(www.bibliotekaswiata.blogspot.com)
Bacharewicz uznawany jest za jednego z najciekawszych współczesnych białoruskich pisarzy – a jednak ani jego najbardziej znana książka, „Sroka na szubienicy”, ani wydane w antologii „Mistrzowie opowieści. O morzu” opowiadanie „Morze Mińskie”, mimo niewątpliwych wartości, nie przekonały mnie do jego twórczości. Zrobił to dopiero „Mały leksykon...”, na który natrafiłem na sam koniec literackiej wycieczki na Białoruś. I jest to rzecz wymykająca się wszelkim schematom i szufladkom – to zbiór kilkunastu felietonów, zgrupowanych alfabetycznie w formie haseł związanych z bardzo szeroko rozumianymi przez autora skojarzeniami z medycyną. „Katar” sąsiaduje bowiem z „Kleptomanią”, „Serce” z „Sex-shopem”, a „Ciąża” z „Dysleksją”. Uprzedzam jednak, w razie gdyby ktoś miał wątpliwości – tytuł jest mocno ironiczny i nie ma co szukać tu fachowego omówienia poszczególnych zagadnień, są za to utrzymane w konwencji ironiczno-absurdalnej teksty odnoszące się do literatury i popkultury (intertekstualna ekwilibrystyka autora jest tu naprawdę imponująca!), historii i współczesności Białorusi (to jedne z najlepszych fragmentów książki, zwłaszcza w kontekście wzbogacania wiedzy o kraju, co jest wszak ideą projektu!), wreszcie sporo tu autentycznych ciekawostek z zakresu samej medycyny; laik w tej dziedzinie może się naprawdę dużo dowiedzieć!
I dwa najciekawsze eseje: „Wścieklizna”, będąca interesującą reinterpretacją motywów wampirycznych i bodaj najbardziej zabawnym i błyskotliwym tekstem w całym zbiorze, oraz „Wyrostek robaczkowy”, gdzie dodatkowo kapitalnie wygrane są wątki „białoruskie”.
Dowiemy się też, że Dostojewskiego tak bardzo prześladowali białoruscy nacjonaliści, że ten na złość im „udał się do Moskwy by się tam urodzić”, a sam Bacharewicz „pod koniec lat osiemdziesiątych zachorował na chroniczną białoruskość” - takich pomysłów i komentarzy jest w „Leksykonie...” więcej, a mariaż absurdu i celności obserwacji bywa miejscami porywający.
(www.bibliotekaswiata.blogspot.com)
Bacharewicz uznawany jest za jednego z najciekawszych współczesnych białoruskich pisarzy – a jednak ani jego najbardziej znana książka, „Sroka na szubienicy”, ani wydane w antologii „Mistrzowie opowieści. O morzu” opowiadanie „Morze Mińskie”, mimo niewątpliwych wartości, nie przekonały mnie do jego twórczości. Zrobił to dopiero „Mały...
(www.bibliotekaswiata.blogspot.com)
Bacharewicz uznawany jest za jednego z najciekawszych współczesnych białoruskich pisarzy – a jednak ani jego najbardziej znana książka, „Sroka na szubienicy”, ani wydane w antologii „Mistrzowie opowieści. O morzu” opowiadanie „Morze Mińskie”, mimo niewątpliwych wartości, nie przekonały mnie do jego twórczości. Zrobił to dopiero „Mały leksykon...”, na który natrafiłem na sam koniec literackiej wycieczki na Białoruś. I jest to rzecz wymykająca się wszelkim schematom i szufladkom – to zbiór kilkunastu felietonów, zgrupowanych alfabetycznie w formie haseł związanych z bardzo szeroko rozumianymi przez autora skojarzeniami z medycyną. „Katar” sąsiaduje bowiem z „Kleptomanią”, „Serce” z „Sex-shopem”, a „Ciąża” z „Dysleksją”. Uprzedzam jednak, w razie gdyby ktoś miał wątpliwości – tytuł jest mocno ironiczny i nie ma co szukać tu fachowego omówienia poszczególnych zagadnień, są za to utrzymane w konwencji ironiczno-absurdalnej teksty odnoszące się do literatury i popkultury (intertekstualna ekwilibrystyka autora jest tu naprawdę imponująca!), historii i współczesności Białorusi (to jedne z najlepszych fragmentów książki, zwłaszcza w kontekście wzbogacania wiedzy o kraju, co jest wszak ideą projektu!), wreszcie sporo tu autentycznych ciekawostek z zakresu samej medycyny; laik w tej dziedzinie może się naprawdę dużo dowiedzieć!
I dwa najciekawsze eseje: „Wścieklizna”, będąca interesującą reinterpretacją motywów wampirycznych i bodaj najbardziej zabawnym i błyskotliwym tekstem w całym zbiorze, oraz „Wyrostek robaczkowy”, gdzie dodatkowo kapitalnie wygrane są wątki „białoruskie”.
Dowiemy się też, że Dostojewskiego tak bardzo prześladowali białoruscy nacjonaliści, że ten na złość im „udał się do Moskwy by się tam urodzić”, a sam Bacharewicz „pod koniec lat osiemdziesiątych zachorował na chroniczną białoruskość” - takich pomysłów i komentarzy jest w „Leksykonie...” więcej, a mariaż absurdu i celności obserwacji bywa miejscami porywający.
(www.bibliotekaswiata.blogspot.com)
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBacharewicz uznawany jest za jednego z najciekawszych współczesnych białoruskich pisarzy – a jednak ani jego najbardziej znana książka, „Sroka na szubienicy”, ani wydane w antologii „Mistrzowie opowieści. O morzu” opowiadanie „Morze Mińskie”, mimo niewątpliwych wartości, nie przekonały mnie do jego twórczości. Zrobił to dopiero „Mały...