cytaty z książki "Materiał na chłopaka"
katalog cytatów
Nigdy nie pozwól sobie wmówić, że będąc sobą, robisz coś złego.
A dziś na przykład, mimo dwudziestu ośmiu lat na karku, poczułem nagle przemożną potrzebę, żeby zadzwonić do mamy, bo mi smutno.
Ale łatwiej odpychać ludzi, niż patrzeć, jak sami odchodzą.
Dno rozpaczy? Miło znów cię widzieć. Chcesz zostać moim chłopakiem?
- Nie, posłuchaj. To nieprawda, że nie masz wyboru. Wybór
jest taki, że albo nigdy więcej nikomu nie zaufasz i będziesz udawał, że dzięki temu nikt nie może cię zranić, co jest oczywistą bzdurą, albo... Albo spróbujesz. I może rzeczywiście spali ci się dom. Ale przynajmniej będziesz miał ciepło. A nowe miejsce pewnie okaże się lepsze. I będziesz tam miał kuchenkę indukcyjną.
Trudno mi zrozumieć, jak ktoś może nie chcieć cię w swoim życiu.
W tym cały kłopot ze związkami. Jeśli miałeś ich mało, masz ograniczoną bazę danych do porównań. Jeśli dużo, to znaczy, że coś robisz nie tak.
Bo ludzie, którzy naprawdę się liczą, i tak będą cię kochali.
Taki pocałunek czyni cię niezwyciężonym - gorący i powolny, głęboki, idealny.
- O mój Boże, Luc - James Royce - Royce się przeraził. - Co ci się stało z ustami?
Spłoszony podniosłem wzrok.
- Jeśli mam hummus na twarzy, to po prostu powiedz.
- O nie, to coś o wiele gorszego. Ty się uśmiechnąłeś.
- S-serio?
- Do telefonu.
Człowiek czasem myśli, że skrzywdzony wiele razy, nabierze odporności. Że to działa jak szczepionka. A potem słyszy coś takiego.
Myślę, że zwykle lepiej mierzyć się ze światem takim, jakim jest. Im bardziej próbujemy coś ukryć, tym więcej dajemy temu mocy.
I z tego, jak na mnie patrzył, czule, żarliwie i… prawie z zachwytem, jakbym był inną, lepszą osobą.
Chociaż może w tamtej chwili rzeczywiście nią byłem.
Gdy po raz któryś słyszysz: "To nie twoja wina, chodzi o mnie", zaczynasz podejrzewać, że chyba jednak chodzi o ciebie.
Istnieliśmy tylko on i ja- i zmięta pościel i gra ulicznych świateł na zasłonach.
Obezwładniała mnie rozkosz płynąca z jego urwanego oddechu i nieprzerwanego strumienia pieszczot. Z głębokich, bardzo głębokich pocałunków, niezmąconych jak letnie niebo. (...) I z tego jak na mnie patrzył, czule, żarliwie i... prawie z zachwytem, jakbym był inną lepszą osobą.
Chociaż może w tamtej chwili rzeczywiście nią byłem.
- Kurde, człowieku - warknąłem. - Mnóstwo razy uprawiałem seks po pijaku. Serio, byłoby okej.
- Zastanawiam się, jak ci to wytłumaczyć, Lucien. - Nie wiem czemu, ale w jego głosie brzmiał smutek. - Ja nie chcę, żeby "było okej". "Okej" mi nie wystarczy. I nie chodzi o płonący kominek ani inne banały, ale masz rację. Potrzebuję więzi. I żeby tobie zależało tak samo jak mnie. Żebyś tego potrzebował, chciał i był zaangażowany. Dla mnie seks musi mieć znaczenie.
Błagałem go w duchu, żeby przestał mówić. Bo inaczej, nie wiem... chyba się rozpłaczę. Nie miał pojęcia, o jak wiele mnie prosi. A ja nie miałem pojęcia, jak mu to dać.
Pocieszenie potrafi przyjść pod najdziwniejszą postacią.
- Myślisz... że kiedyś przestanie boleć?
- Non. - Mama pokręciła głową. - Ale przestanie mieć znaczenie.
To właśnie po to uprawia się seks. Żeby człowiek był zbyt zmęczony na zwierzenia o trzeciej nad ranem.
Wszyscy powtarzają, że gdy jesteś młody, wydaje ci się, że będziesz żyć wiecznie. Zapominają, że na starość jest tak samo. Tyle że wtedy wszystko wokół zaczyna ci przypominać, że to nieprawda.
- Tu nie chodzi o ciebie, Lucien.
- Jak to nie chodzi o m n i e, skoro to m n i e chcesz rzucić!
[...] czasami wymagania to zwykła ściema.
Nie wiem, czy w ogóle jest jakieś "najlepiej".
[...] chyba właśnie taka jest miłość: niejasna i przerażająca, i mącąca w głowie, i tak lekka, żeby porwać cię ze sobą jak plastikową torbę na wietrze.
(...) ale trzeba być niezwykle społecznie uprzywilejowanym, żeby bardziej przejmować się ochroną gatunkową chrząszczy niż chociażby minami lądowymi czy schroniskami dla bezdomnych. Oczywiście większość z nas powiedziałaby, że bezdomni są ludźmi, dlatego zasługują na wsparcie. Natomiast doktor Fairclough stwierdziłaby raczej, że bezdomni są ludźmi, a więc jest ich masa, zatem pod względem ekologicznym znaczenie mają małe albo wręcz są szkodliwi. W przeciwieństwie do żuków gnojowych, które są nie do zastąpienia. I to właśnie dlatego ona koncentruje się na badaniach, a z mediami rozmawiam ja.
Owszem, jestem samotny. Czasem czuję, że nie osiągnąłem tyle, ile powinienem. I miałem w życiu wiele dowodów na to, że niełatwo być ze mną blisko. Ale nie próbuję tego ukryć. Po prostu próbuję z tym żyć.
Wystarczy, że będziesz. Jesteś...
Pocałował mnie. I zrobił to tak bardzo po swojemu: ujął moją
twarz w dłonie i przyciągnął lekko, przykrył ustami moje usta
z niespieszną uważnością, która była namiętna na swój własny sposób. To było jak delektowanie się drogą czekoladą, kiedy nie wiadomo, czy trafi się druga okazja. Pachniał tym, co znane, powrotem do domu i nocą, którą spędziłem w jego objęciach. Czułem się przy nim ważny i wyjątkowy. Nie wiedziałem, czy jestem w stanie to znieść.
Ale jednocześnie chciałem, żeby ta chwila trwała bez koń-
ca. Znalazłem coś, czego już dawno przestałem szukać. Może
nawet przestałem w to wierzyć. Dziką, niemożliwą słodycz po-
całunku, który jest tylko dla ciebie - dlatego, że jesteś tym, kim jesteś - kiedy wszystko poza dotykiem złączonych ciał, urywanym powiewem oddechów, pocieraniem się języków odfruwa niczym jesienne liście.
Pomógł mi dostrzec, że moje życie jest lepsze niż sądziłem- i że ja sam lepszy, niż mi się wydaje. I tego będę się trzymał. Nawet jeśli nie zdołam go zatrzymać.
Taka wskazówka na życie: albo przepraszasz, albo się tłumaczysz. Nigdy nie rób tego jednocześnie.