„Można iść i iść, i ciągle być w tym samym miejscu – w środku Europy, która nie chce o sobie zapomnieć”. Te słowa niemal idealnie oddają ducha książki Wolfganga Büschera „Berlin-Moskwa. Podróż na piechotę”. To pozycja, która wymyka się klasycznym ramom literatury podróżniczej. Autor nie szuka w swojej wyprawie rekordów wytrzymałościowych ani egzotyki, lecz próbuje zmierzyć się z duchem historii zapisanym w krajobrazie. Idąc na wschód, Büscher podąża śladami wielkich armii, tragicznych ucieczek i dawnych granic, co czyni jego relację niezwykle melancholijną i nasyconą przeszłością.
Krajobraz jako cmentarzysko
Największą wartością tej książki jest sposób, w jaki autor patrzy na przestrzeń. Dla Büschera droga z Berlina do Moskwy to nie tylko kilometry asfaltu i leśnych traktów, ale przede wszystkim palimpsest. Pod warstwą współczesności dostrzega on cienie żołnierzy Napoleona i Wehrmachtu, ruiny dawnych dworków i blizny po żelaznej kurtynie. Autor posiada niezwykłą umiejętność oddawania klimatu miejsc zapomnianych – dusznych białoruskich wiosek, bezkresnych pól i monotonii rosyjskiego krajobrazu. Jego opisy są oszczędne, niemal surowe, co doskonale koresponduje z pustką, którą przemierza.
Dystans i samotność
Büscher jest obserwatorem zdystansowanym. Nie sili się na głębokie analizy socjologiczne spotykanych ludzi, raczej rejestruje krótkie, często urywane spotkania. Ta powściągliwość jest zarówno siłą, jak i słabością książki. Z jednej strony pozwala czytelnikowi poczuć ciężar samotnej wędrówki, z drugiej – sprawia, że narracja momentami staje się zbyt chłodna, niemal hermetyczna. Autor bardziej interesuje się „duchem miejsca” niż żywym człowiekiem, co może pozostawiać pewien niedosyt u osób szukających w reportażu mięsistych portretów psychologicznych.
Ocena 6/10 wynika z faktu, że choć pomysł na wyprawę jest genialny w swojej prostocie, samo wykonanie literackie bywa nierówne. Momentami książka wpada w nużącą monotonię, która – choć oddaje trud marszu – potrafi zniechęcić czytelnika do dalszej lektury. Styl Büschera, choć elegancki, bywa zbyt egocentryczny; autor często bardziej skupia się na własnym zmęczeniu i nastrojach niż na tym, co go otacza.
Mimo to, „Berlin-Moskwa” to pozycja godna uwagi dla miłośników „podróży w czasie”. To refleksyjna opowieść o Europie Środkowej i Wschodniej, która wciąż próbuje wygrzebać się z gruzów XX wieku. Büscher udowadnia, że najkrótsza droga do zrozumienia sąsiada prowadzi czasem przez własne stopy, choć nie zawsze jest to podróż łatwa i przyjemna. To lektura dla cierpliwych, ceniących ciszę i historyczny detal nad wartką akcję.
„Można iść i iść, i ciągle być w tym samym miejscu – w środku Europy, która nie chce o sobie zapomnieć”. Te słowa niemal idealnie oddają ducha książki Wolfganga Büschera „Berlin-Moskwa. Podróż na piechotę”. To pozycja, która wymyka się klasycznym ramom literatury podróżniczej. Autor nie szuka w swojej wyprawie rekordów wytrzymałościowych ani egzotyki, lecz próbuje zmierzyć...
Piesza podróż niemieckiego dziennikarza z przed przeszło dwudziestu lat, wiodącą trasą Berlin - Moskwa, przez Polskę i Białoruś.
Wśród podróżniczych obserwacji cenne nieznane szerzej historie np. mińska love story niemieckiego hitlerowca i pięknej Żydówki.
Lektura w klimacie Stasiuka i Szczerka ale bez naszego słowiańskiego polotu i energii.
