Miejsca ukazane na kartach tego wydawnictwa często już nie istnieją lub uległy takim transformacjom, zmianom, czy dekompozycjom, że trudno niejednokrotnie w łatwy sposób odnieść się do nich współcześnie, rozpoznać je, wskazać jednoznacznie, umiejscowić. A jednak dotykamy sedna. Peregrynujemy. Zastanawiamy się, jak krótkie bywa życie, pamięć; jak przewrotna bywa historia i skomplikowane losy. Jak szybko mija czas, i jak dalece przeobraziło się życie przeciętnego Polaka. A jednak zmartwienia i cele mamy podobne, i podobnie szczęście się do nas uśmiecha, a los sprowadza nieszczęścia. Pozostają po tym wszystkim smętne migawki, powidoki, artefakty. Za jakiś czas – choćby za 30 tysięcy dni i o naszej okolicy może powstać album, lecz czy zachowają się zdjęcia?
Wysmakowana podróż w czasie i przestrzeni do dawnych zakamarków dziejowych Sokołowa Podlaskiego oparta o migawki z życia wyższych i niższych sfer jest zajmująca. Urocze, częściowo wyblakłe lub poszarpane, porysowane, pożółkłe nieco lub odbarwione, często technicznie umiarkowane fotogramy opatrzono dodatkowymi komentarzami, wyjaśnieniami. Niekiedy pojawiają się inne dokumenty, plany, rysunki… Tworzą one narrację pełną niuansów, choć wyrywkową i nie całkiem kompletną co do pewnych szczegółów. Narrację ukazującą blaski i cienie dawnego życia, realia w jakich funkcjonowało się niemal 100 lat temu.
Wizualna część częściowo pochodzi ze zbiorów prywatnych; jest użyczoną przestrzenią pochodzącą z albumów rodzinnych. Dotyka okresu z przełomu XIX i XX wieku aż do wybuchu wojny. Stanowi świadectwo. Upamiętnia ludzi, których już nie ma. Pokazuje prawdę i istotę odległych już zdarzeń pokrytych kurzem i nieco zatartych przez wichry dziejowe.
Widać tu biedę, różnego rodzaju niedostatki, ale i pozory porządku, czy szczęścia, wymieszane z napięciem, smutkiem, troską oraz próbą modernizacji. Ciekawa bywa dogłębna analiza piękna architektury dawnego Sokołowa, czy też złożoności lub prostoty strojów. Przemysłowe obszary, bywa, że nie jawią się aż tak zamierzchle, surowo. Miejscami ulice i parki nie odbiegają od tego, jak te miejsca wyglądały w przedwojennej Warszawie, a nawet w latach 50-tych – gdzieś na uboczu, na tak zwanych peryferiach kraju. Miejscami zdjęcia kojarzyły mi się też z dawną Portugalią, Belgią, Skandynawią, Luksemburgiem …czy wioskami włoskimi, albo kurortami nadmorskimi zaraz po wyzwoleniu (tu przypomniały mi się zdjęcia jednej z ciotek). Cudowna jest fotografia członków Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej!!! …albo autobusów firmy JACH, czy uczennic klasy 7 Szkoły Powszechnej Żeńskiej …i Orkiestry Strażackiej.
Co mnie uderzyło, to wyłaniający się smutny los fotografów, ale też woźniców, czy przekupek i tłumów – bezimiennych statystów, ludzi bez twarzy, imienia… zapomnianych, choć częściowo tu uwiecznionych lub zaangażowanych pośrednio. Bez dokumentalistów, ich aparatów i działań, nic lub prawie nic by nie pozostało. Eh, gdyby zdjęcia potrafiły mówić…
Album ten także, nie zostałby skompletowany, a być może wydany …bez wkładu i wsparcia Romualda Stępniewskiego – któremu dedykowana jest niniejsza publikacja. Nie zapominajmy jednak o innych mieszkańcach Sokołowa, którzy chętnie podzielili się pamiątkami.
Miejsca ukazane na kartach tego wydawnictwa często już nie istnieją lub uległy takim transformacjom, zmianom, czy dekompozycjom, że trudno niejednokrotnie w łatwy sposób odnieść się do nich współcześnie, rozpoznać je, wskazać jednoznacznie, umiejscowić. A jednak dotykamy sedna. Peregrynujemy. Zastanawiamy się, jak krótkie bywa życie, pamięć; jak przewrotna bywa historia i...
