dotarłam do 50 strony i nie wiem czy muszę to komentować...dnf
"(po cóż kusić mężczyzn choćby sugestią kryjącego się pod materiałem skarbu?)"
"Powyżej pasa jest w pełni kobietą, ale poniżej pozostaje gibka niczym wąż, jak jakaś gładka i zrodzona do wicia się istota. Ciekawe, co pomyśli sobie o tym jej małżonek."
"Nie można przecież winić mężczyzny, że sięgnął po coś, co mial pod samym nosem, to jak kuszenie kością psa."
"przeraża ją bardziej niż hańba, której może doświadczyć - i na pewno doświadczy - jej ciało"
"Musi zachować coś swojego, nawet jeśli miała to być jedynie świadomość, że robiła, co mogła, by powstrzymać gwalt na jej ciele, do którego miało teraz dojść."
dotarłam do 50 strony i nie wiem czy muszę to komentować...dnf
"(po cóż kusić mężczyzn choćby sugestią kryjącego się pod materiałem skarbu?)"
"Powyżej pasa jest w pełni kobietą, ale poniżej pozostaje gibka niczym wąż, jak jakaś gładka i zrodzona do wicia się istota. Ciekawe, co pomyśli sobie o tym jej małżonek."
"Nie można przecież winić mężczyzny, że sięgnął po coś, co...
Z początku książka bardzo mi się podobała, miała przyjemny mroczny klimat i bardzo mnie to pociągało. Pierwsze dwa dni czytałam bardzo dużo i czułam ogromne zainteresowanie tą historią. Później przez wzgląd na ograniczony czas w związku z sesją niestety musiałam ograniczyć czytanie do zaledwie jakichś 10 stron dziennie wieczorem przed snem jednak wciąż starałam się być na bieżąco z tą historią. No i coz, mam wrażenie że im dalej idziemy w tej historii tym gorzej.
Cos co mi sie strasznie nie spodobalo to to, że autorka staje się wykorzystywać ciężkie tematy jako proste walory szokowe które nie mają często żadnego więcej znaczenia dla fabuły.
Dodatkowo, zaczynając czytanie zafascynowałam się rozpiską imion w różnych językach oraz dopisce autorki dotyczącej Szkocji w tamtych czasach i dało mi to wrażenie niesamowitego przygotowania i dopracowania tej książki. Jednakże tak naprawdę czytając po jakimś czasie rozpiska ta nie ma żadnego znaczenia. Zazwyczaj używane są te same imiona, co najwyżej zdarzyly sie male wspomnienia typu "nazwał ją wersją imienia z jej ojczystego kraju" (choć brzmi ono prakycznie identycznie) a cała to rozpiska po prostu nie była potrzebna, wiele imion postaci wymienionych na wstępie nawet się nie pojawia w trakcie czytania.
Sama postać Lady Makbet jest strasznie niestabilna - z jednej strony kreujemy ją jako postać silnej kobiety i femme fatale, a z drugiej jest przez całą książkę niesamowicie strachliwa, co mnie strasznie smuci, byla niesamowicie ciekawie przepisaną postacią a motyw z jej oczami i welonem bardzo mi sie podobał.
Ogólnie z moich takich ważniejszych spostrzeżeń dotyczących tej książki jest fakt, że użycie dramatu Szekspira (i pisania tej książki jako swego rodzaju retellingu) absolutnie nie było tej historii potrzebne. Nie wykorzystujemy nawet najciekawszych elementów z tego dramatu, a te które pozostają zmienione wcale nie zostają zmienione na lepsze.
Lepiej by sie to czytało gdyby została przedstawiona jako osobna historia, jedynie wzorowana na klimacie Makbeta ale z kompletnie wlasna nie związana z tym dramatem fabułą.
Ostatnie 100 stron już cisnęłam trochę na siłę i bardzo mnie to smuci, naprawdę niesamowicie dobrze wspominam moment wzięcia tej książki do ręki i pierwszego wieczoru poświęconemu jej czytaniu. :((
Ależ to będzie długi rant.
Z początku książka bardzo mi się podobała, miała przyjemny mroczny klimat i bardzo mnie to pociągało. Pierwsze dwa dni czytałam bardzo dużo i czułam ogromne zainteresowanie tą historią. Później przez wzgląd na ograniczony czas w związku z sesją niestety musiałam ograniczyć czytanie do zaledwie jakichś 10 stron dziennie wieczorem przed snem jednak...
Mam mieszane uczucia co do tej książki. Bardzo ciężko było mi zanurzyć się w powieści. Jest tu bardzo dużo narracji, a w pierwszej połowie książki niewiele się dzieje. Od połowy zaczęło robić się ciekawie, akcja zaczęła się zagęszczać. Oryginalnego Makbeta czytałam wiele lat temu i nie pamiętam go już dobrze, jednak wydaje mi się, że historia opisana w "Lady Makbet" została mocno przerysowana. Sama tytułowa bohaterka wzbudza mieszane odczucia - z jednej strony widzimy, jak z niewinnej dziewczyny staje się okrutną kobietą, z drugiej strony jasne jest, że jest to jedyny sposób na przetrwanie w średniowiecznym świecie rządzonym przez mężczyzn. Lektura nie była zła, jednak po opisie spodziewałam się czegoś więcej.
Mam mieszane uczucia co do tej książki. Bardzo ciężko było mi zanurzyć się w powieści. Jest tu bardzo dużo narracji, a w pierwszej połowie książki niewiele się dzieje. Od połowy zaczęło robić się ciekawie, akcja zaczęła się zagęszczać. Oryginalnego Makbeta czytałam wiele lat temu i nie pamiętam go już dobrze, jednak wydaje mi się, że historia opisana w "Lady...
Toporna i nudna. Czyta się bardzo ciężko przez trzecioosobową narrację w czasie teraźniejszym.
Dużo powtórzeń - na każdym kroku podkreślane jest jak bardzo Makbet jest barczysty, oczy księcia zielone a wyjący wiatr wciska Roscille welon do ust.
Sama bohaterka też jest nudna, na dodatek zachowuje się dziwnie, nie do końca logicznie i sensownie.
Dziwny pomysł z piorącymi wiedźmami i przewidywalny wątek romansowy.
Taka bajeczka z feminizmem wciskanym na siłę.
Toporna i nudna. Czyta się bardzo ciężko przez trzecioosobową narrację w czasie teraźniejszym.
Dużo powtórzeń - na każdym kroku podkreślane jest jak bardzo Makbet jest barczysty, oczy księcia zielone a wyjący wiatr wciska Roscille welon do ust.
Sama bohaterka też jest nudna, na dodatek zachowuje się dziwnie, nie do końca logicznie i sensownie.
Dziwny pomysł z piorącymi...
Książka ma mroczny, brutalny klimat, ale kompletnie mnie nie porwała. Nie potrafiłam się wciągnąć w losy Lady Makbet, ponieważ były przedstawione w sposób nudny i sztuczny. Nie polecam.
Książka ma mroczny, brutalny klimat, ale kompletnie mnie nie porwała. Nie potrafiłam się wciągnąć w losy Lady Makbet, ponieważ były przedstawione w sposób nudny i sztuczny. Nie polecam.
DNF jakoś w połowie książki. Lubie moralnie szarych bohaterów, ale tutaj to poprostu nie pasuje. Roscille jest poprostu zła, a argumenty za jej zachowaniami mnie nie przekonują.
DNF jakoś w połowie książki. Lubie moralnie szarych bohaterów, ale tutaj to poprostu nie pasuje. Roscille jest poprostu zła, a argumenty za jej zachowaniami mnie nie przekonują.
Myślę, że pełniejsze odniesienie co do tego tytułu byłoby w momencie pamiętania dzieła Shakespeare, ale w mojej głowie po „Makbecie” poznanym w szkole widnieje czarna dziura. Pobieżnie przed pisaniem wzięłam się za przeczytanie streszczenia i jak dla mnie w „Lady Makbet” jest więcej punktów rozbieżnych niż stycznych, ale nie będę udawała ekspertki, więc moje odniesienia będą mało konkretne.
„Lady Makbet” Avy Reid jest przesiąknięta smutkiem od pierwszej do ostatniej strony. Poznajemy Roscille w bardzo młodym wieku, gdy zostaje zmuszona do wyjścia za mąż za Makbeta. Przybywa do nieznanego sobie wcześniej miejsca i wpada w towarzystwo, które nie jest do niej przychylnie nastawione. Wpływ na to ma przede wszystkim plotka o jej wiedźmim spojrzeniu, które budzi w mężczyznach szaleństwo. Na początku myślałam, że ta plotka to bardziej siła sugestii niż kwestia czarów, ale po zapoznaniu się z treścią nie wiem co jednoznacznie na ten temat myśleć.
Czytając opis myślałam, że zostanie tutaj ukazany proces przeistoczenia charakteru Roscille na ten bardziej diaboliczny znany z oryginału, ale to kolejna kwestia, której nie jestem w stanie stwierdzić jednoznacznie. W większości jej zachowań nie widziałam tego złego pierwiastka, a bardziej reakcję na niesprawiedliwość i tyranię. Też jej przeżycia, chociaż bolesne nie wzbudzały we mnie takich głębokich emocji jakich się spodziewałam.
