Do tej książki podchodziłam dwa razy. Za pierwszym razem zaczęłam, przeczytałam kilkadziesiąt stron i odłożyłam. Wydała mi się trochę nudna, ale widocznie to nie był czas na nią. Za drugim razem zachwyciłam się od początku. To ten typ książek, który lubię, czyli połączenie osobistej historii, angażującej mnie emocjonalnie, z pysznym jedzeniem. "Język baklawy" pobudził moje zmysły smakami, zapachami, dotykiem i jednocześnie rozpieścił mnie emocjonalnie tęsknotą, przeżywaniem. Było pięknie, tęsknie, rozterkowo. I tego mi było trzeba. O tęsknocie za tatą, o szukaniu swojego miejsca, i rozważaniu, czy takie w ogóle może istnieć, i czym może być. I garść przepisów. Chcę więcej!
Do tej książki podchodziłam dwa razy. Za pierwszym razem zaczęłam, przeczytałam kilkadziesiąt stron i odłożyłam. Wydała mi się trochę nudna, ale widocznie to nie był czas na nią. Za drugim razem zachwyciłam się od początku. To ten typ książek, który lubię, czyli połączenie osobistej historii, angażującej mnie emocjonalnie, z pysznym jedzeniem. "Język baklawy" pobudził...
Uwielbiam baklawę! Jeść! Zdecydowanie nie przyrządzać. Może właśnie z zerowego zainteresowania gotowaniem, pieczeniem, smażeniem itp. wzięło się moje niewielkie zainteresowanie treścią książki.
Uwielbiam baklawę! Jeść! Zdecydowanie nie przyrządzać. Może właśnie z zerowego zainteresowania gotowaniem, pieczeniem, smażeniem itp. wzięło się moje niewielkie zainteresowanie treścią książki.
Książka bardzo pobudzająca apetyt, gratka dla miłośników smaków, zapachów i niespiesznie snutych opowieści.
Odnalazłam się w tej tematyce bez problemów, gdyż uwielbiam spotkania i długie rozmowy z przyjaciółmi przy stole, najlepiej w śródziemnomorskiej tonacji, z dobrym winem w tle... Tu południową kuchnię zastąpiły mi orientalne smakołyki rodem z Jordanii. I chociaż z wschodnich przysmaków gustuję właściwie tylko w słodyczach i warzywnych wariacjach z bakłażanem w roli głównej, rozpływałam się, czytając także o mięsiwach, zwłaszcza kurczaku przyrządzanym na różne sposoby.
Nie jest to jednak tylko książka o jedzeniu, smakowaniu i delektowaniu się różnymi frykasami. To również (a może nawet przede wszystkim) autobiograficzna opowieść o zderzeniu się i przenikaniu odmiennych kultur.
Autorka wychowana przez matkę Amerykankę i ojca Jordańczyka dopiero w okresie dojrzewania dostrzega różnice w tradycjach Zachodu i Bliskiego Wschodu. Odczuwa je szczególnie boleśnie, gdy ojciec zaczyna ingerować w jej prywatność, zabrania spotkań z kolegami i na siłę próbuje uczynić z niej "uczciwą i porządną dziewczynę". Nastolatka buntuje się i to uczucie towarzyszy jej jeszcze przez kilkanaście lat, zanim znajdzie w sobie tyle siły i doświadczenia, by umieć dostrzec w orientalnym dziedzictwie także plusy i by nauczyć się świadomego, zdecydowanego korzystania z prawa wyboru oraz decydowania o sobie.
"Język baklawy" to ciepła, momentami zabawna, momentami smutna opowieść o rodzinie, tolerancji, wielokulturowości współczesnej Ameryki, a także o poszukiwaniu swojego miejsca w świecie.
Czyta się przyjemnie i z zainteresowaniem.
Książka bardzo pobudzająca apetyt, gratka dla miłośników smaków, zapachów i niespiesznie snutych opowieści.
Odnalazłam się w tej tematyce bez problemów, gdyż uwielbiam spotkania i długie rozmowy z przyjaciółmi przy stole, najlepiej w śródziemnomorskiej tonacji, z dobrym winem w tle... Tu południową kuchnię zastąpiły mi orientalne smakołyki rodem z Jordanii. I chociaż z...
Biografia/wspomnienia pod znakiem arabskiej kuchni.
Autorka jest pół-Arabką pół-Amerykanką i opisuje swoje wczesne dzieciństwo i młodość w Ameryce i Jordanii, wiele problemów mniejszości etnicznych itp.
W każdym rozdziale znajdziemy przepisy na tradycyjne arabskie dania, które kilka razy sprawiły, że zrobiłam się okropnie głodna i zastanawiałam się, gdzie znajdę najbliższą arabską restaurację. :)
Biografia/wspomnienia pod znakiem arabskiej kuchni.
Autorka jest pół-Arabką pół-Amerykanką i opisuje swoje wczesne dzieciństwo i młodość w Ameryce i Jordanii, wiele problemów mniejszości etnicznych itp.
W każdym rozdziale znajdziemy przepisy na tradycyjne arabskie dania, które kilka razy sprawiły, że zrobiłam się okropnie głodna i zastanawiałam się, gdzie znajdę...
Bardzo ciekawe wspomnienia dorastającej w amerykańsko-arabskiej rodzinie Diany, gdzie na tle zderzenia kultur obserwujemy historie losów, przeplatających się z gotowaniem i jedzeniem.
W książce też znajdziemy przepisy na przygotowanie poszczególnych potraw.
Warto.
Bardzo ciekawe wspomnienia dorastającej w amerykańsko-arabskiej rodzinie Diany, gdzie na tle zderzenia kultur obserwujemy historie losów, przeplatających się z gotowaniem i jedzeniem.
W książce też znajdziemy przepisy na przygotowanie poszczególnych potraw.
Warto.
Cudowna. To rzeczywiście niecodzienne, żeby autor wplatał przepisy w opowieść, a tu jest to zrobione z wyczuciem i logicznie przedłuża każdy segment.
