cytaty z książek autora "Jennifer Croft"
Irena zawsze czerpała ewidentną przyjemność z powiązań między tekstem a tekstyliami, wiedzieliśmy zatem, że nowa książka może mieć związek z tkaniną, jak sugerowali krytycy, i że możliwe jest połączenie prozy (lub poezji) z tkaniną, a nawet zestawienie tej kombinacji ze sztuką i z wymieraniem.
Wielbiliśmy ją. Taka była prawda. Prawdą było też co innego: na tym polegała nasza praca. Gdyby nie dała nam swojej powieści do przetłumaczenia, oznaczałoby to, ze jesteśmy bezrobotni.
Zbliżał się zmierzch, a w puszczy panował półmrok. Ściółka leśna pulsowała, gdy szliśmy, szeleściła, brzęczała. Z korony lasu niosło się echo, po czym zamierało.
Irena, skąpana blaskiem, stała przed pustym kominkiem, a ja po raz pierwszy dostrzegłam na półce kurz zalegający między ramkami i na fotografiach, do których znów była podobna, z ta tylko różnicą, że teraz była wyższa, nagle wyraźniejsza, że była niemal bardziej sobą niż kiedykolwiek dotąd.
Nigdy jeszcze nie widziałam pradawnego kurhanu - tylko o nich czytałam. Zastanawiałam się, jaki lud zawierzył tej ziemi swoich zmarłych.
Planowałam przeczesać media społecznościowe w poszukiwaniu śladów Naszej Autorki, ale zanim dotarłam na górę, byłam zbyt zmęczona, , by rozszyfrować polskie litry na ekranie.
Dziewięć miesięcy temu, kiedy Irena trafiła do aresztu za protest przeciwko represjom wobec polskiej prasy, to my napisaliśmy list otwarty, który ukazał się w językach niemieckim, angielskim, hiszpańskim, serbskim, ukraińskim, słoweńskim i francuskim. Zwykle praktycznie niewidoczni, doczekaliśmy się uznania - zarówno w jej kraju, jak i w naszym - za jej późniejsze uwolnienie.
W wierzeniach pradawnych Słowian leszy to strażnik puszczy. Wraz z nią przybiera inna postać w zależności od pory roku. Potrafi zmieniać się w niemal każde zwierzę, od maleńkiej wszy po olbrzymiego żubra. Kiedy jednak przyjmuje ludzka postać, skórę ma często chropowatą jak kora, a włosy długie, zmierzwione i zabarwione na zielono.
Zawsze podobało mi się to polskie określenie: "zbieg okoliczności" - dosłownie miejsce, w którym okoliczności się zbiegają.
Wyglądały tak, ponieważ były to grzyby z gatunku Coprinopsis atramentaria, czernidlaki pospolite, znane również pod nazwa bedłka czernidło, ze względu na to, że ulegają samozniszczeniu po uwolnieniu zarodników lub po zebraniu. Trawią własny miąższ, który zamienia się w czarną lepką substancję, wykorzystywaną od czasów starożytności jako atrament.
Czernidlak jest niebezpieczny tylko w połączeniu z alkoholem, a my tu nigdy nie pijemy. Nie tylko ty się znasz na grzybach.
Istniało wiele sposobów na poszukiwanie Ireny, a nazajutrz uznaliśmy wstępnie, że teraz najważniejsze jest, abyśmy wypróbowali je wszystkie, z wyjątkiem, czego nie trzeba dodawać, wzywania policji.
Grzyb był brzydki i mnie przerażał. A co, jeśli tylko brzydota przemawiała do Freddiego, co, jeśli miał jakieś dziwne zaburzenie, estetyczną dysfunkcję - jak by to świadczyło o mnie?
Grzyby nie mają ściśle określonych ciał, jak zwierzęta czy rośliny!
