cytaty z książki "Filozofia oświecenia w pigułce"
katalog cytatów
Znaczące, że Kant wiódł samotne życie i nie opiekował się nikim (z wyjątkiem, przez pewien czas, swego rodzeństwa). Pomagał swojej rodzinie po śmierci ojca i był hojny względem swojego rodzeństwa; nie chciał jednak mieć z nimi do czynienia – jako dorosły czuł prawdopodobnie, że nie mają już ze sobą nic wspólnego. Kiedy był już w starszym wieku i jego siostra zaczęła się nim opiekować, czuł się zażenowany jej „prostotą” i nie chciał, by jadała przy tym samym stole, co on. Na stronie emocjonalnego listu, który otrzymał od brata, napisał: „Wszelka moralność polega na wyprowadzaniu działania z idei przedmiotu, nie z uczucia”.
W swojej estetyce Kant omawia „wzniosłość” – pojęcie, które pojawiło się w pierwszym wieku n.e. w starożytnym Rzymie, gdzie oznaczało to, co w naturze ogromne i budzące pełen podziwu lęk, w przeciwieństwie do bezpieczniejszej kategorii tego, co „piękne”.
W roku 380 n.e., po okresie rozkwitu filozofii w Atenach i współcześnie z greckimi i rzymskimi stoikami oraz neoplatonikami mała początkowo sekta religijna, chrześcijaństwo, stała się dominującą religią Cesarstwa Rzymskiego, a potem jedyną religią państwową. Przez następne tysiąclecie tym, co jednoczyło myśli i działania ludzi, ale także je ograniczało, była władza religijna. Myśl lub jej wyraz musiały dopasować się do ortodoksji chrześcijańskiej w Europie, a po roku 700 n.e. islamowi na Bliskim Wschodzie i w części Hiszpanii.
Oczywiście to jedynie bardzo uproszczona wizja. Niektórzy twierdzą, że samo chrześcijaństwo zawierało zarodek oświecenia. Chrystus w Ewangelii skupia się na tym, co naprawdę czujemy i myślimy, nie zaś na tym, co robimy i mówimy; wczesne chrześcijaństwo sprzeciwiało się typowemu dla świata starożytnego stawianiu na pierwszym miejscu rodziny, narodowości, państwa, hierarchii i konwencji, kładąc nacisk na sumienie jednostki. „Nie ma już Żyda ani poganina, nie ma już niewolnika ani człowieka wolnego, nie ma już mężczyzny ani kobiety, wszyscy bowiem jesteście kimś jednym w Chrystusie Jezusie”, mówi święty Paweł.
Około roku 600 p.n.e. Grek Tales pytał: „Czym jest Jedno leżące u podstaw Wielości?”.
Gdy mówi, że „wszystkie zdarzenia wydają się całkowicie niepowiązane i rozdzielone”[245], to „wydaje się” musi dotyczyć abstrakcyjnego rozumu, nie zaś doświadczenia płynącego ze zmysłów. Mówi nam bowiem nieustannie, że nasze umysły automatycznie i nieświadomie (jak galera płynąca po falach) usuwają luki między przedmiotami i wydarzeniami tak, że wciąż wydają się one ciągłe (choć rozum dowodzi, że nie są).
W naturze rozumu leży, że poznaje rzeczy niejako pod postacią wieczności”[128], twierdzi Spinoza. Jego Etyka, inaczej niż Medytacje Descartes’a, które wydają się wychodzić od „żabiej perspektywy” jednostkowego myśliciela, wychodzi od substancji, która okazuje się Bogiem, pod koniec książki wydaje się, że ludzki umysł, choć podporządkowany prawom przyczynowo-skutkowym i czasowi, jest zdolny do poznania samego siebie, ciała i Boga sub specie aeternitatis, a nawet, jak sugeruje Spinoza, dostąpienia nieśmiertelności.
