Kolejne w ostatnim czasie moje spotkanie z historią Prus. Tym razem przenikliwe, skupione na sobie wspomnienia z lat 1936-48. Autor pochodził z mieszanej katolicko-żydowskiej rodziny muzyków i w związku z tym on i jego najbliżsi przeżyli te lata w bardzo specyficzny, nieoczywisty sposób. Opowieść prawdziwa, czasami z lekką nutą dydaktyzmu i naiwności, czasami wręcz przeciwnie. Sporo interesujących przemyśleń na koniec.
Kolejne w ostatnim czasie moje spotkanie z historią Prus. Tym razem przenikliwe, skupione na sobie wspomnienia z lat 1936-48. Autor pochodził z mieszanej katolicko-żydowskiej rodziny muzyków i w związku z tym on i jego najbliżsi przeżyli te lata w bardzo specyficzny, nieoczywisty sposób. Opowieść prawdziwa, czasami z lekką nutą dydaktyzmu i naiwności, czasami wręcz...
Ta bardzo trudna emocjonalnie lektura to absolutne pamiętnikarskie arcydzieło.
Trudność w czytaniu polega na tym że to relacja z tego co się naprawdę wydarzyło,. Już samo zdanie sobie z tego sprawy uderza czytelnika obuchem.
Autor wyciąga również daleko idące, bardzo słuszne wnioski na temat historii, polityki, teologii. Książka napisana jest świetnym racjonalnym językiem, choć muszę przyznać że i i ten język mnie pod koniec zmęczył ze względu na pokaźną długość tych wspomnień. Ale warto dojechać do końca, poczytać o wnioskach, rozważaniach. Polski czytelnik ma jeszcze swoją własną perspektywę, z pewnością w Polsce odbiór tej książki będzie ciut inny. Ja kupiłem książkę gdyż chciałem zblizyć się jakoś do Królewca. Dostałem bardzo dużo więcej niż się spodziewałem. Chodząc niedawno po cmentarzu żydowskim we Wroclawiu zdałem sobie sprawę że wiele grobów pochodzi nawet z roku 1941 albo 1942. Zastanawiałem się co czuli żydowscy mieszkańcy we Wrocławiu w 1942 roku. Te królewieckie wspomnienia zaspokoiły moją ciekawość i odpowiedziały na wiele pytań. Ciekaw też byłem jak sowieci zachowywali się w Prusach Wschodnich po ucieczce armii hitlerowskiej. Michaeł Wieck odpowiada na to pytanie bardzo szczegółowo i tej odpowiedzi nie da się szybko zapomnieć.
Ta bardzo trudna emocjonalnie lektura to absolutne pamiętnikarskie arcydzieło.
Trudność w czytaniu polega na tym że to relacja z tego co się naprawdę wydarzyło,. Już samo zdanie sobie z tego sprawy uderza czytelnika obuchem.
Autor wyciąga również daleko idące, bardzo słuszne wnioski na temat historii, polityki, teologii. Książka napisana jest świetnym racjonalnym...
Wyjątkowa książka!! Obserwacja strasznej rzeczywistości, która stała się wielką historią zniszczenia wspaniałego miasta jakim był pruski Królewiec. Michael jest półżydowskim dziesięciolatkiem gdy faszyzm zaczyna rozstrzygać kwestię eliminacji Żydów. Walka o przetrwanie z jaką borykają się wraz z matką i starszą siostrą są niewyobrażalne. Jednak to co przeszedł po zajęciu Prus Wschodnich przez Rosjan jest nie do opisania. To żywa, i nikczemna historia nieludzkiego wręcz wykańczania ludności niemieckiej. Michael Wieck daje swoimi wspomnieniami świadectwo nieprawdopodobnych czasów.
Wyjątkowa książka!! Obserwacja strasznej rzeczywistości, która stała się wielką historią zniszczenia wspaniałego miasta jakim był pruski Królewiec. Michael jest półżydowskim dziesięciolatkiem gdy faszyzm zaczyna rozstrzygać kwestię eliminacji Żydów. Walka o przetrwanie z jaką borykają się wraz z matką i starszą siostrą są niewyobrażalne. Jednak to co przeszedł po zajęciu...
