Byłoby szaleństwem, gdyby słabi chcieli maszerować w jednym rzędzie z silnymi.
Och, ta łagodność! O ileż potężniejsza jest od siły!
Life, believe, is not a dream/
So dark as sages say;/
Oft a little morning rain/
Foretells a pleasant day./
Sometimes there are clouds of gloom,/
But these are transient all;/
If the shower will make the roses bloom,/
O why lament its fall?"
- Charlotte Brontë "LIFE
Some have won a wild delight,/
By daring wilder sorrow;/
Could I gain thy love to-night,/
I’d hazard death to-morrow."
- Charlotte Brontë "PASSION
Gdyby go kochała nie potrzebowałaby siać tych obfitych uśmiechów, ciskać tych bezustannych spojrzeń, zdobywać się na te sztuczne miny, te wdzięczące się bez końca pozy.
Miała pani minkę bardzo zakłopotaną. Chociaż pani nie jest ładna, tak jak ja nie jestem przystojny, jednak z tym wyrazem zakłopotania jest pani do twarzy. A przy tym jest ono pożądane, gdyż odrywa te badawcze oczy pani od mojej fizjonomii, a zatrudnia je kwiatami na dywanie.
Przypalona kasza owsiana nie lepsza jest prawie od zgniłych kartofli, nawet głód przed nią się cofa.
Jak to smutno być chorą, leżeć w łóżku i wiedzieć, że się musi umrzeć. Ten świat jest piękny, strasznie byłoby zostać z niego odwołaną i pójść nie wiadomo dokąd.
- Powiadają, że żal leczy.
- Nie leczy wyrzutu sumienia.
(...) nie poniża człowieka żadna praca, zmierzająca do doskonalenia naszych bliźnich. Uważam, że im twardszy, im mniej urodzajny zagon, który chrześcijański oracz ma uprawiać, im szczuplejsza zapłata za jego trud, tym większy honor i zasługa.
Gdyby ludzie byli zawsze dobrzy i posłuszni względem tych, którzy są okrutni i niesprawiedliwi, źli byliby zawsze górą. Nigdy by się nie bali, nigdy by się nie zmienili i stawaliby się coraz gorsi i gorsi. Gdy nas ktoś uderzy bez powodu, powinniśmy oddać bardzo mocno. Jestem pewna, że powinniśmy, tak mocno, ażeby nauczyć tego, kto nas uderzył, żeby tego nigdy nie powtórzył.
Niech Bóg mi przebaczy! — dorzucił niebawem — a człowiek niech się do mnie nie wtrąca: moją jest i już jej nie oddam.
Większość ludzi wolnych zniesie wszystko za zapłatę.
Zawróćmy, to wstyd w tak piękną noc siedzieć w domu. Z pewnością nikomu nie chce się iść spać, gdy w ten sposób zachód słońca schodzi się ze wschodem księżyca.
Gdybym śmiał, dotknąłbym ciebie, by się przekonać, czyś z ciała, czyś cieniem, rusałko! Ale równie dobrze mógłbym chcieć dotknąć błędnego ognika na bagnisku.
Młode panny potrafią niesłychanie umiejętnie dać komuś do poznania, że uważają go za „byle kogo”, nie wymawiając tego wcale słowami. Pewnym lekceważeniem w spojrzeniu, chłodem obejścia, tonem od niechcenia wyrażają doskonale, co czują, nie popełniając wyraźnej niegrzeczności ani słowem, ani czynem.
Przeczucia, sympatie i znaki są to trzy dziwne zjawiska, które razem tworzą tajemnicę, do której ludzkość jeszcze nie znalazła klucza. Nigdy nie wyśmiewałam przeczuć, gdyż doświadczałam ich sama. Wierzę, że istnieją niezrozumiałe dla nas, śmiertelników, sympatie, jak na przykład sympatia między krewnymi, którzy albo wcale, albo mało się znają. Istnienie takich uczuć stwierdza bodaj pochodzenie ich z jednego źródła. A znaki? Czyż możemy wiedzieć? Może to po prostu dowody wyższej sympatii dla człowieka?
Chętne ucho słuchacza podnieca język opowiadającego.
Lubię kwiaty, kiedy rosną, zwłaszcza na łące i w lesie; zerwane przestają być dla mnie ponętne. Widzę w nich martwe, skazane na rychły uwiąd stwory; zasmuca mnie ich podobieństwo do życia ludzkiego. Nie ofiarowuję nigdy kwiatów tym, których kocham; nie chciałabym nigdy otrzymywać ich od osób mi drogich.
Ilekroć kłamstwo potrzebne im było do celów osobistych, zdobywały się na nie z łatwością i spokojem, bez najlżejszych wyrzutów sumienia. Ani jedna żywa dusza w całym zakładzie wychowawczym Madame Beck, począwszy od pomywaczki kuchennej i kończąc na samej przełożonej, nie wstydziła się kłamać; kłamstwo nie było w ich oczach występkiem – nie uważały może blagowania za cnotę, ale za grzech najbardziej wybaczalny. J'ai menu plusieurs fois – skłamałam kilka razy – stanowiło nieodmiennie powtarzającą się pozycję w cotygodniowej spowiedzi każdej z tych dziewcząt i kobiet. Ksiądz wysłuchiwał tego wyznania nieporuszony i bez sprzeciwu dawał rozgrzeszenie.
Wydaje mi się, że gdyby pan szczerze usiłował, potrafiłby pan stać się godnym własnego uznania i że gdyby od dziś dnia zaczął pan wytrwale udoskonalać swoje myśli i czyny, uzyskałby pan w niewiele lat zasób nowych i nieskalanych wspomnień, do których mógłby pan z przyjemnością powracać.
Niech się pani obawia wyrzutów sumienia, gdy pokusa zbłądzenia stanie przed panią, panno Eyre! Wyrzut sumienia to trucizna życia.
...piękność leży w oku patrzącego...
Przeczucia, sympatie i znaki są to trzy dziwne zjawiska, które razem tworzą tajemnicę, ale do tej ludzkość jeszcze nie znalazła klucza.
Dzieci umieją czuć, ale nie umieją analizować swoich uczuć; a jeżeli nawet dokonują częściowo analizy w myśli, nie umieją rezultatu wyrazi słowami.
- Nie jestem aniołem - oświadczyłam - i nie będę aniołem, póki życia; będę tylko sobą. Panie Rochester, niech się pan po mnie nie spodziewa ani niech pan ode mnie nie wymaga nic niebiańskiego, gdyż się pan tego nie doczeka, tak jak ja się tego nie doczekam od pana; i wcale się tego nie spodziewam.
O, z pewnością nie pomylę się w tym względzie i braku formalności nie poczytam za ubliżanie i impertynencję. Lubię raczej nieformalność. Ubliżania i impertynencji nie zniósłby żaden człowiek wolny, nawet za zapłatę.
Nie miałam tych cech ani talentów, jakich potrzeba, żeby sobie dobrze torować drogę w świecie; błądziłabym wciąż.
Pojęłam, że był on z tego materiału, z którego natura wykuwa bohaterów chrześcijańskich i pogańskich - prawodawców, mężów stanu i zdobywców. Tacy bohaterowie są jak silny fundament, na którym opierać się mogą wielkie sprawy, ale przy domowym ognisku aż nazbyt często bywają zimną, zawadzającą kolumną, chmurną i nie na swoim miejscu.
Ale czyż istnieje coś bardziej upartego niż młodość? Bardziej ślepego, niż niedoświadczenie.