Dwie opowieści, połączone w całość. Chyba największą wadą jest to, że Norton uznała, że Escore jest ciekawsze od Escarpu i rozwija ten świat, jego historię, zamiast pierwotnego. Gdzieś czasem ktoś wspomni o tym, co się dzieje w Escarpie, ale mało tego, oj mało.
Obie opowieści skupione na relacjach międzyludzkich nie są złe, ale druga moim zdaniem jest mocno ścięta i pod koniec sprawia wrażenie, jakby goniła do przodu, byle tylko zdążyć.
Dwie opowieści, połączone w całość. Chyba największą wadą jest to, że Norton uznała, że Escore jest ciekawsze od Escarpu i rozwija ten świat, jego historię, zamiast pierwotnego. Gdzieś czasem ktoś wspomni o tym, co się dzieje w Escarpie, ale mało tego, oj mało.
Obie opowieści skupione na relacjach międzyludzkich nie są złe, ale druga moim zdaniem jest mocno ścięta i pod...
Bez rewelacji. Dwie historie osób, związanych ze sobą więzami przyjaźni, a nawet miłości. W tle dwa magiczne miecze. Do przeczytania, ale nie czuję się porwany treścią.
Bez rewelacji. Dwie historie osób, związanych ze sobą więzami przyjaźni, a nawet miłości. W tle dwa magiczne miecze. Do przeczytania, ale nie czuję się porwany treścią.
Kolejny tom lubianej przez mnie sagi, wyczekiwany. I..drobny zgrzyt. Przeczytałam, podobał się, tylko jakby mniej. Czyta się świetnie, nie ma dłużyzn, nie zniechęca do następnych tomów, tylko wrażenie, że to już nie to. Jednak literatura rozrywkowa pierwsza klasa, dla fanów z wyobraźnią:)
Kolejny tom lubianej przez mnie sagi, wyczekiwany. I..drobny zgrzyt. Przeczytałam, podobał się, tylko jakby mniej. Czyta się świetnie, nie ma dłużyzn, nie zniechęca do następnych tomów, tylko wrażenie, że to już nie to. Jednak literatura rozrywkowa pierwsza klasa, dla fanów z wyobraźnią:)
Nieco daremny spinoff trylogii o dzieciach Tregartha. Nawet nie nieco. Więcej w podcaście: http://www.gniazdoswiatow.net/2015/05/30/quest-06-czarodziejskie-miecze/
Nieco daremny spinoff trylogii o dzieciach Tregartha. Nawet nie nieco. Więcej w podcaście: http://www.gniazdoswiatow.net/2015/05/30/quest-06-czarodziejskie-miecze/
Wątki rodzeństwa Tregarthów zostały wyczerpane, zatem pojawiają się nowi bohaterowie w dwóch odrębnych historiach, połączonych funkcjonalnie tytułowymi mieczami. Pierwszy wątek dotyczy młodzieńca Yonana, który poprzez czarodziejski miecz odnajduje swoje przeznaczenie i kumpla Uruka, drugi dotyczy jego koleżanki Crythy, która także odnajduje swoje przeznaczenie, ale przy okazji czarodziejski miecz. Te historyjki nie byłyby takie złe, gdyby nie wszechobecny geas, który w Świecie czarownic stanowi klątwę, obowiązek nałożony przez odgórne, bliżej nie określone moce na jednostkę/jednostki, a który sprawia, że staja się one w zasadzie bezwolnymi wykonawcami tegoż geas. Nie mogą robić nic, co nie byłoby związane z mniej lub bardziej bezpośrednią realizacją geas. I tak to nie Yonan znajduje miecz, tylko miecz jego i od tej pory Yonan staje się narzędziem (dosłownie!) mocy do realizacji zaprzeszłych, a nie rozwiązanych spraw. Podobnie jest z wątkiem Crythy, tylko tutaj to są jakieś mentalne reminiscencje, gdzie na jej osobowość nakłada się jej inkarnacja z przeszłości. Generalnie pomieszanie z poplątaniem, prowadzące do wniosku, że co to za bohaterowie, którzy są bezwolnymi kukłami w rękach tajemniczych sił wyższych. Megadziwne rozwiązanie, które sprawia, że od bohaterów nic nie zależy, że cokolwiek się wydarzy, cokolwiek bohaterowie zrobią, to nie będzie ich wola, ich działanie, tylko jakiejś tajemniczej siły, której natury autorka w ogóle nie raczy wyjaśnić w wątku Yonana, w przypadku Crythy z kolei wyjaśnia, ale ta siła wyższa zwana Ninutrą rozczarowuje. Tak więc całościowo jest słabo.
Motyw geas pojawił się już w "Trojgu...", gdzie poddany mu został Kyllan Tregarth przez bliżej nieokreśloną siłę wyższą (sic!), gdzieś tak w 2/3 powieści. Od tego momentu jakość "Trojga..." spikowała ostro w dół skali ocen. Generalnie ten cały geas wydaje się być wygodnym dla Andre Norton środkiem do ukrycia zwyczajnych zagrań typu deus ex machina.
