Miałą być klasyka fantastyki w starym, dobrym stylu, a wyszło przemalowywanie demonicznych kelipainów na my little pony... Z pewnością marzenie każdej dziewczynki. Pomysł podstawowy dla mnie osobiście jest mocno nie trafiony. W Heroic Fantasy zło musi być mroczne, aby utrzymać spójność świata i klimat opowieści. Wszelkie próby rozwodnienia go uważam za chybione.
Miałą być klasyka fantastyki w starym, dobrym stylu, a wyszło przemalowywanie demonicznych kelipainów na my little pony... Z pewnością marzenie każdej dziewczynki. Pomysł podstawowy dla mnie osobiście jest mocno nie trafiony. W Heroic Fantasy zło musi być mroczne, aby utrzymać spójność świata i klimat opowieści. Wszelkie próby rozwodnienia go uważam za chybione.
Kolejny tom cyklu. Kolejna historia. Właściwie nie trzeba znać poprzednich tomów, każda jest odrębną całością. Czyta się przyjemnie. Jest i magia i intryga i trochę walki, a także dylematów moralnych (nie za dużo więc w czystej rozrywce nie przeszkadzają). Jako lektura przed kominkiem w wyjątkowo paskudny wieczór godna polecenia.
Kolejny tom cyklu. Kolejna historia. Właściwie nie trzeba znać poprzednich tomów, każda jest odrębną całością. Czyta się przyjemnie. Jest i magia i intryga i trochę walki, a także dylematów moralnych (nie za dużo więc w czystej rozrywce nie przeszkadzają). Jako lektura przed kominkiem w wyjątkowo paskudny wieczór godna polecenia.
Całkiem nieźle, jak na Świat Czarownic. No dobra, przyzwoicie. W porównaniu z innymi z podcyklu Wielkie Poruszenie. Ciekawy koncept, wykonanie typowe - tym razem Lynn mniej się postarała.
Więcej w podcaście: http://www.gniazdoswiatow.net/2016/06/25/quest-27-klucz-keplianow/
Całkiem nieźle, jak na Świat Czarownic. No dobra, przyzwoicie. W porównaniu z innymi z podcyklu Wielkie Poruszenie. Ciekawy koncept, wykonanie typowe - tym razem Lynn mniej się postarała.
Więcej w podcaście: http://www.gniazdoswiatow.net/2016/06/25/quest-27-klucz-keplianow/
Powieść o klasę lepsza aniżeli pięć poprzedzających ją historii o Sokolnikach, niestety mocno nierówna. "Rehabilitacja Keplianów" albo "Indianka w Świecie czarownic", takie mogłyby być alternatywne tytuły tej powieści. Autorki odświeżają konwencję i wprowadzają dwa nowe elementy - jeden to opowiedzenie genezy pochodzenia i niejakie odmitologizowanie tytułowych Keplianów (pół-koni, pół-demonów z "Trojga przeciwko Światu czarownic" oraz z "Tkaczki pieśni"), drugi to wprowadzenie do świata przedstawionego Eleeri, sieroty wymarłego plemienia indiańskiego, która również odnajduje na kartach powieści swoje przeznaczenie.
Pomimo tych niewątpliwych zalet i ich fajnej realizacji, to niestety "Klucz Keplianów" rozczarowuje swoją nierównością. Przez pierwszą połowę książki mamy wyśmienity quest, z mrowiem nieprzewidywalnej i interesującej akcji, oraz ciekawą i wciągającą fabułą. do tego osnowa fabularna zdaje się mieć istotne znaczenie dla świata przedstawionego, nie tracąc niczego w spójności z wcześniejszą historią cyklu. Niestety w drugiej części siada w zasadzie wszystko, od fabuły po jakość stylu autorek. Zauważalna staranność i pieczołowistość odautorska ustępuje pola bylejakości i dziwnym rozwiązaniom (jak np. opowiadanie historii z punktu widzenia wilkołaków). Najgorsza robi się jednak psychologia postaci, które tracą gdzieś głębię i przypominają parodię samych siebie z pierwszej połowy powieści.
Wielka szkoda, bo była szansa na jedną z najlepszych powieści cyklu, a tak wyszła ni to wydra, ni pasikonik.
Powieść o klasę lepsza aniżeli pięć poprzedzających ją historii o Sokolnikach, niestety mocno nierówna. "Rehabilitacja Keplianów" albo "Indianka w Świecie czarownic", takie mogłyby być alternatywne tytuły tej powieści. Autorki odświeżają konwencję i wprowadzają dwa nowe elementy - jeden to opowiedzenie genezy pochodzenia i niejakie odmitologizowanie tytułowych Keplianów...
