cytaty z książki "Gracz"
katalog cytatów
Czym jestem dzisiaj? Zerem. Czym mogę być jutro? Jutro mogę zmartwychwstać i na nowo zacząć żyć! Mogę odnaleźć w sobie człowieka, dopóki ten jeszcze nie zginął!
Ciekawe i zabawne, ile niekiedy może wyrazić spojrzenie człowieka wstydliwego i chorobliwie powściągliwego, który się zakocha i to właśnie wówczas, gdy ów człowiek wolałby się raczej zapaść w ziemię niż cokolwiek wyrazić słowem lub spojrzeniem.
Nie mogę sobie zdać sprawy, co się ze mną stało, czy w istocie jestem nienormalny, czy po prostu zboczyłem z wytkniętej drogi i szaleję (...).
- Ależ panie generale - odpowiedziałem - przecież doprawdy nie wiadomo jeszcze, co brzydsze: czy rosyjska lekkomyślność, czy niemiecki sposób zdobywania pieniędzy uczciwą pracą.
Może po doznaniu tylu wrażeń dusza przestaje się nimi nasycać, tylko rozdrażnia się i żąda wrażeń coraz mocniejszych, aż do zupełnego wyczerpania.
[...] jeżeli idea złączy się z silnym, namiętnym pragnieniem, to czasem uważa się ją wreszcie za coś nieuniknionego, za konieczność, przeznaczenie, za coś takiego, co nie może się nie zdarzyć!
Wszyscy Rosjanie, jak mają pieniądze, jadą do Paryża.
Jeśli przychodzę to przychodzę cała. To mój zwyczaj.
Oczy - prawdziwie kocie, ale jak dumnie i pogardliwie umie nimi patrzeć! Cztery miesiące temu, zaraz po objęciu przeze mnie posady rozmawiała raz wieczorem z des Grieux długo i z ożywieniem. I tak na niego patrzyła... że później, kiedy poszedłem do siebie spać, wyobrażałem sobie, że dała mu w twarz, właśnie dała mu w twarz i stoi przed nim i patrzy na niego... Otóż tego wieczoru właśnie się w niej zakochałem".
Czym jestem dzisiaj? Zerem. Czym mogę być jutro? Jutro mogę zmartwychwstać i na nowo zacząć żyć!
Człowiek jest z natury despotą i lubi być dręczycielem.
Istnieją dwa rodzaje gry, jedna – dżentelmeńska, a druga – plebejska, zyskowna, gra wszelkiej hołoty.
Nie mogę znieść ludzi uczciwych, do których strach podejść.
Ale przecież przyjemność zawsze się przyda, a straszliwa, nieograniczona władza to przecież również swojego rodzaju rozkosz. Człowiek jest z natury despotą i lubi być dręczycielem.
[Niemcy] zaczynają sądzić cały świat, i winnych, czyli choćby odrobinę do nich niepodobnych, chcą natychmiast karać śmiercią.
Wszystkie kobiety są takie! Nawet najbardziej dumne spośród nich okazują się najpodlejszymi niewolnicami!
Wszyscy mężczyźni to koguty; niechże więc się czubią.
Dlaczego gra ma być gorsza od jakiegokolwiek innego sposobu zdobywania pieniędzy, na przykład choćby od handlu? To prawda, że na stu wygrywa jeden. Ale co mnie to obchodzi?
Pieniądze powinny być o tyle poniżej dżentelmeństwa, żeby prawie nie warto było się o nie troszczyć.
I za co się pani na
mnie gniewa? Za to, że nazywam siebie niewolnikiem? Niech pani korzysta z mojego
niewolnictwa, proszę, niech pani korzysta! Czy pani wie, że ja panią kiedyś zabiję? Nie
dlatego zabiję, że przestanę kochać albo stanę się zazdrosny, ale tak po prostu, zabiję dlatego,
że mnie czasami coś ciągnie, żeby panią zjeść.
Wszystko mi jedno – ciągnąłem dalej. – Wie pani, że dla nas niebezpiecznie chodzić
razem: nieraz nieodparcie coś mnie ciągnęło, żeby panią zbić, oszpecić, zadusić. I czy pani
sądzi, że do tego nie dojdzie? Pani mnie doprowadza do szału. Miałbym się bać skandalu?
Gniewu pani? Cóż mnie pani gniew obchodzi? Kocham beznadziejnie i wiem, że potem będę
tysiąc razy bardziej panią kochał. Jeżeli panią kiedykolwiek zabiję, to przecież będę musiał
sam się zabić; no więc możliwie jak najdłużej nie będę się zabijał, żeby odczuć ten nie do
zniesienia ból bez pani. Czy pani wie o rzeczy niewiarygodnej: kocham panią z każdym
dniem bardziej, a to przecież prawie niemożliwe.
Chciałbym przeniknąć jej tajemnice; chciałbym, żeby przyszła do mnie i powiedziała: „Przecież ja cię kocham”, a jeżeli nie, jeżeli to szaleństwo jest nie do pomyślenia, to w takim razie... czegóż mam sobie życzyć? A czy ja wiem, czego chcę? Jestem jak opętany; chcę tylko być przy niej, w jej aureoli, w jej blasku, na wieki, zawsze, całe życie. Więcej nic nie wiem! I czyż mogę odejść od niej?
Ale dlatego właśnie nie daję panu tysiąca funtów, tylko dziesięć luidorów, że tysiąc funtów czy dziesięć luidorów - to obecnie dla pana jedno i to samo; i tak, i tak - przegra je pan. Niech pan bierze, i żegnam.
Za co i jak panią kocham - nie wiem. Wie pani, może pani wcale nie jest ładna?
Ci siedzą z zapisanymi kartkami, notują numery, obliczają szanse, rachują, w końcu stawiają i - przegrywają, zupełnie tak samo jak my, zwykli śmiertelnicy, grając bez obliczeń.
Czym jestem dzisiaj? Zerem. Czym mogę być jutro? Jutro mogę zmartwychwstać i na nowo zacząć żyć! Mogę odnaleźć w sobie człowieka, dopóki ten jeszcze nie zginął!
Ponieważ nie mam najmniejszej nadziei i jestem zerem w oczach pani, więc mówię po prostu:
tylko panią widzę wszędzie, a reszta nic mnie nie obchodzi. Za co i jak panią kocham – nie
wiem. Wie pani, może pani wcale nie jest ładna? Niech pani sobie wyobrazi, że nawet nie
wiem, czy pani jest ładna, czy pani ma ładną twarz.
Przeciez jo cię kocham", a jeżeli rie, jeżeli to szaleństwo jest nie do pomyšlenia, to w takim rozie... czegóz mom sobie życzyć? A czy ja wiem, czego chcę? Jestem jak opętony, chcę tylko być przy niej, w jej oureoli, w jej blasku, na wiek, zawsze, całe życie. Więcej nic nie wiem! I czyż mogę odejść od niej?
Mogę odnaleźć w sobie człowieka z dopóki ten jeszcze nie zginął.