W momencie pisania przeze mnie opinii, książkę oceniono 17 razy - smutne to, że tak wartościowa pozycja nie cieszy się większym zainteresowaniem. Fabularyzowane historie, toczące się w czasach II wojny światowej nieraz są bardzo popularne, szkoda więc, że tak ciekawa, a przede wszystkim prawdziwa historia (matka autora to Żydówka, ojciec Niemiec - jest więc on przez nazistów traktowany, jako Żyd, a po wkroczeniu Rosjan, przez komunistów jako Niemiec) nie jest szerzej znana. Co natomiast najbardziej cenne, autor jest w dużej mierze w swoich opiniach bezstronny. Mimo doznanych wielu krzywd potrafi wysnuwać wnioski nie obarczone osobistymi cierpieniami.
W momencie pisania przeze mnie opinii, książkę oceniono 17 razy - smutne to, że tak wartościowa pozycja nie cieszy się większym zainteresowaniem. Fabularyzowane historie, toczące się w czasach II wojny światowej nieraz są bardzo popularne, szkoda więc, że tak ciekawa, a przede wszystkim prawdziwa historia (matka autora to Żydówka, ojciec Niemiec - jest więc on przez...
Do przeczytania wspomnień Michaela Wiecka nakłoniła mnie Paulina Siegień wspominając o nich oraz o spotkaniu z ich autorem w swoim reportażu „Miasto bajka. Wiele historii Kaliningradu.” Pan Wieck, skrzypek i pisarz, pięknym językiem zobrazował to, czego nigdzie indziej nie spotkałam (ani w książkach historycznych, ani reportażach, ani nawet w obyczajowych). Warto poznać historię Żydów i antysemityzmu w Kaliningradzie w czasach nazistów i tuż po, kiedy władzę przejęli Sowieci.
Do przeczytania wspomnień Michaela Wiecka nakłoniła mnie Paulina Siegień wspominając o nich oraz o spotkaniu z ich autorem w swoim reportażu „Miasto bajka. Wiele historii Kaliningradu.” Pan Wieck, skrzypek i pisarz, pięknym językiem zobrazował to, czego nigdzie indziej nie spotkałam (ani w książkach historycznych, ani reportażach, ani nawet w obyczajowych). Warto poznać...
Königsberg – Kaliningrad, a po polsku Królewiec.
Już ta zmienność nazw miasta najpierw w Prusach Wschodnich, potem w ZSRR, a obecnie w Rosji, sugeruje jego niespokojne dzieje. Świadkiem tych zmian był chłopiec, który urodził się w 1928 roku w Königsbergu, a opuścił Kaliningrad w 1948 roku jako nastolatek. Z tego okresu aż piętnaście lat życia określił mianem piekła z kręgami schodzącymi w dół skali coraz dotkliwszego cierpienia, „eskalacji zniewolenia, prześladowań, dyskryminacji, nędzy i zagrożenia życia.”
Pierwszy krąg to był narastający nacjonalizm i antysemityzm przedwojenny, a potem okupacja niemiecka. Od tych najwcześniejszych wspomnień autor rozpoczął opis lat dziecięcych, będących kontrastem dla czasów zniewolenia zarządzeniami niemieckimi. Podkreślał przede wszystkim absurdalność własnego położenia i sytuacji z tym związanych. Był dzieckiem ewangelika i Żydówki, wychowywany w wierze mojżeszowej. Jego kuzynkę, znaną aktorkę, gościł u siebie Hitler, odwiedzał go przyrodni brat, oficer Wermachtu, a on sam nosił żydowską gwiazdę wykluczającą go ze społeczeństwa. Piętno wskazujące go na wyeliminowanie z ludzkości w ostatecznym rozwiązaniu „kwestii żydowskiej”. Jak sam napisał – „Dla mnie, lubiącego zabawę i cieszącego się życiem chłopca, była to sytuacja paradoksalna – z jednej strony byłem krewnym podziwianych osobistości, z drugiej zaś należałem do osób oficjalnie wyklętych.” Przeżył ten krąg osaczenia, głodu i śmiertelnego niebezpieczeństwa pomimo kilkuset antyżydowskich zarządzeń, z których tyko 250 wprowadzono zanim wybuchła wojna. By wejść głębiej w piekło i znaleźć się w kręgu drugim – walk o Königsberg. Oskarżając bezsensowność obrony pochłaniającej tysiące ofiar, przeżył straszliwe naloty bombowe, w których Rosjanie użyli bomb zapalających wywołujących burze ogniowe, a które pozostawiły po sobie setki tysięcy trupów i 50% zgliszczy.