Pamięć i wyobraźnia znikają jednak według niego, gdy znika ciało, dlatego nawet jeśli „pozostaje z niej [duszy] coś, co jest wieczne”[129], nieśmiertelność ta musi być raczej nieistotna. Nie ma szans na odkupienie czy osobistą relację z Bogiem.
Jakiekolwiek nie byłyby dobre i złe aspekty Hume’owskiego ujęcia przyczynowości, jest ono rewolucyjne pod tym względem, że ukazuje, jak bardzo się mylimy, ufając indukcji (wyprowadzaniu ogólnego prawa z obserwacji wielu poszczególnych, ale powtarzających się przypadków). Indukcja jest podstawą nauki dążącej do odkrywania prawa natury, a także codziennej praktyki. Wszyscy „wiemy”, że słońce jutro wzejdzie. „Czy naprawdę »wiemy«?” – pyta Hume. Jak dotąd mieliśmy do czynienia ze stałym powiązaniem (słońce zachodziło wieczorem i wschodziło rano), ale co w rozumie albo doświadczeniu upoważnia nas do twierdzenia, że te stałe powiązania nigdy się nie zmienią? Co gwarantuje, że „przyszłość będzie odpowiadać przeszłości”[223]? Twierdzić, że przyszłość będzie taka sama jak przeszłość, ponieważ zawsze taka była, to przyjmować „za dowiedzione […], co samo jest przedmiotem wątpliwości".
Możemy powiedzieć, że chleb zawsze sycił nasz głód, ale, jak mówi Hume, „to, że się odwołujecie do doświadczenia minionego, nie rozstrzyga nic w przypadku obecnym”. Nie istnieje żaden „znany związek między jakościami zmysłowymi a ukrytymi siłami”[225]. Dlaczego uznaje, że skoro pewne jakości zmysłowe są teraz i zawsze były związane z mocą odżywiania nas, zawsze takie będą?
Można odpowiedzieć, że moce te nie są już tajemne. Wiemy dziś, że chleb zawiera węglowodany (związki organiczne składające się z wodoru i tlenu, które rozkładają się, zapewniając ciału energię). Tak, ale dlaczego te biomolekuły węglowodanów istnieją? Jak możliwy jest ich rozkład? I dlaczego rozkład ten zapewnia energię? Związek między poszczególnymi rzeczami i wydarzeniami na pewnym etapie zawsze staje się niekonieczny i tajemniczy. Odkrycia naukowe jedynie „powstrzymuje napór naszej niewiedzy”[226] i nigdy nie zapewnią nam impresji koniecznego powiązania.
proponowane przez filozofów i naukowców próby jego rozwiązania zawodzą: co gwarantuje, że w przyszłości przyczyny i skutki, które jak dotąd były powiązane, nadal takie będą? Przywoływanie praw natury nie ma sensu. Jedynie istnienie boskiego prawodawcy umożliwiłoby nam mówienie o wiecznych prawach, a nie tylko przeszłych regularnościach.
Immanuel Kant uważany jest powszechnie za największego filozofa od czasów Platona i Arystotelesa. Jego filozofia obejmuje, i wiąże ze sobą, metafizykę, etykę, estetykę, antropologię, politykę i nauki przyrodnicze.
W ten sposób, po właściwym wykorzystaniu osądu, uświadamiam sobie, że mam dwie różne idee słońca. Jedna, uzyskana dzięki zmysłom, przedstawia je jako mały, żółty dysk; druga, oparta na rozumowaniu matematycznym i astronomicznym, ukazuje je jako znacznie większe od Ziemi (idea ta – choć Descartes nie mógł o tym powiedzieć – ukaże również, że Słońce się nie porusza, zamiast wschodzić na wschodzie i zachodzić na zachodzie, co robi na pozór). Jeśli się mylimy, dzieje się tak (jak twierdzi Descartes) dlatego, że odnosimy z tego korzyści.
