Przezabawna książeczka dla najmłodszych czytelników, opowiadająca o leśnym Pieńku, który uwielbia spacerować po lesie - znajdując przy tym całą masę „skarbów”.
Ile razy wracając ze spaceru dzieciaki przynoszą do domu piórko, szyszkę, patyk, kamyk – no bo się przyda. Pieniek wraz z babcią ma plan i postanawia otworzyć muzeum, by prezentować szerszej publice swoje znaleziska. Jak mu poszło? Czy muzeum to dobry pomysł? O tym przeczytajcie sami
www.wopisie.pl - Tu dzieci mają głos!
Przezabawna książeczka dla najmłodszych czytelników, opowiadająca o leśnym Pieńku, który uwielbia spacerować po lesie - znajdując przy tym całą masę „skarbów”.
Ile razy wracając ze spaceru dzieciaki przynoszą do domu piórko, szyszkę, patyk, kamyk – no bo się przyda. Pieniek wraz z babcią ma plan i postanawia otworzyć muzeum, by prezentować szerszej publice swoje...
Krótka, zabawna i bardzo pouczająca książka z przesłaniem ekologicznym i zero waste. Przestroga dla kolekcjonerów, miód na serce dla minimalistów, radość dla analogowców piszących ręcznie i gromadzących zdjęcia w postaci odbitek na papierze.
O samotności, spacerach, wspierających osobach z rodziny, pomocnych przyjaciołach, relacjach społecznych, środowisku, kreatywności, pomocy innym i jeszcze wielu innych, hmm, rzeczach.
W rzeczy samej ciekawa rzecz.
PS Tom pokrewny artystyczne i tematyczne do "Szczęki Alfreda".
Krótka, zabawna i bardzo pouczająca książka z przesłaniem ekologicznym i zero waste. Przestroga dla kolekcjonerów, miód na serce dla minimalistów, radość dla analogowców piszących ręcznie i gromadzących zdjęcia w postaci odbitek na papierze.
O samotności, spacerach, wspierających osobach z rodziny, pomocnych przyjaciołach, relacjach społecznych, środowisku, kreatywności,...
www.drobnymmaczkiem.com - zapraszam serdecznie na mojego bloga o książkach dla dzieci!
Pieńka dostaliśmy w prezencie od Cioci Natalii. Niby nie powinno się oceniać książki po okładce, ale od razu ją po okładce oceniłam – jest po prostu pięknie wydana. Urzekła mnie. Ilustracje są utrzymane w „leśnej”, zgniłozielono-brązowej tonacji. Bardziej profesjonalnie rzecz ujmując – są monochromatyczne, ale książka, bynajmniej, nie jest przez to przytłaczająca czy mało atrakcyjna. Norweska autorka i zarazem ilustratorka w pozornie prosty i oszczędny sposób opowiedziała słowem i obrazem bardzo ciekawą historię. No dobrze, ad rem: kim właściwie jest ten cały Pieniek? I dlaczego otwiera muzeum?
Pieniek to spersonifikowany kawałek drewna, ale niczym nie przypomina swojego sławnego kuzyna Pinokia – Pieniek jest po prostu pieńkiem z lasu. Mieszka w małym drewnianym domku. A oprócz tego jest kompulsywnym zbieraczem. I tu zaczyna nam się zapalać światełko, bo największymi zbieraczami-pasjonatami (oprócz Pieńków) są jeszcze…dzieci. Ano właśnie! Dzieci zbierają wszystko – od kasztanów i kapsli, po kamienie i papierki. I co z tym wszystkim robić?
Pieniek we wtorki chodzi na spacery i…„zbiera i zbiera. I zbiera.” Potem przychodzi do domu i rozkłada wszystko na podłodze. Ten moment to chyba ulubiony etap zbierania Pieńka i mogę śmiało powiedzieć, że także ulubiony moment w książce moich dzieci. Całe dwie strony wypełnione po brzegi przedmiotami, które zebrał Pieniek. Szyszki, gałązki, rękawiczki, opony, sztućce, kapelusze itp. Na tej stronie spędzamy najwięcej czasu. Zarówno czterolatek i jak i dwulatek są zachwyceni. Albo sami nazywają przedmioty, albo bawimy się w zgadywanie i szukanie któregoś z przedmiotów na stronie. Dzieci uwielbiają szczegóły, są zachwycone, gdy coś się na stronie dzieje. Tutaj najczęściej się zatrzymujemy na jakieś…10-15 minut.
