cytaty z książki "Szafirowe oczy"
katalog cytatów
- Elfride, powiedziałem ci kiedyś - odezwał się po chwili, przybierając swe rozmyślania w słowa - że nigdy serce moje nie wybrało żadnej kobiety i nigdy nie włożyłem uczucia w żaden pocałunek. Pocałunek nie jest czymś występnym, i dają go nawet ludzie, którzy nie są skłonni do ubiegania się o względy kobiet prócz tej jednej, którą pragną pojąć za żonę. Ja jednak, Elfride - a jest to we mnie słabą stroną - wiodłem odrębne życie i muszę przez to cierpieć. Żywiłem nadzieję... a nie miałem prawa, jak widzę, mieć tej nadziei w stosunku do ciebie...
(...) Należała do tego rodzaju ludzi, którzy wzdychają zawsze do rzeczy nieosiągalnych, którzy cieszą się nadzieją, gdyż jest tylko marzeniem, lecz nie posiadaniem.
Jeden tylko szczegół jej postaci musiał każdy zauważyć. Były to jej oczy. W nich zawierała się cała jej istota. Można było nie patrzeć na resztę, tam był jej duch. Oczy te były błękitne, niebiańsko błękitne. Był to błękit jesieni, błękit oddalonych wzgórz i leśnych wgłębień w słoneczny poranek wrześniowy. Błękit mgły i cienia, który nie zaczyna się nigdzie, nie ma powierzchni i spogląda się weń, nie nań.
Nie długość czasu, lecz sposób spędzania go może orzec o stopniu znajomości.
Jakkolwiek silne strapienia trudno ukoić, powierzając je przyjaznej duszy, jednak jest to do pewnego stopnia środkiem łagodzącym. Ze strapień takich niepokój pełen trwogi jest jedną z tych przykrości, które tracą na sile, gdy się je z kimś podzieli, jak potok staje się płytszy, gdy się go w pewnym miejscu rozszerzy.
Są cierpienia, które nas bolą, i są takie, które zostawiają ranę, i taką bliznę nosimy do grobu. Jest ona tak dotkliwa, że nawet przyszły uśmiech losu, choćby z tej samej kategorii, nie może jej zagoić. Zapisuje się ją na karb ogólnego braku szczęścia.
Bywa, że miłość umiera sama, lecz częściej się zdarza, że kona w chwili przenoszenia jej na inny obiekt.
Przez głowę całej ludzkości przechodzą bardzo złe myśli nawet o tych, którzy są gorąco kochani, ale że nie zostały uwiecznione na papierze, wydaje się, jak gdyby nigdy nie istniały.
Każda kobieta, która wywiera silne wrażenie na mężczyźnie, pozostaje w jego wspomnieniach w jakiejś odrębnej, specjalnej pozie. Jak święty jej patron widzi zapewne jej postępki we własnym średniowiecznym oświetleniu, tak zakochany ma zwykle jakieś wierne odbicie umiłowanej kobiety w swej rozkochanej fantazji. Żadna inna scena nie przypomni mu jej tak wiernie, chociażby później zdarzały się fazy, bardziej romantyczne i więcej odpowiednie dla zasilenia młodocianego marzenia.
Im silniejszy jest cios, tym większa bywa rana, ona jednak im słabiej była dotknięta, tym boleśniejszą odczuwała ranę.