cytaty z książki "Masz się łasić. Mobbing w Polsce"
katalog cytatów
Ludzie przychodzą do pracy, żeby wykonywać pracę, a nie po to, by zostać obiektem werbalnych, pozawerbalnych , fizycznych napaści. Jeśli ktoś nie jest w stanie egzekwować poleceń w inny sposób niż przemocowy, powinien rozważyć, czy umie zarządzać ludźmi i czy w ogóle powinien to robić. A jeśli sam nie może zdobyć się na taką refleksję, powinni wyręczyć go przełożeni lub instytucje państwowe. Głuche dzisiaj i do tego nieprzygotowane. (Grzegorz Ilnicki).
Ten świat chroni mobberów, a ich ofiary nazywa histerykami, roszczeniowcami albo nierobami, wariatami, kapusiami albo wrażliwcami, co się nie znają na żartach.
.... Dla mobbingu jest charakterystyczne to, że w konflikcie nie ma równości stron. Jeśli jedna osoba dominuje i jest w stanie drugą zrównać z ziemią, jeśli czujemy, że celem konfliktu jest zaniżenie naszej pewności siebie jako pracownika, możemy zacząć mówić o mobbingu.
Źródło zła jest tam, gdzie zło, a nie w osobie, do której jest ono kierowane.
Znajomy tłumaczył mi kiedyś, że krzyczenie na pracownika, jeśli ten źle pracuje, jest aktem dobrej woli. "Mógłbym go przecież zwolnić."
Trochę ma rację. Mógłby jeszcze użyć elektrycznego pastucha.
(Grzegorz Ilnicki, pełnomocnik procesowy ws. z zakresu prawa pracy).
Tak działa mobber w białych rękawiczkach. Cicho, etapami, z łagodnym uśmiechem. Krok po kroku chce zrobić z pracownika osobę zaburzoną, zbyt emocjonalną, niepoczytalną, która nie ma prawa do swoich racji, własnego zdania. [Gaslighting] To przemyślana taktyka wymagająca wielkiego wyrachowania, najokrutniejszą forma przemocy w pracy i najtrudniejsza do udowodnienia przed sądem. Świetnie w roli mobbera odnajdują się w niej osoby psychopatyczne.
Wydaje się, że ludzie, którzy chcą znęcać się nad ludźmi, perfekcyjnie wyczuwają słabości. Jakby mieli na nie nastawiony radar. Wiedzą, jak i gdzie człowieka uciąć.
... mobbing to powolne mordowanie człowieka.
Pierwszy sygnał, że mobbing się zaczyna? Nie ma klucza. Sąd na przykład wyraźnie mówi, że krytyka nie jest mobbingiem. Pracownik musi się z nią liczyć, to naturane w pracy. Ale gdy krytyka jest niemerytoryczna, gdy ma a celu poniżenie, może być początkiem mobbingu. Może też zacząć się od konfliktu. Jest sporo orzeczeń, które mówią, że mobbing i konflikt idą w parze.
Jeszcze dziesięć lat temu problem mobbingu na uczelniach był tematem tabu, na szczęście czasy się zmieniają (...). Dziś wiemy, że mobbing paraliżuje, niszczy kreatywne myślenie. Tu przemoc jest pozornie subtelna, w białych rękawiczkach. Przejawia się najczęściej w obmawianiu, kwestionowaniu decyzji, publicznym krytykowaniu, nieuzasadnionych odmowach finansowania publikacji naukowych.
Pracownik to zwierzę. Ma się łasić.
Gdy klęczysz, ucieka ci perspektywa. Gdy leżysz na ziemi, zatracasz ją zupełnie. Przemoc nie kończy się w momencie odejścia z pracy. Rozstała się ze mną partnerka, miałem dwie próby samobójcze. Straciłem posadę w dobrej firmie tylko dlatego, że nie potrafiłem poradzić sobie z traumą i rzeczywistością. Przestałem rozumieć życie.
Moja pani kierownik zwykła mówić, że "kwiaty zawsze daje się na scenie", ale kolce też się tam daje. Takich okazji środowisko naukowe ma mnóstwo. Człowieka można łatwo zaszczuć.
W środowisku uczelnianym każdy jest miły. Tu się nie buczy, nie warczy, nie krzyczy. Tu się udupia człowieka uprzejmie i spokojnie, przy herbacie, za zamkniętymi drzwiami. W tamtych czasach nikt nie nazywał tego mobbingiem. W 2011 roku takie słowo nie istniało w publicznej dyskusji. Psychiczna przemoc w pracy była normalna.