Jak dla mnie nie potrzebna do całości była zmiennokształtność Lisandra, chyba że miała to być swojego rodzaju metafora, a ja wzięłam ją zbyt dosłownie.
Zakończenie jest bardzo odmienne od oryginału, a przynajmniej po przeczytaniu streszczenia odnoszę takie wrażenie, ale mogę się mylić. Teraz widzę przy pisaniu jak mocno jestem skonfundowana odbiorem tej książki. Nie przepadam za stwierdzeniem, że nie wiem co do końca myśleć o książce, ale tak właśnie tutaj jest.
Myślę, że pełniejsze odniesienie co do tego tytułu byłoby w momencie pamiętania dzieła Shakespeare, ale w mojej głowie po „Makbecie” poznanym w szkole widnieje czarna dziura. Pobieżnie przed pisaniem wzięłam się za przeczytanie streszczenia i jak dla mnie w „Lady Makbet” jest więcej punktów rozbieżnych niż stycznych, ale nie będę udawała ekspertki, więc moje odniesienia...
Świetna książka. Doskonale pokazuje realia życia kobiet w średniowieczu i walkę o przetrwanie Lady Makbet w trudnych okolicznościach. Bardzo otwiera oczy. Daję 9, ponieważ uważam, że początek był troszkę zniechęcający, ale akcja dobrze się później rozkręciła 😉
Świetna książka. Doskonale pokazuje realia życia kobiet w średniowieczu i walkę o przetrwanie Lady Makbet w trudnych okolicznościach. Bardzo otwiera oczy. Daję 9, ponieważ uważam, że początek był troszkę zniechęcający, ale akcja dobrze się później rozkręciła 😉
Nie jest to najlepsza książka jaką przeczytałam, ale nie żałuję spędzonego nad nią czasu, ponieważ czytało mi się ją bardzo dobrze. Jedyna rzecz, która mi się nie podobała, to bardzo mało wspólnego z oryginalną książką "Makbet". Także często miałam wrażenie, że lepiej by było, gdyby postacie miały inne imiona, miejscowości inne nazwy, a autorka wspomniała, iż inspirowała się książką Shakespeare'a. Tak czy inaczej jest to naprawdę dobra książka.
Nie jest to najlepsza książka jaką przeczytałam, ale nie żałuję spędzonego nad nią czasu, ponieważ czytało mi się ją bardzo dobrze. Jedyna rzecz, która mi się nie podobała, to bardzo mało wspólnego z oryginalną książką "Makbet". Także często miałam wrażenie, że lepiej by było, gdyby postacie miały inne imiona, miejscowości inne nazwy, a autorka wspomniała, iż inspirowała...
To miało zadatki na tak dobry retelling, a wyszła taka średnia historia. Fabuła była bardzo ciekawa, klimat mroczny i posępny, ale coś mi jednak nie pasowało. Wydaje mi się, że chodziło o bohaterów i te relacje między nimi. Lady Makbet powinna błyszczeć ambicją i siłą, a wyszło tak bardzo mdło. I dlaczego, na litość, jej magia nie została wykorzystana?! Może gdyby to było dłuższą, rozbudowaną formą mogłabym bardziej uwierzyć tym bohaterom i dać się wciągnąć.
Liczę, że ktoś kiedyś ten pomysł wykorzysta i napisze na nowo, bo historia ma ogromny potencjał.
To miało zadatki na tak dobry retelling, a wyszła taka średnia historia. Fabuła była bardzo ciekawa, klimat mroczny i posępny, ale coś mi jednak nie pasowało. Wydaje mi się, że chodziło o bohaterów i te relacje między nimi. Lady Makbet powinna błyszczeć ambicją i siłą, a wyszło tak bardzo mdło. I dlaczego, na litość, jej magia nie została wykorzystana?! Może gdyby to było...
Mroczna, intensywna i pięknie napisana historia. Wyobraź sobie kobiecą siłę, niepokorną magię i niebezpieczny romans na tle brutalnej, szkockiej rzeczywistości – brzmi dobrze, prawda? Relacja głównej bohaterki z mężem to prawdziwa gra pozorów, napięcia i niedopowiedzeń, a klimat książki jest gęsty jak mgła nad wrzosowiskiem. Jest to książka dla Ciebie, jeśli lubisz gotyckie opowieści z nutą magii i silną kobiecą postacią.
Mroczna, intensywna i pięknie napisana historia. Wyobraź sobie kobiecą siłę, niepokorną magię i niebezpieczny romans na tle brutalnej, szkockiej rzeczywistości – brzmi dobrze, prawda? Relacja głównej bohaterki z mężem to prawdziwa gra pozorów, napięcia i niedopowiedzeń, a klimat książki jest gęsty jak mgła nad wrzosowiskiem. Jest to książka dla Ciebie, jeśli lubisz gotyckie...
Książka warta przeczytania, by przekonać się, jak można rozszerzyć twórczość innego autora. Myślę, że jest to dobry retelling - trzyma się najważniejszych wątków i modyfikuje je do teraźniejszego postrzegania rzeczywistości, jednocześnie nie odlatując w kosmos i nie pozostawiając pierwowzoru w tyle (a to zdarza się za często).
Niestety była bolączka. Był Makbet. I nie wiem, co się stało, czy tak miało być, ale przez większość książki jego charakter nie pasował do tej historii i tego, jak go przedstawiano. Z jednej strony był opisywany przez główną bohaterkę jako brutal, okrutnik, tyran i zło wcielone, a z drugiej jego zachowanie (do momentu chęci spłodzenia potomka) na to nie wskazywało. Nawet jak zaczęła opowiadać, że oszalał, to ja się zastanawiałam, gdzie się to szaleństwo podziało? Tak, pojawiły się nienawiść, brak zaufania, poczucie zdrady, zachowanie pod presją otoczenia, drastyczne decyzje nieraz opierające się na zadawaniu bólu, ale jak na realia świata przedstawionego nie wskazywało to na utratę zmysłów.
Zapewne Makbet miał być jedną stroną medalu, którego drugą okazał się Lisander -> Zaaranżowane małżeństwo bez miłości i wzajemnego przyciągania a miłość od pierwszego wejrzenia i buchająca żądza.
Lady Makbet nie jest tu tak silną, hardą kobitą jak u Szekspira. Dużo się boi, nie zachowuje zimnej krwi jak w dramcie i nie popada w szaleństwo.
Książka napisaną jest w czasie teraźniejszym - dla mnie jest to akurat nienaturalne.
Książka warta przeczytania, by przekonać się, jak można rozszerzyć twórczość innego autora. Myślę, że jest to dobry retelling - trzyma się najważniejszych wątków i modyfikuje je do teraźniejszego postrzegania rzeczywistości, jednocześnie nie odlatując w kosmos i nie pozostawiając pierwowzoru w tyle (a to zdarza się za często).
Historia ciekawa, troszkę jednak wyleczyłam się tym tytułem. Myślę że mimo historia mogłaby zostać bardziej rozbudowana. Mam wrażenie że niektóre wątki zostały niedopowiedziane.
Historia ciekawa, troszkę jednak wyleczyłam się tym tytułem. Myślę że mimo historia mogłaby zostać bardziej rozbudowana. Mam wrażenie że niektóre wątki zostały niedopowiedziane.
Zabrałam się za tą książkę, ponieważ jestem fanka postaci Lady Makbet wykreowana przez Szekspira. Miałam wielkie oczekiwanie co do Lady Makbet Avi Reid ale zawiodłam się. Autorka gdzieś zgubiła ta silna i gotową na wszystko Lady Makbet. Podoba mi się motyw nadprzyrodzony jednak coś bym więcej do niego dodała.
Zabrałam się za tą książkę, ponieważ jestem fanka postaci Lady Makbet wykreowana przez Szekspira. Miałam wielkie oczekiwanie co do Lady Makbet Avi Reid ale zawiodłam się. Autorka gdzieś zgubiła ta silna i gotową na wszystko Lady Makbet. Podoba mi się motyw nadprzyrodzony jednak coś bym więcej do niego dodała.
Lubię reinterpretacje klasycznych historii. Reaguję zawsze ekscytacją na każdą nowinkę retellingową, ale też podchodzę do nich z większą surowością, więcej od nich oczekuję i więcej od nich wymagam. Tym razem również ustawiłam wysoko poprzeczkę wymagań i zdrowego krytycyzmu - przecież chodzi o tak kultową postać jak Lady Makbet!
„Lady Makbet” Avy Reid - bo o niej mowa - miała olbrzymi potencjał. Było tu wszystko, co powinno mnie zachwycić – mroczny klimat, literacki pomysł i silna trójwymiarowa niejednoznaczna bohaterka. Początek był wielce intrygujący. Jednak im głębiej w fabułę, tym bardziej czułam, że czegoś zabrakło. Choć były momenty dobre i bardzo dobre, mroczne, gęste, elektryzujące i posępne, całość nie do końca mnie porwała. Przyciężkawa opowieść czasem nużyła, a budowanie napięcia nie zawsze miało odpowiednią dynamikę. Zabrakło tu też tak charakterystycznych tragicznych wyborów głównej bohaterki.
