Bardzo smutna i kompleksowa opowieść o czasach przedkolonialnych - czasach niewolnictwa w Afryce. Od samych początków, czyli momentu, w którym Europejczycy odkryli Czarny Ląd, aż po XIX wiek. Autor skupia się na trzech głównych cywilizacjach znajdujących się kolejno w dorzeczu Konga, na wschodnim wybrzeżu oraz na Złotym Wybrzeżu, czyli terenach dzisiejszej Ghany. Liczyłem na jakieś wzmianki o Mauritiusie, ale się zawiodłem - a szkoda, bo historia tej wyspy to też w dużej mierze kolonializm i niewolnictwo. Z drugiej strony Afryka jest wielka i prawie cała opowiada tę smutną historię. Warto przeczytać.
Bardzo smutna i kompleksowa opowieść o czasach przedkolonialnych - czasach niewolnictwa w Afryce. Od samych początków, czyli momentu, w którym Europejczycy odkryli Czarny Ląd, aż po XIX wiek. Autor skupia się na trzech głównych cywilizacjach znajdujących się kolejno w dorzeczu Konga, na wschodnim wybrzeżu oraz na Złotym Wybrzeżu, czyli terenach dzisiejszej Ghany. Liczyłem...
W zasadzie w pełnej rozciągłości po prostu popieram tezy z opnii Vaherem - mam te same przemyślenia. Dotąd trudno było mi znależć jakiekolwiek logiczne uzasadnienie "równości" rasy czarnej i białej - nie spodziewałam się, że były czasy (i to nie starożytne a "relatywnie" współczesne), w których władcy Europy nie poniżali czarnoskórych odpowiedników, starali się z nimi współpracować... Pułapka, w jaką wpadli Afrykanie, w połączeniu z chęcią wybielenia się Europejczyków, doprowadziły do dramatycznego spadku pozycji Afrykanów w "randze ras" - spadku niekoniecznie uzasadnionego. Książka - może dość naukowa i niekoniecznie prosta w czytaniu - potrafi zmienić pogląd na świat, poszerzyć horyzonty...
W zasadzie w pełnej rozciągłości po prostu popieram tezy z opnii Vaherem - mam te same przemyślenia. Dotąd trudno było mi znależć jakiekolwiek logiczne uzasadnienie "równości" rasy czarnej i białej - nie spodziewałam się, że były czasy (i to nie starożytne a "relatywnie" współczesne), w których władcy Europy nie poniżali czarnoskórych odpowiedników, starali się z nimi...
To jedna z tych książek, która zmieniła mój punkt widzenia. W tym przypadku - to jak postrzegałem Afrykę. Dotąd, kiedy spotykałem się twierdzeniami, że murzyni to dzikusy, którzy sami nic nie osiągnęli, mogłem jedynie wspomnieć o Wielkim Zimbabwe. Ta książka jednak, choć ma już swoje lata pokazała mi coś całkiem nowego i innego. Naprawdę ciekawe i smutne było czytanie np. o królu Konga Alfonsie I, który myślał, że kontakty z Portugalią pozwolą rozwinąć mu kraj i o jego skazanych na porażkę staraniach o ograniczenie handlu niewolnikami. Takich perełek jest tam więcej - moją ulubioną jest to, że kiedy u białych rozwinął się pogląd, że mieszkańcy Afryki to ludożercy, do podobnych wniosków doszli afrykanie - z tym jednak, że to biali mieli być kanibalami. Bo jak inaczej wyjaśnić to, że kupują tylu niewolników?
To jedna z tych książek, która zmieniła mój punkt widzenia. W tym przypadku - to jak postrzegałem Afrykę. Dotąd, kiedy spotykałem się twierdzeniami, że murzyni to dzikusy, którzy sami nic nie osiągnęli, mogłem jedynie wspomnieć o Wielkim Zimbabwe. Ta książka jednak, choć ma już swoje lata pokazała mi coś całkiem nowego i innego. Naprawdę ciekawe i smutne było czytanie np. o...
