Wszyscy jesteśmy z przemocy
„Ludowa historia Polski” jest nie tylko tytułem jednej z najważniejszych książek wydanych w zeszłym roku w naszym kraju, ale też nazwą prądu, który wstrząsnął — i wciąż trzęsie — rodzimą literaturą. Gdyby ta miała niegdysiejszą moc, można by nawet wróżyć nadchodzący przewrót w narodowej świadomości społecznej i historycznej, bo nigdy chyba tak przystępne dla czytelników prace (nie tylko ta Adama Leszczyńskiego, ale też „Bękarty pańszczyzny” Michała Rauszera czy „Śladami Szeli” Piotra Korczyńskiego) nie rozmontowywały doszczętnie powszechnego mitu o mlekiem i miodem płynącej Rzeczypospolitej sprzed stuleci, którą rządziły nie elity, a liczna szlachecka brać. „Chamstwo” to kolejny reprezentant tego niezwykle odświeżającego nurtu.
Książkę Kacpra Pobłockiego można badać, oglądać i opukiwać z najróżniejszych stron, bo porusza ona najróżniejsze tematy (od szubienic, przez kołtuny i ludowe święta, aż do patriarchatu), ale trudno nie zauważyć, że ten literacki kufer otwiera jeden klucz – przemoc. Przenika ona „Chamstwo” na wskroś, stanowiąc oś, do której autor powraca nawet wtedy, gdy pomiędzy rozdziałami przeskakuje z jednego wątku na drugi. Dodajmy do owej przemocy jeszcze epitet „klasowa” i już mamy clue tej świetnej pracy – to opowieść (o ile to właściwe słowo; Pobłocki podpiera swoją wizję rzetelną pracą naukową i całymi tonami źródeł) o tym, że życie w Polszcze (bo tak nazywa przedmiot swojej wypowiedzi, aby odciąć się od Rzeczpospolitej szlacheckiej) definiowane było przez konflikt pomiędzy elitami i ludem, w którym role agresora i ofiary były bardzo jasno określone.
W związku z tą oczywistą dychotomią jest „Chamstwo” rzeczą bardzo bezkompromisową i konkretną; nie tyle w formie, która jest dosyć swobodna (rozdziały to właściwie osobne eseje czy artykuły krążące wokół różnie ujmowanego metawątku przemocy), ale w treści — zdecydowanie. Nie ma tu miejsca na dobrych panów, nie ma miejsca na pisanie o chłopach, którym udało się przeżyć relatywnie dobre życie (choć autor o nich wspomina w gorzkim komentarzu na temat tymczasowej poprawy statusu, mogącej trwać co najwyżej pokolenie), nie ma miejsce na usprawiedliwienia panów duchem czasów. Duch czasów, owszem, pojawia się, ale jako mroczne widmo przypominające, że sytuację w Polszcze bez trudu można odnosić do realiów panujących w jej czasach na terenach współczesnych Francji, Niemiec czy Hiszpanii, a nawet Stanów Zjednoczonych; wszędzie tam stosunki między panami a chłopami były podobne. I wszędzie zdarzały się wyjątki, o czym Pobłocki nie zapomina, lecz... celowo ignoruje, co podkreśla w posłowiu; w „Chamstwie” nie ma miejsca na rozpraszacze, które pozwoliłyby czytelnikowi trzymać się naiwnej nadziei, że autor skupia się tylko na najbardziej ekstremalnych wypadkach. Oczywistym celem Pobłockiego, zresztą wyrażonym wprost w niejednym fragmencie, jest oddanie głosu tym, którzy sami nie mieli wystarczająco dużo sił, aby go zabrać — dlatego też nikt tu magnatów nie usprawiedliwia. Celowo unikam słowa „szlachta”, bo Pobłocki przy okazji rozprawiania się z wizją sielankowej Rzeczypospolitej obala mit rzekomej równości w braterstwie między arystokracją a gołotą, dobitnie podkreślając to, w co dziś uwierzyć bardzo łatwo: to nie herb, lecz pieniądze stanowiły o sile politycznej i społecznej. „Chamstwo” to książka o tym, jak ta siła była wykorzystywana i do jakich patologii prowadziła.
To, że polska literatura zajęła się na poważnie tematem pochodzenia zdecydowanej większości z nas stanowi rzecz wielką (dla czytelników), a rozdział dopisany przez Kacpra Pobłockiego to kolejna doskonała okazja do zmierzenia się z tym zagadnieniem. „Chamstwo” nie jest może książką idealną (choćby w kontekście omawianego tu chłopskiego patriarchatu – autor sporo o nim pisze, ale trudno twierdzić, że głos kobiet silnie tu wybrzmiewa), ale z pewnością niesamowicie ważną, jedną z najważniejszych polskich prac literackich ostatnich lat. W jej kontekście nie martwi mnie żadna wada czy brak, lecz tylko to, że może nie trafić do odpowiedniej liczby czytelników.
Bartosz Szczyżański
Kup w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.