-
Artykuły
„Kawa z Mistrzem Zbrodni” – wygraj spotkanie z Wojciechem Chmielarzem z okazji Światowego Dnia Książki
LubimyCzytać0 -
Artykuły
"Przejścia. Którędy do miłości" Natalii de Barbaro. Mamy dla Was 40 egzemplarzy książki!
LubimyCzytać1 -
Artykuły
Czytamy w weekend. 10 kwietnia 2026
LubimyCzytać442 -
Artykuły
Nadciąga Gwiazdozbiór Kryminalny!
LubimyCzytać8
Cytaty z tagiem "literatura piękna" [67]
Zawsze mnie oburza wszelka "literatura do poduszki". Jeżeli taka jest, nie zasługuje na poważne traktowanie (s. 46).
W tamten piątek puszczali maraton filmów z Bruce’em Lee. Poza Zahirem i starym, głośno kaszlącym facetem nikogo więcej nie było na sali. Obejrzał prawie cały cykl z własnej woli; praktycznie nie ruszał się z miejsca, obejmując plecak, w którym trzymał swoje rzeczy.
Na ekranie wrzeszczano i walczono, a *Wielki szef* ustąpił *Wściekłym pięściom*, tymczasem Zahir starał się obmyślić sensowny plan, jakąś strategię, która pozwoliłaby rozstrzygnąć męczącą go kwestię. Musiał sprzedać zegarek, żeby zdobyć pieniądze, ale nie mógł iść z tym na targowisko — tamtejsi sprzedawcy na pewno rozpoznają towar: przeklęta starucha zastawiała zegarek przez lata.
A gdyby poszedł do lombardu, zostanie potraktowany jak śmieć, którym w gruncie rzeczy był, spróbują go oszukać albo zaszantażować, a może nawet doniosą na niego na policję.
Kiedy przenikliwe bicie bębnów zapowiadające *Wejście smoka* rozbrzmiało w prawie pustej sali, Zahir zdał sobie sprawę, że przysnął.
Kiedyś była przekonana, że nie ma w świecie nic piękniejszego niż wewnętrzny upór. Że ludzie mają w sobie siłę ducha, dla której głupie ciało nic nie znaczy. Kiedyś wierzyła święcie w psychofizyczny dylemat Kartezjusza. A później została sama. A później szarpała nią głodowa żółć. A później zrozumiała, że można oszaleć, kiedy tak się wstydzisz...
Okazuje się, że res cogitans ma niewiele do gadania, kiedy żołądek sam się trawi...
Armia niemiecka była najpiękniejszą armią, jaką widział świat. Wykarmioną, muskularną, ostrzyżoną i wykąpaną. Szum tego piękna, utkanego z najpodlejszych łgarstw, rozwalił ludziom bębenki i zalał im mózgi, by mogli wierzyć, że nie ma się czego obawiać. Jak Niemcy mieliby się wstydzić takiej potęgi? Tego sytego dobrobytu zagarniającego dla nich Lebensraum. Kiedy idziesz w gości, nie pytasz gospodarzy, czy dużo zapłacili, żeby ci było syto, wygodnie. Nic cię to nie obchodzi, kiedy czerpiesz. Żresz drożyznę i luksus, póki się da. Napychasz się na zapas.
Dłoń na kurku z gazem kładzie się w określonym i zazwyczaj bardzo konkretnym celu zależnym od tego, jakie akurat masz w życiu priorytety. Bo zwyczajny, spokojny człowiek robi to po to, żeby dla przykładu zupa na jego stole była ciepła, a herbata odpowiednio zaparzona. Z kolei niezwyczajny i rozklekotany – by szurnąć główką zapałki po brzegu pudełeczka i się pobawić w Hamleta, którego już nuży ciągłe dławienie się pytaniami, więc rzeczowo stawia na „nie być”.
Oglądali państwo relację na żywo i martwo pierwszego programu nowej stacji telewizyjnej: TV PSYCHO. Od dzisiaj będziemy na wszystkich kanałach. Krew bryzgać będzie z ekranu od telenoweli po dobranockę. Najlepiej żyje się z abonamentu telewizyjnego! do siebie, ciszej Dziewczyna musi umieć dać sobie radę w dzisiejszych czasach.
na ściernisku
wrony wydziobują
resztki lata!
moje najpiękniejsze sny
utkane są z marzeń
o miłości
owocu brzemiennej ciszy
grającej dziwnym stanem
pragnie go każdy
wolności niesyty.
DZIEWCZYNA Z BIURA: No, tak. To ja wprowadzę te dane.
PANI Z BIURA: Kupili nam ten sprzęt, bo jeden pan ze USA (wymawia juuesejj) gdy go tu przywieźli na konferencję w sprawie efektywnego zwalczania bezrobotnych, to jest (poprawia się) bezrobocia to myślał, że przez pomyłkę trafił do muzeum. Pani kierownik dopiero organizuje kursy obsługi. Zaznajamia nas powoli z tym cudem techniki, przy pomocy wybitnych specjalistów...
DZIEWCZYNA PRACUJACA: ...(wchodzi jej w słowo, z ledwo wyczuwalną ironią) jak jej teść?
PANI Z BIURA: O, tak. To wybitny specjalista. Przedtem był rolnikiem ale teraz został informatykiem. Wie pani, idą nowe czasy, trzeba się przebranżowić. Pani kierownik to nawet jeden artykuł o nim napisała do naszej lokalnej gazety.
DZIEWCZYNA PRACUJĄCA: Tylko jeden?
PANI Z BIURA: Tak, bo drugi dopiero pisze. Ona tak starannie dobiera słowa... (z fałszywym rozrzewnieniem w głosie).
(...) miłość, która nie mieści w sobie nierozerwalnej przyjaźni, wydaje mi się chwilową rozpustą.