Piesza podróż niemieckiego dziennikarza z przed przeszło dwudziestu lat, wiodącą trasą Berlin - Moskwa, przez Polskę i Białoruś.
Wśród podróżniczych obserwacji cenne nieznane szerzej historie np. mińska love story niemieckiego hitlerowca i pięknej Żydówki.
Lektura w klimacie Stasiuka i Szczerka ale bez naszego słowiańskiego polotu i energii.
Niby lubię książki z wędrówką jako głównym motywem. Niby doceniam prozę Andrzeja Stasiuka, dzięki któremu mam przyjemność poznawania literatury za pośrednictwem wydawnictwa „Czarne”… Ale tym razem podróż nie okazała się udana. Dochodzę do wniosku, że uprzedziłem się do tej książki po przeczytaniu fragmentu dotyczącego maszerowaniu przez Polskę. Nie to, abym oczekiwał panegiryku ze strony autora, ale jakoś nie przypadło mi do smaku. Najwyraźniej nie jest to proza, która daje się polubić od pierwszego podejścia. Może jeszcze kiedyś spróbuję…
Niby lubię książki z wędrówką jako głównym motywem. Niby doceniam prozę Andrzeja Stasiuka, dzięki któremu mam przyjemność poznawania literatury za pośrednictwem wydawnictwa „Czarne”… Ale tym razem podróż nie okazała się udana. Dochodzę do wniosku, że uprzedziłem się do tej książki po przeczytaniu fragmentu dotyczącego maszerowaniu przez Polskę. Nie to, abym oczekiwał...
Po bardzo dobrym "Hartalndzie" i bardzo złej "Podróży przez Niemcy" zastanawiałam się poważnie, czy w ogóle warto się zabierać za "Berlin-Moskwę...". Ostatecznie postanowiłam dać jej szansę i przeczytać, powiedzmy, cztery pierwsze rozdziały, z góry spodziewając się, co autor może napisać o Białorusi czy Rosji.
Subtelny, chociaż nie liryczny, obraz wyjścia z Niemiec i przekroczenia granicy. Potem przedziwny, zniekształcony niemal obraz Polski z jej gościnnością i schizofrenicznym życiem społecznym i politycznym. I wreszcie - niezwykła, oszczędnie opowiedziana, historia szlacheckiej rodziny z kresów, historia niemal powieściowa, wciągająca mimo suchej narracji. Mniej więcej od tego momentu proza Buschera zaczęła uwodzić mnie tak, jak w "Hartalnd" i ani się spostrzegłam, jak przeczytałam całą książkę - historię krzyczącego przez sen gospodarza nazwiskiem Kalendarz, historię miłosną niemieckiego żołnierza i Żydówki; historię całej tej podróży, biegnącej swoim własnym, tak bardzo "niedzisiejszym" rytmem kroków, nie godzin spędzonych w samolocie.
Po bardzo dobrym "Hartalndzie" i bardzo złej "Podróży przez Niemcy" zastanawiałam się poważnie, czy w ogóle warto się zabierać za "Berlin-Moskwę...". Ostatecznie postanowiłam dać jej szansę i przeczytać, powiedzmy, cztery pierwsze rozdziały, z góry spodziewając się, co autor może napisać o Białorusi czy Rosji.
Subtelny, chociaż nie liryczny, obraz wyjścia z Niemiec i...
Zaskoczenie bardzo negatywne. Co autor widział za Polskę? Mordująca Niemców po I wojnie światowej, samoloty luftwaffe "ratują" swojego rodaka rozpoczynając latem 1939 roku II wojnę światową, no i Polacy to jeżdżą z Pismem świętym w samochodach. No ale najlepiej to mieli folksdojcze ... Dobrze, że pierwsze czytałem Hartland, ale jak to ma się do rzeczywistości amerykańskiej jak ta książka do polskiej - to wtedy smutne. Nie polecam.
