Dużo ciekawych statystyk wraz z historią stojącymi za nimi. Pokazanie procesu spadku nierówności w postaci „4 jeźdźców” czyli wojny, epidemie, upadki państw oraz rewolucję. Wskazane zjawiska można streścić do nierówności spadają, kiedy biednych ubywa lub bogatym ubywa majątku.
Jako jednak z niewielu prac nt. nierówności wskazuje na oczywistą kwestie, że migracja wpływa na nierówności. Jeśli do jakiegoś kraju była duża migracja taniej siły roboczej (lub wprost import niewolników jak np. w imperium rzymskim) to nierówności rosną i odwrotnie gdy biedni migrują z kraju, giną w wyniku głodu epidemii czy wojny to nierówności spadają. W samych propozycjach zmniejszenia nierówności padła tylko wzmianka, że w ramach walki z nierównościami należy importować tylko wykwalifikowaną siłę roboczą, chociaż znacznie łatwiej jest deportować tą niewykwalifikowaną, która nie ma jeszcze obywatelstwa.
W książce pada też spostrzeżenie, które w skrócie można streścić jako niekoniecznie trzeba importować tanią siłę robocza skoro można eksportować fabryki do krajów z tanią siłą robocza. np. zamknąć fabrykę w USA i otworzyć w Chinach. Sam autor zauważył, że upadek komunizmu i otwarcie Chin podwoiło siłę roboczą, ale stwierdza, ze w sumie miał to znikomy wpływ na nierówności – zapewne ludzie z pasa rdzy w USA mają odmienne zdanie nt. temat. Więcej nt. tego wątku można przeczytać w „wojny handlowe to wojny klasowe”.
Podobnym aspektem, lecz całkowicie pominiętym jest globalizacja firm technologicznych, których rynek to parę miliardów ludzi, a są zlokalizowane głównie w USA. Sam firmy technologiczne mają ogromne zyski per pracownik, a zyski spływają z całego świata, ale pompują nierówności głównie w USA. Natomiast zauważone jest, że wyższy rozwój gospodarczy pozwala na technicznie wyższe nierówności.
Autor zauważa, że poziom nierówności koreluje z wycenami akcji na giełdzie, ale ten wątek zajmuje dosłownie jeden akapit. Typowo dla kwestii nierówności nie pada diagnoza tym, że wycena akcji na giełdzie jest odwrotnie skorelowana z stopami procentowymi tj. niskie stopy wysokie wyceny. I tak w dekadzie 1970-80 był szczyt stóp procentowych w świecie zachodnim i minimum nierówności ekonomicznych. Stopy procentowe wszędzie ustanawia bank centralnym czym instytucja państwowa lub pod silna kontrolą państwa.
Książka też wspomina o spadającym uzwiązkowieniu jako czynniku wpływającym na wzrost nierówności. To jest stawianie wozu przed koniem. To ogromne uzwiązkowienie doprowadziło do wzrostu wynagrodzeń do takiego poziomu, ze opłacalnym stało się przeniesienie produkcji do jurysdykcji o znacznie mniejszym uzwiązkowieniu, co w statystykach wygląda jako spadek uzwiązkowienia i dochodu.
Pada też krótka wzmianka o kojarzeniu asortatywnym (ang. assortative mating) czyli o tym, że coraz bardziej dobieramy się w pary o zbliżonym statusie socjoekonomicznym, co potęguje nierówności i separacje społeczną. Więcej o tym zjawisku można przeczytać w „Coming Apart” Charlas’a Murraya, gdzie pokazywane jak następuje stratyfikacja społeczeństwa wg IQ (które jest w 80% dziedziczne) i dochodów.
Jako przykład jak w których odbyły się rewolucje komunistyczne, a następnie zmieniono system na bliższy kapitalizmowi pokazuje się państwa typowo oligarchiczne jak Rosja i Chiny jako przykład jak w 2-3 dekady współczynniki Giniego dla dochodów podwoił się. Niestety autor nie pokazał Polski czy innych krajów układu warszawskiego, które weszły do UE jako kontrprzykładu tj. nierówności wzrosły, ale nie aż tak jak ww. krajach ponieważ nie ma oligarchii.
Jako przykład kraju, który bez żadnego z jeźdźców dokonały sporego wyrównania nierówności wskazano Szwecję co jest prawdą w zakresie nierówności dochodowych, natomiast w zakresie nierówności majątkowych jest to jeden z najbardziej nierównych krajów na świecie. Co wynika głównie z tego, ze prawie nikomu nie udaję się wzbogacić na tyle by wbić się do tamtejszej elity ekonomicznej.