PERCEPCJA I OSĄD
Mogę powiedzieć, że wyglądając przez okno, widzę ludzi chodzących po ulicy. Jednak w rzeczywistości zanim zaangażuję osąd, widzę tylko liczne kapelusze i płaszcze, pod którymi mogą równie dobrze kryć się maszyny napędzane sprężynami. „Sądzę, że są to ludzie”[28].
Można odpowiedzieć, że gdyby ludzie ci byli nadzy, a nie ubrani, rozum musiałby uznać, że nie są maszynami. Descartes ma jednak na myśli to, że percepcja zawsze wymaga osądu. Każde zwierzę mogłoby dostrzec to samo, co my dostrzegliśmy. Jednak dopiero dysponujący władzą osądu ludzki umysł może odróżnić wosk od form, w których się on przejawia, albo ludzi od ich ubrań. Nawet materialne rzeczy są „ujmowane samym umysłem”.
Rozum nie mógł zostać stworzony przez naturę w celu osiągnięcia szczęścia, ponieważ lepiej dokonałby tego instynkt. Jego funkcją musi zatem być wytworzenie dobrej woli, która jest jedyną bezwarunkowo dobrą rzeczą w całym świecie, a nawet poza nim [wg. Kanta].
Podobnie jak Galileusz i inni współcześni mu uczeni, Descartes zdał sobie sprawę z tego, że świat nie jest taki, jakim go postrzegamy – że nasze postrzeżenia nie tyle odzwierciedlają rzeczy zewnętrzne, ile są efektem interakcji naszych narządów zmysłów ze zjawiskami takimi jak fale świetlne, fale dźwiękowe, faktury i substancje chemiczne. Kiedy próbuje „odróżnić wosk od jego zewnętrznych form i jakby nagi po zdarciu zeń szat rozważyć”[30], dociera do (idei) czegoś trójwymiarowego, znajdującego się w przestrzeni leżącej u podstaw rzeczy struktury geometrycznej. Formułuje więc wniosek, że fundamentalną właściwością materii jest „rozciągłość”. Świat sam w sobie, niezależny od zmysłów, jest pozbawiony kolorów, cichy, pozbawiony smaków, zapachów i faktur.
Nasze zmysły rzadko „ukazują nam, jak rzeczywiście wyglądają ciała zewnętrzne”, pisze Descartes w Zasadach filozofii. „Wnioskować należy, że nie dostrzegamy też, by to, co w przedmiotach zewnętrznych oznaczamy nazwami światła, barwy, zapachu, smaku, dźwięku, ciepła, zimna oraz innych dotykowych jakości bądź też form substancjalnych, było czymś innym jak tylko rozmaitymi dyspozycjami tych przedmiotów, sprawiającymi, że mogą one w różnoraki sposób poruszać nasze nerwy”[31]. Nie możemy też „sądzić […], jakoby do mózgu docierało coś innego prócz miejscowego ruchu samych nerwów”.
Apercepcja
Termin Leibniza określający wiedzę o naszych własnych stanach mentalnych; percepcja percepcji. Kant postuluje transcendentalną jedność apercepcji – jedność świadomości syntetyzującą percepcje w moje doświadczenie, ale niebędącą poznawalnym ja.
Barwy, dźwięki, smaki, zapachy, ciepło czy zimno to tylko wyniki interakcji między pewnymi rodzajami struktury atomowej i naszymi zmysłami. Ja, wyposażone w wolną wolę i uwięzione w świadomości, zostaje wygnane z mechanicznego, określonego przez relacje przyczynowo-skutkowe świata. Od czasów Descartes’a nauka przedstawia świat jako jeszcze uboższy i surowszy, tak, że nawet umysł, który dla filozofa był czymś niepodatnym na wątpienie, stał się przedmiotem wątpienia.
f) Argument za istnieniem świata zewnętrznego. Niektóre z naszych idei pojawiają się niezależnie od naszej woli. Jeśli jednak dowiedliśmy istnienia Boga, który nie może nas oszukiwać, wiemy, że o ile rozumujemy właściwie, możemy się upewnić, które z tych idei są prawdziwe.
