Ironią losu, częsty argument przeciwko przedsiębiorstwom państwowym głosi, że są one skażone korupcją. Smutna prawda jest jednak taka, że rząd, który nie jest w stanie kontrolować czy wręcz wyeliminować korupcji we własnych przedsiębiorstwach, nie uzyska nagle zdolności do zapobieżenia korupcji w trakcie ich prywatyzacji.
Wszystkie prawa patentowe, łącznie z najbardziej sprzyjającym posiadaczowi patentu prawem amerykańskim, zawierają przepis ograniczający prawa posiadacza własności intelektualnej, jeśli stoją one w sprzeczności z interesem publicznym.
Powiedziano nam, że silne państwo, które zbiera wysokie podatki dochodowe od bogatych i rozdziela je między biednych, jest niekorzystne z punktu widzenia wzrostu, zniechęca bowiem bogatych do wytwarzanie dochodu, a niższe klasy rozleniwia. Jednak gdyby to słabe państwo było korzystne dla rozwoju gospodarczego, wówczas wiele krajów rozwijających się, które takie słabe państwo opiekuńcze posiadają, powinno radzić sobie całkiem dobrze. Tak oczywiście się nie dzieje.
W świecie ograniczonych zasobów wyszkolenie większej liczby prawników do spraw patentów albo zatrudnienie większej liczby inspektorów do tropienia piratów w branży DVD oznacza wyszkolenie mniejszej liczby lekarzy i nauczycieli, zatrudnienie mniejszej liczby pielęgniarek i policjantów. To oczywiste, których z tych zawodów bardziej potrzebują kraje rozwijające się.
Czasem inwestor zagraniczny może wręcz niszczyć istniejący potencjał zakupionej firmy "odzierając ją z zasobów". I tak na przykład hiszpańska linia lotnicza Iberia wykupiła kilka latynoamerykańskich linii w latach 90. XX wieku i wymieniła swe stare samoloty na nowe, będące w posiadaniu tychże linii z Ameryki Łacińskiej, ostatecznie doprowadzając część z nich do bankructwa w efekcie pogorszenia poziomu ich usług i wysokich kosztów utrzymania.
Tak jak zdarzają się rodzice nadopiekuńczy, tak też i rządy mogą swój raczkujący przemysł zanadto rozpieścić. (…) Istnienie dysfunkcjonalnych rodzin nie jest jednak argumentem przeciwko byciu rodzicem. I podobnie, przypadki nieudanej ochrony raczkujących przemysłów nie powinny dyskredytować strategii jako takiej. Przykłady złego protekcjonizmu uczą nas jedynie, że taką politykę trzeba stosować z głową.