cytaty z książki "Niewiedza"
katalog cytatów
Należy zrozumieć matematyczny paradoks tęsknoty: jest potężniejsza we wczesnej młodości, kiedy objętość minionego życia jest nikła.
Poza uczuciami seks jest pustynią, na której umiera się ze smutku.
- (...) wówczas wszystko się zdecydowało raz na zawsze. W tamtej chwili popełniłam błąd, błąd trudny do określenia, nieuchwytny, który zaważył na całym moim życiu i którego nigdy nie zdołałam naprawić.
- Błąd nie do naprawienia w wieku niewiedzy.
- Tak.
- To w tym wieku ludzie się żenią, rodzą dzieci, wybierają zawód. A później pewnego dnia zaczyna się wiedzieć i rozumieć wiele rzeczy lecz jest już zbyt późno, gdyż o całym życiu zdecydowało się w chwili, gdy nie wiedziało się nic.
Ci, którym własne życie wydaje się klęską, zaczynają polowanie na winnych.
Każdy się myli co do przyszłości. Człowiek może być pewny tylko chwili obecnej. Ale czy to prawda? Czy na pewno może znać chwilę obecną? Czy jest zdolny ją osądzić? Oczywiście nie. Bo w jaki sposób ten, kto nie zna przyszłości mógłby pojąć sens chwili obecnej? Jeśli nie wiemy w jaką przyszłość nas wiedzie, jakże moglibyśmy orzec, że jest dobra lub zła, że zasługuje na nasze uczestnictwo, naszą nieufność lub na naszą nienawiść?
Radio było małym strumieniem, od którego wszystko się zaczęło. Następnie przyszły inne techniczne środki odtwarzania, powielania, zwiększania głosu i strumień stał się ogromną rzeką. Kiedyś słuchano muzyki z miłości do muzyki, dzisiaj wyje ona wszędzie i zawsze, "nie pytając, czy mamy ochotę jej słuchać". wyje w głośnikach, w samochodach, w restauracjach, w windach, w uszach zatkanych walkmenami, muzyka przepisana, na nowo zaaranżowana, skrócona, rozdziabana, fragmenty rocka, jazzu, opery, fala, w której wszystko się miesza, tak, że nie wiadomo, kto jest kompozytorem (muzyka stała się anonimowym hałasem), że nie można wyróżnić początku i końca (muzyka stała się hałasem bez formy): brudna woda muzyki, w której muzyka obumiera.
Jakże męcząca jest wierność, która nie ma źródeł w prawdziwej namiętności.
(...) ten, kto miał nieudane pożegnania, nie może oczekiwać zbyt wiele od ponownych spotkań".
Również pamięci nie da się zrozumieć bez odwołania do matematyki. Podstawową daną jest ilościowy stosunek między czasem życia przeżytego a czasem życia zgromadzonego w pamięci.
Milan Kundera, Niewiedza.
Oboje są zaklasyfikowani, mają przypisane im etykietki, i to wedle wierności wobec tych etykietek będą osądzani (ależ oczywiście, to przecież właśnie to, a nic innego, nazywamy z emfazą: być wiernym wobec siebie samego).
Człowiek staje się lekarzem, bo interesuje się chorobami. Weterynarzem zostaje z miłości do zwierząt.
Ale mimo wszystkich zadziwiających rakiet człowiek we wszechświecie nigdy nie posunie się daleko. Krótkość jego życia czyni z nieba czarną pokrywę, o którą zawsze będzie rozbijał sobie głowę, po czym upadnie z powrotem na ziemię, gdzie wszystko, co żyje, je i może być zjedzone.
Relacje erotyczne mogą wypełnić całe dorosłe życie. Ale gdyby życie było o wiele dłuższe, to czy znużenie nie zdusiłoby ekscytacji na długo przed osłabnięciem sił fizycznych? Istnieje przecież ogromna różnica między pierwszą, dziesiątą, setną, tysięczną i dziesięciotysięczną kopulacją. Gdzie znajduje się granica, za którą powtórzenie stanie się stereotypowe, jeśli nie komiczne lub wręcz niemożliwe? I czym stanie się miłosna relacja między mężczyzną a kobietą po przekroczeniu tej granicy? Czy zniknie? Albo przeciwnie, czy kochankowie będą uznawali seksualną fazę ich życia za barbarzyńską prehistorię prawdziwej miłości? Odpowiedzieć na te pytania jest równie łatwo, jak wyobrazić sobie psychikę mieszkańców nieznanej planety.