Wracając do fabuły…Główny bohater do pewnego momentu mistrzowsko ogarnia swoje zbiory (kataloguje, podpisuje, segreguje, definiuje) ale nadchodzi taki dzień w życiu Pieńka (niejeden taki przeżyłam), kiedy, mówiąc delikatnie, Pieńka zaczyna przerastać jego pasja i chaos przejmuje kontrolę. To jest moment, w którym Pieniek postanawia zadzwonić do swojej Babci, którą „bardzo kocha” i która „jest taka mądra!” Autorka wspomina, że kiedy Pieniek nie może sobie z czymś poradzić „ZAWSZE dzwoni do Babci.” Ten wątek bardzo mi się podoba. Nic nie wiemy o rodzicach głównego bohatera – Babcia okazuje się być tą najbardziej zaufaną i bliską osobą w życiu Pieńka. Do tego mieszka „w dużym domu w mieście” z czego można wnioskować, że życie kulturalne nie jest jej obce. Babcia jest po prostu FAJNA. Związek dzieci z babciami/dziadkami jest często poza naszym (rodziców) rozumieniem. Jest to piękna więź, oparta na czystej miłości, zabawie i stuprocentowym porozumieniu. Cieszę się, że autorka doceniła mądrość i doświadczenie dziadków.
Babcia nas nie zawodzi – faktycznie jest mądra i doświadczona, sugeruje wnukowi urządzenie muzeum, gdzie mógłby nie tylko uporządkować swoje zbiory, ale też zaprezentować je innym. Daje mu też rady dotyczące marketingu – no, Babcia, wygrywa. Pieniek ostatecznie otwiera muzeum. Nasz mały bohater „robi wszystko, żeby zadowolić publiczność”, prezentuje, opowiada, nawet „robi miny, podskakuje” i tańcuje. Na początku mu się to podoba, niestety z dnia na dzień czuję się coraz bardziej eksploatowany i zmęczony. Na szczęście Pieniek nie boi się podejmować trudnych decyzji (pewnie znowu wpływ Babci) i postanawia zamknąć muzeum. I tu pojawia się kolejny problem…co zrobić z tymi wszystkimi eksponatami? A gdzie problem – tam i Babcia! Babcia jak zwykle mądrze doradza, a do tego, z duchem czasów, bardzo ekologicznie. Babcia znowu rządzi. Ale nic już nie zdradzę – przekonajcie się sami, dlaczego Pieniek mógł wreszcie zasnąć spokojnie, dlaczego Babcia to najlepszy przyjaciel dziecka i jak ostatecznie powstało DZIEŁO SZTUKI.
www.drobnymmaczkiem.com - zapraszam serdecznie na mojego bloga o książkach dla dzieci!
Pieńka dostaliśmy w prezencie od Cioci Natalii. Niby nie powinno się oceniać książki po okładce, ale od razu ją po okładce oceniłam – jest po prostu pięknie wydana. Urzekła mnie. Ilustracje są utrzymane w „leśnej”, zgniłozielono-brązowej tonacji. Bardziej profesjonalnie rzecz ujmując –...
Nieco się różnię od Pieńka, choć jednocześnie jesteśmy bardzo podobni.
Pieniek jest ożywionym kawałkiem drewna, ja jestem człowiekiem.
Ale Pieniek to chomik i ja też jestem chomikiem.
Chomik chomikuje, czyli zbiera / zachowuje na potem ;-)
Pieniek zbiera wszystko, co zobaczy podczas wtorkowych spacerów po lesie.
Ja zbieram zawsze prawie wszystko (trwałe), co zostaje...
np. pozostałości po kartonowych elementach gier.
