogarnia mnie wzruszenie, gdy widzę, jak odpoczywa, zupełnie nieświadoma zwyczaju sypiania razem, którego już nabieramy.
Kiedy zajmą się wynalazkiem umysły doskonalsze od Morela, człowiek wybierze sobie jakieś ustronne i miłe miejsce, połączy się z wybranymi przez siebie osobami i będzie trwał w swym intymnym raju.
Jeśli pragniemy nie ufać, okazji nigdy nie zabraknie.
Można by dojść do wniosku , że nasze życie jest niczym jeden tydzień tych obrazów, że powtarza się gdzieś w następnych światach.
– Dla ściganego, jak pan, istnieje tylko jedno miejsce na świecie, ale wręcz nie do życia. To wyspa.
Gwoli mojego bezpieczeństwa należy stanowczo odrzucać jakąkolwiek pomoc bliźniego.
Pokażę, że świat, wraz z udoskonaleniem policji, dokumentów, prasy i urzędów celnych, czyni każdą pomyłkę sprawiedliwości faktem nieodwracalnym, że jest jednomyślnym piekłem dla ściganych.
Ci, którzy ferują wyroki, decydują też o czasie i sposobie obrony, co sprawia, że kurczowo, niczym szaleńcy, trzymamy się wolności.
Ileż jest zajęć na samotnej wyspie! Jakaż nieustępliwa twardość drewna! O ileż większe przestrzenie niż przestwór lotnego ptaka!
Zachwyt magią dopiero co minionej przeszłości jest teraz czymś powszechnym.
Panowała cisza, samotny szum morza i nieruchomość przeplatana ucieczkami stonóg. Lękałem się inwazji upiorów lub – to mniej prawdopodobne – policji.
Jestem przekonany, że nie przybił tu żaden statek, nie lądował żaden samolot ani inny pojazd. A jednak tej ciężkiej nocy, z minuty na minutę, suche trawy wzgórza zaroiły się od ludzi, którzy tańczyli, spacerowali i kąpali się w basenie, zupełnie jak wczasowicze.
Z zalanych mętną wodą bagien widzę szczyt wzgórza i zamieszkałych w muzeum wczasowiczów. Ich niewytłumaczalne przybycie mógłbym tłumaczyć skutkami, jakie pozostawił w mym mózgu wczorajszy upał. Ale to nie były zjawy ani halucynacje, to prawdziwi ludzie, przynajmniej równie prawdziwi jak ja.
Nie oczekiwać niczego od życia, żeby nie ryzykować go; podawać się za zmarłego, aby nie umrzeć.
Nie popełniłem żadnego błędu poza tym, że milczałem i pozwoliłem zapanować ciszy.
Odkryłem w sobie skłonności przewidywania wyłącznie złych następstw.
Chwilami sądziłem, że jestem w domu wariatów; kiedy indziej znów byłem dyrektorem domu wariatów.
Nie wydaje mi się konieczne uważać sny za rzeczywistość ani rzeczywistość za szaleństwo.
Przyjdź, Malthusie, i w cycerońskiej prozie
Ukaż, jak wzrasta rojąca się Ludzkość,
Aż do kiedy zużyte będą płody Ziemi,
I Dziatwa wymrze z braku Pożywienia.
Człowiek i jego konstrukcja nie wytrzymują zbyt długich napięć.
Nie, było to tak, jakby mnie nie słyszał, jakby mnie nie widział. To było tak, jakby uszy, które miał, nie były wystarczająco dobre, by mnie usłyszeć. Tak jakby jego oczy nie były wystarczająco dobre, by mnie zobaczyć.
Nie jestem już martwy, jestem zakochany.
Pobyt na zamieszkiwanej przez sztuczne zjawy wyspie był najbardziej nieznośnym z koszmarów: być zakochanym w jednym z tych obrazów to gorzej, niż zakochać się w upiorze (choć zawsze chyba pragniemy, by kochana osoba miała w sobie coś ze zjawy).
Oni wszyscy byli szaleńcami, a wyspa sanatorium dla umysłowo chorych.
Będą to niestety, raje zniszczalne, gdyż obrazy nie będą zdolne widzieć ludzi. A ludzie, jeśli nie posłuchają Malthusa, będą kiedyś zmuszeni wykorzystać przestrzeń nawet najmniejszych rajów.