Jeszcze głębiej, w krąg trzeci wkroczył wraz z zajęciem przez sowietów miasta. Pod ich zarządem nie był Żydem, lecz Niemcem. I tak też go traktowali. Z nienawiścią i pogardą. „Podekscytowani do granic, rozswawoleni w swojej radości ze zwycięstwa, zadziwieni pełną luksusowych urządzeń cywilizacją, pijani, bez kontroli i bez żadnych hamulców szli za głosem popędów, obojętnie, czy chodziło o seks, władzę, posiadanie, żarcie, chlanie czy mord; nie obawiali się przy tym żadnej kary czy innych konsekwencji.” Przez przypadek trafił do obozu koncentracyjnego, w którym nie był w stanie udowodnić, że nie jest nazistą, nie służył w niemieckim wojski i nie należał do Werwolfu. „Nic poza tym ich nie interesowało, o Żydach i żydowskim losie nie chcieli słuchać.” Obóz opuścił w koszmarnym stanie, nie mogąc przejść nawet 500 metrów do miejsca zamieszkania rodziców. By przeżyć, kradł, włamywał się, handlował skradzionym towarem, poszukiwał resztek jedzenia w ruinach i wykonywał prace nakazaną – stolarza, elektryka i grabarza zmarłych znajdywanych w ruinach. Musiał pokonać też choroby – tyfus, świerzb, złamania, a nawet malarię.
Był zaszczutym zwierzęciem wśród drapieżników czasu kanibalizmu.
Jego wspomnienia, ułożone rozdziałami chronologicznie, koncentrowały się na jednym, ważnym wydarzeniu, wokół którego budował obraz przeżyć. Mając świadomość, że nie do końca wyczerpał tą metodą zasoby pamięci, uzupełnił je luźnymi skojarzeniami i nawiązaniami umieszczonymi na końcu książki, a także pokłosiem reakcji czytelników na pierwsze ich wydanie oraz swoimi odpowiedziami na nie. Powoływał się również na raporty i wspomnienia innych świadków tamtych wydarzeń – lekarza, dowódcy obrony Königsbergu czy niemieckich oficerów.
Autor nie ograniczył się tylko do opisów przeżyć, widzianych obrazów i skrajnych emocji, których był narratorem już jako człowiek dorosły. W wyjątkowych, ważnych dla niego momentach, przechodził do narracji teraźniejszej tak, jakby na nowo przeżywał ich brzemię i wymiar nieszczęść. Bagaż, który musiał dźwigać na kruchych, dziecięcych barkach w trosce o siebie i swoich rodziców, a który rozładowywał muzyką. Pomimo grozy wokół, słuchał jej i ćwiczył grę na skrzypcach. Talent odziedziczył po rodzicach, obojgu zawodowych muzykach. Wrażliwość, którą muzyka go obdarzała, była źródłem wytchnienia i wsparciem psychicznym, ale i wadzenia się z Bogiem. W efekcie tych „rozmów” odszedł od praktykowania wiary mojżeszowej, uznając za swoją filozofię Barucha Spinozy. Przez cały czas weryfikował wartości kodeksu moralny z życiem, w którym ojciec-moralista potępiał jego złe uczynki – kradzieże, oszustwa i włamania. Dla mnie były to bardzo ciekawe momenty i bezpośrednie doświadczenie dokonywania przez człowieka uwikłanego wyborów między teorią skazującą na śmierć a praktyką dającą szansę na przeżycie w warunkach skrajnych. Autor stale poszukiwał odpowiedzi na coraz liczniejsze pytania – „Komu jednak bywa dane osiągnąć poziom swoich mistrzów? (...) ...czy wzniosłe ideały mają rację bytu w każdej sytuacji życiowej? Czy w naszym ekstremalnym położeniu nie potrzeba innych wytycznych? Czy było szlachetniej i właściwiej umrzeć, nie robiąc nic, czy przeżyć, kradnąc?”
