Wróć na stronę książki

Oceny książki Wielki Zrównywacz. Przemoc i historia nierówności od epoki kamienia do XXI wieku

Średnia ocen
7,9 / 10
10 ocen
Twoja ocena
0 / 10

OPINIE


avatar
13
12

Na półkach:

Dużo ciekawych statystyk wraz z historią stojącymi za nimi. Pokazanie procesu spadku nierówności w postaci „4 jeźdźców” czyli wojny, epidemie, upadki państw oraz rewolucję. Wskazane zjawiska można streścić do nierówności spadają, kiedy biednych ubywa lub bogatym ubywa majątku.

Jako jednak z niewielu prac nt. nierówności wskazuje na oczywistą kwestie, że migracja wpływa na nierówności. Jeśli do jakiegoś kraju była duża migracja taniej siły roboczej (lub wprost import niewolników jak np. w imperium rzymskim) to nierówności rosną i odwrotnie gdy biedni migrują z kraju, giną w wyniku głodu epidemii czy wojny to nierówności spadają. W samych propozycjach zmniejszenia nierówności padła tylko wzmianka, że w ramach walki z nierównościami należy importować tylko wykwalifikowaną siłę roboczą, chociaż znacznie łatwiej jest deportować tą niewykwalifikowaną, która nie ma jeszcze obywatelstwa.

W książce pada też spostrzeżenie, które w skrócie można streścić jako niekoniecznie trzeba importować tanią siłę robocza skoro można eksportować fabryki do krajów z tanią siłą robocza. np. zamknąć fabrykę w USA i otworzyć w Chinach. Sam autor zauważył, że upadek komunizmu i otwarcie Chin podwoiło siłę roboczą, ale stwierdza, ze w sumie miał to znikomy wpływ na nierówności – zapewne ludzie z pasa rdzy w USA mają odmienne zdanie nt. temat. Więcej nt. tego wątku można przeczytać w „wojny handlowe to wojny klasowe”.

Podobnym aspektem, lecz całkowicie pominiętym jest globalizacja firm technologicznych, których rynek to parę miliardów ludzi, a są zlokalizowane głównie w USA. Sam firmy technologiczne mają ogromne zyski per pracownik, a zyski spływają z całego świata, ale pompują nierówności głównie w USA. Natomiast zauważone jest, że wyższy rozwój gospodarczy pozwala na technicznie wyższe nierówności.

Autor zauważa, że poziom nierówności koreluje z wycenami akcji na giełdzie, ale ten wątek zajmuje dosłownie jeden akapit. Typowo dla kwestii nierówności nie pada diagnoza tym, że wycena akcji na giełdzie jest odwrotnie skorelowana z stopami procentowymi tj. niskie stopy wysokie wyceny. I tak w dekadzie 1970-80 był szczyt stóp procentowych w świecie zachodnim i minimum nierówności ekonomicznych. Stopy procentowe wszędzie ustanawia bank centralnym czym instytucja państwowa lub pod silna kontrolą państwa.

Książka też wspomina o spadającym uzwiązkowieniu jako czynniku wpływającym na wzrost nierówności. To jest stawianie wozu przed koniem. To ogromne uzwiązkowienie doprowadziło do wzrostu wynagrodzeń do takiego poziomu, ze opłacalnym stało się przeniesienie produkcji do jurysdykcji o znacznie mniejszym uzwiązkowieniu, co w statystykach wygląda jako spadek uzwiązkowienia i dochodu.

Pada też krótka wzmianka o kojarzeniu asortatywnym (ang. assortative mating) czyli o tym, że coraz bardziej dobieramy się w pary o zbliżonym statusie socjoekonomicznym, co potęguje nierówności i separacje społeczną. Więcej o tym zjawisku można przeczytać w „Coming Apart” Charlas’a Murraya, gdzie pokazywane jak następuje stratyfikacja społeczeństwa wg IQ (które jest w 80% dziedziczne) i dochodów.

