Tydzień, zanim umrę Seo Eun-chae 7,9

ocenił(a) na 72 tyg. temu Zaintrygował mnie pomysł tej książki, oparty na koreańskiej legendzie, według której Śmierć przychodzi po człowieka pod postacią ukochanej osoby, którą wcześniej stracił.
W tradycyjnych wierzeniach Korei, szczególnie tych związanych z szamanizmem, świat żywych i zmarłych nie jest od siebie całkowicie oddzielony. Dusze mogą powracać, odwiedzać bliskich, a nawet prowadzić ich „dalej”.
To poruszający motyw - taki „posłaniec z zaświatów” może przybrać postać kogoś bliskiego, osoby, której śmierć szczególnie nas dotknęła, albo kogoś, komu bezgranicznie ufaliśmy. Ludowe wierzenia mówią, że miłość jest silniejsza niż granica życia i śmierci.
„Tydzień, zanim umrę” Seo Eun-chae, choć czyta się błyskawicznie i lekko, pozostawił jednak moje czytelnicze serce obojętnym.
Możliwe, że stało się tak dlatego, że niedawno sama straciłam bliską osobę i tej pustki nie potrafię zapełnić słowami tej powieści. A przecież bardzo chciałabym wierzyć w to przenikanie światów, w to, że „tam” ktoś na nas czeka.
Hee-wan niespodziewanie spotyka Nam-u, co jest o tyle niezwykłe, że sześć lat wcześniej zginął on w wypadku. Kochała go, ale odszedł, zanim zdążyła mu to wyznać. Oboje dostają siedem wspólnych dni. Tylko siedem dni, by nadrobić stracony czas.
Muszę przyznać, że historia tych młodych ludzi nie poruszyła mnie tak, jak się spodziewałam. To ładna opowieść, ale w moim odczuciu dość powierzchowna.
Świetny punkt wyjścia, który jednak nie wybrzmiał we mnie tak mocno, jak mógł.
A jednak coś w niej musi być, skoro książka stała się bestsellerem i została przetłumaczona na dziesięć języków. Wydawca zapowiada ją jako „wzruszającą opowieść o stracie, miłości i drugiej szansie, która rozdziera serce, daje nadzieję na pogodzenie się z utratą bliskiej osoby i pokazuje, że nigdy nie jesteś tak samotny, jak myślisz”.
Na mnie jednak nie zadziałała. 🤷
Być może potrzebowałam czegoś głębszego, bardziej dotykającego tego, co niewyrażalne.
Nie mam jednak wątpliwości, że dla wielu czytelników powieść Seo Eun-chae
może okazać się dokładnie tym, czego szukają - cichą pociechą i namiastką nadziei. Próbujcie.