Cudem przeżył z rodzicami te trzy kręgi piekła.
Jak każdy świadek tak ekstremalnych wydarzeń. Trudność autora polegała na podwójnej roli ofiary nazizmu i komunizmu. Sam nie potrafił tego wytłumaczyć, pisząc – „Hitler chciał uczynić Europę wolną od Żydów, Stalin – Prusy Wschodnie od Niemców. Jednak i tak nie da się porównać jednego z drugim. To, że zdołałem przeżyć działania ich obu, wydaje mi się niepojęte.” Ale to dzięki tym wspomnieniom, ja, człowiek współczesny, mogę być po obu stronach opisywanych wydarzeń – ofiary i kata. Ludności cywilnej i żołnierzy sowieckich, których wspomnienia czytałam wcześniej w „Sołdacie” Nikołaja Nikulina i „Pruskich nocach” Aleksandra Sołżenicyna. Ten wspólnie zbudowany obraz pozwolił dostrzec mi bezsilność jednostki uwikłanej w tragizm wydarzeń historycznych. Bezradnej wobec zmian, ale i zmieniającej się pod ich wpływem. Autor w swoich rozważaniach moralnych doszedł do takiego samego wniosku, jak wielu mu podobnych w opisywanych doświadczeniach – „...postulat miłości – tak wówczas, jak i obecnie zbyt rzadko realizowany – także w moim przekonaniu był i pozostanie jedynym kluczem do pokoju”. To przede wszystkim „przesłanie zmarłych, którym poświęcona jest ta książka.”
Autor użyczył i tylko głosu.
http://naostrzuksiazki.pl/
Königsberg – Kaliningrad, a po polsku Królewiec.
Już ta zmienność nazw miasta najpierw w Prusach Wschodnich, potem w ZSRR, a obecnie w Rosji, sugeruje jego niespokojne dzieje. Świadkiem tych zmian był chłopiec, który urodził się w 1928 roku w Königsbergu, a opuścił Kaliningrad w 1948 roku jako nastolatek. Z tego okresu aż piętnaście lat życia określił mianem piekła z...
Fascynujące wspomnienia Michaela Wiecka z młodzieńczych lat w Königsbergu. Autor z rozrzewnieniem wspomina dzieciństwo na Półwyspie Sambijskim, pierwsze szkolne lata, miłości i przyjaźnie, a także represje spadające na ludność żydowską po dojściu do władzy Hitlera, upadek miasta w roku 1945 i totalny chaos, który zapanował po zdobyciu miasta przez Armię Czerwoną. Zwłaszcza ten ostatni etap jest wyjątkowo interesujący, bo opisuje piekło, które nastało w ruinach niegdyś wielkiego Königsberga. Wciągająca lektura, którą spowalniają (i osłabiają) rozprawy metafizyczne i społeczne autora, a także wchodzenie w skomplikowane koligacje rodzinne wschodniopruskich żydów.
Fascynujące wspomnienia Michaela Wiecka z młodzieńczych lat w Königsbergu. Autor z rozrzewnieniem wspomina dzieciństwo na Półwyspie Sambijskim, pierwsze szkolne lata, miłości i przyjaźnie, a także represje spadające na ludność żydowską po dojściu do władzy Hitlera, upadek miasta w roku 1945 i totalny chaos, który zapanował po zdobyciu miasta przez Armię Czerwoną. Zwłaszcza...
Tak niewiele jest tego typu książek. Ta zasługuje na szczególne uznanie za zapis historii, o której mało kto mówi.