Wątki rodzeństwa Tregarthów zostały wyczerpane, zatem pojawiają się nowi bohaterowie w dwóch odrębnych historiach, połączonych funkcjonalnie tytułowymi mieczami. Pierwszy wątek dotyczy młodzieńca Yonana, który poprzez czarodziejski miecz odnajduje swoje przeznaczenie i kumpla Uruka, drugi dotyczy jego koleżanki Crythy, która także odnajduje swoje przeznaczenie, ale przy...
Hmmm... czy to dobra ocena? Książka ogólnie fajna, świat fantastyczny, który jest epicki itd. Książka jednak jest taka dziwna, czasami niezrozumiała.
Dodatkowo bardzo szybko się zapomina książki pani Norton. Przynajmniej te późniejsze. Te ''ósemkowe'' książki Norton, czyli pierwsze trzy części pamiętam dobrze.
W książce denerwują mnie te zjawiska zupełnie nieprzewidziane jak nagłe przeniesienie się w czasie Yonana. Druga sprawa to ciągłe myśli typu zrobię to, bo tajemnicze siły mi kazały. Ok, ale to jest zbyt często. Myślę, że to jest wina tego, że autorka chciała coś napisać, ale nie miała pomysłu jak bohater ma trafić w dane miejsce. A jak nie ma się pomysłu to najlepiej napisać coś w stylu: kazało mi przeznaczenie, albo rzucono na mnie zaklęcie geas.
Jednak dlaczego dałem 7?
Nie miałbym serca dać książce high fantasy z takim pięknym światem przedstawionym niższej oceny. Fakt, wydarzenia takie sobie, ale wykreowane ich miejsce na wysokim poziomie.
Ogólnie książka gorsza od tomów 1,2,3. Ale 4 i 5 były od niej gorsze.
Hmmm... czy to dobra ocena? Książka ogólnie fajna, świat fantastyczny, który jest epicki itd. Książka jednak jest taka dziwna, czasami niezrozumiała.
Dodatkowo bardzo szybko się zapomina książki pani Norton. Przynajmniej te późniejsze. Te ''ósemkowe'' książki Norton, czyli pierwsze trzy części pamiętam dobrze.
W książce denerwują mnie te zjawiska zupełnie nieprzewidziane...
Całkiem udana historia, będąca następstwem losów Trojga. Inteesujące ujęcie magicznych artefaktów i ich losów. Czyta się lekko i bez znużenia.
Całkiem udana historia, będąca następstwem losów Trojga. Inteesujące ujęcie magicznych artefaktów i ich losów. Czyta się lekko i bez znużenia.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDwie opowieści, połączone w całość. Chyba największą wadą jest to, że Norton uznała, że Escore jest ciekawsze od Escarpu i rozwija ten świat, jego historię, zamiast pierwotnego. Gdzieś czasem ktoś wspomni o tym, co się dzieje w Escarpie, ale mało tego, oj mało.
Obie opowieści skupione na relacjach międzyludzkich nie są złe, ale druga moim zdaniem jest mocno ścięta i pod koniec sprawia wrażenie, jakby goniła do przodu, byle tylko zdążyć.
Dwie opowieści, połączone w całość. Chyba największą wadą jest to, że Norton uznała, że Escore jest ciekawsze od Escarpu i rozwija ten świat, jego historię, zamiast pierwotnego. Gdzieś czasem ktoś wspomni o tym, co się dzieje w Escarpie, ale mało tego, oj mało.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toObie opowieści skupione na relacjach międzyludzkich nie są złe, ale druga moim zdaniem jest mocno ścięta i pod...
Bez rewelacji. Dwie historie osób, związanych ze sobą więzami przyjaźni, a nawet miłości. W tle dwa magiczne miecze. Do przeczytania, ale nie czuję się porwany treścią.
