cytaty z książki "Nierówności po polsku. Dlaczego trzeba się nimi zająć, jeśli chcemy dobrej przyszłości nad Wisłą"
katalog cytatów
Jak na tym tle wypada Polska? My mamy silnie regresywny system podatkowy. Ustępujemy tylko trzem ekstremom – państwom, w których osoby o wysokich dochodach cieszą się wyjątkowymi przywilejami, czyli Serbii, Chorwacji i Rumunii. Według autorów całkowite opodatkowanie górnych 10% w Polsce jest prawie o jedną trzecią niższe niż opodatkowanie dolnych 50% – efektywne stawki względem dochodów wynoszą odpowiednio 27% i 38%.
Społeczeństwa nadmiernie inwestują w nadganianie umiejętności dzieci w późniejszym wieku, zamiast inwestować w ich wczesny rozwój. Tymczasem te późniejsze inwestycje (na etapie szkoły podstawowej czy nawet średniej) bez wcześniejszych są znacznie mniej efektywne.
Ponad sto lat temu – na początku XX wieku – nierówności majątkowe były niezwykle duże. W krajach Europy Zachodniej i w USA najbogatszy procent obywateli posiadał 50–70% całkowitego majątku gospodarstw domowych. Później, od lat 20. do 70. XX wieku, te nierówności znacząco zmalały. Był to wynik spadku wartości aktywów w okresach wysokiej inflacji, fizycznego zniszczenia mienia podczas wojen światowych, nakładania podatków majątkowych, wzrostu majętności klasy średniej, upowszechnienia własności nieruchomości oraz rozwoju publicznych systemów emerytalnych. Od lat 80. XX wieku nierówności majątkowe znów jednak zaczęły się pogłębiać, zwłaszcza w USA, ale także w Europie i ogólnie na świecie.
W 2019 roku PIP skontrolowała pięćdziesiąt osiem tysięcy podmiotów. Takich, które zatrudniają pracowników, jest w Polsce mniej więcej dziewięćset tysięcy. Oznacza to, że średnio każda firma zostanie skontrolowana przez PIP raz na piętnaście lat, a prawdopodobnie w większości mikro i małych przedsiębiorstwach nie stanie się to nigdy.
Liczba inspektorów PIP wynosi tysiąc sześćset. To oznacza, że na jednego inspektora przypada ponad pięćset firm (takich, które zatrudniają pracowników).
W wyniku pięćdziesięciu dwóch kontroli w centrach logistycznych firmy Amazon w latach 2014–2018 PIP nałożyła dwanaście mandatów w łącznej wysokości 18 tysięcy złotych (średnio półtora tysiąca złotych na mandat). Tak niska wysokość kar jest normą i wynika z ustawowych uprawnień PIP.
Reasumując: świata pracy po prostu nie ma komu w Polsce bronić.
W konkurencji doskonałej, czyli modelu, który był przez wiele lat wykorzystywany do analizy rynku pracy, pracodawcy nie mają wielkiego wpływu na płace, ponieważ są one wyznaczane przez poziom produktywności pracowników. W literaturze coraz częściej wskazuje się jednak, że rynek pracy jest daleki od konkurencji doskonałej. Założenie, że działa on jak każdy inny było jedną z głównych przyczyn błędnego myślenia o skutkach płacy minimalnej – do momentu gdy zaczęto je badać empirycznie. Dzisiaj rynek pracy porównuje się raczej z monopsonem – formą organizacji rynku, w której jest niewielu odbiorców oraz wielu dostawców określonego towaru lub usługi. W takiej sytuacji odbiorca dąży do zakupu dobra po zaniżonej cenie.
Badania wskazują, że pracodawcy na rynku pracy mają i wykorzystują właśnie pozycję monopsoniczną, zaniżając płace czasem znacząco poniżej poziomu wyznaczanego przez produktywność pracy67. Najsilniej uderza to w pracowników o najniższych kwalifikacjach. Jest to sytuacja nieefektywna – zbyt niskie płace w stosunku do produktywności prowadzą do zatrudnienia niższego niż w równowadze. Dlatego paradoksalnie ustalenie płacy minimalnej może prowadzić wręcz do wzrostu, a nie spadku zatrudnienia.
Dla trzech, czterech centyli podatników o najwyższych dochodach efektywne opodatkowanie gwałtownie spada. Dla dziewięćdziesiątego ósmego centyla wynosi 32%, dla dzięwięćdziesiątego dziewiątego centyla – 30%, a dla setnego (czyli procentu najlepiej zarabiających) – zaledwie 23%. Powtórzmy: dla górnego 1% średnie efektywne opodatkowanie jest o mniej więcej jedną trzecią niższe niż dla pozostałych 99% podatników!