Zbieram też pudełka i inne opakowania, nakrętki (a bywa, że i plastikowe butelki),
torebki po prezentach, fragmenty ozdobnych papierów, fragmenty kolorowych kartek,
wstążeczki, sznurki, guziki, koraliki, skuwki od flamastrów, oraz mnóstwo innych rzeczy.
Pieniek wszystko opisuje, kataloguje, segreguje.
Ja część rzeczy segreguję, części nie, niczego nie opisuję ;-p
Pieniek ma tych rzeczy za dużo, ja też.
Idąc za radą Babci, Pieniek postanawia otworzyć muzeum,
żeby wszyscy mogli podziwiać jego zbiory.
Ja nikomu niczego nie pokazuję (w jego nieprzetworzonej postaci) ;-p
Muzeum Pieńka cieszy się olbrzymim zainteresowaniem,
ale niesie ze sobą pewne niedogodności.
Za radą Babci Pieniek postanawia więc pozbyć się swoich zbiorów.
Ja chyba nigdy do tego nie dojrzeję...
CO prawda udało mi się zrezygnować z chomikowania niektórych przedmiotów
(np. szklanych butelek, czy elementów długopisów),
ale nie jestem w stanie wyrzucić / oddać / sprzedać niczego ze swoich zbiorów.
Dlaczego?
Bo mam takie doświadczenie:
zawsze kilka dni po tym, gdy się czegoś pozbyłam - okazywało się to niezbędne.
Po prostu niezbędne!!!
Właśnie wtedy tego potrzebowałam, akurat teraz to by się wtedy przydało.
Do zrobienia broszki, do przyklejenia na pracę plastyczną, do związania czegoś tam, do grania,
do przyszycia..., do ozdobienia..., do zapakowania, do....
Czemu ja to wyrzuciłam? Ach, czemu?
Takie oto refleksje miałam po przeczytaniu książki "Pieniek otwiera muzeum"
(tekst i ilustracje: Åshild Kanstad Johnsen).
Córka też czytała, a jakże :-)
Obie uważamy, że wygląd Pieńka (w zasadzie jego istota: ożywiony pień) rodzi logiczne i moralne dylematy.
Skoro on jest żywy, to czy gałązki, które zbiera też są żywe?
Skoro jego przyjacielem jest Świerk, to czy wypada mu dołączyć do swoich zbiorów świerkową gałązkę?
Znacie jeszcze jakiegoś chomika?
A może sami chomikujecie? ;-)
Nieco się różnię od Pieńka, choć jednocześnie jesteśmy bardzo podobni.
Pieniek jest ożywionym kawałkiem drewna, ja jestem człowiekiem.
Ale Pieniek to chomik i ja też jestem chomikiem.
Chomik chomikuje, czyli zbiera / zachowuje na potem ;-)
Pieniek zbiera wszystko, co zobaczy podczas wtorkowych spacerów po lesie.
Ja zbieram zawsze prawie wszystko (trwałe), co...
Przede wszystkim pomysł na głównego bohatera - absolutnie oryginalny, a do tego dogłębne 'rozpracowanie' fenomenu zbieractwa dzieci (i pewnie sporej rzeszy dorosłych) - jakże rozpoznawalnej cechy rodzaju ludzkiego! Całość tworzy oryginalną lekturę, do której wracamy już od tygodnia... co wieczór i za każdym razem odkrywamy w niej jakieś nowe smaczki.
Stanowczo domagamy się sequala z Pieńkiem w roli głównej!
rozbrajająca, rozwijająca, frapująca książka.
Przede wszystkim pomysł na głównego bohatera - absolutnie oryginalny, a do tego dogłębne 'rozpracowanie' fenomenu zbieractwa dzieci (i pewnie sporej rzeszy dorosłych) - jakże rozpoznawalnej cechy rodzaju ludzkiego! Całość tworzy oryginalną lekturę, do której wracamy już od tygodnia... co wieczór i za każdym razem odkrywamy w...
