cytaty z książki "Przedwiośnie"
katalog cytatów
Nikt nie zobaczy łez przez wnętrze płynących i nikt nie usłyszy skargi z warg zaciśniętych głucho.
Jesteśmy urodzeni z defektem polskości.
Każdy ma swoje miejsce ulubione w dzieciństwie. To jest ojczyzna duszy.
Odzywa się we mnie głos jakiś wewnętrzny, który ilekroć się odzywa, odwodzi mię zawsze od tego, cokolwiek w danej chwili zamierzam czynić, sam jednak nie pobudza mię do niczego"...
Od dawna wiedziała, że musi umrzeć z tej niezrozumiałej choroby, którą się zaraziła na widok tego obcego pana.
Ale on nie powiedział jej nigdy ani słowa! Ani jednego westchnienia, ani jednego półsłóweczka! Tylko w tych ciemnych, głębokich oczach jego płonie miłość. Och, nie romans, nie miłostka, nie radosny flirt, lecz posępna miłość.
Smutek wewnętrzny zamieniał się z wolna na jałowy cynizm i podłą gnuśność.
-(...) będą tacy jak ty, których należy oświecić i wziąć w rękę.
- Mnie nikt nie będzie brał w rękę, bo ja nie jestem parasol ani łyżka."
Rozmowa Lulka z Baryką
Czuł w całym ciele szczęście, jakby pocałunek oddany ustom przez usta krążył teraz we wszystkich jego żyłach i żarzył się w szpiku kości.
Myślałem o tobie dniami i nocami. Wszędzie, zawsze! W prosektorium, w ciągu pracy, przy pisaniu cyfr u pewnego urzędnika, na ulicy, w domu, przy muzyce, w knajpie, w teatrze, przy stole, w rozmowach, w dysputach, w awanturach, wszędzie, gdzie tylko byłem. Stałaś przy mnie. Czułem cię, tuż za ramionami.
To dopiero przedwiośnie nasze. Wychodzimy na przemarznięte role i oglądamy dalekie zagony. Bierzemy się do pługa, do radła i motyki, pewnie, że nieumiejętnymi rękami. Trzeba mieć do czynienia z cuchnącym nawozem, pokonywać twardą, przerośniętą caliznę.(...) Wierzymy, że doczekamy się jasnej wiosenki naszej...
Wspominała sobie oczy Gajowca, oczy wzniesione na zeszłowieczny w głębi obraz. O Boże, tego człowieka odrzuciła, podeptała, zabiła na duszy!... Wspominała po raz tysięczny ów list jego okrutny, gdy się rozeszła wieść, że wychodzi za Seweryna - list na sześciu stronicach, błagalny, żebrzący, zamazany strugami łez, obłąkany list Gajowca. Podarła go wówczas, lecz słowa tego pisma żyły w jej duszy. Czytała je w pamięci swej, jak wtedy na strychu, gdy targała włosy i omdlewała z rozpaczy. Na wspomnienie imienia tego człowieka, któremu nigdy nie uścisnęła ręki, do którego nie wyrzekła jednego czulszego wyrazu, wiosna ojczysta pachniała w jej duszy. On to był jej nauczycielem, przewodnikiem, cichym mistrzem - ach, i wybranym ze wszystkich ludzi na ziemi!
Jeszcze nie widział w swoim życiu takiego zjawiska, jak ten entuzjazm Polaków.
Dusza jego była jak rola rozorana, w której każde nasienie może korzeń zapuścić.
Wierzymy, że doczekamy się jasnej wiosenki naszej...
Przeżywała jedną z najsroższych tortur, torturę czynu narzuconą niedołężnej bierności.
A w głębi peronu, z dala, sam jeden, oparty o framugę okna - tamten. Jęk przerzynał duszę na nowo. Widziała jego oczy i uśmiech, pełen śmiertelnej boleści.
I oto Cezary poczuł leżąc na wznak na wygrabku siana, kryjącym szczerą, zmarzniętą ziemię, iż jest znów sam, jak niegdyś w Baku. Poczuł, że nie ma poza nim nic a nic, a przed nim niewiadome martwe pole, przez które wiatr ciągnie z końca świata w koniec świata.
Skoro to, coś powiedział, nie jest niegrzecznością, więc eo ipso jest grzeczną uwagą. Uczymy się, mój mały, do starości. Ja na przykład dowiaduję się oto w tej chwili, jak wygląda grzeczność młodych rewolucjonistów.
W Moskwie - mówił - cuchnie zbrodnią. Tam wszystko poczęte jest ze zbrodni, a skończy sie na wielkich i świetnych karierach nowych panów Rosji, którzy zamieszkają w pałacach cesarskich (...), odzieją się w miękkie szaty i stworzą nową, czynowniczą i komisarską arystokrację, nową nawet plutokrację, lubującą się w zbytku i zepsuciu starej.
Czasami wydawało mu się, że wszystko, co przeżył, to był sen zmysłowy i nic więcej.
Gdzież są twoje szklane domy? - rozmyślał brnąc dalej. - Gdzież są twoje szklane domy?
Tworzeniem nowych wartości i rozmnażaniem nowego dobra trzeba wyniszczać w ludziach samą zawiść i samą nienawiść.
Tortura czynu narzucona niedołężnej bierności.
Odpuścić winę. Niech tam ten polski krzyż stanie nad popełnionymi zbrodniami. Tam jest ziemia ruska i lud ruski. Mamy tu, Polacy, ziemię polską i lud polski. Mamy wolność. O tym, żeby się tam z powrotem pchać, nawet nie należy marzyć, nie tylko myśleć.
Byłoż kiedy pokolenie podlejsze niż moje i twoje, męczennico? ...
Ksiądz sapał i wzdychał, a wreszcie ustał w drodze. Na niespokojne pytania panny Karoliny dawał odpowiedzi dziwnie niechętne i opryskliwe, a wreszcie nie dawał żadnych. Słychać było tylko jego sapanie coraz głośniejsze i złowrogie szamotanie się w mroku. Panna Szarłatowiczówna rzuciła się kapłanowi na ratunek i rzeczywiście wybawiła go z opresji. Podchmielony ksiądz Anastazy wlazł w ciemności na młodego świerka, który mu się cały wpakował pod sutannę i między nogi, a w sposób tak wyjątkowo uporczywy, iż żadną miarą nie można było ani przeskoczyć, ani ominąć, ani w ogóle przerwać tego dosiadania świerka z jego bujnymi i sprężystymi gałęźmi.
Ogólnie tylko zwalczał barbarzyński nacjonalizm, wyolbrzymianie czynów różnych historycznych postaci, tę, jak mówił, specyficznie polską, przewlekłą i wyniszczającą malarię dusz - historyzm - oparty przede wszystkim na rozgłaszaniu i rozmazywaniu sposobami sztuki mniemanych i rzekomych zasług polskiego militaryzmu.
żal - stan podobny do wszechwładnej gorączki, która poraża organizm zdrowy.