-Jezu?
-Tak, Mackenzie?
Jedna rzecz mnie w tobie dziwi.
-Naprawdę? Jaka?
Chyba spodziewałem się, że będziesz bardziej...hm...pociągający.
(...)-Pociągający? Masz na myśli "przystojny"?
-Cóż, starałem się uniknąć tego słowa, ale tak, przyznaję, sądziłem, że będziesz ideałem mężczyzny, no wiesz, atletycznym i niezwykle urodziwym.
-Ale według jakich kryteriów? Zresztą, kiedy już mnie poznasz nie będzie to miało dla ciebie znaczenia. Byt jest ważniejszy od wyglądu, od tego, co się tylko wydaje. Gdy zaczynasz poznawać osobę, o brzydkiej, czy ładnej twarzy, zależnie od twoich upodobań, powierzchowność traci na znaczeniu.
Więc śmiało, daj upust łzom. One są jak uzdrawiające wody. Dla duszy jest dobrze, kiedy czasami popłyną.
Sny bywają ważne, wiesz. Czasami działają jak otwarcie okna i wpuszczenie świeżego powietrza.
Pierwsza odezwała się Missy:
- Czy Wielki Duch to inne imię Boga,no wiesz, Jezusa, tatusiu?
Mack uśmiechnął się w ciemności. Cowieczorne modlitwy Nan rzeczywiście działały.
- Sądzę, że tak. To dobre imię, bo Bóg jest Duchem i jest Wielki.
- Więc dlaczego jest taki podły?
Zatem o to chodziło?
- Co masz na myśli, Missy?
- Wielki Duch zmusił księżniczkę, żeby skoczyła z urwiska, i zmusił Jezusa, żeby umarł na krzyżu. To wydaje mi się podłe.
Mack nie wiedział co odpowiedzieć. WS wieku sześciu i pół roku Missy zadawała pytania, z którymi mądrzy ludzie zmagali się od wieków.
Przebywanie z dziećmi leczy duszę- Fiodor Dostojewski
Jako ukoronowanie Stworzenia zostaliście stworzeni na nasz obraz - wtrącił Jezus.- Niczym nieskrępowani i wolni, żeby po prostu istnieć w relacji ze mną i ze sobą nawzajem. Gdybyście nauczyli się naprawdę dostrzegać bliżnich i uważać ich troski za równie ważne jak swoje, nie byłoby potrzeby hierarchii.
Jeśli się zastanowić, to w każdej ciężkiej sytuacji są jakieś dobre strony.
W relacjach z innymi nigdy nie chodzi o władzę, a jedyny sposób, żeby nie narzucać komuś swojej woli, to ograniczyć się i służyć.
Jak już wspomniałem, ja nie tworzę instytucji. To zajęcie dla tych, którzy chcą odgrywać Boga. A więc owszem, nie przepadam za religią, podobnie jak za polityką czy ekonomią(...)Ta stworzona przez człowieka groźna trójca pustoszy ziemię i mami tych, na których mi zależy. Czy zamęt i niepokój, doświadczany przez ludzką istotę, nie jest ściśle związany z tymi trzema czynnikami?
Zostałeś stworzony do tego, żeby być kochanym, a więc to nie miłość Ciebie ogranicza, tylko jej brak.
Łatwo wciągnąć się w grę „co by było, gdyby”, ale jest to krótka i śliska droga do rozpaczy.
Każdy człowiek jest bohaterem innej historii, z których wiele nie zostało opowiedzianych.
Niezależnie od tego, czym jest Boża moc, główny aspekt Boga to nie absolutny Pan, Wszechmocny. To Bóg, który stawia się na ludzkim poziomie i ogranicza samego siebie."
Jacques Ellul, "Anarchy and Christianity
Kłamstwa to małe fortece. W środku czujesz się bezpieczny i silny. Z tych małych twierdz starasz się kierować swoim życiem i manipulować innymi. Ale fortece potrzebują murów, więc je wznosisz. Są nimi usprawiedliwienia Twoich kłamstw. Takie jak wtedy, gdy chronisz tych, których kochasz, i próbujesz oszczędzić im cierpienia.