Autorka snuje opowieść o ambitnej kobiecie, wypełniając luki w jej historii emocjami i psychologicznymi rozterkami. Momentami działało to znakomicie – atmosfera przyprawiała o ciarki, a portret głównej bohaterki intrygował.
Ale... To były tylko epizody. Fabuła nie do końca mnie angażowała. Napięcie czasem siadało, a bohaterka, choć ciekawie napisana, nie wzbudziła we mnie tylu emocji, ile powinna.
Nie powiem, że to zła książka – momentami była naprawdę dobra! Ale nie zostanie ze mną na dłużej. Oczekiwałam czegoś bardziej intensywnego...
Jeśli podoba Wam się moja recenzja, to zapraszam po więcej:
https://www.instagram.com/anemonenemorose/
Lubię reinterpretacje klasycznych historii. Reaguję zawsze ekscytacją na każdą nowinkę retellingową, ale też podchodzę do nich z większą surowością, więcej od nich oczekuję i więcej od nich wymagam. Tym razem również ustawiłam wysoko poprzeczkę wymagań i zdrowego krytycyzmu - przecież chodzi o tak kultową postać jak Lady Makbet!
Podobała mi się.
To naprawdę zaskakująca dla mnie recenzja, bo byłam święcie przekonana, że nie polubię tej książki. polubiłam, ale chyba inaczej niż większość osób. 1) Nie pamiętałam Makbeta, więc czytałam to jak książkę, nie retelling 2) Uważam, że Lady Makbet, tytułowa Rosille to antybohater i dlatego ją lubiłam. To dziewczę, do tego młode i niemłode zarazem, bo na nasze standardy 17 lat to nastolatka, na tamte czasy? To już dorosła kobieta. To dziewczę, które dużo mówi, ale nie ma niczego na potwierdzenie swoich słów. To dziewczę, które widzi we wszystkich mężczyznach potwory (nie widzi tylko w jednym, do tego przystojnym xd). To dziewczę, które jest bardzo niewdzięczne. I tu może lekkie spoilery. Chodzi o to, że na początku książki, ba! nawet do 200 strony, żaden mężczyzna w jej obecnym otoczeniu nie wyrządził jej żadnej krzywdy. Nie widziała też tej krzywdy. A na dodatek uważam, że jej mąż naprawdę dobrze ją traktował, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, jakie ona miała zdanie na jego temat. Także 17-letnia Rosille to nastolatka i to czuć, i widać, choć sama próbuje wmówić czytelnikowi, jaka to dojrzała jest. Dlatego od praktycznie początku traktowałam ją jako antybohaterkę, a nie bohaterkę i... przyjemnie mi się czytało? Oprócz zakończenia, ono było słabe.
Podobała mi się.
To naprawdę zaskakująca dla mnie recenzja, bo byłam święcie przekonana, że nie polubię tej książki. polubiłam, ale chyba inaczej niż większość osób. 1) Nie pamiętałam Makbeta, więc czytałam to jak książkę, nie retelling 2) Uważam, że Lady Makbet, tytułowa Rosille to antybohater i dlatego ją lubiłam. To dziewczę, do tego młode i niemłode zarazem, bo na nasze...
Krwawa, genialna opowieść o tyranii, zbrodni i szaleństwie. Trup ściele się w niej gęsto, szaleństwo osiąga swe szczyty, a czytelnik może tylko podziwiać kunszt autora w ukazaniu głębi degeneracji ludzkiej natury, pchanej ku własnej zagładzie przez żądzę władzy. To fragment mojej baaardzo już starej recenzji "Makbeta" - bez wątpienia arcydzieła światowej literatury. A co powiecie na rewrite tej klasyki dokonany z kobiecego punktu widzenia? Zainteresowani? W takim razie musicie sięgnąć po "Lady Makbet".
Ona już nie raz słyszała, że jej oczy wzbudzają w mężczyznach szaleństwo. Ona wie, że zostanie zmuszona wyjść za szkockiego brutala, który nie wyzbywa się barbarzyńskich przyzwyczajeń, kiedy wchodzi do ślubnego łoża. Ona wie, że przeżycie na jego wrogim, podejrzliwym dworze będzie wymagało strategii, silnej woli oraz całej skrywanej przez nią dotąd mocy.
Ale nie zdaje sobie sprawy, że jej mąż ma własne spowite magią sekrety. Nie wie, że pewna przepowiednia uciska go niczym za ciasna zbroja. Nie wie też, że jej magia ma większą moc i jest bardziej niebezpieczna, i że zagrozi porządkowi tego świata. Ona jeszcze tego nie wie, ale już wkrótce odkryje prawdę…
Trzeba przyznać, że lektura robi wrażenie. Przede wszystkim za sprawą niezwykle plastycznej umiejętnością autorki do takiego retellingu szkockiej opowieści, że staje się on wiarygodną alternatywą (i uzupełnieniem) dla klasyki. Hmmm... Przynajmniej tak to wygląda na papierze...
Bo patrząc na całokształt książki i postaci centralnej bohaterki muszę zauważyć, że - niestety! - postać ta jest... sztuczna. Talk do bólu sztuczna!... Pomimo całej wspaniałości opowiedzianej historii i umiejętności autorki na polu retellingu/rewritingu główna kobieca bohaterka jest niczym martwy manekin w teatrze kukiełek. A szkoda! Myślę, że można było tę postać zbudować (może nawet i od zera, a nie tak sztucznie?) zdecydowanie lepiej.
I na dodatek powiem, że moim zdaniem za taki stan rzeczy odpowiada w dużej mierze zbytnie skupienie się przez Reid na aspekcie magii i magicznych mocy. To, co w oryginale było tylko mistyką i przepowiednią, tutaj (na siłę?) stało się magią pełną gębą. I ten zabieg prawdopodobnie bardzo wiele we wszystkim w "Lady Makbet" zepsuł, co złości mnie niesamowicie, bo szekspirowski oryginał szalenie lubię i cenię po dziś dzień.
Niemniej jednak lektura (pomimo swych poważnych mankamentów) i tak zmusza do przemyśleń na temat władzy, ludzkich słabości i szeroko pojętej, ludzkiej moralności. Tego rodzaju dylematy są czymś na tyle dla ludzkości ponadczasowym, że nie zblakną prawdopodobnie nigdy. ale chyba bardziej w przypadku oryginalnego "Makbeta", aniżeli "Lady Makbet"...
Dziękuję Insignis i StoryLight za egzemplarz recenzencki.
Krwawa, genialna opowieść o tyranii, zbrodni i szaleństwie. Trup ściele się w niej gęsto, szaleństwo osiąga swe szczyty, a czytelnik może tylko podziwiać kunszt autora w ukazaniu głębi degeneracji ludzkiej natury, pchanej ku własnej zagładzie przez żądzę władzy. To fragment mojej baaardzo już starej recenzji "Makbeta" - bez wątpienia arcydzieła światowej...
Nie wiem czego się spodziewałam po tej książce. W sumie, wszystko się zgadza. Fantastyka, są smoki, czarownice, magia. To, co rzuca się już po pierwszych stronach, to fakt, że powieść Avy Reid jest kierowana do znacznie młodszych czytelników. Nie jest to zarzut, ale na pewno jeden z punktów, dlaczego nie będę fanką tego tytułu. Jedno jest pewne, książka Avy Reid jest.....hmmmm... "wilgotna". Dosłownie. Co mam tu na myśli? Dużo jest wody :) bohaterowie albo chodzą nad jezioro, albo nad rzekę, pada deszcz, jest odczuwalna wilgoć i grzyb w zamku, 3 wieszczki zamknięte są w lochu zalanym wodą... Aż czuć wilgoć w powietrzu (co jest dużym plusem — naprawdę doceniam, gdy książka porusza zmysł węchu). Szkocja została ładnie opisana. Autorka mocno podkreśliła szarą, deszczową rzeczywistości i wyspiarski klimat. Konflikty polityczne stanowią ciekawe tło dla całej hisotrii - grunt, że nie przeszkadzają ;) Mi zabrakło konsekwencji w poprowadzeniu fabuły. Tak jakby autorka nie do końca wiedziała, czy chce napisać powieść fantasy, czy może powieść historyczną...? Trzeba tutaj oddać, że Lady Makbet miała ciekawą kampanię marketingową (sama dałam się złowić na krakowskich targach książki ;)) Książka znajdzie swoich odbiorców i grupę fanów - mnie wśród nich jednak nie będzie. Trudno :)
Nie wiem czego się spodziewałam po tej książce. W sumie, wszystko się zgadza. Fantastyka, są smoki, czarownice, magia. To, co rzuca się już po pierwszych stronach, to fakt, że powieść Avy Reid jest kierowana do znacznie młodszych czytelników. Nie jest to zarzut, ale na pewno jeden z punktów, dlaczego nie będę fanką tego tytułu. Jedno jest pewne, książka Avy Reid...
