Macie rozum. Ale nie wolno ufać rozumowi. Myślenie zawsze prowadzi do wieloznaczności, do stawiania pytań, a tak naprawdę potrzebujecie pewności. Celu. Jasności. Nie ufajcie swojemu rozumowi.
Najważniejszy jest porządek. Życie to chaos, panowie. A nasza misja to wprowadzanie porządku. Nawet w sferze genetycznej. Porządkujemy ewolucję gatunku. Usuwamy gorszy materiał ludzki, buntowników, plewy. Oto wielkie zadanie Rzeszy, największy projekt, jaki kiedykolwiek podjęła ludzkość.
Gefrajter wyciąga spod stołu worek spięty łańcuchem z kłódką, otwiera go i wysypuje zawartość na tacę wyłożoną aksamitem. Z worka wylewają się tysiące klejnotów: szmaragdy, szafiry, rubiny. Cytryny. Perydoty. Chryzoberyle. Wśród nich błyszczą setki, tysiące niewielkich brylantów, większość ciągle w oprawach: koliach, bransoletkach, spinkach do mankietów albo kolczykach.
Pierwszy żołnierz niesie tacę na swój stół, umieszcza w imadle pierścionek zaręczynowy, rozchyla pęsetą łapki trzymające brylant, po czym przekazuje kamień koledze. Von Rumpel liczy worki znajdujące się pod stołem: jest ich dziewięć. Na usta ciśnie mu się pytanie, skąd się wzięło tyle klejnotów, ale go nie zadaje.
Wie, skąd pochodzą.
Jak cudownie bezsensowne jest budowanie pięknych budowli, komponowanie muzyki, śpiewanie piosenek, drukowanie ogromnych ksiąg pełnych kolorowych rycin ptaków wobec straszliwej, wszechogarniającej obojętności świata - jakież pretensje mają ludzie! Po co komponować muzykę, skoro cisza i wiatr są znacznie potężniejsze? Po co zapalać lampy, skoro w nieunikniony sposób pochłonie je ciemność? Skoro rosyjskich jeńców przywiązuje się trójkami lub czwórkami do ogrodzeń, a niemieccy szeregowcy wrzucają im do kieszeni odbezpieczone granaty i uciekają?
Gmachy oper! Miasta na Księżycu! Śmieszne. Ludzie powinni raczej stanąć na chodnikach i czekać na pojawienie się żołnierzy przechodzących przez miasto i ciągnących sanie wyładowane trupami.
Żadnych książek, papierosów, rzeczy osobistych; w szafkach wolno mieć tylko mundury, sztylet, buty i pastę do butów. Żadnych rozmów po zgaszeniu świateł. Listy do domu będą wysyłane w środy. Musicie się pozbyć słabości, tchórzostwa, wahań. Staniecie się podobni do wodospadu albo salwy pocisków: będziecie pędzić w tym samym kierunku, z tą samą szybkością, ku temu samemu celowi. Zapomnicie o wygodach, sensem waszego życia stanie się obowiązek. Będziecie jeść ojczyznę i oddychać narodem.
Przekonuje się, że świat w ten sposób się uzdrawia - poprzez zapominanie. (Str.607).
W zrujnowanej bibliotece spędza więcej czasu niż zwykle, obmacując półki bez drzwi, z których zagrabiła już większość tego, co wyglądało obiecująco. Zbiera kilka przeżartych przez owady zwojów — przypuszcza, że to dokumenty sprzedaży — poruszając się w mroku bez entuzjazmu i bez większych nadziei. Za kilkoma zawilgoconymi stertami pergaminów znajduje poplamiony brązowy kodeks niewielkich rozmiarów. Jest oprawiony w koźlą skórę, takie sprawia wrażenie pod palcami, wyciąga go więc i wrzuca do worka.
Tekst, książka to miejsce spoczynku dla wspomnień ludzi,
którzy żyli przed nami. Sposób na to, żeby pamięć została
utrwalona, po tym jak dusza stąd odleci.
Nigdy nie wolno przestać wierzyć.
Otwórzcie oczy i popatrzcie na to, co możecie zobaczyć, nim zamkniecie je na zawsze .
- Nie kłam. Możesz oszukać samego siebie, Wernerze, ale nie mnie.
W jednej minucie słyszy, że młody sułtan jest cudotwórcą, który zna siedem języków, recytuje starożytną poezję, że pilnie studiuje astronomię i geometrię, że jest łagodnym i litościwym monarchą tolerującym wszystkie wyznania. W następnej minucie jest już żądnym krwi demonem, który kazał utopić młodszego brata w kąpieli, a potem ściął wykonawcę tego rozkazu.
Odwrót to ratowanie ludzkiego życia.