(...) W książce Åshild Kanstad Johnsen, norweskiej autorki, Pieniek mieszka w lesie, położonym blisko dużego miasta, w którym mieszka jego babcia. Babcia ma w tej opowieści do odegrania ważną rolę: doradcy i głosu zdrowego rozsądku. „Głos” jest potrzebny, ponieważ nasz bohater ogarnięty jest manią patologicznego zbieractwa – w każdy wtorek wychodzi na spokojny spacer po lesie, z pustym koszykiem w ręku, a wraca do domu z pełnym. W salonie rozkłada znalezione przedmioty i zaczyna układać – katalogować.
Syllogomania jest zaburzeniem, które może prowadzić do obniżenia komfortu przebywania w przestrzeni domowej, ponieważ wszystkie szuflady, szafy, półki zajęte są przez posiadane przedmioty. Co zrobić, gdy „w żadnym z pudełek i w żadnej z szuflad nie ma już więcej miejsca”? Najlepiej zadzwonić do Babci, która z pewnością znajdzie jakieś rozwiązanie. I faktycznie znajduje. Najpierw jedno, a potem kolejne. Nie będę zdradzał, na czym one polegają. Choć, oczywiście, jeśli ma się w pamięci tytuł omawianego picturebooka, to osoby, które nie czytały, mogą domyśleć się, co zaproponowała Babcia. Jednakże to jedynie część rozwiązania problemów Pieńka...
- - -
cały tekst można przeczytać tu:
http://dybuk.wordpress.com/2014/07/30/pieniek-otwiera-muzeum/
(...) W książce Åshild Kanstad Johnsen, norweskiej autorki, Pieniek mieszka w lesie, położonym blisko dużego miasta, w którym mieszka jego babcia. Babcia ma w tej opowieści do odegrania ważną rolę: doradcy i głosu zdrowego rozsądku. „Głos” jest potrzebny, ponieważ nasz bohater ogarnięty jest manią patologicznego zbieractwa – w każdy wtorek wychodzi na spokojny spacer po...
W sam raz dla 5latka. Rysunki interesują dziecko
W sam raz dla 5latka. Rysunki interesują dziecko
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzezabawna książeczka dla najmłodszych czytelników, opowiadająca o leśnym Pieńku, który uwielbia spacerować po lesie - znajdując przy tym całą masę „skarbów”.
Ile razy wracając ze spaceru dzieciaki przynoszą do domu piórko, szyszkę, patyk, kamyk – no bo się przyda. Pieniek wraz z babcią ma plan i postanawia otworzyć muzeum, by prezentować szerszej publice swoje znaleziska. Jak mu poszło? Czy muzeum to dobry pomysł? O tym przeczytajcie sami
www.wopisie.pl - Tu dzieci mają głos!
Przezabawna książeczka dla najmłodszych czytelników, opowiadająca o leśnym Pieńku, który uwielbia spacerować po lesie - znajdując przy tym całą masę „skarbów”.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toIle razy wracając ze spaceru dzieciaki przynoszą do domu piórko, szyszkę, patyk, kamyk – no bo się przyda. Pieniek wraz z babcią ma plan i postanawia otworzyć muzeum, by prezentować szerszej publice swoje...
Krótka, zabawna i bardzo pouczająca książka z przesłaniem ekologicznym i zero waste. Przestroga dla kolekcjonerów, miód na serce dla minimalistów, radość dla analogowców piszących ręcznie i gromadzących zdjęcia w postaci odbitek na papierze.
O samotności, spacerach, wspierających osobach z rodziny, pomocnych przyjaciołach, relacjach społecznych, środowisku, kreatywności, pomocy innym i jeszcze wielu innych, hmm, rzeczach.
W rzeczy samej ciekawa rzecz.
PS Tom pokrewny artystyczne i tematyczne do "Szczęki Alfreda".
Krótka, zabawna i bardzo pouczająca książka z przesłaniem ekologicznym i zero waste. Przestroga dla kolekcjonerów, miód na serce dla minimalistów, radość dla analogowców piszących ręcznie i gromadzących zdjęcia w postaci odbitek na papierze.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toO samotności, spacerach, wspierających osobach z rodziny, pomocnych przyjaciołach, relacjach społecznych, środowisku, kreatywności,...
www.drobnymmaczkiem.com - zapraszam serdecznie na mojego bloga o książkach dla dzieci!