Jako przykład jak w których odbyły się rewolucje komunistyczne, a następnie zmieniono system na bliższy kapitalizmowi pokazuje się państwa typowo oligarchiczne jak Rosja i Chiny jako przykład jak w 2-3 dekady współczynniki Giniego dla dochodów podwoił się. Niestety autor nie pokazał Polski czy innych krajów układu warszawskiego, które weszły do UE jako kontrprzykładu tj. nierówności wzrosły, ale nie aż tak jak ww. krajach ponieważ nie ma oligarchii.

Jako przykład kraju, który bez żadnego z jeźdźców dokonały sporego wyrównania nierówności wskazano Szwecję co jest prawdą w zakresie nierówności dochodowych, natomiast w zakresie nierówności majątkowych jest to jeden z najbardziej nierównych krajów na świecie. Co wynika głównie z tego, ze prawie nikomu nie udaję się wzbogacić na tyle by wbić się do tamtejszej elity ekonomicznej.

Sama książka prawie pomija po co walczyć z nierównościami, tylko wspomina o teoriach Peter Turchin, natomiast jest w nich coś więcej niż „sama nierówność”.

Książka też wskazała, że masowe mobilizacje/powszechna służba wojskowa przełożyła się powszechne prawo wyborcze, natomiast nie wyciągnięto logiczne wniosku skoro nie mam powszechnej służby wojskowej, a spora część społeczeństwa nie pracuje (w Polsce 45% uprawnionych do głosowania) to może warto przemyśleć tą koncepcje.

Dużo ciekawych statystyk wraz z historią stojącymi za nimi. Pokazanie procesu spadku nierówności w postaci „4 jeźdźców” czyli wojny, epidemie, upadki państw oraz rewolucję. Wskazane zjawiska można streścić do nierówności spadają, kiedy biednych ubywa lub bogatym ubywa majątku.

Jako jednak z niewielu prac nt. nierówności wskazuje na oczywistą kwestie, że migracja wpływa na...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
112
111

Na półkach: ,

To nie jest optymistyczna opowieść o postępie, tylko chłodna analiza faktów. Scheidel konsekwentnie udowadnia, że reformy społeczne i demokracja miały ograniczony wpływ na nierówności w porównaniu z historycznymi katastrofami. Mocna teza, poparta imponującym materiałem źródłowym. Trudna, ale ważna książka dla każdego, kto interesuje się historią i współczesnymi debatami społecznymi.

To nie jest optymistyczna opowieść o postępie, tylko chłodna analiza faktów. Scheidel konsekwentnie udowadnia, że reformy społeczne i demokracja miały ograniczony wpływ na nierówności w porównaniu z historycznymi katastrofami. Mocna teza, poparta imponującym materiałem źródłowym. Trudna, ale ważna książka dla każdego, kto interesuje się historią i współczesnymi debatami...

więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to

avatar
2854
2852

Na półkach: , ,

„Wielki Zrównywacz” to książka, która burzy wygodne złudzenia o pokojowym zmniejszaniu nierówności. Scheidel z ogromną erudycją pokazuje, że historia zna głównie brutalne mechanizmy „wyrównywania” – wojny, rewolucje, pandemie. Lektura momentami przytłaczająca, ale intelektualnie bardzo uczciwa i świetnie udokumentowana. Zmusza do myślenia i długo nie daje spokoju.

„Wielki Zrównywacz” to książka, która burzy wygodne złudzenia o pokojowym zmniejszaniu nierówności. Scheidel z ogromną erudycją pokazuje, że historia zna głównie brutalne mechanizmy „wyrównywania” – wojny, rewolucje, pandemie. Lektura momentami przytłaczająca, ale intelektualnie bardzo uczciwa i świetnie udokumentowana. Zmusza do myślenia i długo nie daje spokoju.

Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to video - opinia