cytaty z książki "Na ostrzu skalpela. 50 lat z życia chirurga"
katalog cytatów
Rosjanin tymczasem, mocno usadowiony za swoja zagrodą, spokojnie będzie wyczekiwał dalszego biegu wypadków i, szczerząc w cynicznym uśmiechu zęby, powie, że kościół przeciwstawia się kontroli urodzeń, ponieważ do podtrzymania do potrzebne mu są zastępy moronów.
Praca domowego lekarza jest czymś pokrewnym duchowej opiece księdza czy pastora.
Gdybym miał powrócić na ziemię od dzisiaj za pięćdziesiąt lat, przynosząc z sobą w zanadrzu mój obecny zasób wiedzy, nie zrozumieliby lekarze mojego języka ani też ja w zamian nie potrafiłbym uchwycić toku ich rozmów na posiedzeniach towarzystw lekarskich.
Zmarła tylko twoja własna piękna córka. Zmarł twój dorodny, obiecujący syn. Twój własny brat zmarł. Zmarła twoja siostra. Zmarła twoja uwielbiana matka, twój szanowany powszechnie ojciec zmarł. Zmarli tylko twoi ukochani przyjaciele. To właśnie oznacza procent śmiertelności!
Prawo nie dozwala lekarzowi na zrobienie czegokolwiek, co nie zostało dokonane uprzednio przez kogoś innego, chyba że nowator gotów jest ponieść ryzyko kary. Chirurg otwierający nowe drogi swojemu zawodowi staje zawsze naprzeciw lufy naładowanego karabinu w nadziei, że żaden adwokat nie zjawi się, aby pociągnąć za cyngiel.
Pewnego dnia obiadowało trzech czy czterech spośród nas w towarzystwie pewnego Chińczyka, który wzbogacił się w Ameryce. Zapytaliśmy go, czy przyjął wiarę chrześcijańską.
- Jak dotychczas nie jeszcze - odpowiedział.
- Dlaczego?
- O, bo metodyści ciągną mnie do siebie i wymyślają, że kościół episkopalny i kościół prezbiteriański są nic niewarte. To samo kubek w kubek mówią przedstawiciele kościoła prezbiteriańskiego i episkopalnego o metodystach. Jedni mówią źle o drugich. Myślę, że wszyscy muszą mieć rację.
[...] praktyka rychło wszakże poucza lekarza, że popęd płciowy jest sprawą zasadniczo fizyczną, która stoi zupełnie na uboczu od etyki, stworzonej na potrzeby ludzkości bez liczenia się z wpływami natury fizycznej.
Aż do czasu zapoznania się mojego z dr Pruddenem przypuszczałem z młodzieńczą naiwnością, że jedynie wybitnymi, ważkimi na świecie osobistościami są ci, o których słyszało się wiele.
Strażnik więzienny oprowadzał po celach miłosierną damę. Zatrzymała się, aby porozmawiać przez dłuższy czas z jednym z więźniów, po czym, zwróciwszy się do strażnika, rzekła: "Wie pan, panie Finnegan, wydaje mi się, że w tym człowieku jest dużo dobrego". Na co Pat odparł: "A tak, proszę pani. Ale nie za to siedzi tutaj".
Nienawidzę pogrzebów i chętnie, gdybym mógł tego uniknąć, nie byłbym na swoim własnym, przyda się jednak każdemu człowiekowi pomyśleć od czasu do czasu, jakiego rodzaju zastęp żałobników odda mu ostatnią przysługę.