Od momentu, w którym przeczytałam tę książkę, minęły mniej więcej dwa miesiące i zapamiętałam ją tak, że aż musiałam sięgnąć na półkę, żeby w ogóle przypomnieć sobie, czy było w niej cokolwiek godnego uwagi.
Jak słusznie zauważył tłumacz we wstępie, ballady rządzą się swoimi prawami: narracja czasem się rwie, wątki nie znajdują satysfakcjonującego rozwiązania i zostawiają czytelnika z uczuciem, że czegoś za brakło. Podejmują też wątki powszechnie znane: człowiek trafia do krainy elfów (jak Tam Lin, o którym ballada też znalazła się w tym zbiorze, jednak do prozaicznych parafraz jest jej bardzo daleko), a to odtrącony przez królową dworzanin oskarżył ją przed królem o zdradę (nie jest to jedyny wątek zaczerpnięty z legend arturiańskich), a to zazdrosna siostra zabija młodszą, aby wyjść za jej narzeczonego, a to król musi oddać wszystkie swoje dobra aby spełnić życzenia potwornej czarownicy, która nad ranem okazuje się piękną dziewczyną (motyw starszy niż legendy arturiańskie)... większość z tych wątków jest doskonale znana z bardziej wyrafinowanych opracowań. Całości dopełniają liczne ballady o najczęściej tragicznej miłości oraz te, które w bardzo uproszczony sposób przekazują prawidła moralne i społeczne przykazy, które jej dotyczą. Trudno też dopatrywać się w nieskomplikowanych tropach poetyckich jakichś szczególnych wartości estetycznych. Jedyne, co wyróżnia ten zbiór wśród innych, to ballady przekazujące historie o konfliktach i z Anglikami i stopniowej utracie niepodległości na rzecz Anglii ("Johnie Armstrong", "Odstępca Murray").
Miła, niezobowiązująca lektura, ot i wszystko - a osobom zainteresowanym polecam dalekie od doskonałości, ale wciąż bardziej wyczerpujące temat książki z Armoryki.
Od momentu, w którym przeczytałam tę książkę, minęły mniej więcej dwa miesiące i zapamiętałam ją tak, że aż musiałam sięgnąć na półkę, żeby w ogóle przypomnieć sobie, czy było w niej cokolwiek godnego uwagi.
Jak słusznie zauważył tłumacz we wstępie, ballady rządzą się swoimi prawami: narracja czasem się rwie, wątki nie znajdują satysfakcjonującego rozwiązania i zostawiają...
Magiczny zbiór ballad i pieśni z Wysp, coś jak skrzyżowanie dziecięcych bajek z Mickiewiczem. Gorąco polecam, nie tylko miłośnikom historii i kultury Brytanii.
Magiczny zbiór ballad i pieśni z Wysp, coś jak skrzyżowanie dziecięcych bajek z Mickiewiczem. Gorąco polecam, nie tylko miłośnikom historii i kultury Brytanii.
Od momentu, w którym przeczytałam tę książkę, minęły mniej więcej dwa miesiące i zapamiętałam ją tak, że aż musiałam sięgnąć na półkę, żeby w ogóle przypomnieć sobie, czy było w niej cokolwiek godnego uwagi.
Jak słusznie zauważył tłumacz we wstępie, ballady rządzą się swoimi prawami: narracja czasem się rwie, wątki nie znajdują satysfakcjonującego rozwiązania i zostawiają czytelnika z uczuciem, że czegoś za brakło. Podejmują też wątki powszechnie znane: człowiek trafia do krainy elfów (jak Tam Lin, o którym ballada też znalazła się w tym zbiorze, jednak do prozaicznych parafraz jest jej bardzo daleko), a to odtrącony przez królową dworzanin oskarżył ją przed królem o zdradę (nie jest to jedyny wątek zaczerpnięty z legend arturiańskich), a to zazdrosna siostra zabija młodszą, aby wyjść za jej narzeczonego, a to król musi oddać wszystkie swoje dobra aby spełnić życzenia potwornej czarownicy, która nad ranem okazuje się piękną dziewczyną (motyw starszy niż legendy arturiańskie)... większość z tych wątków jest doskonale znana z bardziej wyrafinowanych opracowań. Całości dopełniają liczne ballady o najczęściej tragicznej miłości oraz te, które w bardzo uproszczony sposób przekazują prawidła moralne i społeczne przykazy, które jej dotyczą. Trudno też dopatrywać się w nieskomplikowanych tropach poetyckich jakichś szczególnych wartości estetycznych. Jedyne, co wyróżnia ten zbiór wśród innych, to ballady przekazujące historie o konfliktach i z Anglikami i stopniowej utracie niepodległości na rzecz Anglii ("Johnie Armstrong", "Odstępca Murray").
Miła, niezobowiązująca lektura, ot i wszystko - a osobom zainteresowanym polecam dalekie od doskonałości, ale wciąż bardziej wyczerpujące temat książki z Armoryki.
Od momentu, w którym przeczytałam tę książkę, minęły mniej więcej dwa miesiące i zapamiętałam ją tak, że aż musiałam sięgnąć na półkę, żeby w ogóle przypomnieć sobie, czy było w niej cokolwiek godnego uwagi.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toJak słusznie zauważył tłumacz we wstępie, ballady rządzą się swoimi prawami: narracja czasem się rwie, wątki nie znajdują satysfakcjonującego rozwiązania i zostawiają...
Magiczny zbiór ballad i pieśni z Wysp, coś jak skrzyżowanie dziecięcych bajek z Mickiewiczem. Gorąco polecam, nie tylko miłośnikom historii i kultury Brytanii.
Magiczny zbiór ballad i pieśni z Wysp, coś jak skrzyżowanie dziecięcych bajek z Mickiewiczem. Gorąco polecam, nie tylko miłośnikom historii i kultury Brytanii.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to