Wszystkie obrazy, rozmowy i jedzenie są opisane tak sugestywnie, że razem z Dianą smakowałam potraw w gwarze jordańskich rodzinnych spotkań i razem z nią cierpiałam na nostalgię za smakami i zapachami tego kraju.
Cudowna. To rzeczywiście niecodzienne, żeby autor wplatał przepisy w opowieść, a tu jest to zrobione z wyczuciem i logicznie przedłuża każdy segment.
Wszystkie obrazy, rozmowy i jedzenie są opisane tak sugestywnie, że razem z Dianą smakowałam potraw w gwarze jordańskich rodzinnych spotkań i razem z nią cierpiałam na nostalgię za smakami i zapachami tego kraju.
Bardzo smaczna książka ;) Każda jej strona niesie ze sobą jakieś kulinarne wspomnienie, refleksję, zapach ziół i pieczonych warzyw, a niekiedy nawet pełen przepis. Jest to w zasadzie zbiór wspomnień autorki, tak więc trudno oczekiwać pędzącej naprzód akcji, mimo to książkę czyta się całkiem szybko, tak jak zapewne szybko pochłaniałoby się jordańską maqlubę czy też nasyconą niezbyt przyzwoitymi skojarzeniami faszerowaną cukinię. Opis osobistych przeżyć autorki jest tyleż zabawny co refleksyjny, napełniony tęsknotą za miejscami i ludźmi, do których nie zawsze da się wrócić.
Uwaga: książka nie jest polecana dla osób odchudzających się - po prostu niemożliwym jest czytanie jej bez jakiejkolwiek zakąski ;)
Bardzo smaczna książka ;) Każda jej strona niesie ze sobą jakieś kulinarne wspomnienie, refleksję, zapach ziół i pieczonych warzyw, a niekiedy nawet pełen przepis. Jest to w zasadzie zbiór wspomnień autorki, tak więc trudno oczekiwać pędzącej naprzód akcji, mimo to książkę czyta się całkiem szybko, tak jak zapewne szybko pochłaniałoby się jordańską maqlubę czy też nasyconą...
"Język baklawy" to bardzo dobrze napisany pamiętnik z dzieciństwa i dorastania. Diana Abu-Jaber zawarła w nim swoje wspomnienia z różnych momentów życia, które wzbogaciła o fantastyczne przepisy dań kuchni arabskiej.
Autorka pochodzi z mieszanej arabsko-amerykańskiej rodziny. Jej ojciec dorastał w Jordanii, natomiast matka jest Amerykanką, ale ma swoje korzenie w Irlandii i Niemczech.
Diana od najmłodszych lat czuje się Amerykanką, wraz z rodzicami i dwiema siostrami mieszka w Syracuse w stanie Nowy Jork. Jej ojciec mocno pielęgnuje swoje pochodzenie, arabską tradycję, co chyba najbardziej przejawia się w gotowaniu dań tamtejszej kuchni.
W wieku 8 lat Diana wraz z rodziną przenosi się do Jordanii. Wówczas następuje prawdziwe zderzenie dwóch zupełnie różnych światów. Nowe zapachy, doznania, dźwięki tak różne od tych znanych z Ameryki.
Dziewczynka dość szybko aklimatyzuje się w nowym otoczeniu, zdobywa spore grono przyjaciół, coraz lepiej radzi sobie z językiem. Ale nie zawsze przystosowanie się do nowych warunków jest takie proste i bezbolesne. Niestety po roku ojciec Diany podejmuje decyzję o powrocie do Stanów i rodzina znów musi zmieniać całe swoje życie przeprowadzając się za ocean. Powrót do Ameryki, zakup nowego domu na prowincji i kolejna ogromna zmiana w życiu wywołuje w dziewczynce pewne wewnętrzne rozdarcie. Diana próbuje odnaleźć się w tej rzeczywistości, nie wie czy bardziej jest Arabką, czy Amerykanką, do której kultury jej bliżej. Chce znaleźć swoje miejsce na ziemi, ale czy jej się to uda?
Autorka bardzo dobrze pokazuje rozdźwięk pomiędzy kulturami, między mentalnością arabską i amerykańską. Będąc w Jordanii na zawsze pozostanie Amerykanką, a w Ameryce - Arabką.
"Język baklawy" to opowieść o dojrzewaniu, o przemianie dziewczynki w kobietę. W swoich wspomnieniach Diana Abu-Jaber wiele miejsca poświęca rodzinie i wartościom związanym z pielęgnowaniem swojego pochodzenia. Jest to też książka o relacjach ojciec - córka, o więzi, która jest wspaniała i mocna, ale czasem trudna do zaakceptowania. I co ciekawe - nie jest to powieść o arabskim świecie w odniesieniu do islamu jak to zazwyczaj bywa, ale o kulturze Bliskiego Wschodu w odniesieniu do... jedzenia.
„Według mnie to najlepszy sposób okazania miłości – nakarmić kogoś prosto z ręki.”
Wspomnienia Diany są pełne zapachów, aromatów, przypraw i niesamowitych smaków. Czy niewielki, prosty posiłek, czy wystawna, elegancka uczta - potrawy zawsze przygotowywane są z ogromną starannością i dbałością o szczegóły. Ważne jest to, aby nikt nie wyszedł głodny, ponieważ poprzez jedzenie wyrażana jest miłość i szacunek do drugiego człowieka.
Bardzo podobało mi się zestawienie "plastikowej", sztucznej Ameryki z aromatycznym i barwnym Bliskim Wschodem.
Bogaty, nieco liryczny, ale niezwykle sugestywny język i nostalgia bijąca ze wspomnień porusza do głębi. To niezwykle ciepła opowieść, która zainteresuje nawet bardzo wymagających czytelników. Przepisy na potrawy zamieszczone w tekście nie nudzą, a dodają smaku i uroku całej książce. Serdecznie polecam.