Sama książka prawie pomija po co walczyć z nierównościami, tylko wspomina o teoriach Peter Turchin, natomiast jest w nich coś więcej niż „sama nierówność”.
Książka też wskazała, że masowe mobilizacje/powszechna służba wojskowa przełożyła się powszechne prawo wyborcze, natomiast nie wyciągnięto logiczne wniosku skoro nie mam powszechnej służby wojskowej, a spora część społeczeństwa nie pracuje (w Polsce 45% uprawnionych do głosowania) to może warto przemyśleć tą koncepcje.
Dużo ciekawych statystyk wraz z historią stojącymi za nimi. Pokazanie procesu spadku nierówności w postaci „4 jeźdźców” czyli wojny, epidemie, upadki państw oraz rewolucję. Wskazane zjawiska można streścić do nierówności spadają, kiedy biednych ubywa lub bogatym ubywa majątku.
Jako jednak z niewielu prac nt. nierówności wskazuje na oczywistą kwestie, że migracja wpływa na...
To nie jest optymistyczna opowieść o postępie, tylko chłodna analiza faktów. Scheidel konsekwentnie udowadnia, że reformy społeczne i demokracja miały ograniczony wpływ na nierówności w porównaniu z historycznymi katastrofami. Mocna teza, poparta imponującym materiałem źródłowym. Trudna, ale ważna książka dla każdego, kto interesuje się historią i współczesnymi debatami społecznymi.
To nie jest optymistyczna opowieść o postępie, tylko chłodna analiza faktów. Scheidel konsekwentnie udowadnia, że reformy społeczne i demokracja miały ograniczony wpływ na nierówności w porównaniu z historycznymi katastrofami. Mocna teza, poparta imponującym materiałem źródłowym. Trudna, ale ważna książka dla każdego, kto interesuje się historią i współczesnymi debatami...
„Wielki Zrównywacz” to książka, która burzy wygodne złudzenia o pokojowym zmniejszaniu nierówności. Scheidel z ogromną erudycją pokazuje, że historia zna głównie brutalne mechanizmy „wyrównywania” – wojny, rewolucje, pandemie. Lektura momentami przytłaczająca, ale intelektualnie bardzo uczciwa i świetnie udokumentowana. Zmusza do myślenia i długo nie daje spokoju.
„Wielki Zrównywacz” to książka, która burzy wygodne złudzenia o pokojowym zmniejszaniu nierówności. Scheidel z ogromną erudycją pokazuje, że historia zna głównie brutalne mechanizmy „wyrównywania” – wojny, rewolucje, pandemie. Lektura momentami przytłaczająca, ale intelektualnie bardzo uczciwa i świetnie udokumentowana. Zmusza do myślenia i długo nie daje spokoju.
Książka jest historyczna i w zamierzeniu autora ma na przykładach z całego świata i z całej historii człowieka (a nawet jego przodków) ilustrować tezę, że nierówności ekonomiczne i polityczne były wyrównywane w istotny i systematyczny sposób jedynie w następstwie krwawych szoków wywoływanych przez czterech jeźdźców wyrównującej apokalipsy, a więc: masowych mobilizacji wojennych, rewolucji politycznych, upadków państw czy systemów społeczno-ekonomicznych oraz epidemii. Ponadto, również posługując się przykładami historycznymi, pokazuje, że takie alternatywne czynniki jak niemasowe wojny, wojny domowe, przemiany gospodarcze, reformy rolne, masowe anulowanie długów, głód, recesja gospodarcza czy demokratyzacja, same w sobie nie prowadzą w systematyczny sposób do zmniejszenia nierówności. Generalnie robi to w przekonujący sposób, niekiedy formułując warunki w jakich jeźdźcy mogą być skuteczni. Co istotne, w pewnym momencie podejmuje się też krótkiej dyskusji na ile szoki są egzogeniczne, a na ile stanowią endogeniczną siłę tkwiącą w mechanizmach funkcjonowania społeczeństw ludzkich. Wyjątkowo ciekawym dla naszych obecnych problemów jest to że, sporo miejsca poświęca analizie przyczyn światowego wzrostu nierówności, który rozpoczął się pokolenie temu. Książkę wieńczy analiza potencjalnych czynników wpływających na nierówności w naszej przyszłości.