Muszę przyznać, że do pierwszego spotkania z twórczością Avy Reid podchodziłam troszkę jak pies do jeża- jako, że jest to gatunek romantasy (po który dość rzadko sięgam i który przeważnie mnie rozczarowuje) i, że opinie na temat tej pisarki są dość mieszane. "Lady Makbet" okazała się pozytywnym zaskoczeniem. Autorka sięga po historię opowiedzianą przez Szekspira z dość świeżym, feministycznym spojrzeniem i przyznam, że z ogromną ciekawością śledziłam losy Lady Makbet, nie wiedziałam, w jaki sposób autorka poprowadzi losy bohaterów. Zakończenie i mroczny, momentami baśniowy klimat bardzo mnie usatysfakcjonowały. Myślę, że warto dać "Lady Makbet" szansę, ja z chęcią zabiorę się za inne pozycje Avy Reid!
Muszę przyznać, że do pierwszego spotkania z twórczością Avy Reid podchodziłam troszkę jak pies do jeża- jako, że jest to gatunek romantasy (po który dość rzadko sięgam i który przeważnie mnie rozczarowuje) i, że opinie na temat tej pisarki są dość mieszane. "Lady Makbet" okazała się pozytywnym zaskoczeniem. Autorka sięga po historię opowiedzianą przez Szekspira z dość...
🖤Co to była za książka? Wow! Przewidywałam, że mi się spodoba, jednak nie, że aż tak. To co mnie urzekło już od pierwszej strony to klimat jedenastowiecznej Szkocji, który autorka świetnie oddała. Możemy wyczuć go już podróżując razem z Roscille do zamku Makbeta, tana Glamis, a potem razem z nią przemierzając stare mroczne korytarze🏰
🖤Roscille ma zostać Lady Makbet. Ma zaledwie 17 lat, gdy ojciec wyprawia ją za granicę i oddaje dwukrotnie od niej starszemu Makbetowi za żonę. Historia Roscille w pewien sposób łamie serce❤️🩹 Jesteśmy świadkami jej walki z nieuchronnym losem. Dziewczyna nie pozwoli się wykorzystać.
🖤Świat "Lady Makbet" jest brutalny i okrutny. Kobiety nie mają tu zdania i są całkiem poddane swojemu mężowi lub panu. Co do odwzorowania fabuły samego "Makbeta"... Czy widać duże podobieństwo? I tak, i nie. Z jednej strony pojawiają się tu główne wątki i postacie. Mamy np.wiedźmy, Banqo, Fleanca, tana Glamis i tana Cawdoru, przepowiednie (cytowane z "Makbeta") króla Duncana i jego zabójstwo. Ale już szczegóły takie jak np. kto zabił? - znacząco się różnią.
🖤Dodatkowo między liczne intrygi wplotła wątek fantastyczny, który idealnie wpasował się w fabułę i przy okazji dopełnił jedną z przepowiedni.
🖤Wspomnę jeszcze o samej postaci Roscille, czyli Lady Makbet. W wykonaniu Avy Reid różni się ona nieco od oryginału. Oprócz tego co widać gołym okiem, poznajemy uczucia i motywacje bohaterki. Nic innego jak paląca chęć przetrwania w brutalnym świecie rządzonym przez mężczyzn.
🖤"Lady Makbet" to książka pełna tajemnic i intryg, nie zabraknie w niej brutalności, pojawi się też wątek romantyczny. Wszystko dopełnia dość rzadki rodzaj narracji, którym zachwycałam się już przy okazji "Nocnych godzin" Osobiście mogę z całego serca polecić wam tę pozycję😍😊
🖤Co to była za książka? Wow! Przewidywałam, że mi się spodoba, jednak nie, że aż tak. To co mnie urzekło już od pierwszej strony to klimat jedenastowiecznej Szkocji, który autorka świetnie oddała. Możemy wyczuć go już podróżując razem z Roscille do zamku Makbeta, tana Glamis, a potem razem z nią przemierzając stare mroczne korytarze🏰
🖤Roscille ma zostać Lady Makbet. Ma...
Przedstawiam "Lady Makbet " w zupełnie nowej odsłonie.Szekspirowski czarny charakter w wersji jakiej nie znaliście 🔥Zapraszam do świata magii , czarów, klątw i intryg mrożących krew w żyłach. Zupełnie dałam się ponieść mrocznemu klimatowi jaki przynosi książka co sprawiło, że totalnie mną zawładnęła 🔥
Ona.Lady Roscille zostaje wydana za mąż za Tana Glamis -Makbeta znanego ze swej brutalności i szorstkości. Jej oczy budzą w mężczyznach szaleństwo dlatego też zawsze ma je zasłonięte welonem. Doskonale wie , że żeby przeżyć będzie musiała opracować strategie. Jedną z zasad w królestwie jest to ,że zanim dopuści ona męża do łóża musi on spełnić jej Trzy życzenia...Lady Makbet wymyśla nie trudne z pozoru życzenia, które powodują lawinę nie przewidzianych wydarzeń...Witaj w świecie w którym walka o tron bywa okrutna i żeby zdobyć koronę trzeba posunąć się do wszystkiego...nawet do zabójstwa...Czy magiczny urok oczu Lady Makbet działa na wszystkich?Czy może jest ktoś to jest w stanie się temu oprzeć?Odpowiedź jest w tej niezwykłej książce🔥
LADY Makbet nie zdaje sobie sprawy , że magia jaką włada ma ogromną moc i może zakłócić porządkowi świata...Wyrusz w podróż do średniowiecznych krain gdzie magia i czary były na porządku dziennym...
Książka jest warta uwagi 🔥🔥🔥Absolutnie urzekająca ❤️
Przedstawiam "Lady Makbet " w zupełnie nowej odsłonie.Szekspirowski czarny charakter w wersji jakiej nie znaliście 🔥Zapraszam do świata magii , czarów, klątw i intryg mrożących krew w żyłach. Zupełnie dałam się ponieść mrocznemu klimatowi jaki przynosi książka co sprawiło, że totalnie mną zawładnęła 🔥
Ona.Lady Roscille zostaje wydana za mąż za Tana Glamis -Makbeta znanego...
Przeczytałam tę książkę, bo zachęciły mnie recenzje. Niestety zawiodłam się. Główna bohaterka była bardzo denerwująca i samolubna. Bardzo denerwował mnie wciskany na siłę na praktycznie każdej stronie książki feminizm. Gdyby to jeszcze jakoś sensownie łączyło się z treścią, ale tak nie było... Sam pomysł na fabułę jest całkiem ciekawy, ale gorzej z wykonaniem. Podobały mi się elementy baśniowe i klimat, jaki stworzyła autorka. To chyba tyle jeśli chodzi o zalety tej książki. Największym problemem była główna bohaterka, która wszędzie widziała spisek i robiła z siebie ofiarę, podczas gdy to tak naprawdę przez nią działo się całe zło. Książka momentami fabularnie nie miała sensu, zachowania bohataterow zupełnie nie pasowały do przestawianej tam rzeczywistości.
Przeczytałam tę książkę, bo zachęciły mnie recenzje. Niestety zawiodłam się. Główna bohaterka była bardzo denerwująca i samolubna. Bardzo denerwował mnie wciskany na siłę na praktycznie każdej stronie książki feminizm. Gdyby to jeszcze jakoś sensownie łączyło się z treścią, ale tak nie było... Sam pomysł na fabułę jest całkiem ciekawy, ale gorzej z wykonaniem. Podobały mi...
Fascynująca historia! Książka jest mroczna, wciągająca i pokazuje, jak trudne było życie kobiety w tamtych czasach. Bardzo polecam, jeśli lubisz mocne, kobiece bohaterki i dobrze napisaną historię.
Fascynująca historia! Książka jest mroczna, wciągająca i pokazuje, jak trudne było życie kobiety w tamtych czasach. Bardzo polecam, jeśli lubisz mocne, kobiece bohaterki i dobrze napisaną historię.
dotarłam do 50 strony i nie wiem czy muszę to komentować...dnf
"(po cóż kusić mężczyzn choćby sugestią kryjącego się pod materiałem skarbu?)"
"Powyżej pasa jest w pełni kobietą, ale poniżej pozostaje gibka niczym wąż, jak jakaś gładka i zrodzona do wicia się istota. Ciekawe, co pomyśli sobie o tym jej małżonek."
"Nie można przecież winić mężczyzny, że sięgnął po coś, co mial pod samym nosem, to jak kuszenie kością psa."
"przeraża ją bardziej niż hańba, której może doświadczyć - i na pewno doświadczy - jej ciało"
"Musi zachować coś swojego, nawet jeśli miała to być jedynie świadomość, że robiła, co mogła, by powstrzymać gwalt na jej ciele, do którego miało teraz dojść."
dotarłam do 50 strony i nie wiem czy muszę to komentować...dnf
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"(po cóż kusić mężczyzn choćby sugestią kryjącego się pod materiałem skarbu?)"
"Powyżej pasa jest w pełni kobietą, ale poniżej pozostaje gibka niczym wąż, jak jakaś gładka i zrodzona do wicia się istota. Ciekawe, co pomyśli sobie o tym jej małżonek."
"Nie można przecież winić mężczyzny, że sięgnął po coś, co...
Ależ to będzie długi rant.