Atomizm lub teoria korpuskularna
W piątym wieku p.n.e. Demokryt postawił tezę, że rzeczywistość na najbardziej podstawowym poziomie składa się z niewidocznych cząsteczek, które nieustannie łączą się, oddzielają i łączą na nowo. Teoria atomizmu rozwiązała problem stałości materii. Robert Boyle i inni siedemnastowieczni naukowcy nazwali swoją, bardzo podobną,
teorię „korpuskularyzmem” lub „teorią korpuskularną”, by odróżnić ją od tego, co uważano za pogański materializm.
ROZWAŻANIA DOTYCZĄCE ROZUMU LUDZKIEGO
Locke chciał odkryć i opisać to, jak postrzegamy, myślimy i używamy języka, i to, na ile nasze postrzeżenia, myśli i słowa umożliwiają poznanie. W otwierającym książkę rozdziale pisze: „obawiam się, że zaczynamy od strony niewłaściwej”, gdy zakładamy, że „myśli nasze swobodnie szybują nad niezmierzonym oceanem bytu; jak gdyby te bezgraniczne obszary były naturalną i niezaprzeczalną własnością naszego umysłu i jak gdyby nic nie było wyjęte spod jego władzy sądzenia i nic nie wymykało się poza jego rozumienie”[41]. Najpierw powinniśmy „zbadać nasze władze umysłowe i stwierdzić, do jakich rzeczy są one przystosowane”[42].
Petitio principii
Zakładanie z góry tego, czego chce się dowieść w argumentacji.
[John Locke]
Nasze idee proste są ideami jakości pierwotnych i wtórnych. Jakości pierwotne to kształt, wielkość, ciężar i liczba danego obiektu, a także to, czy znajduje się on w ruchu, czy spoczywa. Jakości te znajdują się w obiekcie, niezależnie od tego, czy go postrzegamy, czy nie (tzn. niezależnie od naszej percepcji), i utrzymują się niezależnie od zmian (jeśli podzielimy ziarno pszenicy, wciąż będzie ono posiadało wielkość i znajdowało się w spoczynku).
Jakości pierwotne są mierzalne matematycznie i dostępne tylko dwóm zmysłom – wzrokowi i dotykowi. Idee jakości pierwotnych, które posiadamy, odzwierciedlają rzeczywiste jakości. Możemy się mylić co do tego, jaki kształt ma dany obiekt, ale nie co do tego, że ma jakiś kształt.
Jakości wtórne, „które naprawdę w samych rzeczach nie są niczym innym niż zdolnościami wywoływania w nas różnych wrażeń”[62]. Locke podąża tu za współczesną mu nauką. Fale dźwiękowe odkryto w XVI wieku, a dzięki wiedzy, że dźwięk to kwestia wibracji oddziałujących na nasz nerw słuchowy, stało się oczywiste, że barwa, temperatura, zapach i dźwięk również nie są tym, za co je uważamy. Same w sobie jakości wtórne, jak twierdzi Locke, zupełnie nie przypominają jakości, które postrzegamy; gdyby nie było nikogo, kto mógłby je postrzegać, pozostałyby „tylko ich przyczyny”[63].
Locke wspomina również o trzecim rodzaju jakości – zdolności jednego obiektu do spowodowania zmiany w jakościach pierwotnych drugiego, tak, że ten drugi obiekt oddziałuje na nasze zmysły inaczej, niż oddziaływałby w przeciwnym wypadku (na przykład: ogień topi wosk i zmienia jego kolor). Zdaniem Locke’a to nasze doświadczenie skłaniania różnych części naszego ciała do poruszania się każe nam przypisywać „czynną” i „bierną moc”[64] nie tylko ludziom, lecz także zwierzętom, wodzie, ogniowi itd., gdy zmieniają one otaczające nas rzeczy i oddziałują na nie.
