cytaty z książki "poklatkowość zmilczenia"
katalog cytatów
Najważniejsze, to nie wątpić w to, co się robi, że się żyje i odczuwa, że to przyjemność.
Najważniejsze, abyś zrozumiał i przed życie szedł pieśnią, tańcem, melodią, czystym akordem i to wszystko adekwatnie do sytuacji, w której się znajdziesz. A jeśli nie potrafisz, nie opanowałeś, jeżeli życie robi ci psikusa, wyłącza wszelki dźwięk, kujawiaka tańcz, kochaj każdą chwilę, pierś Twa niechaj śpiewa, w duszy niech Ci gra, a Ty w ten takt, flamenco tańcz!
Chłopcy nie lubią dziwaków. Dziewczynom — oni są obojętni. Choć naturalnie — nie wszystkim.
Tam, gdzie pojawia się cwaniactwo, neurotyczna duma — tam trzeba wejść pomiędzy lub okrążyć nieraz.
Przemiana duchowa. Ewoluowanie — to nic złego, że zbyt często, to gdybyś codziennie wietrzył swój pokój i odzywał się do kwiatów.
W jakim kierunku idę? Sam nie wiem. Albowiem ponoć dojrzewam w drastycznym tempie tygodni.
Taka jesień. Takie natchnienie. Taka poezja i proza. Takie emocje i takie na swoje życie spojrzenie. Taki egzystencjalny ból, który różni się od tego na wsi. One się tak (rzec chcę) śmiesznie przeplatają, że niesamowita jest ich niezmienność. Jesteś w mieście, tęsknisz za wsią. Żyjesz na wsi. Wychodzisz na pagórek i w dal patrząc, odczuwasz brak: knajp, nocnego gwaru, ulic szumu, obcych ludzi niosących swój byt na plecach. Kiedyś żyłem w rozkroku. Dziś, stopa obok stopy, na chodniku miasta. Natchnieniu niewątpliwie pomagają korzenie, wspomnienia rozgrzewające obwód duszy i środek serca.
Uświadomienie sprawia, że dana myśl działa mocniej.
Ten, kto żyje świadomie w realnym świecie, często może czuć jego rozłam, przez którą to szczelinę chętnie wprowadza imaginację, zmyślenie, którym chciałby żyć. Gdy się żyje w swoim wymyślonym świecie, rozłamujemy go, by wprowadzić w niego szczyptę rzeczywistości.
...odwagę złączoną z chęcią eksperymentu. Do tego dochodzą ciągłe próby i oto tak właśnie dochodzi się perfekcjonizmu.
Myślę cały czas o tym, co powiedziałeś więc najlepiej jest chyba odpowiedzieć od razu. Zastanawiam się często, jak skonstruowany jest człowiek? Potrzebuje w życiu tyle czasu i różnych sytuacji. Tych miłych i tych przykrych, żeby dojść do zawężonych wniosków… Żeby też ostatecznie ułatwić sobie życie i znaleźć odpowiedni prostszy kierunek, który się realizuje. Często te wszystkie sytuacje życiowe i ludzie, których spotykamy na swojej drodze, nie wystarczają, bo ciągle gdzieś gonimy i szarpiemy się z emocjami twórczymi myśląc, że tylko my mamy rację… Dopiero kiedy życie przywiązuje nas do sytuacji w jakiej się teraz znajdujemy i mamy dużo czasu na przemyślenia, właśnie wtedy pojawiają się te myśli właściwe. Człowiek do wielu rzeczy musi dojść sam. Przekonać się na własnej skórze i wyciągnąć wnioski.
Życie samo pokazuje mi, jak ubogi jestem, choćby z tą świadomością o żenującej ilości wchłoniętych rozdziałów, stron na miesięcy dwanaście. A nieraz przecież tak bywało, że po jednej ukończonej książce doznawałem olśnienia i pewnego rodzaju wysublimowania języka. One muszą być w myślowym obiegu codziennie, zwłaszcza te obce, bo zanikną. Kurwa.
Zrozumiałem, że mamona, jest jak diabeł, co w spokoju swe układa między ludźmi klocki.
Nie mierz swoją miarą. Nigdy nie wiesz, co jest „za człowiekiem”.
Ludzie boją się wyzwań, bo myślą, że nie dadzą rady. Bóg nie lubi analiz. Bóg lubi pierwszy głos serca, tę iskrę, którą dał człowiekowi.
Oto mamy czasy, w których los wybrednym jest dawcą szczęścia.
Wolę być gwiazdą ze świadomością dojrzałości i mądrze świecić, by nie zgasnąć i przebić się ze swoim blaskiem przez śmierć i świecić po niej. Aniżeli być nieświadomym dojrzałości i zgasnąć szybko za młodu, a potem trudzić się, aby niegdysiejszy blask odzyskać. Ważne jest zaiste uczyć się o tym co było lecz nie należy zapominać o tym, co jest i przyjść może. Dbać musimy o teraźniejszość, przyszłość przyjdzie sama, jak zwykle niedogadzająca społeczeństwu.
Nie władza i pieniądze czynią cię „Bogiem”, ale siła, stan skupienia i determinacji, wytrzymałości oraz to, by tę siłę umieć zachować, nie zastępując jej bogactwem wszelkiego rodzaju. Nie każdy się na to godzi, gdyż siła ta wymaga umiejętności jej stuprocentowego opanowania.