Z początku książka bardzo mi się podobała, miała przyjemny mroczny klimat i bardzo mnie to pociągało. Pierwsze dwa dni czytałam bardzo dużo i czułam ogromne zainteresowanie tą historią. Później przez wzgląd na ograniczony czas w związku z sesją niestety musiałam ograniczyć czytanie do zaledwie jakichś 10 stron dziennie wieczorem przed snem jednak wciąż starałam się być na bieżąco z tą historią. No i coz, mam wrażenie że im dalej idziemy w tej historii tym gorzej.
Cos co mi sie strasznie nie spodobalo to to, że autorka staje się wykorzystywać ciężkie tematy jako proste walory szokowe które nie mają często żadnego więcej znaczenia dla fabuły.
Dodatkowo, zaczynając czytanie zafascynowałam się rozpiską imion w różnych językach oraz dopisce autorki dotyczącej Szkocji w tamtych czasach i dało mi to wrażenie niesamowitego przygotowania i dopracowania tej książki. Jednakże tak naprawdę czytając po jakimś czasie rozpiska ta nie ma żadnego znaczenia. Zazwyczaj używane są te same imiona, co najwyżej zdarzyly sie male wspomnienia typu "nazwał ją wersją imienia z jej ojczystego kraju" (choć brzmi ono prakycznie identycznie) a cała to rozpiska po prostu nie była potrzebna, wiele imion postaci wymienionych na wstępie nawet się nie pojawia w trakcie czytania.
Sama postać Lady Makbet jest strasznie niestabilna - z jednej strony kreujemy ją jako postać silnej kobiety i femme fatale, a z drugiej jest przez całą książkę niesamowicie strachliwa, co mnie strasznie smuci, byla niesamowicie ciekawie przepisaną postacią a motyw z jej oczami i welonem bardzo mi sie podobał.
Ogólnie z moich takich ważniejszych spostrzeżeń dotyczących tej książki jest fakt, że użycie dramatu Szekspira (i pisania tej książki jako swego rodzaju retellingu) absolutnie nie było tej historii potrzebne. Nie wykorzystujemy nawet najciekawszych elementów z tego dramatu, a te które pozostają zmienione wcale nie zostają zmienione na lepsze.
Lepiej by sie to czytało gdyby została przedstawiona jako osobna historia, jedynie wzorowana na klimacie Makbeta ale z kompletnie wlasna nie związana z tym dramatem fabułą.
Ostatnie 100 stron już cisnęłam trochę na siłę i bardzo mnie to smuci, naprawdę niesamowicie dobrze wspominam moment wzięcia tej książki do ręki i pierwszego wieczoru poświęconemu jej czytaniu. :((
Ależ to będzie długi rant.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZ początku książka bardzo mi się podobała, miała przyjemny mroczny klimat i bardzo mnie to pociągało. Pierwsze dwa dni czytałam bardzo dużo i czułam ogromne zainteresowanie tą historią. Później przez wzgląd na ograniczony czas w związku z sesją niestety musiałam ograniczyć czytanie do zaledwie jakichś 10 stron dziennie wieczorem przed snem jednak...
Mam mieszane uczucia co do tej książki. Bardzo ciężko było mi zanurzyć się w powieści. Jest tu bardzo dużo narracji, a w pierwszej połowie książki niewiele się dzieje. Od połowy zaczęło robić się ciekawie, akcja zaczęła się zagęszczać. Oryginalnego Makbeta czytałam wiele lat temu i nie pamiętam go już dobrze, jednak wydaje mi się, że historia opisana w "Lady Makbet" została mocno przerysowana. Sama tytułowa bohaterka wzbudza mieszane odczucia - z jednej strony widzimy, jak z niewinnej dziewczyny staje się okrutną kobietą, z drugiej strony jasne jest, że jest to jedyny sposób na przetrwanie w średniowiecznym świecie rządzonym przez mężczyzn. Lektura nie była zła, jednak po opisie spodziewałam się czegoś więcej.
Mam mieszane uczucia co do tej książki. Bardzo ciężko było mi zanurzyć się w powieści. Jest tu bardzo dużo narracji, a w pierwszej połowie książki niewiele się dzieje. Od połowy zaczęło robić się ciekawie, akcja zaczęła się zagęszczać. Oryginalnego Makbeta czytałam wiele lat temu i nie pamiętam go już dobrze, jednak wydaje mi się, że historia opisana w "Lady...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toToporna i nudna. Czyta się bardzo ciężko przez trzecioosobową narrację w czasie teraźniejszym.
Dużo powtórzeń - na każdym kroku podkreślane jest jak bardzo Makbet jest barczysty, oczy księcia zielone a wyjący wiatr wciska Roscille welon do ust.
Sama bohaterka też jest nudna, na dodatek zachowuje się dziwnie, nie do końca logicznie i sensownie.
Dziwny pomysł z piorącymi wiedźmami i przewidywalny wątek romansowy.
Taka bajeczka z feminizmem wciskanym na siłę.
Toporna i nudna. Czyta się bardzo ciężko przez trzecioosobową narrację w czasie teraźniejszym.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDużo powtórzeń - na każdym kroku podkreślane jest jak bardzo Makbet jest barczysty, oczy księcia zielone a wyjący wiatr wciska Roscille welon do ust.
Sama bohaterka też jest nudna, na dodatek zachowuje się dziwnie, nie do końca logicznie i sensownie.
Dziwny pomysł z piorącymi...
Książka ma mroczny, brutalny klimat, ale kompletnie mnie nie porwała. Nie potrafiłam się wciągnąć w losy Lady Makbet, ponieważ były przedstawione w sposób nudny i sztuczny. Nie polecam.
Książka ma mroczny, brutalny klimat, ale kompletnie mnie nie porwała. Nie potrafiłam się wciągnąć w losy Lady Makbet, ponieważ były przedstawione w sposób nudny i sztuczny. Nie polecam.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNienawidzę tej książki całym sercem
Nienawidzę tej książki całym sercem
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDNF jakoś w połowie książki. Lubie moralnie szarych bohaterów, ale tutaj to poprostu nie pasuje. Roscille jest poprostu zła, a argumenty za jej zachowaniami mnie nie przekonują.
DNF jakoś w połowie książki. Lubie moralnie szarych bohaterów, ale tutaj to poprostu nie pasuje. Roscille jest poprostu zła, a argumenty za jej zachowaniami mnie nie przekonują.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak dla mnie książka strasznie nudna, trochę się dzieje w 2 polowie ale mimo wszystko nie porywa
Jak dla mnie książka strasznie nudna, trochę się dzieje w 2 polowie ale mimo wszystko nie porywa
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCiekawa wersja znanej historii, ale nie do końca mnie wciągnęła i mam dość mieszane uczucia co do poprowadzenia akcji.
Jest to historia oczami Lady Makbet, którą możecie kojarzyć z dramatu Szekspira Makbecie. Jej osoba ma swoje plany i próbuje walczyć o własną wolność.
Czy polecam? Szczerze to nie wiem, ale wydana jest ta książka bardzo ładnie.
Ciekawa wersja znanej historii, ale nie do końca mnie wciągnęła i mam dość mieszane uczucia co do poprowadzenia akcji.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJest to historia oczami Lady Makbet, którą możecie kojarzyć z dramatu Szekspira Makbecie. Jej osoba ma swoje plany i próbuje walczyć o własną wolność.
Czy polecam? Szczerze to nie wiem, ale wydana jest ta książka bardzo ładnie.
Myślę, że pełniejsze odniesienie co do tego tytułu byłoby w momencie pamiętania dzieła Shakespeare, ale w mojej głowie po „Makbecie” poznanym w szkole widnieje czarna dziura. Pobieżnie przed pisaniem wzięłam się za przeczytanie streszczenia i jak dla mnie w „Lady Makbet” jest więcej punktów rozbieżnych niż stycznych, ale nie będę udawała ekspertki, więc moje odniesienia będą mało konkretne.
„Lady Makbet” Avy Reid jest przesiąknięta smutkiem od pierwszej do ostatniej strony. Poznajemy Roscille w bardzo młodym wieku, gdy zostaje zmuszona do wyjścia za mąż za Makbeta. Przybywa do nieznanego sobie wcześniej miejsca i wpada w towarzystwo, które nie jest do niej przychylnie nastawione. Wpływ na to ma przede wszystkim plotka o jej wiedźmim spojrzeniu, które budzi w mężczyznach szaleństwo. Na początku myślałam, że ta plotka to bardziej siła sugestii niż kwestia czarów, ale po zapoznaniu się z treścią nie wiem co jednoznacznie na ten temat myśleć.
Czytając opis myślałam, że zostanie tutaj ukazany proces przeistoczenia charakteru Roscille na ten bardziej diaboliczny znany z oryginału, ale to kolejna kwestia, której nie jestem w stanie stwierdzić jednoznacznie. W większości jej zachowań nie widziałam tego złego pierwiastka, a bardziej reakcję na niesprawiedliwość i tyranię. Też jej przeżycia, chociaż bolesne nie wzbudzały we mnie takich głębokich emocji jakich się spodziewałam.
Jak dla mnie nie potrzebna do całości była zmiennokształtność Lisandra, chyba że miała to być swojego rodzaju metafora, a ja wzięłam ją zbyt dosłownie.
