cytaty z książki "Przegryw: mężczyźni w pułapce gniewu i samotności"
katalog cytatów
Różnica miedzy kobietą a policjantem jest taka, że policjant MÓWI, że wszystko, co powiesz, MOŻE być użyte przeciw tobie, natomiast kobieta, wszystko, co powiesz, UŻYJE przeciw tobie.
Największa do tej pory metaanaliza³7 dotycząca tego tematu wykazała, że jedyną cechą, której związek z atrakcyjnością i sukcesem reprodukcyjnym konsekwentnie obserwowano w badaniach, była muskulatura.
Anna wyjaśnia, że badania na tych prymatach wskazują na niezwykle ciekawe wzorce f cholodzy ewolucyjni uwielbiają szafować"samcem alfa", nawiąc do struktur społecznych prymatów. Wskazują, że samiec alfa musi być silny, bezwzględny, konfliktowy i waleczny, bo tylko taki osobnik jest sobie w stanie wypracować odpowiednią pozycję społeczną. Tyle że to nieprawda. Jeśli zastanowimy się przez chwilę nad tym, jakie cechy - nieważne, czy u ludzi, czy szympansów - determinują sukces, to prawdopodobnie dojdziemy do funkcjonowania społecznego. - Psywniosku, że kluczowe są tutaj kompetencje społeczne. Osobnik, który chce być na czele grupy, musi się z tą grupą dogadać, negocjować, rozwiązywać konflikty, obdarzać swoją uwagą innych członków grupy. - Czy są to cechy tradycyjnie wiązane z „samczyzmem"? - pyta retorycznie Anna. - Oczywiście, że nie. Wrażliwość, empatia, zdolność szukania kompromisów, szeroko pojęta komunikacja - to kompetencje typowo łączone z kobiecością. Dla wielu osób odkrycie, że są to kluczowe kompetencje liderskie, jest zaskakujące.
Ta praktyka ma swoją nazwę: SEAmaxxing (od South m powodzeniem niż East Asia). U jej podstaw leży założenie, że biały mężczyzna, który w swojej kulturze uchodzi za nieatrakcyjnego fizycznie, w Tajlandii, Indonezji czy na Filipinach punktuje samym kolorem skóry. Zwolennicy SEAmaxxingu przekonują, że tamtejsze kobiety (ale też nieheteroseksualni mężczyźni i osoby niebinarne) pożądają białych chłopców, bo ci są powiewem Zachodu, zaś lokalsów kojarzą z biedą, niskim wzrostem i małymi penisami. Nie bez powodu, bo we wszystkich tych kategoriach statystycznego Azjatę przewyższa statystyczny Europejczyk.
Michael Kimmel nie pozostawia żadnych złudzeń co do tego, co jego zdaniem leży u podstaw radykalizacji młodych mężczyzn. Splot różnych czynników i okoliczności musi trafić na podatny grunt - poczucie bycia niemęskim i potrzebę restytucji swojej męskości. Agresywny ekstremizm nadzwyczaj często żeruje na młodych chłopakach, którzy uważają, że nie dorastają do wzorca "prawdziwego mężczyzny", że system ich kastruje, zabiera i oddaje innym coś, co im się należy. Przekonuje, że przemocą mogą to odzyskać. Uczucie, które im wtedy towarzyszy, jest połączeniem złości i przekonania o byciu ofiarą. Według socjologa odchodzenie od wzorców męskości zakładających dominację, pozorny stoicyzm i alienację od własnych emocji jest jednym z kroków w kierunku świata, w którym młodzi mężczyźni nie będą stanowić narybku dla ekstremistów obiecujących im odzyskanie utraconego statusu „prawdziwego samca".