Wynalezienie roweru pod koniec XIX wieku miało wpływ na emancypację kobiet, ponieważ dzięki niemu zyskały możliwość niezależnego podróżowania, a więc i większego uczestnictwa w życiu ekonomicznym i politycznym. Rower przyczynił się również do rewolucji w modzie, ponieważ dzięki niemu panie mogły zacząć nosić bardziej wygodne i praktyczne ubrania, takie jak pantalony.
Wpływ płacy minimalnej na gospodarkę to temat, który doskonale obrazuje ewolucję ekonomii jako nauki w ostatnich kilkudziesięciu latach. Do pewnego momentu była ona nauką głównie teoretyczną – przedstawiciele różnych nurtów publikowali swoje przemyślenia dotyczące sposobu funkcjonowania gospodarki, jedynie od czasu do czasu podpierając je szczątkowymi zazwyczaj obserwacjami (danymi) z rzeczywistości. Dopiero rozwój danych statystycznych, komputerów oraz metod badawczych sprawił, że z czasem ekonomia stała się nauką empiryczną. Wiele wcześniej powstałych teorii zaczęto weryfikować. Tę przemianę nazwano rewolucją wiarygodności.
Milion czterysta tysięcy pracowników otrzymuje jakąś część wynagrodzenia „pod stołem” – poza oficjalną umową. To prawie co ósmy zatrudniony na umowę o pracę. W sektorze prywatnym odsetek ten wynosi 15%, a w samych mikrofirmach – aż 31%.
W debacie publicznej czasem pada argument, że młodych kończących studia jest w Polsce za dużo – liczbę miejsc na studiach należałoby zatem ograniczyć, zwiększając w ten sposób wartość dyplomu ukończenia szkoły wyższej. Pytanie jednak, co jest właściwym celem polityki publicznej? Czy to, by studia były elitarne – to znaczy mniejsza liczba osób mogła czerpać większe korzyści z ich ukończenia? Czy raczej to, by jak najszersze grono młodych ludzi wchodziło na rynek pracy z jak największymi umiejętnościami? Upowszechnienie edukacji wyższej było jednym z ważniejszych czynników szybkiego wzrostu gospodarczego w Polsce po 1989 roku.
Sposób kształtowania się płac i warunków zatrudnienia w gospodarce należy uznać za podstawową różnicę w działaniu rynku pracy w Polsce oraz szeroko rozumianej Europie Zachodniej. W niemal wszystkich państwach tak zwanej starej piętnastki UE (tych, które należały do UE przed jej rozszerzeniem w 2004 r.) istnieje silnie ugruntowana – zarówno prawnie, jak i kulturowo – forma negocjacji zbiorowych. Funkcjonuje więc system, który w mniejszym lub większym stopniu równoważy pozycję pracownika i pracodawcy.
Brak takiego systemu w Polsce to ważna – i być może najważniejsza – przyczyna wysokich i rosnących w ostatnich trzech dekadach nierówności dochodowych.
im lepiej państwo radzi sobie z predystrybucją, tym mniejszego potrzeba zakresu redystrybucji. Na tym właśnie polega skuteczność wielu europejskich państw, przynajmniej w porównaniu z USA: zapewniają obywatelom usługi publiczne lepszej jakości, umożliwiły szerszy zakres praw pracowniczych, ustanowiły płace minimalne i mają instytucje, które dbają o ich przestrzeganie, walczą z wykluczeniem społecznym i monopolami. Nie muszą więc redystrybuować dochodów za pomocą transferów i podatków w takim stopniu, w jakim robią to USA. To ważna obserwacja w kontekście Polski. Jak pokazaliśmy w rozdziale drugim, wysokość nierówności dochodowych w naszym kraju jest bliższa poziomowi amerykańskiemu niż w niektórych państwach Europy. Może z tego powodu, że politykę wobec nierówności mamy bardziej „amerykańską” niż „europejską”?
Z danych wyraźnie widać, że zamożni emitują więcej, co zazwyczaj wynika ze złych wzorców konsumpcyjnych – kupowania dużej liczby przedmiotów, których produkcja obciąża środowisko (ubrania, elektronika), podróży samolotem, konsumowania importowanej żywności czy nadużywania klimatyzatorów. Dziesięć procent najbogatszych mieszkańców Europy wyemitowało w 2019 roku średnio 29,2 tony dwutlenku węgla na osobę – prawie sześć razy więcej niż biedniejsza połowa mieszkańców kontynentu (5,1 tony) i prawie trzy razy więcej niż przedstawiciele europejskiej klasy średniej (10,6 tony). Największy kontrast między zamożnymi i ubogimi znajdziemy jednak w Ameryce Północnej, gdzie górne 10% emituje 73 tony na osobę, podczas gdy biedniejsza połowa „zaledwie” 9,7 tony.