Zakończenie jest bardzo odmienne od oryginału, a przynajmniej po przeczytaniu streszczenia odnoszę takie wrażenie, ale mogę się mylić. Teraz widzę przy pisaniu jak mocno jestem skonfundowana odbiorem tej książki. Nie przepadam za stwierdzeniem, że nie wiem co do końca myśleć o książce, ale tak właśnie tutaj jest.
Myślę, że pełniejsze odniesienie co do tego tytułu byłoby w momencie pamiętania dzieła Shakespeare, ale w mojej głowie po „Makbecie” poznanym w szkole widnieje czarna dziura. Pobieżnie przed pisaniem wzięłam się za przeczytanie streszczenia i jak dla mnie w „Lady Makbet” jest więcej punktów rozbieżnych niż stycznych, ale nie będę udawała ekspertki, więc moje odniesienia...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toŚwietna książka. Doskonale pokazuje realia życia kobiet w średniowieczu i walkę o przetrwanie Lady Makbet w trudnych okolicznościach. Bardzo otwiera oczy. Daję 9, ponieważ uważam, że początek był troszkę zniechęcający, ale akcja dobrze się później rozkręciła 😉
Świetna książka. Doskonale pokazuje realia życia kobiet w średniowieczu i walkę o przetrwanie Lady Makbet w trudnych okolicznościach. Bardzo otwiera oczy. Daję 9, ponieważ uważam, że początek był troszkę zniechęcający, ale akcja dobrze się później rozkręciła 😉
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jest to najlepsza książka jaką przeczytałam, ale nie żałuję spędzonego nad nią czasu, ponieważ czytało mi się ją bardzo dobrze. Jedyna rzecz, która mi się nie podobała, to bardzo mało wspólnego z oryginalną książką "Makbet". Także często miałam wrażenie, że lepiej by było, gdyby postacie miały inne imiona, miejscowości inne nazwy, a autorka wspomniała, iż inspirowała się książką Shakespeare'a. Tak czy inaczej jest to naprawdę dobra książka.
Nie jest to najlepsza książka jaką przeczytałam, ale nie żałuję spędzonego nad nią czasu, ponieważ czytało mi się ją bardzo dobrze. Jedyna rzecz, która mi się nie podobała, to bardzo mało wspólnego z oryginalną książką "Makbet". Także często miałam wrażenie, że lepiej by było, gdyby postacie miały inne imiona, miejscowości inne nazwy, a autorka wspomniała, iż inspirowała...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo miało zadatki na tak dobry retelling, a wyszła taka średnia historia. Fabuła była bardzo ciekawa, klimat mroczny i posępny, ale coś mi jednak nie pasowało. Wydaje mi się, że chodziło o bohaterów i te relacje między nimi. Lady Makbet powinna błyszczeć ambicją i siłą, a wyszło tak bardzo mdło. I dlaczego, na litość, jej magia nie została wykorzystana?! Może gdyby to było dłuższą, rozbudowaną formą mogłabym bardziej uwierzyć tym bohaterom i dać się wciągnąć.
Liczę, że ktoś kiedyś ten pomysł wykorzysta i napisze na nowo, bo historia ma ogromny potencjał.
To miało zadatki na tak dobry retelling, a wyszła taka średnia historia. Fabuła była bardzo ciekawa, klimat mroczny i posępny, ale coś mi jednak nie pasowało. Wydaje mi się, że chodziło o bohaterów i te relacje między nimi. Lady Makbet powinna błyszczeć ambicją i siłą, a wyszło tak bardzo mdło. I dlaczego, na litość, jej magia nie została wykorzystana?! Może gdyby to było...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMroczna, intensywna i pięknie napisana historia. Wyobraź sobie kobiecą siłę, niepokorną magię i niebezpieczny romans na tle brutalnej, szkockiej rzeczywistości – brzmi dobrze, prawda? Relacja głównej bohaterki z mężem to prawdziwa gra pozorów, napięcia i niedopowiedzeń, a klimat książki jest gęsty jak mgła nad wrzosowiskiem. Jest to książka dla Ciebie, jeśli lubisz gotyckie opowieści z nutą magii i silną kobiecą postacią.
Mroczna, intensywna i pięknie napisana historia. Wyobraź sobie kobiecą siłę, niepokorną magię i niebezpieczny romans na tle brutalnej, szkockiej rzeczywistości – brzmi dobrze, prawda? Relacja głównej bohaterki z mężem to prawdziwa gra pozorów, napięcia i niedopowiedzeń, a klimat książki jest gęsty jak mgła nad wrzosowiskiem. Jest to książka dla Ciebie, jeśli lubisz gotyckie...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNie jest zła, ale jedzie w wagoniku "feministycznych retellingów" i to na jego końcu. Jakby była trochę spóźniona.
Niemniej, dobrze się ją czytało.
Nie jest zła, ale jedzie w wagoniku "feministycznych retellingów" i to na jego końcu. Jakby była trochę spóźniona.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiemniej, dobrze się ją czytało.
Książka warta przeczytania, by przekonać się, jak można rozszerzyć twórczość innego autora. Myślę, że jest to dobry retelling - trzyma się najważniejszych wątków i modyfikuje je do teraźniejszego postrzegania rzeczywistości, jednocześnie nie odlatując w kosmos i nie pozostawiając pierwowzoru w tyle (a to zdarza się za często).
Niestety była bolączka. Był Makbet. I nie wiem, co się stało, czy tak miało być, ale przez większość książki jego charakter nie pasował do tej historii i tego, jak go przedstawiano. Z jednej strony był opisywany przez główną bohaterkę jako brutal, okrutnik, tyran i zło wcielone, a z drugiej jego zachowanie (do momentu chęci spłodzenia potomka) na to nie wskazywało. Nawet jak zaczęła opowiadać, że oszalał, to ja się zastanawiałam, gdzie się to szaleństwo podziało? Tak, pojawiły się nienawiść, brak zaufania, poczucie zdrady, zachowanie pod presją otoczenia, drastyczne decyzje nieraz opierające się na zadawaniu bólu, ale jak na realia świata przedstawionego nie wskazywało to na utratę zmysłów.
Zapewne Makbet miał być jedną stroną medalu, którego drugą okazał się Lisander -> Zaaranżowane małżeństwo bez miłości i wzajemnego przyciągania a miłość od pierwszego wejrzenia i buchająca żądza.
Lady Makbet nie jest tu tak silną, hardą kobitą jak u Szekspira. Dużo się boi, nie zachowuje zimnej krwi jak w dramcie i nie popada w szaleństwo.
Książka napisaną jest w czasie teraźniejszym - dla mnie jest to akurat nienaturalne.
Książka warta przeczytania, by przekonać się, jak można rozszerzyć twórczość innego autora. Myślę, że jest to dobry retelling - trzyma się najważniejszych wątków i modyfikuje je do teraźniejszego postrzegania rzeczywistości, jednocześnie nie odlatując w kosmos i nie pozostawiając pierwowzoru w tyle (a to zdarza się za często).
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toNiestety była bolączka. Był Makbet. I nie...
Historia ciekawa, troszkę jednak wyleczyłam się tym tytułem. Myślę że mimo historia mogłaby zostać bardziej rozbudowana. Mam wrażenie że niektóre wątki zostały niedopowiedziane.
Historia ciekawa, troszkę jednak wyleczyłam się tym tytułem. Myślę że mimo historia mogłaby zostać bardziej rozbudowana. Mam wrażenie że niektóre wątki zostały niedopowiedziane.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo totakie 6.5
Było to dobre ale nic nadzwyczajnego. Ciekawy pomysł na zakończenie ale to tyle
takie 6.5
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toByło to dobre ale nic nadzwyczajnego. Ciekawy pomysł na zakończenie ale to tyle
Zabrałam się za tą książkę, ponieważ jestem fanka postaci Lady Makbet wykreowana przez Szekspira. Miałam wielkie oczekiwanie co do Lady Makbet Avi Reid ale zawiodłam się. Autorka gdzieś zgubiła ta silna i gotową na wszystko Lady Makbet. Podoba mi się motyw nadprzyrodzony jednak coś bym więcej do niego dodała.
Zabrałam się za tą książkę, ponieważ jestem fanka postaci Lady Makbet wykreowana przez Szekspira. Miałam wielkie oczekiwanie co do Lady Makbet Avi Reid ale zawiodłam się. Autorka gdzieś zgubiła ta silna i gotową na wszystko Lady Makbet. Podoba mi się motyw nadprzyrodzony jednak coś bym więcej do niego dodała.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toLubię reinterpretacje klasycznych historii. Reaguję zawsze ekscytacją na każdą nowinkę retellingową, ale też podchodzę do nich z większą surowością, więcej od nich oczekuję i więcej od nich wymagam. Tym razem również ustawiłam wysoko poprzeczkę wymagań i zdrowego krytycyzmu - przecież chodzi o tak kultową postać jak Lady Makbet!
