cytaty z książki "Bojaźń i drżenie"
katalog cytatów
I to właśnie jest nędza i trwoga paradoksu, że paradoks, mówiąc po ludzku, nigdy nie daje się pojąć.
W opowieści o Abrahamie znajdujemy taki paradoks. Z punktu widzenia moralności jego stosunek do Izaaka da się wyrazić przez stwierdzenie, że ojciec powinien kochać syna. Ten stosunek moralny staje się czymś relatywnym w porównaniu z absolutnym stosunkiem do Boga. Na pytanie „Dlaczego?” Abraham nie ma innej odpowiedzi jak to, że to jest próba, pokuszenie – określenia, które, jakeśmy to wyżej powiedzieli, wyrażają jedność dwóch punktów widzenia: czyni to dla Boga, czyni to dla siebie. Tych dwóch określeń można używać wymiennie w potocznym języku. Jeżeli widzi się człowieka, który czyni coś co nie jest zgodne z ogólnością, mówi się, że zrobił to właśnie dla Boga, co oznacza w gruncie rzeczy, że zrobił to dla siebie. Paradoks wiary utracił człon pośredni, to znaczy ogólność.
Z etyką nie łatwo jest dyskutować, rządzi się ona bowiem czystymi kategoriami. Nie powołuje się na rzecz, ze wszystkich rzeczy najśmieszniejszą, na doświadczenie, daleka jest od udzielania człowiekowi mądrości, raczej przyprawia go o szaleństwo, jeżeli się nie widzi nic wyższego ponad nią. Etyka nie uznaje przypadku, etyka nie daje żadnych wyjaśnień, nie żartuje z wartościami; obciąża natomiast ciężką odpowiedzialnością wątłe ramiona bohatera, potępia zuchwałą chęć grania w Opatrzność, ale potępia również chęć dokonywania czynów bohaterskich przez własne cierpienie. Proponuje wiarę w rzeczywistość i odważną walkę ze wszystkimi trudnościami tej rzeczywistości, szczególnie z tymi upiorami cierpienia, które człowiek stwarza sobie sam na własną odpowiedzialność; ostrzega przed ułudami sofistycznego rozumowania, które jest bardziej zwodnicze niż starożytna wyrocznia. Ostrzega przed każdą niewczesną szlachetnością: pozwól, niech rzeczywistość działa, na pokazanie twojego męstwa zawsze będzie czas i wtedy znajdziesz w etyce całą niezbędną pomoc.
Mówi się, że trudno zrozumieć Hegla, ale zrozumieć Abrahama to głupstwo! Przewyższyć Hegla to cud prawdziwy; przewyższyć Abrahama sprawa najłatwiejsza ze wszystkich!
Ja ze swej strony straciłem dużo czasu na zrozumienie heglowskiej filozofii i wierzę, że zrozumiałem ją dość dobrze, a jeżeli nawet znalazłem w niej pewne miejsca, których nie mogłem zrozumieć, to w mojej naiwności sądzę, że Hegel w tych miejscach sam siebie nie rozumiał.
Wiara jest największą namiętnością człowieka.
Jedno pokolenie może się wiele nauczyć od poprzedniego, ale prawdziwie ludzkich postaw żadne pokolenie od poprzedniego się nie nauczy. W tym sensie każde pokolenie zaczyna od początku, nie ma innych zadań od generacji poprzedniej i nie posuwa się dalej, o ile oczywiście poprzednicy nie zdradzili swych zadań i nie zawiedli samych siebie. Prawdziwie ludzką postawą nazywam namiętność, przez którą jedno pokolenie może pojąć inne i pojmuje samo siebie. Jeżeli więc chodzi o miłość, niczego się jedno pokolenie nie nauczyło od drugiego, żadne pokolenie nie zaczyna w innym punkcie niż poprzednie, żadne pokolenie nie ma krótszego zadania od zadań poprzedniego i jeżeli któreś pokolenie nie zadowoli się miłością taką jak poprzednie, jeżeli chce „pójść dalej", to są to tylko puste i szalone słowa.
Wymagałbym od każdego człowieka, aby oddzielał od siebie każdą myśl nieludzką, wzbraniającą mu wstąpienie do tych przybytków, gdzie mieszka nie tylko wspomnienie o wybranych, ale i sami wybrani. Ludzie nie powinni się cisnąć bezwstydnie do środka i przyznawać się do więzów pokrewieństwa, powinni się czuć szczęśliwi za każdym razem, kiedy wolno się im pokłonić wielkości, powinni szczerze i ufnie być czymś więcej niż uboga sprzątaczka; jeżeli bowiem człowiek nie będzie się starał być czymś więcej, nigdy nie wejdzie do środka. I tu mu właśnie mogą pomóc strach i nędza, które wypróbowują każdą wielkość, a jeżeli człowiek ma choć odrobinę sił w sobie, to może wzbudzić tylko słuszną zazdrość. A rzeczy wielkie tylko na odległość, rzeczy, które się chce uczynić wielkimi za pomocą wewnętrznie pustych frazesów, nigdy prawdziwie wielkie nie będą i doprowadzą tylko do zniszczenia.
[...] wielkim paradoksem jest wiara; paradoks ten pozwala z morderstwa uczynić święty i miły Bogu czyn, paradoks ten powrócił Abrahamowi Izaaka i nie daje się ogarnąć myślą, ponieważ wiara właśnie tam się zaczyna, gdzie myślenie się kończy.
Opowieść o Abrahamie zawiera teleologiczne zawieszenie etyki.
To więc, co u człowieka uważać należy za egoizm i głupotę, przy pomocy łaskawego egzegety staje się godnym przedstawieniem boskości.