cytaty z książki "Przepis doskonały"
katalog cytatów
Pewne zdarzenia trzeba przedstawiać w takiej kolejności, w jakiej się wydarzyły, inne w odwrotnej. Skąd możemy wiedzieć, czym naprawdę jest początek: skutkiem czy przyczyną? I czym jest koniec: przyczyną czy skutkiem?
Ten, kto raz odda się pölsie, już nigdy nie będzie tym samym człowiekiem.
Gdy prowadzimy puste i bezsensowne życie, a następnie stykamy się z pölsą, mówimy sobie: w niezmiernym i bezbrzeżnym świecie mimo wszystko istnieje jakiś fundament, jądro czy środek, tak że nie musimy się poddawać.
Wielu ludzi przeżywa życie, nie wyprodukowawszy ani jednego zdania.
Stawia pan wyobraźnię przeciwko prawdzie, jakby były w niezgodzie, jakby wyobraźnia nie była produktem rzeczywistości.
Słowa pisanego i zapisanych stron nie trzeba przecież badać, notatki przebiegamy oczami, a potem już się nimi nie zajmujemy. Jest to w zasadzie coś, jak patrzenie na przesuwający się krajobraz z okna pociągu.
Co on pisze?
Notatkę. Notatkę bez początku i końca. Zwłaszcza bez końca.
Czytała to?
Tak. Czytała w całości, O ile w ogóle tu można mówić o jakiejś całości.
Człowiek ten bezustannie pisze – stoi przy pulpicie i przez całe długie dnie pisze. Używa do tego państwowych ołówków, własne już wszystkie wypisał. Zeszyty, w których pisze, też są państwowe, kosztują 19 koron za sztukę.
Przyszło mi do głowy, odpowiedział, że może mógłbym podzielić się z panią moją odpornością. Warto by było przynajmniej spróbować. (...). Tak, potaknęła. Ona również o tym pomyślała.(..) Byłoby to coś, jak wstrzyknięcie szczepionki do ciała człowieka, by własnymi siłami stało się odporne. Tak przyznała. Spróbować nie zaszkodzi.
Tworzenie zdań stanowi tę najwyższą i najszlachetniejszą rzecz w życiu człowieka. Wielu ludzi przeżywa osiemdziesiąt czy dziewięćdziesiąt lat, nie wyprodukowawszy ani jednego zdania.
Gruźlica to naprawdę kapryśna i nieobliczalna choroba. Nawet mózg może zostać zaatakowany, ciągnął radca. A to miewa zaskakujące skutki. Jak poezja modernistyczna. Muzyka atotalna. Anarchistyczne programy polityczne. Malarstwo, które nic nie przedstawia. Ale najczęściej oczywiście zwykłe puste zidiocenie.
Czy to, o czym pisze się w książkach, ma znaczenie?
Nie powinniśmy być w stanie rozumieć ludzi?, spytała Linda. Tak, potwierdził. Tak byłoby w ogóle najlepiej.
Prawda, powiedziała Ewa, jest tak okropnie jednoznaczna. Niebezpiecznie jest być niewolnikiem prawdy. Prawda to coś takiego, jak gruzełki.
To musi być straszna męka, stwierdził Bertil, być niewłaściwym i zbytecznym. Już samym swoim istnieniem wywoływać nieporządek i chaos. Nikt nie wie, jak to się może skończyć.
Drukować można rzeczy, które podobają się ogółowi czytelników. Czemu teraz jest popyt na książki bardzo młodych autorów o bogatych i niezwykłych doświadczeniach z życia w wielkich miastach. On jako osoba odpowiedzialna za wydawanie książek, ma już więcej niż dość tej nieskutecznej i bezowocnej, niekiedy wręcz nihilistycznej twórczości starców.
Teraz wszystkie kurczaki smakują jak ryby, powiedział o posiłku, który właśnie dojadł.
Czy dziś już nie istnieje nic prawdziwego i niepodrobionego?, dziwił się. Ja nie wiem, odpowiedziała Linda. Nie było mnie jeszcze na świecie, kiedy wszystko było prawdziwe.
Ten, kto raz odda się pölsie, już nigdy nie będzie tym samym człowiekiem. Wypełnia go także poczucie wdzięczności i chce się jakoś odpłacić. To dlatego robimy te notatki.
Pölsa znajduje się poza uporządkowanym i kulturalnym społeczeństwem. Gdy prowadzimy puste i bezsensowne życie, a następnie stykamy się z pölsą, mówimy sobie: w niezmiernym i bezbrzeżnym świecie mimo wszystko istnieje jakiś fundament, jądro czy środek, tak że nie musimy się poddawać.
Musimy przyznać, że pölsa nigdy nie znajduje się w nieodwracalnym stanie lub w niezmiennej formie. Jest nieobliczalna i nie przewidywalna i można powiedzieć, że zawsze pokazuje coś zupełnie nowego.
Jest istotna ale równocześnie ulotna, zaledwie odnosimy wrażenie, że ją znaleźliśmy, a już rozumiemy że jest to tylko dalsza wskazówka, podpowiedź lub punkt wyjścia.
Każda rzecz ma swój czas. Jest czas na wątrobę i czas na serce, jest czas na sól czas na gotowanie marchwi i czas na ich wyjęcie czas na dolewanie wody i czas na odlewanie nadmiaru wody.
Potem jednak Bertil znów wprawił noże w ruch. Robert Maser zapytał: Czyżby w końcu dosięgła mnie sprawiedliwość?, na co Bertil wydyszał: jaka sprawiedliwość?
To, co zacznie się teraz, to nowe życie, nasze nowe życie. Tylko głupcy myślą, że coś się może powtórzyć, ponieważ nie mają pojęcia o przyczynach i skutkach.
Wyobraźnia jest moją pamięcią, odrzekł skromnie.
Adresat listu nic już pisać nie będzie. Niech uzna swoje dzieło za ukończone. Urząd Gminy z uwagi na wyżej wymienione fakty musi mu zakazać dalszego pisania. Z wyrazami szacunku i tak dalej.