„Lady Makbet” Avy Reid - bo o niej mowa - miała olbrzymi potencjał. Było tu wszystko, co powinno mnie zachwycić – mroczny klimat, literacki pomysł i silna trójwymiarowa niejednoznaczna bohaterka. Początek był wielce intrygujący. Jednak im głębiej w fabułę, tym bardziej czułam, że czegoś zabrakło. Choć były momenty dobre i bardzo dobre, mroczne, gęste, elektryzujące i posępne, całość nie do końca mnie porwała. Przyciężkawa opowieść czasem nużyła, a budowanie napięcia nie zawsze miało odpowiednią dynamikę. Zabrakło tu też tak charakterystycznych tragicznych wyborów głównej bohaterki.
Autorka snuje opowieść o ambitnej kobiecie, wypełniając luki w jej historii emocjami i psychologicznymi rozterkami. Momentami działało to znakomicie – atmosfera przyprawiała o ciarki, a portret głównej bohaterki intrygował.
Ale... To były tylko epizody. Fabuła nie do końca mnie angażowała. Napięcie czasem siadało, a bohaterka, choć ciekawie napisana, nie wzbudziła we mnie tylu emocji, ile powinna.
Nie powiem, że to zła książka – momentami była naprawdę dobra! Ale nie zostanie ze mną na dłużej. Oczekiwałam czegoś bardziej intensywnego...
Jeśli podoba Wam się moja recenzja, to zapraszam po więcej:
https://www.instagram.com/anemonenemorose/
Lubię reinterpretacje klasycznych historii. Reaguję zawsze ekscytacją na każdą nowinkę retellingową, ale też podchodzę do nich z większą surowością, więcej od nich oczekuję i więcej od nich wymagam. Tym razem również ustawiłam wysoko poprzeczkę wymagań i zdrowego krytycyzmu - przecież chodzi o tak kultową postać jak Lady Makbet!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to„Lady Makbet” Avy Reid - bo o niej mowa -...
Trudno polubić Lady Makbet w tym wydaniu - choć może właśnie taki cel miała autorka.
Zdecydowanie książka pozostawiła mnie z ambiwalentnymi uczuciami.
Trudno polubić Lady Makbet w tym wydaniu - choć może właśnie taki cel miała autorka.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toZdecydowanie książka pozostawiła mnie z ambiwalentnymi uczuciami.
Podobała mi się.
To naprawdę zaskakująca dla mnie recenzja, bo byłam święcie przekonana, że nie polubię tej książki. polubiłam, ale chyba inaczej niż większość osób. 1) Nie pamiętałam Makbeta, więc czytałam to jak książkę, nie retelling 2) Uważam, że Lady Makbet, tytułowa Rosille to antybohater i dlatego ją lubiłam. To dziewczę, do tego młode i niemłode zarazem, bo na nasze standardy 17 lat to nastolatka, na tamte czasy? To już dorosła kobieta. To dziewczę, które dużo mówi, ale nie ma niczego na potwierdzenie swoich słów. To dziewczę, które widzi we wszystkich mężczyznach potwory (nie widzi tylko w jednym, do tego przystojnym xd). To dziewczę, które jest bardzo niewdzięczne. I tu może lekkie spoilery. Chodzi o to, że na początku książki, ba! nawet do 200 strony, żaden mężczyzna w jej obecnym otoczeniu nie wyrządził jej żadnej krzywdy. Nie widziała też tej krzywdy. A na dodatek uważam, że jej mąż naprawdę dobrze ją traktował, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, jakie ona miała zdanie na jego temat. Także 17-letnia Rosille to nastolatka i to czuć, i widać, choć sama próbuje wmówić czytelnikowi, jaka to dojrzała jest. Dlatego od praktycznie początku traktowałam ją jako antybohaterkę, a nie bohaterkę i... przyjemnie mi się czytało? Oprócz zakończenia, ono było słabe.
Podobała mi się.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTo naprawdę zaskakująca dla mnie recenzja, bo byłam święcie przekonana, że nie polubię tej książki. polubiłam, ale chyba inaczej niż większość osób. 1) Nie pamiętałam Makbeta, więc czytałam to jak książkę, nie retelling 2) Uważam, że Lady Makbet, tytułowa Rosille to antybohater i dlatego ją lubiłam. To dziewczę, do tego młode i niemłode zarazem, bo na nasze...
Klasyka po nowemu!
Krwawa, genialna opowieść o tyranii, zbrodni i szaleństwie. Trup ściele się w niej gęsto, szaleństwo osiąga swe szczyty, a czytelnik może tylko podziwiać kunszt autora w ukazaniu głębi degeneracji ludzkiej natury, pchanej ku własnej zagładzie przez żądzę władzy. To fragment mojej baaardzo już starej recenzji "Makbeta" - bez wątpienia arcydzieła światowej literatury. A co powiecie na rewrite tej klasyki dokonany z kobiecego punktu widzenia? Zainteresowani? W takim razie musicie sięgnąć po "Lady Makbet".
Ona już nie raz słyszała, że jej oczy wzbudzają w mężczyznach szaleństwo. Ona wie, że zostanie zmuszona wyjść za szkockiego brutala, który nie wyzbywa się barbarzyńskich przyzwyczajeń, kiedy wchodzi do ślubnego łoża. Ona wie, że przeżycie na jego wrogim, podejrzliwym dworze będzie wymagało strategii, silnej woli oraz całej skrywanej przez nią dotąd mocy.
Ale nie zdaje sobie sprawy, że jej mąż ma własne spowite magią sekrety. Nie wie, że pewna przepowiednia uciska go niczym za ciasna zbroja. Nie wie też, że jej magia ma większą moc i jest bardziej niebezpieczna, i że zagrozi porządkowi tego świata. Ona jeszcze tego nie wie, ale już wkrótce odkryje prawdę…
Trzeba przyznać, że lektura robi wrażenie. Przede wszystkim za sprawą niezwykle plastycznej umiejętnością autorki do takiego retellingu szkockiej opowieści, że staje się on wiarygodną alternatywą (i uzupełnieniem) dla klasyki. Hmmm... Przynajmniej tak to wygląda na papierze...
Bo patrząc na całokształt książki i postaci centralnej bohaterki muszę zauważyć, że - niestety! - postać ta jest... sztuczna. Talk do bólu sztuczna!... Pomimo całej wspaniałości opowiedzianej historii i umiejętności autorki na polu retellingu/rewritingu główna kobieca bohaterka jest niczym martwy manekin w teatrze kukiełek. A szkoda! Myślę, że można było tę postać zbudować (może nawet i od zera, a nie tak sztucznie?) zdecydowanie lepiej.
I na dodatek powiem, że moim zdaniem za taki stan rzeczy odpowiada w dużej mierze zbytnie skupienie się przez Reid na aspekcie magii i magicznych mocy. To, co w oryginale było tylko mistyką i przepowiednią, tutaj (na siłę?) stało się magią pełną gębą. I ten zabieg prawdopodobnie bardzo wiele we wszystkim w "Lady Makbet" zepsuł, co złości mnie niesamowicie, bo szekspirowski oryginał szalenie lubię i cenię po dziś dzień.
Niemniej jednak lektura (pomimo swych poważnych mankamentów) i tak zmusza do przemyśleń na temat władzy, ludzkich słabości i szeroko pojętej, ludzkiej moralności. Tego rodzaju dylematy są czymś na tyle dla ludzkości ponadczasowym, że nie zblakną prawdopodobnie nigdy. ale chyba bardziej w przypadku oryginalnego "Makbeta", aniżeli "Lady Makbet"...
Dziękuję Insignis i StoryLight za egzemplarz recenzencki.
#LadyMakbet #AvaReid #insignis #storylight #cosnapolce #dobraksiazka #czytamksiazki #bookstagram #bookstagrampolska #recommendedbooks #instabooks #instabookspoland
Klasyka po nowemu!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKrwawa, genialna opowieść o tyranii, zbrodni i szaleństwie. Trup ściele się w niej gęsto, szaleństwo osiąga swe szczyty, a czytelnik może tylko podziwiać kunszt autora w ukazaniu głębi degeneracji ludzkiej natury, pchanej ku własnej zagładzie przez żądzę władzy. To fragment mojej baaardzo już starej recenzji "Makbeta" - bez wątpienia arcydzieła światowej...