"Język baklawy" to bardzo dobrze napisany pamiętnik z dzieciństwa i dorastania. Diana Abu-Jaber zawarła w nim swoje wspomnienia z różnych momentów życia, które wzbogaciła o fantastyczne przepisy dań kuchni arabskiej.
Autorka pochodzi z mieszanej arabsko-amerykańskiej rodziny. Jej ojciec dorastał w Jordanii, natomiast matka jest Amerykanką, ale ma swoje korzenie w Irlandii...
Język baklawy to książka o wspomnieniach Diany Abu-Jaber. Książka przepełniona mnóstwem ilości jedzenia. To moje drugie spotkanie z serią Dolce Vita wydawnictwa Czarne. Drugie, lecz tak samo przyjemne jak pierwsze, czyli „Brudna robota”. Przy obu historiach czułam głód. Głód od tylu zawartych w nich potraw i chęci ich spróbowania, oraz głód dalszego czytania. Książki te można by czytać w nieskończoność, marząc o tym, aby to jedzenie znalazło się na naszych stołach i abyśmy mogli je smakować.
Diana abu-jaber jest amerykańską pisarką jordańskiego pochodzenia. Język baklawy to zbieranina wspomnień z różnych okresów jej życia. Wspomnień, które w jakiś sposób ukształtowały to kim jest. W książce ukazane mamy zderzenie dwóch kultur, arabskiej i amerykańskiej. Diana dorastała w Ameryce, ale jej serce należy także do Jordanii. Jest to opowieść o umiejętności odnalezienia się w świecie, tak odmiennym od rodzinnych korzeni. O tym jak imigranci próbują odnaleźć się na obczyźnie. O poszukiwaniu swojej tożsamości, a przede wszystkim o jedzeniu.
Diana dorastała na amerykańskiej prowincji, wśród swojej emigranckiej rodziny. Wśród wujków i kuzynów, którzy przybyli do ameryki za lepszym życiem. Jej matka była amerykanką, posiadającą irlandzko-niemieckie korzenie, a ojciec był rodowitym Jordańczykiem. Diana była najstarsza wśród swojego rodzeństwa. Miała dwie młodsze siostry.
Autorka ukazała nam niezwykły obraz swojej rodziny. Emocje towarzyszące im przez życie jakie toczyli w obcym,ale jednocześnie także już ich kraju. Pokazała nam ich starania odnalezienia się na obcej ziemi. Relacje jakie im towarzyszyły i łączyły. Reakcje między Dianą, a jej ojcem nie należały do najłatwiejszych. Mężczyzna przez dłuży okres życia nie potrafił się odnaleźć. Wychowywał córki według arabskich zasad. Marzył, aby otworzyć własną restauracją z prawdziwego zdarzenia. Gdy Diana miała osiem lat, ojciec stęskniony za swoim krajem, postanowił wrócić tam ze swoją rodziną.Tak Diana zasmakowała życia w Jordanii. Jednak nie zostali tam na stałe, bo po pewnym czasie, gdy dziewczynka przyzwyczaiła się do nowych, otaczających ją realiów, mężczyzna postanowił z powrotem wyjechać do ameryki. I tak Diana zostaje rozdarta między dwoma światami. Między dwoma różnymi mentalnościami – amerykańską i jordańską.Próbuje się w tym wszystkim odnaleźć, odkryć czy jest bardziej amerykanką,czy jordanką.Szuka swego własnego ja i swego miejsca na ziemi.
Dla mnie najciekawszą częścią książki, były zdecydowanie wspomnienia z dzieciństwa autorki. Jedno z takich wspomnień dotyczyło baranka, małego jagnięcia. Dzieci tuliły się do niego w szopie, po czym pojechały z ciociami na lody. W tym czasie, wujkowie chcąc ukazać swoją arabską stronę, zachować się zgodnie z arabskim obyczajem,mimo niechęci, postanawiają zarżnąć jagniątko i zrobić z niego ucztę. Niestety brak doświadczenia sprawia, że zwierzę cierpi katusze i umiera w męczarniach. Gdy dzieci wracają do domu, panowie okłamują je, że baranek pojechał odwiedzić babcię, co wydaje się dzieciom trochę absurdalne, ponieważ baranki nie mają babć. Wieczorem niczego nieświadome spożywają jagniątko podczas kolacji, a panowie odmawiają jej zjedzenia. Nie jest to zabawne wspomnienie, ale takie „prawdziwe”, inne.
W książce jedzenie odgrywa istotną rolę. Pokazuje nam jak wpływa na nasze życie. To właśnie przy jedzeniu rodzina najczęściej integruje się ze sobą. Autorka pisze płynnie, przyjemnie, z poczuciem humoru.Ubarwia opisy wszystkiego poprzez zapach,smak. Warto także skupić uwagę na przepisy, które zawarła w swojej historii. Niektóre są naprawdę pyszne i warte wypróbowania. Chociaż odrobinę możemy zasmakować inne kultury. Naprawdę bardzo ciekawa książka, warta polecenia.
Język baklawy to książka o wspomnieniach Diany Abu-Jaber. Książka przepełniona mnóstwem ilości jedzenia. To moje drugie spotkanie z serią Dolce Vita wydawnictwa Czarne. Drugie, lecz tak samo przyjemne jak pierwsze, czyli „Brudna robota”. Przy obu historiach czułam głód. Głód od tylu zawartych w nich potraw i chęci ich spróbowania, oraz głód dalszego czytania. Książki te...
Książka "Język baklawy" to nie tylko obraz różnic międzykulturowych. To również opis różnic międzypokoleniowych. Obraz dążenia do swojego szczęścia, które zawsze związane jest z naszymi korzeniami. Pani Abu-Jaber porusza temat poszukiwania własnego "ja" wychowując się i żyjąc na styku dwóch kultur.
Dla mnie ta książka uczy szacunku do różnic międzyludzkich. A przepisy w niej zawarte przyprawiają o zawrót głowy.