Reifikacja
Res to po łacinie rzecz. Reifikowanie czegoś – jakości albo pojęcia – co niekoniecznie musi być rzeczą, to traktowanie tego tak, jakby na pewno było rzeczą (np. jaźń, dane zmysłowe, Nikt).
Substancja
Wprowadzone przez Arystotelesa pojęcie na określenie czegoś, co istnieje niezależnie i trwa w czasie, podczas gdy zmieniają się jego właściwości i modi. Spinoza twierdził, że tylko Bóg może być (jedyną) substancją. Descartes mówił to samo, ale dodawał, że istnieją również dwie „substancje stworzone” – myśląca i rozciągła. Przedstawieniowa teoria percepcji Locke’a zmusiła go do wymijających wypowiedzi na temat istnienia i charakteru substancji. Dla Berkeleya istnieją tylko substancje myślowe; dla Hume’a substancje w ogóle nie istnieją. Kant uznał, że z racji sposobu, w jaki nasze umysły strukturyzują rzeczywistość, musimy wyodrębniać w rzeczywistości substancje, niezależnie od tego, czy naprawdę one istnieją.
5) ISTOTA NOMINALNA I REALNA
Locke twierdzi, że klasyfikacje gatunków są wyłącznie wytworem człowieka, „dziełem umysłu”[69], zaledwie arbitralną konstrukcją idei abstrakcyjnych; rodzaj czy gatunek nie są więc niczym naturalnym, mają jedynie „istotę nominalną”. Mówi jednak również o „rzeczywistej, wewnętrznej (w substancjach nie znanej) budowie rzeczy, od której zależą poznawalne ich własności [a którą] można nazwać ich esencją [istotą]”[70]. Gdy nawiązuje do „rzekomych realnych esencji substancyj”[71], słowo „rzekomy” ma zwykle charakter wymijający. Czy Locke rozumie przez to, że mylimy się, wierząc w istnienie substancji i to, że mają one istotę realną? Czy też ma na myśli to, że przedmioty faktycznie posiadają istotę realną, choć możemy tylko snuć domysły na temat tego, jaka ona jest?
Locke przyjął teorię atomową (czy też „cząsteczkową”) swojego przyjaciela Roberta Boyle’a, choć nie przedstawia żadnych argumentów czy dowodów empirycznych na jej rzecz. Twierdzi, że nasze idee jakości wtórnych w ogóle nie przypominają rzeczywistej postaci tych jakości. „Można przyjąć” (czy znaczy to, że powinniśmy przyjąć?), że ich idee, które posiadamy, wytwarzane są przez „działanie niedostrzegalnych cząstek na nasze”[72]. Mikroskop ukazuje nam więcej, niż możemy dostrzec gołym okiem; gdyby więc Bóg dał nam oczy o czułości mikroskopu (nie zrobił tego, bo ich nie potrzebujemy), potrafilibyśmy postrzegać jakości wtórne pod ich rzeczywistą postacią mikroskopijnych jakości pierwotnych.
Być może zatem Locke sądzi, że jakości „tkwią” w obiektach i że obiekty mają prawdziwe istoty, będące połączeniami atomów – strukturami, których idei nigdy nie będziemy posiadać, ale których istnienie możemy spokojnie założyć.
Locke pisze: „nasze zdolności poznawcze nie pozwalają nam przenikać wewnętrznej struktury i realnej esencji ciał”. Można by powiedzieć, że jego pesymizm okazał się nieuzasadniony, ponieważ udało się nam poznać wiele mechanizmów przyrodniczych i strukturę atomową świata, które uważał za niepoznawalne. Jest to jednak tylko pozór. Całe poznanie naukowe przebiega w duchu zakładanym przez Locke’a.
