cytaty z książek autora "Małgorzata Gołota"
Dziecko boi się właśnie tej reakcji, że ktoś na niego nakrzyczy, ktoś go wyzwie, że ktoś mu powie „a co to jest za problem, ja w twoim wieku miałem tak i tak, a ty, jak będziesz w moim wieku, to wtedy zobaczysz, co to są za problemy…” albo „weź się uspokój, czym ty się przejmujesz”, „za chwilę będzie lepiej”, „przecież wszystko się ułoży”. To są słowa, które odnoszą skutek odwrotny od zamierzonego, choć intencją rodzica jest właśnie to, by pomogły.
Dlatego tylko modlisz się szeptem: „Proszę, Boże, weź mnie”.
WHO podaje, że w skali świata aż 75 proc. cierpiących na depresję dorosłych i dzieci nie leczy się. Wymienia się trzy powody tej sytuacji – po pierwsze brak zasobów, po drugie brak wyszkolonych pracowników służby zdrowia, po trzecie społeczne piętno, jakim obciążamy osoby zmagające się z chorobami czy zaburzeniami psychicznymi.
- Dlaczego się okaleczalaś?
- Rozładowywałam w ten sposób napięcie. Czasami pomagała mi w takich chwilach także rozmowa z kimś dorosłym, ale często nie miałam nikogo takiego przy sobie. Wtedy właśnie używałam żyletki".
Chcę, żeby to wszystko się skończyło, choć wiem, że skończy się dopiero, kiedy zło zniknie. W tym przypadku złem jestem ja. Muszę umrzeć, by innym żyło się lepiej, piękniej.
Głęboko we mnie siedzi coś, czego nie potrafię zrozumieć. Nie potrafię tego wypowiedzieć. Nie potrafię tego nazwać. Mam różne stany, emocje, uczucia. Bywa, że nie potrafię znaleźć ani jednej pozytywnej myśli. Nie dociera do mnie, że może być lepiej, że to tylko gorszy dzień. To nie jest zwykły smutek. Czuję rozpacz, wszystko jest dla mnie nijakie. Ja jestem nijaka. Pusta. Słaba. Nie zasługuję na nic. Czuję, jak przez całe moje ciało przechodzi ból i dociera w najczulszy punkt. W moją psychikę. W takich sytuacjach czuję się najbeznadziejniej na świecie. Myślę, że dla mnie dobre może okazać się tylko jedno rozwiązanie (...)".
Moje życie nie ma już nic do zyskania.
Jestem całkowicie skończona.
Przepraszam wszystkich,
moje demony wygrały.
Joasia, 10 lat
(str. 222).
Mówi się często, że cierpienie uszlachetnia, a czas leczy rany. Mnie się jednak wydaje, że jeżeli rany są głębokie, nawet czas niewiele może zdziałać. (266).
Siedmioletni chłopczyk powiesił się w parku. Zostawił kartkę, na której napisał: "Żle mi było w domu i źle czułem się w szkole". To jest niebywale smutne, bo dowodzi, że nikt się tym dzieckiem psychologicznie nie zaopiekował. (273).
(...) dzieci są naprawdę okrutne. Potrafią być niesamowicie okrutne dla siebie nawzajem, zwłaszcza kiedy zauważą u rówieśnika jakąś wadę, coś, co go od nich odróżnia - nieśmiałość, jąkanie, niepełnosprawność, gorszy strój. ( 273).
Dobrze, żebyśmy też społecznie nauczyli się przyjmować, że każdy rozmówca jest od nas lepszy. To gwarancja dobrych i życzliwych relacji z innymi ludźmi. To także gwarancja osiągnięcia wielu efektów w strukturze społecznej. Równie ważna jest taka retoryka w rozmowach z potencjalnymi samobójcami. Nie wolno nam nigdy traktować ich jak gorszych, słabszych od siebie. (281).
Więc zanim zrobicie to pierwsze cięcie, pierwszego siniaka, przypalicie sobie skórę czy w inny sposób się skrzywdzicie, pomyślcie kilka razy, czy warto w to iść. To uzależnienie, nie da się potem przestać na już. (300).
Wiem - nawet nie myślę, ja to WIEM - że do niczego się nie nadaję. Każda próba działania kończy się fiaskiem, szybko sie zniechęcam. Ktoś powie, że wystarczy wytrwałości, cierpliwości i zaangażowania. Pewnie to też.
Ale jak mam to zrobić, gdy jestem świadoma
i nauczona, że ja nigdy nic nie osiągnę? Że jestem głupia? Że jestem słaba, emocjonalna, że widzę w sobie największy, kurwa, błąd? Że jestem strachliwa? Boję się wypadków, pożarów, utraty bliskich osób, śmierci, czasem innych ludzi. Póki co przynajmniej potrafię wyjść z domu. Jeden sukces, bo przecież inni mają gorzej.
Możesz mieć dobrą godzinę, dobry dzień lub nawet dobry tydzień, ale depresja wciąż jest tam w środku. Zawsze tam jest, jak robaki pełzające pod twoją skórą, przeżuwające twoje wnętrzności, ciągłe przypomnienie własnej porażki.
Niezależnie od tego, jakie mamy geny, ich ekspresją steruje środowisko. I to środowisko decyduje o tym, co się ujawni, a co się nie ujawni.
Pozwalasz demonom na wszystko, twój umysł staje się ich placem zabaw. Twoje marzenia zostają oznaczone słowem „nie” – „nie jestem”, „nie mogę”, „nie będę”, „nie zrobię”. Demony kwestionują wszystko, z czego mógłbyś być dumny, niszczą cały twój spokój.
A przecież szkołę z internatem wybrałam między innymi po to, żeby odciąć się od tego, co dzieje się w moim domu.