Książka "Język baklawy" to nie tylko obraz różnic międzykulturowych. To również opis różnic międzypokoleniowych. Obraz dążenia do swojego szczęścia, które zawsze związane jest z naszymi korzeniami. Pani Abu-Jaber porusza temat poszukiwania własnego "ja" wychowując się i żyjąc na styku dwóch kultur.
Dla mnie ta książka uczy szacunku do różnic międzyludzkich. A przepisy w...
Mam mieszane uczucia. Nie mnie oceniać, bo to przecież wspomnienia, ale o ile początek świetny, to później robi się troszkę drętwo. Aczkolwiek jako powieść o poszukiwaniu własnej tożsamości w zderzeniu dwóch kultur - wartościowa.
Mam mieszane uczucia. Nie mnie oceniać, bo to przecież wspomnienia, ale o ile początek świetny, to później robi się troszkę drętwo. Aczkolwiek jako powieść o poszukiwaniu własnej tożsamości w zderzeniu dwóch kultur - wartościowa.
Czy ludzie muszą zdecydować kim są i gdzie jest ich miejsce? Czy człowiek może raz na zawsze określić swoją tożsamość? Ile razy możemy zmieniać swoje życie i czy jest to powiązane z określeniem samego siebie? To pytania, które unoszą sie nad najnowszą książką Diany Abu- Jaber pt. „Język baklawy. Wspomnienia".
Książka to specyficzna, liryczna, przepełniona zapachami, smakami, wspomnieniami z dzieciństwa. Abu-Jaber z rozmachem kreśli obraz swojej rodziny, powieść bowiem jest mocno osadzona w biografii autorki. Kręgosłupem konstrukcyjnym wspomnień są tradycyjne potrawy arabskie pełne oryginalnych i aromatycznych przypraw (znajdziecie tu mnóstwo przepisów).
Głównym motywem nie są jednak arabskie tradycje kulinarne.
Abu-Jaber była wychowywana w rodzinie jordańsko-amerykańskiej, żyła zatem na styku dwóch zupełnie odmiennych kultur, dwóch odmiennych światów. Mama jest Amerykanką, ojciec urodził się w Jordaniii i zna korzenie swojej rodziny tysiąc lat wstecz, matka zaś nawet nie jest pewna, czy jej przodkami byli Szwajcarzy, czy też może Niemcy. Bud nie może sobie znaleźć miejsca w świecie, tęskni za Jordanią, więc zabiera tam rodzinę i Diana w wieku ośmiu lat zostaje wrzucona w zupełnie nową rzeczywistość. Gdy dziewczynka już się zaklimatyzuje, oswoi z nowymi realiami, z nowym stylem życia, Bud znów zabiera rodzinę do Ameryki. Dzieciństwo spędzone po części w arabskiej kulturze, po części w amerykańskiej sprawia, że Abu-Jaber zaczyna zastanawiać się nad własną tożsamością i to pytanie towarzyszy jej do samego końca. Czy znajduje odpowiedź?
„Język baklawy" to również powieść inicjacyjna. Obserwujemy bohaterkę w momencie, gdy z dziewczynki przeobraża się w dorosła kobietę. Nad jej edukacją życiową czuwa oryginalna ciotka Aya, która jest w rodzinie uważana za nieco freakową kobitkę. Aya zajmuje się zielarstwem, jest rodzinną czarownicą, która potrafi znaleźć remedium na wszystkie troski - duchowe i somatyczne. To wyzwolona kobieta, mająca swoje zdanie, świetna kucharka. Jej cenne rady („ Wysokie obcasy nie są złe, ale nie zapominaj jak się biega" ; „Nigdy nie pozwól, żeby ktoś mówił ci co masz mówić, czuć, czy myśleć. Bez żadnych wyjątków. Jeśli nie możesz tego powiedzieć głośno, napisz na kawałku papieru") towarzyszą naszej bohaterce w okresie dojrzewania. Aya chroni również Dianę przed nieco despotycznym ojcem.
Wiadomo, że każdy z nas jako nastolatek przeżywa okres buntu i pierwsze miłości. Abu-Jaber nie była wyjątkiem. Autorka opisuje przezabawne sytuacje, gdy odwiedził ją kolega ze szkoły, a Bud wziął go na poważną rozmowę. No bo jak to tak może bezpardonowo sobie przychodzić do jego córki?
Ameryka i Jordania- zupełnie dwie różne mentalności. Bohaterka dostaje stypendium autorskie do Jordanii, by tam przez pół roku pisać swoją powieść. Dopiero przy tych fragmentach uwidaczniają się różnice między tymi państwami. Jordańska rodzina Diany jest bardzo otwarta, wspólne posiłki, wspólne spędzanie czasu, rubaszność, ciągła potrzeba kontaktu, ściskanie, całowanie, przytulanie, egzaltowany sposób bycia to typowe arabskie cechy, Amerykanie wypadają w tej konfrontacji jako szarzy i nieco autystyczni.
To co urzeka w tej powieści to niesamowicie zmysłowy język, przepełniony orientalnymi metaforami oraz galeria specyficznych postaci. Abu-Jaber potrafi pisać o jedzeniu, potrafi zaciekawić losami swojej rodziny, potrafi rozbawić i wzruszyć. Gorąco polecam dla osób, które lubią pożerać dobre książki.
Recenzja ukazała się u mnie na blogu Kącik z książkami
Czy ludzie muszą zdecydować kim są i gdzie jest ich miejsce? Czy człowiek może raz na zawsze określić swoją tożsamość? Ile razy możemy zmieniać swoje życie i czy jest to powiązane z określeniem samego siebie? To pytania, które unoszą sie nad najnowszą książką Diany Abu- Jaber pt. „Język baklawy. Wspomnienia".
Książka to specyficzna, liryczna, przepełniona zapachami,...
6/10
6/10
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwielbiam tę książkę!
Uwielbiam tę książkę!