Tak niewiele jest tego typu książek. Ta zasługuje na szczególne uznanie za zapis historii, o której mało kto mówi.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKolejne w ostatnim czasie moje spotkanie z historią Prus. Tym razem przenikliwe, skupione na sobie wspomnienia z lat 1936-48. Autor pochodził z mieszanej katolicko-żydowskiej rodziny muzyków i w związku z tym on i jego najbliżsi przeżyli te lata w bardzo specyficzny, nieoczywisty sposób. Opowieść prawdziwa, czasami z lekką nutą dydaktyzmu i naiwności, czasami wręcz przeciwnie. Sporo interesujących przemyśleń na koniec.
Kolejne w ostatnim czasie moje spotkanie z historią Prus. Tym razem przenikliwe, skupione na sobie wspomnienia z lat 1936-48. Autor pochodził z mieszanej katolicko-żydowskiej rodziny muzyków i w związku z tym on i jego najbliżsi przeżyli te lata w bardzo specyficzny, nieoczywisty sposób. Opowieść prawdziwa, czasami z lekką nutą dydaktyzmu i naiwności, czasami wręcz...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTa bardzo trudna emocjonalnie lektura to absolutne pamiętnikarskie arcydzieło.
Trudność w czytaniu polega na tym że to relacja z tego co się naprawdę wydarzyło,. Już samo zdanie sobie z tego sprawy uderza czytelnika obuchem.
Autor wyciąga również daleko idące, bardzo słuszne wnioski na temat historii, polityki, teologii. Książka napisana jest świetnym racjonalnym językiem, choć muszę przyznać że i i ten język mnie pod koniec zmęczył ze względu na pokaźną długość tych wspomnień. Ale warto dojechać do końca, poczytać o wnioskach, rozważaniach. Polski czytelnik ma jeszcze swoją własną perspektywę, z pewnością w Polsce odbiór tej książki będzie ciut inny. Ja kupiłem książkę gdyż chciałem zblizyć się jakoś do Królewca. Dostałem bardzo dużo więcej niż się spodziewałem. Chodząc niedawno po cmentarzu żydowskim we Wroclawiu zdałem sobie sprawę że wiele grobów pochodzi nawet z roku 1941 albo 1942. Zastanawiałem się co czuli żydowscy mieszkańcy we Wrocławiu w 1942 roku. Te królewieckie wspomnienia zaspokoiły moją ciekawość i odpowiedziały na wiele pytań. Ciekaw też byłem jak sowieci zachowywali się w Prusach Wschodnich po ucieczce armii hitlerowskiej. Michaeł Wieck odpowiada na to pytanie bardzo szczegółowo i tej odpowiedzi nie da się szybko zapomnieć.
Ta bardzo trudna emocjonalnie lektura to absolutne pamiętnikarskie arcydzieło.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toTrudność w czytaniu polega na tym że to relacja z tego co się naprawdę wydarzyło,. Już samo zdanie sobie z tego sprawy uderza czytelnika obuchem.
Autor wyciąga również daleko idące, bardzo słuszne wnioski na temat historii, polityki, teologii. Książka napisana jest świetnym racjonalnym...
Wyjątkowa książka!! Obserwacja strasznej rzeczywistości, która stała się wielką historią zniszczenia wspaniałego miasta jakim był pruski Królewiec. Michael jest półżydowskim dziesięciolatkiem gdy faszyzm zaczyna rozstrzygać kwestię eliminacji Żydów. Walka o przetrwanie z jaką borykają się wraz z matką i starszą siostrą są niewyobrażalne. Jednak to co przeszedł po zajęciu Prus Wschodnich przez Rosjan jest nie do opisania. To żywa, i nikczemna historia nieludzkiego wręcz wykańczania ludności niemieckiej. Michael Wieck daje swoimi wspomnieniami świadectwo nieprawdopodobnych czasów.
