cytaty z książek autora "Karolina Szafrańska"
Zaraz wbije ci nożyczki w oko - zagroził. Dawaj te dokumenty. Ale to weź te żółte. - Wskazałam na nożyczki w pojemniku z przyborami. — Tych fioletowych to mi szkoda, były strasznie drogie. W życiu nie zapłaciłam tyle za nożyczki, co za te.
Zaraz wbije ci nożyczki w oko zagroził. menty. Ale to weź te żółte. - Dawaj te dokuWskazałam na nożyczki w pojemniku z przyborami. Tych fioletowych to mi szkoda, były strasznie drogie. W życiu nie zapłaciłam tyle za nożyczki, co za te. Pomijając moje zmęczenie, to nawet poprawił mi się humor.
- Chodź... Ale już nie mówi mi takich rzeczy - wymamrotała pod nosem i chwyciła moją dłoń, by pociągnąć w stronę swojej sypialni. - To niezdrowe, gdy ciągle jesteś taki miły. Jeszcze się przyzwyczaję, a potem, broń Boże, w tobie zakocham.
- Taki mam plan, skarbie.
— Co we mnie lubisz?
— Chaos — […] — Lubię w tobie chaos.
— Chciałabyś, bym częściej mówił do ciebie po imieniu?
— Może tylko trochę. I tylko czasem.
— Czasem? — […] — Sprawiasz inne wrażenie, skarbie.
— Czasem — […] — Używasz go tylko w wyjątkowych chwilach, a przez to ono też się takie staje. A do tej pory strasznie go nie lubiłam.
— A powinnaś. Jest zajebiste. I wyjątkowe. Ty też taka jesteś.
— Myślałam, że lubisz młodsze?
— Nie. Lubię tylko tę jedną. Strasznie pyskatą, gadatliwą, przemądrzałą, chaotyczną i z niebywałą umiejętnością doprowadzania mnie do szału, nawet gdy nie robi kompletnie nic
— Muszę ją poznać
— Nie ma mowy
— Ale dlaczego?
— Bo jeszcze będziesz chciała być taka jak ona
— A jaka ona jest?
— Idealna — […] — Mój ukochany chaos.
— Chowałeś się przede mną?
— Trzymałem się z daleka i obserwowałem
— Jak stalker
— Nie — […] — Jak ktoś, kto uwielbia patrzeć, jak się uśmiechasz.
- Bo jeszcze będziesz chciała być taka jak ona.
- A jaka ona jest?
- Idealna - odparłem niemal szeptem. - Mój ukochany chaos.
– Destiny myliła wdzięczność z miłością, dopóki nie spotkała ciebie.
Myślałam, że nie ma nic gorszego niż kłamstwo, jednak cisza okazała się dużo gorsza.
To był jeden z tych pocałunków, które składa się na pożegnanie, tych, które przesiąknięte są tęsknotą, które pamiętają wszystkie kłótnie, łzy i każdy uśmiech.
Ten pocałunek był wszystkim.
Naszym początkiem i końcem. Pojedynkiem i pojednaniem. Zgubą i odrodzeniem.
Wszystkim.
Destiny Joyce była moim jedynym, niezaprzeczalnym i nieodłącznym elementem.
Moim ukochanym chaosem.
Moim domem.
Miłością mojego życia.