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toFajnie się ją czyta. Dostarcza niebanalnej wiedzy o kraju i obyczajach. Sprawnie napisana. W szkole: 4+
Fajnie się ją czyta. Dostarcza niebanalnej wiedzy o kraju i obyczajach. Sprawnie napisana. W szkole: 4+
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDo tej książki podchodziłam dwa razy. Za pierwszym razem zaczęłam, przeczytałam kilkadziesiąt stron i odłożyłam. Wydała mi się trochę nudna, ale widocznie to nie był czas na nią. Za drugim razem zachwyciłam się od początku. To ten typ książek, który lubię, czyli połączenie osobistej historii, angażującej mnie emocjonalnie, z pysznym jedzeniem. "Język baklawy" pobudził moje zmysły smakami, zapachami, dotykiem i jednocześnie rozpieścił mnie emocjonalnie tęsknotą, przeżywaniem. Było pięknie, tęsknie, rozterkowo. I tego mi było trzeba. O tęsknocie za tatą, o szukaniu swojego miejsca, i rozważaniu, czy takie w ogóle może istnieć, i czym może być. I garść przepisów. Chcę więcej!
Do tej książki podchodziłam dwa razy. Za pierwszym razem zaczęłam, przeczytałam kilkadziesiąt stron i odłożyłam. Wydała mi się trochę nudna, ale widocznie to nie był czas na nią. Za drugim razem zachwyciłam się od początku. To ten typ książek, który lubię, czyli połączenie osobistej historii, angażującej mnie emocjonalnie, z pysznym jedzeniem. "Język baklawy" pobudził...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toUwielbiam baklawę! Jeść! Zdecydowanie nie przyrządzać. Może właśnie z zerowego zainteresowania gotowaniem, pieczeniem, smażeniem itp. wzięło się moje niewielkie zainteresowanie treścią książki.
Uwielbiam baklawę! Jeść! Zdecydowanie nie przyrządzać. Może właśnie z zerowego zainteresowania gotowaniem, pieczeniem, smażeniem itp. wzięło się moje niewielkie zainteresowanie treścią książki.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka bardzo pobudzająca apetyt, gratka dla miłośników smaków, zapachów i niespiesznie snutych opowieści.
Odnalazłam się w tej tematyce bez problemów, gdyż uwielbiam spotkania i długie rozmowy z przyjaciółmi przy stole, najlepiej w śródziemnomorskiej tonacji, z dobrym winem w tle... Tu południową kuchnię zastąpiły mi orientalne smakołyki rodem z Jordanii. I chociaż z wschodnich przysmaków gustuję właściwie tylko w słodyczach i warzywnych wariacjach z bakłażanem w roli głównej, rozpływałam się, czytając także o mięsiwach, zwłaszcza kurczaku przyrządzanym na różne sposoby.
Nie jest to jednak tylko książka o jedzeniu, smakowaniu i delektowaniu się różnymi frykasami. To również (a może nawet przede wszystkim) autobiograficzna opowieść o zderzeniu się i przenikaniu odmiennych kultur.
Autorka wychowana przez matkę Amerykankę i ojca Jordańczyka dopiero w okresie dojrzewania dostrzega różnice w tradycjach Zachodu i Bliskiego Wschodu. Odczuwa je szczególnie boleśnie, gdy ojciec zaczyna ingerować w jej prywatność, zabrania spotkań z kolegami i na siłę próbuje uczynić z niej "uczciwą i porządną dziewczynę". Nastolatka buntuje się i to uczucie towarzyszy jej jeszcze przez kilkanaście lat, zanim znajdzie w sobie tyle siły i doświadczenia, by umieć dostrzec w orientalnym dziedzictwie także plusy i by nauczyć się świadomego, zdecydowanego korzystania z prawa wyboru oraz decydowania o sobie.
"Język baklawy" to ciepła, momentami zabawna, momentami smutna opowieść o rodzinie, tolerancji, wielokulturowości współczesnej Ameryki, a także o poszukiwaniu swojego miejsca w świecie.
Czyta się przyjemnie i z zainteresowaniem.
Książka bardzo pobudzająca apetyt, gratka dla miłośników smaków, zapachów i niespiesznie snutych opowieści.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toOdnalazłam się w tej tematyce bez problemów, gdyż uwielbiam spotkania i długie rozmowy z przyjaciółmi przy stole, najlepiej w śródziemnomorskiej tonacji, z dobrym winem w tle... Tu południową kuchnię zastąpiły mi orientalne smakołyki rodem z Jordanii. I chociaż z...
Biografia/wspomnienia pod znakiem arabskiej kuchni.
Autorka jest pół-Arabką pół-Amerykanką i opisuje swoje wczesne dzieciństwo i młodość w Ameryce i Jordanii, wiele problemów mniejszości etnicznych itp.
W każdym rozdziale znajdziemy przepisy na tradycyjne arabskie dania, które kilka razy sprawiły, że zrobiłam się okropnie głodna i zastanawiałam się, gdzie znajdę najbliższą arabską restaurację. :)
Biografia/wspomnienia pod znakiem arabskiej kuchni.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka jest pół-Arabką pół-Amerykanką i opisuje swoje wczesne dzieciństwo i młodość w Ameryce i Jordanii, wiele problemów mniejszości etnicznych itp.
W każdym rozdziale znajdziemy przepisy na tradycyjne arabskie dania, które kilka razy sprawiły, że zrobiłam się okropnie głodna i zastanawiałam się, gdzie znajdę...
Wspominki plus kulinaria, haust egzotycznej kultury. Poprawne ale nie porywające.
Wspominki plus kulinaria, haust egzotycznej kultury. Poprawne ale nie porywające.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toBardzo ciekawe wspomnienia dorastającej w amerykańsko-arabskiej rodzinie Diany, gdzie na tle zderzenia kultur obserwujemy historie losów, przeplatających się z gotowaniem i jedzeniem.
W książce też znajdziemy przepisy na przygotowanie poszczególnych potraw.
Warto.
Bardzo ciekawe wspomnienia dorastającej w amerykańsko-arabskiej rodzinie Diany, gdzie na tle zderzenia kultur obserwujemy historie losów, przeplatających się z gotowaniem i jedzeniem.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toW książce też znajdziemy przepisy na przygotowanie poszczególnych potraw.