Do plusów tej obszernej pozycji należy ogrom pracy wykonanej przez autora, polegającej na szczegółowym dokumentowaniu wydarzeń całej historii i ich analizowaniu, które ukazują jego kunszt badawczy. Potwierdza to oszałamiająca bibliografia zawierająca około 1000 pozycji i to nie jakiegoś przeterminowanego dziadostwa, ale współczesnego dorobku naukowego z rozmaitych dziedzin. W szczególności, co zaskakujące jak na książkę historyczną napisaną przez historyka, autor jest dobrze obeznany z dorobkiem współczesnej ekonomii - przywołuje istotne rezultaty teoretyczne i empiryczne z granicy badawczej (często nie z publikacji, tylko ze świeżych dokumentów roboczych), głównie z badań nad nierównościami czy instytucjami. Mocną stroną książki jest też to, że autor pisze językiem jasnym dla laika, więc lektura jest przyjemna. Słabszą jest to, że często się powtarza. Poza tym, choć książka generalnie wydana jest dobrze, to zdarzają się drobne niedopracowania (jak np. wielokrotne, błędne używanie zwrotu „punkt przegięcia” zamiast „ekstremum”, literówki czy brak opisu osi na paru wykresach), które musiały wynikać z szaleńczego tempa pracy (można się tylko domyślać, że presja na szybką publikację pracy o nierównościach jest ogromna od czasu niedawnej eksplozji zainteresowania tym tematem przez badaczy, a w konsekwencji ilości prac na ten temat; poza tym po krótkim czasie rezultaty prac powszechnieją bądź się dezaktualizują) – książka została wydana w 2017 r., a odwołuje się do 28 pozycji naukowych z samego tylko 2016 r.
Na tyle na ile pozwalają mu ramy książki opisujące losy nierówności na przestrzeni historii całej ludzkości, oraz dostępne źródła (szczególnie ubogie dla oddalonych w czasie dziejów), autor, podpierając się przy tym rozmaitymi danymi (znalazły się nawet dla płac w Krakowie na przestrzeni wieków), opisuje kluczowe wydarzenia i okoliczności szczegółowo, i stara się je klasyfikować w bardziej ogólne zbiory. Tych mechanizmów z perspektywy ekonomicznej nie tłumaczy jednak zbyt szczegółowo, nie jest to jednak absolutnie żadna pretensja do człowieka, który i tak wykonał tytaniczną pracę, nie jest wszak ekonomistą. Jednak to co może (przynajmniej ekonomistę) ciekawić i pozostawiać pewien niedosyt, to brak sformułowania bardziej ogólnych teorii (opisów mechanizmów) czy chociaż podania warunków, w jakich dokonują się przemiany prowadzące w konsekwencji do zmian nierówności (np. czemu konsekwencje Czarnej śmierci w zachodniej i wschodniej Europie były diametralnie inne? Na ile wyjaśniają to różnice instytucjonalne?). Choć autor analizuje wymienione wcześniej potencjalne alternatywy dla czterech jeźdźców, to poza materialnymi okolicznościami oraz gwałtownymi wydarzeniami historycznymi mógłby więcej miejsca poświęcić mniej namacalnym czynnikom, a więc np. przemianom kulturowym, ideologiom czy religiom. Jeśli chodzi o dokumentowanie dziejów nierówności, to mógłby również w choćby paru zdaniach opisać nierówności w imperium Czyngis Chana i jego następców, które rozciągało się od Europy centralnej do Pacyfiku i które sporo namieszało również na Bliskim Wschodzie. To że nie funkcjonowało ono tak jak jego osiadłe odpowiedniki, nie oznacza, że nie posiadało struktur i nie było ciekawe. Czy jednak panował w nim egalitaryzm czy może wódz brał wszystkie łupy – tego z książki się nie dowiemy, bo autor całkowicie przemilczał temat.
Tak czy inaczej, lekturę należy polecić, bo jest miła i stanowi kopalnię wiedzy z historii nierówności globu, która rzuca wiele światła nie tylko na to dlaczego nasz świat społeczno-ekonomiczny wygląda w taki sposób, ale nawet na to jak może się zmienić jeszcze za naszego życia.
Książka jest historyczna i w zamierzeniu autora ma na przykładach z całego świata i z całej historii człowieka (a nawet jego przodków) ilustrować tezę, że nierówności ekonomiczne i polityczne były wyrównywane w istotny i systematyczny sposób jedynie w następstwie krwawych szoków wywoływanych przez czterech jeźdźców wyrównującej apokalipsy, a więc: masowych mobilizacji...