Nie wiem czego się spodziewałam po tej książce. W sumie, wszystko się zgadza. Fantastyka, są smoki, czarownice, magia. To, co rzuca się już po pierwszych stronach, to fakt, że powieść Avy Reid jest kierowana do znacznie młodszych czytelników. Nie jest to zarzut, ale na pewno jeden z punktów, dlaczego nie będę fanką tego tytułu. Jedno jest pewne, książka Avy Reid jest.....hmmmm... "wilgotna". Dosłownie. Co mam tu na myśli? Dużo jest wody :) bohaterowie albo chodzą nad jezioro, albo nad rzekę, pada deszcz, jest odczuwalna wilgoć i grzyb w zamku, 3 wieszczki zamknięte są w lochu zalanym wodą... Aż czuć wilgoć w powietrzu (co jest dużym plusem — naprawdę doceniam, gdy książka porusza zmysł węchu). Szkocja została ładnie opisana. Autorka mocno podkreśliła szarą, deszczową rzeczywistości i wyspiarski klimat. Konflikty polityczne stanowią ciekawe tło dla całej hisotrii - grunt, że nie przeszkadzają ;) Mi zabrakło konsekwencji w poprowadzeniu fabuły. Tak jakby autorka nie do końca wiedziała, czy chce napisać powieść fantasy, czy może powieść historyczną...? Trzeba tutaj oddać, że Lady Makbet miała ciekawą kampanię marketingową (sama dałam się złowić na krakowskich targach książki ;)) Książka znajdzie swoich odbiorców i grupę fanów - mnie wśród nich jednak nie będzie. Trudno :)
Nie wiem czego się spodziewałam po tej książce. W sumie, wszystko się zgadza. Fantastyka, są smoki, czarownice, magia. To, co rzuca się już po pierwszych stronach, to fakt, że powieść Avy Reid jest kierowana do znacznie młodszych czytelników. Nie jest to zarzut, ale na pewno jeden z punktów, dlaczego nie będę fanką tego tytułu. Jedno jest pewne, książka Avy Reid...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toMuszę przyznać, że do pierwszego spotkania z twórczością Avy Reid podchodziłam troszkę jak pies do jeża- jako, że jest to gatunek romantasy (po który dość rzadko sięgam i który przeważnie mnie rozczarowuje) i, że opinie na temat tej pisarki są dość mieszane. "Lady Makbet" okazała się pozytywnym zaskoczeniem. Autorka sięga po historię opowiedzianą przez Szekspira z dość świeżym, feministycznym spojrzeniem i przyznam, że z ogromną ciekawością śledziłam losy Lady Makbet, nie wiedziałam, w jaki sposób autorka poprowadzi losy bohaterów. Zakończenie i mroczny, momentami baśniowy klimat bardzo mnie usatysfakcjonowały. Myślę, że warto dać "Lady Makbet" szansę, ja z chęcią zabiorę się za inne pozycje Avy Reid!
Muszę przyznać, że do pierwszego spotkania z twórczością Avy Reid podchodziłam troszkę jak pies do jeża- jako, że jest to gatunek romantasy (po który dość rzadko sięgam i który przeważnie mnie rozczarowuje) i, że opinie na temat tej pisarki są dość mieszane. "Lady Makbet" okazała się pozytywnym zaskoczeniem. Autorka sięga po historię opowiedzianą przez Szekspira z dość...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🖤Co to była za książka? Wow! Przewidywałam, że mi się spodoba, jednak nie, że aż tak. To co mnie urzekło już od pierwszej strony to klimat jedenastowiecznej Szkocji, który autorka świetnie oddała. Możemy wyczuć go już podróżując razem z Roscille do zamku Makbeta, tana Glamis, a potem razem z nią przemierzając stare mroczne korytarze🏰
🖤Roscille ma zostać Lady Makbet. Ma zaledwie 17 lat, gdy ojciec wyprawia ją za granicę i oddaje dwukrotnie od niej starszemu Makbetowi za żonę. Historia Roscille w pewien sposób łamie serce❤️🩹 Jesteśmy świadkami jej walki z nieuchronnym losem. Dziewczyna nie pozwoli się wykorzystać.
🖤Świat "Lady Makbet" jest brutalny i okrutny. Kobiety nie mają tu zdania i są całkiem poddane swojemu mężowi lub panu. Co do odwzorowania fabuły samego "Makbeta"... Czy widać duże podobieństwo? I tak, i nie. Z jednej strony pojawiają się tu główne wątki i postacie. Mamy np.wiedźmy, Banqo, Fleanca, tana Glamis i tana Cawdoru, przepowiednie (cytowane z "Makbeta") króla Duncana i jego zabójstwo. Ale już szczegóły takie jak np. kto zabił? - znacząco się różnią.
🖤Dodatkowo między liczne intrygi wplotła wątek fantastyczny, który idealnie wpasował się w fabułę i przy okazji dopełnił jedną z przepowiedni.
🖤Wspomnę jeszcze o samej postaci Roscille, czyli Lady Makbet. W wykonaniu Avy Reid różni się ona nieco od oryginału. Oprócz tego co widać gołym okiem, poznajemy uczucia i motywacje bohaterki. Nic innego jak paląca chęć przetrwania w brutalnym świecie rządzonym przez mężczyzn.
🖤"Lady Makbet" to książka pełna tajemnic i intryg, nie zabraknie w niej brutalności, pojawi się też wątek romantyczny. Wszystko dopełnia dość rzadki rodzaj narracji, którym zachwycałam się już przy okazji "Nocnych godzin" Osobiście mogę z całego serca polecić wam tę pozycję😍😊
🖤Co to była za książka? Wow! Przewidywałam, że mi się spodoba, jednak nie, że aż tak. To co mnie urzekło już od pierwszej strony to klimat jedenastowiecznej Szkocji, który autorka świetnie oddała. Możemy wyczuć go już podróżując razem z Roscille do zamku Makbeta, tana Glamis, a potem razem z nią przemierzając stare mroczne korytarze🏰
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to🖤Roscille ma zostać Lady Makbet. Ma...
Akcja książki rozkręca się powoli, jednak warto przebrnąć przez początek. Cały czas jest obecna aura tajemnicy łącząca się z przemocą i magią.
Akcja książki rozkręca się powoli, jednak warto przebrnąć przez początek. Cały czas jest obecna aura tajemnicy łącząca się z przemocą i magią.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzedstawiam "Lady Makbet " w zupełnie nowej odsłonie.Szekspirowski czarny charakter w wersji jakiej nie znaliście 🔥Zapraszam do świata magii , czarów, klątw i intryg mrożących krew w żyłach. Zupełnie dałam się ponieść mrocznemu klimatowi jaki przynosi książka co sprawiło, że totalnie mną zawładnęła 🔥
Ona.Lady Roscille zostaje wydana za mąż za Tana Glamis -Makbeta znanego ze swej brutalności i szorstkości. Jej oczy budzą w mężczyznach szaleństwo dlatego też zawsze ma je zasłonięte welonem. Doskonale wie , że żeby przeżyć będzie musiała opracować strategie. Jedną z zasad w królestwie jest to ,że zanim dopuści ona męża do łóża musi on spełnić jej Trzy życzenia...Lady Makbet wymyśla nie trudne z pozoru życzenia, które powodują lawinę nie przewidzianych wydarzeń...Witaj w świecie w którym walka o tron bywa okrutna i żeby zdobyć koronę trzeba posunąć się do wszystkiego...nawet do zabójstwa...Czy magiczny urok oczu Lady Makbet działa na wszystkich?Czy może jest ktoś to jest w stanie się temu oprzeć?Odpowiedź jest w tej niezwykłej książce🔥
LADY Makbet nie zdaje sobie sprawy , że magia jaką włada ma ogromną moc i może zakłócić porządkowi świata...Wyrusz w podróż do średniowiecznych krain gdzie magia i czary były na porządku dziennym...
Książka jest warta uwagi 🔥🔥🔥Absolutnie urzekająca ❤️
#ladymakbet #czary #magia #wiedzma #Zdrada #miłość #pasja #walka #korona #morderstwo #intryga #szalenstwo
Przedstawiam "Lady Makbet " w zupełnie nowej odsłonie.Szekspirowski czarny charakter w wersji jakiej nie znaliście 🔥Zapraszam do świata magii , czarów, klątw i intryg mrożących krew w żyłach. Zupełnie dałam się ponieść mrocznemu klimatowi jaki przynosi książka co sprawiło, że totalnie mną zawładnęła 🔥
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOna.Lady Roscille zostaje wydana za mąż za Tana Glamis -Makbeta znanego...
Przeczytałam tę książkę, bo zachęciły mnie recenzje. Niestety zawiodłam się. Główna bohaterka była bardzo denerwująca i samolubna. Bardzo denerwował mnie wciskany na siłę na praktycznie każdej stronie książki feminizm. Gdyby to jeszcze jakoś sensownie łączyło się z treścią, ale tak nie było... Sam pomysł na fabułę jest całkiem ciekawy, ale gorzej z wykonaniem. Podobały mi się elementy baśniowe i klimat, jaki stworzyła autorka. To chyba tyle jeśli chodzi o zalety tej książki. Największym problemem była główna bohaterka, która wszędzie widziała spisek i robiła z siebie ofiarę, podczas gdy to tak naprawdę przez nią działo się całe zło. Książka momentami fabularnie nie miała sensu, zachowania bohataterow zupełnie nie pasowały do przestawianej tam rzeczywistości.
Przeczytałam tę książkę, bo zachęciły mnie recenzje. Niestety zawiodłam się. Główna bohaterka była bardzo denerwująca i samolubna. Bardzo denerwował mnie wciskany na siłę na praktycznie każdej stronie książki feminizm. Gdyby to jeszcze jakoś sensownie łączyło się z treścią, ale tak nie było... Sam pomysł na fabułę jest całkiem ciekawy, ale gorzej z wykonaniem. Podobały mi...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFascynująca historia! Książka jest mroczna, wciągająca i pokazuje, jak trudne było życie kobiety w tamtych czasach. Bardzo polecam, jeśli lubisz mocne, kobiece bohaterki i dobrze napisaną historię.
Fascynująca historia! Książka jest mroczna, wciągająca i pokazuje, jak trudne było życie kobiety w tamtych czasach. Bardzo polecam, jeśli lubisz mocne, kobiece bohaterki i dobrze napisaną historię.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to