Wszystkie pigułki obecne w manosferze kładą nacisk na ewolucyjne pochodzenie ludzkich zachowań. Kobiety odrzucają mężczyzn, których uznają za posiadaczy kiepskich genów, bo tak im każe „gadzi mózg" i wynikająca z natury hipergamiczność. Od tego już blisko do antykobiecych postaw, zwłaszcza jeśli ktoś czuje się osobiście poszkodowany przez loterię genetyczną i kobiety, które kierując się pierwotnymi instynktami",skazują" go na samotność i celibat. Ruch wyzwolenia mężczyzn W latach 60. i 70., kiedy wraz z rewolucją seksualną nastąpił rozwój kontrkultury, ruchów feministycznego i gejowskiego, powstał też ruch wyzwolenia mężczyzn. Jego cele były komplementarne z tymi, do których dążyły feministki. Męscy aktywiści działali na rzecz porzucenia ukształtowanych przez seksistowską kulturę ról płciowych, w których upatrywali przyczyny opresji zarówno kobiet, jak i mężczyzn. Kontestowali stereotyp mężczyzny jako tego, na którym spoczywa obowiązek zapewnienia zasobów całej rodzinie. Przekonywali, że nie tylko przyczynia się on do dyskryminacji kobiet, którym utrudniano udział w życiu publicznym, ale też do znacznego przeciążenia żywicieli rodzin i występowania problemów psychicznych u obydwu płci.
Współcześni studenci nie mają jednak większej liczby partnerów niż ich rodzice, gdy byli w tym samym wieku, a nawet mają ich mniej niż generacja X6. W porównaniu z 2009 rokiem w 2018 znacznie zwiększyła się liczba młodych dorosłych, którzy raportują brak aktywności seksualnej - 44,2% młodych mężczyzn (wcześniej 28,8%) i 74% młodych kobiet (wcześniej 49.5%). Badania te potwierdzają tendencję wykazaną przez innych między innymi w USA, Wielkiej Brytanii, Australii, Niemczech i Japonii³. Nie ma zgody co do przyczyn takiego stanu rzeczy. W Polsce nowe postawy wobec seksualności badał profesor Zbigniew Izdebski. Z jego raportu z 2017 roku wynika, że choć względem poprzednich lat obniżył się wiek inicjacji seksualnej Polek i Polaków oraz zredukowała różnica między młodymi kobietami i mężczyznami, którzy mają ją za sobą, aktywnych seksualnie osób jest mniej - autor również zaznacza, że jest to spójne z podobnymi danymi z literatury międzynarodowej. Odsetek aktywnych seksualnie w grupie wiekowej 18-49 lat spadł o 10 punktów procentowych w porównaniu z rokiem 1997 i wynosi teraz 76%. Wśród osób niepozostających w stałym związku, które wydają się stanowić idealny materiał na osoby regularnie zaliczające jednonocne przygody, aktywność seksualną deklarowało 43% mężczyzn i tylko 23,9% kobiet.
Artyści Podrywu: W tym świecie panuje przekonanie, że kobiety są zupełnie inne niż mężczyźni, niczym odrębny gatunek. Kobietę w oczach Artysty najłatwiej porównać do maszyny na dwóch nogach, mającej możliwość nagradzania seksem tych, którzy potrafią ją obsługiwać 16. Jak do każdej maszyny, do kobiet również istnieją instrukcje, którymi za opłatą podzielić się mogą guru społeczności na swoich kursach. Podryw jest tu nazywany grą (stąd tytuł bestsellera Straussa: The Game) i jak to w grze, zwyciężyć można dzięki znajomości różnych trików i umiejętności poruszania się po planszy (w tym przypadku jest nią rynek seksualny). Jednym z trików, które mają pomóc w obejściu kobiecej bitch shield (suczej tarczy), jest negging - manipulacja polegająca na mówieniu tego, co może być rozumiane zarówno jako obelga, jak i komplement. Ma to skutkować podminowaniem pewności siebie kobiety, nazywanej celem, i potrzebą znalezienia walidacji u „mistrza podrywu". Część porad dotyczy tylko polepszania swojego wyglądu, a część jest po prostu instrukcją napaści seksualnej. Doświadczeni Artyści Podrywu zalecają na przykład używanie fizycznej siły, aby zbliżyć kobietę do siebie po tym, jak udało się odłączyć ją od jej przyjaciół. Aby osiągnąć cel w postaci stosunku seksualnego, czasem trzeba przełamać jej opór, który miałby być, zdaniem niektórych guru, skutkiem ewolucyjnego przystosowania do unikania seksu na wypadek potencjalnej śmierci przy porodzie. Przekonują, że panika i opór są absurdalne i irracjonalne, więc nie ma niczego złego w zmuszeniu jej do tego siłą albo obmacywaniu bez zgody, aby dać się jej zapamiętać jako „samiec alfa".