Dużo ciekawych statystyk wraz z historią stojącymi za nimi. Pokazanie procesu spadku nierówności w postaci „4 jeźdźców” czyli wojny, epidemie, upadki państw oraz rewolucję. Wskazane zjawiska można streścić do nierówności spadają, kiedy biednych ubywa lub bogatym ubywa majątku.
Jako jednak z niewielu prac nt. nierówności wskazuje na oczywistą kwestie, że migracja wpływa na nierówności. Jeśli do jakiegoś kraju była duża migracja taniej siły roboczej (lub wprost import niewolników jak np. w imperium rzymskim) to nierówności rosną i odwrotnie gdy biedni migrują z kraju, giną w wyniku głodu epidemii czy wojny to nierówności spadają. W samych propozycjach zmniejszenia nierówności padła tylko wzmianka, że w ramach walki z nierównościami należy importować tylko wykwalifikowaną siłę roboczą, chociaż znacznie łatwiej jest deportować tą niewykwalifikowaną, która nie ma jeszcze obywatelstwa.
W książce pada też spostrzeżenie, które w skrócie można streścić jako niekoniecznie trzeba importować tanią siłę robocza skoro można eksportować fabryki do krajów z tanią siłą robocza. np. zamknąć fabrykę w USA i otworzyć w Chinach. Sam autor zauważył, że upadek komunizmu i otwarcie Chin podwoiło siłę roboczą, ale stwierdza, ze w sumie miał to znikomy wpływ na nierówności – zapewne ludzie z pasa rdzy w USA mają odmienne zdanie nt. temat. Więcej nt. tego wątku można przeczytać w „wojny handlowe to wojny klasowe”.
Podobnym aspektem, lecz całkowicie pominiętym jest globalizacja firm technologicznych, których rynek to parę miliardów ludzi, a są zlokalizowane głównie w USA. Sam firmy technologiczne mają ogromne zyski per pracownik, a zyski spływają z całego świata, ale pompują nierówności głównie w USA. Natomiast zauważone jest, że wyższy rozwój gospodarczy pozwala na technicznie wyższe nierówności.
Autor zauważa, że poziom nierówności koreluje z wycenami akcji na giełdzie, ale ten wątek zajmuje dosłownie jeden akapit. Typowo dla kwestii nierówności nie pada diagnoza tym, że wycena akcji na giełdzie jest odwrotnie skorelowana z stopami procentowymi tj. niskie stopy wysokie wyceny. I tak w dekadzie 1970-80 był szczyt stóp procentowych w świecie zachodnim i minimum nierówności ekonomicznych. Stopy procentowe wszędzie ustanawia bank centralnym czym instytucja państwowa lub pod silna kontrolą państwa.
Książka też wspomina o spadającym uzwiązkowieniu jako czynniku wpływającym na wzrost nierówności. To jest stawianie wozu przed koniem. To ogromne uzwiązkowienie doprowadziło do wzrostu wynagrodzeń do takiego poziomu, ze opłacalnym stało się przeniesienie produkcji do jurysdykcji o znacznie mniejszym uzwiązkowieniu, co w statystykach wygląda jako spadek uzwiązkowienia i dochodu.
Pada też krótka wzmianka o kojarzeniu asortatywnym (ang. assortative mating) czyli o tym, że coraz bardziej dobieramy się w pary o zbliżonym statusie socjoekonomicznym, co potęguje nierówności i separacje społeczną. Więcej o tym zjawisku można przeczytać w „Coming Apart” Charlas’a Murraya, gdzie pokazywane jak następuje stratyfikacja społeczeństwa wg IQ (które jest w 80% dziedziczne) i dochodów.
Jako przykład jak w których odbyły się rewolucje komunistyczne, a następnie zmieniono system na bliższy kapitalizmowi pokazuje się państwa typowo oligarchiczne jak Rosja i Chiny jako przykład jak w 2-3 dekady współczynniki Giniego dla dochodów podwoił się. Niestety autor nie pokazał Polski czy innych krajów układu warszawskiego, które weszły do UE jako kontrprzykładu tj. nierówności wzrosły, ale nie aż tak jak ww. krajach ponieważ nie ma oligarchii.
Jako przykład kraju, który bez żadnego z jeźdźców dokonały sporego wyrównania nierówności wskazano Szwecję co jest prawdą w zakresie nierówności dochodowych, natomiast w zakresie nierówności majątkowych jest to jeden z najbardziej nierównych krajów na świecie. Co wynika głównie z tego, ze prawie nikomu nie udaję się wzbogacić na tyle by wbić się do tamtejszej elity ekonomicznej.