Pieńka dostaliśmy w prezencie od Cioci Natalii. Niby nie powinno się oceniać książki po okładce, ale od razu ją po okładce oceniłam – jest po prostu pięknie wydana. Urzekła mnie. Ilustracje są utrzymane w „leśnej”, zgniłozielono-brązowej tonacji. Bardziej profesjonalnie rzecz ujmując – są monochromatyczne, ale książka, bynajmniej, nie jest przez to przytłaczająca czy mało atrakcyjna. Norweska autorka i zarazem ilustratorka w pozornie prosty i oszczędny sposób opowiedziała słowem i obrazem bardzo ciekawą historię. No dobrze, ad rem: kim właściwie jest ten cały Pieniek? I dlaczego otwiera muzeum?
Pieniek to spersonifikowany kawałek drewna, ale niczym nie przypomina swojego sławnego kuzyna Pinokia – Pieniek jest po prostu pieńkiem z lasu. Mieszka w małym drewnianym domku. A oprócz tego jest kompulsywnym zbieraczem. I tu zaczyna nam się zapalać światełko, bo największymi zbieraczami-pasjonatami (oprócz Pieńków) są jeszcze…dzieci. Ano właśnie! Dzieci zbierają wszystko – od kasztanów i kapsli, po kamienie i papierki. I co z tym wszystkim robić?
Pieniek we wtorki chodzi na spacery i…„zbiera i zbiera. I zbiera.” Potem przychodzi do domu i rozkłada wszystko na podłodze. Ten moment to chyba ulubiony etap zbierania Pieńka i mogę śmiało powiedzieć, że także ulubiony moment w książce moich dzieci. Całe dwie strony wypełnione po brzegi przedmiotami, które zebrał Pieniek. Szyszki, gałązki, rękawiczki, opony, sztućce, kapelusze itp. Na tej stronie spędzamy najwięcej czasu. Zarówno czterolatek i jak i dwulatek są zachwyceni. Albo sami nazywają przedmioty, albo bawimy się w zgadywanie i szukanie któregoś z przedmiotów na stronie. Dzieci uwielbiają szczegóły, są zachwycone, gdy coś się na stronie dzieje. Tutaj najczęściej się zatrzymujemy na jakieś…10-15 minut.
Wracając do fabuły…Główny bohater do pewnego momentu mistrzowsko ogarnia swoje zbiory (kataloguje, podpisuje, segreguje, definiuje) ale nadchodzi taki dzień w życiu Pieńka (niejeden taki przeżyłam), kiedy, mówiąc delikatnie, Pieńka zaczyna przerastać jego pasja i chaos przejmuje kontrolę. To jest moment, w którym Pieniek postanawia zadzwonić do swojej Babci, którą „bardzo kocha” i która „jest taka mądra!” Autorka wspomina, że kiedy Pieniek nie może sobie z czymś poradzić „ZAWSZE dzwoni do Babci.” Ten wątek bardzo mi się podoba. Nic nie wiemy o rodzicach głównego bohatera – Babcia okazuje się być tą najbardziej zaufaną i bliską osobą w życiu Pieńka. Do tego mieszka „w dużym domu w mieście” z czego można wnioskować, że życie kulturalne nie jest jej obce. Babcia jest po prostu FAJNA. Związek dzieci z babciami/dziadkami jest często poza naszym (rodziców) rozumieniem. Jest to piękna więź, oparta na czystej miłości, zabawie i stuprocentowym porozumieniu. Cieszę się, że autorka doceniła mądrość i doświadczenie dziadków.