Redpill pretenduje do bycia holistyczną teorią wyjaśniającą ludzkie zachowania, w szczegól ności na rynku seksualnym. Garściami czerpie z kontrowersyjnej na dziedziny nauki, jaką jest psychologia ewolucyjna. Redpill roztacza przed swoimi zwolennikami wizję, zgodnie z którą głównym wyznacznikiem wysokiej wartości danego mężczyzny jest status samca alfa, kuszącego swoimi atrakcyjnymi genami, wartymi przekazania potomstwu. Sposobem zdobycie partnerki może być też zaimponowanie jej bogactwem i obsypanie zasobami, jednak nie ma co liczyć, że obdarzy partnera autentyczną miłością. Inaczej niż w czasach wiktoriańskich, w których uważano, że kobiety nie mają seksualności, użytkownicy manosfery sądzą, że są one wyjątkowo pożądliwe, jednak to pożądanie wzbudza tylko 20% genetycznie nadrzędnych mężczyzn. Podpierając się nazwiskiem znanego ekonomisty, redpillowcy używają określenia reguła Pareto - w manosferze oznacza ona, że 80% seksu na rynku seksualnym jest „,zagarnięte" przez 20% mężczyzn. Prowadzi to do wniosku, że aktywnych seksualnie jest 90% kobiet i 30% mężczyzn, czego jednak nie potwierdzają żadne dostępne wyniki badań 18. W wielu naszych rozmowach z incelami reguła Pareto przyjmowała łagodniejszą wersję, zgodnie z którą 80% kobiet odczuwa pożądanie wyłącznie wobec 20% najatrakcyjniejszych fizycznie mężczyzn, co jest o wiele trudniejsze do udowodnienia badź obalenia.
W 2017 roku społeczność Mężczyzn Idących Własną Drogą była najliczniejszą w całej manosferze31. Podczas gdy Artyści Podrywu chcą swoimi trikami i prowadzeniem gry zhakować kobiecy mózg, nastawiony na poszukiwanie najlepszych genów i zasobów, aby zaciągnąć jak najwięcej samic do łóżka, męscy separatyści to mężczyźni deklarujący, że mają dość niesprawiedliwego ich zdaniem rynku seksualnego, byłych żon, które zniszczyły im życie i oskubały z pieniędzy, oraz innych kobiet dybiących na ich majątek. Należy pamiętać, że w przekonaniu redpillowców kobiety nie potrafią kochać swoich partnerów - bezinteresowna, romantyczna miłość to coś, do czego zdolni są tylko mężczyźni. Przekonują, że samice (bez wyjątku) pragną wyłącznie tego, co samiec może im zapewnić - w przypadku samców alfa są to doskonałe geny, w przypadku samców beta - zasoby. Dzięki zapewnieniu zasobów beta provider, po polsku zwany beciakiem, może liczyć na okazję, by poczuć się choć trochę kochanym, adorując obiekt swoich uczuć i znosząc nieustanne zdrady z nadrzędnymi genetycznie mężczyznami w obawie przed samotnością, często zostając kakoldem wychowującym dziecko innego mężczyzny. W środowisku męskich separatystów można spotkać się z opisem różnych poziomów „pójścia własną drogą" - od odrzucenia długotrwałych, a nawet krótkotrwałych relacji z kobietami, przez unikanie płacenia podatków, aby nie wspierać samców alfa i samotnych matek, po kompletną izolację poprzez zamieszkanie w lesie lub innym nieskażonym przez cywilizację miejscu. Jednak najczęściej można ich spotkać w Internecie, gdzie poświęcają mnóstwo energii na pisanie o kobietach i tym, że nie są im one do niczego potrzebne.