Sama książka prawie pomija po co walczyć z nierównościami, tylko wspomina o teoriach Peter Turchin, natomiast jest w nich coś więcej niż „sama nierówność”.
Książka też wskazała, że masowe mobilizacje/powszechna służba wojskowa przełożyła się powszechne prawo wyborcze, natomiast nie wyciągnięto logiczne wniosku skoro nie mam powszechnej służby wojskowej, a spora część społeczeństwa nie pracuje (w Polsce 45% uprawnionych do głosowania) to może warto przemyśleć tą koncepcje.
Dużo ciekawych statystyk wraz z historią stojącymi za nimi. Pokazanie procesu spadku nierówności w postaci „4 jeźdźców” czyli wojny, epidemie, upadki państw oraz rewolucję. Wskazane zjawiska można streścić do nierówności spadają, kiedy biednych ubywa lub bogatym ubywa majątku.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJako jednak z niewielu prac nt. nierówności wskazuje na oczywistą kwestie, że migracja wpływa na...
To nie jest optymistyczna opowieść o postępie, tylko chłodna analiza faktów. Scheidel konsekwentnie udowadnia, że reformy społeczne i demokracja miały ograniczony wpływ na nierówności w porównaniu z historycznymi katastrofami. Mocna teza, poparta imponującym materiałem źródłowym. Trudna, ale ważna książka dla każdego, kto interesuje się historią i współczesnymi debatami społecznymi.
To nie jest optymistyczna opowieść o postępie, tylko chłodna analiza faktów. Scheidel konsekwentnie udowadnia, że reformy społeczne i demokracja miały ograniczony wpływ na nierówności w porównaniu z historycznymi katastrofami. Mocna teza, poparta imponującym materiałem źródłowym. Trudna, ale ważna książka dla każdego, kto interesuje się historią i współczesnymi debatami...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Wielki Zrównywacz” to książka, która burzy wygodne złudzenia o pokojowym zmniejszaniu nierówności. Scheidel z ogromną erudycją pokazuje, że historia zna głównie brutalne mechanizmy „wyrównywania” – wojny, rewolucje, pandemie. Lektura momentami przytłaczająca, ale intelektualnie bardzo uczciwa i świetnie udokumentowana. Zmusza do myślenia i długo nie daje spokoju.
„Wielki Zrównywacz” to książka, która burzy wygodne złudzenia o pokojowym zmniejszaniu nierówności. Scheidel z ogromną erudycją pokazuje, że historia zna głównie brutalne mechanizmy „wyrównywania” – wojny, rewolucje, pandemie. Lektura momentami przytłaczająca, ale intelektualnie bardzo uczciwa i świetnie udokumentowana. Zmusza do myślenia i długo nie daje spokoju.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka jest historyczna i w zamierzeniu autora ma na przykładach z całego świata i z całej historii człowieka (a nawet jego przodków) ilustrować tezę, że nierówności ekonomiczne i polityczne były wyrównywane w istotny i systematyczny sposób jedynie w następstwie krwawych szoków wywoływanych przez czterech jeźdźców wyrównującej apokalipsy, a więc: masowych mobilizacji wojennych, rewolucji politycznych, upadków państw czy systemów społeczno-ekonomicznych oraz epidemii. Ponadto, również posługując się przykładami historycznymi, pokazuje, że takie alternatywne czynniki jak niemasowe wojny, wojny domowe, przemiany gospodarcze, reformy rolne, masowe anulowanie długów, głód, recesja gospodarcza czy demokratyzacja, same w sobie nie prowadzą w systematyczny sposób do zmniejszenia nierówności. Generalnie robi to w przekonujący sposób, niekiedy formułując warunki w jakich jeźdźcy mogą być skuteczni. Co istotne, w pewnym momencie podejmuje się też krótkiej dyskusji na ile szoki są egzogeniczne, a na ile stanowią endogeniczną siłę tkwiącą w mechanizmach funkcjonowania społeczeństw ludzkich. Wyjątkowo ciekawym dla naszych obecnych problemów jest to że, sporo miejsca poświęca analizie przyczyn światowego wzrostu nierówności, który rozpoczął się pokolenie temu. Książkę wieńczy analiza potencjalnych czynników wpływających na nierówności w naszej przyszłości.