Warto.
Cudowna. To rzeczywiście niecodzienne, żeby autor wplatał przepisy w opowieść, a tu jest to zrobione z wyczuciem i logicznie przedłuża każdy segment.
Wszystkie obrazy, rozmowy i jedzenie są opisane tak sugestywnie, że razem z Dianą smakowałam potraw w gwarze jordańskich rodzinnych spotkań i razem z nią cierpiałam na nostalgię za smakami i zapachami tego kraju.
Cudowna. To rzeczywiście niecodzienne, żeby autor wplatał przepisy w opowieść, a tu jest to zrobione z wyczuciem i logicznie przedłuża każdy segment.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toWszystkie obrazy, rozmowy i jedzenie są opisane tak sugestywnie, że razem z Dianą smakowałam potraw w gwarze jordańskich rodzinnych spotkań i razem z nią cierpiałam na nostalgię za smakami i zapachami tego kraju.
Bardzo smaczna książka ;) Każda jej strona niesie ze sobą jakieś kulinarne wspomnienie, refleksję, zapach ziół i pieczonych warzyw, a niekiedy nawet pełen przepis. Jest to w zasadzie zbiór wspomnień autorki, tak więc trudno oczekiwać pędzącej naprzód akcji, mimo to książkę czyta się całkiem szybko, tak jak zapewne szybko pochłaniałoby się jordańską maqlubę czy też nasyconą niezbyt przyzwoitymi skojarzeniami faszerowaną cukinię. Opis osobistych przeżyć autorki jest tyleż zabawny co refleksyjny, napełniony tęsknotą za miejscami i ludźmi, do których nie zawsze da się wrócić.
Uwaga: książka nie jest polecana dla osób odchudzających się - po prostu niemożliwym jest czytanie jej bez jakiejkolwiek zakąski ;)
Bardzo smaczna książka ;) Każda jej strona niesie ze sobą jakieś kulinarne wspomnienie, refleksję, zapach ziół i pieczonych warzyw, a niekiedy nawet pełen przepis. Jest to w zasadzie zbiór wspomnień autorki, tak więc trudno oczekiwać pędzącej naprzód akcji, mimo to książkę czyta się całkiem szybko, tak jak zapewne szybko pochłaniałoby się jordańską maqlubę czy też nasyconą...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo to"Język baklawy" to bardzo dobrze napisany pamiętnik z dzieciństwa i dorastania. Diana Abu-Jaber zawarła w nim swoje wspomnienia z różnych momentów życia, które wzbogaciła o fantastyczne przepisy dań kuchni arabskiej.
Autorka pochodzi z mieszanej arabsko-amerykańskiej rodziny. Jej ojciec dorastał w Jordanii, natomiast matka jest Amerykanką, ale ma swoje korzenie w Irlandii i Niemczech.
Diana od najmłodszych lat czuje się Amerykanką, wraz z rodzicami i dwiema siostrami mieszka w Syracuse w stanie Nowy Jork. Jej ojciec mocno pielęgnuje swoje pochodzenie, arabską tradycję, co chyba najbardziej przejawia się w gotowaniu dań tamtejszej kuchni.
W wieku 8 lat Diana wraz z rodziną przenosi się do Jordanii. Wówczas następuje prawdziwe zderzenie dwóch zupełnie różnych światów. Nowe zapachy, doznania, dźwięki tak różne od tych znanych z Ameryki.
Dziewczynka dość szybko aklimatyzuje się w nowym otoczeniu, zdobywa spore grono przyjaciół, coraz lepiej radzi sobie z językiem. Ale nie zawsze przystosowanie się do nowych warunków jest takie proste i bezbolesne. Niestety po roku ojciec Diany podejmuje decyzję o powrocie do Stanów i rodzina znów musi zmieniać całe swoje życie przeprowadzając się za ocean. Powrót do Ameryki, zakup nowego domu na prowincji i kolejna ogromna zmiana w życiu wywołuje w dziewczynce pewne wewnętrzne rozdarcie. Diana próbuje odnaleźć się w tej rzeczywistości, nie wie czy bardziej jest Arabką, czy Amerykanką, do której kultury jej bliżej. Chce znaleźć swoje miejsce na ziemi, ale czy jej się to uda?
Autorka bardzo dobrze pokazuje rozdźwięk pomiędzy kulturami, między mentalnością arabską i amerykańską. Będąc w Jordanii na zawsze pozostanie Amerykanką, a w Ameryce - Arabką.
"Język baklawy" to opowieść o dojrzewaniu, o przemianie dziewczynki w kobietę. W swoich wspomnieniach Diana Abu-Jaber wiele miejsca poświęca rodzinie i wartościom związanym z pielęgnowaniem swojego pochodzenia. Jest to też książka o relacjach ojciec - córka, o więzi, która jest wspaniała i mocna, ale czasem trudna do zaakceptowania. I co ciekawe - nie jest to powieść o arabskim świecie w odniesieniu do islamu jak to zazwyczaj bywa, ale o kulturze Bliskiego Wschodu w odniesieniu do... jedzenia.
„Według mnie to najlepszy sposób okazania miłości – nakarmić kogoś prosto z ręki.”
Wspomnienia Diany są pełne zapachów, aromatów, przypraw i niesamowitych smaków. Czy niewielki, prosty posiłek, czy wystawna, elegancka uczta - potrawy zawsze przygotowywane są z ogromną starannością i dbałością o szczegóły. Ważne jest to, aby nikt nie wyszedł głodny, ponieważ poprzez jedzenie wyrażana jest miłość i szacunek do drugiego człowieka.
Bardzo podobało mi się zestawienie "plastikowej", sztucznej Ameryki z aromatycznym i barwnym Bliskim Wschodem.
Bogaty, nieco liryczny, ale niezwykle sugestywny język i nostalgia bijąca ze wspomnień porusza do głębi. To niezwykle ciepła opowieść, która zainteresuje nawet bardzo wymagających czytelników. Przepisy na potrawy zamieszczone w tekście nie nudzą, a dodają smaku i uroku całej książce. Serdecznie polecam.