Zaskoczenie bardzo negatywne. Co autor widział za Polskę? Mordująca Niemców po I wojnie światowej, samoloty luftwaffe "ratują" swojego rodaka rozpoczynając latem 1939 roku II wojnę światową, no i Polacy to jeżdżą z Pismem świętym w samochodach. No ale najlepiej to mieli folksdojcze ... Dobrze, że pierwsze czytałem Hartland, ale jak to ma się do rzeczywistości amerykańskiej...
Znam osobę, która jest opisana w tej książce. Mówiła jak było w rzeczywistości i jak tendencyjnie autor to opisał. I nie chodzi o osoby, ale o szczegóły otoczenia, podejście itd... Autor widział to, co chciał widzieć.
Znam osobę, która jest opisana w tej książce. Mówiła jak było w rzeczywistości i jak tendencyjnie autor to opisał. I nie chodzi o osoby, ale o szczegóły otoczenia, podejście itd... Autor widział to, co chciał widzieć.
"Wstać, zamknąć za sobą drzwi, iść przez cały dzień aż do zmroku. Gdzieś przenocować, wstać i iść dalej". Po co? By odpokutowac winy? By przezyc przygode? By zmierzyc sie z demonami rodzinnymi? By przezyc kleske?Ubrany w wojskowe buty. Plecak, ograniczony do minimum. Zamknac drzwi w berlinskim domu. Otworzyc w moskiewskim motelu. Po drodze otwiera polskie stancje. Zyczliwosc niemieckich nauczycielek. Potem waskie tory. Za Warszawa juz wschod. Z droga staje sie sentymentalny, odwazny, moze i bardziej pokrzepiony piwem ale Buscher uwaznie slucha i czasem wyrwie mu sie, ze kocha Rosje ale to chyba po to by sprawic kelnerce przyjemnosc.
Opowiesc pielgrzyma uczy by oblaskawiac swoje leki przed odkrywaniem nieznanego. I tego Dzikiego Wschodu tez.
"Wstać, zamknąć za sobą drzwi, iść przez cały dzień aż do zmroku. Gdzieś przenocować, wstać i iść dalej". Po co? By odpokutowac winy? By przezyc przygode? By zmierzyc sie z demonami rodzinnymi? By przezyc kleske?Ubrany w wojskowe buty. Plecak, ograniczony do minimum. Zamknac drzwi w berlinskim domu. Otworzyc w moskiewskim motelu. Po drodze otwiera polskie stancje....
Jeśli ktoś lubi podróże , jesli podoba mu się zwiedzanie miejsc nie ujętych w najmodniejszych katalogach biur podróży ,jeśli lubi prozę Stasiuka to książka właśnie idealna dla niego .Niesamowicie odwazny pomysł przejścia piechota szlaku Berlin - Moskwa obfituje w niecodzienne przygody w niestandardowych hotelach gdzie ciepła woda jest czymś nierealnym,gdzie można poznać ludzi żyjących jeszcze realiami komunizmu i socjalizmu , gdzie czas stanął w miejscu .Ciekawa metalność ludzi żyjących na Białorusi , sprawy własności na ziemiach odzyskanych ,cudownie płaczące ikony,monastyry i pustelnia rosyjskiego mnicha - to spotka czytelnik na kartach książki.Super narracja ,opisy przeszłych wydarzeń historii Wschodu .Nie dziwi mnie sukces i pochlebne recenzje bo książka dosłownie porywa nas w podróż z autorem ,przenosi w inny zapomniany już dla nas świat .
Jeśli ktoś lubi podróże , jesli podoba mu się zwiedzanie miejsc nie ujętych w najmodniejszych katalogach biur podróży ,jeśli lubi prozę Stasiuka to książka właśnie idealna dla niego .Niesamowicie odwazny pomysł przejścia piechota szlaku Berlin - Moskwa obfituje w niecodzienne przygody w niestandardowych hotelach gdzie ciepła woda jest czymś nierealnym,gdzie można poznać...