Tak to jest, gdy ktoś kto nieustannie w swojej pasji płonie; wszak również zapala do niej innych lub jest wzorem wytrwałości, determinacji i miłości z serca płynącej względem tego piękna, które z czystością umysłu, potęgą swego ducha, pragnie uprawiać. Dopóki odwagi i sił.
Uczynek wielkiej wagi, może nieść wartość wielu powodzeń.
Czucie i chęć silniej mówi do mnie niżeli to wszystko, co mogłoby mi być tłumaczone.
Nie zazdrość nikomu położenia, bo odmienni jesteśmy, choćbyś miał złudę drogi podobnej.
Polityka jest niepełnym czasem. Czasem niewypełnionym, a to znaczy, że możemy jeśli kto bystry, uczynić się niewidzialnymi dla jej oczu.
Prawdziwy podróżnik to ten, którego podróże noszą znamiona profesjonalizmu, dokumentacji, nie tylko w zdjęć postaci, ale oddania temu kawałka życia, bo jakże wielkim pisarzem można nazwać kogoś, kto choćby jednej nie wydał książki? Nie oddał się sztuce, nie podjął walki na polu, na którym tak pewnie stanął wierząc jedynie, że to mu wystarczy? Odnajdując kawałek żyznej gleby, do której wbita jest tabliczka z napisem: literatura, nie staniesz się literatem. Szanse Twoje wzrastają dopiero, gdy zaczniesz ją uprawiać, pielęgnować.
Aktor, który nigdy nie poniósł swojej własnej na scenie porażki i choć raz nie przykrył jej hucznym zwycięstwem, może zwać się aktorem?
Podobnie muzyk, u którego przykłady można mnożyć, bo albo wkładasz w dźwięk tyle serca, iż może się on w gotowy miecz do walki ze złem przeobrazić, albo tylko ów dźwiękiem szastasz i traktujesz go po macoszemu. Cóż to za muzyk, który muzykę słyszy wszędzie wokoło, lecz nie w sobie? Który nie stąpa w rytm bicia swego serca, który łzy nie uroni ze wzruszenia i podziwu dla czaru kompozycji? Na nic to wszystko, jeśli uśpioną masz wrażliwość na piękno.
Góra, to nie alkohol. Ta wymaga, a jeśli szczytujesz, weź ten wysiłek, widok, spokój, ciszę, zapach, powiew wiatru, przestrzeń tę, piękno, i całą tę przyjemność weź ze sobą tam na dół i zrób porównanie z tym, co Cię dręczy. Przyłóż to doświadczenie do wszystkich swoich ran. Na ziemi, w mieście, trwaj tak, abyś w trudach życia nie zapomniał poświęcić minuty na oddechów kilka i zamknięcie swych oczu na chwili tej mgnienie w skali upływającego nam czasu. Zdobycie potęguje w nas wzrastanie. Dla nas to (nie bójmy się tego wziąć, co się nam daje) najbardziej zasłużenie, byśmy mogli pomóc innym wzrastać na ich własnych życia górach.
Dlaczego więc nie pragnę chłonąć tego, co jest w jednej sekundzie dla mnie zrozumiałe i zwyczajnie logiczne, jak to, że po nocy nastaje dzień? I na dodatek podparte prawdą, za którą kryje się jakaś życiowa mądrość, a za życiową mądrością — prawda. Dlatego, że pod wpływem innych przemyśleń, biorąc pod uwagę życie swoje, mógłbym zacząć zmieniać położenie swych torów w kierunku naprawdę i na pewno dobrym dla mnie, dla losu, dla mej egzystencji. Zawsze wpuszczałem te ciekawostki do umysłu. Tam niby poczekalnia, aż serce wywoła którąś z sentencji, aforyzmów, złotych myśli i otworzy drzwi do gabinetu duszy. Teraz jest jednak jakby inaczej. Nie wiem, o co chodzi? Nie mogę tegoż rozwikłać… Wiem, że dostaję smaczek na tacy. Wysłucham i wiem, że piękna to szczerość i jeden z gestów wyższego dobra, lecz potem gdzieś on się pałęta. Zapominam, nie pamiętam. Wychodzi na to, że to złe porównanie, gdyż dusza łaknie tych myśli, jak chory zdrowego, który daje mu siłę, by ten mógł się podnieść z najgorszego syfu. Moja dusza to ten chory, który zwykle już nie chce odwiedzin.
Ten kto normalny, to ten według mnie, który jest nienormalny, czyli ten, który widzi świat inaczej, piękniej, wznioślej. Zaś ten drugi, według mnie: nienormalny, to ten szary człowiek, którego więcej niż normalnych, a według mnie nienormalnych, którzy to śmieją się z nas normalnych, że jesteśmy nienormalni. Przecież w gruncie rzeczy, jest zupełnie odwrotnie.
Zmysł to ostrze, a osełką doświadczenie, myślą zaś twoją ruch ostrza tego. Ostrz zatem swe ostrze, abyś zmysłem, jego obserwacją, analizą, mógł siłą woli w świadomości osiągać rzeczy wielkie, do których każdy.
Za pieniądze kupić możesz wiele, ale nikt nie zdoła kupić Twojej osobowości, tej najdrobniejszej iskry ludzkich wspomnień, a także sentymentu, tak mocno osadzonego w naszym sercu, jakim obdarzyła nas ta pieśń życia. Pieśń zmienna, która, gdy my osiągniemy inny już wymiar, tu pozostanie w imieniu naszym stałym hymnem, z melodią jaką dziś tworzymy.