"Język baklawy" to bardzo dobrze napisany pamiętnik z dzieciństwa i dorastania. Diana Abu-Jaber zawarła w nim swoje wspomnienia z różnych momentów życia, które wzbogaciła o fantastyczne przepisy dań kuchni arabskiej.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toAutorka pochodzi z mieszanej arabsko-amerykańskiej rodziny. Jej ojciec dorastał w Jordanii, natomiast matka jest Amerykanką, ale ma swoje korzenie w Irlandii...
Język baklawy to książka o wspomnieniach Diany Abu-Jaber. Książka przepełniona mnóstwem ilości jedzenia. To moje drugie spotkanie z serią Dolce Vita wydawnictwa Czarne. Drugie, lecz tak samo przyjemne jak pierwsze, czyli „Brudna robota”. Przy obu historiach czułam głód. Głód od tylu zawartych w nich potraw i chęci ich spróbowania, oraz głód dalszego czytania. Książki te można by czytać w nieskończoność, marząc o tym, aby to jedzenie znalazło się na naszych stołach i abyśmy mogli je smakować.
Diana abu-jaber jest amerykańską pisarką jordańskiego pochodzenia. Język baklawy to zbieranina wspomnień z różnych okresów jej życia. Wspomnień, które w jakiś sposób ukształtowały to kim jest. W książce ukazane mamy zderzenie dwóch kultur, arabskiej i amerykańskiej. Diana dorastała w Ameryce, ale jej serce należy także do Jordanii. Jest to opowieść o umiejętności odnalezienia się w świecie, tak odmiennym od rodzinnych korzeni. O tym jak imigranci próbują odnaleźć się na obczyźnie. O poszukiwaniu swojej tożsamości, a przede wszystkim o jedzeniu.
Diana dorastała na amerykańskiej prowincji, wśród swojej emigranckiej rodziny. Wśród wujków i kuzynów, którzy przybyli do ameryki za lepszym życiem. Jej matka była amerykanką, posiadającą irlandzko-niemieckie korzenie, a ojciec był rodowitym Jordańczykiem. Diana była najstarsza wśród swojego rodzeństwa. Miała dwie młodsze siostry.
Autorka ukazała nam niezwykły obraz swojej rodziny. Emocje towarzyszące im przez życie jakie toczyli w obcym,ale jednocześnie także już ich kraju. Pokazała nam ich starania odnalezienia się na obcej ziemi. Relacje jakie im towarzyszyły i łączyły. Reakcje między Dianą, a jej ojcem nie należały do najłatwiejszych. Mężczyzna przez dłuży okres życia nie potrafił się odnaleźć. Wychowywał córki według arabskich zasad. Marzył, aby otworzyć własną restauracją z prawdziwego zdarzenia. Gdy Diana miała osiem lat, ojciec stęskniony za swoim krajem, postanowił wrócić tam ze swoją rodziną.Tak Diana zasmakowała życia w Jordanii. Jednak nie zostali tam na stałe, bo po pewnym czasie, gdy dziewczynka przyzwyczaiła się do nowych, otaczających ją realiów, mężczyzna postanowił z powrotem wyjechać do ameryki. I tak Diana zostaje rozdarta między dwoma światami. Między dwoma różnymi mentalnościami – amerykańską i jordańską.Próbuje się w tym wszystkim odnaleźć, odkryć czy jest bardziej amerykanką,czy jordanką.Szuka swego własnego ja i swego miejsca na ziemi.
Dla mnie najciekawszą częścią książki, były zdecydowanie wspomnienia z dzieciństwa autorki. Jedno z takich wspomnień dotyczyło baranka, małego jagnięcia. Dzieci tuliły się do niego w szopie, po czym pojechały z ciociami na lody. W tym czasie, wujkowie chcąc ukazać swoją arabską stronę, zachować się zgodnie z arabskim obyczajem,mimo niechęci, postanawiają zarżnąć jagniątko i zrobić z niego ucztę. Niestety brak doświadczenia sprawia, że zwierzę cierpi katusze i umiera w męczarniach. Gdy dzieci wracają do domu, panowie okłamują je, że baranek pojechał odwiedzić babcię, co wydaje się dzieciom trochę absurdalne, ponieważ baranki nie mają babć. Wieczorem niczego nieświadome spożywają jagniątko podczas kolacji, a panowie odmawiają jej zjedzenia. Nie jest to zabawne wspomnienie, ale takie „prawdziwe”, inne.
W książce jedzenie odgrywa istotną rolę. Pokazuje nam jak wpływa na nasze życie. To właśnie przy jedzeniu rodzina najczęściej integruje się ze sobą. Autorka pisze płynnie, przyjemnie, z poczuciem humoru.Ubarwia opisy wszystkiego poprzez zapach,smak. Warto także skupić uwagę na przepisy, które zawarła w swojej historii. Niektóre są naprawdę pyszne i warte wypróbowania. Chociaż odrobinę możemy zasmakować inne kultury. Naprawdę bardzo ciekawa książka, warta polecenia.
Język baklawy to książka o wspomnieniach Diany Abu-Jaber. Książka przepełniona mnóstwem ilości jedzenia. To moje drugie spotkanie z serią Dolce Vita wydawnictwa Czarne. Drugie, lecz tak samo przyjemne jak pierwsze, czyli „Brudna robota”. Przy obu historiach czułam głód. Głód od tylu zawartych w nich potraw i chęci ich spróbowania, oraz głód dalszego czytania. Książki te...
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka "Język baklawy" to nie tylko obraz różnic międzykulturowych. To również opis różnic międzypokoleniowych. Obraz dążenia do swojego szczęścia, które zawsze związane jest z naszymi korzeniami. Pani Abu-Jaber porusza temat poszukiwania własnego "ja" wychowując się i żyjąc na styku dwóch kultur.