„Można iść i iść, i ciągle być w tym samym miejscu – w środku Europy, która nie chce o sobie zapomnieć”. Te słowa niemal idealnie oddają ducha książki Wolfganga Büschera „Berlin-Moskwa. Podróż na piechotę”. To pozycja, która wymyka się klasycznym ramom literatury podróżniczej. Autor nie szuka w swojej wyprawie rekordów wytrzymałościowych ani egzotyki, lecz próbuje zmierzyć się z duchem historii zapisanym w krajobrazie. Idąc na wschód, Büscher podąża śladami wielkich armii, tragicznych ucieczek i dawnych granic, co czyni jego relację niezwykle melancholijną i nasyconą przeszłością.
Krajobraz jako cmentarzysko
Największą wartością tej książki jest sposób, w jaki autor patrzy na przestrzeń. Dla Büschera droga z Berlina do Moskwy to nie tylko kilometry asfaltu i leśnych traktów, ale przede wszystkim palimpsest. Pod warstwą współczesności dostrzega on cienie żołnierzy Napoleona i Wehrmachtu, ruiny dawnych dworków i blizny po żelaznej kurtynie. Autor posiada niezwykłą umiejętność oddawania klimatu miejsc zapomnianych – dusznych białoruskich wiosek, bezkresnych pól i monotonii rosyjskiego krajobrazu. Jego opisy są oszczędne, niemal surowe, co doskonale koresponduje z pustką, którą przemierza.
Dystans i samotność
Büscher jest obserwatorem zdystansowanym. Nie sili się na głębokie analizy socjologiczne spotykanych ludzi, raczej rejestruje krótkie, często urywane spotkania. Ta powściągliwość jest zarówno siłą, jak i słabością książki. Z jednej strony pozwala czytelnikowi poczuć ciężar samotnej wędrówki, z drugiej – sprawia, że narracja momentami staje się zbyt chłodna, niemal hermetyczna. Autor bardziej interesuje się „duchem miejsca” niż żywym człowiekiem, co może pozostawiać pewien niedosyt u osób szukających w reportażu mięsistych portretów psychologicznych.
Ocena 6/10 wynika z faktu, że choć pomysł na wyprawę jest genialny w swojej prostocie, samo wykonanie literackie bywa nierówne. Momentami książka wpada w nużącą monotonię, która – choć oddaje trud marszu – potrafi zniechęcić czytelnika do dalszej lektury. Styl Büschera, choć elegancki, bywa zbyt egocentryczny; autor często bardziej skupia się na własnym zmęczeniu i nastrojach niż na tym, co go otacza.
Mimo to, „Berlin-Moskwa” to pozycja godna uwagi dla miłośników „podróży w czasie”. To refleksyjna opowieść o Europie Środkowej i Wschodniej, która wciąż próbuje wygrzebać się z gruzów XX wieku. Büscher udowadnia, że najkrótsza droga do zrozumienia sąsiada prowadzi czasem przez własne stopy, choć nie zawsze jest to podróż łatwa i przyjemna. To lektura dla cierpliwych, ceniących ciszę i historyczny detal nad wartką akcję.
„Można iść i iść, i ciągle być w tym samym miejscu – w środku Europy, która nie chce o sobie zapomnieć”. Te słowa niemal idealnie oddają ducha książki Wolfganga Büschera „Berlin-Moskwa. Podróż na piechotę”. To pozycja, która wymyka się klasycznym ramom literatury podróżniczej. Autor nie szuka w swojej wyprawie rekordów wytrzymałościowych ani egzotyki, lecz próbuje zmierzyć...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPiesza podróż niemieckiego dziennikarza z przed przeszło dwudziestu lat, wiodącą trasą Berlin - Moskwa, przez Polskę i Białoruś.
Wśród podróżniczych obserwacji cenne nieznane szerzej historie np. mińska love story niemieckiego hitlerowca i pięknej Żydówki.
Lektura w klimacie Stasiuka i Szczerka ale bez naszego słowiańskiego polotu i energii.