kobiet). Opierając się na regule 80/20, użytkownicy manosfery twierdzą, że kobiety są hipergamiczne. Tradycyjnie określenie to oznaczało zwyczaj zawierania małżeństwa z osobą z wyższej kasty albo stanu, o wyższym statusie ekonomicznym. Niektórzy używają tego określenia, żeby nazwać istniejącą kiedyś tendencję do poszukiwania przez kobiety dobrze sytuowanych mężów, jako że same miały bardzo ograniczone możliwości zarobku, nie mówiąc o awansie społecznym (która to tendencja zanika wraz ze zmniejszeniem się nierówności płacowych)20. W manosferze hipergamia oznacza coś innego - dążenie kobiet do relacji z mężczyznami, którzy są od nich atrakcyjniejsi fizycznie i genetycznie nadrzędni. Przyjęcie czerwonej pigułki ma także uświadamiać, że społeczeństwo jest w rzeczywistości gynocentryczne - projektowane dla kobiet i ich wygody przez feministki i ich kakoldów. Kakold to termin zaczerpnięty z filmów porno, oznaczający faceta, który lubi patrzeć, jak jego partnerka uprawia seks z innymi. W manosferze przyjmuje się szerszą definicję tego słowa: kakoldem jest każdy mężczyzna, który wynosi kobietę na piedestał, usługuje jej, przymila się jej i pozwala wykorzystywać, a w najgorszym wypadku wybacza zdradę czy wychowuje z nią dziecko, którego nie jest biologicznym ojcem.
Nie pojmowałem idei spędzania wolnego czasu poza domem. Nauka była wyczerpująca, ale miała jasno określone cel i kroki do jego osiągnięcia. Wiedziałem, że im więcej będę się uczył, tym lepsze dostanę oceny. Często grałem w szkolnych przedstawieniach. Mając wyuczone kwestie, byłem spokojny i pewny siebie. Zgarniałem za to dodatkowe szóstki. A relacje? Tu nie ma scenariusza, trzeba improwizować. To mnie przerastało.
Wtedy dotarło do mnie, że nie tęsknię za nią, ale za sobą z okresu, kiedy się spotykaliśmy.
Dziś wiem, że to było naiwne i głupie, ale jak człowiek jest bardzo spragniony uczuć, to łapie się wszystkiego.
Wcześniej nie miałem kompleksów na tle wyglądu. Przez docinki moja samoocena poszybowała w dół.
Myślę, że gdyby zebrać wszystkie moje cechy, zarówno wyglądu, jak osobowości, i je odwrócić, stałbym się człowiekiem, jakim chciałbym być.
Nie zamierzam negować niczyich przeżyć. Ludzie, którzy decydują się na zrobienie strzelaniny, mają ku temu powody. Nie mogą żyć na równych zasadach z innymi, więc robią jedyną rzecz, jaka daje im poczucie sprawczości. Nie twierdzę, że są całkowicie usprawiedliwieni, ale rozumiem ich motywacje.
Istnieje cecha, która łączy ze sobą radykałów z ISIS, białych suprematystów, masowych morderców (także tych motywowanych filozofią blackpillu) i innych ekstremistów. Co do zasady są mężczyznami. Kimmel nie pozostawia żadnych złudzeń co do tego, co jego zdaniem leży u podstaw radykalizacji młodych mężczyzn. Splot różnych czynników i okoliczności musi trafić na podatny grunt – poczucie bycia niemęskim i potrzebę restytucji swojej męskości. Agresywny ekstremizm nadzwyczaj często żeruje na młodych chłopakach, którzy uważają, że nie dorastają do wzorca „prawdziwego mężczyzny”, że system ich kastruje, zabiera i oddaje innym coś, co im się należy. Przekonuje, że przemocą mogą to odzyskać. Uczucie, które im wtedy towarzyszy, jest połączeniem złości i przekonania o byciu ofiarą. Według socjologa odchodzenie od wzorców męskości zakładających dominację, pozorny stoicyzm i alienację od własnych emocji jest jednym z kroków w kierunku świata, w którym młodzi mężczyźni nie będą stanowić narybku dla ekstremistów obiecujących im odzyskanie utraconego statusu „prawdziwego samca”.
Incel nawet wśród czubków uchodzi za odklejeńca. Weź się tu przyznaj, że nigdy za rękę nie trzymałeś. Ludzie w psychiatryku rozmawiają głównie o relacjach. Z przyjaciółmi, partnerami, dziećmi. Jak mają zrozumieć kogoś, kto nigdy nie był na piwie ze znajomymi, bo ich nie ma?
Tutaj (w szpitalu psychiatrycznym) co jeden to bardziej odklejony, ale na terapii grupowej wiodącym tematem są związki, a co niektórzy r*chają się po kątach. Incel nawet wśród czubków uchodzi za odklejeńca.