To działa, więc nawet kłamiąc, czujesz się w porządku.
To, że z niewyobrażalnych tragedii potrafię wydobyć dobro, nie oznacza, że je reżyseruję. Nie waż się myśleć, że kiedy wykorzystuję jakąś sytuację, sama do niej doprowadziłam, albo jej potrzebowałam, żeby osiągnąć swoje cele. Rozumując w ten sposób dojdziesz do fałszywych wniosków na mój temat.
Łaska nie zależy od cierpienia, ale tam, gdzie jest cierpienie, znajdziesz łaskę pod różną postacią.
Miłość zawsze zostawia wyraźny ślad.
To zadziwiające, że na pozór nieistotna czynność czy wydarzenie może całkiem zmienić życie.
Wolność wymaga zaufania i posłuszeństwa w miłości.
(...)"zło" to słowo, którym opisujemy nieobecność Boga, podobnie jak używamy słowa "ciemność" na określenie braku światła albo słowa "śmierć" na określenie braku życia. Zarówno zło, jak i ciemność można zrozumieć tylko w opozycji do światła i dobra; one samodzielnie nie istnieją.
A jeśli chcesz głębszej analizy, moglibyśmy porozmawiać o naturze samej wolności. Czy wolność oznacza, że możesz robić, co tylko zechcesz? Albo moglibyśmy pogadać o tym, co cię w życiu ogranicza i nie pozwala na całkowitą niezależność. O dziedzictwie genetycznym, o twoim specyficznym DNA, o szczególnym metabolizmie, procesach kwantowych zachodzących na poziomie subatomowym, gdzie jestem jedynym obserwatorem. Albo o chorobie duszy, która utrudnia ci życie i cie pęta, o wpływie środowiska, o nawykach, które wyżłobiły ścieżki w twoim mózgu, tworząc określone połączenia synaptyczne. I jest jeszcze reklama, propaganda, paradygmaty. Czy w tym nagromadzeniu złożonych czynników naprawdę istnieje wolność?
Smutek to ściana między dwoma ogrodami." Khalil Gibran
Jesteś mądry w sprawach prawdziwej miłości, Mackenzie. Wielu ludzi sądzi, że to uczucie się pogłębia, ale w rzeczywistości przybywa doświadczeń, a miłość po prostu się rozrasta, żeby je ogarnąć.
Ludzie natomiast biorą czasownik, który jest żywy i pełen gracji, i przekształcają go w martwy rzeczownik albo zasadę, a wtedy to, co jest żywe i rośnie, obumiera. Rzeczowniki istnieją, bo istnieje wszechświat i fizyczna rzeczywistość, ale jeśli kosmos zamienia się w zbiór rzeczowników, staje się martwy.
Perły to jedyny klejnot powstały z bólu, cierpienia i... wreszcie śmierci.
-Żyć bez miłości to tak, jakby związać ptakowi skrzydła i pozbawić go możliwości fruwania.
W sądzeniu nie chodzi o niszczenie, tylko o naprawianie.
Im mniej osób będzie wiedziało, że jest kompletnym wariatem, tym lepiej.
Bardzo trudno jest ratować kogoś, kto nie chce ci zaufać.
Dlaczego kochasz kogoś, kto jest taki pokręcony?
Świat byłby pod wieloma względami znacznie spokojniejszym i łagodniejszym miejscem gdyby to kobiety rządziły. Mniej dzieci poświęcono by bożkom chciwości i władzy
Mackenzie, prawda cię wyzwoli, a ta prawda ma imię. Teraz pracuje w warsztacie, cała obsypana trocinami.
Dwie drogi zbiegły się w połowie mega życia, Rzekł pewien mądry człowiek. Wybrałem drogę mniej uczęszczaną I widzę różnicę co noc i co dzień."
Larry Norman (przepraszając Roberta Frosta)