Wyjątkowa książka!! Obserwacja strasznej rzeczywistości, która stała się wielką historią zniszczenia wspaniałego miasta jakim był pruski Królewiec. Michael jest półżydowskim dziesięciolatkiem gdy faszyzm zaczyna rozstrzygać kwestię eliminacji Żydów. Walka o przetrwanie z jaką borykają się wraz z matką i starszą siostrą są niewyobrażalne. Jednak to co przeszedł po zajęciu...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW momencie pisania przeze mnie opinii, książkę oceniono 17 razy - smutne to, że tak wartościowa pozycja nie cieszy się większym zainteresowaniem. Fabularyzowane historie, toczące się w czasach II wojny światowej nieraz są bardzo popularne, szkoda więc, że tak ciekawa, a przede wszystkim prawdziwa historia (matka autora to Żydówka, ojciec Niemiec - jest więc on przez nazistów traktowany, jako Żyd, a po wkroczeniu Rosjan, przez komunistów jako Niemiec) nie jest szerzej znana. Co natomiast najbardziej cenne, autor jest w dużej mierze w swoich opiniach bezstronny. Mimo doznanych wielu krzywd potrafi wysnuwać wnioski nie obarczone osobistymi cierpieniami.
W momencie pisania przeze mnie opinii, książkę oceniono 17 razy - smutne to, że tak wartościowa pozycja nie cieszy się większym zainteresowaniem. Fabularyzowane historie, toczące się w czasach II wojny światowej nieraz są bardzo popularne, szkoda więc, że tak ciekawa, a przede wszystkim prawdziwa historia (matka autora to Żydówka, ojciec Niemiec - jest więc on przez...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo przeczytania wspomnień Michaela Wiecka nakłoniła mnie Paulina Siegień wspominając o nich oraz o spotkaniu z ich autorem w swoim reportażu „Miasto bajka. Wiele historii Kaliningradu.” Pan Wieck, skrzypek i pisarz, pięknym językiem zobrazował to, czego nigdzie indziej nie spotkałam (ani w książkach historycznych, ani reportażach, ani nawet w obyczajowych). Warto poznać historię Żydów i antysemityzmu w Kaliningradzie w czasach nazistów i tuż po, kiedy władzę przejęli Sowieci.
Do przeczytania wspomnień Michaela Wiecka nakłoniła mnie Paulina Siegień wspominając o nich oraz o spotkaniu z ich autorem w swoim reportażu „Miasto bajka. Wiele historii Kaliningradu.” Pan Wieck, skrzypek i pisarz, pięknym językiem zobrazował to, czego nigdzie indziej nie spotkałam (ani w książkach historycznych, ani reportażach, ani nawet w obyczajowych). Warto poznać...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKönigsberg – Kaliningrad, a po polsku Królewiec.
Już ta zmienność nazw miasta najpierw w Prusach Wschodnich, potem w ZSRR, a obecnie w Rosji, sugeruje jego niespokojne dzieje. Świadkiem tych zmian był chłopiec, który urodził się w 1928 roku w Königsbergu, a opuścił Kaliningrad w 1948 roku jako nastolatek. Z tego okresu aż piętnaście lat życia określił mianem piekła z kręgami schodzącymi w dół skali coraz dotkliwszego cierpienia, „eskalacji zniewolenia, prześladowań, dyskryminacji, nędzy i zagrożenia życia.”
Pierwszy krąg to był narastający nacjonalizm i antysemityzm przedwojenny, a potem okupacja niemiecka. Od tych najwcześniejszych wspomnień autor rozpoczął opis lat dziecięcych, będących kontrastem dla czasów zniewolenia zarządzeniami niemieckimi. Podkreślał przede wszystkim absurdalność własnego położenia i sytuacji z tym związanych. Był dzieckiem ewangelika i Żydówki, wychowywany w wierze mojżeszowej. Jego kuzynkę, znaną aktorkę, gościł u siebie Hitler, odwiedzał go przyrodni brat, oficer Wermachtu, a on sam nosił żydowską gwiazdę wykluczającą go ze społeczeństwa. Piętno wskazujące go na wyeliminowanie z ludzkości w ostatecznym rozwiązaniu „kwestii żydowskiej”. Jak sam napisał – „Dla mnie, lubiącego zabawę i cieszącego się życiem chłopca, była to sytuacja paradoksalna – z jednej strony byłem krewnym podziwianych osobistości, z drugiej zaś należałem do osób oficjalnie wyklętych.” Przeżył ten krąg osaczenia, głodu i śmiertelnego niebezpieczeństwa pomimo kilkuset antyżydowskich zarządzeń, z których tyko 250 wprowadzono zanim wybuchła wojna. By wejść głębiej w piekło i znaleźć się w kręgu drugim – walk o Königsberg. Oskarżając bezsensowność obrony pochłaniającej tysiące ofiar, przeżył straszliwe naloty bombowe, w których Rosjanie użyli bomb zapalających wywołujących burze ogniowe, a które pozostawiły po sobie setki tysięcy trupów i 50% zgliszczy.