Babcia nas nie zawodzi – faktycznie jest mądra i doświadczona, sugeruje wnukowi urządzenie muzeum, gdzie mógłby nie tylko uporządkować swoje zbiory, ale też zaprezentować je innym. Daje mu też rady dotyczące marketingu – no, Babcia, wygrywa. Pieniek ostatecznie otwiera muzeum. Nasz mały bohater „robi wszystko, żeby zadowolić publiczność”, prezentuje, opowiada, nawet „robi miny, podskakuje” i tańcuje. Na początku mu się to podoba, niestety z dnia na dzień czuję się coraz bardziej eksploatowany i zmęczony. Na szczęście Pieniek nie boi się podejmować trudnych decyzji (pewnie znowu wpływ Babci) i postanawia zamknąć muzeum. I tu pojawia się kolejny problem…co zrobić z tymi wszystkimi eksponatami? A gdzie problem – tam i Babcia! Babcia jak zwykle mądrze doradza, a do tego, z duchem czasów, bardzo ekologicznie. Babcia znowu rządzi. Ale nic już nie zdradzę – przekonajcie się sami, dlaczego Pieniek mógł wreszcie zasnąć spokojnie, dlaczego Babcia to najlepszy przyjaciel dziecka i jak ostatecznie powstało DZIEŁO SZTUKI.
www.drobnymmaczkiem.com - zapraszam serdecznie na mojego bloga o książkach dla dzieci!
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPieńka dostaliśmy w prezencie od Cioci Natalii. Niby nie powinno się oceniać książki po okładce, ale od razu ją po okładce oceniłam – jest po prostu pięknie wydana. Urzekła mnie. Ilustracje są utrzymane w „leśnej”, zgniłozielono-brązowej tonacji. Bardziej profesjonalnie rzecz ujmując –...
Nieco się różnię od Pieńka, choć jednocześnie jesteśmy bardzo podobni.
Pieniek jest ożywionym kawałkiem drewna, ja jestem człowiekiem.
Ale Pieniek to chomik i ja też jestem chomikiem.
Chomik chomikuje, czyli zbiera / zachowuje na potem ;-)
Pieniek zbiera wszystko, co zobaczy podczas wtorkowych spacerów po lesie.
Ja zbieram zawsze prawie wszystko (trwałe), co zostaje...
np. pozostałości po kartonowych elementach gier.
Zbieram też pudełka i inne opakowania, nakrętki (a bywa, że i plastikowe butelki),
torebki po prezentach, fragmenty ozdobnych papierów, fragmenty kolorowych kartek,
wstążeczki, sznurki, guziki, koraliki, skuwki od flamastrów, oraz mnóstwo innych rzeczy.
Pieniek wszystko opisuje, kataloguje, segreguje.
Ja część rzeczy segreguję, części nie, niczego nie opisuję ;-p
Pieniek ma tych rzeczy za dużo, ja też.
Idąc za radą Babci, Pieniek postanawia otworzyć muzeum,
żeby wszyscy mogli podziwiać jego zbiory.
Ja nikomu niczego nie pokazuję (w jego nieprzetworzonej postaci) ;-p
Muzeum Pieńka cieszy się olbrzymim zainteresowaniem,
ale niesie ze sobą pewne niedogodności.
Za radą Babci Pieniek postanawia więc pozbyć się swoich zbiorów.
Ja chyba nigdy do tego nie dojrzeję...
CO prawda udało mi się zrezygnować z chomikowania niektórych przedmiotów
(np. szklanych butelek, czy elementów długopisów),
ale nie jestem w stanie wyrzucić / oddać / sprzedać niczego ze swoich zbiorów.
Dlaczego?
Bo mam takie doświadczenie:
zawsze kilka dni po tym, gdy się czegoś pozbyłam - okazywało się to niezbędne.
Po prostu niezbędne!!!
Właśnie wtedy tego potrzebowałam, akurat teraz to by się wtedy przydało.
Do zrobienia broszki, do przyklejenia na pracę plastyczną, do związania czegoś tam, do grania,
do przyszycia..., do ozdobienia..., do zapakowania, do....
Czemu ja to wyrzuciłam? Ach, czemu?
Takie oto refleksje miałam po przeczytaniu książki "Pieniek otwiera muzeum"
(tekst i ilustracje: Åshild Kanstad Johnsen).
Córka też czytała, a jakże :-)
Obie uważamy, że wygląd Pieńka (w zasadzie jego istota: ożywiony pień) rodzi logiczne i moralne dylematy.
Skoro on jest żywy, to czy gałązki, które zbiera też są żywe?