Piesza podróż niemieckiego dziennikarza z przed przeszło dwudziestu lat, wiodącą trasą Berlin - Moskwa, przez Polskę i Białoruś.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWśród podróżniczych obserwacji cenne nieznane szerzej historie np. mińska love story niemieckiego hitlerowca i pięknej Żydówki.
Lektura w klimacie Stasiuka i Szczerka ale bez naszego słowiańskiego polotu i energii.
Ciekawe zapiski z podróży chociaż ogólnie szału nie ma...
Ciekawe zapiski z podróży chociaż ogólnie szału nie ma...
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiby lubię książki z wędrówką jako głównym motywem. Niby doceniam prozę Andrzeja Stasiuka, dzięki któremu mam przyjemność poznawania literatury za pośrednictwem wydawnictwa „Czarne”… Ale tym razem podróż nie okazała się udana. Dochodzę do wniosku, że uprzedziłem się do tej książki po przeczytaniu fragmentu dotyczącego maszerowaniu przez Polskę. Nie to, abym oczekiwał panegiryku ze strony autora, ale jakoś nie przypadło mi do smaku. Najwyraźniej nie jest to proza, która daje się polubić od pierwszego podejścia. Może jeszcze kiedyś spróbuję…
Niby lubię książki z wędrówką jako głównym motywem. Niby doceniam prozę Andrzeja Stasiuka, dzięki któremu mam przyjemność poznawania literatury za pośrednictwem wydawnictwa „Czarne”… Ale tym razem podróż nie okazała się udana. Dochodzę do wniosku, że uprzedziłem się do tej książki po przeczytaniu fragmentu dotyczącego maszerowaniu przez Polskę. Nie to, abym oczekiwał...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPo bardzo dobrym "Hartalndzie" i bardzo złej "Podróży przez Niemcy" zastanawiałam się poważnie, czy w ogóle warto się zabierać za "Berlin-Moskwę...". Ostatecznie postanowiłam dać jej szansę i przeczytać, powiedzmy, cztery pierwsze rozdziały, z góry spodziewając się, co autor może napisać o Białorusi czy Rosji.
Subtelny, chociaż nie liryczny, obraz wyjścia z Niemiec i przekroczenia granicy. Potem przedziwny, zniekształcony niemal obraz Polski z jej gościnnością i schizofrenicznym życiem społecznym i politycznym. I wreszcie - niezwykła, oszczędnie opowiedziana, historia szlacheckiej rodziny z kresów, historia niemal powieściowa, wciągająca mimo suchej narracji. Mniej więcej od tego momentu proza Buschera zaczęła uwodzić mnie tak, jak w "Hartalnd" i ani się spostrzegłam, jak przeczytałam całą książkę - historię krzyczącego przez sen gospodarza nazwiskiem Kalendarz, historię miłosną niemieckiego żołnierza i Żydówki; historię całej tej podróży, biegnącej swoim własnym, tak bardzo "niedzisiejszym" rytmem kroków, nie godzin spędzonych w samolocie.
Po bardzo dobrym "Hartalndzie" i bardzo złej "Podróży przez Niemcy" zastanawiałam się poważnie, czy w ogóle warto się zabierać za "Berlin-Moskwę...". Ostatecznie postanowiłam dać jej szansę i przeczytać, powiedzmy, cztery pierwsze rozdziały, z góry spodziewając się, co autor może napisać o Białorusi czy Rosji.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toSubtelny, chociaż nie liryczny, obraz wyjścia z Niemiec i...
Zaskoczenie bardzo negatywne. Co autor widział za Polskę? Mordująca Niemców po I wojnie światowej, samoloty luftwaffe "ratują" swojego rodaka rozpoczynając latem 1939 roku II wojnę światową, no i Polacy to jeżdżą z Pismem świętym w samochodach. No ale najlepiej to mieli folksdojcze ... Dobrze, że pierwsze czytałem Hartland, ale jak to ma się do rzeczywistości amerykańskiej jak ta książka do polskiej - to wtedy smutne. Nie polecam.
