W tym życiu albo w przyszłym Christian Signol 6,1

ocenił(a) na 713 lata temu Blanche to samotna kobieta, która po odejściu na emeryturę, przeprowadza się do domu w górach. Każdy dzień spędza na wspomnieniach i pielęgnowaniu w sobie obrazu Juliena, jej największej miłości. Opowieść jest krótka, zwięzła, autor nie skupia się na odczuciach innych bohaterów. Historia opowiedziana jest z perspektywy starszej kobiety, zmęczonej samotnością i rozpamiętywaniem przeszłości. Blanche wspomina swoje dzieciństwo spędzone w górskiej osadzie, śmierć ojca i przeprowadzkę do miasta. Ponownie przeżywa pierwszy dzień szkoły, pierwszą pracę, a przede wszystkim pierwszą miłość, tą idealną, wyśnioną i jedyną. Towarzyszymy Blanche w trakcie kolejnych, samotnych dni spędzonych w górskim domu i rejestrujemy kolejne ciosy, który spadają na jej serce. Jest to również historia o porzuceniu, w której dorosłe już dziecko nie dąży do kontaktów z matką, tłumacząc się pracą i brakiem czasu. To smutne, gdy osoba, która pielęgnuje nas w dzieciństwie, zostaje odsunięta na dalszy plan w naszym dorosłym życiu.
Język powieści jest prosty, niewymuszony, lekki. Autor w banalny sposób przedstawił historię kobiety, w której trauma przeszłości pokryła delikatnym puszkiem pleśni zarówno serce, jak i umysł. Temat II wojny światowej został przedstawiony w przystępny sposób, z perspektywy młodej kobiety kontaktującej się z partyzantami, a następnie zamkniętej w obozie pracy. Jak zwykle w przypadku literatury traktującej o wojnie i cywilach, opisy życia obozowego są realistyczne i smutne, skłaniają do głębszej refleksji nad ludzką wytrzymałością. Każda książka (a przeczytałam ich wiele),którą oscyluje wokół wydarzeń 1939-1945 i opowiada historie zwykłych ludzi wciągniętych w wir machiny Hitlera, napawa mnie niezmiernym smutkiem, ale stanowi również rodzaj pocieszenia. Zawsze staram się cieszyć tym, co mam. Nie wyobrażam sobie życia w zamknięciu, gdzie chłód, brud i głód przecinają po kolei więzy pomiędzy ciałem, a duszą.
Powieść posiada ogromny potencjał, szkoda, że autor nie pokusił się o rozbudowanie tej historii. Czasami miałam wrażenie, że czytam zarys lub szkic dalszych wydarzeń, gdyż niejednokrotnie brakowało mi kilku słów podsumowania. Z drugiej strony to wspomnienia siedemdziesięcioletniej kobiety, zmęczonej i pogrążonej w smutku, którą trapi choroba i goni czas.
Warto cofnąć się w czasie, chociażby po to, aby wracając do teraźniejszości, odetchnąć z ulgą.