Ale nigdy nie połączyłaby alkoholu z grzybem, którego nie należy łączyć z alkoholem. Nie znam nikogo, kto wiedziałby o grzybach tyle co ona. Jak wam się wydaje, co jest w jej codziennej nalewce? Kordyceps na wzmocnienie, rzecz jasna! Jeżeli istnieje na świecie coś, co naprawdę interesuje Ireną, to są grzyby.
Tak więc amadou, huba, to podpałka z grzyba, który wygląda jak kopyto.
Na drzewnym gruzowisku krzątała się ruda wiewiórka. Pewnie wszystkie jej ulubione miejsca zniknęły, przemknęło mi przez myśl. Pewnie jest rozżalona i zdezorientowana.
Może nie zmieniamy ekosystemu, a może po prostu nie zmieniamy go istotnie. W końcu każde czytanie to działanie, które dana osoba podejmuje wobec książki. Działania powodują reakcje.
Może teraz wszyscy robiliśmy rzeczy, które były do nas całkiem niepodobne.
Pracowaliśmy jak grzybnia, a Alexis wysłała swoje tłumaczenie do Ireny o dziewiątek pięćdziesiąt dziewięć. Potem podziękowała nam, niewiele jednak okazując wdzięczności, a my, ignorując kakofonię na dole, wróciliśmy do własnych rękopisów.
Barbara, absolwentka Akademii Muzycznej imienia Karola Szymanowskiego, doskonale grała na fortepianie i, w przeciwieństwie do Ireny, miała hipnotyzujący głos.
Irena jej nienawidziła. Na naszych tłumaczeniowych plenach nazywała ją antytezą literatury, uosobieniem złego smaku, wrogiem erudycji i najlepszym przykładem staczania się społeczeństwa w otchłań ułudy. Na podstawie wszystkiego, co wiedzieliśmy o Barbarze, nie wątpiliśmy, że Irena miała rację.
NIE MOGLIŚMY TŁUMACZYĆ, kiedy czekaliśmy, ponieważ wszyscy byliśmy pod wpływem różnych substancji pobudzających, nawet Petra i Schulz, wprawdzie nie tak pijani, jak reszta z nas, ale nie mogli pozwolić, by brzydko-ładny styl Barbary skaził ich wersję Ireny. Przed chwilą graliśmy w karty.
Osoba, która wysyłała nam e-maile, jeden po drugim, niczym seryjny morderca, kłamała na tyle umiejętnie, że dostała od nas dwadzieścia procent Szarej eminencji podane na srebrnej tacy, po angielsku, czyli - choć niechętnie to przyznawałam - najważniejszej wersji, jeśli to o pieniądze chodziło.
Cała wycinka w Puszczy Białowieskiej została wstrzymana. podobno przedwczoraj w nocy ogromny dąb przewrócił się na drwala, który w wyniku tego zdarzenia zmarł. Wtedy posypały się skargi, wszyscy ludzie, którzy nigdy nie dbali o rośliny, zwierzęta czy grzyby, nie mogli uwierzyć, że zginął człowiek.
Białowieża to nie miejsce - odparłam. - Irena powiedziała nam to pierwszego dnia. Białowieża to nie miejsce, tylko sieć.
Puszcza to splątana sieć bezmyślnej przemocy. Ma nad nimi władzę, ponieważ przywołuje głęboko zakorzenione w nas zwierzęce "ja", które do tej pory było stłumione, a także dlatego, że popycha nas ku zniszczeniu: własnemu i wszystkiego innego.
Ciągle mówicie o tych specjalnych grzybach stresowych, które podobno rosną w Białowieży...
Świat się trwali, ale tak niepewnie!...
Drzewa szumią, ale pozadrzewnie!...
A nad borem, nad dalekim borem
Bóg porusza wichrem i przestworem.
Powiedziała, że Leśmian jest nieprzetłumaczalny. Leśmian i Białoszewski. Powiedziała, że nie ma nic przeciwko, żebyśmy ich przełożyli, ale że obaj są nieprzetłumaczalni.