Miejsca ukazane na kartach tego wydawnictwa często już nie istnieją lub uległy takim transformacjom, zmianom, czy dekompozycjom, że trudno niejednokrotnie w łatwy sposób odnieść się do nich współcześnie, rozpoznać je, wskazać jednoznacznie, umiejscowić. A jednak dotykamy sedna. Peregrynujemy. Zastanawiamy się, jak krótkie bywa życie, pamięć; jak przewrotna bywa historia i skomplikowane losy. Jak szybko mija czas, i jak dalece przeobraziło się życie przeciętnego Polaka. A jednak zmartwienia i cele mamy podobne, i podobnie szczęście się do nas uśmiecha, a los sprowadza nieszczęścia. Pozostają po tym wszystkim smętne migawki, powidoki, artefakty. Za jakiś czas – choćby za 30 tysięcy dni i o naszej okolicy może powstać album, lecz czy zachowają się zdjęcia?
Wysmakowana podróż w czasie i przestrzeni do dawnych zakamarków dziejowych Sokołowa Podlaskiego oparta o migawki z życia wyższych i niższych sfer jest zajmująca. Urocze, częściowo wyblakłe lub poszarpane, porysowane, pożółkłe nieco lub odbarwione, często technicznie umiarkowane fotogramy opatrzono dodatkowymi komentarzami, wyjaśnieniami. Niekiedy pojawiają się inne dokumenty, plany, rysunki… Tworzą one narrację pełną niuansów, choć wyrywkową i nie całkiem kompletną co do pewnych szczegółów. Narrację ukazującą blaski i cienie dawnego życia, realia w jakich funkcjonowało się niemal 100 lat temu.
Wizualna część częściowo pochodzi ze zbiorów prywatnych; jest użyczoną przestrzenią pochodzącą z albumów rodzinnych. Dotyka okresu z przełomu XIX i XX wieku aż do wybuchu wojny. Stanowi świadectwo. Upamiętnia ludzi, których już nie ma. Pokazuje prawdę i istotę odległych już zdarzeń pokrytych kurzem i nieco zatartych przez wichry dziejowe.
Widać tu biedę, różnego rodzaju niedostatki, ale i pozory porządku, czy szczęścia, wymieszane z napięciem, smutkiem, troską oraz próbą modernizacji. Ciekawa bywa dogłębna analiza piękna architektury dawnego Sokołowa, czy też złożoności lub prostoty strojów. Przemysłowe obszary, bywa, że nie jawią się aż tak zamierzchle, surowo. Miejscami ulice i parki nie odbiegają od tego, jak te miejsca wyglądały w przedwojennej Warszawie, a nawet w latach 50-tych – gdzieś na uboczu, na tak zwanych peryferiach kraju. Miejscami zdjęcia kojarzyły mi się też z dawną Portugalią, Belgią, Skandynawią, Luksemburgiem …czy wioskami włoskimi, albo kurortami nadmorskimi zaraz po wyzwoleniu (tu przypomniały mi się zdjęcia jednej z ciotek). Cudowna jest fotografia członków Ligi Obrony Powietrznej i Przeciwgazowej!!! …albo autobusów firmy JACH, czy uczennic klasy 7 Szkoły Powszechnej Żeńskiej …i Orkiestry Strażackiej.
Co mnie uderzyło, to wyłaniający się smutny los fotografów, ale też woźniców, czy przekupek i tłumów – bezimiennych statystów, ludzi bez twarzy, imienia… zapomnianych, choć częściowo tu uwiecznionych lub zaangażowanych pośrednio. Bez dokumentalistów, ich aparatów i działań, nic lub prawie nic by nie pozostało. Eh, gdyby zdjęcia potrafiły mówić…
Album ten także, nie zostałby skompletowany, a być może wydany …bez wkładu i wsparcia Romualda Stępniewskiego – któremu dedykowana jest niniejsza publikacja. Nie zapominajmy jednak o innych mieszkańcach Sokołowa, którzy chętnie podzielili się pamiątkami.
Miejsca ukazane na kartach tego wydawnictwa często już nie istnieją lub uległy takim transformacjom, zmianom, czy dekompozycjom, że trudno niejednokrotnie w łatwy sposób odnieść się do nich współcześnie, rozpoznać je, wskazać jednoznacznie, umiejscowić. A jednak dotykamy sedna. Peregrynujemy. Zastanawiamy się, jak krótkie bywa życie, pamięć; jak przewrotna bywa historia i...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to