Do plusów tej obszernej pozycji należy ogrom pracy wykonanej przez autora, polegającej na szczegółowym dokumentowaniu wydarzeń całej historii i ich analizowaniu, które ukazują jego kunszt badawczy. Potwierdza to oszałamiająca bibliografia zawierająca około 1000 pozycji i to nie jakiegoś przeterminowanego dziadostwa, ale współczesnego dorobku naukowego z rozmaitych dziedzin. W szczególności, co zaskakujące jak na książkę historyczną napisaną przez historyka, autor jest dobrze obeznany z dorobkiem współczesnej ekonomii - przywołuje istotne rezultaty teoretyczne i empiryczne z granicy badawczej (często nie z publikacji, tylko ze świeżych dokumentów roboczych), głównie z badań nad nierównościami czy instytucjami. Mocną stroną książki jest też to, że autor pisze językiem jasnym dla laika, więc lektura jest przyjemna. Słabszą jest to, że często się powtarza. Poza tym, choć książka generalnie wydana jest dobrze, to zdarzają się drobne niedopracowania (jak np. wielokrotne, błędne używanie zwrotu „punkt przegięcia” zamiast „ekstremum”, literówki czy brak opisu osi na paru wykresach), które musiały wynikać z szaleńczego tempa pracy (można się tylko domyślać, że presja na szybką publikację pracy o nierównościach jest ogromna od czasu niedawnej eksplozji zainteresowania tym tematem przez badaczy, a w konsekwencji ilości prac na ten temat; poza tym po krótkim czasie rezultaty prac powszechnieją bądź się dezaktualizują) – książka została wydana w 2017 r., a odwołuje się do 28 pozycji naukowych z samego tylko 2016 r.
Na tyle na ile pozwalają mu ramy książki opisujące losy nierówności na przestrzeni historii całej ludzkości, oraz dostępne źródła (szczególnie ubogie dla oddalonych w czasie dziejów), autor, podpierając się przy tym rozmaitymi danymi (znalazły się nawet dla płac w Krakowie na przestrzeni wieków), opisuje kluczowe wydarzenia i okoliczności szczegółowo, i stara się je klasyfikować w bardziej ogólne zbiory. Tych mechanizmów z perspektywy ekonomicznej nie tłumaczy jednak zbyt szczegółowo, nie jest to jednak absolutnie żadna pretensja do człowieka, który i tak wykonał tytaniczną pracę, nie jest wszak ekonomistą. Jednak to co może (przynajmniej ekonomistę) ciekawić i pozostawiać pewien niedosyt, to brak sformułowania bardziej ogólnych teorii (opisów mechanizmów) czy chociaż podania warunków, w jakich dokonują się przemiany prowadzące w konsekwencji do zmian nierówności (np. czemu konsekwencje Czarnej śmierci w zachodniej i wschodniej Europie były diametralnie inne? Na ile wyjaśniają to różnice instytucjonalne?). Choć autor analizuje wymienione wcześniej potencjalne alternatywy dla czterech jeźdźców, to poza materialnymi okolicznościami oraz gwałtownymi wydarzeniami historycznymi mógłby więcej miejsca poświęcić mniej namacalnym czynnikom, a więc np. przemianom kulturowym, ideologiom czy religiom. Jeśli chodzi o dokumentowanie dziejów nierówności, to mógłby również w choćby paru zdaniach opisać nierówności w imperium Czyngis Chana i jego następców, które rozciągało się od Europy centralnej do Pacyfiku i które sporo namieszało również na Bliskim Wschodzie. To że nie funkcjonowało ono tak jak jego osiadłe odpowiedniki, nie oznacza, że nie posiadało struktur i nie było ciekawe. Czy jednak panował w nim egalitaryzm czy może wódz brał wszystkie łupy – tego z książki się nie dowiemy, bo autor całkowicie przemilczał temat.
Tak czy inaczej, lekturę należy polecić, bo jest miła i stanowi kopalnię wiedzy z historii nierówności globu, która rzuca wiele światła nie tylko na to dlaczego nasz świat społeczno-ekonomiczny wygląda w taki sposób, ale nawet na to jak może się zmienić jeszcze za naszego życia.
Książka jest historyczna i w zamierzeniu autora ma na przykładach z całego świata i z całej historii człowieka (a nawet jego przodków) ilustrować tezę, że nierówności ekonomiczne i polityczne były wyrównywane w istotny i systematyczny sposób jedynie w następstwie krwawych szoków wywoływanych przez czterech jeźdźców wyrównującej apokalipsy, a więc: masowych mobilizacji...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to