Miałą być klasyka fantastyki w starym, dobrym stylu, a wyszło przemalowywanie demonicznych kelipainów na my little pony... Z pewnością marzenie każdej dziewczynki. Pomysł podstawowy dla mnie osobiście jest mocno nie trafiony. W Heroic Fantasy zło musi być mroczne, aby utrzymać spójność świata i klimat opowieści. Wszelkie próby rozwodnienia go uważam za chybione.
Miałą być klasyka fantastyki w starym, dobrym stylu, a wyszło przemalowywanie demonicznych kelipainów na my little pony... Z pewnością marzenie każdej dziewczynki. Pomysł podstawowy dla mnie osobiście jest mocno nie trafiony. W Heroic Fantasy zło musi być mroczne, aby utrzymać spójność świata i klimat opowieści. Wszelkie próby rozwodnienia go uważam za chybione.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejny tom cyklu. Kolejna historia. Właściwie nie trzeba znać poprzednich tomów, każda jest odrębną całością. Czyta się przyjemnie. Jest i magia i intryga i trochę walki, a także dylematów moralnych (nie za dużo więc w czystej rozrywce nie przeszkadzają). Jako lektura przed kominkiem w wyjątkowo paskudny wieczór godna polecenia.
Kolejny tom cyklu. Kolejna historia. Właściwie nie trzeba znać poprzednich tomów, każda jest odrębną całością. Czyta się przyjemnie. Jest i magia i intryga i trochę walki, a także dylematów moralnych (nie za dużo więc w czystej rozrywce nie przeszkadzają). Jako lektura przed kominkiem w wyjątkowo paskudny wieczór godna polecenia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCałkiem nieźle, jak na Świat Czarownic. No dobra, przyzwoicie. W porównaniu z innymi z podcyklu Wielkie Poruszenie. Ciekawy koncept, wykonanie typowe - tym razem Lynn mniej się postarała.
Więcej w podcaście: http://www.gniazdoswiatow.net/2016/06/25/quest-27-klucz-keplianow/
Całkiem nieźle, jak na Świat Czarownic. No dobra, przyzwoicie. W porównaniu z innymi z podcyklu Wielkie Poruszenie. Ciekawy koncept, wykonanie typowe - tym razem Lynn mniej się postarała.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWięcej w podcaście: http://www.gniazdoswiatow.net/2016/06/25/quest-27-klucz-keplianow/
Powieść o klasę lepsza aniżeli pięć poprzedzających ją historii o Sokolnikach, niestety mocno nierówna. "Rehabilitacja Keplianów" albo "Indianka w Świecie czarownic", takie mogłyby być alternatywne tytuły tej powieści. Autorki odświeżają konwencję i wprowadzają dwa nowe elementy - jeden to opowiedzenie genezy pochodzenia i niejakie odmitologizowanie tytułowych Keplianów (pół-koni, pół-demonów z "Trojga przeciwko Światu czarownic" oraz z "Tkaczki pieśni"), drugi to wprowadzenie do świata przedstawionego Eleeri, sieroty wymarłego plemienia indiańskiego, która również odnajduje na kartach powieści swoje przeznaczenie.
Pomimo tych niewątpliwych zalet i ich fajnej realizacji, to niestety "Klucz Keplianów" rozczarowuje swoją nierównością. Przez pierwszą połowę książki mamy wyśmienity quest, z mrowiem nieprzewidywalnej i interesującej akcji, oraz ciekawą i wciągającą fabułą. do tego osnowa fabularna zdaje się mieć istotne znaczenie dla świata przedstawionego, nie tracąc niczego w spójności z wcześniejszą historią cyklu. Niestety w drugiej części siada w zasadzie wszystko, od fabuły po jakość stylu autorek. Zauważalna staranność i pieczołowistość odautorska ustępuje pola bylejakości i dziwnym rozwiązaniom (jak np. opowiadanie historii z punktu widzenia wilkołaków). Najgorsza robi się jednak psychologia postaci, które tracą gdzieś głębię i przypominają parodię samych siebie z pierwszej połowy powieści.
Wielka szkoda, bo była szansa na jedną z najlepszych powieści cyklu, a tak wyszła ni to wydra, ni pasikonik.
Powieść o klasę lepsza aniżeli pięć poprzedzających ją historii o Sokolnikach, niestety mocno nierówna. "Rehabilitacja Keplianów" albo "Indianka w Świecie czarownic", takie mogłyby być alternatywne tytuły tej powieści. Autorki odświeżają konwencję i wprowadzają dwa nowe elementy - jeden to opowiedzenie genezy pochodzenia i niejakie odmitologizowanie tytułowych Keplianów...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to