Bardzo smutna i kompleksowa opowieść o czasach przedkolonialnych - czasach niewolnictwa w Afryce. Od samych początków, czyli momentu, w którym Europejczycy odkryli Czarny Ląd, aż po XIX wiek. Autor skupia się na trzech głównych cywilizacjach znajdujących się kolejno w dorzeczu Konga, na wschodnim wybrzeżu oraz na Złotym Wybrzeżu, czyli terenach dzisiejszej Ghany. Liczyłem na jakieś wzmianki o Mauritiusie, ale się zawiodłem - a szkoda, bo historia tej wyspy to też w dużej mierze kolonializm i niewolnictwo. Z drugiej strony Afryka jest wielka i prawie cała opowiada tę smutną historię. Warto przeczytać.
Bardzo smutna i kompleksowa opowieść o czasach przedkolonialnych - czasach niewolnictwa w Afryce. Od samych początków, czyli momentu, w którym Europejczycy odkryli Czarny Ląd, aż po XIX wiek. Autor skupia się na trzech głównych cywilizacjach znajdujących się kolejno w dorzeczu Konga, na wschodnim wybrzeżu oraz na Złotym Wybrzeżu, czyli terenach dzisiejszej Ghany. Liczyłem...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW zasadzie w pełnej rozciągłości po prostu popieram tezy z opnii Vaherem - mam te same przemyślenia. Dotąd trudno było mi znależć jakiekolwiek logiczne uzasadnienie "równości" rasy czarnej i białej - nie spodziewałam się, że były czasy (i to nie starożytne a "relatywnie" współczesne), w których władcy Europy nie poniżali czarnoskórych odpowiedników, starali się z nimi współpracować... Pułapka, w jaką wpadli Afrykanie, w połączeniu z chęcią wybielenia się Europejczyków, doprowadziły do dramatycznego spadku pozycji Afrykanów w "randze ras" - spadku niekoniecznie uzasadnionego. Książka - może dość naukowa i niekoniecznie prosta w czytaniu - potrafi zmienić pogląd na świat, poszerzyć horyzonty...
W zasadzie w pełnej rozciągłości po prostu popieram tezy z opnii Vaherem - mam te same przemyślenia. Dotąd trudno było mi znależć jakiekolwiek logiczne uzasadnienie "równości" rasy czarnej i białej - nie spodziewałam się, że były czasy (i to nie starożytne a "relatywnie" współczesne), w których władcy Europy nie poniżali czarnoskórych odpowiedników, starali się z nimi...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo jedna z tych książek, która zmieniła mój punkt widzenia. W tym przypadku - to jak postrzegałem Afrykę. Dotąd, kiedy spotykałem się twierdzeniami, że murzyni to dzikusy, którzy sami nic nie osiągnęli, mogłem jedynie wspomnieć o Wielkim Zimbabwe. Ta książka jednak, choć ma już swoje lata pokazała mi coś całkiem nowego i innego. Naprawdę ciekawe i smutne było czytanie np. o królu Konga Alfonsie I, który myślał, że kontakty z Portugalią pozwolą rozwinąć mu kraj i o jego skazanych na porażkę staraniach o ograniczenie handlu niewolnikami. Takich perełek jest tam więcej - moją ulubioną jest to, że kiedy u białych rozwinął się pogląd, że mieszkańcy Afryki to ludożercy, do podobnych wniosków doszli afrykanie - z tym jednak, że to biali mieli być kanibalami. Bo jak inaczej wyjaśnić to, że kupują tylu niewolników?
To jedna z tych książek, która zmieniła mój punkt widzenia. W tym przypadku - to jak postrzegałem Afrykę. Dotąd, kiedy spotykałem się twierdzeniami, że murzyni to dzikusy, którzy sami nic nie osiągnęli, mogłem jedynie wspomnieć o Wielkim Zimbabwe. Ta książka jednak, choć ma już swoje lata pokazała mi coś całkiem nowego i innego. Naprawdę ciekawe i smutne było czytanie np. o...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to