Uważany często za ascetycznego samotnika, Spinoza w rzeczywistości darzył miłością swoich przyjaciół i swój kraj; lubił też wino i tytoń. Pisząc swoje, publikowane anonimowo, książki, zgłębiał jednocześnie wiedzę naukową, zwłaszcza z dziedziny optyki, i utrzymywał się ze szlifowania soczewek do okularów, teleskopów i mikroskopów. Jego umiejętności techniczne i erudycja stały się znane, dzięki czemu poznał wielu słynnych astronomów i matematyków; na rok przed jego śmiercią odwiedził go Leibniz. Oferowano mu stanowisko profesora na uniwersytecie w Heidelbergu, ale odrzucił propozycję, częściowo z powodu obaw, że ograniczona zostanie jego wolność filozofowania.
Jeden ze zwolenników Spinozy, Adriaan Koerbagh, został aresztowany, poddany torturom i zmarł w więzieniu. Nauczyciel filozofa, van den Enden, który uczestniczył w spisku mającym na celu zamordowanie Ludwika XIV, został powieszony pod murami Bastylii. Przyjaciele Spinozy i podobnie jak on zwolennicy Republiki, bracia de Witt, zostali zabici przez oranżystowski motłoch; ich ciała powieszono, a wątroby zjedzono. Gdy Spinoza dowiedział się o morderstwie, wybuchnął płaczem i zrobił transparent z napisem ultimi barbarorum (najgorsi z barbarzyńców); jego gospodarz zamknął go w pokoju, by nie wyszedł z nim na ulicę. Kilka lat później Spinoza został wysłany z misją pokojową do Francji; po powrocie pod jego domem zgromadził się wściekły tłum, nazywając go szpiegiem i grożąc włamaniem się i zamordowaniem go. Spinoza wyszedł do nich i wygłosił mowę o swojej miłości do Republiki, dzięki czemu tłum się rozproszył.
Conatus Spinozy porównywany jest czasami do woli Schopenhauera, ślepej siły, która przenika całość rzeczywistości i jest z nią tożsama, albo do libido Freuda; jest on jednak znacznie bardziej zróżnicowany i określony przez naturę swego posiadacza niż te późniejsze kategorie. Conatus każdego skończonego modusu jest tym, co czyni go sobą, to bowiem conatus „nie jest niczym innym jak aktualną istotą tej rzeczy”[115], jej własnym, idiosynkratycznym pędem do samozachowania.
Berkeley nie zgadza się z Descartes’em i Lockiem co do rozróżnienia na jakości pierwotne i wtórne (zob. s. 60). Twierdzi, że tak zwane jakości pierwotne są tak samo zależne od nas i względne jak jakości wtórne, i są tak samo „w umyśle”.
Twierdzi on, że tak zwane „pierwotne” jakości są równie zależne od nas i względne jak jakości wtórne.
Absurdem jest, jego zdaniem, zakładać, że idee są zupełnie odmienne od tego, jakie się nam wydają – że, na przykład, dźwięk jest „w rzeczywistości” czymś innym, niż to, co słyszymy, czymś potencjalnie widzialnym i dotykalnym: falą dźwiękową. W przypadku idei pozór jest rzeczywistością; pozór i byt są tym samym.
David Hume uznawany jest powszechnie za największego anglojęzycznego filozofa w historii. Współtworzył ruch szkockiego oświecenia, a mimo to pomniejszał znaczenie rozumu, podobnie jak romantycy, i podkreślał znaczenie emocji. Zajmował się przede wszystkim „nauką o człowieku”, którą uważał za „jedyną solidną podstawę innych nauk”[165]. Torował drogę nowoczesności; traktował ludzi jako część natury, a nie jako byty wobec niej nadrzędne. Opisując, jak naszym postępowaniem kierują emocje, nawyki i nieświadome mechanizmy myślowe, wywarł wpływ na Darwina, Freuda, kognitywistów i behawiorystów.