Jeszcze głębiej, w krąg trzeci wkroczył wraz z zajęciem przez sowietów miasta. Pod ich zarządem nie był Żydem, lecz Niemcem. I tak też go traktowali. Z nienawiścią i pogardą. „Podekscytowani do granic, rozswawoleni w swojej radości ze zwycięstwa, zadziwieni pełną luksusowych urządzeń cywilizacją, pijani, bez kontroli i bez żadnych hamulców szli za głosem popędów, obojętnie, czy chodziło o seks, władzę, posiadanie, żarcie, chlanie czy mord; nie obawiali się przy tym żadnej kary czy innych konsekwencji.” Przez przypadek trafił do obozu koncentracyjnego, w którym nie był w stanie udowodnić, że nie jest nazistą, nie służył w niemieckim wojski i nie należał do Werwolfu. „Nic poza tym ich nie interesowało, o Żydach i żydowskim losie nie chcieli słuchać.” Obóz opuścił w koszmarnym stanie, nie mogąc przejść nawet 500 metrów do miejsca zamieszkania rodziców. By przeżyć, kradł, włamywał się, handlował skradzionym towarem, poszukiwał resztek jedzenia w ruinach i wykonywał prace nakazaną – stolarza, elektryka i grabarza zmarłych znajdywanych w ruinach. Musiał pokonać też choroby – tyfus, świerzb, złamania, a nawet malarię.
Był zaszczutym zwierzęciem wśród drapieżników czasu kanibalizmu.
Jego wspomnienia, ułożone rozdziałami chronologicznie, koncentrowały się na jednym, ważnym wydarzeniu, wokół którego budował obraz przeżyć. Mając świadomość, że nie do końca wyczerpał tą metodą zasoby pamięci, uzupełnił je luźnymi skojarzeniami i nawiązaniami umieszczonymi na końcu książki, a także pokłosiem reakcji czytelników na pierwsze ich wydanie oraz swoimi odpowiedziami na nie. Powoływał się również na raporty i wspomnienia innych świadków tamtych wydarzeń – lekarza, dowódcy obrony Königsbergu czy niemieckich oficerów.
Autor nie ograniczył się tylko do opisów przeżyć, widzianych obrazów i skrajnych emocji, których był narratorem już jako człowiek dorosły. W wyjątkowych, ważnych dla niego momentach, przechodził do narracji teraźniejszej tak, jakby na nowo przeżywał ich brzemię i wymiar nieszczęść. Bagaż, który musiał dźwigać na kruchych, dziecięcych barkach w trosce o siebie i swoich rodziców, a który rozładowywał muzyką. Pomimo grozy wokół, słuchał jej i ćwiczył grę na skrzypcach. Talent odziedziczył po rodzicach, obojgu zawodowych muzykach. Wrażliwość, którą muzyka go obdarzała, była źródłem wytchnienia i wsparciem psychicznym, ale i wadzenia się z Bogiem. W efekcie tych „rozmów” odszedł od praktykowania wiary mojżeszowej, uznając za swoją filozofię Barucha Spinozy. Przez cały czas weryfikował wartości kodeksu moralny z życiem, w którym ojciec-moralista potępiał jego złe uczynki – kradzieże, oszustwa i włamania. Dla mnie były to bardzo ciekawe momenty i bezpośrednie doświadczenie dokonywania przez człowieka uwikłanego wyborów między teorią skazującą na śmierć a praktyką dającą szansę na przeżycie w warunkach skrajnych. Autor stale poszukiwał odpowiedzi na coraz liczniejsze pytania – „Komu jednak bywa dane osiągnąć poziom swoich mistrzów? (...) ...czy wzniosłe ideały mają rację bytu w każdej sytuacji życiowej? Czy w naszym ekstremalnym położeniu nie potrzeba innych wytycznych? Czy było szlachetniej i właściwiej umrzeć, nie robiąc nic, czy przeżyć, kradnąc?”
