cytaty z książki "Tajemnica Dąbrówki"
katalog cytatów
Spóźnianie się świadczy o braku szacunku.
Zobaczysz, będzie dobrze. Każda zmiana jest przerażająca, ale każda zmiana niesie za sobą nowe możliwości.
Tak bardzo chciała być częścią grupy nastolatków, a po raz kolejny została przez kogoś potraktowana jak małe dziecko. Najpierw mama uznała, że potrzebna jej niania, a teraz nawet własne rodzeństwo ją wyśmiało. Czuła się opuszczona i niedoceniona przez wszystkich.
Nie chciała znęcać się nad dziewczynką, ale uznała, że czas najwyższy otworzyć jej oczy. Wiedziała z własnego doświadczenia, że dzieci (ale także dorośli) mają często bardzo głupie pomysły.
Mama chciała mieć pewność, że zatrudnia do opieki nad swoimi skarbami osobę godną zaufania. Niemniej na zaufanie zawsze trzeba zapracować.
- Bzionek to uparty typ. Ja go widziałam tylko kilka razy i tylko wyłącznie dlatego, że go niechcący zdeptałam, albo coś zagroziło jego krzewowi. Mówiąc coś, mam na myśli Pimpusia. Bzionek szybko mu pokazał, gdzie jego miejsce - zachichotała. - W innym wypadku pewnie nawet bym nie wiedziała, że tu mieszka.
- Spokojnie, proszę nie przepraszać. Dzieci w tym wieku mają bardzo bujną wyobraźnię. Nie jest to nic, z czym nie spotkałam się wcześniej. W żadnym razie nie jestem urażona. Jak już mówiłam, bardzo mnie to ubawiło.
- Bieda nie zabija swoich żywicieli tak łatwo - odparła kobieta. - To sprytny pasożyt.
Pomysł sprowadzenia rodziny do Bielin wydał jej się nagle bardzo, ale to bardzo zły. Oczywiście miała świadomość, że świat nadprzyrodzony, to nie jest tylko wiejskie gadanie. Dzieciaki były tak samo narażone na spotkanie na swojej drodze upira w Warszawie, co i w świętokrzyskiej wsi. Mimo wszystko miała wrażenie, że u podnóża Łysej Góry częściej będzie dochodzić do takich incydentów. Być może dlatego, że w dzieciakach płynęła jej krew, krew szeptuch obdarzonych szóstym zmysłem. Demony musiały to przecież wyczuwać.
-Zupełnie jakby pani wargina przygarnęła- mruknęła niania, wciąż zerkając niechętnie na sierściucha. Kocur odwzajemnił jej się podobnie niemiłym spojrzeniem, na co kobieta się wzdrygnęła .
- To demon z gatunku tych złych - odezwała się pewnym głosem, postanowiwszy zabłysnąć wiedzą i udowodnić starszej siostrze, że jest mądrzejsza od niej. - Przypomina zwykłego czarnego kota, tylko jest od niego dużo, dużo większy. Na początku daje się przygarnąć i udaje miłego i kochanego zwierzaka. Zdobywa sympatię, nawet pomaga. Potem zsyła na właścicieli szaleństwo. Tylko już nie pamiętam, jakie konkretnie.
- Szeptucha nigdy nie przechodzi na emeryturę – powiedziała z mocą Tosia. – Przecież demony się takimi rzeczami nie przejmują.
- De... demony? – wyjąkała kobieta i zerknęła z lękiem na dom.
- No tak. Mieszka z nami kilka. Niedawno musieliśmy pozbyć się biedy. Złamała cioci nogę, a potem chciała nas po kolei pozabijać. Ale proszę się nie martwić, biedy już nie ma. – Dziewczynka zawiesiła głos. – Na razie... bo wie pani, ona podobno lubi wracać.
- Jestem czymś gorszym powiedziała pani Sroga. - Jestem...
Tosia nabrała głęboko powietrza. - Twoją nową nianią - dokończyła kobieta i znowu się roześmiała.