Skoro jego przyjacielem jest Świerk, to czy wypada mu dołączyć do swoich zbiorów świerkową gałązkę?
Znacie jeszcze jakiegoś chomika?
A może sami chomikujecie? ;-)
https://bajdocja.blogspot.com/2018/01/dwa-chomiki-pieniek-i-ja.html
Nieco się różnię od Pieńka, choć jednocześnie jesteśmy bardzo podobni.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPieniek jest ożywionym kawałkiem drewna, ja jestem człowiekiem.
Ale Pieniek to chomik i ja też jestem chomikiem.
Chomik chomikuje, czyli zbiera / zachowuje na potem ;-)
Pieniek zbiera wszystko, co zobaczy podczas wtorkowych spacerów po lesie.
Ja zbieram zawsze prawie wszystko (trwałe), co...
Prosta i zabawna, pro-ekologiczna książeczka. Polecam nie tylko dla małych zbieraczy.
Prosta i zabawna, pro-ekologiczna książeczka. Polecam nie tylko dla małych zbieraczy.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo torozbrajająca, rozwijająca, frapująca książka.
Przede wszystkim pomysł na głównego bohatera - absolutnie oryginalny, a do tego dogłębne 'rozpracowanie' fenomenu zbieractwa dzieci (i pewnie sporej rzeszy dorosłych) - jakże rozpoznawalnej cechy rodzaju ludzkiego! Całość tworzy oryginalną lekturę, do której wracamy już od tygodnia... co wieczór i za każdym razem odkrywamy w niej jakieś nowe smaczki.
Stanowczo domagamy się sequala z Pieńkiem w roli głównej!
rozbrajająca, rozwijająca, frapująca książka.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toPrzede wszystkim pomysł na głównego bohatera - absolutnie oryginalny, a do tego dogłębne 'rozpracowanie' fenomenu zbieractwa dzieci (i pewnie sporej rzeszy dorosłych) - jakże rozpoznawalnej cechy rodzaju ludzkiego! Całość tworzy oryginalną lekturę, do której wracamy już od tygodnia... co wieczór i za każdym razem odkrywamy w...
(...) W książce Åshild Kanstad Johnsen, norweskiej autorki, Pieniek mieszka w lesie, położonym blisko dużego miasta, w którym mieszka jego babcia. Babcia ma w tej opowieści do odegrania ważną rolę: doradcy i głosu zdrowego rozsądku. „Głos” jest potrzebny, ponieważ nasz bohater ogarnięty jest manią patologicznego zbieractwa – w każdy wtorek wychodzi na spokojny spacer po lesie, z pustym koszykiem w ręku, a wraca do domu z pełnym. W salonie rozkłada znalezione przedmioty i zaczyna układać – katalogować.
Syllogomania jest zaburzeniem, które może prowadzić do obniżenia komfortu przebywania w przestrzeni domowej, ponieważ wszystkie szuflady, szafy, półki zajęte są przez posiadane przedmioty. Co zrobić, gdy „w żadnym z pudełek i w żadnej z szuflad nie ma już więcej miejsca”? Najlepiej zadzwonić do Babci, która z pewnością znajdzie jakieś rozwiązanie. I faktycznie znajduje. Najpierw jedno, a potem kolejne. Nie będę zdradzał, na czym one polegają. Choć, oczywiście, jeśli ma się w pamięci tytuł omawianego picturebooka, to osoby, które nie czytały, mogą domyśleć się, co zaproponowała Babcia. Jednakże to jedynie część rozwiązania problemów Pieńka...
- - -
cały tekst można przeczytać tu:
http://dybuk.wordpress.com/2014/07/30/pieniek-otwiera-muzeum/
(...) W książce Åshild Kanstad Johnsen, norweskiej autorki, Pieniek mieszka w lesie, położonym blisko dużego miasta, w którym mieszka jego babcia. Babcia ma w tej opowieści do odegrania ważną rolę: doradcy i głosu zdrowego rozsądku. „Głos” jest potrzebny, ponieważ nasz bohater ogarnięty jest manią patologicznego zbieractwa – w każdy wtorek wychodzi na spokojny spacer po...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to