Pojęcie miłości (wielkiej miłości, miłości jedynej) zrodziło się prawdopodobnie ze ścisłych granic czasu, jaki jest nam dany.
Czy wdzięczność nie jest po prostu słabością i zależnością inaczej nazwaną?
Któregoś dnia zapytał siebie: gdyby miał zsumować tę resztę wspomnień, jakie mu zostały po ich wspólnym życiu, ile czasu by mu to zajęło? Minutę? Dwie minuty?
(Str 99).
Im obszerniejszy jest czas, który zostawiliśmy za sobą, tym trudniej oprzeć się głosowi, który wzywa nas do powrotu.
Wyjechała stąd, będąc naiwną młodą kobietą, a wraca dojrzała, z kawałem życia poza sobą, życia trudnego, z którego jest dumna.
(...) miłość egzaltuje się czasem teraźniejszym.
Albowiem martwa żona jest żoną bezbronną; nie ma już władzy, nie ma już wpływu; już się nie szanuje jej upodobań; martwa nie może niczego chcieć, dopraszać się o szacunek, prostować oszczerstw. Nigdy nie czuł dla niej współczucia równie bolesnego, równie dojmującego jak wówczas, gdy umarła.
Bo w jaki sposób ten, kto nie zna przyszłości, mógłby pojąć sens chwili obecnej? Jeśli nie wiemy, w jaką przyszłość nas wiedzie, jakże moglibyśmy orzec, że jest dobra lub zła, że zasługuje na nasze uczestnictwo, naszą nieufność lub naszą nienawiść?
Najpierw kompletnym brakiem zainteresowania tym, co przeżyła za granicą, amputowały dwadzieścia lat jej życia. Teraz swym przesłuchaniem usiłują zszyć jej przeszłe życie z obecnym.
W oczach Ireny od dawna nie było namiętności, lecz siłą przyzwyczajenia wpatrywały się w Gustafa i wprawiały go w zakłopotanie.
To w tym wieku ludzie się żenią, rodzą dzieci, wybierają zawód. A później, pewnego dnia, zaczyna się wiedzieć i rozumieć wiele rzeczy, lecz jest już zbyt późno, gdyż o całym życiu zadecydowało się w chwili, gdy nie wiedziało się nic.
Po grecku powrót brzmi nostos. Algos oznacza cierpienie. Nostalgia jest zatem cierpieniem spowodowanym przez niespełnione pragnienie powrotu.
Niczym ciosy siekierą wielkie daty naznaczają dwudziesty wiek w Europie głębokimi wcięciami. Zrazu pierwsza wojna światowa, druga, później trzecia, najdłuższa, zwana zimną, która kończy się w 1989 wraz ze zniknięciem komunizmu.
Kraje komunistyczne, wierne tradycji rewolucji francuskiej, rzuciły klątwę na emigrację, uznając ja za najohydniejszą ze zdrad. Wszyscy ci, co pozostali za granicą, w swych krajach dostawali zaoczne wyroki i ich rodacy nie mieli odwagi utrzymywać z nimi kontaktów.
Tak było od dziecka: matka zajmowała się czule swym synem niczym małą dziewczynką, a córkę wychowywała po spartańsku.
Kiedyś słuchano muzyki z miłości do muzyki, dzisiaj wyje ona wszędzie i zawsze, "nie pytając czy mamy ochotę jej słuchać", wyje w głośnikach, w samochodach, w restauracjach, w windach, w uszach zatkanych walkmenami, muzyka przepisana, na nowo zaaranżowana, skrócona, rozdziabana, fragmenty rocka, jazzu, opery, fala, w której wszystko się miesza, tak, że nie wiadomo, kto jest kompozytorem (muzyka stała się anonimowym hasłem), że nie można wyróżnić początku i końca (muzyka stała się hałasem bez formy): brudna woda muzyki, w której muzyka obumiera.
Irena wyrzuca sobie, że przestała lubić piwo; we Francji nauczyła się sączyć trunki i odzwyczaiła pić dużymi łykami, czego domaga się miłość do piwa. Unosi kufel do ust i zmusza się, by go opróżnić jednym haustem.
Człowiek staje się lekarzem, bo się interesuje chorobami. Weterynarzem zostaje z miłości do zwierząt.