Czasy, w których żyjemy, świetnie to weryfikują. Choć niestety wiele rodzin tego pandemicznego sprawdzianu nie przechodzi pomyślnie. Rodzice i dzieci, zamknięci ze sobą w izolacji, na kwarantannie, zdalnie pracując i ucząc się, nie są w stanie ze sobą wytrzymać. Nie łączy ich żadna emocjonalna więź. To w domu dochodzi do konfliktów, które niejednokrotnie kończą się na izbie przyjęć.
Wszystko wraca jak pieprzony bumerang. Raz jest dobrze, zaraz znowu wracają myśli samobójcze i lęk przed utratą najważniejszej osoby w życiu, czy kiedyś się to skończy? Czy wreszcie wróci to szczęście, jakiego tak bardzo pragnę? Bez żadnego strachu, bólu i lęku przed kolejnym dniem. Jestem wrakiem człowieka, którego myśli samobójcze stoczyły na samo dno.
Takim najważniejszym testem, który może podpowiedzieć nam, czy konieczna jest szybka interwencja, czy też wręcz przeciwnie, można sobie jeszcze poczekać, poobserwować, jest próba odpowiedzi na pytanie, czy ogólnie dziecko radzi sobie z typowymi dla jego wieku zadaniami życiowymi, czy sobie z nimi nie radzi.
Przede wszystkim nie każdy smutek jest depresją. Przygnębienie jest też typowe w zaburzeniach adaptacyjnych. To taki stan, gdzie rzeczywistość jest dla danego dziecka na tyle przytłaczająca, że zaczyna ono mieć pewne objawy. Mogą się wtedy pojawić lęk, spadek lub zanik motywacji, depresyjny nastrój, nadmierna senność, ogólne osłabienie organizmu. Zaburzenia lękowe są częste u dzieci. Jeśli natomiast chodzi o szkolne trudności, najczęściej diagnozuje się specyficzne zaburzenia umiejętności szkolnych, czyli dysleksję i dysgrafię, zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi, znany jako ADHD, i całościowe zaburzenia rozwoju ze spektrum autyzmu, których liczba w ostatnim czasie również się zwiększyła.
Jeśli weźmiemy pod uwagę całą populację ludzi, to w większości cech jesteśmy średniakami. Średnio gotujemy, biegamy, rysujemy, średnio znamy się na geografii itd. Ale każdy z nas ma coś, w czym jest lepszy od innych, oraz coś, w czym jest gorszy od innych. Istotą wychowania jest to, żeby dostrzec tę unikalną siłę, atuty dziecka, jego cechy, talenty, które go wyróżniają na tle innych. Jeśli je dostrzeżemy, to najpierw trzeba je dziecku uświadomić, a potem pomóc rozwijać. Pomóc to nie znaczy rozwijać wbrew dziecku, tylko dziecko do tego rozwoju motywować, pokazywać mu drogę.
Dzieci nie robią tego, co im mówimy, one robią to, co my robimy".
Co dobrego wynika ze świadectw z czerwonym pa skiem, skoro potem przyjeżdża do nas, do szpitala psy chiatrycznego, wzorowa uczennica, licealistka ucząca się w renomowanym liceum, pocięta żyletką na całym ciele. i przekonującą, że nie chce już dłużej żyć?
Dzieci natomiast nie opisują tak dokładnie i do końca swoich uczuć, nie mówią, że nic im się nie chce. Zamiast tego powiedzą, że szkoła jest głupia i nudna. Nie mówią, że nie mają na nic siły, tylko że boli je brzuszek. Nie zawsze są smutne i płaczliwe, czasem są smutne i rozdrażnione, reagują płaczem i krzykiem na każdą prośbę kierowaną w ich stronę przez dorosłych. Nastolatki z kolei, żeby łagodzić sobie ten przykry nastrój, bardzo często angażują się w zachowania ryzykowne, narkotyki, alkohol, używki.
Przecież istotą zaburzeń psychicznych jest to, że przeszkadzają w życiu. Jeżeli dziecko pokłóci się z rodzicem o rozładowywanie zmywarki raz w godniu, tego dnia, kiedy akurat zaplanowało sobie wyj ście na imprezę, to raczej nie dostrzegamy tutaj żadnych niepokojących symptomów ani głębokich nieprawidłowości. Ale jeżeli dziecko przez większość czasu źle się czuje, nawet jeśli można je chwilowo rozpogodzić, rozśmieszyć, i to złe samopoczucie powoduje zmianę jego funkcjonowania - więcej nieobecności w szkole, gorsze stopnie albo rzadsze spotkania ze znajomymi - to już powinno niepokoić. Obrez kliniczny depresii jest troche inny.
(...) ludzie przyzwyczajają się i odzwyczajają od różnych rzeczy, czasem najdziwniejszych.
Miałam mocno obniżony nastrój, zaburzenia snu, objawy psychosomatyczne – codzienne nudności, brak apetytu, z kolei po jedzeniu miałam odruchy wymiotne, choć bardzo starałam się nie wymiotować. Kompletnie nie szła mi nauka. Na początku szkoły byłam wzorową uczennicą, miałam świadectwo z paskiem. A w tym najgorszym momencie choroby byłam zagrożona aż z pięciu przedmiotów.
Czytał zwykle w samotności. Czytanie go uspokaja, wtedy czuje, że wciąż żyje, że nie stracił zdolności myślenia. Cogito ergo sum - myślę, więc jestem" - będzie powtarzał za Kartezjuszem.
Dzisiaj już wiemy, że nasze mózgi dynamicznie się zmieniają. Wiemy nie tylko, że pani ma inny mózg, niż pani brat, ale też, że pani mózg dzisiaj jest zupełnie inny niż był osiem lat temu. I dlatego pani też jest zupełnie inna niż była pani osiem lat temu!