Opuszczeni
Wyobraźcie sobie świat, w którym wasze przekonania mogą kosztować życie. Wygląd, religia bądź etniczne pochodzenie może być równoznaczne z wyrokiem śmierci. Możecie być dobrymi ludźmi, czynić to, co słuszne i nikomu nie wchodzić w drogę. Mimo to, jeśli jedna z wspomnianych zmiennych was dotyczy, to cała reszta nie ma znaczenia. Celownik przyczepia się na stałe do waszego ciała i jedynym wyjściem jest ucieczka.
Automatycznie pojawia się pytanie – uciec, ale dokąd? Gdzie znaleźć swój azyl, miejsce na normalność? Poranki bez ciągłego zagrożenia zdrowia, wyjście na ulice pozbawione strachu, bezpieczny powrót. Uchodźcy nie podchodzą pod nasze drzwi, bo tego chcą. Robią to, ponieważ nie mają żadnego wyboru. Często wynika to z działań mocarstw, które zwyczajnie nie myślą o skutkach swojej ekspansji, a jeśli już to w wydaniu pieniężnych zysków.
Kiedy widzimy w wiadomościach przeładowane pontony, prowizoryczne tratwy czy chyboczące statki, to nasze pierwsze myśli mówią, że mają wracać skąd przyszli. Nie chcemy ich, będą tylko bruździć, przeprowadzać zamachy i burzyć nasze poukładane życie. Nigdy nie zastanawiamy się, dlaczego to robią. Pojawiają się oczywiście hasła wojny, lecz to tylko zalążek problemu. Niech walczą u siebie, rozlegają się gniewne głosy. Jakbyśmy sami zapomnieli o naszych wyjazdach w czasie wojny czy nawet stanu wojennego.
Nie obchodzi nas to, wolimy odwrócić wzrok i powiedzieć - niech sobie radzą. Po co zgłębiać temat, gdy w wiadomościach jedyne informacje, to te o zamachach. Nikt nie mówi, że to tylko odosobnione przypadki. Opinia o tych złych jednostkach przeobraża się w masową wiadomość o wszystkich przybyszach. Tylko o tym się słyszy. Żadnych pytań, wątpliwości, jedynie hasła, że oni przynoszą nam śmierć.
Nie zdajemy sobie sprawy, że właśnie my wpływamy na losy tych onych. Tytułowych wykluczonych. Chwilami czynimy to bezwiednie, decydując się na zakup danych produktów w sklepie, ignorując to skąd pochodzą. W bardziej globalnym wydaniu zapominamy o tym, że niejako sami, jako ten lepszy świat zgotowaliśmy sobie podobny los. Nikt już nie pamięta o koloniach, o traktowaniu z wyższością rdzennej ludności. Zabieraniu jej naturalnego środowiska, wydzieraniu ich świata kawałek po kawałku. Jak możemy się dziwić, że przychodzą teraz pod zadośćuczynienie?
Gdzieś wyparowała świadomość o wielkich panach, zdobywających nowe tereny. Torturach, które wymuszały określone postępowania. Kto nie jest z nami, ten przeciwko nam. Dzisiaj zmieniło się oblicze ekspansji. Nie trzeba być na miejscu, by wpływać na rozwój. Tam wspomożemy określonego watażkę, tutaj zrzucimy kilka bomb. Wszystko dla bogactw naturalnych, kolejnych zer na rozpasanych kontach. Ludzie nie mają znaczenia.
Artur Domosławski nie skupia się jedynie na oczywistym wymiarze uchodźców, jaki widzimy dzisiaj w mediach. Ukazuje tytułowych wykluczonych w różnych częściach świata. Pokazuje, że owszem, wojna ma na to wpływ, ale jest zaledwie jedną twarzą problemu. Widzimy tylko efekty, skutki naszego postępowania. Autora interesuje równie mocno geneza danych przemian, która zrodziła rzeczywistość taką, jaką widzimy ją dzisiaj.
To lektura brutalna i bolesna. Zdejmująca klapki z oczu i skupiająca się na tym, o czym na co dzień się milczy. Zaglądająca pod dywan i ukazująca wszystkie brudy bez makijażu i uproszczeń. Pewne fragmenty aż trudno czytać. Coś łamie się w człowieku, gdy uświadamia sobie kolejne okropności. Nie ma znaczenia, czy mowa tu ofiarach meksykańskich pandilleros, syryjskich uchodźcach, afrykańskich pogromach czy mieszkańcach brazylijskich faweli. Ich piętno jest tak samo porażające.
Zapoznawanie się z Wykluczonymi powinno należeć do naszych obowiązków. Uświadomić, że coś tu jest nie tak. Ukazać spiralę przemocy, której można było na wielu poziomach zapobiec, ale łatwiej było przymknąć na nią oczy. Domosławski oddał głos tym, którzy wcześniej nie mieli takiej szansy. Pozwolił opuszczonym na odzyskanie części człowieczeństwa. Teraz kolej należy do nas, ale czy jesteśmy na to gotowi?
Patryk Rzemyszkiewicz
Kup w ulubionej księgarni
W naszej porównywarce znajdziesz książki, e-booki i audiobooki z najpopularniejszych księgarń internetowych. Niektórzy partnerzy przygotowują dla użytkowników naszego serwisu specjalne rabaty, dlatego warto kupować książki przez lubimyczytać.pl. Oferty są prezentowane w trzech kategoriach: „Oferta dnia” (promocje partnerów), „Polecane księgarnie” (sprawdzeni partnerzy handlowi, z którymi współpracujemy na podstawie umów) oraz „Pozostałe”. W każdej kategorii kolejność prezentacji zależy od ceny produktu przekazanej przez księgarnie lub dostawcę porównywarki. Lubimyczytać.pl nie prowadzi sprzedaży i nie uczestniczy w procesie zakupowym po przekierowaniu na stronę sklepu. Mimo że dokładamy starań, aby wszystkie linki i informacje były aktualne, nie mamy wpływu na ewentualne nieścisłości cenowe, błędne przekierowania lub zmiany w ofertach księgarni. Jeśli zauważysz nieprawidłowość, prosimy o zgłoszenie jej na adres: admin@lubimyczytac.pl. Dzięki Twojej informacji możemy jeszcze lepiej dbać o jakość działania naszej porównywarki.