- Przepraszam - powiedział. - Czuję się jak kompletny kretyn. Jakbym miał umrzeć.
- Możesz umrzeć - zauważyłem.
- No tak, jasne. Mogę. Nigdy nic nie wiadomo. To tylko... to tylko tak: PUF. I już cię nie ma.
Moją strategią towarzyską jest "słuchanie w milczeniu".
Chyba jestem z nią, bo ona jest ze mną. A to nie takie proste. Jestem złym chłopakiem, ona jest złą dziewczyną. Jesteśmy siebie warci.
Nie byłem tam Bóg wie kim. Bóg jeden wie, kim ja tam byłem.
The only way out of the labyrinth of suffering is to forgive.
Ot, tak. Od setek mil na godzinę do zaśnięcia w ułamku sekundy. Strasznie chciałem położyć się koło niej na tapczanie, objąć ją i spać. Nawet nie pieprzyć się, jak na tych filmach. Nawet nie uprawiać seksu. Po prostu spać razem, w najbardziej niewinnym znaczeniu tego słowa. Ale brakowało mi odwagi, a ona miała chłopaka, ja byłem nieudacznikiem, ona była przecudowna, ja byłem beznadziejnie nudny, ona nieskończenie fascynująca. Więc wróciłem do swojego pokoju i padłem na dolne łóżko, myśląc, że gdyby ludzie byli deszczem, to ja byłbym mżawką, a ona huraganową ulewą.
- Wy, chłopcy, przypominacie stare małżeństwo - uśmiechnęła się Alaska. - Aż ciarki idą po plecach.
- To jeszcze nic - powiedział Pułkownik. - Powinnaś była widzieć, jak ten dzieciak próbuje w nocy wślizgną się do mojego łóżka.
Budda twierdził, że przyczyną cierpienia jest pożądanie i że gdy ustaje pożądanie, ustaje cierpienie. Gdy przestawałeś pragnąć, aby coś nie uległo rozpadowi, przestawałeś cierpieć, kiedy to się działo.
Imagining the future is a kind of nostalgia. (...) You spend your whole life stuck in the labyrinth, thinking about how you'll escape it one day, and how awesome it will be, and imagining that future keeps you going, but you never do it. You just use the future to escape the present.
Był poetą. A jego ostatnie słowa to "Udaję się na poszukiwanie Wielkiego Być Może". Dlatego wyjeżdżam. Żebym nie musiał czekać z poszukiwaniem Wielkiego Być Może do śmierci.
(...) przeznaczeniem niektórych tajemnic jest pozostać nierozwiązanymi.
Każdego, kto jest zanurzony w rzece czasu, w końcu wciąga wir.
,,Wezmę to wiadro z wodą i ugaszę nim ogień piekielny, a potem tą pochodnią podpalę bramy raju, żeby ludzie nie kochali Boga dla obietnicy raju albo ze strachu przed piekłem, ale dlatego, że jest Bogiem
Wiedziałem, że tylko próbował pomóc, ale on nie pojmował. Był ból. Tępy, niekończący się ból w moich wnętrznościach, który nie chciał odejść, nawet kiedy ukląkłem na zimnych kafelkach w łazience, na próżno starając się zwymiotować.
Najlepszy dzień mojego życia miał miejsce dzisiaj
Kiedy wychodziliśmy z sali gimnastycznej, otoczyli nas starsi uczniowie, pytając: "To wy?" - a ja tylko uśmiechałem się i odpowiadałem, że nie, (...). Numer był dziełem tylko i wyłącznie Alaski. "Numery mają to do siebie", powiedziała mi kiedyś, "że najtrudniej potem jest się do nich przyznać". Ale ja mogłem się teraz przyznawać w jej imieniu. I kiedy zbierałem się do wyjścia, mówiłem każdemu zainteresowanemu: "To nie my. To Alaska".
Do tego trzeba dodać fakt, że Klucha chodzi jak staruszka z hemoroidami, bo łabędź użarł go w dupę.
Nie cierpiałem dyskusji na lekcjach. Nie cierpiałem mówić i nie cierpiałem słuchać, jak inni jąkają się, usiłując sformułować swoje wypowiedzi w jak najmętniejszy sposób, byle nie wypaść głupio, i nie cierpiałem tego, że cała ta gra polegała na próbach domyślenia się, co nauczyciel chce usłyszeć, a potem wyrażenia tego.
-Co to jest u diabła?
-To jest moja lisia czapka.
-Twoja lisia czapka?
-Tak, Klucha. M o j a l i s i a c z a p k a.
-A po co ci l i s i a c z a p k a?-zapytałem.
-Bo nikt nie złapie lisa chytrusa.
Na początku myślałam, że ona po prostu umarła. Pochłonęły ją ciemności. Stała się jedynie ciałem, które zżera robactwo. (...) Ciągle sądzę - czasami - sądzę, że może ''życie po śmierci'' jest tylko czymś, co zmyśliliśmy sobie, aby złagodzić ból wiążący się z utratą, aby uczynić nasz pobyt w labiryncie znośniejszym. Może była tylko materią, a materia ustawicznie zmienia swoją postać. Mimo wszystko nie wierzę do końca, że była tylko materią. Ta pozostała część także musi zmienić swoją postać. (...) Jest taka część jej, która przerasta sumę znanych nam składników. Ta część musi odejść dokądś, bo nie może zostać unicestwiona.
Ja byłem pijany. A jaka jest twoja wymówka?
Bardziej niż cokolwiek innego bolała mnie niesprawiedliwość, bezsporna niesprawiedliwość faktu, że można kochać kogoś, kto mógł odwzajemnić twoją miłość, ale już nie może, bo jest po prostu martwy - i kiedy to sobie uświadomiłem, pochyliłem się, opierając czoło na tyle zagłówka Takumiego, i zacząłem płakać i jęczeć, czując nie tyle smutek, ile właśnie ból. Bolało, i to nie w sensie przenośnym. Bolało jak by ktoś mnie bił.
Nadchodzi czas, kiedy uświadamiamy sobie, że nasi rodzice nie mogą ocalić siebie ani tym bardziej ocalić nas, że każdego, kto jest zanurzony w rzece czasu, w końcu wciąga wir- że, krótko mówiąc, odejście czeka każdego z nas.
Całą noc czułem się owładnięty paraliżującą niemotą, śmiertelnym strachem. Czego się w ogóle tak bałem?
Spędzasz całe swoje życie w labiryncie, zastanawiając się, jak któregoś dnia z niego uciekniesz i jakie niesamowite to będzie uczucie, wmawiasz sobie, że przyszłość pomaga ci przetrwać, ale nigdy tego nie robisz. Wykorzystujesz przyszłość, żeby uciec od teraźniejszości.
Może umrę młodo – rzekła – ale przynajmniej jako istota inteligentna.
No ale jest tak dużo do zrobienia: papierosy do wypalenia, seks do uprawiania, huśtawki do huśtania.
Budda twierdził, że przyczyną cierpienia jest pożądanie i że gdy ustaję pożądanie, ustaje cierpienie.
Czy naprawdę tak trudno jest umrzeć, panie Lewis? Czy tamten labirynt jest naprawdę gorszy od tego?
Zawsze podobał mi się twój entuzjazm, klucha. I zamierzam nadal, jakby nigdy nic, udawać, że ciągle go masz, do czasu, aż wróci.