Zaskoczenie bardzo negatywne. Co autor widział za Polskę? Mordująca Niemców po I wojnie światowej, samoloty luftwaffe "ratują" swojego rodaka rozpoczynając latem 1939 roku II wojnę światową, no i Polacy to jeżdżą z Pismem świętym w samochodach. No ale najlepiej to mieli folksdojcze ... Dobrze, że pierwsze czytałem Hartland, ale jak to ma się do rzeczywistości amerykańskiej...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZnam osobę, która jest opisana w tej książce. Mówiła jak było w rzeczywistości i jak tendencyjnie autor to opisał. I nie chodzi o osoby, ale o szczegóły otoczenia, podejście itd... Autor widział to, co chciał widzieć.
Znam osobę, która jest opisana w tej książce. Mówiła jak było w rzeczywistości i jak tendencyjnie autor to opisał. I nie chodzi o osoby, ale o szczegóły otoczenia, podejście itd... Autor widział to, co chciał widzieć.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Wstać, zamknąć za sobą drzwi, iść przez cały dzień aż do zmroku. Gdzieś przenocować, wstać i iść dalej". Po co? By odpokutowac winy? By przezyc przygode? By zmierzyc sie z demonami rodzinnymi? By przezyc kleske?Ubrany w wojskowe buty. Plecak, ograniczony do minimum. Zamknac drzwi w berlinskim domu. Otworzyc w moskiewskim motelu. Po drodze otwiera polskie stancje. Zyczliwosc niemieckich nauczycielek. Potem waskie tory. Za Warszawa juz wschod. Z droga staje sie sentymentalny, odwazny, moze i bardziej pokrzepiony piwem ale Buscher uwaznie slucha i czasem wyrwie mu sie, ze kocha Rosje ale to chyba po to by sprawic kelnerce przyjemnosc.
Opowiesc pielgrzyma uczy by oblaskawiac swoje leki przed odkrywaniem nieznanego. I tego Dzikiego Wschodu tez.
"Wstać, zamknąć za sobą drzwi, iść przez cały dzień aż do zmroku. Gdzieś przenocować, wstać i iść dalej". Po co? By odpokutowac winy? By przezyc przygode? By zmierzyc sie z demonami rodzinnymi? By przezyc kleske?Ubrany w wojskowe buty. Plecak, ograniczony do minimum. Zamknac drzwi w berlinskim domu. Otworzyc w moskiewskim motelu. Po drodze otwiera polskie stancje....
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJeśli ktoś lubi podróże , jesli podoba mu się zwiedzanie miejsc nie ujętych w najmodniejszych katalogach biur podróży ,jeśli lubi prozę Stasiuka to książka właśnie idealna dla niego .Niesamowicie odwazny pomysł przejścia piechota szlaku Berlin - Moskwa obfituje w niecodzienne przygody w niestandardowych hotelach gdzie ciepła woda jest czymś nierealnym,gdzie można poznać ludzi żyjących jeszcze realiami komunizmu i socjalizmu , gdzie czas stanął w miejscu .Ciekawa metalność ludzi żyjących na Białorusi , sprawy własności na ziemiach odzyskanych ,cudownie płaczące ikony,monastyry i pustelnia rosyjskiego mnicha - to spotka czytelnik na kartach książki.Super narracja ,opisy przeszłych wydarzeń historii Wschodu .Nie dziwi mnie sukces i pochlebne recenzje bo książka dosłownie porywa nas w podróż z autorem ,przenosi w inny zapomniany już dla nas świat .
Jeśli ktoś lubi podróże , jesli podoba mu się zwiedzanie miejsc nie ujętych w najmodniejszych katalogach biur podróży ,jeśli lubi prozę Stasiuka to książka właśnie idealna dla niego .Niesamowicie odwazny pomysł przejścia piechota szlaku Berlin - Moskwa obfituje w niecodzienne przygody w niestandardowych hotelach gdzie ciepła woda jest czymś nierealnym,gdzie można poznać...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to