Dla mnie ta książka uczy szacunku do różnic międzyludzkich. A przepisy w niej zawarte przyprawiają o zawrót głowy.
Książka "Język baklawy" to nie tylko obraz różnic międzykulturowych. To również opis różnic międzypokoleniowych. Obraz dążenia do swojego szczęścia, które zawsze związane jest z naszymi korzeniami. Pani Abu-Jaber porusza temat poszukiwania własnego "ja" wychowując się i żyjąc na styku dwóch kultur.
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toDla mnie ta książka uczy szacunku do różnic międzyludzkich. A przepisy w...
Mam mieszane uczucia. Nie mnie oceniać, bo to przecież wspomnienia, ale o ile początek świetny, to później robi się troszkę drętwo. Aczkolwiek jako powieść o poszukiwaniu własnej tożsamości w zderzeniu dwóch kultur - wartościowa.
Mam mieszane uczucia. Nie mnie oceniać, bo to przecież wspomnienia, ale o ile początek świetny, to później robi się troszkę drętwo. Aczkolwiek jako powieść o poszukiwaniu własnej tożsamości w zderzeniu dwóch kultur - wartościowa.
Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toCzy ludzie muszą zdecydować kim są i gdzie jest ich miejsce? Czy człowiek może raz na zawsze określić swoją tożsamość? Ile razy możemy zmieniać swoje życie i czy jest to powiązane z określeniem samego siebie? To pytania, które unoszą sie nad najnowszą książką Diany Abu- Jaber pt. „Język baklawy. Wspomnienia".
Książka to specyficzna, liryczna, przepełniona zapachami, smakami, wspomnieniami z dzieciństwa. Abu-Jaber z rozmachem kreśli obraz swojej rodziny, powieść bowiem jest mocno osadzona w biografii autorki. Kręgosłupem konstrukcyjnym wspomnień są tradycyjne potrawy arabskie pełne oryginalnych i aromatycznych przypraw (znajdziecie tu mnóstwo przepisów).
Głównym motywem nie są jednak arabskie tradycje kulinarne.
Abu-Jaber była wychowywana w rodzinie jordańsko-amerykańskiej, żyła zatem na styku dwóch zupełnie odmiennych kultur, dwóch odmiennych światów. Mama jest Amerykanką, ojciec urodził się w Jordaniii i zna korzenie swojej rodziny tysiąc lat wstecz, matka zaś nawet nie jest pewna, czy jej przodkami byli Szwajcarzy, czy też może Niemcy. Bud nie może sobie znaleźć miejsca w świecie, tęskni za Jordanią, więc zabiera tam rodzinę i Diana w wieku ośmiu lat zostaje wrzucona w zupełnie nową rzeczywistość. Gdy dziewczynka już się zaklimatyzuje, oswoi z nowymi realiami, z nowym stylem życia, Bud znów zabiera rodzinę do Ameryki. Dzieciństwo spędzone po części w arabskiej kulturze, po części w amerykańskiej sprawia, że Abu-Jaber zaczyna zastanawiać się nad własną tożsamością i to pytanie towarzyszy jej do samego końca. Czy znajduje odpowiedź?
„Język baklawy" to również powieść inicjacyjna. Obserwujemy bohaterkę w momencie, gdy z dziewczynki przeobraża się w dorosła kobietę. Nad jej edukacją życiową czuwa oryginalna ciotka Aya, która jest w rodzinie uważana za nieco freakową kobitkę. Aya zajmuje się zielarstwem, jest rodzinną czarownicą, która potrafi znaleźć remedium na wszystkie troski - duchowe i somatyczne. To wyzwolona kobieta, mająca swoje zdanie, świetna kucharka. Jej cenne rady („ Wysokie obcasy nie są złe, ale nie zapominaj jak się biega" ; „Nigdy nie pozwól, żeby ktoś mówił ci co masz mówić, czuć, czy myśleć. Bez żadnych wyjątków. Jeśli nie możesz tego powiedzieć głośno, napisz na kawałku papieru") towarzyszą naszej bohaterce w okresie dojrzewania. Aya chroni również Dianę przed nieco despotycznym ojcem.
Wiadomo, że każdy z nas jako nastolatek przeżywa okres buntu i pierwsze miłości. Abu-Jaber nie była wyjątkiem. Autorka opisuje przezabawne sytuacje, gdy odwiedził ją kolega ze szkoły, a Bud wziął go na poważną rozmowę. No bo jak to tak może bezpardonowo sobie przychodzić do jego córki?
Ameryka i Jordania- zupełnie dwie różne mentalności. Bohaterka dostaje stypendium autorskie do Jordanii, by tam przez pół roku pisać swoją powieść. Dopiero przy tych fragmentach uwidaczniają się różnice między tymi państwami. Jordańska rodzina Diany jest bardzo otwarta, wspólne posiłki, wspólne spędzanie czasu, rubaszność, ciągła potrzeba kontaktu, ściskanie, całowanie, przytulanie, egzaltowany sposób bycia to typowe arabskie cechy, Amerykanie wypadają w tej konfrontacji jako szarzy i nieco autystyczni.
To co urzeka w tej powieści to niesamowicie zmysłowy język, przepełniony orientalnymi metaforami oraz galeria specyficznych postaci. Abu-Jaber potrafi pisać o jedzeniu, potrafi zaciekawić losami swojej rodziny, potrafi rozbawić i wzruszyć. Gorąco polecam dla osób, które lubią pożerać dobre książki.
Recenzja ukazała się u mnie na blogu Kącik z książkami
Czy ludzie muszą zdecydować kim są i gdzie jest ich miejsce? Czy człowiek może raz na zawsze określić swoją tożsamość? Ile razy możemy zmieniać swoje życie i czy jest to powiązane z określeniem samego siebie? To pytania, które unoszą sie nad najnowszą książką Diany Abu- Jaber pt. „Język baklawy. Wspomnienia".
więcej Oznaczone jako spoiler Pokaż mimo toKsiążka to specyficzna, liryczna, przepełniona zapachami,...