Bez rewelacji. Dwie historie osób, związanych ze sobą więzami przyjaźni, a nawet miłości. W tle dwa magiczne miecze. Do przeczytania, ale nie czuję się porwany treścią.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejny tom lubianej przez mnie sagi, wyczekiwany. I..drobny zgrzyt. Przeczytałam, podobał się, tylko jakby mniej. Czyta się świetnie, nie ma dłużyzn, nie zniechęca do następnych tomów, tylko wrażenie, że to już nie to. Jednak literatura rozrywkowa pierwsza klasa, dla fanów z wyobraźnią:)
Kolejny tom lubianej przez mnie sagi, wyczekiwany. I..drobny zgrzyt. Przeczytałam, podobał się, tylko jakby mniej. Czyta się świetnie, nie ma dłużyzn, nie zniechęca do następnych tomów, tylko wrażenie, że to już nie to. Jednak literatura rozrywkowa pierwsza klasa, dla fanów z wyobraźnią:)
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka fajna Lubię ten świat fantasy
Książka fajna Lubię ten świat fantasy
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNieco daremny spinoff trylogii o dzieciach Tregartha. Nawet nie nieco. Więcej w podcaście: http://www.gniazdoswiatow.net/2015/05/30/quest-06-czarodziejskie-miecze/
Nieco daremny spinoff trylogii o dzieciach Tregartha. Nawet nie nieco. Więcej w podcaście: http://www.gniazdoswiatow.net/2015/05/30/quest-06-czarodziejskie-miecze/
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWątki rodzeństwa Tregarthów zostały wyczerpane, zatem pojawiają się nowi bohaterowie w dwóch odrębnych historiach, połączonych funkcjonalnie tytułowymi mieczami. Pierwszy wątek dotyczy młodzieńca Yonana, który poprzez czarodziejski miecz odnajduje swoje przeznaczenie i kumpla Uruka, drugi dotyczy jego koleżanki Crythy, która także odnajduje swoje przeznaczenie, ale przy okazji czarodziejski miecz. Te historyjki nie byłyby takie złe, gdyby nie wszechobecny geas, który w Świecie czarownic stanowi klątwę, obowiązek nałożony przez odgórne, bliżej nie określone moce na jednostkę/jednostki, a który sprawia, że staja się one w zasadzie bezwolnymi wykonawcami tegoż geas. Nie mogą robić nic, co nie byłoby związane z mniej lub bardziej bezpośrednią realizacją geas. I tak to nie Yonan znajduje miecz, tylko miecz jego i od tej pory Yonan staje się narzędziem (dosłownie!) mocy do realizacji zaprzeszłych, a nie rozwiązanych spraw. Podobnie jest z wątkiem Crythy, tylko tutaj to są jakieś mentalne reminiscencje, gdzie na jej osobowość nakłada się jej inkarnacja z przeszłości. Generalnie pomieszanie z poplątaniem, prowadzące do wniosku, że co to za bohaterowie, którzy są bezwolnymi kukłami w rękach tajemniczych sił wyższych. Megadziwne rozwiązanie, które sprawia, że od bohaterów nic nie zależy, że cokolwiek się wydarzy, cokolwiek bohaterowie zrobią, to nie będzie ich wola, ich działanie, tylko jakiejś tajemniczej siły, której natury autorka w ogóle nie raczy wyjaśnić w wątku Yonana, w przypadku Crythy z kolei wyjaśnia, ale ta siła wyższa zwana Ninutrą rozczarowuje. Tak więc całościowo jest słabo.
Motyw geas pojawił się już w "Trojgu...", gdzie poddany mu został Kyllan Tregarth przez bliżej nieokreśloną siłę wyższą (sic!), gdzieś tak w 2/3 powieści. Od tego momentu jakość "Trojga..." spikowała ostro w dół skali ocen. Generalnie ten cały geas wydaje się być wygodnym dla Andre Norton środkiem do ukrycia zwyczajnych zagrań typu deus ex machina.
Wątki rodzeństwa Tregarthów zostały wyczerpane, zatem pojawiają się nowi bohaterowie w dwóch odrębnych historiach, połączonych funkcjonalnie tytułowymi mieczami. Pierwszy wątek dotyczy młodzieńca Yonana, który poprzez czarodziejski miecz odnajduje swoje przeznaczenie i kumpla Uruka, drugi dotyczy jego koleżanki Crythy, która także odnajduje swoje przeznaczenie, ale przy...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toHmmm... czy to dobra ocena? Książka ogólnie fajna, świat fantastyczny, który jest epicki itd. Książka jednak jest taka dziwna, czasami niezrozumiała.
Dodatkowo bardzo szybko się zapomina książki pani Norton. Przynajmniej te późniejsze. Te ''ósemkowe'' książki Norton, czyli pierwsze trzy części pamiętam dobrze.
W książce denerwują mnie te zjawiska zupełnie nieprzewidziane jak nagłe przeniesienie się w czasie Yonana. Druga sprawa to ciągłe myśli typu zrobię to, bo tajemnicze siły mi kazały. Ok, ale to jest zbyt często. Myślę, że to jest wina tego, że autorka chciała coś napisać, ale nie miała pomysłu jak bohater ma trafić w dane miejsce. A jak nie ma się pomysłu to najlepiej napisać coś w stylu: kazało mi przeznaczenie, albo rzucono na mnie zaklęcie geas.
Jednak dlaczego dałem 7?
Nie miałbym serca dać książce high fantasy z takim pięknym światem przedstawionym niższej oceny. Fakt, wydarzenia takie sobie, ale wykreowane ich miejsce na wysokim poziomie.
Ogólnie książka gorsza od tomów 1,2,3. Ale 4 i 5 były od niej gorsze.
Hmmm... czy to dobra ocena? Książka ogólnie fajna, świat fantastyczny, który jest epicki itd. Książka jednak jest taka dziwna, czasami niezrozumiała.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDodatkowo bardzo szybko się zapomina książki pani Norton. Przynajmniej te późniejsze. Te ''ósemkowe'' książki Norton, czyli pierwsze trzy części pamiętam dobrze.
W książce denerwują mnie te zjawiska zupełnie nieprzewidziane...