Ciszej jedziesz, dalej zajedziesz, w takim duchu wyrosłem. Trzeba być dobrym żołnierzem. Ciężko i długo pracować, a sukces, pieniądze, szacunek przyjdą.
Nie przyszły.
A może, skoro łatwiej mi wygrać w sądzie sprawę o przemoc w pracy, nie nazywając jej mobbingiem, najlepiej wykreślić z kodeksu cały ten paragraf? Po co nam on, skoro nie zdaje egzaminu? Należy to poważnie rozważyć. Wtedy będziemy dochodzić ochrony swoich dóbr osobistych: czci, godności, dobrego imienia, zdrowia. A sąd nie będzie się zastanawiać, czy było to długotrwałe i uporczywe działanie, które przyjęło formę nękania.
Zgwałcenie jest konkretne; nawet jeśli bywa relatywizowanie, ma swój przebieg, jest faktem. Mobbing jest działaniem długotrwałym i uporczywym. Ocennym.
- Ile mamy teraz sądów pracy w Polsce?
- Za mało. Kilkaset. Minister Ziobro zlikwidował trzynaście, wcześniej minister Kwiatkowski siedemdziesiąt trzy. Przed nim też likwidowano. Każdy kolejny minister kasuje sądy pracy w Polsce, a to jest ogromną barierą dla dochodzenia roszczeń w sprawach socjalno-bytowych. I to sprawia, że możliwość uzyskania rzetelnego wyroku jest iluzoryczna.
Gdy pytam swoich klientów, dlaczego się nie buntowali, jak ich gnojono w pracy, odpowiadają: żeby pokazać klasę. Wzruszające. Jakby ktoś panią napadł na ulicy, raczej nie tłumaczyłaby mu pani, że to naruszenie dóbr osobistych. Wobec prymitywa stosuje się prymitywne metody. Tymczasem ofiary wynoszą mobbera na piedestał. Boją się, jakby miał nadludzkie moce. Mówią, że taki inteligentny. Dlatego moim życiowym zadaniem, moją misją, jest obnażenie na sali sądowej, że w pracy nie siedzi żaden wielki szef, żaden inteligent, tylko żałosny, zakompleksiony prostak. I ja tę swoją misję wykonuję bez litości.
Konflikt jest czymś naturalnym dla człowieka. Żyjemy w konflikcie z innymi ludźmi, musimy sobie z nim radzić i nieustannie go rozwiązywać. Natomiast dla mobbingu jest charakterystyczne to, że w konflikcie nie ma równości stron. Jeśli jedna osoba dominuje i jest w stanie drugą zrównać z ziemią, jeśli czujemy, że celem konfliktu jest zaniżenie naszej pewności siebie jako pracownika, możemy zacząć mówić o mobbingu.
Warto zrozumieć, czym jest mobbing. I przede wszystkim trzeba pamiętać, że my nie przyciągamy mobberów. Źródło zła jest tam, gdzie zło, a nie w osobie, do której jest ono kierowane.
Mobbing jest głęboko wpisany w kulturę, w problem władzy i relacje ekonomiczne, przemoc jest neutralizowana, uważamy ją w pracy za normę". „Mamy taką mentalność, że szef zawsze ma rację, musi mieć rację, nie można mu się sprzeciwić".
Nie można naruszać niczyjej godności. Nie można przekraczać form ani granic krytyki. To eksploatacyjna droga na skróty, przynosząca krótkotrwały efekt. Ludzie przychodzą do pracy, żeby wykonywać pracę, a nie po to, by zostać obiektem werbalnych, pozawerbalnych, fizycznych napaści. Jeśli ktoś nie jest w stanie egzekwować poleceń w inny sposób niż przemocowy, powinien rozważyć, czy umie zarządzać ludźmi i czy w ogóle powinien to robić. A jeśli sam nie może zdobyć się na taką refleksję, powinni wyręczyć go przełożeni lub instytucje państwowe.
Chcę złożyć pozew o mobbing. Na co mam się szykować? Na to, żeby nie pisać o mobbingu. Zgodnie z przepisami Kodeksu postępowania cywilnego, wnosząc pozew, nie masz obowiązku podawania podstawy prawnej swojego roszczenia. Skoro sędziowie zawężają mobbing do dalece niefortunnej definicji, należy ją wyminąć. Powinnaś opisać, czego chcesz i co się wydarzyło. A czy sąd to oceni jako mobbing, molestowanie czy naruszenie dóbr osobistych, w szczególności godności pracowniczej, to już jego zadanie. Da mihi factum, dabo tibi ius, daj mi fakt, dam ci prawo. Stara rzymska paremia.
Ale korporacja zawsze wygrywa, bo korporacja nie ma duszy.