Cudem przeżył z rodzicami te trzy kręgi piekła.
Jak każdy świadek tak ekstremalnych wydarzeń. Trudność autora polegała na podwójnej roli ofiary nazizmu i komunizmu. Sam nie potrafił tego wytłumaczyć, pisząc – „Hitler chciał uczynić Europę wolną od Żydów, Stalin – Prusy Wschodnie od Niemców. Jednak i tak nie da się porównać jednego z drugim. To, że zdołałem przeżyć działania ich obu, wydaje mi się niepojęte.” Ale to dzięki tym wspomnieniom, ja, człowiek współczesny, mogę być po obu stronach opisywanych wydarzeń – ofiary i kata. Ludności cywilnej i żołnierzy sowieckich, których wspomnienia czytałam wcześniej w „Sołdacie” Nikołaja Nikulina i „Pruskich nocach” Aleksandra Sołżenicyna. Ten wspólnie zbudowany obraz pozwolił dostrzec mi bezsilność jednostki uwikłanej w tragizm wydarzeń historycznych. Bezradnej wobec zmian, ale i zmieniającej się pod ich wpływem. Autor w swoich rozważaniach moralnych doszedł do takiego samego wniosku, jak wielu mu podobnych w opisywanych doświadczeniach – „...postulat miłości – tak wówczas, jak i obecnie zbyt rzadko realizowany – także w moim przekonaniu był i pozostanie jedynym kluczem do pokoju”. To przede wszystkim „przesłanie zmarłych, którym poświęcona jest ta książka.”
Autor użyczył i tylko głosu.
http://naostrzuksiazki.pl/
Königsberg – Kaliningrad, a po polsku Królewiec.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJuż ta zmienność nazw miasta najpierw w Prusach Wschodnich, potem w ZSRR, a obecnie w Rosji, sugeruje jego niespokojne dzieje. Świadkiem tych zmian był chłopiec, który urodził się w 1928 roku w Königsbergu, a opuścił Kaliningrad w 1948 roku jako nastolatek. Z tego okresu aż piętnaście lat życia określił mianem piekła z...
Fascynujące wspomnienia Michaela Wiecka z młodzieńczych lat w Königsbergu. Autor z rozrzewnieniem wspomina dzieciństwo na Półwyspie Sambijskim, pierwsze szkolne lata, miłości i przyjaźnie, a także represje spadające na ludność żydowską po dojściu do władzy Hitlera, upadek miasta w roku 1945 i totalny chaos, który zapanował po zdobyciu miasta przez Armię Czerwoną. Zwłaszcza ten ostatni etap jest wyjątkowo interesujący, bo opisuje piekło, które nastało w ruinach niegdyś wielkiego Königsberga. Wciągająca lektura, którą spowalniają (i osłabiają) rozprawy metafizyczne i społeczne autora, a także wchodzenie w skomplikowane koligacje rodzinne wschodniopruskich żydów.
Fascynujące wspomnienia Michaela Wiecka z młodzieńczych lat w Königsbergu. Autor z rozrzewnieniem wspomina dzieciństwo na Półwyspie Sambijskim, pierwsze szkolne lata, miłości i przyjaźnie, a także represje spadające na ludność żydowską po dojściu do władzy Hitlera, upadek miasta w roku 1945 i totalny chaos, który zapanował po zdobyciu miasta przez Armię Czerwoną. Zwłaszcza...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to